Kobieta w rozterkach, zauważyłam, że odkąd pojawiłą się inna w małżeństwie to również uświadomiłam sobie , że kocham męża.
To taka dziwna reakacja.
Reakcja na stratę czegoś ważnego. Tak jest często - że dopiero strata powoduje docenienie ile coś/ktoś dla nas znaczy.
Trudno jest jednoznacznie stwierdzić co czuje Twój mąż. Czy jest w stanie Ci wybaczyć.
Mówi, i zawsze podkreśla, że nie jest w stanie mi wybaczyć. Że nie będę w stanie żyć z nim wiedząc, że nie wybaczył i nie ma do mnie szacunku i zaufania.
Wiesz,k jego romans ma inny wymiar.
Napisać można wszystko. Ale czynów chyba nie było.
Udaremniłaś coś co mogło nie mieć większego znaczenia.
Nie da się chyba kochac kogoś przez internet. Możan być zauroczonym, pochłonietym.
Tak myślę , że udaremniłam im spotkanie które miało być zwieńczeniem tej relacji.
Mam takei wrażenie, że on nie pali się do rozstania. Chciałby , żebyś do tego nie dopuściła.
Mam całkiem inne wrażenie.
Mówi, że czeka cierpliwie na sprzedaż domu , że dla niego to jest sprawa zamknięta i jeśli się z tym nie pogodzę to będę cierpieć bo on już podjął decyzję.
Pytałaś co można zrozbić.
Usunąć się.
Żyć własnym życiem. To znaczy. Ja zorganizowałabym sobie czas, aby jak najmniej odczuwać jego brak.
Nie zabiegałabym o czułość, ale też byłabym dla niego dobra.
Również ze względu na siebie.
Nic innego mi nie pozostaje , tylko zająć się sobą.
Skończyły mi się opcje .
Jestem zrezygnowana, zmęczona . Chciałabym , żeby już się to skończyło.
Nie mam siły na swoje zainteresowania, nadal mam depresję i po prostu najchętniej spałabym non stop.
Skupiam siły na tym, żeby funkcjonować : pracować, chodzić na uczelnię, jeździć do psychologa raz w tygodniu, załatwiać niezbędne sprawy , poświęcać trochę czasu dziecku.
Zamykam się w pokoju i albo śpię, albo siedzę bezmyślnie przy kompie klikając byle gdzie.
Nie mam siły , chęci na cokolwiek więcej.
Staram się nie wchodzić mu w drogę jeśli nie muszę. Nic od niego nie chcieć. Schodzić mu z drogi.
Czasem robimy razem zakupy , albo obejrzymy razem film każde na swoim fotelu.
Patrzenie na niego takiego chłodno uprzejmego , czucie obok - jest dla mnie trudne.
Ile może trwać taki romans internetowy.
Przecież on też ma swoje potrzeby.
Postawiłabym sprawę jasno.
Nie mogę się z tobą rozwieźć.
Nie potrafię. Kocham Cię, więc nie będę w sądzie kłamać.
Jęsli chcesz to sam się tym zajmij oraz sprzedażą domu.
Pragnę zostać w nim z Tobą i wierzę, że jest jeszcze jakaś szansa aby się poukładało i byśmy tworzyli rodzinę.
Powiedziałam ostatnio w rozmowie, że nie chcę sie rozstawać, że nie zgadzam się wewnętrznie z jego decyzją. Zapytałam co jeśli nie zgodzę się na rozwód i sprzedaż domu . Dał do zrozumienia, że zostawiłby mnie z całym problemem na głowie i wyprowadziłby się. Wtedy klękłabym po całości finansowo.
Czy on już wystąpił o rozwód?
Dom można sprzedać później.
Byłoby z tym dużo więcej zachodu , podział domu , sprzedaż takiej nieruchomości i ogólnie sytuacja jest trudniejsza. Ustaliliśmy, że najpierw sprzedamy dom, kupimy dwa mieszkania i wtedy wystąpimy o rozwód i podział majątku.
Nie ważne co on mówi. Zawsze może zmienić zdanie. Może potrzebuje czasu.
Nie wiem czego potrzebuje . Nigdy nie mówił mi o tym co czuje , tak jak i teraz. Nie jestem jasnowidzem , nie wiem co on czuje.
Zaczęło ci zależeć rzeczywiście trochę późno.
Cierpliwość...
Ja nie rozumiem stwierdzeń: starciłam czas.
Dlaczego uważasz, ze starciłaś.
Skąd wiesz, jaki by on był gdybyś podjęła inne decyzje.
Oceniamy nasza sytuację na chwilę obecną.
To czy był on stracony dowiesz się za jakiś czas.
Masz rację.
Nie ma co gdybać . Nie wiadomo co by było.
Na ta chwilę jestem cholernie zmęczona tym wszystkim. Zrezygnowana , zdołowana.
Chciałabym wyłączyć uczucia i emocje , byłoby łatwiej . Ale się nie da.
