no to po 30 latach małżeństwa tym bardziej nie powinno się burzyc niezniszczalnego zaufania.tak czy nie?
Sekret udanego związku dla mnie to miłość i to że dwie osoby przez cały związek/małżeństwo się starają, zdobywają się ![]()
Jesus and all his angels, kobieto, czy ty znasz znaczenie slowa zaufanie? Nie tylko w zwiazku. Do banku idziesz, dajesz pieniadze, i ufasz one tam zostana, wiec dlaczego nie ufasz mezczyznie, ktorego kochasz?
a bank też może Ci zabrać wszystkie pieniądze;p
70 2012-12-19 00:20:30 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-12-19 00:26:32)
Switezianka, serio, serio, lec do psychologa. Wszedzie wietrzysz zdrade, bez powodu oskarżasz swojego chłopaka o najgorsze świństwa, no i zakładasz, że w końcu i tak sie nie uda/i tak zostaniesz skrzywdzona... Po co w ogole wchodzic w związek z takim podejściem?! Ty przypadkiem nie jesteś DDA albo DDRR?
I tak na marginesie; podstawa każdego związku jest to, że nie znalazło się nikogo lepszego
a może raczej - ten jest najlepszym ze wszystkich jakich znam, no ale w sumie na jedno wychodzi. I z pełną premedytacją mówię - moj maż jest moim mężem, dlatego, że nie spotkałam lepszego niż on. Nie znam faceta ktory jest inteligetniejszy, przystojniejszy, bardziej opanowany, takiego z ktorym lepiej by mi sie rozmawialo, lepiej pasującego do mnie i uzupelniającego mnie. Nie znam i już nie poznam, bo mój mąż jest najlepszym jakiego mogłam spotkac. Czy to źle? To raczej oczywiste, że jestem z człowiekiem, który jest naj w każdym ważnym dla mnie aspekcie. A skoro ten jest naj, to znaczy, ze nie spotkałam nikogo lepszego.
tak, ja też polecam jakąś terapię bo inaczej Twoje postępowanie doprowadzi do destrukcji Waszego związku. Wiem jak było u mnie.... Chłopak wytrzymuje ile może, ale kiedyś w końcu się złamie i wtedy dopiero się narobi!
próbowałam z nim rozmawiac ale nie chciał.Olał mnie i poszedł sobie do sklepu.A potem wrocił i wlaczył muzykę na full.
No i w tym momencie ja bym się spakowała.
Bo, kurczę, łaskę robi że rozmawia? Jak lekceważy, to na pewno nie kocha. Szacunek jest podstawą. Nikt nie kocha czegoś bezwartościowego. Wraca i muzyka na full - czyli komunikat "mam gdzieś ciebie i twoje uczucia".
próbowałam z nim rozmawiac ale nie chciał.Olał mnie i poszedł sobie do sklepu.A potem wrocił i wlaczył muzykę na full.
A jak próbowałaś z nim rozmawiać? Jeśli w taki sam sposób jak na forum, wylewając swoje żale i nieuzasadnioną zazdrość, to naprawdę nie jest dziwne, że nie chciał.
Wszyscy (z jednym wyjątkiem) Ci powtarzają, że działasz destrukcyjnie na własny związek, sama to zresztą widzisz.
Witam.
Artemida napisał/a:Świtezianko, nie daj sobie powiedzieć, że z Tobą coś nie tak! Wszyscy napadają, a Ty masz absolutną rację!
"byli razem na rowerach.Bardzo mnie to rozwscieczyło i nie wiem co mam teraz robic bo mam mętlik w głowie.Ze mna nie wychodzi nigdzie a z nia był na rowerze i nic mi nie powiedział"
Umówił się z inną kobietą. To FAKT.
ZATAIŁ TO PRZED TOBĄ!!! To FAKT.
Z Tobą spędza tylko noce i niedzielę, więc dużo czasu jest bez Ciebie. Wcale nie jesteś do niego przyssana. To FAKT.
Poczułaś wściekłość. To FAKT.
Nie neguj tego co czujesz. Nigdy. Nigdy nie wierz, że powinnaś czuć coś innego. Mówi do Ciebie intuicja. Chłopak zachował się nie tak, jak się zachowuje zakochany mężczyzna. Spędza czas z inną kobietą.
"Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic,tym bardziej na imprezy."
Ja też nie rozumiem. Jest sam przez cały tydzień w ciągu dnia. I jeszcze wieczory chce spędzać osobno. Najwyraźniej wspólne życie mu spowszedniało, Ty mu spowszedniałaś. Jesteś i nie ma się czym przejmować, bo go ciągle chcesz. Nie trzeba się starać. Jest bezpieczna przystań, można iść na polowanie.
"Osttanio cos przebąkiwał ,ze wsztscy kumple w jego pracy mają laski i ze zadna do niego nie wydzwania po nocach jak siedza i piją,tylko jeszce porafią po nich przyjechac i zalanych w trupa zawieżć do domu"
Ciekawe, że nikt się do tego nie odniósł... Chyba, że coś przeoczyłam...
Chciałabyś zalanego w trupa faceta taszczyć do domu? Śmiech na sali. Jak nisko cenią siebie tamte dziewczyny! O ile takie są w rzeczywistości, a nie w wyobraźni Twojego chłopaka.
Na terapię faktycznie mogłabyś iść. Żeby się nie przywiązywać (żeby się odwiązać), bo zdaje się, że on niezupełnie do Ciebie pasuje. Wygląda na to, że pozwoliłaś mu zawładnąć sobą. Tego się nie robi - szkodliwe dla obu stron. Kobieta potrzebuje zwykle pewności, mężczyzna niepewności. A najlepsza byłaby pewność, że ONA CENI I SZANUJE SIEBIE BARDZIEJ NIŻ COKOLWIEK I KOGOKOLWIEK INNEGO, więc jeśli on zachowa się niewłaściwie, to wyleci na kopach.
Szanowne przedmówczynie i doradczynie!
Czy naprawdę, absolutnie serio, z ręką na sercu, uważałybyście że wszystko jest super, gdy istniejecie dla swoich facetów tylko nocami? W dzień praca, wieczorem atrakcyjniejsze jest wyjście z kumplami i zalanie się w trupa, w wolne dni wyjazd integracyjny bez Was, integrowanie się z koleżankami (i kolegami, jasne) z pracy?
Może ja jestem niedzisiejsza, może sentymentalna i zbyt romantyczna, ale szczerze mówiąc w d... mam taki związek, gdzie mężczyzna preferuje wszystko, poza spędzaniem ze mną czasu i wszystko jest dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie. Byłam z exem, byłam tolerancyjna i skończyło się tak, że on się bawił (no przecież ma prawo, koleżanki, nie można go ograniczać) a ja pracowałam do zdechu. Nie i jeszcze raz nie! Albo mężczyzna mnie kocha i chce być ze mną, albo ma mnie gdzieś i bawi się z innymi, a ja tylko do sprzątania i zagrzania łóżka. Jeśli on ma mnie gdzieś, to ja jego 2x bardziej.
Albo on za Tobą szaleje, albo nie szaleje. Ja tam wolę zakochanego. A WY?
no i ja własnie mam ten samo tok myślenia.Jeszcze sie nie zdazylo tak ,zeby mnie zostawił sama w domu ,bo ma inne plany,impreza czy cos.Jak idzie na to piwo ,to wtedy jak ja np.jestem u siebie w miescie. Osttanio dostał tez sms od swojej kuzynki ze jest u nas w miescie i zeby wyszedł sie powłóczyc z jej znajomymi.Oczywiscie o mnie nie zapytała,on mi tez nic nie powiedział(sms przeczytałam z jego komórki po kryjomu).Nie poszedł,został ze mną ale tego samego wieczoru się kłociliśmy.
Artemida, w tej dyskusji faktycznie jesteś wyjątkiem, bo Ty jedna w swoich wywodach oparłaś się na faktach - są niezaprzeczalne. Z jedną poprawką, bo w niedziele, chociaż fizycznie jest w domu, są razem, to chłopak się głównie uczy.
Do mnie też przemawiają fakty.
świtezianka88 sytuacje, które opisujesz, wskazują na to, że chłopak traktuje Cię jak współlokatorkę, z którą dzieli łoże i trzymają go przy Tobie zobowiązania z tego faktu wynikające. Nie widać tu żadnej z jego strony miłości, dbałości o Wasz związek. Raczej ten związek zaczyna go uwierać. Chciałby sobie swobodnie poużywać życia, a czuje się jak ptak o spętanych skrzydłach. Jesteś dla niego ciężarem, ale nie podejmuje decyzji odejścia.
Dlaczego?
Bo kocha, a może górę bierze przyzwyczajenie, wygoda?
Jesteście jak stare, dobre małżeństwo - spracowany mąż i stęskniona, wiernie czekająca żona na jego powrót do domu.
Lekceważy Cię, nie chce rozmawiać o tym co Cię gnębi, uwiera, dręczy w Waszym związku.
Lekceważy Cię jego rodzina - kuzynka, która pomija Cię w zaproszeniach, wiedząc, że jesteście parą. Ten fakt również zataja przed Tobą.
O ilu jeszcze sprawach Cię nie informuje?
Nawet, jeżeli pewne fakty nie docierają do Ciebie, to intuicyjnie wyczuwasz, że chłopak się oddala, że nie jesteście spójnością.
Myślę, że powinniście na ten czas zamieszkać osobno, aby każde z Was pożyło swoim własnym życiem. Odetchnęło od siebie.
To pozwoli Wam zdystansować się do siebie, zrozumieć, poczuć istotę Waszego związku.
Wszyscy (z jednym wyjątkiem) Ci powtarzają, że działasz destrukcyjnie na własny związek, sama to zresztą widzisz.
Nawet kłamstwo, wielokrotnie powtarzane można z czasem przyjąć za oczywistą prawdę.
U podłoża jej destrukcji leży takie, a nie inne zachowanie/działanie chłopaka.
Cześć
Zgodzę się że jej chłopak delikatnie mówiąc również nie zachowuje się okej ale trzeba się zastanowić co jest przyczyna a co skutkiem.
Czy jej chłopak zachowuje sie tak ze względu na jazdy jakie wyprawiała świtezianka czy świtezianka ma takie jazdy bo zachowuje się jej tak chłopak.
Co była najpierw ? Od zawsze Cie tak olewał ? Od zawsze byłaś zazdrosna ?
Jego olewanie wynikło z Twojej zazdrości ? Zamęczyłaś go ?
Czy Twoja zazdrość się zrodziła jak zaczął Cię olewać ?
Daniel, w części masz tutaj odpowiedź na pytania:
(...)Jestem zazdrosna o to ,ze zeszłam na dalszy plan.Jestesmy ze soba 3 lata,i do tej pory bylo tak ,ze kazda wolna chwile spedzalismy razem,przec co zaniedbalismy bardzo nasze kontakty ze znajomymi i teraz prawie zadnego nie mamy.Mieszakmy razem w jednym pokoju.W drugim jest nasza 29 letnia wspolokatorka.O nia tez jestem zazdrosna ,bo przypadkiem zauwazylam ,ze pod moja nieobecnosc,kiedy byłam w swoim rodzinnym miescie,byli razem na rowerach.Bardzo mnie to rozwscieczyło i nie wiem co mam teraz robic bo mam mętlik w głowie.Ze mna nie wychodzi nigdzie a z nia był na rowerze i nic mi nie powiedział....co myslicie?Powinnam jakos na to reagowac czy olac bo to zwykły rower?
no niestety rozstajemy się.
no niestety rozstajemy się.
Przykro mi. Ale stalo sie to co wisialo w powietrzu , tak naprawde przygotowywal sie do tego oddalajac sie stopniowo. Wiem jak sie czujesz , 5 miesiecy temu rozstalem sie z zona, ale nie popadaj w histerie , nie ponizaj sie , zastosuj metode 34 krokow.
Bardzo mi przykro, myślę że wszyscy w tym wątku chcieliśmy dla was dobrze ![]()
Artemido. Dla przykładu. Mieszkam ze swoim mężczyzną,on pracuje ja też, on jeszcze studiuje. Ja pracuję po mniej więcej 8 godzin, on po 10 -12. Do tego szkoła mu dochodzi. Widujemy się tak na prawdę tylko nocami, i co drugi weekend o ile ja w pracy w tedy nie jestem. A nie zabraniam mu raz w tygodniu wyjść z kolegami na miasto. Niech idzie... Pogada o męskich sprawach.... Nie wszystko musi mówić mi. Dla wyjaśnienia... jesteśmy ze sobą 8 miesięcy więc czas głupkowatego zakochania bynajmniej nam nie przeszedł. Wydaje mi się że w zdrowej relacji ludzie potrzebują również "osób trzecich" czyli znajomych, przyjaciół ale nie koniecznie musimy się spotykać razem. CZY COŚ ZE MNĄ NIE TAK? ŻE NIE PRÓBUJĘ TRZYMAĆ FACETA KRÓCIUTKO PRZY NÓŻCE?
Animus napisał/a:pominęłaś różne niewygodne fakty
Ty pomijasz fakty. Oni nie pracują razem. Są razem tylko nocami, w niedzielę i wieczorami. I on te wieczory chce spędzać z innymi.
Wyraźnie napisałam, że chłopak może nie pasować do Autorki.
Widzę tendencję do oceniania wszystkich jednakowo: daj mu spokój, daj jej spokój, nie przyklejaj się tak, daj więcej wolności. Czyli: w imię wygody partnera zrezygnuj ze swoich potrzeb. A może lepiej: znajdź sobie partnera, dla którego to, co inni uważają za wady, będzie zaletą?
We wszystkich wątkach do tego zachęcam. Bądź SOBĄ. I znajdź partnera, którego kręcisz TY. Który ma potrzeby absolutnie nie takie same - ma potrzeby komplementarne. Jeśli coś Ci nie pasuje, nie pracuj nad związkiem. PRACUJ NAD SOBĄ - ROZWIJAJ SIĘ W KIERUNKU KTÓREGO PRAGNIESZ. I znajdź kogoś, kto takiej Ciebie (takiego Ciebie) zapragnie.
Dla mnie sytuacja jest jasna - chłopak spędza z Autorką bardzo mało czasu i nie chce więcej, chce mniej. Chce więcej wolności. A ona ma inną wizję związku. Inne wyobrażenia, inne marzenia o bliskości. Najprościej byłoby to przedyskutować na początku. Tylko na początku facet jest zaświergolony, dziewczyna nie śmie mówić wprost, potem facet zauważa, że wygodnie mieć darmowy seks i full service w domu, więc wmawia jej, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a ona nie powinna czuć tego, co czuje - że on dawno już nie kocha, tylko korzysta z wygodnego układu i chce mieć wolność, a w domu zabawkę.
Wybacz ale ja doświadczyłam odwrotnej sytuacji. Mój poprzedni związek zakończyłam ponieważ miałam awanturę o pójście do koleżanki której nie widziałam kilka miesięcy (w innym mieście mieszkała), że z uczelni za późno wracam, że się maluję. Nie wytrzymałam takiego napięcia. Ile można? Rozumiem miłość ale nie chorobliwej zazdrości i obsesji spędzania razem czasu. Możliwe że właśnie to powoduje u mnie taką awersję do podobnych symptomów. Jedna z forumowiczek pisała o siostrze która wychodzi za mąż szczęśliwie zakochana ale straciła wszystkich znajomych. Czy miłość powinna separować nas od innych? NIE!! Mi nie chodzi o to by autorka pozwalała na dzikie imprezy swojemu facetowi. Ale niech wyjdzie z kolegami na piwo czy kręgle... Sama w tym czasie też nie musi siedzieć w domu... Do koleżanki dawno nieodwiedzanej niech się wybierze.... Pobiegać może, na rower pójść. COKOLWIEK ale niech też sama ma swoje życie prywatne. Odskocznie od codzienności. Nawet najbardziej zakochanym potrzebna jest chwila bez siebie. A facet może unikać swojej kobiety bo wie że ona go na każdym kroku będzie sprawdzała. Nawet by mi do głowy nie przyszło grzebać facetowi w komórce. MOŻE JESTEM DZIWNA
Artemida napisał/a:Animus napisał/a:pominęłaś różne niewygodne fakty
Ty pomijasz fakty. Oni nie pracują razem. Są razem tylko nocami, w niedzielę i wieczorami. I on te wieczory chce spędzać z innymi.
Wyraźnie napisałam, że chłopak może nie pasować do Autorki.
Widzę tendencję do oceniania wszystkich jednakowo: daj mu spokój, daj jej spokój, nie przyklejaj się tak, daj więcej wolności. Czyli: w imię wygody partnera zrezygnuj ze swoich potrzeb. A może lepiej: znajdź sobie partnera, dla którego to, co inni uważają za wady, będzie zaletą?
We wszystkich wątkach do tego zachęcam. Bądź SOBĄ. I znajdź partnera, którego kręcisz TY. Który ma potrzeby absolutnie nie takie same - ma potrzeby komplementarne. Jeśli coś Ci nie pasuje, nie pracuj nad związkiem. PRACUJ NAD SOBĄ - ROZWIJAJ SIĘ W KIERUNKU KTÓREGO PRAGNIESZ. I znajdź kogoś, kto takiej Ciebie (takiego Ciebie) zapragnie.
Dla mnie sytuacja jest jasna - chłopak spędza z Autorką bardzo mało czasu i nie chce więcej, chce mniej. Chce więcej wolności. A ona ma inną wizję związku. Inne wyobrażenia, inne marzenia o bliskości. Najprościej byłoby to przedyskutować na początku. Tylko na początku facet jest zaświergolony, dziewczyna nie śmie mówić wprost, potem facet zauważa, że wygodnie mieć darmowy seks i full service w domu, więc wmawia jej, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a ona nie powinna czuć tego, co czuje - że on dawno już nie kocha, tylko korzysta z wygodnego układu i chce mieć wolność, a w domu zabawkę.
Wybacz ale ja doświadczyłam odwrotnej sytuacji. Mój poprzedni związek zakończyłam ponieważ miałam awanturę o pójście do koleżanki której nie widziałam kilka miesięcy (w innym mieście mieszkała), że z uczelni za późno wracam, że się maluję. Nie wytrzymałam takiego napięcia. Ile można? Rozumiem miłość ale nie chorobliwej zazdrości i obsesji spędzania razem czasu. Możliwe że właśnie to powoduje u mnie taką awersję do podobnych symptomów. Jedna z forumowiczek pisała o siostrze która wychodzi za mąż szczęśliwie zakochana ale straciła wszystkich znajomych. Czy miłość powinna separować nas od innych? NIE!! Mi nie chodzi o to by autorka pozwalała na dzikie imprezy swojemu facetowi. Ale niech wyjdzie z kolegami na piwo czy kręgle... Sama w tym czasie też nie musi siedzieć w domu... Do koleżanki dawno nieodwiedzanej niech się wybierze.... Pobiegać może, na rower pójść. COKOLWIEK ale niech też sama ma swoje życie prywatne. Odskocznie od codzienności. Nawet najbardziej zakochanym potrzebna jest chwila bez siebie. A facet może unikać swojej kobiety bo wie że ona go na każdym kroku będzie sprawdzała. Nawet by mi do głowy nie przyszło grzebać facetowi w komórce. MOŻE JESTEM DZIWNA
Nie, nie jesteś. To bardzo pozytywny symptom normalności i otwartego i "ludzkiego" podejścia do życia.
84 2012-12-19 22:12:15 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-12-19 22:13:47)
Cały czas mówię o znalezieniu właściwej osoby.
Szukajcie. SZUKAJCIE.
Mówcie o sobie prawdę.
Nie grajcie.
Nie opowiadajcie bajek.
Uważnie obserwujcie.
Nie seksujcie się od razu.
Obserwujcie obiektywnie.
Nie zamykajcie oczu na cechy niekoniecznie zachwycające.
Nie zaczynajcie związku, gdy nie zaczęliście się nawet przyjaźnić.
Mówcie otwarcie co wam nie pasuje.
Nie pakujcie się we wspólne mieszkanie, dzieci, kredyty, gdy nie czujecie, że chcecie razem spędzić resztę życia.
Minimalizujcie ryzyko. Po co utrudniać sobie życie?
85 2012-12-21 17:49:57 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-12-21 18:25:58)
Na pewno powiecie, że jestem staroświecką zazdrośnicą. Ale nie podobałby mi się gdyby mój facet, z którym mieszkam jeździł z koleżanką na rowery. Nie podobałby mi się, gdyby preferował wypady z kolegami zamiast spędzić czas ze mną.
Mój facet ma mnie kochać, mam mi to okazywać, ma sprawić, że czuję się przy nim bezpieczna i kochana - to i tylko to wyleczy mnie z zazdrości.
JA jestem tą, która wybiera, ja jestem panią sytuacji. Czuje niepokój? Czuję zazdrość.... no to halo.... gdzie jest poczucie bezpieczeństwa?
Autorce sugerowałabym, to co staram się sama osiągnąć: maksimum niezależności, własne pasje, rozmowy ze znajomymi, uśmiech - nawet bez powodu, dobrą książkę, koniecznie pisz pamiętnik / dziennik ( to sprawia cuda), i udzielaj się na forum tutaj, poczytaj napisz o problemach innych ludzi, a może coś dobrego doradzisz i sprawisz, że choć jedna osoba będzie szczęśliwsza.
Nie biegaj za nim. Chwilowo nie wyrzucaj mu swoich żalów. Zacznij żyć swoim życiem. Niech on zauważy w tobie zmianę - jesteś na tyle piękna i mądra, że możesz żyć bez niego. A zobaczysz, że on się ocknie i doceni to co ma...
Mój facet ma mnie kochać, ma mi to okazywać, ma sprawić, że czuję się przy nim bezpieczna i kochana - to i tylko to wyleczy mnie z zazdrości.
Amen!
Mam nadzieję, że mówisz to swojemu mężczyźnie wprost.
Nie podobałby mi się gdyby mój facet, z którym mieszkam jeździł z koleżanką na rowery. Nie podobałby mi się, gdyby preferował wypady z kolegami zamiast spędzić czas ze mną.
Ale on nie preferuje wyjść z kolegami czy wyjścia na rower zamiast spędzania czasu ze swoją dziewczyną. Ona chciałaby mieć go 24/7, chciałaby żeby każdą wolną chwilę spędzał z nią. A przecież on ma prawo do spotkań z kolegami, czy realizowania swoich pasji. Nie jest przywiązany do swojej dziewczyny i wcale nie ma obowiązku poświęcania jej całego wolnego czasu. Ok, ja bym się czepiała jakby mój chłopak spędzał z kolegami wszystkie popołudnia w tygodniu, łącznie z sobotą, a mi poświęcił kilka godzin w niedzielę. Ale on ma studia, Świtezianka też, w dodatku dzienne więc nie ma się co dziwić ze się mijali.
Mój facet ma mnie kochać, mam mi to okazywać, ma sprawić, że czuję się przy nim bezpieczna i kochana - to i tylko to wyleczy mnie z zazdrości.
a kto powiedział ze on jej nie kochał? Czuła się bezpieczna i kochana, tylko że jak ona była zazdrosna o jakieś spotkania z kolegami i wyobrażała sobie Bóg wie co, to już jej sprawa.
Czuje niepokój? Czuję zazdrość.... no to halo.... gdzie jest poczucie bezpieczeństwa?
zazdrość a poczucie bezpieczeństwa to dwie różne sprawy.
hej,dawno tu nie zagladałam i mysłałąm ,ze sprawa wygasła ,ale jednak dalismy sobie ostatnią szansę.Wczoraj wrócilam do swoego rodzinnego domu i dzis umowilam się z przyjaciólka.Soedzilysmy razem całe popołudnie i wieczor,moj chloapk w miedzyczasie zadzwonila po pracy,zapytac co słychac,potem zadzwonial do niego ta sama kuzynka co pisałam wczesniej i umowil sie z nia na piwo.Gdy dzwonialm nie odebrał,oddzwonil dopiero gdy spotkanie się skonczylo czyli jakas godzine temu i opowiedzial ,ze bylo super.Opowiedzial wszystko ze szczególami i ze wraca do domu.Starałam się mu pokazac ,ze fajnie ,ze sie spotkal i wogole ale jednak coś ukuło...ale z drygiej strony wiem,ze wcale nie musiał o tym mi mowic.Był szczery-doceniłam.Mam nadzieję,ze uda mi sie pojsc do przodu i bede potrafila cieszyc sie z tego ze spedza szczesliwie czas gdy mnie nie m a nie była zazdrosna.Ciezka praca przede mną,ale nie chce go stracić....
i taka Twoja postawa mi się podoba zdecydowanie
nie musisz kontrolować go na każdym kroku, nie robi nic złego. Zapewne gdyby robił, nie powiedziałby Ci o tym, starał się to ukryć, a jest inaczej. Pomyśl z drugiej strony: jak Ty wychodzisz na piwo z koleżanką czy spotykasz się ze znajomymi to co robisz? Rozmawiacie, śmiejecie się, opowiadacie co u Was słychać, jest fajnie. I na pewno nie jest to dla Ciebie okazja żeby poderwać jakiegoś faceta, bo jesteś ze swoim szczęśliwa. I dokładnie tak samo myśli Twój chłopak. Wychodzi z kumplami na piwo, gadają o "męskich" sprawach, co u nich słychać, jak żyją.
Masz rację, faktycznie dużo pracy przed Tobą, ale jeśli bardzo Ci zależy to dasz radę. Jeśli jednak nie będziesz w stanie sama sobie poradzić to skorzystaj z pomocy psychologa
będzie Ci łatwiej ![]()
z porady psychologa skorzystam na pewno,bo sama nie dam rady...A jak byście zareagowały na wiesć ,że Wasz facet będzue pracował ze swoją byłą?
hm....... Chyba zwyczajnie
jeśli już dawno nie są razem, a Wy tworzycie udany związek przez dłuższy czas to bądź pewna że ze strony jego byłej nie ma żadnego zagrożenia
ufaj swojemu facetowi. Mój chłopak ma kontakt z byłą i czasem się z nią spotyka, a ja nie mam nic przeciwko, bo wiem że nic do niej nie czuje, a poza tym mam do niego zaufanie ![]()
widzisz to nie byl taki typowy związek,dlatego ,ze ona miała od dwóch lat chłopaka z którym mieszkała,więc wydawałoby się ,ze to cos powazniejszego ,a pracowała jeszcze wczesniej z moim obecnym chłopakiem i jak byly jakies pracowe imprezy(to nasza wspolna kolezanka ,bo wtedy we trójke razem pracowaliśmy)to np całowali sie na parkiecie,odwiedzali w domu i ztego co mowil mi moj chloapk ,to juz prawie mialo do czegos dojsc...potem ja z tej pracy zrezygnowałam jak juz mieszkalismy razem(krecili ze soba pol roku przed tym ,jak ja z nim zaczelam byc),potem ta kolezanka zrezygnowałą z pracy i zaczela pracowac w tej firmie ,do ktorej przeszedł mój chłopak.Wiem ,ze zawsze pozostaje do takiej osoby sentyment.Natomiast najbardziej wkurza mnie to ,ze to jest typ dziewczyny ,która zdrzadza swojego faceta dla zabawy i zdradzial go nie tylko z moim chłopakiem,ale kilkoma innymi poźniej i wcześniej.Dlatego mam obawy co do ich wspolnej wspolpracy,pracowych imprez czy innych wyjść;/;;/
Jest wiele możliwości. Nie trzeba pracować z byłą, jeśli się nie chce.
Jest wiele możliwości. Nie trzeba pracować z byłą, jeśli się nie chce.
nie przesadzaj. Niekoniecznie chłopak musi zmieniać pracę, bo pracuje tam również jego była. To nie tragedia. Jeśli jest teraz ze swoją obecną partnerką, to znaczy ze wyleczył się już z tamtej miłości czy zauroczenia. Widzę że Ty też należysz do zazdrosnych za bardzo.
Świtezianka to, że ta dziewczyna tak się zachowuje, zdradza swoich facetów na prawo i lewo, świadczy tylko i wyłącznie o niej. Twój chłopak nie jest niczemu winny, nie może wpływać na to jak ona się zachwouje. Oczywiście ja też pewnie bym była trochę niespokojna, ale jak to w związku bywa, jeśli się bardzo kocha, jest również zaufanie do drugiej osoby i zna się ją na tyle że wiesz że nie zrobi nic głupiego, bo zależy mu na Tobie i na tym żeby nie zranić Twoich uczuć, to możesz być zupełnie spokojna. Gdyby on chciał wrócić do niej, czy Ciebie z nią zdradzić, wcale nie musiałby czekać na to aż zaczną razem pracować. A jeśli już tak na prawdę obawiasz się o te pracowe wyjścia, to czy nie ma możliwości żebyś od czasu do czsu mu na nich towarzyszyła? ![]()
no on na nie nie chodzi,bo wie ,ze ja bede grymasic,wiec jak juz to tylko na piwo z TYLKO kolegami z pracy.Ja sie denerwuje tym,bo wiem ,ze jak jakas kobieta czegos chce ,to tego dopnie,jesli wiecie co mam na mysli.Moze chciec dokonczyc to,co zaczeła.Wiem ,ze to bylo 3,5 roku temu ,ale codzien sie widuja i jakos mi sie nie chce wierzyc ,ze NIGDY ze soba nie rozmawiaja.On wogole nie wchodzi na jej temat,i jak ja pytam co u niej to mowi"nie wiem,nie obchodzi mnie to.Znam tylko nowosci z facebooka".Jakos nie chce mi sie w to wierzyc....Bo jesli nie on,to pewnie ona próbuje złapac kontakt....
to nie rozumiem dlaczego się obawaisz tych wyjść z pracy, skoro on na nich nie bywa. A co do tego że jak kobieta chce to dopnie swego: mylisz się. Przecież to nie zależy tylko od niej. Chłopak też musiałby tego chcieć. A jeśli on będzie stawiał opór, konsekwentnie ją ignorował lub mówił że nie jest zainteresowany, to w końcu odpuści, uwierz mi
ale powiedz mi co złego jest w tym że zamienią grzecznościowe kilka zdań? typu: "cześć, co słychać? W porządku, a u Ciebie? Też." Pogadają 3 minuty i potem każdy wraca do swoich obowiązków. Przecież to normalny człowiek i potrzebuje kontaktu z innymi. A czy on się denerwuje jak Ty gadasz z kolegą?
obawiam się tego ,ze jak popuszcze zbyt to zacznie wymagac chodzenia samemu na imprezy,rowniez te pracowe ,gdzie jest ONA.Bo takich wyjsc jest coraz więcej i on zawsze wraca i mowi"ludzie sie bawią".Moze moje nastawienie jest tez negatywne ze wzgledu na poglady z mojego domu,że"KAZDY FACET ZDRADZI,PREDZEJ CZY POŹNIEJ"....I tego boje się okropnie.Dla mnie zdrada jest nie tylko seks z inna osoba,ale tez pocałunek,albo zdrada emocjonalna-ktos mnie bardziej interesuje,intryguje,chce go poznawac bardziej....ot co!
obawiam się tego ,ze jak popuszcze zbyt
Jezu, dziewczyno, co Ty go na smyczy trzymasz że masz popuszczać bardziej czy mniej? Albo trzymać całkiem krótko? Nie przesadzasz? Idź koniecznie do psychologa, bo moje rady na nic się nie zdadzą. Musisz przekierunkować całkowicie swoje myślenie, bo skoro twierdzisz że każdy facet zdradzi prędzej czy później, to po co właściwie jesteś ze swoim? Po co pakujesz się w jakikolwiek związek? Wyczekujesz tylko tego momentu kiedy on Cię zrani i obawiasz się kiedy on nastąpi. W związku tak nie powinno być. Masz ewidentny problem z zaufaniem, a przecież pisałaś, ze facet nic nie zrobił żebyś miała mu nie wierzyć. Aha i to normalne, że chciałby czasem wyjść na jakąś impreze z ludźmi z pracy, bo jest młody i chciałby po prostu raz na jakiś czas pogadać z nimi o czymś innym, a nie tylko o pracy. A on odsuwa się od nich, bo Ty nie chcesz żeby tam chodził. Będzie uważany za jakiegoś odludka. Ja miałam tak w liceum. W 1 klasie wszytsko było ok, miałam świetny kontakt z całą klasą, kolegami, a w 2 klasie, odkąd zaczęłam się spotykać z moim ex, straciłam kontakt praktycznie ze wszystkimi kolegami, dwóch było dla mnie jak bracia. A zrezygnowałam z tego tylko dlatego, że mój były sobie ubzdurał, że na pewno go zdradzam z którymś z nich. Miałam dosyć pretensji, codziennych kłótni, afer o nich, więc dla świętego spokoju przestałam się kontaktować z nimi, czego teraz z całego serca żałuję, bo z chłopakiem się rozstałam, a przyjaźni nie udało się odbudować w takim stopniu na jakim była w liceum. I kontakt już nie ten sam.....
Dajże temu swojemu chłopakowi odetchnąć!!!!!!
no niestety wlasnie tak uwazam.Spróbuje dac mu odetchnac...i zobacze,czy nie bede załowac...
zaufaj mu, czy na prawdę tak wiele do tego potrzeba? Czy chłopak którego kochasz, który NIGDY Cię nie zawiódł, był i jest Ci wierny, nie zasługuje na odrobinę zaufania??? Na prawdę nie pożałujesz swojej decyzji, im szybciej zmienisz zachowanie, tym lepiej, chłopak na pewno to doceni ![]()
we'll see:) ale dzieki za rady.Fajnie tak z kims pogadac,kto jest obiektywny...
i w dodatku zna temat z autopsji
wiem jak się czuje Twój chłopak, więc na prawdę Cię namawiam na zmiany
bo dzięki nim może być tylko lepiej ![]()
gorzej jak czas spedzony ze znajomymi bedzie wazniejszy od czasu spedzonego ze mna....tego się boję.Ma malo czasu i jak juz go znajdzie to bedzie chciał pędzic do ludzi za miast do mnie
wiesz, Ty masz chociaż ten komfort że z nim mieszkasz. Ja widuję się z moim chłopakiem rzadko, czasem raz na 2 tygodnie, bo i ja mam studia, on też, w dodatku pracuje..... Poza tym ma masę różnych innych zainteresiwań: trenuje siatkówkę, jeździ na na rowerze, spotyka się ze znajomymi, często spędza czas z bratem, pomaga mu przy dzieciach itp. A ja nie mam do niego pretensji, bo to, że nie widujemy się codziennie, wcale nie oznacza że kocha mnie mniej
i rozumiem jego potrzeby, znajomi też są ważną częścią jego życia, nie może poświęcać mi każdej wolnej chwili. Chcę żeby oprócz mnie miał kogoś, z kim mógłby pogadać o czymś o czym ze mną nie rozmawia, albo o czymś na czym kompletnie się nie znam
I to że raz na jakiś czas wyjdzie ze znajomymi wcale nie będzie ozanczać, ze woli ich do Ciebie.
no nie wem.Dla mnie taki układ jest dziwny...Nie gniewaj się,ale w takim razie za co go kochasz jaka jest miedzy Wami więź skoro wdujecie się raz na 2 tyg.?Jak dla mnie to jest osobne życie nie wspólne....:(
Są 4 rzeczy, których nie wolno ci robić jesli nie chcesz, żeby mężczyzna poczuł się stłamszony twoja nadopiekuńczością, żeby się do ciebie zraził i zaczał oddalać się od ciebie:
1.nie sprawiaj wrażenia, że go kontrolujesz i nie każ mu sie spowiadać
2.nie oczekuj od niego żeby spedzał z toba cały swój wolny czas
3.nie pros by rozliczał się z czasu który spedza bez ciebie
4.nie zagłaskuj go pozbawiając motywacji do wyjścia ci naprzeciw.
Nigdy nie dawaj mu odczuć, że go osaczasz. Żądanie od mężczyzny , żeby się tłumaczył i opowiadał ze wszystkiego, co robi, jest matkowaniem. Jeśli traktujesz wspólne spedzanie czasu, jak coś co musi robić, zamieniasz przyjemnosc w obowiązek.
To kilka zdań z książki "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Kupcie sobie ;p idzie pośmiać i to nieźle xD, ale np świteziance pozwoli przejrzeć na oczy, bo chyba dalej ma klapy.
1.nie sprawiaj wrażenia, że go kontrolujesz i nie każ mu sie spowiadać
2.nie oczekuj od niego żeby spedzał z toba cały swój wolny czas
3.nie pros by rozliczał się z czasu który spedza bez ciebie
4.nie zagłaskuj go pozbawiając motywacji do wyjścia ci naprzeciw.
Czytałem już te punkty w książce dla mężczyzn o tym jak należy traktować kobiety żeby nie odeszły ![]()
Inori napisał/a:1.nie sprawiaj wrażenia, że go kontrolujesz i nie każ mu sie spowiadać
2.nie oczekuj od niego żeby spedzał z toba cały swój wolny czas
3.nie pros by rozliczał się z czasu który spedza bez ciebie
4.nie zagłaskuj go pozbawiając motywacji do wyjścia ci naprzeciw.Czytałem już te punkty w książce dla mężczyzn o tym jak należy traktować kobiety żeby nie odeszły
hehe to mówi samo za siebie ![]()
no nie wiem.Dla mnie taki układ jest dziwny...Nie gniewaj się,ale w takim razie za co go kochasz jaka jest miedzy Wami więź skoro wdujecie się raz na 2 tyg.?Jak dla mnie to jest osobne życie nie wspólne....:(
oczywiście że na początku spotykaliśmy się częściej, wtedy jeszcze była inna sytuacja, no ale nie o tym. Między nami jest więź, a to że nie widujemy sie codziennie wcale nie oznacza, ze nasza miłość jest mniejsza. Pomyśl o związkach, gdzie jeden z partnerów jest w Polsce, a drugi zagranicą bo tam pracuje i nie ma możliwości przeniesienia się do kraju. I takie pary widują się raz na pół roku. Mój chłopak troszczy się o mnie, zawsze mogę na niego liczyć, wiem że mam osobę która zawsze mnie wysłucha i zrozumie, której mogę powiedzieć o wszystkim. I to działa w dwie strony. Na codzień czuję jego miłość, mimo że nie spędzamy każdej chwili razem. I nie wiem co tutaj jest dziwnego, skoro codziennie jestem z nim w kontakcie ![]()
Wiesz co ja bym zrobiła? Bym zaczęła go olewać. Spotykaj się z koleżankami/kolegami, a jak on będzie chciał gdzieś pójść, to mów mu od czasu do czasu, że nie możesz wtedy. Jeśli on nie chce z Tobą nigdzie chodzić, to jego problem, nie lataj za nim, że on kiwnie palcem, a Ty już jesteś przy nim, bo on tak chce. Wiem, że to będzie trudne, przynajmniej na początku, ale to na serio podziała. Zobaczy, że powinien ruszyć dupsko i się postarać, bo Cię traci (chociaż w rzeczywistości tak nie jest), a jeśli bardzo przeszkadza Ci ta współlokatorka, to poszukaj kawalerek, czy czegoś takiego, powiedz mu, ze znalazłaś coś tam i jest dogodniejsze miejsce, czy chociażby taniej. Jeśli on powie, że przesadzasz, to skończ tą rozmowe, powiedz, że nie masz ochoty się kłocić, pogadacie o tym kiedy indziej. Jeśli już później też będzie źle, to po prostu mu powiedz, że Ty się przeprowadzasz i jeśli chce iść z Tobą, to czekasz na niego z otwartymi rękami i będziesz baaardzo szczęśliwa, a jeśli nie, to jego sprawa. ![]()