netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

117 odpowiedzi14 570 wyświetleńzałożony przez tygryska099, 11.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
xnikitax napisał/a:

Ja uważam że każdy jest zdolny do zdrady, to tylko kwestia okoliczności czy się to zrobi czy nie

Fascynacja + sposobność = Zdrada, zgadzasz się z tym?

67

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
V Panther napisał/a:

Fascynacja + sposobność = Zdrada, zgadzasz się z tym?

Dodałbym do tego jeszcze brak silnej woli.

68

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
yoghurt007 napisał/a:
V Panther napisał/a:

Fascynacja + sposobność = Zdrada, zgadzasz się z tym?

Dodałbym do tego jeszcze brak silnej woli.

Cechy adekwatne - dla zdradzających palantów i rozwiązłych kobiet.

69

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Cechy adekwatne - dla zdradzających palantów i rozwiązłych kobiet.

Rzekł  l?Incorruptible i ostrze gilotyny spadło na szubrawców.

70

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

Cechy adekwatne - dla zdradzających palantów i rozwiązłych kobiet.

Rzekł  l?Incorruptible i ostrze gilotyny spadło na szubrawców.

smile Twój styl wypowiedzi strasznie mi kogoś przypomina wink

71

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

Cechy adekwatne - dla zdradzających palantów i rozwiązłych kobiet.

Rzekł  l?Incorruptible i ostrze gilotyny spadło na szubrawców.

A co byś powiedział tym którzy zostali zdradzeni. Co byś powiedział kobietom patrząc w ich pełne łez i bólu oczy, bo ten co kochał zdradził, co byś powiedział mężczyznom patrząc w ich poszarzałe twarze, pozbawione blasku spojrzenie? Co powiedzieć ofiarom czyichś wybryków?

72

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

A co byś powiedział tym którzy zostali zdradzeni. Co byś powiedział kobietom patrząc w ich pełne łez i bólu oczy, bo ten co kochał zdradził, co byś powiedział mężczyznom patrząc w ich poszarzałe twarze, pozbawione blasku spojrzenie? Co powiedzieć ofiarom czyichś wybryków?

Gdyby to był mój przyjaciel/przyjaciółka to wyciągnąłbym flaszkę i rzekł "to co - na pohybel skurwysynom?"


Przerabiałem. W takich sytuacjach ludzie potrzebują bodźca, aby wyrzucić z siebie nagromadzone emocje. Jak już zawór bezpieczeństwa pójdzie, to bardzo szybko następuje swoiste catharsis i można żyć dalej. Ale musi to być odpowiedni czas ku temu.

73

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

A co byś powiedział tym którzy zostali zdradzeni. Co byś powiedział kobietom patrząc w ich pełne łez i bólu oczy, bo ten co kochał zdradził,

Szlochałbym z nimi

Remi napisał/a:

co byś powiedział mężczyznom patrząc w ich poszarzałe twarze, pozbawione blasku spojrzenie?

Kupiłbym im karnet na solarium a potem to co napisał Yoghurt

Remi napisał/a:

Co powiedzieć ofiarom czyichś wybryków?

Ja tylko wykonywałem rozkazy?

74

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
yoghurt007 napisał/a:
Remi napisał/a:

A co byś powiedział tym którzy zostali zdradzeni. Co byś powiedział kobietom patrząc w ich pełne łez i bólu oczy, bo ten co kochał zdradził, co byś powiedział mężczyznom patrząc w ich poszarzałe twarze, pozbawione blasku spojrzenie? Co powiedzieć ofiarom czyichś wybryków?

Gdyby to był mój przyjaciel/przyjaciółka to wyciągnąłbym flaszkę i rzekł "to co - na pohybel skurwysynom?"


Przerabiałem. W takich sytuacjach ludzie potrzebują bodźca, aby wyrzucić z siebie nagromadzone emocje. Jak już zawór bezpieczeństwa pójdzie, to bardzo szybko następuje swoiste catharsis i można żyć dalej. Ale musi to być odpowiedni czas ku temu.

Sam wiesz, jak się widać czasem słowa o takich osobach mawia.
Zauważę, że jednak bywa, że ta osoba co zdradzona, może mieć piętno na psychice do końca życia, kwestia odporności psychicznej danej osoby... Może już nigdy nie związać z nikim, przez to, że została tak okrutnie oszukana.

75

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Zauważę, że jednak bywa, że ta osoba co zdradzona, może mieć piętno na psychice do końca życia, kwestia odporności psychicznej danej osoby... Może już nigdy nie związać z nikim, przez to, że została tak okrutnie oszukana

I co w związku z tym?

76 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-13 22:08:01)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

A co byś powiedział tym którzy zostali zdradzeni. Co byś powiedział kobietom patrząc w ich pełne łez i bólu oczy, bo ten co kochał zdradził,

Szlochałbym z nimi

Jeśli piszesz to prawdziwie a jednocześnie podpisujesz pod swoim wzorem, to chyba żadna wiedząc to nie chciałaby byś jej współczuł o szlochał z nią myśląc o swoim wzorze... Jeśli ironia - to pozbawiona wrażliwości...

V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

co byś powiedział mężczyznom patrząc w ich poszarzałe twarze, pozbawione blasku spojrzenie?

Kupiłbym im karnet na solarium a potem to co napisał Yoghurt

Zaiste, masz proste a zarazem niesamowite podejście do zrozumienia człowieka cierpiącego wink A czy takowemu co, przykładowo stracił pracę - kupisz paczkę cukierków na osłodę?

V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

Co powiedzieć ofiarom czyichś wybryków?

Ja tylko wykonywałem rozkazy?

Ach, czyli jeśli komuś ktoś każe walnąć Ci w głowę pustą butelką po piwie - zrozumiesz, że wykonywał czyjeś rozkazy tylko? Ciekawe masz poglądy.

Ps. Yoghurt - to, że zdrada jest złem samym w sobie, niszczy psychikę i że lepiej odejść niż zdradzić. Zdradzają egoiści, myślący tylko o zaspokojeniu swego libido.

77

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Ps. Yoghurt - to, że zdrada jest złem samym w sobie, niszczy psychikę i że lepiej odejść niż zdradzić. Zdradzają egoiści, myślący tylko o zaspokojeniu swego libido.

No wiem, no i co z tego? Bo nie wiem do czego zmierzasz.

78

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Jeśli piszesz to prawdziwie a jednocześnie podpisujesz pod swoim wzorem, to chyba żadna wiedząc to nie chciałaby byś jej współczuł o szlochał z nią myśląc o swoim wzorze... Jeśli ironia - to pozbawiona wrażliwości...

Wzór nie jest mój i ja nie utożsamiam się z nim, nie wiem skąd przekonanie że to moje credo. Uważam, że tak ludzie zdradzają i tyle. Ja nie zwykłem płakać chyba, że ze śmiechu.

Remi napisał/a:

Zaiste, masz proste a zarazem niesamowite podejście do zrozumienia człowieka cierpiącego wink A czy takowemu co, przykładowo stracił pracę - kupisz paczkę cukierków na osłodę?

Raczej poniedziałkowe wydanie GW z wkładką Praca (wiem g..no tam jest), to była ironia na Twe pełne pompy słowa.

Remi napisał/a:

Ach, czyli jeśli komuś ktoś każe walnąć Ci w głowę pustą butelką po piwie - zrozumiesz, że wykonywał czyjeś rozkazy tylko? Ciekawe masz poglądy.

Mało to jest takich co słyszą głosy wink liczyłem, że tą ironie wychwycisz od razu. Lubię z Tobą prowadzić spory bo Twój sposób formułowania myśli jest ciekawy.

79

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
yoghurt007 napisał/a:
Remi napisał/a:

Ps. Yoghurt - to, że zdrada jest złem samym w sobie, niszczy psychikę i że lepiej odejść niż zdradzić. Zdradzają egoiści, myślący tylko o zaspokojeniu swego libido.

No wiem, no i co z tego? Bo nie wiem do czego zmierzasz.

Tak jak ja do czego ty wink

80

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Zaczęło się od "co byś powiedział osobie zdradzonej", a potem przeszedłeś do jakiejś blokady na całe życie. No to ja się pytam - i co w związku z tym? To ma wzbudzić jakiś dodatkowy żal czy współczucie? Ewentualnie wyrzuty sumienia?

Niezależnie od konsekwencji zdrady jest ona występkiem haniebnym. I tyle.

81 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-13 23:25:46)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
yoghurt007 napisał/a:

Zaczęło się od "co byś powiedział osobie zdradzonej", a potem przeszedłeś do jakiejś blokady na całe życie. No to ja się pytam - i co w związku z tym? To ma wzbudzić jakiś dodatkowy żal czy współczucie? Ewentualnie wyrzuty sumienia?

Niezależnie od konsekwencji zdrady jest ona występkiem haniebnym. I tyle.

Dla jednego zdrada to niewiele, to tylko teoria i sobie można popisać, ja podejmując temat takowy widzę słowa wielu dziewczyn z tego forum, a i z życia znam, które bywały zdradzane.
Cóż Panther walnął swój wzór, ty podpiąłeś pod to dodając - brak silnej woli. Potem stwierdziłeś, że zdrada to haniebny występek. Może by od początku stawiać sprawy jasno... Ważne by mieć swoje zdanie, a ty jakie masz w końcu...?

Ja napisałem w temacie, że zdrada to zło. Bo tak uważam, bo nie patrzy się na to, że kogoś się krzywdzi, to nie teoretyzowanie a znajomość życia. Gdy osoba jest szczęśliwa, nie ma mowy o zdradzie, gdy kocha, nie ma mowy o zdradzie. bo takowa powstaje dopiero, gdy człowiekowi źle. Przypuśćmy, że poznajesz dziewczynę której źle w związku - liczysz, że zdradzi z tobą, chcesz pomóc, czy masz w nosie to, że ona potrzebuje pomocy?

82

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Cóż Panther walnął swój wzór

Czcigodny Ojcze Prawości Wszelakiej już pisałem, że ten haniebny wzór nie jest mojego autorstwa i nie utożsamiam się z nim, choć wiem że fałszywy nie jest aha z zamtuzów tudzież podobnych przybytków nie korzystam, mam Żonę i tylko ja miłuję.

83

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Przypuśćmy, że poznajesz dziewczynę której źle w związku - liczysz, że zdradzi z tobą, chcesz pomóc, czy masz w nosie to, że ona potrzebuje pomocy?

Bardzo ciekawe pytanie, które przerabiałem w praktyce. Z tym, że na nic nie liczyłem. Pomagałem i kończyło się to właśnie zdradą. Kiepska sprawa w sumie. Po prostu znajdywały u mnie to, czego nie dawał jej partner lub znajdywałem odpowiedź tam, gdzie ona ze swoim partnerem utknęła. I kończyło się to w łóżku. Jesteśmy dorośli - ja nikogo nie mam, a skoro ona chce zdradzić i jej to nie przeszkadza, to czemu mam robić za czyjeś sumienie? Jak kogoś stać na zdradę to i stać go na życie ze świadomością, że się zdradziło.


Cóż Panther walnął swój wzór, ty podpiąłeś pod to dodając - brak silnej woli. Potem stwierdziłeś, że zdrada to haniebny występek. Może by od początku stawiać sprawy jasno... Ważne by mieć swoje zdanie, a ty jakie masz w końcu...?

A czego w tym nie rozumiesz? Brak silnej woli + fascynacja + sposobność = zdrada. A zdrada nie jest czymś dobrym. Chyba jaśniej się nie da....

84

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Yoghurt - a nie idzie komuś pomóc nie lądując z nim w łóżku i potem tłumacząc - pomagałem....
To by było na tyle w tym temacie.

85

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Yoghurt - a nie idzie komuś pomóc nie lądując z nim w łóżku i potem tłumacząc - pomagałem....

A czy ja wyglądam jak zbawca narodów?

Pomagałem ta tyle, na ile potrafiłem. Rozmową, bliskością, szczerością, czy po prostu obecnością. A że przy okazji chciały seksu akurat ze mną, to mnie to jedynie schlebia, bo były to po pierwsze kobiety, które mi się podobały, a po drugie kobiety, z którymi mnie łączy coś więcej niż znajomość/koleżeństwo.

86

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
V Panther napisał/a:

tą tezę.

pisze się "tę tezę" buraku tongue

87

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

yoghurt, widzę strasznie chcąc czy tam nie chcąc ale się upodabniasz do swojego kolegi bodajże Glocka, który też w tym że sypiał między innymi z mężatkami nie widzi i nie widział nic złego i on przecież w żadnym razie nie przyczyniał się do zdrady / rozpadu małżeństwa / narzeczeństwa i innych temu towarzyszących atrakcji. Ty tylko sypiałeś z nimi co nie? NIC nie jesteś winien zdrady, przecież to one Cię zaciągnęły do łóżka, same się 'obsłużyły' i Ty taki biedny żuczek i tylko im 'dałeś siebie' ... no nie? Nie ma ani krzty w tym Twej winy. Oj jakiś Ty biedny ...

Jakby to były kobiety wolne, nie będące w żadnym związku to mógłbyś sobie nawet grupowe orgie z nimi uprawiać i być z pięcioma w ciągu dnia ale jak się takie coś czyta to aż nóż się w kieszeni otwiera. Hipokryzja niczym u Glocka.

Ty nie masz robić za czyjeś sumienie, powinieneś je sam mieć, po prostu. Albo choć odrobinę rozumu i logicznego myślenia.

88

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Mam sumienie - swoje. Co prawda rzadko go używam, ale jednak....


Każdy ma swój rozum i swoje sumienie, więc niech każdy odpowiada za swoje własne czyny, bo scedowanie odpowiedzialności na innych jest przejawem słabego charakteru.

89 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-10-14 16:53:39)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

To chyba jakieś kulawe te sumienie Twoje ...

Jesteś tak naiwny czy po prostu nie chcesz zauważać że do zdrady także potrzebnych jest co najmniej dwoje ludzi? Samo się nie zrobiło a Ty się do tego przyczyniłeś, czy chcesz czy nie. Oczywiście że może Ci to kompletnie zwisać ale nie mów że niczym tu nie zawiniłeś.

To mniej więcej tak samo jakbyś dał komuś pod wpływem samochód by dojechał do domu a potem się migał że przecież nie wiedziałeś że był pijany ....

90

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Ciemnooki do zdrady nie potrzeba dwojga ludzi. Potrzebna jest tylko jedna osoba - ta, która ma zobowiązania, a postępuje przeciwko nim. Równie dobrze kochanek może nie wiedzieć, że dana osoba jest w związku. I co wtedy? To już burzy twoją definicję odpowiedzialności.

Różnica jest jedynie taka, że ja wiedziałem. Czy czyni mnie to złym człowiekiem? W oczach zdradzających - nie. W oczach zdradzanych.....nie wiem prawdę mówiąc i niewiele mnie to obchodzi, bo praktycznie nie znam tych ludzi. Tak czy siak to właśnie oni ryczeli i błagali o drugą (którąś tam z kolei drugą) szansę. Bo coś tam po drodze schrzanili i dopiero teraz przejrzeli na oczy. A naprawdę - gdybyś poznał choć część sytuacji, w których dali dupy, to pierwszy być z kijem na nich poleciał.....i bynajmniej - nie byłoby ci szkoda, a raczej dziwiłbyś się czemu one jeszcze z nimi są. Chociaż jak mówiłem - status jednego związku jest mi nieznany, drugi jest na wylocie, a trzeci się na szczęście rozpadł.

91

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Zdrada to zdrada, to dlaczego ona wynikła, czy było to 'tylko' namiętne całowanie i wodzenie po ciele drugiej osoby w miejscach dość intymnych czy 'aż' seks to już coś zdecydowanie innego. Samemu się nie da - takie wymigiwanie się od współodpowiedzialności to taka nowomowa w stylu - 'nie zabiłem' tylko 'pozbawiłem czynności życiowych', 'nie ukradłem' tylko 'pozbawiłem właściciela praw do przedmiotu' i inne temu podobne koszmarki. Oboje wiedzieliście że to może się tak skończyć i oboje wiedzieliście w jakich związkach jesteście bądź nie. Mogłeś się wycofać lub po prostu nie dopuścić do tego, tyle. Zrobiłeś coś innego.

Tak, kochanek może nie wiedzieć że osoba z którą sypia jest w związku ale to zupełnie inna sprawa. Czym innym jest zdrada 'jawna' nazwijmy to tak a czym innym kłamanie partnerowi - czy to stałemu czy przygodnemu. I jeśli kochanek się dowie że jego kochanica ma kogoś na stałe to ma całkowite prawo czuć się wyrolowany i iść sobie w ... las.

I właśnie ta różnica że wiedziałeś czyni to o czym mówię. Poza tym trudno żebyś źle wyglądał w oczach zdradzających ... no chyba że po czasie włączy im się myślenie i 'co ja głupi/a zrobiłem/em?' ...

No właśnie - nic Cię to nie obchodzi, wisi Ci to, nie znasz ich. Kompletne wybielanie siebie i szukanie sobie wymówki w stylu 'bo mi sama dała' ...

A jeśli im się źle układało - czy to z winy zdradzającego czy zdradzanego to takie problemy winni rozwiązywać między sobą, w gronie rodziny, specjalistów czy tam przyjaciół a nie pchając się do wyra innym ludziom.

92

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Samemu się nie da - takie wymigiwanie się od współodpowiedzialności to taka nowomowa w stylu - 'nie zabiłem' tylko 'pozbawiłem czynności życiowych', 'nie ukradłem' tylko 'pozbawiłem właściciela praw do przedmiotu' i inne temu podobne koszmarki.

No to skoro przytoczyłeś takie przykłady to powiedz mi kogo zdradziłem będąc kochankiem?

No właśnie - nic Cię to nie obchodzi, wisi Ci to, nie znasz ich. Kompletne wybielanie siebie i szukanie sobie wymówki

Wymówki to by były gdybym pisał brednie o alkoholu i tym podobnych sytuacjach. Ale tak - nie ciąży mi sumienie z tego powodu. Prawdopodobnie mógłbym zabić człowieka i też by mi sumienie nie ciążyło za bardzo. Do tego byłem wszak szkolony i to nie przez kilka dni, ale parę lat. I co w związku z tym ja się pytam? Czy czyni mnie to z gruntu złym człowiekiem? Ani nigdy nie zrobiłem drugiemu człowiekowi bezpośredniej krzywdy, ani nie zdradziłem. Czemu miałyby mnie obchodzić występki innych ludzi, przeciwko innym (bo przecież nie przeciwko mnie) ? Jak już kiedyś mówiłem - gdyby to byli choćby moi kumple - uciekałbym od sytuacji dwuznacznych. Ale że ja ich praktycznie nie znam, to jakie mam zobowiązania wobec nich? Żadne. A że nie ma platonicznej przyjaźni pomiędzy kobieta i mężczyzną i oboje tego chcieliśmy, to czemu mam się czuć winny?

93 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-10-14 18:27:12)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

To Ty 'zawlokłeś' je do wyra czy one Ciebie ( lub czy im uległeś )? No właśnie. Zdradzić nie zdradziłeś bo jak rozumiem wtedy z nikim nie byłeś w związku ale miałeś w tamtej zdradzie osoby x spory udział. Bo jakoś zdradzany często ma wonty nie tylko do swojej partnerki / partnera ale i też do tej trzeciej osoby, czyż nie? That's all.

Wymówka pozostaje wymówką bo nadal nie widzisz siebie w tej całej sprawie, tak jakby tamte kobiety lub dziewczyny spały z kimś innym a nie z Tobą. Nie byłeś obserwatorem tylko brałeś w tym udział - świadomie.

Zabić, okraść, pobić - wielu ludzi byłoby do tego zdolnych gdyby zmusiła ich do tego sytuacja, warunki. Oczywiście wiele osób robi to bo to ich sposób na życie, sposób na dorabianie lub poczucie 'że żyją' i tym podobne. Tylko że większość ludzi dopuszcza się takich czynów w ostateczności. Tak jak Ty ostatecznie mogłeś iść z nimi do łóżka ale z pewnych względów odpuściłeś sobie mniej ... 'inwazyjne' metody. Mnie naprawdę nie interesuje czy Ci z tym dobrze, źle czy obojętnie. Nie lubię tylko gdy ludzie próbują się wybielać, nie widzą swoich czynów / błędów i uważają się za niewiniątka i tym podobne.

Czemu miałoby Cię to interesować? Bo brałeś w tym udział? Ale to pewnie dla Ciebie i tak za słaby argument.

Widzę że wojsko Cię nauczyło jednej rzeczy - że ważne jest tylko żeby strzelać w odpowiednią stronę a reszta to już jest mniej ważna lub w ogóle nieważna ... Trzymasz się swojego za wszelką cenę i jesteś strasznie oporny na jakiekolwiek argumenty. I chyba to będzie ostatni albo jeden z ostatnich postów jaki wysmaruję w Twoim kierunku w tym temacie.

94

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Ciemnooki napisał/a:

To Ty 'zawlokłeś' je do wyra czy one Ciebie ( lub czy im uległeś )?

Nikt nikogo nie "zawlókł". To było spontaniczne.

Zdradzić nie zdradziłeś bo jak rozumiem wtedy z nikim nie byłeś w związku ale miałeś w tamtej zdradzie osoby x spory udział. Bo jakoś zdradzany często ma wonty nie tylko do swojej partnerki / partnera ale i też do tej trzeciej osoby, czyż nie? That's all.

"Wonty" jak to ładnie określiłeś są jedynie ujściem dla bezsilności. Niczym więcej.

Wymówka pozostaje wymówką bo nadal nie widzisz siebie w tej całej sprawie, tak jakby tamte kobiety lub dziewczyny spały z kimś innym a nie z Tobą. Nie byłeś obserwatorem tylko brałeś w tym udział - świadomie.

Nie wiem czy z kimś innym by zdradziły czy nie. Ale to była ich decyzja, bo każdy podejmuje decyzję jedynie za siebie.

Tak jak Ty ostatecznie mogłeś iść z nimi do łóżka ale z pewnych względów odpuściłeś sobie mniej ... 'inwazyjne' metody

Czekaj...czy ty mi sugerujesz, że wziąłbym kobietę siłą bez jej zgody?

Widzę że wojsko Cię nauczyło jednej rzeczy - że ważne jest tylko żeby strzelać w odpowiednią stronę a reszta to już jest mniej ważna lub w ogóle nieważna ... Trzymasz się swojego za wszelką cenę i jesteś strasznie oporny na jakiekolwiek argumenty. I chyba to będzie ostatni albo jeden z ostatnich postów jaki wysmaruję w Twoim kierunku w tym temacie.

Wojsko? Raczej życie nauczyło mnie, że odpowiedzialność można brać tylko za swoje czyny i słowa - nie cudze. Wojsko jedynie mnie dodatkowo zahartowało. Przekuło teorię wartości na życie według nich. Każdy dzień, każda sytuacja to sztuka wyboru. Jeśli wyboru dokonujesz w sposób świadomy - to musisz mierzyć się również z konsekwencjami własnych decyzji. Ja dokonałem swoich wyborów i moje brzemię odpowiedzialności i sumienia to moja sprawa. Niczyja inna. Żyjemy w wolnym kraju pośród wolnych ludzi. Została ona okupiona krwią i cierpieniem naszych przodków. Wolność to odpowiedzialność i obowiązek. I każdy musi podołać temu obowiązkowi samemu. Będąc z kimś w związku nie wyrzekasz się wolności. Wciąż samostanowisz o sobie. Dokonujesz jednak wyborów w oparciu o zobowiązania, których się podjąłeś wobec drugiej osoby. Ich dotrzymanie lub nie zależy tylko i wyłącznie od ciebie - nie od osób trzecich.

95

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Trzeba się zastanowić czy zdrada jest dobrem czy złem. Ja uważam, że złem. Jestem katolikiem i staram się przestrzegać 10 przykazań. To nie wiele - raptem 10 przykazań. Zakładam, że każdemu znane jest przykazanie - Nie cudzołóż. Zakładam również, że każdemu jest znane przykazanie - Nie pożądaj żony bliźniego swego...
Przykazania są zbiorem norm moralnych, wyznacznikiem uczciwości. Jeśli ktoś sprzeciwia się temu - ma zwichnięty kręgosłup moralny, jednocześnie popełnia grzech. To są dobre założenia, inaczej twój sąsiad przyjdzie, "przeleci" twoją żonę i powie - jest ok, bo tak mogłem. W sumie, to nawet chciała.

Ludzi ciągnie do rzeczy zakazanych, a takową rzeczą jest zdrada. Dlatego w pewnym stopniu skłonność istnieje, jednakże rozum ma się od tego by go używać. Można powiedzieć - ja chcę i liczy to, co ja pragnę. To postawa cynizmu. Gdyby każdy taką miał, nie istniałyby uczucia, pomoc, czy miłość. Każdy robiłby egoistycznie to, na co ma właśnie ochotę w nosie mając innych.

96

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Przykazania są zbiorem norm moralnych, wyznacznikiem uczciwości. Jeśli ktoś sprzeciwia się temu - ma zwichnięty kręgosłup moralny,

Jestem osobą niewierzącą - czemu mam się stosować do norm moralnych twojego Kościoła? I czemu czyni mnie to osobą ze zwichniętym kręgosłupem?

97

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Trzeba się zastanowić czy zdrada jest dobrem czy złem. Ja uważam, że złem. Jestem katolikiem i staram się przestrzegać 10 przykazań. To nie wiele - raptem 10 przykazań. Zakładam, że każdemu znane jest przykazanie - Nie cudzołóż.

To akurat przykazanie mozna sobie interpretowac na tysiac roznych sposobow i upierac sie do bolu ze moja interpretacja jest jedyna wlasciwa big_smile

Ja tez jestem niewierzaca i nie uwazam zeby religia katolicka miala wyzszosc nad innymi wierzeniami tudziez ich brakiem.

98

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Upss... Zapomniałem dopisać, że mój post nie odnosił się do osób niewierzących. Przepraszam za tą małą nieścisłość.
Zapomniałem, że osoby niewierzące kierują się filozofią, jaka im pasuje w danej sytuacji, chyba że istnieje ogólna filozofia niewierzących i zbiór zasad które są wytyczną ich postępowania.
Religia chrześcijańska opiera na filozofii miłości, uczciwości i nie czynienia krzywdy innemu człowiekowi, a na czym filozofia niewierzących? Z postów wynika, że na własnym widzimisię... Dość to egoistyczne w dodatku widzimisię...
Yoghurt - twoje normy moralne jako niewierzącego, przynajmniej w tym temacie ograniczają do założenia - sypiam z mężatkami i w nosie mam, czy krzywdzę kogoś...
Sadie - twoja norma moralna jako niewierzącej, opiera na założeniu - każdy ma swoją rację, gdyż każdy może interpretować jak chce.
Czyli ja ustanawiam dla siebie jako przykładowo niewierzący, własną normę moralną - jeśli moja żona mnie zdradzi, to ja utnę jej kciuki. Dobrze, że istnieje prawa, gdyż reguluje to, co pozostaje poza religiami.

99

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Katolicyzm opierający się na miłości? Chyba jedynie na papierze. Nie ma drugiej religii, której by nie rozprzestrzeniano mieczem i ogniem równie zajadle jak chrześcijaństwa. big_smile

Czyli ja ustanawiam dla siebie jako przykładowo niewierzący, własną normę moralną - jeśli moja żona mnie zdradzi, to ja utnę jej kciuki.

Takie było akurat prawo kościelne ustanowione za czasów wypraw krzyżowych. Mąż mógł legalnie zabić swoją żonę jeśli go zdradziła. big_smile

Masz jeszcze jakieś przykłady?

100

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Upss... Zapomniałem dopisać, że mój post nie odnosił się do osób niewierzących. Przepraszam za tą małą nieścisłość.
Zapomniałem, że osoby niewierzące kierują się filozofią, jaka im pasuje w danej sytuacji, chyba że istnieje ogólna filozofia niewierzących i zbiór zasad które są wytyczną ich postępowania.

Skad wiesz skoro jestes katolik?

Remi napisał/a:

chrześcijańska opiera na filozofii miłości, uczciwości i nie czynienia krzywdy innemu człowiekowi, a na czym filozofia niewierzących? Z postów wynika, że na własnym widzimisię... Dość to egoistyczne w dodatku widzimisię...

Moja filozofia opiera sie na milosci- kocham cie jak brata i szanuje co wyrazam przez nie wysmiewanie twoich pogladow i nie obrazania twoich wierzen np przez wyrazanie opini ze twoje wierzenia opieraja sie na czystym oportunizmie. smile
Moja folozofia opiera sie na uczciwosci- nigdy nie zdradzilam zadnego bylego czy obecnego partnera.
Moja filozofia opiera sie na nie czynieniu krzywdy drugiemu czlowiekowi- wskaze palcem tematy z historii chrzescijanstwa...
1. Wojny krzyzowe
2. Polowania na czarownice w Europie
3. Zagarnianie chocby sila swiatyni innych wierzen i religi i sila przeksztalcanie ich na koscioly chrzescijanskie.
4 Twierdzac, ze moja filozofia jest nastawiona oportunistycznie do swiata, tudziez ze nei mam zadnej filozofii nie wziales pod uwage tego, ze moze mnie to urazic. Skrzywdziles mnie. Coz, jakos kiepsko ci idzie przestrzeganie zasad wlasnej religi. No chyba, ze w chrzescijanstwie mowienie co akurat jest wygodne jest na porzadku dziennym.


Remi napisał/a:

Sadie - twoja norma moralna jako niewierzącej, opiera na założeniu - każdy ma swoją rację, gdyż każdy może interpretować jak chce.

To pytanie czy stwierdzenie bo nie bardzo wiem jak sie odniesc do osoby ktora wie lepiej ode mnie na czym sie opieraja moje morale...

Remi napisał/a:

ja ustanawiam dla siebie jako przykładowo niewierzący, własną normę moralną - jeśli moja żona mnie zdradzi, to ja utnę jej kciuki. Dobrze, że istnieje prawa, gdyż reguluje to, co pozostaje poza religiami.

Widzisz o wiele trudniej jest opracowac wlasne normy moralne. Takie ktore beda mialy pozytywne zalozenia i beda w zgodzie z tym co czuje osoba niewierzaca.
Katolicy po prostu przyjmuja normy ktore ktos kiedys wymyslil.
Tak jest prosciej czyz nie? Lepiej skopiowac cudzy pomysl niz wysilac sie i stworzyc cos wlasnego smile

Moje zasady pochodza ode mnie, z glebi mnie. Nie ma we mnie konfliktu miedzy tym co czuje a tym co robie.
Ale czesto nie mozna powiedziec tego o katolikach.

101 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-14 21:53:24)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
yoghurt007 napisał/a:

Katolicyzm opierający się na miłości? Chyba jedynie na papierze. Nie ma drugiej religii, której by nie rozprzestrzeniano mieczem i ogniem równie zajadle jak chrześcijaństwa. big_smile

Czyli ja ustanawiam dla siebie jako przykładowo niewierzący, własną normę moralną - jeśli moja żona mnie zdradzi, to ja utnę jej kciuki.

Takie było akurat prawo kościelne ustanowione za czasów wypraw krzyżowych. Mąż mógł legalnie zabić swoją żonę jeśli go zdradziła. big_smile

Masz jeszcze jakieś przykłady?

A może by przejść od epoki średniowiecza, przykładów z okresów sprzed 800 lat, do dzisiejszego spojrzenia na świat i religię?
Człowiek nie jest tyl­ko sprawcą swoich czynów, ale przez te czy­ny jest za­razem w ja­kiś sposób "twórcą siebie samego" - zastanów nad tym stwierdzeniem Jana Pawła II, to w kontekście rozmów o zdradzie, o skłonnościach..

Sadie - ja cię nie skrzywdziłem. Stwierdziłem, że osoby niewierzące, opierają swoje zasady wg siebie, tego co uważają za dobre lub złe. A przecież każdy niewierzący ustala sobie sam. Więc ilu niewierzących tyle zasad. Nie twierdzę, że jako niewierząca masz złe zasady, masz może i dobre, tak dobre jak każdy z niewierzących, gdyż każdy powie - to moje zasady i one są dobre. Dam Ci przykład jestem niewierzący więc tworzę swoje prawa i zasady - ustalam, że na odcinku od Warszawy do Łodzi można jechać 80 km/h, drugi niewierzący i ustalający swoje prawa twierdzi - wg mnie to od Wawy do Łodzi można jechać 50 km/h. Każdy ustalił swoje zasady, w jego mniemaniu dobre - komu rację przyznać? Wolę ogólne zasady, prościej.

102

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Dam Ci przykład jestem niewierzący więc tworzę swoje prawa i zasady - ustalam, że na odcinku od Warszawy do Łodzi można jechać 80 km/h, drugi niewierzący i ustalający swoje prawa twierdzi - wg mnie to od Wawy do Łodzi można jechać 50 km/h. Każdy ustalił swoje zasady, w jego mniemaniu dobre - komu rację przyznać?

Nadzorowi Ruchu Drogowego. Zapewne ustalając swoje limity skonsultowali to z Kościołem....

103

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Sadie - ja cię nie skrzywdziłem. Stwierdziłem, że osoby niewierzące, opierają swoje zasady wg siebie, tego co uważają za dobre lub złe. A przecież każdy niewierzący ustala sobie sam. Więc ilu niewierzących tyle zasad. Nie twierdzę, że jako niewierząca masz złe zasady, masz może i dobre, tak dobre jak każdy z niewierzących, gdyż każdy powie - to moje zasady i one są dobre. Dam Ci przykład jestem niewierzący więc tworzę swoje prawa i zasady - ustalam, że na odcinku od Warszawy do Łodzi można jechać 80 km/h, drugi niewierzący i ustalający swoje prawa twierdzi - wg mnie to od Wawy do Łodzi można jechać 50 km/h. Każdy ustalił swoje zasady, w jego mniemaniu dobre - komu rację przyznać? Wolę ogólne zasady, prościej.

Widzisz ty sobie tlumaczysz ze mnie nie skrzywdziles a ja sie pytam na jakiej podstawie?
Wiesz co sie dzieje w mojej glowie?
Nie wiesz.
Nie mozesz autoratywnie stwierdzic zes tego nie zrobil.
To jest zamykanie oczu na prawde.
Ale z wyparciem lepiej sie zyje niz z niewygodna prawda. smile

Przyklad ktory podajesz ma sie nijak do sprawy. Tu gdzie mieszkam jezdzi sie po odwrotnej stronie ulicy i predkosci nie liczone sa w km smile
Nigdy nie ma czegos takiego jak ogolne zasady.
Zawsze jest miejsce mniejsze lub wieksze na indywidualna interpretacje. smile

104 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-14 22:23:34)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Tylko, że w tym wszystkim ja zadałem pytania opierające na postach, czyli słowach a więc poglądach .
Stwierdziłem - Człowiek nie jest tyl­ko sprawcą swoich czynów, ale przez te czy­ny jest za­razem w ja­kiś sposób "twórcą siebie samego" - zastanów nad tym stwierdzeniem Jana Pawła II, to w kontekście rozmów o zdradzie, o skłonnościach.. Odnoście tematu bardzo mocno, zamiast odpowiedzi - dostałem urywek mojego tekstu do ciebie, od Yoghurta.

Ty Sadie piszesz- Widzisz ty sobie tlumaczysz ze mnie nie skrzywdziles a ja sie pytam na jakiej podstawie?
Wiesz co sie dzieje w mojej glowie?
Nie wiesz.
Nie mozesz autoratywnie stwierdzic zes tego nie zrobil.
Sadie - ja zapytałem, czy na początku czy istnieje ogólna filozofia niewierzących, zasady jakimi się kierują, czy każdy sobie rzepkę skrobie i kieruje swoimi zasadami. Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

105

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Sadie - ja zapytałem, czy na początku czy istnieje ogólna filozofia niewierzących, zasady jakimi się kierują, czy każdy sobie rzepkę skrobie i kieruje swoimi zasadami. Potrafisz odpowiedzieć na to pytanie?

Oczywiście, że nie ma czegoś takiego. Podobnie jak nie ma czegoś takiego dla każdego chrześcijanina z osobna. Mamy luteran, mamy kalwinów, mamy katolików itp. Już nawet na terenie kraju i naszego podwórka mamy takie kwiatki jak Rydzyka, Natanka i innych, o których nigdy nie usłyszymy, a którzy reprezentują sobą podobny poziom. Jako wierzący i praktykujący katolik rozumiem, że podpisujesz się pod moralnością tych dwóch wspomnianych?

Zasady etyczno-moralne panują jedne, ale ich interpretacja i zastosowanie w życiu to już temat rzeka. BTW wiesz, że Kościół zmienił jedno z przykazań na przestrzeni wieków, aby nie gryzło się z Nowym Testamentem?  Chciałbym też móc się zapoznać z innymi ewangeliami - tymi, które Kościół odrzucił radośnie ustalając sobie skład Biblii smile

Co do słów Jana Pawła II to uważam to za banalny ogólnik, z którego nic nie wynika. Od wieków wiadomo, że o człowieku świadczą jego czyny bardziej niż jego słowa. I to te czyny właśnie - a dokładniej konsekwencje dokonanych wyborów - najbardziej człowieka kształtują. Ot takie zwykłe i pospolite "zmieniamy się wraz z wiekiem i doświadczeniem".

I co w związku z tym?

106

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

W świecie obowiązują zarówno zasady fizyczne (np. grawitacja), jak i moralne (jeśli ktoś czyni zło, to potem spotykają go nieszczęścia). Zasady moralne są przez naukę ignorowane, a wystarczy spojrzeć na losy ludzi i jakie konsekwencje czynów w ciągu paru lat ponoszą.

Dlatego bez względu na wiarę, doktryny, przekonania świat działa na ludzi. Na przykład można nie wierzyć w grawitację a i tak dotykają nas jej konsekwencje. Tak samo można nie wierzyć w zasady moralne a i tak będziemy ponosić konsekwencje swoich czynów.

Do doktryn niekoniecznie prawdziwych można zaliczyć fakt, że żyje się tylko raz, albo że kary/nagrody są dopiero po śmierci, albo że trzeba się spowiadać, albo że z Bogiem można rozmawiać wyłącznie przez pośredników.

107 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-10-16 19:33:36)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Nikt nikogo nie "zawlókł". To było spontaniczne.

Tym gorzej.

"Wonty" jak to ładnie określiłeś są jedynie ujściem dla bezsilności. Niczym więcej.

Postaw się w sytuacji zdradzanego ... Zaraz ... po co ja to piszę, przecież Ty jesteś znany z tego że kompletnie nie potrafisz wczuć się w czyjeś problemy, kwestie, sytuacje i tym podobne. I tak zawsze wszystko wiesz 'najlepiej'. Bezsilność? Raczej uzasadniony gniew. No ale Ty masz swój świat i swoje klocki, przyzwyczaiłem się.

Nie wiem czy z kimś innym by zdradziły czy nie. Ale to była ich decyzja, bo każdy podejmuje decyzję jedynie za siebie.

Ale ja mówiłem o zupełnie czymś innym ale Ty jak widać masz jakieś klapki na oczach.

Czekaj...czy ty mi sugerujesz, że wziąłbym kobietę siłą bez jej zgody?

Nie. -.- Zamiast je gdzieś zabrać żeby się odstresowały, pomyślały co zrobić ze sobą i swoim związkiem czy coś w ten deseń, zamiast zrobić cokolwiek innego najłatwiej (?) było po prostu przyłożyć łapę do zdrady. Mówię - mnie to ani ziębi ani grzeje ale nie migaj się że nie masz z tym nic wspólnego. Zresztą wcześniej sam przyznałeś że to 'kiepska sprawa' czy coś w ten deseń.

Reszta to zwykłe pieprzenie i próba wybielania siebie, wybory i inne cuda wianki. Poszedłeś z kobietą która była w związku do łóżka, przyczyniłeś się do zdrady. Kompletnie nieważne jest że one tego chciały, że w swoich związkach nie były szczęśliwe ani to że tak po prostu było łatwo / fajnie / prosto / szybko / etc etc. Tyle.

108

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
sam22 napisał/a:

W świecie obowiązują zarówno zasady fizyczne (np. grawitacja).

Fakt powszechnie znany

sam22 napisał/a:

jak i moralne (jeśli ktoś czyni zło, to potem spotykają go nieszczęścia).

Znam sporo niegodziwców czyt. ludzi sukcesu, których szczęście nie opuszcza od kiedy pamiętam, więc Twoja teza nie sprawdza się.

sam22 napisał/a:

można nie wierzyć w zasady moralne a i tak będziemy ponosić konsekwencje swoich czynów.

Podaj jakieś konkretne życiowe przykłady bo ja mogę mnożyć te odwrotne do Twojego założenia

Ja znam jedną prawdę to zawsze zwycięzcy decydują o tym kto jest zły a kto nie, daleko nie patrząc największa i najstarsza korporacja świata jest tego ewidentnym przykładem.

109

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Ciemnooki mój mistrzu teoretyki - porozmawiamy kiedy sam będziesz miał jakiś związek za sob a  i/lub kiedy znajdziesz sobie przyjaciółki (lub choćby koleżanki). ewentualnie znajome choćby. Kogokolwiek płci przeciwnej (i nie będącej osobą spokrewnioną) z kim będziesz utrzymywał regularne kontakty. Bo póki co, to o związkach, zdradzie, czy innych bliskich i zażyłych stosunkach/relacjach z kobietami to ty jedynie wiesz tyle, ile sam przeczytasz.

Daruj sobie zatem ocenianie czy komentowanie cudzych decyzji...

110

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Daruj sobie zatem ocenianie czy komentowanie cudzych decyzji...

Odnieś powyższe zdanie do samego siebie gdyż jak zawsze wypowiadasz się o czymś o czym nie masz bladego pojęcia a prawda jest inna niż próbujesz wmówić mnie i innym którzy przeczytają Twoje wypociny. Poza tym ja Ci już kiedyś mówiłem - jesteś ostatnią osobą która powinna się wypowiadać na mój temat czy mowa o relacjach, doświadczeniu czy czymkolwiek innym. Poza tym do tego by zauważyć że dołożyłeś swoje trzy grosze do iluś tam zdrad nie trzeba mieć oszałamiającego doświadczenia, wystarczy logiczne myślenie ale dla niektórych to chyba i tak za wiele.

111 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-16 21:23:23)

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Ostatnimi czasy zapytałem koleżankę, notabene żonę wojskowego, co sądzi o ludziach na forum i postach - stwierdziła - czy Ty Remi wiesz kim ktoś jest, czy nie wymyśla, czy ty wiesz, czy to nie jakieś dziadki lub czy piszą prawdę, czy ty wiesz że ktoś może napisać co mu się podoba i nikt tego nie sprawdzi, czy ty wiesz że więcej jest ludzi takich, a niewiele ludzi pisze prawdziwe, czy wiesz, że każdy ceni swoją prywatność... Takie pytania.
Dlatego myślę, że odpowiedź w temacie - czy istnieje skłonność do zdrady jest jak odpowiedź ile tu osób prawdziwie pisze...
Pozdrawiam serdecznie.

112

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Panowie proponuję zbić trochę z tonu i powstrzymać się od personalnych wycieczek. Kolejny wątek zaczynacie zamieniać w swoją potyczkę słowną.

Takich zachowań nie zamierzamy tolerować.



Moderatorka Wielokropek

113

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

A chłopaki widzę wytrwale dyskutują big_smile

Remi, mój facet powiedział to samo:)

114

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

Dlatego myślę, że odpowiedź w temacie - czy istnieje skłonność do zdrady jest jak odpowiedź ile tu osób prawdziwie pisze...
Pozdrawiam serdecznie.

Myślę, że masz rację.

115

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
Remi napisał/a:

czy ty wiesz że ktoś może napisać co mu się podoba i nikt tego nie sprawdzi, czy ty wiesz że więcej jest ludzi takich, a niewiele ludzi pisze prawdziwe, czy wiesz, że każdy ceni swoją prywatność... Takie pytania.
Dlatego myślę, że odpowiedź w temacie - czy istnieje skłonność do zdrady jest jak odpowiedź ile tu osób prawdziwie pisze...

Nie ma jednej podpowiedzi, bo jesteśmy różni. Ale analizując słowa twojej koleżanki wynika, że według jej opinii większość kłamie. Stosunek do zdrady i zdradzających oraz ich kochanków/kochanek jest oczywisty - większość potępia, większość się brzydzi zdradą i zapiera rękami i nogami, że oni nigdy nie zdradzili, ani nie zdradzą.

No, ale skoro większość kłamie...to odpowiedź staje się prosta: większość zdradza. I najprawdopodobniej tak jest. Pozostaje jedynie kwestia motywów i definicji zdrady.



A co do prywatności - mitologia. Większość ma w głębokich czterech literach swoją prywatność i kompletnie nie obchodzi ich ten temat. Ot prosty przykład z aplikacjami na telefon. Ile osób w ogóle wie, że aplikacje Google np służące do przeglądania YouTube działają również w drugą stronę i umożliwiają włączenie kamery/mikrofonu w dowolnym momencie? Facebook sam niedawno przyznał, że używał aplikacji na telefon do "badań rynku" - w praktyce rejestrowali ile razy i z jakich lokalizacji użytkownik się logował, jak często i do kogo wysyłała sms/mms/maile ile i do kogo dzwonił...

Nawet durna przeglądarka ma opcje do przesyłania informacji o lokalizacji danego komputera dla witryn internetowych.

Kolejna sprawa - spersonalizowane wyniki wyszukiwania w googlach. Google rejestruje twoją aktywność w sieci i według niej dopasowuje wyniki wyszukiwań. Jest to temat na osobną dyskusję....

116

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
tygryska099 napisał/a:

mam super faceta, którego kocham.
ale podoba mi się wiele facetów...
może mam skłonności do zdrady?

Tak, niektórzy maja takie skłonności. Idź do seksuologa/psychologa bo tu nikt Ci diagnozy nie postawi.

117

Odp: czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?
tygryska099 napisał/a:

mam super faceta, którego kocham.
ale podoba mi się wiele facetów...
może mam skłonności do zdrady?

To chyba nie problem. Jak jesteście szczęśliwi to lepiej nie zdradzaj. Fajnie, że podoba Ci się wielu facetow.

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » czy jest coś takiego jak skłonność do zdrady?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026