....dlatego ze to wszystko jest jeszcze zbyt swieze...
Podobne tematy
""Mąż jej w końcu zacząl sie szanowac i rozdawac karty......... chyba zrozumiał ze intencje zony co do jego osoby są absolutnie nie sczere"
TO SAMO MI DZIS POWIEDZIAL MAZ:(((
68 2012-09-30 11:49:46 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-09-30 11:54:02)
Jak dla mnie sprawa jest już załatwiona. Romansu koniec, kochanek kopnął Cię w tyłek, mąż jest załamany... wsio. Pytanie teraz czy małżeństwo da się uratować czy też nie.
Mam do autorki jedno pytanie (jeżeli chcesz możesz mi na priv (cofam to... nie ma na tym forum chyba prywatnych wiadomości) napisać... tylko szczerze). Domyślam się że żałujesz tej zdrady... ale czy żałujesz bo małżeństwo się rozpada... czy dlatego bo z kochankiem nic nie wyszło?
Jest to dla mnie osobiście ważna kwestia
Mam metlik w glowie,zalezy mi na mezu ale nie moge strawic tego ze z kochankiem tak wyszlo! czasem mysle,ze kloce sie z mezem,dlategio ze nie widze tamtego! tak jabym wyzywala sie na mezu! Zaluje sie rozpada,bo to przeze mnie ale nie jestem pewna czy mam sie tarac to naprawic! czuje ze moze lapiej byloby sie rozstac...:(
I tu napisałas esensje swojego zwiazku ....mąz powinien cie wypi......c na zbity pysk i zabrac dzieci nie wyciągasz wnioskow z dziadostwa jakie sprawiłas swoim dzieciom i męzowi.
Franz ...nie atakuj Ulci ,pamietaj,ze każdy jest madry bo nie jest w takiej sytuacji
72 2012-09-30 12:32:31 Ostatnio edytowany przez CapitanWaffles (2012-09-30 12:35:18)
Mam metlik w glowie,zalezy mi na mezu ale nie moge strawic tego ze z kochankiem tak wyszlo! czasem mysle,ze kloce sie z mezem,dlategio ze nie widze tamtego! tak jabym wyzywala sie na mezu! Zaluje sie rozpada,bo to przeze mnie ale nie jestem pewna czy mam sie tarac to naprawic! czuje ze moze lapiej byloby sie rozstac...:(
Rozumiem
I jeszcze jedno pytanie. Dlaczego ludzie powinni za siebie wychodzić? To tak jak tu kolega wcześniej powiedział "małżeństwa powinny mieć datę ważności". Nigdy nie wiesz której strony nadejdzie atak... czy to sąsiad, kolega, SZWAGIER (jest tutaj taki temat). Co z tą przysięgą "poki śmierć nas nie rozłączy... na dobre i na złe"? To tak jak by ona żadnej wartości nie miała. Nie mówię o tym teraz w odniesieniu do Ciebie... ale jak może do takich sytuacji dochodzić? Jak można pokochać sąsiada bardziej od osoby, którą zna się dłużej, z którą przeżyło się więcej, której PRZYSIĘGAŁO się coś.
Nie rozumiem tego... czy ja za mało o świecie wiem?
73 2012-09-30 12:33:50 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-09-30 13:01:24)
I tu napisałas esensje swojego zwiazku ....mąz powinien cie wypi......c na zbity pysk i zabrac dzieci nie wyciągasz wnioskow z dziadostwa jakie sprawiłas swoim dzieciom i męzowi.
Daj już spokój... przecież widzisz że sprawa jest już zakończona
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka
.moj maz nigdy nie odebralby mi dzieci,bo wie jsaka matka jestem! A to co zrobilam to stalo sie i sie nie odstanie...
Domyślam się że żałujesz tej zdrady... ale czy żałujesz bo małżeństwo się rozpada... czy dlatego bo z kochankiem nic nie wyszło?
Jest to dla mnie osobiście ważna kwestia
Z moich obserwacji ( z kilkudziesięciu postępowań rozwodowych ) wygląda to tak.
W naszym społeczeństwie wzorcem jest Matka Polska - z męczeńska miną wychowującą gromadkę dzieci pomimo nieobecności męża który poszedł z domu i nie wiadomo kiedy wróci.
Dlatego nawet w sytuacji, gdy wina kobiety ( zdrada ) jest bezsporna i oczywista, chcąc uniknąć stygmatyzacji jako złej i niedobrej żony - niewierna żona dokonuje relatywizacji winy.
Otóż wg niej już 20 lat temu, nie otrzymała od męża na pierwszą rocznicę ślubu prezentu. Tak to nieszczęsną żoną wstrząsnęło, że jej głębokie uczucie do męża wygasło, a zatem wobec braku uczucia do złego męża, była ona uprawniona do nawiązania romansu.
Zły mąż - po wykryciu romansu - zamiast wyautować się z domu i pokornie płacić alimenty, pogonił kochanka.
Kochanek to człowiek szlachetny i wielkiej kultury - który tylko dlatego nie chce związać się z kochanką pomimo wielkiego uczucia, gdyż nie może zostawić dzieci ze złą i zołzowatą żoną, ani nie chce odbierać dzieciom niewiernej żony ojca.
W rezultacie mamy odpowiedź
1. Winnym rozpadu małżeństwa jest zły mąż
2. Do zdrady nie doszło, gdyż wcześniej już małżeństwo rozpadło się z winy męża.
3. Z winy męża nasza bohaterka nie może związać się z kochankiem
Czyli - za wszystko odpowiada perfidny facet.
Ulcia żałuje tylko, że kochanek uciekł, gdyż dalej chciała się z nim bzykać, ale cóż wstrętny mąż przeszkodził jej szczęściu.
W tobie niema nawet grama skruchy nie dziwie się męzowi ze cie zostawi[ł].
w moim przypadku wiem,ze w naszym malzenstwie nie dzieje sie zle od czasu kiedy zaczelam romans,to juz trwa ok dwoch lat,widze ze ani on nie jest szczesliwy ani ja,tylko zaluje ze do tego az musialo dojsc,aby kazdy teraz poznal jak tak naprawde wygladalo nasze malzenstwo:(, dopiero teraz mozemy powiedziec ze chyba nie zalezy juz nam na sobie i to jest najbardziej przykre...
wlasnie dzwonilam do domu,jest juz spakowany:( dziekuje wszystkim za pomoc,zrozumienie i nie zrozumienie...
Ulcia żałuje tylko, że kochanek uciekł, gdyż dalej chciała się z nim bzykać, ale cóż wstrętny mąż przeszkodził jej szczęściu.
Z całym szacunkiem onomatopeja... ale pytanie było do autorki
do wszystkich którzy nie rozumia dlaczego Ulcia załozyła ten post...Ona potrzebuje pomocy a nie osądu.
Na całe szczęście nie WY będziecie na sprawie sędziami o ile do takiej dojdzie:) A Tobie Ulciu życzę wytrwałości w tych trudnych chwilach.
dziekuje Jolciu,bedzie potrzebna nam obojgu...
każdy jest madry bo nie jest w takiej sytuacji
Troche inaczej - kazdy kto jest choc ciut nieglupi w takiej sytuacji sie nie znajdzie.
Onomatopejo, swietne podsumowanie!
82 2012-09-30 12:50:51 Ostatnio edytowany przez ulcia853 (2012-09-30 12:53:10)
Do CapitanWaffles
nie wiem jak mozna pokochac obcego,to sie poprostu stalo,nie mam pojecia jak... ale w tej chwili do meza czuje tylko zal i wspolczucie i chociaz nie chce jego odejscia,nie potrafie skomlec na kolanach...blagac o wybaczenie...
Modle sie tylko o to abysmy podjeli dobra decyzje,niezaleznie od tego co bedzie z nami...dla dzieci.
83 2012-09-30 12:51:14 Ostatnio edytowany przez franz37 (2012-09-30 12:55:31)
I co ci z tego wyszło dla rodziny i znajomych to ty bedziesz tą złą ......dostałas szanse nie wykorzystałas jej......jeżeli w związku nie ma szacunku to nic z tego nie bedzie a ty jesteś tego przykladem......twoj mąz stracił szacunek do ciebie bo ty przerstałas go szanowac.....sponiewierałas go i zrobilas z niego rogacza...............jakim prawem ty masz żal do niego.
Nocna lampka ,,w takiej sytuacji'' moze NIE .....ale czy TY nie popełniasz błędów innego typu?
Jeśli jesteś bez ,,grzechu'' rzuć kamieniem.
Do Ulci...
Zauważ Ulciu ,że tu sami faceci biorą głos w Twojej sprawie i nie są obiektywni.
....dlatego ze to wszystko jest jeszcze zbyt swieze...
Dla męża również to wszystko jest świeże, to właśnie teraz jest mu najtrudniej i właśnie teraz potrzebuje pomocy z Twojej strony. Ty natomiast robisz wszystko, aby jeszcze mniej chciało mu się chcieć, nawet nie dajesz mu szansy, aby mógł uwierzyć, że jego wybaczenie, starania, chęć odbudowania zaufania - mają jeszcze jakikolwiek sens.
(...)Zauważ Ulciu ,że tu sami faceci biorą głos w Twojej sprawie i nie są obiektywni.
Jestem kobietą. ![]()
I nie oceniam zdrady autorki, nie oceniam przyczyn tejże zdrady, oceniłam jej - autorki (ale również jej męża) zachowanie PO zdradzie. Oceniłam, bo bez dokonania oceny nie umiałam (moja ułomność) wyrazić swej opinii. Celem zaś mej opinii było oprzytomnienie autorki, by mogła faktycznie reaktywować (jeśli dalej będzie tego chciała) swoje małżeństwo.
87 2012-09-30 13:10:39 Ostatnio edytowany przez ulcia853 (2012-09-30 13:16:02)
Do franza,powtorze to jeszcze raz i ostatni raz!
gdzies kiedys musialo sie cos stac miedzy nami,ze zapomnielismy o sobie... Absolutnie nie usprawiedliwiam siebie ale wiem,ze nic nie dzieje sie z winy jednej strony!
Olinko,nie widze sensu i nie mam sily starac sie o to wszystko,kiedy wiem ze moje starania sa na nic! on podjal juz decyzje,ja bede zalowac tego do konca zycia ale skoro widze ze nie da rady nawet na mnie spojrzec,a co dopiero usiasc kolo mnie porozmawiac,to juz dla mnie za wielw. To ja skrzywdzialm i nawet jesli jeszcze mnie choc troche kocha to mysle ze wlasnie CZAS tu pomoze...
Franz zal nie w sensie ze to on jest winien,ale w sensie ze widze jak cierpi...
Przepraszam ale juz nie mam glowy na myslenie o tym co pisze i jak pisze!!
Chyba otworze nowy post z tytulem jak rzucic palenie,bo od rana spaliam juz paczke:(( masakra
ja tez nie bede sie powtarzał................................................................................................... .Nie czujesz sie kochana a niby za co ma cie kochac przeciez to ty do niego nic nie czujesz wyraznie ci powiedzial dlaczego z toba jest ale w jego przypadku to bład .......to ty masz teraz zapi....... a nie litowac sie nad sobą....... obdarowaliscie wspolmalzonkow wiedzą nie do pozazdroszczenia i przestan go obwiniac o zdrade bo to ze jest zle w zwiazku to wina moze byc obopolna ale za zdrade to tylko ty odpowiadasz egoistko.......a twojemu mezowi dobrego wyboru zycze. no to ciekawie bo ustosunkowałem sie do twojego wpisu z 9.40
Ostatnio edytowany przez franz37 (Dzisiaj 11:08:04)
89 2012-09-30 13:19:42 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-09-30 13:27:16)
to ci napisałem kilka godzin temu
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka
dlatego ci mowie,to ze tak sie dzieje,nie jest od czasu mojego romansu
Ulcia czy nie uważasz ,że sprawa jest już zamknięta skoro mąż się wyprowadza..teraz należy tylko,,czekać'' na to co czas pokaże.
Nie zapomnij tylko podzielić się z nami cd.Pozdr.Jola
nie zapomne:) dzieki
jestesmy malzenstwem ponad 4lata,mamy dwojke dzieci,dobrze sie nam zylo,do czasu kiedy nie wyprowadzilismy sie od rodziny meza do swojego domu.
Jak widać w pierwszym poście nic nie wspomniałaś o tym że źle wam się układa. Dlaczego potem o tym dopiero wspomniałaś?
wspominalam o tym w kolejnych postach...
Witaj.
ulcia853, przeczytałam jeszcze raz cały wątek i nic nie pisałaś w temacie jego żony. W sensie, jak układało im się w małżeństwie, czy już wcześniej przeżywali kryzys i dlatego sąsiad zwrócił się w Twoją stronę, żeby wypełnić tę lukę.
A może dopiero zauroczenie się Tobą spowodowało, że dopuścił się zdrady.
wspominalam o tym w kolejnych postach...
Wiem że wspominałaś. Ale po wielokrotnym powtarzaniu jaki to Twój mąż jest dobrym człowiekiem i wspominając o tym że wam się dobrze żyło, nagle po spotkaniu z krytyką netkobietowego społeczeństwa i po sugestii Jutra (post #23) NAGLE przypomniało się Tobie że jednak Twój mąż Cię zaniedbuje itd.
Jakoś ten drobny fakt przykuł moją uwagę. Teraz to w sumie bez różnicy, ale to może być informacja dla Ciebie.
97 2012-10-01 06:11:02 Ostatnio edytowany przez ulcia853 (2012-10-01 06:19:46)
cala noc przeplakalam i teraz ledwo sidze:( obiecalam sie odezwe wiec to napisze. Otoz kiedy moj maz dowiedzial sie o mojej zdradzie(jakis miesiac temu),w ten sam dzien spotkal naszych wspolnych znajomych ktorzy jechali na dyskoteke,zabral sie z nimi... wtedy tez juz byl pod wplywem alkoholu,tam jeszcze sie doprawil... i co zrobil? REWANZ!!! dowiedizlaam sie o tym wczoraj,nie miesci mi sie to w glowie,wydal go nasz wspolny przyjaciel bo nie mogl patrzec jak o wszystko obwinial mnie moj maz a sam czul sie bez winy... Wypieral sie tego oczywiscie ale ja wiemm na 1000proc ze jest to prawda,chociazby po jego gadce! Nie spal w domu,chyba nawet w samochodzie,bo co jakis czas slyszalam dzwiek silnika(pewnie bylo zimno). Teraz juz jestem pewna,ze nasze malzenstwo nie ma najmniejszego sensu! Jak mogl,to jest juz patologia! Na zdrade odwdziaczkl sie zdrada!Z jednej strony ciesze sie ze tak sie stalo,to jest dobry pomysl na skonczenie tego wszsytkiego! czuje taki zal,smutek,caly czas pytam siebie gdzie byl blad,ze do tego doszlo,tyle lat na darmo...:(
dodam jeszce ze pieerwze jego slowa po przeleciniu tej suczy bylo wlasnie do kumpla"" jak ona mnie puscila w rogi to ja zrobilem jej rewanz,po c..j ja sie ohajtalem/"" czy to sa slowa czlowieka ktory kocha zone nad zycie? czy to sa slowa czlowieka ktory byl tak dobry dla zony?:(
W akcie desperacji robi sie rozne rzeczy a ty w dalszym ciagu sie wybielasz .....stworzyłas potwora jezeli jest to prawda .....bo to patologia którą ty zaczełas.
Witaj.
ulcia853 , a ja mam pytanie, czy Ty opisywałaś już wcześniej na forum (założyłaś wątek) o romansie ze swoim sąsiadem, o jego początkach?
cala noc przeplakalam i teraz ledwo sidze:( obiecalam sie odezwe wiec to napisze. Otoz kiedy moj maz dowiedzial sie o mojej zdradzie(jakis miesiac temu),w ten sam dzien spotkal naszych wspolnych znajomych ktorzy jechali na dyskoteke,zabral sie z nimi... wtedy tez juz byl pod wplywem alkoholu,tam jeszcze sie doprawil... i co zrobil? REWANZ!!! dowiedizlaam sie o tym wczoraj,nie miesci mi sie to w glowie,wydal go nasz wspolny przyjaciel bo nie mogl patrzec jak o wszystko obwinial mnie moj maz a sam czul sie bez winy... Wypieral sie tego oczywiscie ale ja wiemm na 1000proc ze jest to prawda,chociazby po jego gadce! Nie spal w domu,chyba nawet w samochodzie,bo co jakis czas slyszalam dzwiek silnika(pewnie bylo zimno). Teraz juz jestem pewna,ze nasze malzenstwo nie ma najmniejszego sensu! Jak mogl,to jest juz patologia! Na zdrade odwdziaczkl sie zdrada!Z jednej strony ciesze sie ze tak sie stalo,to jest dobry pomysl na skonczenie tego wszsytkiego! czuje taki zal,smutek,caly czas pytam siebie gdzie byl blad,ze do tego doszlo,tyle lat na darmo...:(
dodam jeszce ze pieerwze jego slowa po przeleciniu tej suczy bylo wlasnie do kumpla"" jak ona mnie puscila w rogi to ja zrobilem jej rewanz,po c..j ja sie ohajtalem/"" czy to sa slowa czlowieka ktory kocha zone nad zycie? czy to sa slowa czlowieka ktory byl tak dobry dla zony?:(
Myślę że gdyby Cię nie kochał to Twoja zdrada nie zabolałaby Go tak bardzo. Nie staraj się zwalać teraz winy na Niego bo Jego zachowanie było następstwem Twojego.
Może najlepiej byłoby gdybyście się rozstali i przestali ranić się wzajemnie. Życie trwa dalej. Powodzenia Wam życzę.
Tak opisalam wszystko dokladnie na pierwszej stronie,czyli moj maz ma racje tak? to wszystko moja wina tak? czy sadzicie ze przez przejscie tego moglibysmy sobie kiedykolwiek zaufac? ja nie sadze...
ulcia853, zadałam ci takie pytanie:
Witaj.
ulcia853 , a ja mam pytanie, czy Ty opisywałaś już wcześniej na forum (założyłaś wątek) o romansie ze swoim sąsiadem, o jego początkach?
Jeśli ta wypowiedź jest odpowiedzią na moje pytanie:
Tak opisalam wszystko dokladnie na pierwszej stronie,czyli moj maz ma racje tak?
to nie zrozumiałyśmy się.
Może sprecyzuję jaśniej: czy ten wątek jest drugim, w którym opisujesz swój romans z sąsiadem? Czy wcześniej już, w tym roku pisałaś o jego początkach, ale pod innym nickiem?
nie nigdy wczesniej to nie mialo miejsca! zadarzylo sie raz i ostatni raz...
nie nigdy wczesniej to nie mialo miejsca! zadarzylo sie raz i ostatni raz...
Pytałam, bo Twoja historia kojarzy mi się z tą, z tego wątku:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=36790
Ale skoro twierdzisz, że nie...
ulcia853... zabijasz mnie.
Pozwól, że Tobie przypomnę, że osobą która zdradziła jako pierwsza, z egoistycznych pobudek, jesteś Ty. Nie jest to chyba nic nadzwyczajnego, że konfrontacja Twojego męża z tym (plus to, że po zdradzie jeszcze odzywałaś się do kochasia) wzbudziła w nim zupę gam wszystkich negatywnych emocji i myśli, jakie to tylko możliwe. A teraz, jak pod wpływem tych emocji, przespał się z kimś, to robisz tak wielki szum (i nagle wychodzi na to, że to przez niego (a nie przez Ciebie) wasze małżeństwo nie ma szans prawda? ;]).
Patrz, jak w ogóle opisywałaś swoją zdradę a jak jego. To tak, jak porównywać przypadkowe wylanie mleka z zabiciem człowieka.
Bez kitu ulcia853... Zaakceptuj w końcu to, że to, co się zadziało (i się pewnie wydarzy), to przez Ciebie (przez Twój romans dokładnie).
Czytałem Twoją historię i bardzo szkoda zrobiło mi się Twojego męża . Nadal uważm , że to naprawdę dobry i odpowiedzialny człowiek. To Ty poprzez swoją zdradę upokorzyłaś Go i doprowadziłas do jego dalszych zachowań . Ale twój mąz /jeszcze/ okazał się prawdziwym mężczyzną z jajami. Podjął w.g mnie właściwą decyzję i się Tobie zrewanżował , to wtedy odezwa się w Tobie osobista duma. Przcież to Ty Go zdradziałaś i lekceważyłaś , byłaś oziębła - " kiedy dochodzi do sytuacji intymnych między nami , zamykam się i tyle " .. A gdzie była Twoja duma , gdy mając dobrego męża grzmociłaś się ze swoim kochankiem. Następnie piszesz o kobiecie którą przeleciał "z tą suczą " , a w takim razie kim Ty jesteś ? Przecież to wszytsko TY wcześniej namiętnie robiłaś i to wielokrotnie ze swoim kochankiem . Wtedy nie przyszło Tobie do głowy takie określenie? Pisałaś , że była to " zdrada jako drobne szaleństwo , które przemieniło sie w dziką namiętność......bez której nie mogliśmy wytrzymać " .Musisz przyznać , że zachowałas się jak dziw.a Potem napisałaś /2012.09.28/ " jest dobrym człowiekiem , Go już nie potrafię uszczęśliwić bo zasługuje na kogoś lepszego " to prawda i dlatego Twój mąż zaczyna to realizować .Ta wypowiedż mówi wszystko w tym temacie.
dziekuje wszystkim za ten kubel zimnej wody:)
porozmawialismy szczerze,dal mi do zrozumienia ze kocha mnie nadal i ze chce uratowac nasze malzenstwo,jesli ja rozniez tego zechce,oczywiscie -powiedzialam tak,sprobujemy jeszcze raz,mam nadzieje ze wszsytko szybko pojdzize w niepamiec i zaczniemy nowe zycie... wiele przeczytalam na tym forum,czesto podobne histore koncza sie rozwodem ale modle sie zeby u mnie do tego nie doszlo! dziekuje raz jeszcze,
trzymjacie za mnie kciuki i wszystkim zycze wszystkiego dobrego:))
będę trzymał
za każdego kto próbuje
powodzenia
109 2012-10-02 19:52:40 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-03 08:43:52)
cala noc przeplakalam i teraz ledwo sidze:( obiecalam sie odezwe wiec to napisze. Otoz kiedy moj maz dowiedzial sie o mojej zdradzie(jakis miesiac temu),w ten sam dzien spotkal naszych wspolnych znajomych ktorzy jechali na dyskoteke,zabral sie z nimi... wtedy tez juz byl pod wplywem alkoholu,tam jeszcze sie doprawil... i co zrobil? REWANZ!!! dowiedizlaam sie o tym wczoraj,nie miesci mi sie to w glowie,wydal go nasz wspolny przyjaciel bo nie mogl patrzec jak o wszystko obwinial mnie moj maz a sam czul sie bez winy... Wypieral sie tego oczywiscie ale ja wiemm na 1000proc ze jest to prawda,chociazby po jego gadce! Nie spal w domu,chyba nawet w samochodzie,bo co jakis czas slyszalam dzwiek silnika(pewnie bylo zimno). Teraz juz jestem pewna,ze nasze malzenstwo nie ma najmniejszego sensu! Jak mogl,to jest juz patologia! Na zdrade odwdziaczkl sie zdrada!Z jednej strony ciesze sie ze tak sie stalo,to jest dobry pomysl na skonczenie tego wszsytkiego! czuje taki zal,smutek,caly czas pytam siebie gdzie byl blad,ze do tego doszlo,tyle lat na darmo...:(
dodam jeszce ze pieerwze jego slowa po przeleciniu tej suczy bylo wlasnie do kumpla"" jak ona mnie puscila w rogi to ja zrobilem jej rewanz,po c..j ja sie ohajtalem/"" czy to sa slowa czlowieka ktory kocha zone nad zycie? czy to sa slowa czlowieka ktory byl tak dobry dla zony?:(
Co za bezczelne babsko. Lepiej mieć w domu stado szczurów niż takie usunięte przez moderatora ... Brawo dla jej męża i gratulacje z powodu pozbycia się pasożyta.
EDYCJA: A nie, doczytałem ostatni post, jednak facet jeszcze nie przejrzał na oczy i się dalej usunięte przez moderatora będzie męczył...
Obrażanie użytkowników na tym forum nie jest i nie będzie tolerowane
110 2012-10-02 20:41:37 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-03 08:46:51)
dziekuje wszystkim za ten kubel zimnej wody:)
porozmawialismy szczerze,dal mi do zrozumienia ze kocha mnie nadal i ze chce uratowac nasze malzenstwo,jesli ja rozniez tego zechce,oczywiscie -powiedzialam tak,sprobujemy jeszcze raz,mam nadzieje ze wszsytko szybko pojdzize w niepamiec i zaczniemy nowe zycie... wiele przeczytalam na tym forum,czesto podobne histore koncza sie rozwodem ale modle sie zeby u mnie do tego nie doszlo! dziekuje raz jeszcze,
trzymjacie za mnie kciuki i wszystkim zycze wszystkiego dobrego:))
Będzie ostro, bo Ty nie zasługujesz na inne traktowanie>
Tak na początek w celu zrozumienia przez ciebie, co czuje twój mąż:
"zabijanie w nas szczerej miłości przez zdradzających ślubnych, przypomina podanie nieświadomemu tego faktu - śmiertelnej dawki radioaktywnego polonu w herbatce - jak to zrobiono np. Litwinience. Nie zabija od razu, ale choć trwa to długo, wszyscy wiedzą kto i dlaczego, rozkłada narządy od środka komórek i niestety nie ma na to żadnego lekarstwa ... Prędzej czy później musi nastąpić koniec... "
Jeśli ja również zechce? Co to usunięte przez moderatora jest. To nie on ma walczyć o odbudowę waszego małżeństwa od nowa lecz ty. On może, ale nie musi. To ty masz walczyć o wybaczenie jak lwica w obronie młodych i udowadniać to mężowi codziennie, dopóki nie wybaczy i będzie mógł tobie zaufać.
I tylko od twojej postawy ma zależeć jego decyzja- nie od ciebie!
Wbij sobie to do swojej dziecięcej główki raz na zawsze.
Jedna twoje kłamstwo,wtopa i koniec! Time to say goodbye!
Tego co zrobiłaś jemu i swoim dzieciom nie zapomni nigdy. To tylko Twoje pobożne życzenie!
Co ma szybciutko pójść w niepamięć? Bo ty tak chcesz?
Jeśli on teraz tobie odpuści bez kary dla ciebie, to powtórkę z rozrywki ma murowaną!
Nie tędy droga.
Powinien teraz tak psychicznie przeczołgać ciebie po drewnianej podłodze, aby drzazgi wlazły w twój niewyżyty tyłek.
Abyś na samą tylko myśl, na samo wspomnienie o wypięciu swojego dupska komukolwiek oprócz swojego męża dostawała od razu torsji i wymiotów!
Wątpię, aby był do tego zdolny.
Jedyne sensowne zdanie, które wypowiedział brzmiało:
"po c..j ja sie ohajtalem" Zapomniał tylko dodać: z taką suką!
To Ty dokonałaś totalnej demolki waszego małżeństwa i rozwaliłaś psychicznie życie swojego męża!
I nie próbuj winy za twoją zdradę przerzucać na męża, bo to wyłącznie ty mówiąc kolokwialnie dałaś dupy sąsiadowi. To że on przespał się z panienką tego faktu nie zmienia, bo człowiek w takim stanie w jakim znajduje się twój mąż nie jest zdolny do racjonalnego myślenia
To ty nie wykazywałaś żadnej skruchy z tego powodu,
to ciebie brało obrzydzenie już na samą myśl o seksie,
to ty w dalszym ciągu kochasz sąsiada, a nie męża.
Gdyby tylko kiwnął palcem już byś u Adrianka była z wystawionym gołym tyłkiem!
Teraz wybrane kwiatki z twojej pisaniny:
dobrze sie nam zylo,do czasu kiedy nie wyprowadzilismy sie od rodziny meza do swojego domu. dobrze sie nam zylo,do czasu kiedy nie wyprowadzilismy sie od rodziny meza do swojego domu. Czesto odwiedzali nas znajomi,w tym sasiad z zona(maja dziecko),od pewnego czasu zauwazylam ze zaczyna ze mna flirtowac,na poczatku uwazalam to za drobne szaslenstwo,z jeddnej strony chcialam
No właśnie, od zjawienia w waszym zyciu Adrianka zaczęła się rozpierducha waszego małżeństwa.
Bo Ty na to pozwoliłaś, aby gach wdepnął z butami w wasze małżeństwo.
Ty jednak nic z tego nie zrozumiałaś, i zamiast skruchy pokory, byłaś harda, brnęłaś dalej
Tak,wlasnie o to chodzi,przez dluzszy juz okres czasu tak bylo,nie zwracal uwagi na rzeczy ktore ja widzialam bardzo dokladnie,dla niego jest cale zycie wazniejsza praca niz to zeby posiedziec w domu z zona i dziecmi... nie pamietam czasow kiedy przyszedl prztulil sie,powiedzial kocham,dla niego nadchodzacy wieczor byl czasem ktory jak twierdzil <spelnienia malzenskich obowiazkow> i tyle,kladl sie spac bez rozmow,bez przytulenia...
-
A nie stało się tak, bo pojawił się Adrianek?
Następny twój post jest tylko ciągiem dalszym tego powyżej:
Z mezem zaczelismy sie od siebie oddalac,nie spalismy ze soba,czeste klotnie wyprowadfzaly mnie z rownowagi! widzialm ze cierpi,wiedzial ze cos jest nie tak ale nie umial odgadnac co. postanowilam przyznac sie do wszystkiego z dwoch powodow,aby skonczyc ta chora sytuacje z sasiadem,mialam nadzieje ze skoro wszyscy sie o tym dowiedza,bedzie latwiej to zakonczyc,przestac myslec itp. oraz dlatego ze nie moglam patrzec na meza jak cierpi,kocha mnie nad zycie i nie mialam skrupulow tego nie naprawic...
Dalej przyznajesz:
do meza nic nie czuje,totalnie mnie nie interesuje,widzi ze caly czas mysle o nim ale rowniez nic nie mowi. ........ ogarnia mnie strach,kiedy dochodzi do sytuacji intymnej miedzy mna a mezem,zamykam sie i tyle w tej sprawie...
Powiedziałaś o tym mężowi? Jestem w 100% pewien że nie!
,mysle ze sklamal mowiac ze z nim rozmawial,tylko po to abym przyznala sie do tego,ze po zdradzie probowalam sie kilka razy z nim skontaktowac... Wlasnie dzis byly plany kupic nowy samochod,i wszystko wzialo w leb... siedze w pracy i wyjee do ksiezyca:
Już jest pozamiatane... Jednak to prawda, rozmawiał z nim! Chcąc ratować swoje małżeństwo i to abym mu w tym nie przeszkadzała, powiedział mojemu mężowi, że próbowałam się z nim skontaktować, pisać, spotkać się, co jest prawdą...
Teraz nie umiem temu zaprzeczyć i chyba głupotą byłoby się tłumaczyć, że to nieprawda.
Twój mąż postąpił całkowicie logicznie. To był test na twoją prawdomówność, który oblałaś.
Już po tym powinien wywalić ciebie na zbity pysk!
I dalej czytamy:
Mam metlik w glowie,zalezy mi na mezu ale nie moge strawic tego ze z kochankiem tak wyszlo! czasem mysle,ze kloce sie z mezem,dlategio ze nie widze tamtego! tak jabym wyzywala sie na mezu! Zaluje sie rozpada,bo to przeze mnie ale nie jestem pewna czy mam sie tarac to naprawic! czuje ze moze lapiej byloby sie rozstac.
- z orzeczeniem o twojej winie, oczywiście!
... ale w tej chwili do meza czuje tylko zal i wspolczucie i chociaz nie chce jego odejscia,[b]nie potrafie skomlec na kolanach...blagac o wybaczenie...
To zdanie udowadnia, że nie masz zamiaru walczyć o wybaczenie męża.
Czy powiedziałaś jemu to wprost? Też na pewno nie, bo nie masz odwagi.
A to już rozwaliło mnie zupełnie:
cala noc przeplakalam i teraz ledwo sidze:( obiecalam sie odezwe wiec to napisze. Otoz kiedy moj maz dowiedzial sie o mojej zdradzie(jakis miesiac temu),w ten sam dzien spotkal naszych wspolnych znajomych ktorzy jechali na dyskoteke,zabral sie z nimi... wtedy tez juz byl pod wplywem alkoholu,tam jeszcze sie doprawil... i co zrobil? REWANZ!!! dowiedizlaam sie o tym wczoraj,nie miesci mi sie to w glowie,wydal go nasz wspolny przyjaciel bo nie mogl patrzec jak o wszystko obwinial mnie moj maz a sam czul sie bez winy... Wypieral sie tego oczywiscie ale ja wiemm na 1000proc ze jest to prawda,chociazby po jego gadce! Nie spal w domu,chyba nawet w samochodzie,bo co jakis czas slyszalam dzwiek silnika(pewnie bylo zimno). Teraz juz jestem pewna,ze nasze malzenstwo nie ma najmniejszego sensu! Jak mogl,to jest juz patologia! Na zdrade odwdziaczkl sie zdrada!Z jednej strony ciesze sie ze tak sie stalo,to jest dobry pomysl na skonczenie tego wszsytkiego! czuje taki zal,smutek,caly czas pytam siebie gdzie byl blad,ze do tego doszlo,tyle lat na darmo.
dodam jeszce ze pieerwze jego slowa po przeleciniu tej suczy bylo wlasnie do kumpla"" jak ona mnie puscila w rogi to ja zrobilem jej rewanz,po c..j ja sie ohajtalem/"" czy to sa slowa czlowieka ktory kocha zone nad zycie? czy to sa slowa czlowieka ktory byl tak dobry dla zony?
Tu wystarczy za komentarz to co napisał Vuk powyżej!
Wszystko co w tej chwili robisz,robisz tylko z własnego egoizmu i ze strachu.
Ze strachu, że zostaniesz sama. Kochaś się na ciebie wypiął, mąż by zostawił.
W dodatku z rozwodem z orzeczeniem twojej winy, z pełnymi tego konsekwencjami.
To podpowiedział pewnie tobie Adrianek i stąd taka zmiana frontu.
A tak będzie dalej łożył na utrzymanie suczy u boku.
Szczerze: wolałbym aby te pieniądze, które wyda na ciebie, wydał na prostytutki.
One chociaż są uczciwe. I ma full service, je nigdy nie boli głowa i nie okazują obrzydzenia w stosunku do klienta!
Powiem tak, twój mąż to facet bez jaj, że zgadza się wrócić do ciebie i to na twoich warunkach.
Ale przejrzy na oczy szybko, z jaką suczą mu przyjdzie żyć!
Bo jak będzie inaczej, to będzie ciężkim frajerem
mark21, nie denerwuj się chłopie
na głupotę ludzka nic nie poradzisz ![]()
112 2012-10-02 20:54:26 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-03 08:48:30)
mark21, nie denerwuj się chłopie
na głupotę ludzka nic nie poradzisz
witaj ponownie Karolcia, nie wytrzymałem.
Edit
usunięte przez moderatora, przeorała mężowi psychikę i jeszcze ma do niego pretensję.
Ja bym ją wyrzucił z domu na zbity pysk!
Proponuję panować nad swoim językiem, obrażania użytkowników nie mamy zamiaru tolerować
113 2012-10-02 21:01:59 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-03 08:49:10)
usunięte przez moderatora
114 2012-10-03 07:25:36 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-03 08:49:44)
Mark jak ja bym w tym momencie chciala stanac z toba twarza w twarz!! usunięte przez moderatoraNie bede dyskutac z kims kto mnie wogole nie rozumie wiec to co napisales wypuscilam drugim uchem i dla twojej swiadomosci,moje klopoty z mezem zaczely sie ponad rok temu gdy urodzilam drugie dziecko a nie wtedy kiedy zaczelam romans!!!
115 2012-10-03 10:11:47 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-03 10:27:54)
Ulcia chciałabyś stanąć twarzą w twarz z Mark? Przypuszczm , że kilku formułowiczów też by chciało naprzeciw Ciebie usunięte przez moderatora, bo swoją zdradą zrujnowałaś psychikę mężowi to jeszcze zastanawiasz się czy łaskawie starać się o odbudowanie tego związku. Przecież tak naprawdę to Tobie chodzi o Twój własny tyłek , aby puki co nie był sam. Nie chcesz teraz zostać sama na " lodzie" bo kochaś to już sam się "wyślizną " i dlatego będziesz się starała z mężem przebywać jeszcze jakiś czas razem .No cóż , facet którt został zdradzony i zostaje nadal z tą kobietą jest mężczyzną , ale jednak bez "jaj" taki facet to " mięczak" , a kobieta która Go zdradziła jest dziw.ą / to nie jest zawód ale charakter / .Jeżeli zdradziła raz to zdradzi następny raz i jeszcze raz i jeszcze ........Na to wskazują historie opisane w tym forum i jeszcze w kilku innych. Dlatego uważam , że jak jest zdrada to jest również koniec związku.
Ludzie, odpuśćcie. Ona naprawdę nic nie rozumie... Nie rozumie, co naprawdę się wydarzyło i kto tę spiralę rozpoczął. A póki nie zrozumie, to nie będzie potrafiła nic odbudować. A nie chce zrozumieć...
Ludzie, odpuśćcie. Ona naprawdę nic nie rozumie... Nie rozumie, co naprawdę się wydarzyło i kto tę spiralę rozpoczął. A póki nie zrozumie, to nie będzie potrafiła nic odbudować. A nie chce zrozumieć...
Dlatego ostro pojechałem po bandzie- ona potrzebowała potężnego wstrząsu.
Jednak nic do niej nie dotarło.
Dalej buta i arogancja. No cóż, taki jej charakter
Przyłączam się do Twojej propozycji.
Tylko żal jej męża ![]()
Nie wie, co czyni i co go jeszcze czeka.
Ciało puszczone raz w ruch, dalej, przy pierwszym kryzysie, będzie się puszczać.
118 2012-10-03 11:12:16 Ostatnio edytowany przez mark21 (2012-10-03 11:13:01)
Mark jak ja bym w tym momencie chciala stanac z toba twarza w twarz!! usunięte przez moderatoraNie bede dyskutac z kims kto mnie wogole nie rozumie wiec to co napisales wypuscilam drugim uchem i dla twojej swiadomosci,moje klopoty z mezem zaczely sie ponad rok temu gdy urodzilam drugie dziecko a nie wtedy kiedy zaczelam romans!!!
Ulcia, jestem gotowy, przyjmuję na klatę.
W oczy powtórzyłbym Tobie jeszcze raz to samo!
Prawda o Tobie zabolała-bo miała zaboleć, uj... biedna,skrzywdzona przez męża dziewczynko.
Bo między Tobą a mną jest duża różnica.
Ja zawsze myślę głową( po to Bozia dała nam mózg), nie tym co mam między nogami.
I nigdy w życiu nie zrobię tego co Ty zrobiłaś swojej rodzinie.Mam charakter i trzymam się jednej zasady- nie krzywdzę nikogo z kim jestem i komu ślubowałem wiernośc, miłość i uczciwość małżeńską.
Gdybym uznał, że nie ma już co ratować- po prostu odszedłbym i dał osobie którą kocham wolność, z miłości właśnie.
I na koniec poczytaj sobie i utrwal poniższy tekst:
"Mądra miłość nie pozwala na wszystko tym których kochamy...
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym... "
Mark, ale nie ma sensu sie zezwierzecac w imie potrzasniecia kims, kto i tak nie rozumie, bo zbyt jest zapatrzony w siebie. Sa tacy co czuja sie jak zlodzieje jak niechcacy zapomna skasowac bilet w mpk i aby byc uczciwym potem kupuja i niszcza taki bilet (serio, znam takich
), a sa tacy, co nie zrozumieja swojej winy nawet jak wyjda z kalachem i wymorduja pol osiedla. Ot, jeszcze nie odkryto gdzie fizjologicznie sie poczucie moralnosci miesci, wiec nie ma na podlosc i egocentryzm tabletek.
No a mi tez szkoda meza. I dzieci - przede wszytskim. On jest dorosly chlop, poradzi sobie. Ale dzieci widza i nie rozumieja co sie dzieje, a jak zrozumieja, kogo maja za matke, to moze byc wstrzas. Na posiadanie dzieci powinny byc rzadowe pozwolenia.
Może ktoś mi przypomni bo sie trochę w niektórych wydarzeniach to pogubiłem . Ulcia pisze , że " niestety od maja b.r. zaczeliśmy się spotykać , nasz romans przerodził się w dziką namiętność " /2012.09.28 / . Następnie " w naszym małżeństwie nie dzieje się żle od czsu kiedy zaczełam romans, to już trwa około dwóch lat " /2012.09.30 / . Potem " moje kłopoty z mężem zaczeły się ponad rok temu gdy urodziłam drugie dziecko , a nie wtedy kiedy zaczełam romans " /2012.10.03 / . Kiedy autorka tego postu pisze prawdę ? I jeszcze taka jedna moja refleksja .Ulcia ma jedno małe dziecko i drugie około 6-7 miesięcy , to gdzie się spotykała ze swoim kochankiem żeby przeżywać " dziką namiętność " i kiedy to robiła ?
przeprowadz się
Skoro romans trwa od 2 lat, a dziecko urodziła rok temu, to kto jest ojcem tego dziecka?
witam. To jeszcze raz,z mezem pogubilismy sie juz ponad rok temu,dziecko urodzxilam w listopadzie a romans zaczelam w maju 2012!!! Ojcem dziecka jest moja maz!!!
Jest dobrze,zostal w domu,rozmawiamy,nie wspominamy o tych wszystkich wydarzeniach... Przepraszam go codziennie i staranm sie mu udowodnic,jak bardzo sie pomylilam i jak bardzo zalezy mi na tym abysmy znowu byli szczesliwym malzenstwem.. Dzisiaj jedziemy po samochod,jednak zdecydowalismy sie go kupic.pozdrawaim..
No przeczytałam z trudem cały wątek. Nie wkraczając w niuanse zastanawiam się dlaczego nie rozmawiałaś z mężem ZANIM postanowiłaś Go zdradzić? Skoro było źle, "uczciwość małżeńska" nakazywałaby zakomunikować to człowiekowi, którego wybrałaś do wspólnego życia.
Jedno jest pewne. On nie zapomni twojej zdrady.
Oburzyłaś się, że poleciał na "sucz". Ząb za ząb. Ciebie zabolało, to teraz wiesz (przynajmniej po części) jak Jego bolało.
Jak to się dzieje, że niektórzy ludzie w związkach nie umieją uszanować tego co/Kogo mają?
125 2012-10-05 11:43:40 Ostatnio edytowany przez ulcia853 (2012-10-05 11:44:48)
nie raz rozmwialismy o tym co sie dzieje z naszym malzenstwem w naszym zyciu... ze nie potrafimy sie dogadac,ze soba rozmawiac,nie spedzamy razem czasu bo tego czasu zawsze brakowalo, mowilam i prosilam aby to zmienic,aby zaczal mnie zauwazac!! jednak moje proszenia szly na nic,potem gdy juz zaczal sie domyslac co sie dzieje,poswiacal wiecej uwagi ale dla mnie to bylo tak jakby o jeden dzien za pozno...! Nie zapomni? Mam nadzieje ze jednak zapomni,wierze w to,on rowniez.. duzo rozmawiamy teraz,dzwonimy do siebie w wolnych chwilach. I choc nasze godziny pracy sie nie zmienily,staramy sie kazdego wieczoru doceniac to,ze jestesmy wszyscy razem
ale z tego wszsytkiego najgorsze jest to,ze dzien w dzien widuje tego nieszczesnego sasiada i jego zone!
Mąz Ulci to wielki frajer.Zona Go namiętnie zdradzała pewnie w ich własnym mieszkaniu , a dzieci były w tym czasie gdzieś w pokoju aby nie przeszkadzać . Następnie powiadomiła wszystkie zainteresowane osoby o romansie , aby zakończyć to małżeństwo i związać się na stałe ze swoim kochankiem. I co , mąż uwierzył w bajeczki żoneczki , że ona przeprasza i stara się udowodnić jak bardzo pomyliła się i jak bardo zależy jej , aby byli razem. Ha,ha, ha, ha, ale szybka zmiana . Przecież jeszcze niedawno /2912.09.30/ pisała , że "kłócę się z mężem dlatego , że nie widzę tamtego " . A jej mąż uwierzył w te opowiadania i z radości kupi samochód - brawo jaki " wspaniały " pomysł . Zonie po pewnym czasie pewnie znudzi się małżonek bo wystarczy , że " gdzieś, kiedyś musiało się coś stać między nami i zapomniałam...." . Złoży pozew o rozwód , a wtedy samochód jako przedmiot nabyty w czsie trwania małżeństwa będzie do podziału . Ulcia to jednak przebiegła kobieta , egoistka i materialistka Często zadaję sobie pytanie , dlaczego mężczyżni są tacy naiwni i łatwowierni ? Tak łatwo dają się ograbić z własnych pieniędzy .
"Każdy człowiek (może z wyjątkiem joginów pustelników) potrzebuje bliskości, ciepła. Mąż to dostawał, ale lekceważył. Pojawił się inny, który pokazał, że umie dać to właśnie. Gdy człowiek usycha z pragnienia, napije się wody bez sprawdzania czy jest zatruta. " Tak napisała Artemida i zgadzam się z nią. Ktoś z was zauważył że życie po ślubie nie jest takie samo jak przed. Ale dlaczego??? Czy nie mogłoby być inaczej?? Czy musi tak być??? Sama nie jestem święta i zaczęłam żyć właśnie gdy ktoś inny zwrócił na mnie uwagę. Wystarczyło kilka słów, że ładnie wyglądam i aż się człowiekowi raźniej na duszy robiło. Gdyby maż to kiedykolwiek zauważył, pochwalił nową fryzurę, strój, że ubyło kilka kilogramów może wtedy MY zakompleksione mamuśki nie szukałybyśmy wrażeń gdzie indziej. To nie usprawiedliwienie czynów ale może bardziej rada dla mężów. Patrzcie na to co macie w domu i chwalcie za drobnostki. To dotyczy również żon, ale w tym przypadku panów.
"Każdy człowiek (może z wyjątkiem joginów pustelników) potrzebuje bliskości, ciepła. Mąż to dostawał, ale lekceważył. Pojawił się inny, który pokazał, że umie dać to właśnie. Gdy człowiek usycha z pragnienia, napije się wody bez sprawdzania czy jest zatruta. " Tak napisała Artemida i zgadzam się z nią. Ktoś z was zauważył że życie po ślubie nie jest takie samo jak przed. Ale dlaczego??? Czy nie mogłoby być inaczej?? Czy musi tak być??? Sama nie jestem święta i zaczęłam żyć właśnie gdy ktoś inny zwrócił na mnie uwagę. Wystarczyło kilka słów, że ładnie wyglądam i aż się człowiekowi raźniej na duszy robiło. Gdyby maż to kiedykolwiek zauważył, pochwalił nową fryzurę, strój, że ubyło kilka kilogramów może wtedy MY zakompleksione mamuśki nie szukałybyśmy wrażeń gdzie indziej. To nie usprawiedliwienie czynów ale może bardziej rada dla mężów. Patrzcie na to co macie w domu i chwalcie za drobnostki. To dotyczy również żon, ale w tym przypadku panów.
No,no gratuluję podejścia do życia.
Obyś nigdy na własnej skórze nie odczuła zdrady miłości swojego życia.
Skoro się nie układa- odchodzę, (takie mam zasady, wyniesione z domu), a nie zdradza.
Chociażby z szacunku dla osoby, z którą przeżyło się wspólnie lat kilka i więcej.
Nie po to bozia dała człowiekowi rozum, aby ranić jak by na to nie patrzeć bliską sobie osobę.
A zdradzający zawsze znajdzie argument, dlaczego to zrobił. Bo chce uspokoi swoje sumienie.
Zanim się wypowiesz, poczytaj dokładnie to forum, zobacz ile jest zdradzonych kobiet/żon/matek i mężów
"Każdy człowiek (może z wyjątkiem joginów pustelników) potrzebuje bliskości, ciepła. Mąż to dostawał, ale lekceważył. Pojawił się inny, który pokazał, że umie dać to właśnie. Gdy człowiek usycha z pragnienia, napije się wody bez sprawdzania czy jest zatruta. " Tak napisała Artemida i zgadzam się z nią. Ktoś z was zauważył że życie po ślubie nie jest takie samo jak przed. Ale dlaczego??? Czy nie mogłoby być inaczej?? Czy musi tak być??? Sama nie jestem święta i zaczęłam żyć właśnie gdy ktoś inny zwrócił na mnie uwagę. Wystarczyło kilka słów, że ładnie wyglądam i aż się człowiekowi raźniej na duszy robiło. Gdyby maż to kiedykolwiek zauważył, pochwalił nową fryzurę, strój, że ubyło kilka kilogramów może wtedy MY zakompleksione mamuśki nie szukałybyśmy wrażeń gdzie indziej. To nie usprawiedliwienie czynów ale może bardziej rada dla mężów. Patrzcie na to co macie w domu i chwalcie za drobnostki. To dotyczy również żon, ale w tym przypadku panów.
Idąc Twoim tokiem myślenia zapewne zgodzisz się z podobnym stwierdzeniem mówiące, że kobiety powinny zawsze kiedy maż ma na to ochotę uprawiać sex... jeżeli nie to jest dobry argument by zdradzić. No bo skoro nie jest ważne to, czy facet ma ochotę, siły chwalić kobiety za byle co, w takim razie nie jest ważne to, czy kobieta ma ochotę, siły na sex ![]()
AUTORKO - Mark ,Vuk .Dobrze Ci pisza ,Twoj maz oszalal z rozpaczy ,okazal sie moze slabszy dlatego poszedl na bok ,ale to byl skutek ,reakcja na to co zrobilas.
Kim ,jaka kobieta trzeba byc by zniszczyc dwie rodziny .
Troche empati ,nie zaszkodzi ,polepszy Twoje zycie w przyszlosci.