Cyniczna, tak sądzisz? Ja po prostu lubię mieć wszystko czarno na białym i do tego dążę.
Nie lubię kiedy ktoś próbując mi wmówić coś czego nie ma, sam nie potrafi określić swojego stanowiska w danej sprawie, a od Mussuki (zaraz po tym jak niesłusznie 'oskarżyła' mnie o to, że rzekomo moją metodą wychowawczą jest klaps) chciałam jedynie odpowiedzi.
Może akurat da mi inne światło na całą sprawę i ja również wezmę stanie w kącie, jako policzek dla dziecka?
naprawde polecam napar z melisy, najlepiej kilka razy dziennie w jakims spokojnym kacie. Albo lepiej, na srodku rynku, pod pregierzem i z napisem - winna - bedzie podobnie.bo tym dla mnie jest stawianie dzieciaka do kata przy innych kolegach. Troszke mniej bolesne dla ciala, dla psychiki moze byc rownoznaczne. Ty swoje dzieciaki mozesz po katach rozstawiac, ja na szczescie ani nie musialam ani nie musze ani nie slyszalam o tym, zeby w ktorejkolwiek szkole to praktykowano.
Tlumaczylam wielokrotnie ze RAZEM z basia ujelam was w poscie, w ktorym zanegowalam i klapsy i stawianie do kata. Moze w ktoryms zdaniu uzylam okreslenia WY, jako osoby (i nie tylko Ty czy basia), ktore sa zwolennikami nieadekwatnych kar - w tym tego rozstawiania po katach a Ty sobie teorie dorobilas. 2 + 2 wyszlo 5. Pokaz mi zdanie, w ktorym napisalam - Nataluszek jest zwolenniczka dawania klapsow - wtedy podyskutujemy.
Jesli dla Ciebie zlapanie dziecka stanowcze przed wejsciem pod samochod, polozeniem reki na kuchni czy wypadnieciem z okna albo wejsciem do wody jest jednoznaczne z szrpaniem dzieciaka np. w sklepie to gratuluje logiki i rozsadku.
Powiedzenie kilkuletniemu dziecku, ze jesli bedzie niegrzeczne w sklepie to wiecej nie pojdzie tez jest rownoznaczne z waleniem go co chwila w tylek na srodku tego sklepu albo wyciaganiem go na sile albo udawaniem, ze ten ryczacy to nie moj?
Ot glupota niektorych matek - wleka te biedne male dzieciaki za soba dokad tylko sie da, a potem zdziwione, ze dziecku sie nudzi albo chce siusiu, kupke, jesc, pic, bawic i zamiast wyjsc z nim to dalej grzebia w regalach, dra sie, klapsy daja i jeszcze dziecko za swoj brak wyobrazni obwiniaja.
Przyznalam, ze dalam pare klapsow synowi dopoki mieszkalam w Polsce i dodalam, ze robilam to wlasnie kierowana ogolnym przyzwoleniem na takie traktowanie dzieci. Przeciez u nas to normalne, naokolo obserwowalam dwane klapsy wiec i ja uznalam te metode za skuteczna, wychowawcza i nieszkodliwa. Kiedy zobaczylam, ze mozna, da sie inaczej i nie nalezy chowac dziecka bijac je, natychmiast zaprzestalam tego durnego zwyczaju. Podejrzewam, ze gdybym nadal mieszkala w Polsce to jeszcze i corce dostaloby sie ot tak, za moje nerwy.
Na tym koniec tej przepychanki, napisalm co uwazam za sluszne i jesli chcesz sobie dalej oliwy dolewac, to moze do jakiejs salatki a nie bezsensownych postow.