Sama prawda, zgadzam się
Ja niesamowicie podziwiam wszystkie kobiety, które - zwłaszcza w tym początkowym okresie - są same bo ja, tak jak mówię, gdybym nie miała mojej mamy to nie wiem czy już nie pisałabym do was z białego pokoju w Tworkach
Zapier...l jest konkretny a jeszcze czasem jak mi mój mąż wracając po jakimś koncercie czy innej pracy przy filmie mówi, że jest śmiertelnie zmęczony bo nie spał od 6 rano a np. jest 2 w nocy to się mu śmieję w twarz i mówię, że ja nie spałam od półtora miesiąca
Ale wiadomo - faceci tego po prostu nie kumają. Poza tym oni - mimo tego, że teoretycznie są silniejsi - nie zostali wyposażeni przez naturę w te hormony, które pozwalają nam, kobietom, przetrwać ten codzienny hardkor.
Joasia - nie wygląda mi to za dobrze. Naprawdę nie życzę Tobie ani nikomu, nawet najgorszemu wrogowi, żeby trafiło mu się tak absolutnie nie-śpiące dziecko jak Teo
A widzę, że pomału u Ciebie to się zaczyna
I nie wiem co Ci doradzić
Tylko dużo, dużo, duuuuuużo siły. A jak już totalnie wariujesz to idź do toalety czy gdzieś i wydrzyj się na maksa - to pomaga. Chociaż do mnie sąsiadka przyszła po którymś takim krzyku
No cóż...
Cyniczna - w ogóle brak mi słów bo ja mam, jak wiesz, dokładnie to samo jeśli chodzi o reakcję na alkohol. NIENAWIDZĘ. Smród alko w moim łóżku i obleśny, rozmemłany facet to jedne z najgorszych koszmarów jakich doświadczyłam i dziękuję każdego dnia Bogu i sobie samej, że miałam siłe odejść od tamtego gościa mimo, że kochałam go na maksa.
I niestety nie wiem co Ci doradzić. Bo nie znam Twojego męża - ale na tyle na ile znałam swojego ex (który jakąś patologią nie był, też wychodził raz na 3-4 tygodnie tyle tylko, że dokładnie na tej samej zasadzie - nagle, potem nie odbierał tel, wracał po nocy, właził do wyra nawalony - a z czasem kiedy mu "zabraniałam" to po prostu wcale na noce nie wracał...) to żadna rozmowa nie daje efektów dłuższych niż miesiąc...
Ja próbowałam prosić, błagać, grozić, wywalać z domu, przyjmować z powrotem, wysyłać na terapię itp itd. I ch..j.
Nie znaczy to, że u Ciebie jest podobnie ale nie umiem powstrzymać tego, że jak czytam takie historie to budzi się we mnie jakiś diabeł, który automatycznie po prostu zieje nienawiścią do twojego męża i każdego faceta, który nie umie się powstrzymać przed waleniem wódy nawet w obliczu takich sytuacji jak małe dziecko w domu czy obietnica spędzenia wspólnie czasu ze swoją - ponoć ukochaną - żoną. Arghhhhh....