Kobra, no właśnie ja też schudłam, chyba nawet ze 4kg - ale może to i dobrze bo się ostatnio martwiłam czy nie tyję za dużo, haha
Zresztą - chudnę czy nie - to brzuch rośnie. Nie mam wątpliwości bo widzę to po pępku, jeszcze mi co prawda nie wylazł na wierzch cały ale coraz bardziej widzę jego wnętrze
Bardziej się martwię tym, że od dwóch dni mam cały czas obniżoną temperaturę - 35,3 - 35,9 C cały czas. Wiem, że gorączka może szkodzić bomblowi ale czy taka niska temperatura jest zupełnie nie groźna? Ktoś coś wie na ten temat? Ogólnie czuję się dobrze, wiadomo - trochę słabo - ale to nic dziwnego po prawie dwóch dniach wymiotów i biegunki.
Po mału zaczynam też już jeść normalnie, może to pomoże. A może chodzi o to, że jest spadek ciśnienia i ogólnie czuję się z lekka osłabiona? I ten śnieg i zimno? Heh...
Co do dyskusji o zaparciach - ja z moim syndromem jelita nadwrażliwego to już jestem przyzwyczajona, że nieraz i 3 i 4 dni nie mogę kupy zrobić. I nic nawet nie stosuję na to. Najlepiej to mnie stres zawsze przeczyszcza, heh
Albo przejście się do klubu - jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało... jak bas mocny jest w klubie to mi porusza perystaltykę jelit lepiej niż te wszystkie suszone śliwki i lekarstwa
Natomiast jeśli chodzi o lewatywę - ja to sama z chęcią zrobię i to chyba nie raz przed porodem. Jednak wolę żeby jak najmniej wyleciało ze mnie 
Dziewczyny - a co w ogóle sądzicie o planowanej cesarce? Rozmawiałam na planie z jedną aktorką, która mówiła o tym, że ona dwójkę dzieci w ten sposób urodziła i w ogóle nawet nie myślała o porodzie naturalnym. Potem jeszcze oglądałam jeden odcinek "Porodówki" na TLC gdzie to samo babka mówiła... I się zaczęłam zastanawiać jakie jest wasze spojrzenie na ten temat? Bez bólu, bez stresu, podobno blizny teraz już też tak nisko robią, że nie widać. Brzuch podobno od razu niemal po ciąży jest płaski i ładny. Ja to chyba jednak wolę przeżyć ten poród ale momentami sama nie wiem...