Czesc dziewczyny. Próbowałam zaglądać na internet ale po chwili robiło mi się niedobrze, wiec dlatego nie pisałam.
Jestem wściekła na koleżankę...W niedziele wieczorem zaprosiła nas do siebie, byłam zmęczona po zakupach, ale się uparła, wiec chciałam dotrzymać słowa i wpadliśmy do niej. Moze po 40 min, raczyła mnie powiadomić, ze jej mały synek miał wirusa, ale od dwóch dni czuje się dobrze i dodała, ze jeszcze mąż sie od niego zaraził...Wkurzyłam się, ale było już za późno...Jeszcze ten mały kichnął na mnie. Miałam nadzieje, ze się nie zarazę, ale dopadło mnie. Jestem na nią zła, bo wiedziała jakie mam problemy w ciąży i jeszcze przez jej głupotę (bo inaczej nie mogę tego nazwać) naraziła moje dziecko. Chyba każdy wie jak podatne są kobiety w ciąży na wszystko i jak to jest dla nich groźne, a wiadomo, ze wirus nie przechodzi na pstrykniecie palca, tylko się utrzymuje jeszcze jakiś czas...Nawet mi się nie chce z nią gadać!!!! Gdybym wiedziała, to w życiu nie pojechałabym tam. Byłam osłabiona praktycznie od poniedziałku, ale w środę wieczorem masakra...Silne wymioty, bóle brzucha, głowy i tak przez cala noc. Następnego dnia byłam u lekarza, zmierzyła mi tylko ciśnienie i zbadali mocz, powiedziała, ze wirus, nic nie mogłam jeść, mój facet tylko ciągle donosił mi picie i na sile piłam, żeby się nie odwodnić, ale ciągle wymiotowałam. Dopiero dziś zjem chyba trochę rosołu bo do tej pory od środy to zjadłam tylko trochę ryżu i chleb suchy a wczoraj jabłko. A tak to tylko piłam. Strasznie sie bałam o dzidziusia, ale to pewnie sobie wyobrażacie. Mam nadzieje, ze wszystko będzie ok,czuje się dużo lepiej tylko jestem jeszcze bardzo osłabiona. Z dobrych wiadomości to taka, ze już w ta środę mam dodatkowe USG.
d25, milo mi się zrobiło, ze pomyślałaś o mnie :* Co do Twoich bólów głowy, to niestety tez mam je bardzo często...Ale cienienie miałam ok, tez sprawdzaj 
pennylane, tez kiedyś byłam uparta i pierwsza się nie potrafiłam odezwać, teraz jakoś inaczej do tego podchodzę...Obie strony się meczą bez sensu, lepiej się odezwać i spróbować wyjaśnić. Oczywiście całkiem jest inaczej gdy się nie mieszka razem, wtedy jest trudniej. Ja nie mogę być z kimś w jednym pomieszczeniu i nie rozmawiać, katorga. Wole już ta dumę sobie w buty schować
. Chyba, ze jest ewidentnie poważna wina faceta, ale zazwyczaj jest moja wina
. Jeżeli poszło o bzdurę to szkoda czasu na ciche dni. Mam nadzieje, ze wkrótce się pojednacie...:)
Desire1987, ja na bezsenność cierpię od dziecka, mam dużo leków ziołowych i herbatek, ale w ciąży nie biorę. Ostatnio nawet dobrze sypiam, ale szczerze to nie znam jakiejś złotej reguły na bezsenność...Tyle, ze u mnie to było bardziej na tle nerwowym. Mam nadzieje, ze jakoś przetrwałaś ten dzień, tym bardziej z gośćmi, pewnie byłaś wyczerpana...:/
Ewelina, SUPER, bardzo się ciesze
))). Na szczęście możesz wrócić do synka i miejmy nadzieje, ze teraz będzie dobrze:)
mm, jestem pewna, ze dotrwacie i będzie wszystko ok
.
Julia, jak się czujesz???
Pozdrawiam resztę dziewczyn 