Uaaaaa!!!! Desire, oddawaj tą ślicznotę!!!!!
Ja się ostatnio zamieniam w złodzieja dzieci
Jak w sklepie gdzieś zobaczę takiego bąbelka w wózku to bym najchętniej podbiegła i zabrała
Gratulacje Desire, że przetrwałaś. Fajnie, że Hania grzeczna i dużo śpi - miejmy nadzieję, że tak zostanie
mm, to co, jeszcze chwila moment i Majka dołączy do naszej bobo-paczki
A u mnie przeprowadzka cały czas w toku. Wczoraj pojechałam do nowego mieszkania i miałam takie przygody, że głowa mała. Dostałam pilota do szlabanu i bramy garażowej oraz kartę magnetyczną, której trzeba użyć żeby wyjść z garażu do windy i wjechać do klatki. Aaaale... niestety koleś nie pamiętał numeru miejsca parkingowego
Więc zaczęło się od tego, że z ochroniarzem próbowaliśmy dojść po dokumentacji, które jest przypisane do tego mieszkania. Jak się udało to się okazało, że mój pilot szlaban owszem otwiera ale bramę garażową tylko wyjazdową - a wjazdowej nie
Więc musiałam wjechać wyjazdem, jakoś krążąc po tym ogromnym parkingu udało mi się znaleźć miejsce o odpowiednim numerze a tam... już zajęte! Potem wyszło, że ktoś obczaił, że długo stało puste i sobie zajął - i nie wiadomo kto. No cóż, na szczęście jest w takim miejscu, że mogę moim krótkim fiacikiem go zastawić nie zastawiając innych więc coś czuję, że sprytny właściciel auta szybko się znajdzie.
Najgorsze jednak było dalej - szukam wejścia do klatki, znajduje, przykładam kartę a tu.... biiiip. Karta nie działa! A ja w garażu! Bez opcji otwarcia bramy wjazdowej - ani nawet trafienia do niej! Była godzina 22.30, żywej duszy nie ma, w garażu brak zasięgu telefonu i ja sama... Z siatami rzeczy, garnkami, lampami i innym badziewiem. Myślałam, że na zawał tam zejdę
Na szczęście po chwili się zorientowałam, ze jedne drzwi do klatki ktoś zostawił uchylone i jakoś udało mi się dotrzeć do windy...
Wróciłam do domu przed 1.00 i byłam tak zmęczona tym wszystkim, że padłam jak trup.
A dziś czeka mnie malowanie drzwi od szafy i łazienkowych w starym mieszkaniu. Jutro przewózka mebli. I w końcu finisz... Niech ktoś da mi siłę bo po mału zaczynam wymiękać.