netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy warto mieć nadzieję

1 075 odpowiedzi113 968 wyświetleńzałożony przez kobieta w rozterkach, 03.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto mieć nadzieję

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 1 076 ]

261

Odp: czy warto mieć nadzieję
bags napisał/a:

"Kto nie chce kiedy moze, nie bedzie mogl kiedy bedzie chcial" to powiedzenie sprawdza sie - przynajmniej dla mnie - na kazdym kroku. I obawiam sie, ze za jakis czas Nasi partnerzy tez beda chcieli cos zrobic...

Gdzieś na tym forum przeczytałam jak któraś kobieta już długo po rozstaniu pisała, że kiedyś modliła się żeby mąż się obudził, a teraz kiedy już sama pokładała sobie życie , jest sama z sobą , pogodziła się z tym - modli się, żeby się nie obudził ... bo wyrzuciła go ze swojego serca i widzi obcego faceta jak jej siedzi w kuchni kiedy do dziecka przychodzi ...

Bags ... życzę nam tego - żeby na tyle udało nam się poukładać swoje życia , żeby móc powiedzieć takie zdanie kiedyś...
Żeby uwolnić swoje serce i swoje życie i potrafić zacząć od nowa... wzbogaceni o świadomość popełnionych błędów i brak chęci do ich ponownego popełniania w przyszłości....

262

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kochana a przeczytaj je dla siebie tak jak brzmi...
Moglas i robilas wtedy kiedy chcialas i mialas na to okazje...
Jesli chodzi o partnera to wystarczy je odcztytac "po polskiemu" od konca i jaki wniosek... smile

Teraz wiem, ze moja ostatnia zyciowa decyzja o slubie byla bledem, ktory jeszcze dlugo bedzie mi sie odbijal. Ale coz na to mozemy.. madry polak po szkodzie smile

263

Odp: czy warto mieć nadzieję
bags napisał/a:

Kochana a przeczytaj je dla siebie tak jak brzmi...
Moglas i robilas wtedy kiedy chcialas i mialas na to okazje...
Jesli chodzi o partnera to wystarczy je odcztytac "po polskiemu" od konca i jaki wniosek... smile

Teraz wiem, ze moja ostatnia zyciowa decyzja o slubie byla bledem, ktory jeszcze dlugo bedzie mi sie odbijal. Ale coz na to mozemy.. madry polak po szkodzie smile

czy moja była błędem ? nie wiem tego ... wiem, że kochałam ...
czego zabrakło?
czegoś zabrakło widać.... a może czegoś było za dużo .... kto to wie ....
żaden związek nie jest idealny , ale jeśli nie ma zbudowanej bliskości, dbałości o siebie , troski, opieki, rozmów ... to nic z tego nie będzie....
nad związkiem trzeba pracować ... samo nie urośnie... coś co się zaniedbuje , w końcu mści się w ten albo inny sposób... tak mi się wydaje...
wina zawsze po obu stronach .... u ciebie też czegoś zabrakło - sam sobie odpowiedz czego z twojej strony ....

264

Odp: czy warto mieć nadzieję

z mojej strony wiem czego .... bardzo wiele - tak jak i ze strony męża....
wszystko co powyżej napisałam - czego nie było, a być powinno - z obu stron ....

265

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
rogacz76 napisał/a:
rogacz76 napisał/a:

Ok.A jak wyglądają Wasze rozmowy?.Te codzienne jak i też te na temat zdrady i dotyczące przyszłości?.
Nie pytam co mówicie tylko jak.

Gdyby miał powiedzieć co ja lubię -
miałby z tym chyba problem, nigdy
nie pytał, nigdy się z tym nie liczył
Zapytaj Go o to.Zapytaj czy wie co lubisz a czego nie.Zapytaj co Jemu w Tobie nie pasuje a co Go pociąga.Potraktuj to rozmowę tak na luzie.Bez zobowiązań i bez wpływu na Waszą decyzję.
Jeśli nie teraz to kiedy możesz to zrobić?.
Możesz też zapytać co Ona Mu daje w tych rozmowach a czego nie dostaje od Ciebie.Może odpowie.
Nie wiem jak Ty ale Ja w Jego zachowaniu widzę podobieństwa do zachowań typowych dla ludzi z AA.

Nie ma już chyba sensu. On nie zmieni decyzji i nie poświęci tego swojego kawałka - bardzo znanego- uzależnienia które daje mu poczucie bezpieczeństwa . Tam, w grze nie musi czuć- i to jest dla niego najważniejsze. Tak jak nie czuł kiedy pił, i jak nie czuł kiedy całymi dniami i wieczorami  grał na konsoli.
Nie byłam idealna też miałam komputer , z czasem znalazłam sobie znajomych z forum , spotykam się z nimi kilka razy do roku na zlotach . Ale mogłabym zrezygnować z wielu rzeczy , gdybym czuła że jestem dla kogoś najważniejsza , że jestem światełkiem, radością ... nie czułam tego nigdy i nie poczuję, boi nie jestem dla niego tym i coraz częściej mam wrażenie, że nigdy nie byłam.
Mój jeden podstawowy błąd wynikający z nadkontroli - faktycznie traktowałam go jak osobę którą trzeba się zaopiekować, jak kolejne dziecko. Nie wywalczył sobie pozycji mężczyzny , wolał się poddać i zakopać w "swoim znanym".
Oboje jesteśmy winni. Ja bo zagarniałam, co wynika z mojego charakteru i DDA , on bo poddawał bez walki co wynikało z jego uzależnienia.

Mówi, ze znalazłam sobie temat zastępczy , że uzależnieniem umniejszam rangę swojej zdrady.
Zdrada się stała, tego się nie odwróci , jest moją winą i moim krzyżem który niosę- bo w oczach całej mojej rodziny która wie o tym widzę potępienie, obwinianie- i mama i ojciec i brat mają do mnie ogromny żal  o to co zrobiłam. Tak jak ja sama do siebie. Tego już nie zmienię.
Ale można odwrócić i zmienić swoje życie zdając sobie sprawę z błędów popełnianych . Ale to trzeba do siebie dopuścić. A grając w kompa i siedząc przed tv się tego nie zrobi.

Kobietko kiedy uwierzysz, że to nie jest tylko twoja wina?, że związek tworzą dwie istoty?.Ja cb absolutnie nie rozgrzeszam za tę zdradę, ale sporo już po tym wycierpiałaś.Rozumiem psychiczną blokadę męża po tym, ale to, że zdradziłaś stało się dlatego, że właśnie mąż nie dawał ci tej miłości. Ja rozumiem, że jego zabolała zdrada, że się zamknął, w ten sposób się chroni, ale to ty musisz ruszyć dalej, ty chcesz ruszyć, a on cię blokuje, bo jemu jest tak wygodnie, ma twoje poczucie winy, gierki i Monię, więc jest górą, może wszystko, Mój mąż od zawsze mnie okłamuje w różnych mniej lub bd istotnych sprawach, codziennie wprowadza w nasz związek kolejny powód do braku zaufania, a czasem są to błahostki, typu ile piwek wypił, co robił, gdzie był, obiecanki co zrobi a nie robi itp. mnie osobiście to wyniszcza bd niżby zdradził jednorazowo, dla sportu, z głupoty.Naprawdę nie rozumiem dlaczego dla ludzi zdrada, sam seks jest dużo gorszym przewinieniem, niż brak szacunku na co dzień, brak rozmowy, lekceważenie, brak wsparcia, pomocy w drobnych sprawach.

Proszę cię, pomyśl o sobie, nie skupiaj się cały czas na nim, gdyby mu choć trochę zależało nie wyżywałby się tak na tobie, tak nie ranił.Może nie czytałam dokładnie, ale co się stało z twoim kochankiem?jak to się skończyło?Życzę powodzenia w odnalezieniu tego, co najważniejsze, na tę chwilę chyba spokoju smile

266

Odp: czy warto mieć nadzieję
iwetka28 napisał/a:

Proszę cię, pomyśl o sobie, nie skupiaj się cały czas na nim, gdyby mu choć trochę zależało nie wyżywałby się tak na tobie, tak nie ranił.Może nie czytałam dokładnie, ale co się stało z twoim kochankiem?jak to się skończyło?Życzę powodzenia w odnalezieniu tego, co najważniejsze, na tę chwilę chyba spokoju smile

Sorry za OT, ale witam Cię w ten piękny wieczór. Że tak z Wersala uderzę: "bonsoir" big_smile.

267

Odp: czy warto mieć nadzieję
iwetka28 napisał/a:

Kobietko kiedy uwierzysz, że to nie jest tylko twoja wina?, że związek tworzą dwie istoty?.Ja cb absolutnie nie rozgrzeszam za tę zdradę, ale sporo już po tym wycierpiałaś.Rozumiem psychiczną blokadę męża po tym, ale to, że zdradziłaś stało się dlatego, że właśnie mąż nie dawał ci tej miłości. Ja rozumiem, że jego zabolała zdrada, że się zamknął, w ten sposób się chroni, ale to ty musisz ruszyć dalej, ty chcesz ruszyć, a on cię blokuje, bo jemu jest tak wygodnie, ma twoje poczucie winy, gierki i Monię, więc jest górą, może wszystko, Mój mąż od zawsze mnie okłamuje w różnych mniej lub bd istotnych sprawach, codziennie wprowadza w nasz związek kolejny powód do braku zaufania, a czasem są to błahostki, typu ile piwek wypił, co robił, gdzie był, obiecanki co zrobi a nie robi itp. mnie osobiście to wyniszcza bd niżby zdradził jednorazowo, dla sportu, z głupoty.Naprawdę nie rozumiem dlaczego dla ludzi zdrada, sam seks jest dużo gorszym przewinieniem, niż brak szacunku na co dzień, brak rozmowy, lekceważenie, brak wsparcia, pomocy w drobnych sprawach.

Współczuje szczerze .... też bym się tego obawiała gdybyśmy zostali razem - kompletny brak zaufania z obu stron.
Opór przed zmianami , chyba lepiej samemu. Od nowa , nawet samotnie.

iwetka28 napisał/a:

Proszę cię, pomyśl o sobie, nie skupiaj się cały czas na nim, gdyby mu choć trochę zależało nie wyżywałby się tak na tobie, tak nie ranił.Może nie czytałam dokładnie, ale co się stało z twoim kochankiem?jak to się skończyło?Życzę powodzenia w odnalezieniu tego, co najważniejsze, na tę chwilę chyba spokoju smile

Skończyło się - po prostu.
To młody człowiek. Ułoży sobie życie , mam nadzieję, że będzie miał dzieci , prawdziwą rodzinę. Ja już bym mu tego nie dała.
Gdyby nie powaga sytuacji , cisnęłoby mi się na usta "ja ty wyrwałaś 10 lat młodszego faceta" ... ale oczywiście sytuacja jest inna - to on mi w głowie zawrócił , bardziej się starał niż ja ...
To ja zerwałam znajomość , w sumie na rozkaz męża - rozumiem go , też wiele miesięcy później prosiłam o zerwanie z grą i Monią ale on się na to nie zdobył. Trudno, i tak bywa .... na pewnie rzeczy jest już czasem za późno.
Może spotkam w swoim życiu jeszcze kogoś kiedyś kto wstanie dla mnie o 4 rano zaparzyć mi kawę albo zapyta czy zjadłam już śniadanie i czy dobrze się dziś czuję. Jeśli nie - to trudno, życie ...

268

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobietko.Dasz sobie radę ze wszystkim,uwierz w siebie.Nie żałuj tego co było.Zawsze jesteśmy mądrzejsi o nowe doświadczenia życiowe.Może tak miało być,żebyś wreszcie się ocknęłą i coś zmieniła w swoim życiu...
Mój obecny mąż czasem mówi do mnie,że tyle przeszłam- odpowiadam mu, że tak miało być,że nie żałuję- bo teraz doceniam to co mam,każdy dzień jest dla mnie szczęściem.Moje prawdziwe życie zaczęło się 4 lata temu.Mam 16 letniego syna i 10 letniego syna,oni ciągle mi powtarzają,że dobrze zrobiliśmy odchodząc.Początki są trudne,ale poradzisz sobie ze wszystkim,potem będziesz się z tego śmiać.Życzę Ci szczęścia.

269

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
iwetka28 napisał/a:

Kobietko kiedy uwierzysz, że to nie jest tylko twoja wina?, że związek tworzą dwie istoty?.Ja cb absolutnie nie rozgrzeszam za tę zdradę, ale sporo już po tym wycierpiałaś.Rozumiem psychiczną blokadę męża po tym, ale to, że zdradziłaś stało się dlatego, że właśnie mąż nie dawał ci tej miłości. Ja rozumiem, że jego zabolała zdrada, że się zamknął, w ten sposób się chroni, ale to ty musisz ruszyć dalej, ty chcesz ruszyć, a on cię blokuje, bo jemu jest tak wygodnie, ma twoje poczucie winy, gierki i Monię, więc jest górą, może wszystko, Mój mąż od zawsze mnie okłamuje w różnych mniej lub bd istotnych sprawach, codziennie wprowadza w nasz związek kolejny powód do braku zaufania, a czasem są to błahostki, typu ile piwek wypił, co robił, gdzie był, obiecanki co zrobi a nie robi itp. mnie osobiście to wyniszcza bd niżby zdradził jednorazowo, dla sportu, z głupoty.Naprawdę nie rozumiem dlaczego dla ludzi zdrada, sam seks jest dużo gorszym przewinieniem, niż brak szacunku na co dzień, brak rozmowy, lekceważenie, brak wsparcia, pomocy w drobnych sprawach.

Współczuje szczerze .... też bym się tego obawiała gdybyśmy zostali razem - kompletny brak zaufania z obu stron.
Opór przed zmianami , chyba lepiej samemu. Od nowa , nawet samotnie.

iwetka28 napisał/a:

Proszę cię, pomyśl o sobie, nie skupiaj się cały czas na nim, gdyby mu choć trochę zależało nie wyżywałby się tak na tobie, tak nie ranił.Może nie czytałam dokładnie, ale co się stało z twoim kochankiem?jak to się skończyło?Życzę powodzenia w odnalezieniu tego, co najważniejsze, na tę chwilę chyba spokoju smile

Skończyło się - po prostu.
To młody człowiek. Ułoży sobie życie , mam nadzieję, że będzie miał dzieci , prawdziwą rodzinę. Ja już bym mu tego nie dała.
Gdyby nie powaga sytuacji , cisnęłoby mi się na usta "ja ty wyrwałaś 10 lat młodszego faceta" ... ale oczywiście sytuacja jest inna - to on mi w głowie zawrócił , bardziej się starał niż ja ...
To ja zerwałam znajomość , w sumie na rozkaz męża - rozumiem go , też wiele miesięcy później prosiłam o zerwanie z grą i Monią ale on się na to nie zdobył. Trudno, i tak bywa .... na pewnie rzeczy jest już czasem za późno.
Może spotkam w swoim życiu jeszcze kogoś kiedyś kto wstanie dla mnie o 4 rano zaparzyć mi kawę albo zapyta czy zjadłam już śniadanie i czy dobrze się dziś czuję. Jeśli nie - to trudno, życie ...

Słonce na pewno znajdziesz.... ja się mądrzę w tych  swoich postach, a sama mam nie wszystko poukładane.Tak samo jak ty bd pragnę miłości, potwierdzenia jej zachowaniem, mam nadzieję, że bd miała siłę uwolnić się od destrukcyjnego wpływu męża , rodziny.Mam odczucie, że szkoda, że z kochankiem nie wyszło, pokaż mężowi, że nie bd czekać w nieskończoność, wiedz, że jesteś warta sporo więcej, niż mąż ci pokazuje.Trzymam za cb kciuki.Powodzenia smile

270

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

Może spotkam w swoim życiu jeszcze kogoś kiedyś kto wstanie dla mnie o 4 rano zaparzyć mi kawę albo zapyta czy zjadłam już śniadanie i czy dobrze się dziś czuję. Jeśli nie - to trudno, życie ...

Spotkasz. Jeśli mnie było stać na to by (dziś) przejechać prawie 3 tys km samochodem by żonie i dzieciom było dobrze, to miliony też na to stać. Będziesz tylko miała problem z wyborem tego jedynego big_smile.

271

Odp: czy warto mieć nadzieję

.Rozumiem psychiczną
blokadę męża po tym, ale to, że
zdradziłaś stało się dlatego, że
właśnie mąż nie dawał ci tej
miłości.
No tak.To właśnie wyjaśnia zdradę.Hm.Miło.
Więc zdradzajmy bo od partnera nie dostajemy tego co chcemy.A co tam.D..pa nie mydło....
Naprawdę nie rozumiem
dlaczego dla ludzi zdrada, sam seks
jest dużo gorszym przewinieniem,
niż brak szacunku na co dzień, brak
rozmowy, lekceważenie, brak
wsparcia, pomocy w drobnych
sprawach.
A czymże jest zdrada?.
Czyż właśnie nie brakiem szacunku do osoby którą podobno kochamy?.

272

Odp: czy warto mieć nadzieję

Znajdziecie kiedyś miłość..obydwie.Ja zapierałam się,że będę sama,a tu proszę człowiek który był obok mnie (niby obcy bo zajęta swoimi problemami nie zwracałam uwagi na nikogo)okazał się moją drugą połówką pomarańczy.Tak naprawdę kobiety zwracają uwagę na nieodpowiednich facetów,a tych z którymi naprawdę byłyby szczęśliwe nie dostrzegają.Rozejrzyjcie się w okół czasem..Fakt,trzeba  czasem wyleczyć swoje rany,żeby dopiero wejść w nowy związek.

273

Odp: czy warto mieć nadzieję
Feniks 7 napisał/a:

Kobietko.Dasz sobie radę ze wszystkim,uwierz w siebie.Nie żałuj tego co było.Zawsze jesteśmy mądrzejsi o nowe doświadczenia życiowe.Może tak miało być,żebyś wreszcie się ocknęłą i coś zmieniła w swoim życiu...
Mój obecny mąż czasem mówi do mnie,że tyle przeszłam- odpowiadam mu, że tak miało być,że nie żałuję- bo teraz doceniam to co mam,każdy dzień jest dla mnie szczęściem.Moje prawdziwe życie zaczęło się 4 lata temu.Mam 16 letniego syna i 10 letniego syna,oni ciągle mi powtarzają,że dobrze zrobiliśmy odchodząc.Początki są trudne,ale poradzisz sobie ze wszystkim,potem będziesz się z tego śmiać.Życzę Ci szczęścia.

na razie muszę się ogarnąć z sobą...
dziś jest lepiej .... pewnie jutro będzie gorzej .... tak to już u mnie jest na razie....

iwetka28 napisał/a:

Słonce na pewno znajdziesz.... ja się mądrzę w tych  swoich postach, a sama mam nie wszystko poukładane.Tak samo jak ty bd pragnę miłości, potwierdzenia jej zachowaniem, mam nadzieję, że bd miała siłę uwolnić się od destrukcyjnego wpływu męża , rodziny.Mam odczucie, że szkoda, że z kochankiem nie wyszło, pokaż mężowi, że nie bd czekać w nieskończoność, wiedz, że jesteś warta sporo więcej, niż mąż ci pokazuje.Trzymam za cb kciuki.Powodzenia smile

nie wiem czy jestem warta więcej , ale na tą chwile na pewno wiem, że nie wszystko jest moją winą - że nie tylko ja jestem winna temu, że nie było zawsze dobrze - na razie tyle mi wystarczy żeby nie myśleć o sobie jak o najgorszej i powoli podnosić się z upadku...


poProstuJanek napisał/a:
kobieta w rozterkach napisał/a:

Może spotkam w swoim życiu jeszcze kogoś kiedyś kto wstanie dla mnie o 4 rano zaparzyć mi kawę albo zapyta czy zjadłam już śniadanie i czy dobrze się dziś czuję. Jeśli nie - to trudno, życie ...

Spotkasz. Jeśli mnie było stać na to by (dziś) przejechać prawie 3 tys km samochodem by żonie i dzieciom było dobrze, to miliony też na to stać. Będziesz tylko miała problem z wyborem tego jedynego big_smile.

taaaaa .... jaaaasssne... mając 38 lat , oraz rozstępy i zwisy tu i ówdzie big_smile
nie no, wyglądam przy swoich 38 latach na mniej , jak idę ze starszą 20-letnią córką na zakupy to biorą nas za siostry , ale bez przesady z tymi wyborami ... wiem na pewno, że FBI będzie miało na noc jeśli się kiedyś na coś zdecyduję big_smile
a serio - dziękuję Wam bardzo, dziś sprawiliście że lepiej się czuję ... pewnie wypity alkohol w postaci dwóch tyskich tez się przyczynił, ale nic nie zastąpi dobrego słowa otuchy ...
dziękuję...

274

Odp: czy warto mieć nadzieję

Mam nadzieję źe te tyskie nie piłaś samotnie.
A tak z drugiej to może lepsza by była zielona herbata?.
Może nawet wypita,nawet w milczeniu,wspólnie z mężem.Ot tak.

275

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

.Rozumiem psychiczną
blokadę męża po tym, ale to, że
zdradziłaś stało się dlatego, że
właśnie mąż nie dawał ci tej
miłości.
No tak.To właśnie wyjaśnia zdradę.Hm.Miło.
Więc zdradzajmy bo od partnera nie dostajemy tego co chcemy.A co tam.D..pa nie mydło....
Naprawdę nie rozumiem
dlaczego dla ludzi zdrada, sam seks
jest dużo gorszym przewinieniem,
niż brak szacunku na co dzień, brak
rozmowy, lekceważenie, brak
wsparcia, pomocy w drobnych
sprawach.
A czymże jest zdrada?.
Czyż właśnie nie brakiem szacunku do osoby którą podobno kochamy?.

to skomplikowane i złożone ...
sama zdrada , skok w bok .... nie wiem ...
u mnie było zaangażowanie , potrzeba bliskości, ciepła, zrozumienia, zainteresowania, troski - tego czego w związku nie miałam...
ale to moja wina - nie rozgrzesza mnie to - mogłam poprosić , jeśli bym nie otrzymała - mogłam zakończyć związek ....
poszłam na łatwiznę, co tu dużo ... uległam ...


Feniks 7 napisał/a:

Znajdziecie kiedyś miłość..obydwie.Ja zapierałam się,że będę sama,a tu proszę człowiek który był obok mnie (niby obcy bo zajęta swoimi problemami nie zwracałam uwagi na nikogo)okazał się moją drugą połówką pomarańczy.Tak naprawdę kobiety zwracają uwagę na nieodpowiednich facetów,a tych z którymi naprawdę byłyby szczęśliwe nie dostrzegają.Rozejrzyjcie się w okół czasem..Fakt,trzeba  czasem wyleczyć swoje rany,żeby dopiero wejść w nowy związek.

ja tam się na razie rozglądać nie zamierzam wink ... muszę pozamykać wiele spraw i związek który się skończył,  popracować nad sobą zanim w ogóle cokolwiek kiedykolwiek... wiele wody w rzece upłynie , zapewniam .... ale nie mówię: nigdy ...

276

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Mam nadzieję źe te tyskie nie piłaś samotnie.
A tak z drugiej to może lepsza by była zielona herbata?.
Może nawet wypita,nawet w milczeniu,wspólnie z mężem.Ot tak.

Tyskie piłam samotnie ....
Zrozum - tu już nic z tego nie będzie - ja już nie mam siły, on już nie ma siły i ochoty - tu już nie będzie walki o związek.
Naprawdę próbowałam -  za późno - nie dało rady .

277

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

taaaaa .... jaaaasssne... mając 38 lat , oraz rozstępy i zwisy tu i ówdzie big_smile
nie no, wyglądam przy swoich 38 latach na mniej , jak idę ze starszą 20-letnią córką na zakupy to biorą nas za siostry , ale bez przesady z tymi wyborami ... wiem na pewno, że FBI będzie miało na noc jeśli się kiedyś na coś zdecyduję big_smile
a serio - dziękuję Wam bardzo, dziś sprawiliście że lepiej się czuję ... pewnie wypity alkohol w postaci dwóch tyskich tez się przyczynił, ale nic nie zastąpi dobrego słowa otuchy ...
dziękuję...

Wiesz.... Chcę Ci powiedzieć... Może inaczej.... :  To o czym mówisz - znam. Niedawno temu stanąłem naprzeciw chętnemu, wypiętemu i wysportowanemu  kakaowemu oczku. I łeb pod kran, a potem długa do domu. Dla tej, która ma rozstępy - i to spore po dwójce dzieci. Jak taki dyletant jak ja to umie - to umie każdy. Ty martw się na dobrym wyborem big_smile.

278

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
rogacz76 napisał/a:

Mam nadzieję źe te tyskie nie piłaś samotnie.
A tak z drugiej to może lepsza by była zielona herbata?.
Może nawet wypita,nawet w milczeniu,wspólnie z mężem.Ot tak.

Tyskie piłam samotnie ....
Zrozum - tu już nic z tego nie będzie - ja już nie mam siły, on już nie ma siły i ochoty - tu już nie będzie walki o związek.
Naprawdę próbowałam -  za późno - nie dało rady .

Nie o to Mi chodziło.
Po rozstaniu i tak Jesteście skazani na kontakt bo macie dzieci więc może przyjaźń to lepsze rozwiązanie dla Waszej rodziny.Więc ta herbata to taki pierwszy krok w tym kierunku.

279

Odp: czy warto mieć nadzieję
poProstuJanek napisał/a:

Wiesz.... Chcę Ci powiedzieć... Może inaczej.... :  To o czym mówisz - znam. Niedawno temu stanąłem naprzeciw chętnemu, wypiętemu i wysportowanemu  kakaowemu oczku. I łeb pod kran, a potem długa do domu. Dla tej, która ma rozstępy - i to spore po dwójce dzieci. Jak taki dyletant jak ja to umie - to umie każdy. Ty martw się na dobrym wyborem big_smile.

nie no, szacun - już Ci tam pisałam .... nie każdy się oprze wypiętemu i wysportowanemu wink

ja naprawdę teraz o tym nie myślę.... myślę o tym , że dziś mam lepszy wieczór niż inne ostatnio i cieszę się z tego ... ale wiem, że jutro albo pojutrze nadejdzie dzień taki, że jeno sie powiesić ... i zbieram siły , zabieram od Was pozytywną energię żebym mogła poczytać sobie Wasze wpisy właśnie jutro albo pojutrze kiedy nadejdzie to "złe" , poczucie winy tak ogromne że nie do udźwignięcia... smutek, żal, ból serca ...

zbieram siły , bo wiem że najgorsze przede mną - sprzedaż ukochanego domu który od podstaw sami projektowaliśmy i  budowaliśmy , rozstanie dziecka z ojcem... naprawdę, będzie bardzo bardzo źle....

ale dziś jest lepiej - i za to Wam dziękuję... smile

280

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Nie o to Mi chodziło.
Po rozstaniu i tak Jesteście skazani na kontakt bo macie dzieci więc może przyjaźń to lepsze rozwiązanie dla Waszej rodziny.Więc ta herbata to taki pierwszy krok w tym kierunku.

jest to między nami - potrafimy razem wypić kawę i obejrzeć wiadomości w tv .... potrafimy odremontować wspólnie dom, malować pokoje czy przyklejać progi  w spokojnej atmosferze wspólnie wykonywanej potrzebnej pracy - zadaniowo.... pomijając emocje i uczucia - wszystko potrafimy, jak dawniej.... bez emocji....
nie wiem jak będzie później , kiedy nadejdą gorsze dni jak podział majątku, rozwód, wyprowadzka - ale póki co - nie ma u nas kłótni, wbijania szpil , wrzasków.... za wyjątkiem nielicznych dyskusji o nas za zamkniętymi drzwiami kiedy emocje biorą górę....

wieczory spędzamy oddzielnie - jak zawsze zresztą.... ale teraz to przynajmniej zasadne....

281

Odp: czy warto mieć nadzieję

patrz mail

282

Odp: czy warto mieć nadzieję

kobieta w rozterkach]
O tym mailu.... to do CIebie

283

Odp: czy warto mieć nadzieję
poProstuJanek napisał/a:

kobieta w rozterkach]
O tym mailu.... to do CIebie

zajarzyła , odpisała wink

284

Odp: czy warto mieć nadzieję

Dzisiaj skonczyla sie moja cierpliwosc.Wyrzucilam meza z domu.I jest mi cholernie ciezko.Kocham go i zawsze tak bylo.Moze od poczatku- maz moj jakby to okreslic,ma dwie osobowosci. Jest kochanym,cieplym czlowiekiem.a z drugiej strony ,lubi kobiety.Wiem i czuje to ze mnie kocha.Zawsze o wszystkim rozmawiamy,nawet o tych najgorszych rzeczach. Cenie w nim to ze potrafi powiedziec placzac ze kolejny raz mnie skrzywdzi. Wiem ze te wszystkie panienki sa na jeden wieczor. Zawsze szukalismy jakiegos wytlumaczenia na to co sie dzieje.Kiedys mowilam ze nie mam sily juz tego znosic,ze kocham go ale trace przez to wlasna osobowosc i poczucie wlasnej wartosci.Dzisiaj ponioslo mnie,ilez mozna zniesc.Teraz go nie ma i nikt nie wie jak bardzo jest mi zle.Przyjdzie pewnie jutro i bedzie znowu plakal.Co powińnam zrobic? Malo tego jestem psychologiem.Pracuje i staram sie pomagac innym a we wlasnym domu nie mam sily.

285

Odp: czy warto mieć nadzieję

Małgosiu - bardzo Ci współczuję sad
Nie wiem co mogę napisać. Na pewno nie jestem osobą kompetentną żeby udzielać Ci rad- sama mam problemy z sobą i swoim małżeństwem, a właściwie końcem małżeństwa.
Mogę Ci jedynie powiedzieć, że kurcze , też bym nie wytrzymała takiej sytuacji. To co że na jedną nic te panienki - czego mu u Ciebie brakuje, czego nie masz co one mają? rozumiem raz żeby się zdarzył skok w bok- można zrozumieć chwilę słabości , jeśli zrozumie i wyciągnie wnioski można dać szansę - no ale ile zdrad można wybaczyć ?
To nie jest zdrowy związek jeśli ty w nim cierpisz a on nie chce się zmienić.
Wiesz to , prawda?
Nie wiem jakie powody nim kierują - ale nic nie tłumaczy wielokrotnych zdrad.
Nie obwiniaj się.

286

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
poProstuJanek napisał/a:

kobieta w rozterkach]
O tym mailu.... to do CIebie

zajarzyła , odpisała wink

Zajarz jeszcze raz smile

287

Odp: czy warto mieć nadzieję

Takie tam - od serca.
LIST DO JESZCZE MĘŻA.
Mężu - wiem, że czasem tu zaglądasz - jeśli zajrzysz i to przeczytasz - wiedz, że nie pisze tego w jakimś celu - piszę bo tak czuję.
Powiedziałam Ci to już, ale jeszcze napiszę - wiem, że bardzo Cię skrzywdziłam i przepraszam Cię za to bardzo.
Jest mi bardzo, bardzo przykro że tak postąpiłam : oszukałam, zdeptałam, skrzywdziłam, zdradziłam.
Zniszczyłam poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w sposób jak to określiłeś - najgorszy z możliwych, masz rację.
Ponadto traktowałam Cię nie jak mężczyznę tylko jak dziecko którym trzeba sie zaopiekować . I opiekowałam się - tak jak potrafiłam.
Daliśmy sobie tyle ile potrafiliśmy dać sobie w tym związku. Nie było tego wiele.
Nie chcę powrotów, kolejnych szans , bólu po niepowodzeniu , szarpania- tak jak Ty nie chcesz.
Chcę, żeby każde z nas znalazło siebie samego w życiu. To , co jest dla nas najlepsze.
Bolało i będzie bolało jeszcze jakiś czas to co sie między nami podziało.
Nie wiem jakie będzie zakończenie tej naszej historii , nie wiem jak będzie za jakiś czas , za ileś lat - ale chcę żebyś wiedział, że życzę Ci jak najlepiej.
Jesteś i zawsze będziesz nadal moją rodziną, jesteś ojcem naszego dziecka i mężczyzną który był ze mną 13 lat .
Jesteś dla mnie ważny i zawsze będziesz miał swoje miejsce w moim sercu.
Ale chyba dojrzałam w końcu do Twojej decyzji. Rozumiem co czujesz.
Mnie też nie jest łatwo, ale masz rację - tak będzie lepiej.
Będzie mi brakować Twojego ciepła, dotyku, przytulenia, uśmiechu ... bycia.
Pewnie będą lepsze i gorsze dni , dni totalnego upadku i dni względnie do przeżycia , a może kiedyś lepsze też nadejdą.
Nie wiem jak będzie jutro, ale na dziś po prostu chcę Cię tylko przeprosić że więcej z siebie dać nie potrafiłam , ani wziąć od Ciebie.
Przepraszam.
Teraz czas iść do przodu- jakkolwiek.
I tyle chyba.

288

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobieta w rozterkach, czytam Twoje nowe posty i przypomniała mi się opowieść pewnej mojej znajomej, która dawno temu się rozwiodła, potem miała drugiego męża, dwóch przyjaciół, wszystkich pochowała i teraz został jej tylko pierwszy mąż, który nigdy nie przestał jej kochać i odwiedza ją, choć kiedyś opuścił ją po pewnej jednoznacznej sytuacji. W jego domu, który zbudował, jest dla niej przygotowany pokój, na wypadek, gdyby kiedyś chciała do niego wrócić.

Życie na nieograniczone pomysły na scenariusze.

289 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-02-17 11:36:16)

Odp: czy warto mieć nadzieję
Animus napisał/a:

Życie na nieograniczone pomysły na scenariusze.

wiem wink
http://www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8

nie mam szklanej kuli, nie wiem co będzie za ileś lat - ale wiem, że czas ruszyć do przodu i zacząć żyć sobą a nie nim ... jakkolwiek będzie - powyższy  list był pożegnaniem.... taki właściwie bardziej dla mnie niż dla niego - takim wewnętrznym....

spalam dziś w pokoju starszej córki, strasznie twarde ma łóżko yikes

290

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobieto w ...
Gdybym mówił językami ludzi i
aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar
prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak
iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą
majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z
niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się
skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko
poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest
doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w
zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w
twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i
zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja,
miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

291

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

Takie tam - od serca.
LIST DO JESZCZE MĘŻA.
Mężu - wiem, że czasem tu zaglądasz - jeśli zajrzysz i to przeczytasz - wiedz, że nie pisze tego w jakimś celu - piszę bo tak czuję.
Powiedziałam Ci to już, ale jeszcze napiszę - wiem, że bardzo Cię skrzywdziłam i przepraszam Cię za to bardzo.
Jest mi bardzo, bardzo przykro że tak postąpiłam : oszukałam, zdeptałam, skrzywdziłam, zdradziłam.
Zniszczyłam poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w sposób jak to określiłeś - najgorszy z możliwych, masz rację.
Ponadto traktowałam Cię nie jak mężczyznę tylko jak dziecko którym trzeba sie zaopiekować . I opiekowałam się - tak jak potrafiłam.
Daliśmy sobie tyle ile potrafiliśmy dać sobie w tym związku. Nie było tego wiele.
Nie chcę powrotów, kolejnych szans , bólu po niepowodzeniu , szarpania- tak jak Ty nie chcesz.
Chcę, żeby każde z nas znalazło siebie samego w życiu. To , co jest dla nas najlepsze.
Bolało i będzie bolało jeszcze jakiś czas to co sie między nami podziało.
Nie wiem jakie będzie zakończenie tej naszej historii , nie wiem jak będzie za jakiś czas , za ileś lat - ale chcę żebyś wiedział, że życzę Ci jak najlepiej.
Jesteś i zawsze będziesz nadal moją rodziną, jesteś ojcem naszego dziecka i mężczyzną który był ze mną 13 lat .
Jesteś dla mnie ważny i zawsze będziesz miał swoje miejsce w moim sercu.
Ale chyba dojrzałam w końcu do Twojej decyzji. Rozumiem co czujesz.
Mnie też nie jest łatwo, ale masz rację - tak będzie lepiej.
Będzie mi brakować Twojego ciepła, dotyku, przytulenia, uśmiechu ... bycia.
Pewnie będą lepsze i gorsze dni , dni totalnego upadku i dni względnie do przeżycia , a może kiedyś lepsze też nadejdą.
Nie wiem jak będzie jutro, ale na dziś po prostu chcę Cię tylko przeprosić że więcej z siebie dać nie potrafiłam , ani wziąć od Ciebie.
Przepraszam.
Teraz czas iść do przodu- jakkolwiek.
I tyle chyba.

Powiedz Meżowi to co tu napisałaś.
Ja bym uwierzył choć do kobiet które zdradzają Mam dość jednoznaczny stosunek.

292

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Powiedz Meżowi to co tu napisałaś.
Ja bym uwierzył choć do kobiet które zdradzają Mam dość jednoznaczny stosunek.

jak będzie chciał to kiedyś przeczyta...
we mnie zmiana ukierunkowana na "lepsze jutro" już zaszła , powoli się z tym oswajam ...

293

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobieto, cieszy mnie twoja  nieco lepsza kondycja. Oglądasz mieszkania ? skup się teraz na przyszłości, zrób plan co trzeba kupić, czy chcesz mieszkanie nowe czy stare. Sam fakt poszukiwań jest czasochłonny także warto się tym zająć. Złe myśli i chwile wrócą, ale dla pocieszenia powiem, że one z biegiem czasu będą mniej bolesne.

294 Ostatnio edytowany przez rogacz76 (2013-02-17 15:11:54)

Odp: czy warto mieć nadzieję

No nie wiem.Hm.Gdyby Moja była powiedziałaby Mi to co Ty napisałaś...wybaczyłbym bez zastanowienia.I nie dlatego że,chciałbym by wróciła.Nie.Dlatego że,Jest i była częścią Mojego życia i choć jest już teraz mężatką to Nigdy nie zniknie z Mojego życiorysu.Tylko tyle.Lub aż tyle.
Niestety takiej możliwości nie mam i prawdopodobnie nie będę miał wcale bo Ona...niczego nie zrozumiała jak dotąd.

295

Odp: czy warto mieć nadzieję

Bardzo poruszył mnie Twój list do męża jak również znany wiersz o miłości zamieszczony przez Rogacza 76.Najpiękniejszą rzeczą byłoby się rozstać w zgodzie,dla siebie,dla dzieci...Niestety czasem ta druga połowa nie rozumie lub nie chce prowadzić dialogu.Mnie samą przerosła sytuacja,nie chciałabym nigdy więcej spotkać w życiu ojca moich dzieci,moje dzieci również.Dla nich oszukiwałam się,że dam radę go znosić jak będzie po dzieci przychodził.Jego nienawiść mnie przerosła.
Jeśli uda am się przejść przez rozwód na poziomie,bez orzekania o winie,to będzie sukces...
  Bardzo dobrze,że dziś czujesz się lepiej.Grunt to dobre nastawienie, choćby nie wiem co.Ja uciekam z Waszych rozmów...Trzymam kciuki i pamiętaj,poradzisz sobie ze wszystkim,napewno!Wierzę w Ciebie.

296

Odp: czy warto mieć nadzieję

No tak to był psalm przecież.Ze zmęczenia rozum mi odjęło.
Nie dawało mi to spokoju.
Na Dowidzenia:


Bo widzisz tu są tacy, którzy się kochają
I muszą się spotkać aby się ominąć
Bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
Piszą do siebie listy gorące i zimne
Rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
By nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
Są inni co się nawet po ciemku odnajdą
Lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
Tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
Byliby doskonali lecz wad im zabrakło
Bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
Niektórzy umierają - to znaczy już wiedzą
Miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
Są i tacy co się na zawsze kochają
I dopiero dlatego nie mogą być razem
Jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
Można nawet zabłądzić lecz po drygiej stronie
Nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.

297 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-02-17 20:52:30)

Odp: czy warto mieć nadzieję
KGB napisał/a:

Kobieto, cieszy mnie twoja  nieco lepsza kondycja. Oglądasz mieszkania ? skup się teraz na przyszłości, zrób plan co trzeba kupić, czy chcesz mieszkanie nowe czy stare. Sam fakt poszukiwań jest czasochłonny także warto się tym zająć. Złe myśli i chwile wrócą, ale dla pocieszenia powiem, że one z biegiem czasu będą mniej bolesne.

wróciły ... pierniczona huśtawka sad
każda część mojego ciała krzyczy: kochaj mnie, tylko mnie kochaj , daj mi to czego pragnę: miłość, ciepło, troskę , zainteresowanie, opiekę....
nie pokazuję po sobie - jak chodziłam smutna, tak chodzę ale staram  się żeby nie widział rozpaczy w moich oczach....

rogacz76 napisał/a:

No nie wiem.Hm.Gdyby Moja była powiedziałaby Mi to co Ty napisałaś...wybaczyłbym bez zastanowienia.I nie dlatego że,chciałbym by wróciła.Nie.Dlatego że,Jest i była częścią Mojego życia i choć jest już teraz mężatką to Nigdy nie zniknie z Mojego życiorysu.Tylko tyle.Lub aż tyle.
Niestety takiej możliwości nie mam i prawdopodobnie nie będę miał wcale bo Ona...niczego nie zrozumiała jak dotąd.

wybaczenie - wielkie słowo - może wybaczę mu kiedyś Monię , to że mnie tak krzywdzi co wieczór , że wie co czuję słysząc ją w słuchawce i wiedzżac że zajęła część jego serca , a może całe? może kiedyś....
i może on mi kiedyś wybaczy - bardzo chciałabym ...
sama sobie nigdy nie wybaczę - to wiem na pewno...

Feniks 7 napisał/a:

Bardzo poruszył mnie Twój list do męża jak również znany wiersz o miłości zamieszczony przez Rogacza 76.Najpiękniejszą rzeczą byłoby się rozstać w zgodzie,dla siebie,dla dzieci...Niestety czasem ta druga połowa nie rozumie lub nie chce prowadzić dialogu.Mnie samą przerosła sytuacja,nie chciałabym nigdy więcej spotkać w życiu ojca moich dzieci,moje dzieci również.Dla nich oszukiwałam się,że dam radę go znosić jak będzie po dzieci przychodził.Jego nienawiść mnie przerosła.
Jeśli uda am się przejść przez rozwód na poziomie,bez orzekania o winie,to będzie sukces...

będzie taki , mamy sie rozstać kulturalnie - nie będziemy sie szarpać...
nie wiem skąd w nim tyle spokoju i uległości kiedy o tym mówi ...
kiedy ja myślę o rozwodzie - boli mnie żołądek, z rozpaczy , strachu , straconych nadziei....

Feniks 7 napisał/a:

Bardzo dobrze,że dziś czujesz się lepiej.Grunt to dobre nastawienie, choćby nie wiem co.Ja uciekam z Waszych rozmów...Trzymam kciuki i pamiętaj,poradzisz sobie ze wszystkim,napewno!Wierzę w Ciebie.

Wróciła starsza córka od chłopaka z zagranicy , smutna - kocha go , chciałaby tam zostać ale ma studia do skończenia ... nie wiem na ile chce je skończyć sama a na ile robi to dla mnie, babci - bo my chciałybyśmy , wie o tym . Ma dopiero skończone 19 lat m choć rocznikowo już 20 - młoda jest ,  nigdy nie narzucałam jej swoich decyzji. Szła do takich szkół do jakich chciała , uczyła się tak jak chciała. Jest bardzo mądrą dziewczyną - tak życiowo po prostu. Jest dla mnie dużym wsparciem, ale jeśli bedzie chciała odfrunąć - nie mogę jej zatrzymywać. To są już teraz jej decyzje. Cieszę się, że ją mam . Bardzo ja kocham.
Tak jak i młodszą - duża, mądra 12-latka . Widzę po niej - martwi się mną , tym co w domu. Siedzi teraz przed tv i ogląda film . Bardzo mnie obserwowała jak wróciła dziś z wojaży. Mocno się do mnie obie przytuliły . Dla takich chwil warto żyć. Kocham je bardzo , najbardziej na świecie.


U mnie rano było lepiej - teraz znowu dół...
Chyba położę się dziś wcześniej spać, tak koło 22- jutro ciężki dzień w pracy , muszę zbierać siły na weekend - w weekend zaliczenia , wykłady. Nie mam siły , teraz czuje się bezsilna na wszystko co mnie otacza. Malutka , nic nie znacząca, nic nie warta. Czuję, ze znowu mnie przerasta...
Spałam całe popołudnie , teraz znowu najchętniej bym się położyła żeby już nie czuć....


Piękne te wszystkie wiersze.... i takie bardzo smutne....

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

298

Odp: czy warto mieć nadzieję

no nie mogę..kiedy się dołujesz..Nie chciałam  już przeszkadzać w waszych rozmowach.Masz dobre wsparcie na forum.Wahania nastrojów będziesz miała jakiś czas ja w nerwach spałabym całe życie.Proszę jak czujesz taki dół poproś córki,przyjaciółkę,siostrę,sąsiadkę-na siłę wyjdz do ludzi,do pizzerii,pochodzić po mieście.Nawet na siłownię(wysiłek fizyczny pomaga rozładować napięcie).Otaczaj się wesołymi,pełnymi życia ludzmi,oni dodadzą Ci energii.Ja spadam...gdybyś mnie potrzebowała mam podane emaila.Pamiętaj dasz radę.Trochę popłaczesz i powiesz sobie:
JUTRO BĘDZIE LEPIEJ,POTEM JESZCZE LEPIEJ.SZUKAJ SOBIE ZAJĘCIA(takie małe oszukanie myśli).Dasz radę.Ktoś tam daleko wierzy w siłę kobiecej natury.

299

Odp: czy warto mieć nadzieję

Masz rację.
Sama siebie dołuję.
Przed chwilą się zajęłam .... posprzątałam kuchnię, rozpakowałam zmywarkę, pogadałam z młodą , zmieniłam nam pościel w łóżkach , pooglądałyśmy sobie mieszkania , córa jakoś łatwiej do tego podchodzi , rozmawiałyśmy o tym jak to bedzie wyglądać wszystko , jest pozytywnie nastawiona.
Myślę, że i tak dziś ze mną jest lepiej niż było kilka dni temu kiedy miałam takiego doła, że naprawdę nie chciało mi się żyć. Dziś jest mi tylko rozpaczliwie smutno i czuję tęsknotę za miłością, ciepłem człowieka. Ale poprzytulałam sie do młodej i jakoś tak mi lepiej .
Dla niej to nie koniec świata - więc dlaczego dla mnie jest... Ona ma taką pozytywną energię, jest otwarta , kiedy się uśmiecha mogłabym na nią patrzeć i patrzeć...
W dzień radzę sobie lepiej , tylko kurcze, te wieczory są najgorsze - co robić wieczorami na wsi?
Myślę, że jutro wieczorem może pogram z córą w jakieś gry planszowe- eurobusines może ...  zobaczę co tam mamy z gier.

Dziś znowu pościeliłam sobie w pokoju starszej - niewygodne ma to łóżko , ale tak bedzie lepiej , łatwiej - w jednym łóżku po prostu nawet czasem przez sen się przytulam podświadomie szukając ciepła .... potem jest trudniej . Trudniej z tymi decyzjami mając obok siebie ciepłego człowieka do którego kusi się przytulać wiedząc, że i tak już po wszystkim.

300 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-02-18 10:49:08)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ranek - praca .
W pracy ciężko - poniedziałek, ale wróciła koleżanka z urlopu więc chociaż mam do kogo buzię otworzyć.
Miłego dnia życzę wszystkim.

P.S. Jest mi łatwiej kiedy odpuściłam, kiedy wyniosłam się do innego pokoju. Kiedy przestałam walczyć. Kiedy zamykam drzwi jego pokoju wieczorem i mojego pokoju , i nie słyszę ...
Ściągnęłam sobie na laptopa program , który pozwala mi wieczorem kłaść się spać i nastawić sobie czas wyłączenia komputera - puszczam muzykę , kładę się i wyłącza się  po godzinie. Dzięki temu nie słyszę zasypiając.
Nadal boli , ale to pomaga.
Nie jest to szczyt komfortu psychicznego, ale jest mi ciutkę łatwiej , mniej boli kiedy nie mam go obok i nie słyszę go znad kompa.

Córka nie spała do 1 w nocy , myśle że przejęła się tym, że zajęłam inny pokój , że już nie śpię w sypialni. Myslę, że słowa słowami a dopiero czyny budza w niej niepokój. Nie przejmowała się tak bardzo kiedy mówiliśmy o rozstaniu , ale zaczęła kiedy zobaczyła realne oznaki - moja wyprowadzka z sypialni, remont domu.
Kurcze, nie wiem jak jej pomóc - ona nie chce o tym rozmawiać.

301

Odp: czy warto mieć nadzieję

Co na to mąż?
Jest jakaś reakcja?

302

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Co na to mąż?
Jest jakaś reakcja?

Reakcja męża? Nie wiem . Nie pokazuje mi nic . Spokojnie realizuje swój plan , remontuje , siedzi przy kompie, ogląda TV.

Powiem tak - wiem jak to jest jeśli sie kogoś innego ma choć trochę w sercu- zamyka się wtedy na inne osoby. Przeżyłam to, wiem że wtedy dla mnie mąż nie istniał . Ma tą Monie , zaprzeczał że nie tak bardzo ale ja mu nie wierzę.
Wiem już też jak to jest czuć się zdradzonym i nie móc zaufać.
Ja po prostu wiem co on czuje i wierze mu, że chce się od tego odciąć , uwolnić i iść swoją drogą zaczynając od nowa. Może z kimś innym.
Mam podobnie. Tylko jestem bardziej emocjonalną niż on osobą i dlatego mi ciężej, bo czuję intensywniej. Bo tęsknię za ciepłem i miłością. Widać on tego tak nie potrzebuje i jest mu łatwiej. Tak to odbieram, ten jego spokój.

303

Odp: czy warto mieć nadzieję

Szczerze to nie wierzę że,jedyne co powstrzymuje męża przed wyprowadzką z domu to finanse.
No i ta Monia.Co o Niej wiesz?

304 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-02-18 11:37:02)

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Szczerze to nie wierzę że,jedyne co powstrzymuje męża przed wyprowadzką z domu to finanse.

Mnie się wydaje, że tak jest.
Ja po prostu wiem co on czuje.
Próbował na tyle na ile mógł próbować, nie wyszło - więcej z siebie dać nie mógł i nie może z powodów wielu.
Tak ja ja.
Nie możemy pozbyć sie względem siebie lęków, obaw, braku zaufania, lęku przed nie spełnieniem swoich oczekiwań , lęku przed nie podołaniem w razie kolejnej próby, bólu, zmiany siebie. Zbyt dużo pracy i siebie trzeba by w to włożyć , a my już nie chcemy. Łatwiej jest zacząć od nowa.

rogacz76 napisał/a:

No i ta Monia.Co o Niej wiesz?

Nic właściwie nie wiem i niech tak już zostanie. Nie chcę więcej już cierpieć myśląc o niej. O tym co było, jest i będzie. Po prostu nie chcę już, żeby bolało znowu tak bardzo jak bolało kiedy się o niej dowiedziałam i kiedy każdego wieczoru słyszałam ją w słuchawkach kiedy wchodziłam do jego pokoju. Uwierz mi . Myślałam, że zwariuję.  Teraz staram się nie wchodzić, zamykam drzwi - nie chcę już słyszeć.
Nie zaufam mu , nie potrafię. A on nie jest w stanie i też nie chce już zrobić nic żeby to zmienić.
Stalo się .... dopuścił ja do swojego serca tak jak wtedy dopuściłam innego mężczyznę z tym że ja jeszcze dopuściłam do swojego ciała. Tutaj najpewniej też by się tak skończyło gdyby wtedy pojechał.
Nie da się już posklejać zaufania, po obu stronach. Nie da się.

W ubiegłym tygodniu przeżyłam piekło - nikomu nie życze takiego załamania. Walka w sobie o samą siebie. O to, żeby chcieć żyć. Chyba wygrałam tą bitwę , choć wojna w sobie chyba się jeszcze nie skończyła. Tak ja pisza dziewczyny - będą jeszcze gorsze momenty , ale kiedyś będą też i lepsze.
Czas iść do przodu pomimo tego ja bardzo jest ciężko.

305

Odp: czy warto mieć nadzieję

Myślałaś o zmianie terapeuty?.

306

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

[...]
Nie możemy pozbyć sie względem siebie lęków, obaw, braku zaufania, lęku przed nie spełnieniem swoich oczekiwań , lęku przed nie podołaniem w razie kolejnej próby, bólu, zmiany siebie. Zbyt dużo pracy i siebie trzeba by w to włożyć , a my już nie chcemy. Łatwiej jest zacząć od nowa. [...]

Muszę Cię zmartwić. Lęki pozostaną. Nie znikną po rozejściu się. Wszelkie niezałatwione sprawy pozostają w nas na zawsze.

Nie zawsze można zmienić rzeczywistość, ale zawsze można zmienić swoje podejście do rzeczywistości.

Oby Ci było łatwiej zacząć od nowa, ale niekiedy łatwiej jest zacząć od nowa z tym samym człowiekiem, po - oprócz wspólnie zadanych ran - mamy także pozytywne doświadczenia. Wszystko zależy od oczekiwań, czyli od tego na ile potrafimy nie oczekiwać więcej, niż możemy sobie dać. Ale tak jest z każdą relacją, tyle, że w przypadku nowej relacji jeszcze nie wiemy, które oczekiwania będą niezaspokojone. W przypadku relacji istniejących już to wiemy, ale nie zawsze potrafimy to zaakceptować. Nie wymagają akceptacji zawiedzenia, które są jeszcze przed nami.

307

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Myślałaś o zmianie terapeuty?.

Nie .
Moja terapeutka jest dobrą terapeutką.
Pokazała mi że teraz powinnam zająć się sobą , przede wszystkim  sobą - i dzieckiem. Być dla córki wsparciem.
Pokazała mi, na czym polegają moje problemy - mam mnóstwo rzeczy do przepracowania : kwestia dawania z siebie i przyjmowania od innych , kwestia proszenia, samoakceptacji, nadkontroli. Mnóstwo do przepracowania.
teraz powinnam zająć się sobą przede wszystkim. Musze nauczyć się być dla siebie samej ważną, pokochać siebie i czuć się z sobą bezpiecznie .
Nigdy nie byłam sama , zawsze byłam od kogoś zależna.
Musze nauczyć się żyć z sobą sama , pokochać siebie bo tego nie potrafiłam nigdy , zawsze miałam o sobie bardzo niskie mniemanie, szukałam dowartościowania u innych - nie w sobie.
A dopiero później zaakceptować że ktoś może zechcieć mnie pokochać taka jaka jestem.

308

Odp: czy warto mieć nadzieję

Nie .
Moja terapeutka jest dobrą
terapeutką.
Pokazała mi że teraz powinnam
zająć się sobą , przede wszystkim
sobą - i dzieckiem.
Coś strasznie długo zajeło Jej stwierdzenie tego faktu.
Od tego właśnie powinna zacząć Toją/Waszą terapię.
Czy jak jeszcze mąż chodził na terapię to były to spotkania wspólne czy indywidualne?.
PS.Naprawdę nie chce Ci nic sugerować ale rozważ zmianę terapeuty.Czy to ktoś z doświadczeniem w terapii małżeńskiej?.Psycholog,psychiatra?.Wiesz jaką ma specjalizację?.
To ważne bo jest wielu terapeutów którzy tak naprawdę nie mają kwalifikacji do tego typu spraw a jednak tym się zajmujc bo gdzieś muszą pracować.

309

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Nie .

Coś strasznie długo zajeło Jej stwierdzenie tego faktu.
Od tego właśnie powinna zacząć Toją/Waszą terapię.
Czy jak jeszcze mąż chodził na terapię to były to spotkania wspólne czy indywidualne?.
PS.Naprawdę nie chce Ci nic sugerować ale rozważ zmianę terapeuty.Czy to ktoś z doświadczeniem w terapii małżeńskiej?.Psycholog,psychiatra?.Wiesz jaką ma specjalizację?.
To ważne bo jest wielu terapeutów którzy tak naprawdę nie mają kwalifikacji do tego typu spraw a jednak tym się zajmujc bo gdzieś muszą pracować.

Nie zajęło jej to długo - po prostu ja wymagałam czasu żeby do tego dojrzeć, żeby dopuścić do siebie to co ona do mnie mówi...

Tak, spotkania małżeńskie które u niej odbyliśmy też według mnie były profesjonalnie prowadzone.
Naprawdę jest dobrą terapeutką. Potrafię się przed nią otworzyć, a naprawdę mam z tym ogólnie problem do wszystkich.
Sporo czasu jej zajęło, żebym mogła się przed nią otworzyć, żeby do mnie dotrzeć.
Myślę, że teraz już z górki. Teraz , kiedy zamknęłam już w sobie pewien rozdział łatwiej będzie mi pracować nad samą sobą i po prostu żyć a nie skupiać się na tym co  zrobić żeby ktoś mnie kochał.

Tak mi się nasunęło ... celem rozluźnienia atmosfery - lepiej płakać u psychologa niż śmiać się u psychiatry big_smile

310

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ok.Skoro tak uwaźasz.
Jeśli mogę spytać to co mówiła ta pani psycholog mężowi?.
Dlaczego też nie zaproponowala Wam terapii indywidułalnej?

311

Odp: czy warto mieć nadzieję
Animus napisał/a:

Muszę Cię zmartwić. Lęki pozostaną. Nie znikną po rozejściu się. Wszelkie niezałatwione sprawy pozostają w nas na zawsze.

Nie zawsze można zmienić rzeczywistość, ale zawsze można zmienić swoje podejście do rzeczywistości.

Oby Ci było łatwiej zacząć od nowa, ale niekiedy łatwiej jest zacząć od nowa z tym samym człowiekiem, po - oprócz wspólnie zadanych ran - mamy także pozytywne doświadczenia. Wszystko zależy od oczekiwań, czyli od tego na ile potrafimy nie oczekiwać więcej, niż możemy sobie dać. Ale tak jest z każdą relacją, tyle, że w przypadku nowej relacji jeszcze nie wiemy, które oczekiwania będą niezaspokojone. W przypadku relacji istniejących już to wiemy, ale nie zawsze potrafimy to zaakceptować. Nie wymagają akceptacji zawiedzenia, które są jeszcze przed nami.

Rozumiem co do mnie piszesz. Tylko nie potrafię na tą chwilę sie do tego logicznie odnieść.
Bo te nasze oczekiwania - moje i męża od życia są zupełnie inne. Nawet gdyby nie to, że poznałam tamtego mężczyznę - pewnie z czasem by to wyszło w inny sposób. Może udałoby się to uratować a może nie. Nie ma co co gdybać.
Nie potrafimy dać sobie więcej z siebie i nie potrafimy zaakceptować, że teraz jest tego tak mało , tak mało że nie wystarcza.

Coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu , że rozstanie to słuszna decyzja.
Czas pokaże co będzie dalej.

312

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Ok.Skoro tak uwaźasz.
Jeśli mogę spytać to co mówiła ta pani psycholog mężowi?.
Dlaczego też nie zaproponowala Wam terapii indywidułalnej?

To się tak nie da w kilku słowach. Proponowała terapię indywidualną równiez - ale u kogoś innego , nie u niej bo to by było złe z psychologicznego punktu widzenia - ale mąż nie chciał podjąć się tego rozwiązania. Mam wrażenie, że podjął się w ogóle tej wspólnej terapii żeby móc powiedzieć sobie "zrobiłem wszystko" , ale  w momencie jej podjęcia już wiedział, że nie da rady, że nie chce i nie potrafi dać z siebie wszystkiego. To nie mogło się udać.
Powiem tylko, że mam porównanie - i z całą pewnością terapia jest i była prowadzona w sposób profesjonalny.

313

Odp: czy warto mieć nadzieję

Dziekuje za te pare slow. Dzis jest juz lepiej.Dzis wiem ze szacunek do samej siebie jest najwazniejszy. Ile trzeba przejsc zeby zrozumiec ze tak naprawde sami pozwalamy sie krzywdzic. Maz ciagle dzwoni z checia powrotu.Wiem ze mnie kocha.Warunkiem powrotu jest terapia dla sexocholikow.Oboje wiemy ze ma z tym problem i bledem moim bylo to ze wydawalo mi sie ze moge pomoc mu sama. Tym razem nie odpuszcze. Jesli bedzimy OBOJE sie starac to moze sie udac. BARDZO BYM CHCIALA A JESLI NIE TO POWIEM WTEDY -NIE WARTO JUZ SIE KATOWAC -I ROZEJDZIEMY SIE.

314

Odp: czy warto mieć nadzieję
malgosia45 napisał/a:

Dziekuje za te pare slow. Dzis jest juz lepiej.Dzis wiem ze szacunek do samej siebie jest najwazniejszy. Ile trzeba przejsc zeby zrozumiec ze tak naprawde sami pozwalamy sie krzywdzic. Maz ciagle dzwoni z checia powrotu.Wiem ze mnie kocha.Warunkiem powrotu jest terapia dla sexocholikow.Oboje wiemy ze ma z tym problem i bledem moim bylo to ze wydawalo mi sie ze moge pomoc mu sama. Tym razem nie odpuszcze. Jesli bedzimy OBOJE sie starac to moze sie udac. BARDZO BYM CHCIALA A JESLI NIE TO POWIEM WTEDY -NIE WARTO JUZ SIE KATOWAC -I ROZEJDZIEMY SIE.

Tak mi się wydaje, Małgosiu , że wiele można razem przezwyciężyć - ale chcieć muszą tego dwie strony i to chcieć szczerze.
Jeśli mąż widzi , że to co robi kwalifikuje się do leczenia , jeśli chce się zmienić dla Ciebie - to daj szansę ... ale postaw sprawę jasno , powiedz mu - to ostatnia szansa , i jeśli nie będziesz widziała szczerej chęci i efektów z jego strony - to więcej szans nie będzie.
Najważniejsze, żeby widział że tym co robi krzywdzi Ciebie , jeśli to dostrzegł i dostrzegł w tym swoja winę i ma w sobie chęć naprawy - to tylko wtedy jest jakaś szansa.

Mój mąż z perspektywy swojego żalu po tym co mu zrobiłam (a zrobiłam rzecz straszną i przyjmuje winę za to ) nie potrafi zobaczyć nic więcej oprócz mojej winy. Nie widzi, że swoim najpierw piciem, , potem konsolą , potem komputerem , ale także brakiem rozwoju osobistego i "zakopaniem" uczuć , brakiem chęci zmiany naszego związku - spowodował to, że nie czułam się dla niego kimś wyjątkowym , kimś najważniejszym.  Z mojej strony było to samo - nadkontrola i inne rzeczy związane z współuzależnieniem od uzależnionego męża nie pozwalały mi spojrzeć na niego inaczej niż patrzyłam i traktowałam.
Nic nie zrobiliśmy z tym, żeby nasz kilkunastoletni związek był związkiem w którym jesteśmy dla siebie - blisko. Byliśmy bo byliśmy, trwaliśmy bo trwaliśmy znajdując z czasem coraz więcej rzeczy które zastępowały nam siebie , oddalaliśmy się coraz bardziej. Mieszkanie , dom , samochody , wakacje ... zadaniowo. Brak starania się o siebie , troski, zainteresowania. To wszystko oddaliło za bardzo.

Nigdy nie byłam , nie żyłam z kimś kto nie jest uzależniony. Najpierw ojciec, potem wiadomo .... Nigdy nie miałam mężczyzny dla którego moje potrzeby były ważne. Też , a może przede wszystkim te emocjonalne.

I tak to właśnie się kończy - brakiem bliskości.

Jeśli u Ciebie jest więź , bliskość - jeśli Ty widzisz jakąś szansę jeszcze , to walcz - ale nie do końca życia , daj ostatnią szansę i bądź konsekwentna.

315

Odp: czy warto mieć nadzieję

No i nastał wieczór ... znowu lekko nie jest ...

316

Odp: czy warto mieć nadzieję

Co robisz?

317

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Co robisz?

na youtube  playlist komponuje ... coś trzeba robić , czymś się zająć....

a Ty?

318

Odp: czy warto mieć nadzieję

coś optymistycznego ... słowa ...

http://www.youtube.com/watch?v=mk48xRzuNvA

319

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ja kolację chorej mamie.
A co robi Twój mąż?.

320

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Ja kolację chorej mamie.
A co robi Twój mąż?.

zgadnij

321

Odp: czy warto mieć nadzieję

Oglądałaś dziś jakieś mieszkania ? a twój mąż zaczął szukać ? czy liczy, że ty mu znajdziesz, pokażesz ?

A nie był zdziwiony twoją kolejną nocą poza sypialnią ?

322

Odp: czy warto mieć nadzieję
KGB napisał/a:

Oglądałaś dziś jakieś mieszkania ? a twój mąż zaczął szukać ? czy liczy, że ty mu znajdziesz, pokażesz ?

Nie szuka , skupia się na remoncie żeby skończyć - najpierw trzeba wystawić dom do sprzedaży , mieszkań jest dużo - biuro nam zacznie szukać w momencie kiedy wystawimy dom
Ja oglądam, żeby podnieść się na duchu , zobaczyć jakie są, na co się nastawić za jaką kasę... jakoś tak jak oglądam to mniej się tego boję , zmiany domu na mieszkanie

KGB napisał/a:

A nie był zdziwiony twoją kolejną nocą poza sypialnią ?

zamieniliśmy dziś kilka słów- zapytałam jak sobie radzi , powiedział że też mu ciężko , smutno
powiedziałam, że śpię w innym pokoju bo tak mi lżej
powiedział, że cieszy się że sie ogarnęłam bo przykro było na mnie patrzeć
ja wiem, ze jemu tez nie jest lekko , nikomu nie jest lekko w tej sytuacji...

323

Odp: czy warto mieć nadzieję

Rozmawiaj,rozmawiaj z mężem jak najwięcej.Nic na siłę.Nawet o pierdołach.Nie pokazuj że,Ci źle.Źe jesteś załamana.
PS.Słyszalaś o czymś takim jak metoda kija i marchewki?

324

Odp: czy warto mieć nadzieję

https://www.youtube.com/watch?v=0KjZ7ogkWiM

325 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-02-18 22:46:24)

Odp: czy warto mieć nadzieję
rogacz76 napisał/a:

Rozmawiaj,rozmawiaj z mężem jak najwięcej.Nic na siłę.Nawet o pierdołach.Nie pokazuj że,Ci źle.Źe jesteś załamana.
PS.Słyszalaś o czymś takim jak metoda kija i marchewki?

Wie, ze ja jeszcze czekam, jestem obok. Choć już częściowo pogodziłam się z decyzjami , ogarniam się powoli.
Ale jeśli zapyta o szansę, to będzie musiał zdać sobie sprawę z gruntownych zmian zachowań (po obu stronach) , ciężkiej pracy nad związkiem i nad samym sobą... naprawdę ciężkiej... nie tylko przejścia do porządku dziennego ...
Bo ja nie chcę wracać do tego co było , bo nie było dobrze....

Posty [ 261 do 325 z 1 076 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 … 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto mieć nadzieję

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026