hej, pewnie stwierdzicie ,ze troche przesadzam ,ale jestem bardzo zazdrosna o mojego chłopaka(ma 25 lat).Całymi dniami pracuje lub studiuje,dodam ,ze dziennie ,ja równiez dziennie ,ale nie mam tyle zajęc co on i widujemy się tylko wieczorami.Jestem zazdrosna o to ,ze zeszłam na dalszy plan.Jestesmy ze soba 3 lata,i do tej pory bylo tak ,ze kazda wolna chwile spedzalismy razem,przec co zaniedbalismy bardzo nasze kontakty ze znajomymi i teraz prawie zadnego nie mamy.Mieszakmy razem w jednym pokoju.W drugim jest nasza 29 letnia wspolokatorka.O nia tez jestem zazdrosna ,bo przypadkiem zauwazylam ,ze pod moja nieobecnosc,kiedy byłam w swoim rodzinnym miescie,byli razem na rowerach.Bardzo mnie to rozwscieczyło i nie wiem co mam teraz robic bo mam mętlik w głowie.Ze mna nie wychodzi nigdzie a z nia był na rowerze i nic mi nie powiedział....co myslicie?Powinnam jakos na to reagowac czy olac bo to zwykły rower?
Nie wychodzi z Tobą, bo ma Cię na codzień, po za tym zawsze Ty możesz coś zorganizować, nie koniecznie musi to się wiązać z wielkimi kosztami (wiem jakie są dochody studenta), ale choćby wzorując się na przykładzie koleżanki rowery (może nie koniecznie teraz)...
Twój facet może nie powiedział Ci tego bo uznał to za mało istotne i nie chciał żebyś się denerwowała czy była zazdrosna...
Zawsze możesz mu powiedzieć że Ci się to nie podobało i że jak już to mógł ci powiedzieć od razu, a nie ukrywać ![]()
a jak on sie tłumaczy,może faktycznie robisz z igły widły.
jestesmy ze soba 3 lata ,mieszkamy od 2 a ja nie potrafie mu zaufac w 100 proc.mimo ,ze nic nie zrobił nigdy.oSTATNIO MI ZARZUCIŁ ,ZE NIE PUSZCZAM GO KOMPLETNIE NIgdzie samego.Ani na rower(który kocha),ani na basen,ani na piwo z kumplami i ze kazda dziewczyna w jego otoczeniu(głownie w pracy) jest potencjalna rywalką.Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic,tym bardziej na imprezy.Osttanio cos przebąkiwał ,ze wsztscy kumple w jego pracy mają laski i ze zadna do niego nie wydzwania po nocach jak siedza i piją,tylko jeszce porafią po nich przyjechac i zalanych w trupa zawieżć do domu,albo ,ze szef organizuje im wyjazdy integracyjne w góry i ze inni jeżdza a on sie boi nawet wspomniec.Czy wY JESTESCIE NA TYLE TOLERANCYJNE ZEBY PUSZCZAC FACETA samego w góry,wiedzą cze towarzystwo bedzie mieszane?czy uwazacie ze przesadzam i faktycznie jestem chora z zazdrosci?
W mojej opinii to nie jest normalne Świtezianko... Jesteście parą, ale to nie znaczy, że na raz zrośliście się i musicie być wszędzie razem. Bardzo zdrowo jest wyjść i spotkać się ze swoimi znajomymi, pogadać z kumplami po męsku, zupełnie swobodnie. Dziwi mnie to, że Ty sama nie wychodzisz spotkać się ze swoimi znajomymi, naprawdę nie czujesz takiej potrzeby?
A wyjazd w góry... jeżeli jest to wyjazd organizowany przez szefa, gdzie żaden z pracowników nie zabiera swojej drugiej połówki, to dziewczyno, ja pytam... gdzie Ty widzisz problem?
Zastanów się nad tym, jak długo Twój chłopak będzie w stanie to jeszcze znosić, bo takie ograniczanie i pokazywanie na każdym kroku braku zaufania naprawdę mocno działa na nerwy i szkodzi związkowi.
masz racje,bez drugiej połowki te wyjazdy ale chodzi o to ,ze w pracy tez sa kobiety.I sa to nasze rówiesnice.Kazda z nas wie,jakie kobiety potrafia być.Ja po prostu nie jestem w stanie mu az tak zaufac,nie wiedzac co on tam badzie robić.Ja sobie na takie wyjazdy nie pozwalam,wiec mysle ,ze on tez nie musi.Denerwuje mnie nawet to jak mowi ,ze sa organizowane jakies imprezy pracowe i nawet nie mysli o tym ,zeby mnie tam zabrać.Ja nie mam potrzeby widywania sie ze swoimi znajomymi bo sa to głownie dziewczyny i to z innego miasta,bo w miescie gdzie my jestesmy mielismy wspolnych znajomych ale stracilismy z nimi kontakt.Teraz on zaczał nowa prace,ma nowych znajomych,i chce sie z nimi zaprzyjaźnic odsuwajac mnie na dalszy plan.NZastanawiam sie nawet nad rozstaniem,bo nie moge znosic za kazdym razem jego nieobecnosci do poznych godzin nocnych.
Ale dlaczego Ty mu tak nie ufasz? Nie rozumiem tego. Zdradził Cię? Dał Ci kiedyś powody do tego, żebyś aż tak mu nie ufała? A może w Twoim poprzednim związku coś było nie tak? Piszesz, że nie masz powodów, a mimo wszystko masz jakieś obsesyjne myśli.
Jeżeli Twój chłopak nie jest bardzo uległy, to nie zrezygnuje ze znajomych, a Ty będziesz już tak do końca życia się zastanawiać, czy właśnie nie robi czegoś za Twoimi plecami?
Możesz sobie z nim zrywać, ale wygląda na to, że będzie to rozwiązanie doraźne, do kolejnego związku...
nie wiem czy mnie nie zdradził.Chyba nie ,ale tego nikt nie moze byc pewny.Wole dmuchac na zimne.Chodzi do pracy ,na uczelnie ,całymi dniami nie ma go w domu ,więc może cos robic.Poki co nie mam na to niezbitych dowodów.Doswiadczeń nie mam bo to moj pierwszy poważny związek.A Wy chodzicie ze swoimi facetami na całonocne imprezy czy samych tez ich puszczacie,wiedzac ,ze beda tam inne laski?
Switezianko, czy ten wątek nie jest prowokacją?
Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic
Nie, nie -- przez życie idzie się razem, a nie tak że wszędzie chodzi się razem. Ograniczasz jego wolność, jesteś zazdrosna. Niczego dobrego tutaj nie wróżę niestety i mówię to z autopsji.
To co Waszym/Twoim zdaniem powinnam zrobic?Puszczac go wszędzie ,gdzie bedzie chciał?A jak spotka kogos atrakcyjniejszego?
jestesmy ze soba 3 lata ,mieszkamy od 2 a ja nie potrafie mu zaufac w 100 proc.mimo ,ze nic nie zrobił nigdy.oSTATNIO MI ZARZUCIŁ ,ZE NIE PUSZCZAM GO KOMPLETNIE NIgdzie samego.Ani na rower(który kocha),ani na basen,ani na piwo z kumplami i ze kazda dziewczyna w jego otoczeniu(głownie w pracy) jest potencjalna rywalką.Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic,tym bardziej na imprezy.Osttanio cos przebąkiwał ,ze wsztscy kumple w jego pracy mają laski i ze zadna do niego nie wydzwania po nocach jak siedza i piją,tylko jeszce porafią po nich przyjechac i zalanych w trupa zawieżć do domu,albo ,ze szef organizuje im wyjazdy integracyjne w góry i ze inni jeżdza a on sie boi nawet wspomniec.Czy wY JESTESCIE NA TYLE TOLERANCYJNE ZEBY PUSZCZAC FACETA samego w góry,wiedzą cze towarzystwo bedzie mieszane?czy uwazacie ze przesadzam i faktycznie jestem chora z zazdrosci?
To ty jesteś kobietą czy laska na chwilę do pobzykania? Jak sama możesz się tak określać? To normalne w związkach, że on musi wychodzić do swoich znajomych, a ona do swoich. Non stop mieć tylko siebie, unikać innych jest nienormalne. My nienawidzimy takich znajomych, którzy rezygnują ze starych znajomości bo tak się bardzo zakochali i tylko miłością tylko żyją. Poźniej się budzą, a tu ups, nikogo nie ma! I nie będzie! Widocznie musisz być okropną osobą, skoro nie masz swoich i uczepiłaś się swojego faceta jak rzepa. Dziewczyno psychoterapeuta jest ci potrzebny.
masz racje,bez drugiej połowki te wyjazdy ale chodzi o to ,ze w pracy tez sa kobiety.I sa to nasze rówiesnice.Kazda z nas wie,jakie kobiety potrafia być.Ja po prostu nie jestem w stanie mu az tak zaufac,nie wiedzac co on tam badzie robić.Ja sobie na takie wyjazdy nie pozwalam,wiec mysle ,ze on tez nie musi.Denerwuje mnie nawet to jak mowi ,ze sa organizowane jakies imprezy pracowe i nawet nie mysli o tym ,zeby mnie tam zabrać.Ja nie mam potrzeby widywania sie ze swoimi znajomymi bo sa to głownie dziewczyny i to z innego miasta,bo w miescie gdzie my jestesmy mielismy wspolnych znajomych ale stracilismy z nimi kontakt.Teraz on zaczał nowa prace,ma nowych znajomych,i chce sie z nimi zaprzyjaźnic odsuwajac mnie na dalszy plan.NZastanawiam sie nawet nad rozstaniem,bo nie moge znosic za kazdym razem jego nieobecnosci do poznych godzin nocnych
To, że ty nie masz takiej potrzeby, nie znaczy, że on ma siedzieć na smyczy. I wyobraź sobie, że prędzej to on ciebie rzuci niż ty jego. A gdybyś tylko chciała go rzucić dlatego, żeby zobaczyć jak będzie do ciebie leciał to cię rozczaruje: skoczy w ramiona swojej koleżanki z pracy, bo ty należysz do tych dziewczyn, które należy unikać. Zaufanie w związku to podstawa. Nie ma zaufania - nie ma związku. Oby twój czym prędzej się rozpadł. Ale facet wygląda na inteligentnego.
A mnie dziwi, ze Twój facet sobie pozwala na taka niewole...
14 2012-12-17 22:50:39 Ostatnio edytowany przez Marzena1 (2012-12-17 22:55:12)
o rany boskie!
Jak się ma faceta to od razu trzeba z nim być zrośniętym jak siostry syjamskie?!
Coś tu jest nie tak...
Związek opiera się na zaufaniu, a gdzie ono u was jest ?
Rada dla Twojego chłopaka: niech Cię traktuje tak jak ty jego przez tydzień, podejrzewam że powiesz pas po dobie! ![]()
15 2012-12-17 22:54:37 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-12-17 22:56:40)
Switezianka,
Po pierwsze- jakie puszczać?! Puścić to można wode do wanny, albo psa ze smyczy. Ewentualnie dziecko na wycieczkę szkolną. A dorosły człowiek (nawet taki w związku!) sam decyduje gdzie, z kim i na ile wyjść, wyjechać, czy spędzić czas.
Po drugie - nie bądz naiwna! Serio myślisz, że on przez cały czas związku nie spotkał nikogo atrakcyjnejszego niż Ty? I tylko dlatego z Tobą jest? No ale skoro tak jest, to nie ograniczaj sie tylko to zabraniania mu samotnych imprez. Ty wiesz jakie laski jezdza tramwajami? Albo jak chodzą w tych szpileczkach i minówach po biurze różne piękne panie? Albo na uczelni ile pieknych i inteligetnych kobiet? Ja to nawet ostatnio widziałam tak bajecznie piękną kasjerkę w Biedronce, że mi mowę odebrało! Jak widzisz, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa! Najbezpieczniej to mu oczy wyłup, albo po prostu zamuruj go sobie w piwnicy, bo jeszcze i ślepy poleci np. na intelekt. A taki zamurowany, to predko się nie wydostanie żeby Cie zdradzać.
Po trzecie i najważniejsze - skończ z podejściem "raczej mnie nie zdradził, ale kto to wie". To co robisz to nie jest "dmuchanie na zimne", ale zabijanie Waszego związku. Nie widzisz tego? Jeśli masz potrzebę kimś ciągle kierować i tresować, to kup sobie bordera - one to kochają. A jeśli nie radzisz sobie z nieuzasadnioną zazdrością i wyleczeniem swoich kompleksów, to idz na terapię! Bo jeśli nic nie zmienisz w sobie, to sprawisz, że ten biedny chłopak w końcu od Ciebie ucieknie! Bo do tego cały czas dążysz. Niewykluczone, że wcześniej zdradzając Cie - bo skoro i tak wciąż go o to podejrzewasz, to w końcu sam uwierzy w to, że powinien. Tego chcesz?
Daj mu odrobinę wolności, naprawdę. A niech idzie na to piwo z tymi kumplami, przecież to faceci, nic mu nie zrobia:P
Jak Cię będzie chciał zdradzić to Cię i tak zdradzi , nie upilnujesz...
sama piszesz,że się boi wspomnieć o wyjeździe nawet Tobie, przestan, bo go stracisz, będzie się odsuwał od Ciebie jeszcze bardziej, zobaczysz.
Pogadaj z psychologiem, serio, żeby Tobie trochę ulżyło i , żeby Wam się lepiej żyło w związku.
Daj mu odrobinę wolności, naprawdę. A niech idzie na to piwo z tymi kumplami, przecież to faceci, nic mu nie zrobia:P (...)
Na piwo? no proszę Cię! Przecież w barze czy klubie tyle seksownych panienek ![]()
Switezianka,
Po pierwsze- jakie puszczać?! Puścić to można wode do wanny, albo psa ze smyczy. Ewentualnie dziecko na wycieczkę szkolną. A dorosły człowiek (nawet taki w związku!) sam decyduje gdzie, z kim i na ile wyjść, wyjechać, czy spędzić czas.
Po drugie - nie bądz naiwna! Serio myślisz, że on przez cały czas związku nie spotkał nikogo atrakcyjnejszego niż Ty? I tylko dlatego z Tobą jest? No ale skoro tak jest, to nie ograniczaj sie tylko to zabraniania mu samotnych imprez. Ty wiesz jakie laski jezdza tramwajami? Albo jak chodzą w tych szpileczkach i minówach po biurze różne piękne panie? Albo na uczelni ile pieknych i inteligetnych kobiet? Ja to nawet ostatnio widziałam tak bajecznie piękną kasjerkę w Biedronce, że mi mowę odebrało! Jak widzisz, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa! Najbezpieczniej to mu oczy wyłup, albo po prostu zamuruj go sobie w piwnicy, bo jeszcze i ślepy poleci np. na intelekt. A taki zamurowany, to predko się nie wydostanie żeby Cie zdradzać.
Po trzecie i najważniejsze - skończ z podejściem "raczej mnie nie zdradził, ale kto to wie". To co robisz to nie jest "dmuchanie na zimne", ale zabijanie Waszego związku. Nie widzisz tego? Jeśli masz potrzebę kimś ciągle kierować i tresować, to kup sobie bordera - one to kochają. A jeśli nie radzisz sobie z nieuzasadnioną zazdrością i wyleczeniem swoich kompleksów, to idz na terapię! Bo jeśli nic nie zmienisz w sobie, to sprawisz, że ten biedny chłopak w końcu od Ciebie ucieknie! Bo do tego cały czas dążysz. Niewykluczone, że wcześniej zdradzając Cie - bo skoro i tak wciąż go o to podejrzewasz, to w końcu sam uwierzy w to, że powinien. Tego chcesz?
Przestań, bo go faktycznie zamuruje...:D
19 2012-12-17 23:05:19 Ostatnio edytowany przez Marzena1 (2012-12-17 23:06:05)
haha
śmiejemy się z biednej dziewczyny, a ona naprawdę ma problem ...
No może nie z facetem i wspólokatorką jak wskazuje tytuł tematu, ale z chorobliwą zazdrością na pewno...
Norina napisał/a:Daj mu odrobinę wolności, naprawdę. A niech idzie na to piwo z tymi kumplami, przecież to faceci, nic mu nie zrobia:P (...)
Na piwo? no proszę Cię! Przecież w barze czy klubie tyle seksownych panienek
I to pijanych....:P nie no, serio, kobieto wyluuuzuuuj, pokaz mu, że jesteś pewna siebie a niech on chodzi gdzie chce, spróbuj mu zaufać. Skoro z Toba jest to musi Cię kochać, nie możesz go trzymać w klatce, opamiętaj się zanim będzie za późno
To co Waszym/Twoim zdaniem powinnam zrobic?Puszczac go wszędzie ,gdzie bedzie chciał?A jak spotka kogos atrakcyjniejszego?
I tu jest odpowiedź na Twoje pytanie. Jesteś zazdrosna, bo masz bardzo niskie poczucie własnej wartości i boisz się, że spotka kogoś lepszego. Jednak trzymanie go na smyczy jest pozornym zaufaniem. Jezeli chlopak nigdy nie dal Ci powodu do zazdrosci, nie zdradzil to problem nie jest z nim tylko w Tobie.. Czyli musisz podreperowac swoja samoocene, polecam zadbanie o siebie, znalezienie hobby aby miec swoje zainteresowania i sie rozwijac a nie zyc zyciem chlopaka.. Jest wiele ksiazek, ktore pomagaja zbudować swoje wysokie poczucie wlasnej wartosci, polecam Ci je! ![]()
Bo predziej czy pozniej chlopak sie wystraszy i ucieknie.
Zycze Ci powodzenia! ![]()
nocnalampka napisał/a:Switezianka,
Po pierwsze- jakie puszczać?! Puścić to można wode do wanny, albo psa ze smyczy. Ewentualnie dziecko na wycieczkę szkolną. A dorosły człowiek (nawet taki w związku!) sam decyduje gdzie, z kim i na ile wyjść, wyjechać, czy spędzić czas.
Po drugie - nie bądz naiwna! Serio myślisz, że on przez cały czas związku nie spotkał nikogo atrakcyjnejszego niż Ty? I tylko dlatego z Tobą jest? No ale skoro tak jest, to nie ograniczaj sie tylko to zabraniania mu samotnych imprez. Ty wiesz jakie laski jezdza tramwajami? Albo jak chodzą w tych szpileczkach i minówach po biurze różne piękne panie? Albo na uczelni ile pieknych i inteligetnych kobiet? Ja to nawet ostatnio widziałam tak bajecznie piękną kasjerkę w Biedronce, że mi mowę odebrało! Jak widzisz, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa! Najbezpieczniej to mu oczy wyłup, albo po prostu zamuruj go sobie w piwnicy, bo jeszcze i ślepy poleci np. na intelekt. A taki zamurowany, to predko się nie wydostanie żeby Cie zdradzać.
Po trzecie i najważniejsze - skończ z podejściem "raczej mnie nie zdradził, ale kto to wie". To co robisz to nie jest "dmuchanie na zimne", ale zabijanie Waszego związku. Nie widzisz tego? Jeśli masz potrzebę kimś ciągle kierować i tresować, to kup sobie bordera - one to kochają. A jeśli nie radzisz sobie z nieuzasadnioną zazdrością i wyleczeniem swoich kompleksów, to idz na terapię! Bo jeśli nic nie zmienisz w sobie, to sprawisz, że ten biedny chłopak w końcu od Ciebie ucieknie! Bo do tego cały czas dążysz. Niewykluczone, że wcześniej zdradzając Cie - bo skoro i tak wciąż go o to podejrzewasz, to w końcu sam uwierzy w to, że powinien. Tego chcesz?
Przestań, bo go faktycznie zamuruje...:D
Norina, ale Ty widziałaś jakie lachony łażą po ulicach? Tyle dobrze, że zima teraz, to mniej widać która lachon, ale na wiosnę problem znów wróci. Pozrzucają z siebie te wszystkie płaszcze, grube rajty i szaliki po czoło i będą swiatu pokazywać te cudne buzie, gęste i błyszczące włosy, kształtne piersi i nogi jak marzenie... Normalnie aż strach męża z domu wypuścić! Aż sama zaczynam żałować, że nie mam piwnicy coby chłopa wiosną przymknąć. Myślałam też o łazience, ale tam mamy okno, to może to nie spełnić swojego zadania...
A tak poważnie - Świtezianka! Wylecz się ze swoich kompleksów, bo spieprzysz ten związek, spieprzysz każdy kolejny! Bo zawsze będą gdzieś kobiety od Ciebie młodsze/ szczuplejsze/ z fajniejszymi nogami/ z lepszym wykształceniem, a Ty w końcu popadniesz w obłęd, bo tak nie da się żyć. I zostaniesz sfrustrowana i samotna, bo takich histerii żaden facet nie zniesie! I tylko będziesz miała potwierdzenie na teze, że wszyscy faceci to świnie...
No i jeszcze jedno - za kogo Ty masz swojego chłopaka? Pamięta jak kiedyś zapytałam mojego męża czy jest mi wierny (wtedy chyba jeszcze nawet zaręczeni nie byliśmy), on popatrzył na mnie zaskoczony i stwierdził, że przykro mu, że mam go za kogoś bez honoru. I to dało mi do myślenia. Nie podejrzewałam go, nie wiem sama czemu tak głupio zapytałam, bo nie miałam powodu - mój mąż jest człowiekiem odpowiedzialnym i zbyt szanującym przede wszystkim samego siebie, aby złamać dane słowo. I Ty też sobie odpowiedz - czy Twój partner jest kłamliwym gnojkiem, że podejrzewasz go o zdrady?
Norina napisał/a:nocnalampka napisał/a:Switezianka,
Po pierwsze- jakie puszczać?! Puścić to można wode do wanny, albo psa ze smyczy. Ewentualnie dziecko na wycieczkę szkolną. A dorosły człowiek (nawet taki w związku!) sam decyduje gdzie, z kim i na ile wyjść, wyjechać, czy spędzić czas.
Po drugie - nie bądz naiwna! Serio myślisz, że on przez cały czas związku nie spotkał nikogo atrakcyjnejszego niż Ty? I tylko dlatego z Tobą jest? No ale skoro tak jest, to nie ograniczaj sie tylko to zabraniania mu samotnych imprez. Ty wiesz jakie laski jezdza tramwajami? Albo jak chodzą w tych szpileczkach i minówach po biurze różne piękne panie? Albo na uczelni ile pieknych i inteligetnych kobiet? Ja to nawet ostatnio widziałam tak bajecznie piękną kasjerkę w Biedronce, że mi mowę odebrało! Jak widzisz, wszędzie czyhają niebezpieczeństwa! Najbezpieczniej to mu oczy wyłup, albo po prostu zamuruj go sobie w piwnicy, bo jeszcze i ślepy poleci np. na intelekt. A taki zamurowany, to predko się nie wydostanie żeby Cie zdradzać.
Po trzecie i najważniejsze - skończ z podejściem "raczej mnie nie zdradził, ale kto to wie". To co robisz to nie jest "dmuchanie na zimne", ale zabijanie Waszego związku. Nie widzisz tego? Jeśli masz potrzebę kimś ciągle kierować i tresować, to kup sobie bordera - one to kochają. A jeśli nie radzisz sobie z nieuzasadnioną zazdrością i wyleczeniem swoich kompleksów, to idz na terapię! Bo jeśli nic nie zmienisz w sobie, to sprawisz, że ten biedny chłopak w końcu od Ciebie ucieknie! Bo do tego cały czas dążysz. Niewykluczone, że wcześniej zdradzając Cie - bo skoro i tak wciąż go o to podejrzewasz, to w końcu sam uwierzy w to, że powinien. Tego chcesz?
Przestań, bo go faktycznie zamuruje...:D
Norina, ale Ty widziałaś jakie lachony łażą po ulicach? Tyle dobrze, że zima teraz, to mniej widać która lachon, ale na wiosnę problem znów wróci. Pozrzucają z siebie te wszystkie płaszcze, grube rajty i szaliki po czoło i będą swiatu pokazywać te cudne buzie, gęste i błyszczące włosy, kształtne piersi i nogi jak marzenie... Normalnie aż strach męża z domu wypuścić! Aż sama zaczynam żałować, że nie mam piwnicy coby chłopa wiosną przymknąć. Myślałam też o łazience, ale tam mamy okno, to może to nie spełnić swojego zadania...
![]()
A tak poważnie - Świtezianka! Wylecz się ze swoich kompleksów, bo spieprzysz ten związek, spieprzysz każdy kolejny! Bo zawsze będą gdzieś kobiety od Ciebie młodsze/ szczuplejsze/ z fajniejszymi nogami/ z lepszym wykształceniem, a Ty w końcu popadniesz w obłęd, bo tak nie da się żyć. I zostaniesz sfrustrowana i samotna, bo takich histerii żaden facet nie zniesie! I tylko będziesz miała potwierdzenie na teze, że wszyscy faceci to świnie...
No i jeszcze jedno - za kogo Ty masz swojego chłopaka? Pamięta jak kiedyś zapytałam mojego męża czy jest mi wierny (wtedy chyba jeszcze nawet zaręczeni nie byliśmy), on popatrzył na mnie zaskoczony i stwierdził, że przykro mu, że mam go za kogoś bez honoru. I to dało mi do myślenia. Nie podejrzewałam go, nie wiem sama czemu tak głupio zapytałam, bo nie miałam powodu - mój mąż jest człowiekiem odpowiedzialnym i zbyt szanującym przede wszystkim samego siebie, aby złamać dane słowo. I Ty też sobie odpowiedz - czy Twój partner jest kłamliwym gnojkiem, że podejrzewasz go o zdrady?
Hehehehe:D ja w piwnicy mam okno, ale jak mojego znajdę to go od razu dnia drugiego zamuruje na strychu.
Dokładnie Świtezianka-młodsza się nie robisz, zawsze może trafic się inna,lepsza. Smiejemy się trochę, bo pisałaś,ze możemy uznac,że przesadzasz.Tak, przesadzasz niestety.
I dziewczyny mają rację-chodzi o Twoje kompleksy.
Mówię Ci z taką zazdroscią idź do psychologa, pogadaj to nic strasznego.
Ej no, ja w piwnicy co prawda okna nie mam, ale tak sobie myślę, że jak mojego dopadnie chcica, to go nic nie powstrzyma i wyważy drzwi w piwnicy. . .
Muszę zainwestować w stalowe łańcuchy ... ;]
wiem,ze macie racje.Ale to może wynikać też z tego ,ze przez te prawie 3 lata byliśmy nierozłaczni.Dosłownie wszedzie chodzilismy razem,i nagle taki pomysł ,więc mnie to zadrecza.A dlaczego akurat teraz chce wychodzic,a z kim,a kto nowy.Masakra.Moja mama tez mi radziła pojsc do psychologa ale nie wiem jak bedzie. Wstydze się tam pójsc.Meczy mnie to okropnie,nawet nie wiecie jakie to jest okropne...Jesli chodzi o moja samoocene to nie jest ona niska.Wiem ,ze podobam się facetom,nie mam garba ani wybrakowanych zębów.Mówić składnie tez potrafię,więc skończona kretynką też nie jestem.Ale bardzo boje się tego,że istnieje możliwosc ,ze kiedys mnie zostawi.Nie wyobrazam sobie juz zycia bez niego.Eh...:(
wiem,ze macie racje.Ale to może wynikać też z tego ,ze przez te prawie 3 lata byliśmy nierozłaczni.Dosłownie wszedzie chodzilismy razem,i nagle taki pomysł ,więc mnie to zadrecza.A dlaczego akurat teraz chce wychodzic,a z kim,a kto nowy.Masakra.Moja mama tez mi radziła pojsc do psychologa ale nie wiem jak bedzie. Wstydze się tam pójsc.Meczy mnie to okropnie,nawet nie wiecie jakie to jest okropne...Jesli chodzi o moja samoocene to nie jest ona niska.Wiem ,ze podobam się facetom,nie mam garba ani wybrakowanych zębów.Mówić składnie tez potrafię,więc skończona kretynką też nie jestem.Ale bardzo boje się tego,że istnieje możliwosc ,ze kiedys mnie zostawi.Nie wyobrazam sobie juz zycia bez niego.Eh...:(
No właśnie dlatego,że przez 3 lata byliście nierozłączni on chce teraz trochę wolności, bo pewnie Cię bardzo kocha, ale się zaczyna dusic.A czego Ty się wstydzisz do psychologa isc? 3/4 tego forum było u psychologa łącznie ze mną i to nic wstydliwego,gwarantuję.
Nie rób tak, bo jak się zacznie kolegom zwierzać co robisz to jak go Ci koledzy zaczna buntować przeciwko Tobie to dopiero będzie problem.
Myśl o sobie a nie zadręczaj się tym czy Cie zostawi czy nie. Mieszkacie razem, wiec masz nad nim i tak kontrole,Ty wykończysz psychicznie siebie, bo Cię to zniszczy i jego tez.
Dziewczyno, Ty tak na serio? Zamęczysz chłopaka i Cię w końcu rzuci. W sumie i tak go podziwiam, że tyle wytrzymał. Co to w ogóle znaczy, że go "nie puszczasz" na imprezę, w góry, na rower? On się Ciebie o zdanie musi pytać? Myślałam, że jest Twoim chłopakiem, a nie niewolnikiem. Jesteś chorobliwie zazdrosna, a co gorsze uczyniłaś go swoim jedynym sensem życia, więc chcesz go koniecznie angażować w każdy najdrobniejszy element Twojego dnia, przy czym Twój dzień musi się równać jego dniowi, no bo przecież jesteście teraz jednym ciałem i duszą, więc się przecież nawet na chwilę nie możecie rozdzielić. Mam nadzieję, że go chociaż w spokoju puszczasz do łazienki, gdy chce się załatwić... Ale co ja bym Ci tu mogła poradzić? Przede wszystkim znajdź sobie jakieś zainteresowania i własnych znajomych. Nie, nie wspólnych, ale własnych. Spędź trochę czasu osobno od Twojego chłopaka, zobacz, że czas bez niego też może być wartościowy. Zupełnie bez sensu się od niego uzależniłaś.
no wiem,ale to nie jest tak ,ze my kazdego dnia non stop jesteśmy razem.Tak jak mowilam on i studiuje i pracuje .Wychodzi rano i wraca wieczorem.To samo w soboty,a w niedziele pozostaje czas na naukę.I juz nie ma czasu dla mnie,więc mogę sie czuć odepchnieta na dalszy plan ,jeżeli znajdzie się chwila wolnego to on chce ja spedzic sam albo ze znajomymi.To mnie denerwuje
Już cię nie kocha. . To są etapy do zostawienia cię. W sumie przyda ci sie taki kop, przynajmniej się w końcu ogarniesz i przyjmiesz rzeczywistość.
nie wiem,moze jednak da się jeszcze cos z tego uratować....;/
31 2012-12-18 11:16:23 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-12-18 11:17:38)
Powtórzę to jeszcze raz, dla Ciebie Świtezianka88:
ZAZDROŚĆ TO DESTRUKCJA.
Chcesz zniszczyć siebie i Chłopaka i to, co pomiędzy Wami, to pozwalaj sobie na takie emocje i uczucia.
Zgadzam się z postem, w którym "PUSZCZA" się wodę do wanny lub psa ze smyczy.
Woda nie może się zbuntować, bo ma zdolność dopasowania się do każdego naczynia, do jakiego się ją puści. Pies jednak może się zbuntować.
Moja znajoma miała bardzo mądrego szczeniaka, miał pół roku, ale doskonale wiedział, że za bramę ma nie wychodzić, pilnował jej dziecka, dawał znać, jak jej Syn chodził w zakazane miejsca. Zachciało się mojej znajomej kupić mu budę i przywiązać do niej szczeniaka. Od tego dnia przestał jeść, nie jadł cały tydzień. Kiedy znajoma uwolniła go z obroży, uciekł i nie wrócił.
Mądry pies. Wiernym można być tylko z własnej woli, a nie dlatego, że ma się założony kaganiec, obrożę i łańcuch umocowany do szczelnie zakratowanego kojca.
Człowiek, który ogranicza przestrzeń życiową innemu człowiekowi sam wyznacza mu granice rozwoju i szacunku do siebie.
dobra,dzięki wielkie za wszystkie rady.Uwazam ,ze sama sobie ztym nie poradzę ,więc wizyta u psychologa bedzie niezbędna.Mam tylko nadzieję,że nie jest już za późno.
Switezianka, przeciez to MASAKRA!
Wszyscy Ci tu dobrze pisza. Takie ograniczanie doroslego czlowieka jest nienormalne i zabija kazdy zwiazek.
W zyciu bym nie myslala, zeby zakazac mojemu facetowi gdziekolwiek wychodzic. W zeszly piatek poszedl z kolegami i kolezankami z pracy na drinki, a ja nawet na niego nie czekalam i wcale mnie nie interesuje czy przyszedl do domu o 11 czy o 4 nad ranem. Zwiazek powinien byc oparty na zaufaniu.
34 2012-12-18 11:55:32 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-12-18 11:57:52)
Świtezianko, nie daj sobie powiedzieć, że z Tobą coś nie tak! Wszyscy napadają, a Ty masz absolutną rację!
"byli razem na rowerach.Bardzo mnie to rozwscieczyło i nie wiem co mam teraz robic bo mam mętlik w głowie.Ze mna nie wychodzi nigdzie a z nia był na rowerze i nic mi nie powiedział"
Umówił się z inną kobietą. To FAKT.
ZATAIŁ TO PRZED TOBĄ!!! To FAKT.
Z Tobą spędza tylko noce i niedzielę, więc dużo czasu jest bez Ciebie. Wcale nie jesteś do niego przyssana. To FAKT.
Poczułaś wściekłość. To FAKT.
Nie neguj tego co czujesz. Nigdy. Nigdy nie wierz, że powinnaś czuć coś innego. Mówi do Ciebie intuicja. Chłopak zachował się nie tak, jak się zachowuje zakochany mężczyzna. Spędza czas z inną kobietą.
"Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic,tym bardziej na imprezy."
Ja też nie rozumiem. Jest sam przez cały tydzień w ciągu dnia. I jeszcze wieczory chce spędzać osobno. Najwyraźniej wspólne życie mu spowszedniało, Ty mu spowszedniałaś. Jesteś i nie ma się czym przejmować, bo go ciągle chcesz. Nie trzeba się starać. Jest bezpieczna przystań, można iść na polowanie.
"Osttanio cos przebąkiwał ,ze wsztscy kumple w jego pracy mają laski i ze zadna do niego nie wydzwania po nocach jak siedza i piją,tylko jeszce porafią po nich przyjechac i zalanych w trupa zawieżć do domu"
Ciekawe, że nikt się do tego nie odniósł... Chyba, że coś przeoczyłam...
Chciałabyś zalanego w trupa faceta taszczyć do domu? Śmiech na sali. Jak nisko cenią siebie tamte dziewczyny! O ile takie są w rzeczywistości, a nie w wyobraźni Twojego chłopaka.
Na terapię faktycznie mogłabyś iść. Żeby się nie przywiązywać (żeby się odwiązać), bo zdaje się, że on niezupełnie do Ciebie pasuje. Wygląda na to, że pozwoliłaś mu zawładnąć sobą. Tego się nie robi - szkodliwe dla obu stron. Kobieta potrzebuje zwykle pewności, mężczyzna niepewności. A najlepsza byłaby pewność, że ONA CENI I SZANUJE SIEBIE BARDZIEJ NIŻ COKOLWIEK I KOGOKOLWIEK INNEGO, więc jeśli on zachowa się niewłaściwie, to wyleci na kopach.
Szanowne przedmówczynie i doradczynie!
Czy naprawdę, absolutnie serio, z ręką na sercu, uważałybyście że wszystko jest super, gdy istniejecie dla swoich facetów tylko nocami? W dzień praca, wieczorem atrakcyjniejsze jest wyjście z kumplami i zalanie się w trupa, w wolne dni wyjazd integracyjny bez Was, integrowanie się z koleżankami (i kolegami, jasne) z pracy?
Może ja jestem niedzisiejsza, może sentymentalna i zbyt romantyczna, ale szczerze mówiąc w d... mam taki związek, gdzie mężczyzna preferuje wszystko, poza spędzaniem ze mną czasu i wszystko jest dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie. Byłam z exem, byłam tolerancyjna i skończyło się tak, że on się bawił (no przecież ma prawo, koleżanki, nie można go ograniczać) a ja pracowałam do zdechu. Nie i jeszcze raz nie! Albo mężczyzna mnie kocha i chce być ze mną, albo ma mnie gdzieś i bawi się z innymi, a ja tylko do sprzątania i zagrzania łóżka. Jeśli on ma mnie gdzieś, to ja jego 2x bardziej.
Albo on za Tobą szaleje, albo nie szaleje. Ja tam wolę zakochanego. A WY?
Dziewczyno, przestań patrzeć na inne kobiety, tylko na siebie. Popracuj nad własnym poczuciem wartości, bo z tym u Ciebie bardzo kiepsko. Takim podejściem sprawisz tylko, że to Twój chłopak odejdzie. To co myślisz jest chore.
Mój facet raz w tygodniu wychodzi z kumplami na miasto... Jak zwykle wraca koło północy lekko trącony alkoholem. Takie ich męskie wtorki
Nie mam mu tego za złe... Każdy potrzebuje chwili oddechu i towarzystwa innych osób... Zaproponuj swojemu mężczyźnie może coś takiego i powiedz szczerze że byłaś zazdrosna o współlokatorkę. Możesz też zasugerować że np co weekend idziecie na rower spacer albo raz w miesiącu do kina czy coś innego.... Nie możesz go tak trzymać tylko przy sobie bo może czuć się tłamszony. Jeśli pozna kogoś nowego to i tak tego nie unikniesz... Najwyżej odwleczesz... Zaufanie rodzi się z pewności że druga osoba nie próbuje mieć nad tobą kontroli cały czas i Ci wierzy
Róbcie coś razem i róbcie coś oddzielnie
Poza tym to naprawdę cudowne kiedy facet wraca z takiego męskiego wieczoru, przytula Cię i mówi że tęsknił
Jeśli mu nie będziesz ufała to sama doprowadzisz do rozsypu związku. Więcej wiary w siebie i drugiego człowieka
Artemido, milosc to nie jakis stan wiecznej obsesji. Jakby moj facet chcial kazda wolna minute ze mna spedzac, to chyba bym zwariowala. Na serio, kto chce byc do kogos innego przywiazany, jak jakis Syjamski blizniak?
Wypad z kolezanka na rowery to nie randka. Nie robmy z igly widly. A co ma biedny gosciu robic jak mu kobita wszystkiego, nawet sportu, zabrania?
[...] Albo on za Tobą szaleje, albo nie szaleje. Ja tam wolę zakochanego. A WY?
Artemido, przenosisz schematy swojego postrzegania na sytuację Świtezianki88. Do tego, pominęłaś różne niewygodne fakty: na przykład to, że wtedy pojechał ze współlokatorką na wycieczkę rowerową to Świtezianka wyjechała do domu i on Jej tego nie zabraniał. To Świtezianka miała problem i ma nadal problem z odczuwaniem zazdrości w sytuacjach nieuzasadnionych.
Twoje przeniesienie może wynikać z analogii, jakie widzisz ze swoją sytuacją. Ale może to tylko tak, że Ty widzisz więcej, niż faktycznie jest.
A teraz odpowiedź na Twoje pytanie: tak, ja też wolę, kiedy Kobieta jest zakochana i szaleje za mną, a nie szaleje z byle powodu, zwłaszcza własnych urojeń.
Podaję pytanie dajej:
[...] A WY?
Milosc to chec przebywania ze soba, opiekowania sie soba, niesprawianie drugiej osobie przykrosci, ale nie wydaje mi sie, ze moj mezczyzna ma mnie wielbic na kazdym kroku. Przeciez to jakas przesada!
Biedna Swiezianka zdaje sie nie odrozniac milosci od checi posiadania pelnej wladzy na zyciem swojego chlopaka. Nasi mezczyzni powinni byc komplementem do naszego zycia, nie SAMI naszym zyciem.
Zamiast go kontrolowac, sprawdzac i zakazywac wszystkiego pokaz mu, ze go kochasz! Rozumiem, ze nie macie duzo czasu dla siebie ale wykorzystuj ten czas jak najlepeij. Piszesz, ze woli spedzic czas sam albo z kumplami. Wiec porozmawiaj z nim, dlaczego tak jest, jak sie z tym czujesz i ze bardzo Ci na nim zalezy. Jak on wychodzi z kumplami zamiast siedziec i sie zadreczac wez sie za cos pozytecznego zadbaj o siebie, zrob porzadki, spotkaj sie ze znajomymi. Jak wczesniej wspomnialas, kiedys byliscie nierozlaczni i wlasnie teraz przyszedl czas, zeby zaczac pracowac nad soba, odizolowac sie troche od niego. A wizyta u psychologa to zaden wstyd, lepiej wyrzucic to z siebie i zaczac normalnie zyc, niz czekac az w koncu chlopak powie" Stop, mam dosc, odchodze!"
Powodzenia! ![]()
Świtezianko, nie daj sobie powiedzieć, że z Tobą coś nie tak! Wszyscy napadają, a Ty masz absolutną rację!
"byli razem na rowerach.Bardzo mnie to rozwscieczyło i nie wiem co mam teraz robic bo mam mętlik w głowie.Ze mna nie wychodzi nigdzie a z nia był na rowerze i nic mi nie powiedział"
Umówił się z inną kobietą. To FAKT.
ZATAIŁ TO PRZED TOBĄ!!! To FAKT.
Z Tobą spędza tylko noce i niedzielę, więc dużo czasu jest bez Ciebie. Wcale nie jesteś do niego przyssana. To FAKT.
Poczułaś wściekłość. To FAKT.
Nie neguj tego co czujesz. Nigdy. Nigdy nie wierz, że powinnaś czuć coś innego. Mówi do Ciebie intuicja. Chłopak zachował się nie tak, jak się zachowuje zakochany mężczyzna. Spędza czas z inną kobietą.
"Ja mam potrzebe bycia znim non stop,on mi powiedzial,ze chciałby od czasu do czasu pojsc gdzies sam.Ja tego nie rozumiem.Po to soie ma laske,zeby z nia wszedzie chodzic,tym bardziej na imprezy."
Ja też nie rozumiem. Jest sam przez cały tydzień w ciągu dnia. I jeszcze wieczory chce spędzać osobno. Najwyraźniej wspólne życie mu spowszedniało, Ty mu spowszedniałaś. Jesteś i nie ma się czym przejmować, bo go ciągle chcesz. Nie trzeba się starać. Jest bezpieczna przystań, można iść na polowanie.
"Osttanio cos przebąkiwał ,ze wsztscy kumple w jego pracy mają laski i ze zadna do niego nie wydzwania po nocach jak siedza i piją,tylko jeszce porafią po nich przyjechac i zalanych w trupa zawieżć do domu"
Ciekawe, że nikt się do tego nie odniósł... Chyba, że coś przeoczyłam...
Chciałabyś zalanego w trupa faceta taszczyć do domu? Śmiech na sali. Jak nisko cenią siebie tamte dziewczyny! O ile takie są w rzeczywistości, a nie w wyobraźni Twojego chłopaka.
Na terapię faktycznie mogłabyś iść. Żeby się nie przywiązywać (żeby się odwiązać), bo zdaje się, że on niezupełnie do Ciebie pasuje. Wygląda na to, że pozwoliłaś mu zawładnąć sobą. Tego się nie robi - szkodliwe dla obu stron. Kobieta potrzebuje zwykle pewności, mężczyzna niepewności. A najlepsza byłaby pewność, że ONA CENI I SZANUJE SIEBIE BARDZIEJ NIŻ COKOLWIEK I KOGOKOLWIEK INNEGO, więc jeśli on zachowa się niewłaściwie, to wyleci na kopach.
Szanowne przedmówczynie i doradczynie!
Czy naprawdę, absolutnie serio, z ręką na sercu, uważałybyście że wszystko jest super, gdy istniejecie dla swoich facetów tylko nocami? W dzień praca, wieczorem atrakcyjniejsze jest wyjście z kumplami i zalanie się w trupa, w wolne dni wyjazd integracyjny bez Was, integrowanie się z koleżankami (i kolegami, jasne) z pracy?
Może ja jestem niedzisiejsza, może sentymentalna i zbyt romantyczna, ale szczerze mówiąc w d... mam taki związek, gdzie mężczyzna preferuje wszystko, poza spędzaniem ze mną czasu i wszystko jest dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie. Byłam z exem, byłam tolerancyjna i skończyło się tak, że on się bawił (no przecież ma prawo, koleżanki, nie można go ograniczać) a ja pracowałam do zdechu. Nie i jeszcze raz nie! Albo mężczyzna mnie kocha i chce być ze mną, albo ma mnie gdzieś i bawi się z innymi, a ja tylko do sprzątania i zagrzania łóżka. Jeśli on ma mnie gdzieś, to ja jego 2x bardziej.
Albo on za Tobą szaleje, albo nie szaleje. Ja tam wolę zakochanego. A WY?
no i ja własnie mam ten samo tok myślenia.Jeszcze sie nie zdazylo tak ,zeby mnie zostawił sama w domu ,bo ma inne plany,impreza czy cos.Jak idzie na to piwo ,to wtedy jak ja np.jestem u siebie w miescie.Osttanio dostał tez sms od swojej kuzynki ze jest u nas w miescie i zeby wyszedł sie powłóczyc z jej znajomymi.Oczywiscie o mnie nie zapytała,on mi tez nic nie powiedział(sms przeczytałam z jego komórki po kryjomu).Nie poszedł,został ze mną ale tego samego wieczoru się kłociliśmy.
42 2012-12-18 13:30:39 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-12-18 13:31:13)
A tak z ciekawości, to co jeszcze robisz oprócz szperania w jego komórce?
Naprawdę, szkoda chłopa.
pominęłaś różne niewygodne fakty
Ty pomijasz fakty. Oni nie pracują razem. Są razem tylko nocami, w niedzielę i wieczorami. I on te wieczory chce spędzać z innymi.
Wyraźnie napisałam, że chłopak może nie pasować do Autorki.
Widzę tendencję do oceniania wszystkich jednakowo: daj mu spokój, daj jej spokój, nie przyklejaj się tak, daj więcej wolności. Czyli: w imię wygody partnera zrezygnuj ze swoich potrzeb. A może lepiej: znajdź sobie partnera, dla którego to, co inni uważają za wady, będzie zaletą?
We wszystkich wątkach do tego zachęcam. Bądź SOBĄ. I znajdź partnera, którego kręcisz TY. Który ma potrzeby absolutnie nie takie same - ma potrzeby komplementarne. Jeśli coś Ci nie pasuje, nie pracuj nad związkiem. PRACUJ NAD SOBĄ - ROZWIJAJ SIĘ W KIERUNKU KTÓREGO PRAGNIESZ. I znajdź kogoś, kto takiej Ciebie (takiego Ciebie) zapragnie.
Dla mnie sytuacja jest jasna - chłopak spędza z Autorką bardzo mało czasu i nie chce więcej, chce mniej. Chce więcej wolności. A ona ma inną wizję związku. Inne wyobrażenia, inne marzenia o bliskości. Najprościej byłoby to przedyskutować na początku. Tylko na początku facet jest zaświergolony, dziewczyna nie śmie mówić wprost, potem facet zauważa, że wygodnie mieć darmowy seks i full service w domu, więc wmawia jej, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, a ona nie powinna czuć tego, co czuje - że on dawno już nie kocha, tylko korzysta z wygodnego układu i chce mieć wolność, a w domu zabawkę.
Coś podobnego mają muzułmanie. Z tą różnicą, że ich zabawki nie utrzymują się same... A polskie kobiety dają sobie robić wodę z mózgu, wyłączają najpierw rozum, potem intuicję a na koniec wmawiają innym, że tak właśnie powinno być. Znak wyzwolenia kurczę... Że mój facet puszcza się z innymi, a ja nie zauważam...
Dopiero co był wątek o faceciku, który podczas nieobecności żony wdał się w romans z lokatorką. Kocha obie, żadną się nie bawi. I jak ma to powiedzieć kochance, żeby wiedziała, że ją naprawdę kochał. Urocze, co?
Tam zdziwienie, że żona za bardzo ufała. A tu zdziwienie, że Autorka zauważa niepokojące sygnały i rady, żeby się leczyła a te sygnały zignorowała.
A, jeszcze jedno. Każdy "przenosi schematy swojego postrzegania".
Ok, ja rozumiem, że chłopak autorki tematu nie ma za dużo czasu. Ja mam taką samą sytuację: pracuję, studiuję, mój chłopak tak samo. Zdarza się, że nie mamy dla siebie wiele czasu. Tak, czasem robię mu wyrzuty, że wolałabym, żeby więcej czasu spędził ze mną, a nie z kumplami. Bo rozumiem, że chce się wyluzować przy piwie, ale ja jednak potrzebuję jego towarzystwa. I takie sytuacje są w związkach normalne. Niemniej jednak autorka ma dużo głębszy problem: jest zazdrosna i w każdej kobiecie widzi rywalkę. Różnica między nami jest dość spora: ja nic mojemu facetowi nie zabraniam, ja mu jedynie sygnalizuję co mi się nie podoba. Ona trzyma swojego na smyczy i się dziwi, że się rzuca i nie chce potulnie siedzieć przy jej boku. Bo to tak nie działa, że się faceta "wychowa" jak zwierzę i będzie tańczył jak mu zagramy. Facet to człowiek, ma swoje uczucia i własne zdanie, własne potrzeby. Więc nie gadaj głupot, Artemida. Z niezrozumiałego powodu wywyższasz strasznie kobiety ponad mężczyzn. Nie rozumiem co to za problem np. odebrać pijanego chłopaka z imprezy? Gdzie w tym brak szacunku do samej siebie? Dla mnie to taki sam miły gest jak np. zrobienie kolacji. Innym razem on tę kolację zrobi, czy mnie odbierze z imprezy, co za problem? Znowu: co złego w umówieniu się z inną kobietą? Ja się umawiam z kolegami, z jednym nawet chodzę na siłownię. I co z tego?
świtezianka88 przesadzasz!!!! Sama byłam w takim związku gdzie chłopak był zazdrosny o KAŻDEGO mojego kolegę a nawet kuzynów, miał pretensje, jak przewijałam małego kuzyna, potrafił wykłócać się o każde wyjście, Jak jechałam odwiedzić moją rodzinę to też się obrażał, wypytywał czy będą moi kuzyni, a potem się nie odzywał do mnie, bo pewnie rozmaiwałam z nimi. I w dodatku jeśli chciałam spotkać się ze znajomymi to mółwił że oni są ważniejsi od niego, chociaż z nim spędzłam na prawdę sporo czasu i byliśmy cały czas w kontakcie. To że szperałaś w telefonie swojego chłopaka świadczy o tym że mu nie ufasz. To że chcesz go kontrolować i jesteś zazdrosna o to że chce wyjść na rower, czy na piwo z kolegami świadczy o tym że masz małe poczucie własnej wartości i nie rozumiesz tego, że skoro jest z Tobą to nie potrzebuje żadnej innej kobiety. A przecież niekoniecznie musi poznać kogoś jak wyjdzie na to piwo czy rower. Równie dobrze w zwykłym spożywczaku nawinie się jakaś dziewczyna. Albo na uczelni. To co, zabronisz mu wychodzić gdziekolwiek? Twoje zachowanie jest śmieszne jak dla mnie i uważam, że jak najszybciej powinnaś zmienić podejście, bo zapewne chłopak czuje się ograniczany i nie może realizować swoich pasji, bo TY jesteś zazdrosna.
świtezianka88 przesadzasz!!!! Sama byłam w takim związku gdzie chłopak był zazdrosny o KAŻDEGO mojego kolegę a nawet kuzynów, miał pretensje, jak przewijałam małego kuzyna, potrafił wykłócać się o każde wyjście, Jak jechałam odwiedzić moją rodzinę to też się obrażał, wypytywał czy będą moi kuzyni, a potem się nie odzywał do mnie, bo pewnie rozmaiwałam z nimi. I w dodatku jeśli chciałam spotkać się ze znajomymi to mółwił że oni są ważniejsi od niego, chociaż z nim spędzłam na prawdę sporo czasu i byliśmy cały czas w kontakcie. To że szperałaś w telefonie swojego chłopaka świadczy o tym że mu nie ufasz. To że chcesz go kontrolować i jesteś zazdrosna o to że chce wyjść na rower, czy na piwo z kolegami świadczy o tym że masz małe poczucie własnej wartości i nie rozumiesz tego, że skoro jest z Tobą to nie potrzebuje żadnej innej kobiety. A przecież niekoniecznie musi poznać kogoś jak wyjdzie na to piwo czy rower. Równie dobrze w zwykłym spożywczaku nawinie się jakaś dziewczyna. Albo na uczelni. To co, zabronisz mu wychodzić gdziekolwiek? Twoje zachowanie jest śmieszne jak dla mnie i uważam, że jak najszybciej powinnaś zmienić podejście, bo zapewne chłopak czuje się ograniczany i nie może realizować swoich pasji, bo TY jesteś zazdrosna.
Absolutnie popieram!
Tez z takim facetem bylam, i to byla prawdziwa meka- "Gdzie idziesz?", "Kiedy wracasz?", "A co to za facet?". Po prostu zycia nie mialam. Gosciowi sie wydawalo, ze jak dwa zdania zamienie z kims, to od razu planowalam miec z nim romans. Glupota do kwadratu. Nawet nie musze dodawac, ze go nigdy nie zdradzilam. Po dwoch latach takiej ciaglej paranoji mialam dosyc.
Niestety, tak tez moze sie stac w przypadku Switezianki. Ludzie to rzadko swieci co wszystko zniesc moga. Przyjdzie godzina, ze on bedzie mial powyzej uszu bycia traktowanym jak wlasnosc swojej dziewczyny.
Dlatego radze Autorce nauczyc sie panowac nad zazdroscia i popracowac nad wlasna samoocena.
dobra,słuchajcie przestańcie się kłócić.Doskwiera mi mała ilośc czasu jaki poświęca mi mój chłopak i to jest problem,bo czuje ,ze się od siebie oddalamy,ale prawdą jest też ,że mam problem z chorą zazdrością i chciałabym mieć go tylko dla siebie.Mam zamiar z nim porozmawiac dziś lub jutro i się pogodzić.Nie wiem czy będzie chciał mnie słuchac ,bo ostatnio bardzo się kłocimy ,głownie z przyczyn błahych jego zdaniem i wyssanych przeze mnie z palca.Spróbuję,ale wiem ,czego mogę się spodziewac.Niestety...
I on te wieczory chce spędzać z innymi.
On nie chce spędzać spędzać wieczorów z innymi. On po prostu raz na jakiś czas chce spotkać się z kumplami. Nie chce tego robić co wieczór. Chce wyjść na basen, bo lubi pływać. Czy to naprawdę jest aż tak złe?
We wszystkich wątkach do tego zachęcam. Bądź SOBĄ. I znajdź partnera, którego kręcisz TY. Który ma potrzeby absolutnie nie takie same - ma potrzeby komplementarne. Jeśli coś Ci nie pasuje, nie pracuj nad związkiem. PRACUJ NAD SOBĄ - ROZWIJAJ SIĘ W KIERUNKU KTÓREGO PRAGNIESZ. I znajdź kogoś, kto takiej Ciebie (takiego Ciebie) zapragnie.
To funkcjonuje chyba tylko do momentu, w którym nie wykazuje się skłonności autodestrukcyjnych. Czy uważasz, że zazdrość o wszystko, co się rusza, ciągłe podejrzenia są zdrowe dla Autorki? Tak zupełnie pomijając wpływ na ten związek i tego, czy ktoś zapragnie chorobliwie zazdrosnej kobiety. Dla mnie to nie jest normalne, te wszystkie obsesyjne myśli, przecież to wykańcza psychicznie...
Czy naprawdę, absolutnie serio, z ręką na sercu, uważałybyście że wszystko jest super, gdy istniejecie dla swoich facetów tylko nocami?
Absolutnie nie, mam nadzieję, że taka sytuacja nie będzie miała w moim związku miejsca, ale może należałoby się po prostu zastanowić, dlaczego tak jest. To wszystko działa dwubiegunowo.
w d... mam taki związek, gdzie mężczyzna preferuje wszystko, poza spędzaniem ze mną czasu i wszystko jest dla niego bardziej atrakcyjne ode mnie.
To już jest Twoja nadinterpretacja. On spędza z nią te wieczory. Chciałby tylko czasem spędzić je bez niej.
Albo on za Tobą szaleje, albo nie szaleje. Ja tam wolę zakochanego. A WY?
Pewnie, że wolę zakochanego, do momentu, w którym nie jest 'choro' zakochany, jak wydaje się być zakochana Autorka. Nie wyobrażam sobie takiego stałego prześwietlania i braku zaufania.
Wyraźnie napisałam, że chłopak może nie pasować do Autorki.
Tak, właśnie tak! Nie pomyślałam wcześniej o tym, ale przecież mam taki przykład w najbliższym otoczeniu. Moja siostra jest z chłopakiem od ponad 4 lat. W ciągu tego związku straciła WSZYSTKIE swoje koleżanki, nie spotyka się z nikim poza nim. Spędzają ze sobą każdy wolny czas, zaręczyli się, planują ślub. Mój przyszły szwagier zdążył w zupełności uzależnić ją od siebie, do tego stopnia (to nie jest żart), że wymieniają smsy nawet w trakcie, kiedy ona właśnie się wypróżnia. Więc tak jak marzy się Autorce rzeczywiście spędzają ze sobą cały czas. Ja za nic w świecie nie chciałabym być w takim związku, ale jak widać, to rzeczywiście kwestia niedopasowania.
Po dwoch latach takiej ciaglej paranoji mialam dosyc.
hihi też wytrzymałam 2 lata ![]()
a co do świtezianki to radzę udać się na terapię lub do psychologa, bo sama sobie ze swoją zazdrością nie poradzisz. To nie przechodzi jak ból głowy, to tkwi w Tobie i nawet jak postanowisz z tym walczyć i to tłumić, kiedyś wybuchnie ze zdwojoną siłą.... Ja tłumaczyłam mojemu ex że jest najważniejszy, że nikt inny się dla mnie nie liczy, że przecież rozmowa z kolegą to normalna sprawa. I że ja mu nie zabraniam ani nie robię awantur jak on rozmawia z koleżankami. A on na to że nie jestem zazdrosna, bo mi na nim nie zależy i tak w kółko. Co do poświęcanego czasu- mieszkacie razem, więc widujecie się każdego wieczora, poranki spędzcie razem. A skoro oboje studiujecie to nie ma szans żeby być ze sobą 24h/7. Z resztą gdyby tak było to byście oboje ześwirowali, bo każdy potrzebuje chwili dla siebie. Pomyśl jak Twój chłopak się może czuć: kocha Cię i jest z Tobą, ale nie może poświęcać Ci każdej wolnej chwili, mimo że Ty tego potrzebujesz. Ważne są również jego potrzeby. On nie jest Twoją własnością i nie możesz niczego mu zabronić albo czegoś kazać. Ma prawo raz na jakiś czas gdzieś wyjść, czy to na rower, który uwielbia, czy to na piwo z kolegami. W tym nie ma nic złego. Ale na przykładzie mojego ex domyślam się, że Ty od razu w głowie snujesz czarne scenariusze, że jak on z tymi kolegami siedzi przy tym piwie to pewnie zaraz jakieś dziewczyny sie dosiądą, albo że w tym barze może kogoś poznać i że już zapomni o Tobie i pójdzie w tango z inną. A ten biedny facet nawet o tym nie myśli. Dla niego spotkanie z kumplami oznacza właśnie spotkanie z kumplami a nie okazję do podrywu.
no niestety własnie tak mam i dokładnie tak mysle ,jak on chodzi na to piwo.
Jeśli tak myślisz, to postaw sobie pytanie:
"po co mój facet jest ze mną i traci czas jak może miec inną.?"
i stwierdzenie:
"jak nie idzie to chyba cię kocha? prawda?"
chyba ,ze korzysta i liczy na to ,ze się nie dowiem
Wiesz, mój ostatni post był w pewnym sensie prowokacją..
I teraz już wiem wszystko...
Bez psychologa się nie obejdzie, każde wyjście Twojego faceta, każdy sms, nieznany numer, spojrzenie na ulicy będzie Cię tylko uzmysławiać w przekonaniu że Twój facet jest skłonny do zdrady...
Idź do specjalisty, zanim będzie za późno . .
nie wiem czy był prowokacją czy nie w każdym bądź razie mowię jak jest.
Dziewczyno zastanów się, kiedy nie podejrzewałaś swojego Boga ducha winnego chłopaka o zdradę?
Wogóle zdarzyła się chociaż jedna taka sytuacja??
Masz powody zeby mu nie ufać?
no w sumie nie.Ale wiem ,ze podoba się innym laskom. Dobrze wygląda,jest sympatyczny,towarzyski i ma podejście.Mowi mi często ,ze mnie kocha i ze jestem dla niego najważniejsza,i ze ma wobec mnie poważne plany.
No to mój narzeczony też jest przystojnym, młodym mężczyzną i też podoba sie wielu kobietą
Dla mnie to jest zabawne, bo one jego nie mogą mieć, a ja go "mam".:D
a nie obawiasz się tego,że wśrod nich może poznać kogoś bardziej interesującego?Wogole o tym nie myślisz? Z kolei widzisz jak ja się podobam jego kolegom to on nie jest zazdrosny tylko pęka z dumy....Pewnie jakby pwoiedzial im ,ze go tak męcze to juz bym sie im znacznie mniej podobała,ale kurcze...Jak mi kolezanka mowi"Masz naprawdę fajnego faceta,pod każdym względem to nóz mi sie w kieszeni otwiera i nawet mu o tym nie mowię,z kolei jak jemu jakis kumpel powie to zaraz leci i mi to mowi i wopgole nie jest zły....
Wiesz co to zaufanie ?
Ja i mój K mówimy sobie wszystko, nie mamy przed sobą tajemnic, czy się obawiam?
Nie po to budowaliśmy zaufanie cegiełka po cegiełce, żeby jednym ruchem zniszczyć domek jaki powstał. .
Ja też pękam z dumy jak koleżanka powie mi że mam przystojnego faceta, w progach się nie mieszcze, bo jestem taka dumna ![]()
w końcu mam się czym chwalić
Nie mam zamiaru zamykać go w domu, bo go kocham i mam do niego zaufanie.
wiem masz rację.Ale czy wierzysz mu bezgranicznie i wiesz ,ze nigdy tego zaufania nie nadużył? Ja po prostu nie potrafię powiedzieć ,ze ufam mu bezgranicznie ,bo nie wiem czy komukolwiek jest się w stanie tak zaufac.Nie potrafie powiedzieć:Mo facet na pewno nigdy nie zrobił i nie zrobi nic przeciwko mnie...Bo tego nie wiem.....
Zdarzaly się chwile niepewności nie powiem że nie, ale wiem że jest mi wierny.
Lata spędzone razem o czymś świadczą, to że oświadczyl mi się po niecałym, roku bycia razem też coś znaczyło, że mnie kocha że chce być ze mną...
Teraz od ponad roku staramy się o dziecko, kochamy się i chcemy założyć rodzinę.
Jak mu nie ufać?
A nie myslisz o tym ,ze w pewnym momencie cos może się zepsuć,już nie mowie tu o zdradzie ,i bajka się skończy?Że będą dzieci i zburzone cegiełki zaufania?I jak poźniej zaufać komuś innemu?Wiem ,ze mam dosc specyficzny tok myślenia i skoro mam takie poglady to po co wogole pchałam się w związek ,ale własnie dopiero teraz,po latach cos takiego się pojawiło...Na początku wiadomo ,ze każdy jest idealizowany ale z czasem bardziej uwydatniaja się wady.Teraz zapodam stara babcia ,ale :Jeszcze jak się słyszy teraz i tych rychłych rozstaniach i licznych zdradach to zaczyna się wierzyc w to ,ze wierność w dzisiejszych czasach staje się przereklamowana.....
Switezianka, paranoja przez Ciebie przemawia. Jezeli facet chce byc z Toba, jest latami, to bierz to jako fakt. Jezeli chcialby Cie zostawic mogl wczesniej.
może wcześniej nikogo nie poznał ciekawszego....;p no wiem ,wiem ,juz Was nie denerwuje.No jest latami ,ale ile małżeństw z 20letnim stażem się rozpadało?
Na początku łatwiej jest zburzyć cegiełki, bo wtedy uczy się zaufania do siebie.
Ale po latach?