Tak z tym twardnieniem to wiem że to są te skurcze, ale martwi mnie ten ból... od wczoraj nic normalnie nie mogę zrobić. Zaraz muszę się kłaść. Mam wrażenie że skóra mi pęka (tak to odczuwam). Chyba zadzwonię w poniedziałek do położnej żeby się uspokoić ze to nic groźnego - a może doradzi coś na to?
Samo twardnienie brzucha i napinanie mi nie przeszkadzało - fakt że po kilku takich seriach czułam się tym zmęczona, ale było to znośne.
Jak ostatnio byłam u gin to nie miałam bóli nawet lekkich więc nic nie zgłaszałam. Ale martwię się tym trochę - tym bardziej że tak jak wcześniej pisałam nic nie mogę zrobić zmywam "na raty", prasuję "na raty". No a na myśl o kąpieli aż mnie skręca. Biorę zawsze prysznic - a w domu nie mamy prysznica tylko wannę więc muszę się trochę "powyciągać" żeby wejść i wyjść (przy moich krótkich nóżkach
)
Desire właśnie zobaczyłam Twój post. Tak też zrobię, wolę się dopytać "fachowców" niż potem płakać że coś przeoczyłam.
Też się nasłuchałam, że po przyjściu dziecka na świat to rewolucja w domu i wiele nie porozumień będzie - zobaczymy. A teściową się nie przejmuj to Ty jesteś matką i Ty decydujesz o metodach wychowawczych i żywieniowych swojego dziecka.
