Hej Kochane!
Przede wszystkim również wielkie kciuki za Kobrę99!
Pennylane ależ ten Twój synek uparty
dobrze mu w Tobie
mama wypoczywa i on też
jestem bardzo ciekawa kiedy się u Ciebie ruszy, też trzymam kciuki 
mm - dasz radę z utratą wagi, najważniejsze to motywacja i to by wpaść w odpowiedni rytm. Uda się na 100%!
polsza jak samopoczucie?
Elfiku jak u Ciebie Kochana? Wszystko będzie dobrze, nie stresuj się.
Edyta88 jak miałam okres nigdy nie brałam Apap-u, uważam, że nic nie pomagał, wspomagałam się już ibupromami najczęściej w opcji "max". No-spa to też była dla mnie jakaś pomyłka. O dziwo w ciąży Apap kilka razy mi pomógł - ból głowy czy nieznośny mięśniowy. Bidulko :*
Cynicznahipo czy w końcu udało się teściowi zawieść Cię do tego sklepu? Słowo daje, gdybyś mieszkała bliżej...
troche inna ja - przede wszystkim tulę Cię bardzo mocno. Współczuję Ci, nawet nie wiesz jak mocno. Życie z alkoholikiem to istny koszmar.
Oczywiście, że wszyscy są winni, że straciła prawko...uodpornij się na to tak mocno jak się da bo to naprawdę może człowieka szlag trafić. Niech ponosi konsekwencje swojego wyboru jakim jest wódka.
Wiesz, rozumiem zmęczenie Twojego Taty, ale po raz kolejny widzę, iż cały trud nałogu jego żony zrzuca na Ciebie, nie powinno tak być, to mnie osobiście boli podwójnie.
I dziękuję za budujące słowa 
U mnie lepiej, nie odzywałam się do męża cały wieczór i ranek, potem wybuchła awanturka taka na "wysokie C", ale w końcu powiedziałam co o tym wszystkim myślę i mąż de facto przyznał mi rację.
Potem się popłakałam jak bóbr i się pogodziliśmy.
Nie wiedziałam, że zamawiając te produkty on już siostrze zasugerował oddanie połowy. Z jednej strony to dobrze, że on nie skąpi, że w taki sposób chce mamie pomóc. Tylko cały czas mu zaznaczałam - mi nie chodzi o kasę jako kasę, tylko stricte o uprzedzenie, jakieś ustalenie, jasny komunikat i choćby zwykłe zapytanie.
Wszystko mu powiedziałam, to wszystko co pisałam i przekazałam mu kilka zasugerowanych przez Was wniosków, za co bardzo dziękuję.
Zapytałam czy mnie też tak kiedyś okłamie? Zapytał czy chciałabym wiedzieć, że zostało mi niewiele życia, odpowiedziałam: "tak, bo mam do tego cholerne prawo".
Zresztą on doskonale zna moje poglądy.
On swoją mamę bardzo kocha i wiem, że cierpi z powodu jej choroby choć tego nie okazuje. Jest człowiekiem zadaniowym. Ten remont kosztuje go bardzo dużo wysiłku, wiele rzeczy robi pierwszy raz. Doceniam to i on to wie.
To nie jest zły człowiek.
Zobaczymy. Jestem zmęczona płaczem i stresem i dziś zeżrę dużo frytek 
Nie ukrywam pomogła mi też rozmowa z moją mamą, to mądra, wyważona kobieta - po prostu jest niewiarygodna. Uspokoiła mnie i po prostu pomogła.
Co do tej zmowy milczenia na temat choroby, oznajmiłam mu, że traktują matkę jak obywatela drugiej kategorii, że są dla niej panami życia i śmierci, że powinna wiedzieć. Bo w sumie co ona ma teraz za życie?
Od tabletki do tabletki.
Nie ma sił na nic, czasem nie jest w stanie zdążyć do toalety (rak w końcu jest w nerce).
Ale wiecie, przyszło mi do głowy jeszcze coś. Przecież mama męża gdyby tak naprawdę chciała dowiedziałaby się co jej jest, też z jednej strony chce to zanegować, wyprzeć. Te wyniki PET są dla niej osiągalne, gdyby tylko chciała...
Nie będę wspominać, iż całe działania i decyzje teść zepchnął na swoje dzieci.
Tylko ja mogę mówić, nie mam prawa niestety wystąpić przed szereg.
Eh, dość o mnie. Dziewczyny jeszcze raz dziękuję za tyle mądrych słów i wsparcie!
Na Mazurach pogoda się popsuła i mąż proponuje bym jednak chociaż na próbę Grunwaldu się udała. Ale to nie zmienia faktu, iż będzie tam hałas i mnóstwo ludzi zapewne nawet mimo aury.
Skupię się na książce i obżarstwie 