WITAM przed kilkoma dniami straciłem kobietę którą kochałem jak wariat. Zraniłem ją czynami i słowami przez 4 miesiące oszukiwałem ją ze mam raka, a to tylko była moja wyobraźnia. Chciałem żeby została przy mnie na stałe, ale powiedziałem prawdę. Nie chciałem jej więcej oszukiwać. Jak jej powiedziałem, to ona przez jakieś 8 godzin wcale się do mnie nie odzywała. Pojechaliśmy razem do jej przyjaciela- Daniela. Po tym spotkaniu położyliśmy się do łóżka, a ona mi powiedziała, że nie jestem jedynym facetem którego kocha. Zapytałem kogo jeszcze kocha, a ona powiedziała, że Daniela, ale nie mogłem sie na nią wulgaryzm ... ja bardziej ją zraniłem i daliśmy sobie czas. Mówiła mi, że mnie kocha, ale w moim sercu i w głowie już była myśl, że nie da się kochać 2 osoby na raz, dlatego powiedziałem jej, że albo ja albo on. Była ze mną, bo tamten ją olewał. Był tylko jej przyjacielem, ale ona nawet po 9 miesiącach naszego związku ona dalej go kocha, a on nie chce z nią być. Straciłem ją w głupi sposób. Sprawdziłem jej telefon chociaż nigdy tego nie robiłem. Co wieczór kładąc się do łóżka ona siedziała na telefonie, jak zapytałem z kim pisze to ona, że z koleżankami. Żeby mnie oszukać zapisała tego Daniela jako dziewczynę. Nic nie podejrzewałem. Przez 3 miesiące! Jak ja miałem się poczuć? Czułem się jak śmieć, którego można wulgaryzm jak się chce, a co najlepsze, jak by tylko dostała sms, że on ją kocha, to by nasze 9 miesięcy poszło by w wulgaryzm. To też moja wina, nie doceniałem tego co dostałem od niej. Zamieszkaliśmy ze sobą i jej dzieckiem. Wynajmowaliśmy mieszkanie. Ona pracowała, ja zajmowałem się domem i szukałem pracy, ale nie znalazłem. Powiedziała ze mam 1 miesiąc, żeby znaleźć prace. Znalazłem na złomie, ale to tez było, że nie było co robić. Był to mały zakład i mało samochodów do rozebrania i dlatego po 8 dniach szef powiedział, że nie ma co robić, to nie będzie mi płacił za siedzenie i mnie zwolnił. Starałem się. Najgorszy to był ostatni miesiąc. Ona się może i starała, ale ja już nie wiedziałem, co o tym myśleć. Raz już byłem w autobusie do domu, ale napisała, że mnie bardzo kocha i tęskni, to ja do niej też, że cie bardzo kocham i jak chcesz to mogę wrócić. Napisała "to wracaj". Wróciłem i od tamtej pory się zaczęło. Pożyczyłem kase od ludzi, żeby zapłacić za stancje i mieć na jedzenie. Jak jechaliśmy mieliśmy wypadek. Ona kierowała, ja siedziałem jako pasażer bez pasów. Rozwaliłem głowę o szybę i zabrali mnie do szpitala. Ona została, bo policja przyjechała, a ja do szpitala, ale za chwile mnie wypuścili i powiem tak, wróciliśmy nie mogłem zasnąć w nocy. To siedziałem na łóżku i ją przytulałem dostała sms od Daniela. Z tego sms wywnioskowałem po ich rozmowie, że chciała się z nim przespać. Tak to odczułem. Jak jej to powiedziałem, to kazała mi się spakować i wyjechać. Doszło miedzy nami do ostrych słów, przyjechał do nas jej brat. Przez 4 dni zostawałem sam w domu, ale myślałem, że jeździ i załatwia jakieś sprawy, a ona po prostu jeździła, żeby ze mną nie zostać w domu, ale ja bez tej kobiety nie potrafię już żyć. Bez niej czuję się pusty i samotny. Wiem zraniłem ją i dziecko które też pokochałem jak swoje. Ludzie pomóżcie! Proszę, co mogę zrobić, żeby ją odzyskać? PROSZE
Naucz się poprawnie pisać!
moderatorka apoteoza



