OK, jestem przed kompem więc odpisuję 
Po pierwsze - jeśli chodzi o pampersa. Oczywiście - trzylatkom może się zdarzać popuszczenie, zwłaszcza w nocy. Nie mniej jednak nie jest to powód do zakładania codziennie pampersa. Tym samym bowiem sobie ułatwiamy życie - ale dziecku utrudniamy. Lada moment będzie miało 4 czy 5 lat - a wtedy dopiero zacznie się problem z nauką nowych nawyków. Higieny należy uczyć jak najwcześniej. Pytanie - jak mały sobie radzi z tym w przedszkolu? Podczas leżakowania? Czy też się moczy? Czy ma zakładanego pampersa w ciągu dnia? Jeżeli tak to trzeba zacząć od nauki siusiania do nocnika w ciągu dnia. Jeśli problem jest ograniczony do nocy wtedy nie obejdzie się bez wizyty u lekarza. Przyczyn nocnego moczenia jest sporo - zarówno tych stricte fizycznych (np. zaburzenia w pracy pęcherza moczowego, brak odpowiedniego wydzielania hormonu zwanego wazopresyną itd.) do tych, o podłożu psychicznym (natomiast nie jest prawdą, że dziecko siusia w nocy ze względu na stres! raczej jest na odwrót - stres pojawia się ze względu na nocne moczenie).
Po drugie - zaburzenia mowy. Trzylatek powinien mówić zdecydowanie więcej niż synek Twojej znajomej. Oczywiście pojawiają się różnice w rozwoju mówy u niektórych dzieci a ich przyczyny mogą być różne. Może być to wada aparatu mowy - tu niezbędna będzie konsultacja z logopedą, wada słuchu - wtedy idziemy do laryngologa, albo wiele innych, np. wychowywanie się w dwujęzycznym domu (wtedy dziecko naturalnie uczy się dwóch języków w tym samym czasie, co powodować może lekkie opóźnienia w nawiązywaniu przez nie komunikacji). Niestety jednak najczęściej takie problemy pojawiają się u dzieci, z którymi mało się rozmawia, nie oczekuje się od nich prób relacjonowania wydarzeń, nie czyta się im książek, nie dostarcza odpowiednich materiałów do nauki, nie stymuluje się w ich w żaden sposób. Co gorsza często leniwe mamusie ograniczają się do włączenia dziecku kreskówki, w której bohaterowie niemalże się nie porozumiewają, jest tylko ciągłe "HUK, BUM, TRZASK, ŁUP, PAC" itd. Skąd dziecko ma umieć rozmawiać? Z kosmosu sobie tej wiedzy nie weźmie niestety, samo sobie edukacyjnej bajki nie włączy, samo sobie książki nie przeczyta.
Prawda jest taka, że moje trzylatki w przedszkolu kolory znały i to nie tylko po polsku ale i po angielsku. Liczenie - do 10 po polsku i do 5 po angielsku to STANDARD. Oczywiście jeśli się maluchom poświęca czas i uwagę.
Zbierając to do kupy - ja widzę tutaj niestety obraz dziecka zaniedbanego przez mamę. Po zaobserwowaniu pierwszych, znaczących różnic rozwojowych między tym dzieckiem a innymi w jego wieku należy od razu skonsultować się z lekarzem - najlepiej psychologiem rozwojowym. To on po dokładnej analizie powie czy należy rozpocząć terapię czy nie. Ciężko mi to jest określić przez Internet. Psycholog rozwojowy sprawdzi przede wszystkim czy dziecko nie ma żadnych zaburzeń. Trzy lata to mniej więcej okres, w którym diagnozuje się np. autyzm czy Zespół Aspergera, które mogą dawać podobne objawy do opisanych.
Drugim krokiem powinna być konsultacja z przedszkolem, do którego mały uczęszcza. Należy się dowiedzieć jak dokładnie funkcjonuje w grupie, jak tam sobie radzi - zarówno w kwestii higieny (dzieci w przedszkolu same siusiają, trzylatki ewentualnie czasem potrzebują pomocy przy wytarciu pupy po kupce; myją zęby po jedzeniu, przebierają się na leżakowanie itd. - łatwo można zaobserwować jeśli dziecko ewidentnie nie radzi sobie z samodzielnością na tle innych) jak i rozwoju psychicznego.
Warto spytać przedszkolankę jak ocenia rozwój malca i czy planuje jakieś dodatkowe czynności, które mogłyby pomóc mu w wyrównaniu poziomu z innymi dziećmi (a pomysłów jest na to mnóstwo i naprawdę nie wymagają od nauczycielek wielkiego nakładu pracy. Wystarczy by np. sprzątając poprosiła chłopca by pomagał jej układając klocki w pudełku kolorystycznie - najpierw wszystkie niebieskie, potem zielone itd.).
I to, co najważniejsze - to jeszcze jest moment, kiedy spokojnie można wszystko nadrobić. Poświęcić trochę czasu każdego dnia na pracę z dzieckiem. Ale lada moment zacznie się szkoła i będzie już trudniej... Na dodatek jeśli dziecko ma zaburzenia jakiegokolwiek rodzaju - czy to jest kwestia niedostymulowania zmysłowego czy autyzm - wymaga jak najszybszego rozpoczęcia terapii. To będzie miało wpływ na CAŁE jego życie. Naprawdę nie wolno sobie bimbać i zakładać, że "z czasem się nauczy"...
Aha, i dziewczyny - co do tych butli... Serio - nawet nie piszcie takich strasznych rzeczy, że sześciolatki piją z butelek. Już pomijając wpływ jaki to ma na rozwój psychiczny... ale wiecie jak to psuje mleczaki? Zęby po prostu się odkształcają! Absolutnie NIE WOLNO!!!!!!!!