Dziewczyny - róbcie co chcecie. Dla mnie 50 czy 80 zł to naprawdę nie jest koszt nie do przeżycia - to jeden zestaw śpiochów ze Smyka - a przynajmniej mam spokój.
Na toxo się bada kobiety w ciąży bo w przeciwieństwie do boreliozy czy cytomegalii ta choroba jest mega często spotykana - a na dodatek przechodzi się ją z objawami grypopodobnymi. Za to dla dziecka może się skończyć źle. Nie krytykuję waszych lekarzy - każdy sam wie co robi.
Ale skoro mamy to forum - i skoro możemy się czegoś od siebie nawzajem dowiedzieć - to myślę, ze przynajmniej warto z tej wiedzy na tyle skorzystać aby potem spytać się lekarza co na dany temat sądzi. Po prostu przy następnej wizycie zapytajcie o toxo - dlaczego was nie skierował i tyle.
A jak słyszę o tym, że jak ktoś nie ma kota to nie musi się badać to mi ręce opadają. Każdy, naprawdę każdy, artykuł w necie o ciąży, o badaniach, o toxo itd. jest nafaszerowany informacjami o tym, że jest to MIEJSKI MIT, że tą chorobą można się zarazić tylko od kotów. Po pierwsze można się nią zarazić od wszystkich zwierząt domowych - z tą różnicą, że jedynie kot jest ostatnim żywicielem toxoplasmosis gondi - czyli tylko w jego odchodach znajdują się larwy. Natomiast również pies może mieć larwy na sierści jeśli na przykład podczas spaceru się w czymś wytarza.
Po drugie - larwy te żyją w ziemi, przenoszą je głównie myszy i inne jakieś gryzonie - co oznacza, że nie tylko w mięsie się one znajdują ale również na warzywach. Wszystkich warzywach, które jemy, a które rosną w ziemi. Aby zabić pasożyty toxoplasmosis trzeba myć warzywo w temperaturze - tu nie pamiętam dokładnie jakiej ale na pewno powyżej 40C. Robicie to regularnie? Każdą rzodkieweczkę, każdego pomidorka?
Nie uważam nikogo za wyrodną matkę
Sama piję litrami coca-colę i wcinam McDonalda i uważam, że każdy ma swoje sumienie i wie co dla niego najlepsze. Nie mniej jednak jeśli napotykam jakąś informację dotyczącą ciąży, temat, z którym w ogóle nie jestem obeznana to staram się poświęcić co najmniej chwilę na poszperanie w Internecie albo na dopytanie was - albo na rozmowę z moim lekarzem. Lepiej sprawdzić wszystko dwa razy niż potem żałować. Zwłaszcza, że leczenie takiej toxo to tylko antybiotyk - a skutki nieleczonej nieporównywalnie większe.
O!
Koniec mojego wywodu 
PS. Dopiero teraz zobaczyłam post mm - widzę, że poglądy mamy podobne bardzo
PPS. Joasia_ana - juz nie demonizujmy... Większość z was chodzi publicznie więc dopłaca jedynie za niewielką część badań. Toxoplazmozę - jak pisałam - robi się raz (jeśli się ją przechodziło) lub dwa albo maksymalnie trzy razy w ciągu ciąży... Inne badania tylko raz... Ten koszt nie jest więc co miesiąc tylko raz...
A teraz przechodząc do innych, medycznych zagwozdek
Byłam u chirurga - od 7.30 do 12.00 tam siedziałam i powinnam dostać order cierpliwości
Ale pod znieczuleniem obwiązał mi tą moją narośl na brodawce specjalną nicą, podobno ma teraz w ciągu 2 tygodni się zeschnąć (bo brak dopływu krwi) i odpaść bez blizny. I po krzyku 