Kobra - ja już o tym pisałam - dieta eliminacyjna to jest jakiś wymysł polaków. Serio. Poczytaj sobie angielski strony jakiekolwiek to zobaczysz, że nikt nigdzie tego nie zaleca tylko u nas pokutuje jakieś dziwaczne myślenie. Dziecko jeśli boli brzuszek to tak naprawdę rzadko ma alergie na białko mleka krowiego - a częściej nietolerancję laktozy. A laktoza JEST TEŻ W KOBIECYM MLEKU. Niezależnie od tego co zjesz! Krowa je tylko trawę a laktoza w jej mleku jest
Tak na logikę
U nas była masakra ale to dlatego, że Teo ma i alergie i nietolerancję. A to było widać już na cycku - lekarka tak powiedziała na IP bo już wtedy był śluz i krew w kupce. Potem przy przejściu na mm było przez chwilę lepiej bo paradoksalnie mleko krowie ma dużo mniej laktozy - o czym mało kto wie. A ja się ostatnio obczytałam, że hej i teraz już jestem specjalistką w kolejnej dziedzinie
Przy okazji szperając zorientowałam się, że na 99% mój syndrom jelita nadwrażliwego nie jest syndromem jelita nadwrażliwego tylko właśnie nietolerancją laktozy!!!
Bo mam wszystkie objawy, które występują przy tym - np. to, że najgorzej się czuje po wszelkich gotowych przyprawach, sosach w proszku, zupkach instant itp. a one zawierają mnóstwo laktozy jako zagęszczacza.
Także wiesz, u nas to była kwestia genetyczna po prostu.
Co do Twojego męża - po raz kolejny powiem - przytocz mu historię moją i synów mojego męża. Niby takie to mleko matki najlepsze to dlaczego obaj jego synowie karmieni piersią chorowali na potęgę??? Kosma był w szpitalu już w wieku 2 miesięcy z ostrym zapaleniem płuc, a Luki ma atopowe zapalenie skóry, wszelkie alergie wziewne i problemy jelitowe podobne do mnie...
Ja byłam karmiona butlą i oprócz właśnie problemów trawiennych, które ujawniły się tak na poważnie w moim okresie dojrzewania to nigdy nie chorowałam na nic - a już jako dziecko to w ogóle! Pierwszy raz antybiotyk dostałam jak miałam 7 czy 8 lat! Moja mama od kiedy skończyłam 5 czy 6 miesięcy dawała mi codziennie syrop z buraków, a później jeszcze z cebuli, dodatkowo zawsze trzymała się zasady "zimnego chowu" i utrzymywała temperaturę w domu na ok. 18-20 C i cieniutko mnie ubierała i to mi dało odporność. A nie mleko takie czy inne...
Obecne mieszanki mają taki skład, że naprawdę różnica jest niewielka...
I tak na logikę - człowiek odżywiany nawet najlepszymi rzeczami ale NIE DOJADAJĄCY i WIECZNIE GŁODNY prędzej będzie chorował niż taki, który dostanie trochę gorszej jakości jedzenie ale wystarczająco dużo aby zapewnić normalne funkcjonowanie swojemu organizmowi... I tak samo jest z dzieckiem.
Przedstaw te argumenty swojemu mężowi i ciekawe co powie...
Możesz oczywiście karmić mieszanie ale szczerze - nie życzę Ci żeby Ola zaczeła mieć problemy z brzuszkiem bo to jest mordor jakiego sobie nawet nie wyobrażasz. Tzn. możliwe, że u nas było gorzej przez te alergie - ale i tak patrzenie na to jak dziecko się męczy jest dla matki koszmarem. A oczyszczanie organizmu trwa ok. 2 tygodnie według pani doktor - więc jeśli się zrobi masakra to przez tyle będą jeszcze jej skutki widoczne...
Oczywiście jest masa dzieciaków karmionych mieszanie, którym to nie szkodzi - no cóż, tu musisz sama podjąć decyzję.
Tylko tak się zastanawiam - skoro dziecko i tak będzie dostawało butlę to czy nie lepiej dla matki już odpuścić sobie ten cycek i móc właśnie zjeść normalnie, nawet napić się głupiego wina i poczuć, że jest czymś/kimś więcej niż wielką dojarką i gigantycznym cyckiem, którego całe życie jest dostosowane do diety. Każdy musi sam zdecydować.
Ja, pomimo tych brzuszkowych problemów, cieszę się, że mogę teraz na luzie jeść co chcę, a to sushi a to pizzę i nie zastanawiać się czy potem czeka mnie dzień czy dwa nieustannego ryku. Bo nigdy nie wiesz jak się skończy wprowadzenie nowego produktu...
Jeśli chodzi o nas - wydaje mi się, że jest coraz lepiej. Dzisiaj były może ze dwa, może trzy ataki płaczu - ale dużo krótsze... A przede wszystkim moje dziecko zaczęło móc normalnie chwilę poleżeć, porozglądać się, popatrzeć na świat i rozwijać - bo do tej pory to był tylko albo ryk albo niespokojny sen... I nic pomiędzy... Już się szczerze bałam, że jeszcze chwila a Teo będzie opóźniony w rozwoju bo kiedy miał na spokojnie się rozwijać skoro ciągle go coś bolało...
I noc też u nas była nienajgorsza, co prawda koło 2 w nocy po karmieniu musiałam go wziąć do łóżka ze sobą ale to dlatego, że w ogóle nie chciał spać a nie chciałam go odkładać do łóżeczka bo wiedziałam, że po 20 minutach zacznie jojczyć o uwagę - a tak to ułożyłam go sobie na brzuchu i sama zasnęłam a on popatrzył, popatrzył - aż w końcu usnął.
Ah, i powiem wam najlepszą z możliwych rzeczy - moja mama pojechała dziś do ZUSu i dowiedziała się jak tam progres w mojej sprawie bo nie wiem czy pisałam ale oczywiście poddali mnie kontroli w kwestii tego wysokiego zasiłku. Na szczęście ja w lipcu wystawiłam jedną fakturę i dostałam ze trzy za plan zdjęciowy do filmu mojego męża, plus ogarnęłam kilka maili itp. i napisałam długie oświadczenie dotyczące tego jaką działalność prowadzę i jacy są moi kontrahenci i... udało się!!! Już jest adnotacja, że sprawa wyjaśniona i 26 sierpnia mają mi wysłać pierwszy przelew! I to będzie zasiłek za lipieci i sierpień czyli prawie 10 tys.!!!
W końcu oddam wszystkie długi, które mi się nazbierały (mojej mamie wiszę prawie 6 tys. za wszystkie graty dla dziecka, masakra) i będę mogła zacząć normalnie planować wydatki i nie prosić się męża o każde pięć złotych
ALLELUJA!