netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Klaps

231 odpowiedzi26 661 wyświetleńzałożony przez jablonka, 05.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 232 ]

131

Odp: Klaps
dorota.f napisał/a:
mortisha napisał/a:

Wróżysz z fusów?

Nie wróżysz, tylko czytasz, co opisujesz. Nie napisałaś o tym, że nastąpił ciąg dalszy, więc skąd miałam wiedzieć?

mortisha napisał/a:

Oczywiście ,ze dziecko poniosło za swoje zachowanie konsekwencje i otrzymała stosowna kare w domu

Można wiedzieć jaka to była kara?
No i ciekawe, dlaczego zastosowałaś za jedne przewinienie aż dwie kary. Czy to nie przesada?

No już  nie dogodzi się. W wcześniejszym poście swoim byłaś zniesmaczona i zdziwiona  ,ze dziecko nie otrzymało kary za łamanie zasad, a jak napisałam ze otrzymało  to już dla ciebie przesada. Przesada to był tamten cały dzień, ja już miała serdecznie tego dość
Były więcej niż dwie kary,  to miało  efekt domina w tym felernym dniu , jedna sytuacja doprowadziła do lawiny nałożonych kar, a to za pyskowanie w aucie i w domu, a to za złośliwe trzaskanie drzwiami w domu ,robienie na przekór, za pozostałe brzydkie zachowania i chyba z 5 czy 6 kar się uzbierało,  wszystko było spowodowane nadmiarem nerwów jej i moich. Za 2 czy 3 dni kiedy cos poważniejszego naskrobała nawet nie wiadomo było na co jej kare nakładać, bo pomysłów brak ,kary które nakładamy już "odbywała"  w trakcie i dopiero była zagwozdka co tu robic 

Człowiek opanowany i nie wytrącony z równowagi myśli o wiele bardziej trzeźwiej i racjonalniej , tu przyznaje w tym racje, nie doszło by do tego hurtu kar, punktem zapalnym była właśnie tamta sytuacja poza domem , tak wiec staram się bardzo nie dopuszczać  do tej sytuacji ,aby nerwy przejęły kontrole nad rozumem.
Widzę po mężu , że to jest o wiele lepsze, no ale jednak on ma od groma cierpliwości , ja mam deficyty w tym 
Akurat wtedy byłam zdana w tych dniach tylko na siebie, gdy jest ze mną mąż zupełnie inaczej sprawy wyglądają , to ojciec  przejmuje dowodzenie w sprawach konfliktowych i wychowawczych córki ,nie daje się ponieść emocjom smile

132 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-04-09 11:26:54)

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Bbasiu, ja nie uważam, aby stanie w kącie, czy napisanie 100 razy 'nie będę przeszkadzał/a na lekcji' było ujmą dla godności małego człowieka.
I rodzice, którzy pozwalają, aby ich dziecko wchodziło Paniom w szkole/przedszkolu na głowę i mówią tu o tym, że nie wyobrażają sobie nałożenia wówczas na nie kary, śmieszą mnie i od razu stają przed oczyma jako rozhisteryzowani panikarze.

Jeżeli wiedziałabym, że dziecko zasłużyło na karę w szkole i poszło do kąta czy pisało milion razy to samo, to wówczas powiedziałabym, że słusznie i że ma nauczkę.

Tez tak uważam, u Pchly w szkole jeśli ktoś poważnie cos naskrobie odbywa tzw. prace na rzecz szkoły po lekcjach,czy w wolnym czasie,  a to sprzątanie terenu szkoły ( zamiatanie, grabienie liści) a to pomoc Paniom sprzątającym w szkole np. w czyszczeniu ławek, zamiatanie klas,  korytarzy, sali gimnastycznych i tego typu podobne sprawy
Rodzic posyłający do szkoły dziecko podpisuje zgodę na to i żaden rodzic jeszcze nie zbulwersował się , kiedy jego dziecko zostało takim sposobem ukarane.
Młoda tez ma na koncie "odsianke" i sprzątanie placu szkoły, robienie porządków w magazynku z rożnymi akcesoriami i rzeczami na w-f, a ze szkoła sportowa , bogato wyposażana w przeróżne sprzęty ,to trochę  roboty tam mają, jest co robić.
Bardzo słusznie, nie zaszkodzi i wychodzi ancymonom na zdrowie

133

Odp: Klaps

I nie widzę w tym ujmy dla godności czyjejkolwiek. Czy to dziecka, czy rodzica.
Nie wiem skąd moda na same nagrody. Przecież trzeba nauczyć dziecko, że każde zachowanie, także te złe, ma swoje konsekwencje.

Nie znoszę kiedy rozmawiam ze znajomą, która wrzeszczy za dzieckiem, które biega blisko ulicy i kwituje to zdaniem 'Gadam, gadam i nic'. No jasne, że nic.
Bo gadaniem nic się nie wskóra.

134

Odp: Klaps

Osobiście mam pełnoletnie dzieci. Ale ostatnio jedna sytuacja wyprowadziła mnie kompletnie z równowagi. Otóż w weekend byłam w dużym centrum handlowym na zakupach. I co, w około pełno dzieciaków drących się w wniebogłosy i kompletnie bezradnych rodziców reagujących nerwowo. Pytanie pierwsze co takie dzieci robią na zakupach czy dorośli nie widzą że dzieci męczą i nudzą? Np sklepie z butami jedna mamusia mierzy jedne buty, 2,5 a dziecko lata wokoło krzyczy, i zaraz się ,,mamunia'' wnerwia i wiadomo szamotanina. Cóż za sytuacja, nie nawiedzę podobnego zachowania i szumu bez potrzeby. LUDZIE MYŚLEĆ!!! W takim centrum jest zawsze coś w stylu ,,kulki'' czy jakieś miejsce dla dziecka. Idzie się płaci zostawia w tym zabawkowym świecie dziecko na czas zakupów. Dziecko zadowolone, głowa spokojna. Zakupy udane. A tak to wiadomo zawsze kończy się podobnie agresja rodzica, płacz dziecka, i robienie cyrku przed innymi. Następny przykład w sklepie z zabawkami weszłam tam po prezent dla chrześnicy. Nie dało się wytrzymać, pełno dzieci które płakały bo chciały jakąś zabawkę rodzice nie chcieli kupić i podobny cyrk. Nic nie kupiłam bo takiego ,,małpiego gaju'' nie zwyciężyłam, wolałam przyjść ponownie w poniedziałek do południa. I następna rzecz rodzice po co zabieracie dzieci do sklepu z zabawkami skoro Was nie stać? Robicie przykrość sobie, dziecku i  meczycie swoim zachowaniem innych kupujących. Nie raz widzę jak karygodnie zachowują się rodzice, w takich galeriach, na koncertach itp miejscach nie dla dzieci. A jak prosto można uniknąć takich skandali.
   
I tu może mnie skarcicie ale Wam to powiem, bynajmniej jak ja myślę. Na dziecko powinien być czas, pora i pieniądze i psychika! Ja miałam wszystko i tak mnie macierzyństwo w pewnych momentach przerosło. Tyle, że mnie stać było na nianię i teściowa chętnie chciała pomagać(ale ona nie, nie chciałam żeby z nią się dzieci za bardzo zżyły). Zawsze pracowałam często mnie nie było. Ale nadrabiałam zaległości rozmowami, wakacjami i prezentami. I powiem tak udało się. Żadne nie jest maminsynkiem obydwoje sprytni i samodzielni stawiający na karierę i niezależność zupełnie jak mama!
Nigdy ich nie karciłam nie biłam nie zakazywałam, mój eks mało się interesował zasada była jedna: szanujemy rodziców nie martwimy ich i staramy sobie sami radzić, ale gdy się naprawdę nie da rodzice i tak pomogą zawsze trzymają z NAMI! Nic tak jak samodzielność i umiejętność liczenia na siebie nie uczy. Ale i wsparcie że jest ktoś  kto zawsze trzyma za nami murem nie zależnie od sytuacji!
Każde uderzenie dziecka wróci do rodzica z podwojoną siłą, a dobre luźne dzieciństwo zawsze w cenie i w modzie!
Szanujcie i traktujcie dzieci tak jak wy byście chcieli być traktowani! Nie rozkazujcie: rób tak bo ja każę! Tylko patrz i ucz się rób tak jak i ja robię!

135

Odp: Klaps

Ludmiła przepraszam cie bardzo ale czy ja mam zamknąc dziecko w domu powiedzmy do 5 roku zycia? Czy dzieci nalezy izolowac od sklepow,galerii,obiektow kultury i nauki,kin itp tylko dlatego ze czasem wrzeszcza ?
Sklep zZabawkami jest poniekąd dla dzieci
Kulki owszem mozna tam dziecko poslac ale zazwyczaj pisze ze bawialnia nie odpowiada za dziecko,wiec sory ale samego go nie zostawiam tam

136

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Trudne i charakterne dziecko? A kto i co jego charakter uksztaltowaly?

A co powiesz na trochę więcej niż roczne dziecko, które na słowa: odsuń się od wody, bo butki będziesz miał mokre - robi dwa kroki do tyłu żeby nabrać większego rozpędu i wbiega do jeziora? W zimnym kwietniu, ubrany w kombinezon.
Że w wieku 13 miesięcy już rodzice ukształtowali mu wredny charakterek?

Jak można oczekiwać od 13 miesięcznego dziecka, że się posłucha by nie wchodzić do wody. Trzymamy za rękę oto odpowiedź. Mi się wydaje, że niektórzy dorośli nie mają tyle wyobraźni by przewidzieć jak się zachowa maluch. Oczywiście najlepiej stwierdzić, że ma trudny charakter, wtedy najłatwiej stosuje się fizyczne kary. Bez wyrzutów sumienia.
Dziecko to przede wszystkim ciekawość i chęć rozwoju, to że nie idzie to z założeniami mamusi albo tatusia - bo ładnie ubrane, bo coś zniszczy, bo pewnie w piachu są bakterie i umrze to nie istotne. Rodziców obowiązkiem jest pilnować by maluchowi się w czasie NAUKI, tak to jest jego nauka, nic się nie stało. To wszystko. Ale skoro rodzice, w jego rozwoju widzą tylko problemy, to nic dziwnego, że są niegrzeczne, źle wychowane łobuziaki.

137 Ostatnio edytowany przez Snake (2014-04-09 20:59:22)

Odp: Klaps
Ludmiłaa napisał/a:

I następna rzecz rodzice po co zabieracie dzieci do sklepu z zabawkami skoro Was nie stać?

Żeby ćwiczyć im silną wolę i umiejętność wyboru big_smile A tak na poważnie, to ciężko nie zabrać gdzieś, gdzie nie ma zabawek. Raz się pójdzie z dzieckiem do hipermarketu i malec doskonale zapamięta, gdzie są stoiska z zabawkami big_smile Mój starszy nawet topografii miasta się nauczył pod tym kątem... Ja zabierałem dzieci w okolice zabawek, bo przyznam, że mam miętkie serce. Pewnie to wpływ tego, że sam w dzieciństwie nie widziałem na oczy nawet jednej tysięcznej takiej ilości zabawek, a co dopiero mówić o ich posiadaniu. Może więc sobie to trochę rekompensuję big_smile (ach te noce spędzone na składaniu synowskich klocków Lego...) Żeby jednak nie zbankrutować szybko udało mi się ustalić zasady. Zabawkę kupujemy z jakichś konkretnych powodów czy okazji. W innym czasie zabawki idziemy oglądać żeby dzieci mogły je sobie pooglądać, pomacać, zastanowić się jaką by chciały przy następnym zakupie zabawki. Jest umowa, zaczyna się jęczenie - tatooo kuuuup, robimy w tył zwrot i długi czas nie zajdziemy zabawek nawet pooglądać. Działa. Uczę ich też cen, a w zasadzie tego starszego. Oglądamy fajne klocki i jest zamówienie - o tato, te bym chciał! Mówię - popatrz ile kosztują... 600 zł. Aaaa, no dobra... Mniej więcej już wie na jaki pułap może liczyć tak "na co dzień", a do jakiego pułapu składać zamówienia świąteczne.

138

Odp: Klaps

Nie chodzi żeby dzieci izolować. Ale ja sobie np nie wyobrażam iść na zakupy gdzie mam wybrać dla siebie sukienkę, żakiet, buty, torebkę z małym dzieckiem dzieckiem. Co za niekomfortowa sytuacja. Tu mierzysz tu kątem oka zerkasz co dziecka robi. Trudno wszystko ogarnąć i się wkurzasz. Ja z obserwacji widzę, że niektóre matki po prostu biją dzieci bo są nimi znudzone smutna i bolesna prawda. Uważam, że każda matka powinna być zdystansowana do dziecka i mieć spędzać z nim dużo czasu. Ale mieć czas dla siebie i tylko dla siebie. Zakupy, koleżanki, kino, basen. Spełniona mama szczęśliwe dziecko! A pociechę zabierać do centrum handlowego wtedy jak się kupuje coś dla niego, zabawki, ubrania tak żeby samo mogło wybrać, zdecydować, przymierzyć a rodzic doradzić lub odradzić coś.

139

Odp: Klaps

Ludmiła, a jak kogoś na niańkę nie stać to co ma zrobić jak jest mus pójścia na zakupy?
Jak mam znaleźć czas dla siebie, skoro brakuje mi go nawet dla mojej pociechy?
Kino, basen, kosmetyczka? Niezła bajka...Szkoda, że nie oparta na faktach autentycznych.

140

Odp: Klaps

Nie mam dzieci. Ale sama dostawałam rózgą po łapach, a mimo to miło wspominam dzieciństwo.

141

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Nataluszek napisał/a:

Bbasiu, ja nie uważam, aby stanie w kącie, czy napisanie 100 razy 'nie będę przeszkadzał/a na lekcji' było ujmą dla godności małego człowieka.
I rodzice, którzy pozwalają, aby ich dziecko wchodziło Paniom w szkole/przedszkolu na głowę i mówią tu o tym, że nie wyobrażają sobie nałożenia wówczas na nie kary, śmieszą mnie i od razu stają przed oczyma jako rozhisteryzowani panikarze.

Jeżeli wiedziałabym, że dziecko zasłużyło na karę w szkole i poszło do kąta czy pisało milion razy to samo, to wówczas powiedziałabym, że słusznie i że ma nauczkę.

No widzisz, my uważamy, że to słuszne. Ale coraz bardziej wydaje mi się powszechny trend, że dziecko jest królem i nie można jaśnie wysokości zrobić coś na przeciw, bo jest od razu obraza majestatu, głównie rodziców.
Poza kwestiami wychowawczymi wydaje mi się, że nadmiernie chroniąc dziecko przed negatywnymi reakcjami otoczenia, wychowujemy takie trochę kaleki psychiczne, które nie będą sobie radzić w dorosłym życiu z sytuacjami bardziej stresującymi.

Nie basiu, w tutejszym spoleczenstwie, gdzie dzieci sie nie bije i koniec kropka nie wyrastaja zadne kaleki psychiczne, w odroznienoiu od dzieci karanych w glupi sposob kazdego dnia, bo mama nie umie kontrolowac swojego gniewu w sposob dojrzaly i dorosly. To wlasnie z takich srodowisk wywodza sie pozniej znerwicowani, zakompleksieni i stlamszeni dorosli albo agresywne nastolatki. Widze to dosc  wyraznie przy okazji kazdej swojej podrozy do Polski.

Moze Ty i Nataluszek jestescie za przywroceniem starego porzadku swiata i zamykaniem przykladowo dzieciakow w dyby na srodku rynku za jakies przewinienie, ja uwazam, ze warto troche glowa ruszyc i isc z postepem. Nie slepo ale w sposob bardziej cywilizowany niz 100 lat temu.


Ja rozga nie dostawalam, ale pasem, z klamerka. Skakanka, kablem i oczywiscie reka. Jakos nieprzyjemnie te chwile z dziecinstwa wspominam, nie wywoluja one u mnie refleksji typu: ach to byly stare dobre czasy. I nigdy nie musialam ani nie chcialam uzyc podobnej techniki wobec wlasnej corki, z czego bardzo sie cieszymy: ja i ona. Dodam, ze wyrosla z malej rozrabiaki na bardzo grzeczna, smiala i rezolutna prawie nastolatke. Nie widze w niej zadnego kalectwa.

142

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

I nie widzę w tym ujmy dla godności czyjejkolwiek. Czy to dziecka, czy rodzica.
Nie wiem skąd moda na same nagrody. Przecież trzeba nauczyć dziecko, że każde zachowanie, także te złe, ma swoje konsekwencje.

Czytaj i sprobuj zrozumiec - pytanie bylo o to, czy zgodzilybyscie sie na karanie FIZYCZNE dziecka w szkole. Nie o inne ukaranie, bo zawsze za przewinienie powoinna byc wyznaczona adekwatna kara. Ale tu dyskutujemy o uderzeniu dziecka, zwyklym takim niewinnym, ba - nawet wskazanym wychowawczo - klapsie. Dla mnie to metoda ludzi prymitywnych, ktorzy nie maja innych argumentow do uzycia.

I skoro bija dorosli, to znaczy wszyscy moga i powinni jesli zajdzie taka potrzeba - nauczyciele i przedszkolanki tez. A moze juz i panie w zlobku powinny dostac pozwolenie? Wychowawcy na koloniach, instruktorzy na zajeciach sportowych, hufcowi wsrod zuchow? Jak lejemy to juz wszyscy, nie tylko niektorzy uprzywilejowani. Czyli ci, u ktorych dziecko powinno czuc sie najbezpieczniej na swiecie - mama i tata.

143

Odp: Klaps

Mussuka, przykro mi, że masz złe wspomnienia z dzieciństwa. Ale nie każdy był lany z byle powodu, więc te momenty, kiedy rodzic skarcił klapsem pamiętamy i przyznajemy, że były wtedy słuszne. Dlatego jakiejś traumy z tego powodu nie mamy i potrafimy dostrzec to, co jest pozytywne w tej formie kary.

144

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:

Mussuka, przykro mi, że masz złe wspomnienia z dzieciństwa. Ale nie każdy był lany z byle powodu, więc te momenty, kiedy rodzic skarcił klapsem pamiętamy i przyznajemy, że były wtedy słuszne. Dlatego jakiejś traumy z tego powodu nie mamy i potrafimy dostrzec to, co jest pozytywne w tej formie kary.

ale ja ogolnie nie mam jakiejs traumy ani zlych wspomnien z dziecinstwa:) tylko moja mama (bo tata akurat nie) byla wlasnie taka nieco za wyrywna do klapania mnie za wszystkie dzieciece wybryki. Ja nawet nie pamietam czy w sklepach ryczalam i rozrzucalam towary, podobno bylam bardzo grzecznym dzieckiem jeszcze w podstawowce, ale za cos przeciez dostawalam. Za klamstwo (a nauczylam sie swietnie klamac, bo balam sie kar za prawde), za przepychanki z bratem, nawet slowne (dostawalam za siebie i za niego, bo on byl mlodszy), za czworke w szkole zamiast piatki, za spozniony powrot ze szkoly (o pol godziny), o zapomniane i niezjedzone kanapki do szkoly, ktore zzielenialy na dnie tornistra, za to, ze sie wywalilam na chodniku i dziure zrobilam w spodniach, za to, ze balam sie zaczac jezdzic sama na rowerze bez pomocy kijka z tylu, za to, ze zle mi sie w tramwaju zrobilo i sukienke zapackalam, za to, ze w parku odeszlam na pare krokow od mamy i zgubilam sie a potem biegalam ryczac w kolko, bo porzadnie sie wystraszylam. Nie zlicze juz za co i kiedy i ile - ale przeciez zawsze jakis dobry powod byl, prawda? Dla niej dobry, moze juz dla Ciebie bylby zbyt blahy czy niepotrzebny, ale kto ustala kiedy i za co wolno uderzyc malca? Jednej mamie latwiej puszczaja nerwy, inna potrafi jakos zapanowac, a jak dla mnie to sa tysiace innych sposobow na poskromienie zlosnicy niz uderzenie.
Moje ciocie czesto bronily mnie, bo tez nie uznawaly bicia dzieci, ale mama uwazala, ze dobry klaps albo lanie jeszcze nikomu nie zaszkodzily. Fizycznie nie zaszkodzily.

Majac lat juz niemal 16 bylam bliska oddania jej ktoregos razu. I wtedy przestala.

A ja nigdy nie uderzylam i nie uderze swojej corki.

145 Ostatnio edytowany przez ola_15 (2014-04-14 21:15:22)

Odp: Klaps

Wszystko pięknie, ładnie... Dzieci wychowywane bezstresowo, wszystko im wolno, począwszy od wywalania miski z jedzeniem, bo nie takie, skończywszy na biciu rówieśników w wieku 4-5 lat.
To jest uczenie dzieci braku szacunku do innych ludzi. Znam niejeden taki przypadek bezstresowo wychowanego dziecka, bo oczywiście dzieci, które się nie stresują osiągają lepsze wyniki w nauce, są inteligentniejsze, bardziej kreatywne itp... Dobrze, tylko dzieci wychowywane w ten sposób to ja spotykam jak matkę od kurew wyzywają i mając 13 lat wracają do domu pijane ledwie sie trzymając na nogach i nikomu nie życzę takiego "sukcesu wychowawczego"
A w szkołach biją młodszych kolegów, odbierają pieniądze, albo znęcają się psychicznie nad rówieśnikami. Ile to się słyszy w telewizji o nastolatkach, które próbują popełnić samobójstwo z powodu prześladowania przez kolegów, obrażania w internecie lub mniej modnych ubrań, gadżetów elektronicznych... Koleżanka mojej młodszej siostry, która ma mało ciekawą sytuację w rodzinie, wychowuje sie z trójką rodzeństwa, bez ojca, z nieodpowiedzialną matką, ubiera się na targu, a nie w Zarze, Diversie czy Bóg wie jeszcze gdzie i nie macie pojęcia co ta mała przechodzi jak nikt się nie chce z nią kolegować, wszyscy się śmieją i uważają ją za dziwaczkę, a ona nie ma się komu wygadać, bo ani przyjaciółki, ani matki, która wysłuchałaby i zareagowała na całą sytuację.
Tak niestety się kończy nauczenie dziecka od małego, że wolno mu wszystko i nie musi szanować ani żadnych rzeczy, ani rodziców, dziadków, opiekunki, przedszkolanki, czy nauczycielki, do której mamusie przybiegają co sił w nogach, gdy się dowiedzą, że są jakieś uwagi co do zachowanie ich dzieci. I tłumaczą, że co z tego, że pobił kolegę, co z tego, że napluł na nauczycielkę, odebrał komuś zabawkę, przeklinał, zrobił krzywdę, skoro on ma takie dobre serduszko... Poza tym to jeszcze dziecko... On nie rozumie...
A owszem, nie rozumie, bo od małego wolno było absolutnie wszystko, a nawet jak ktoś nie pozwolił to wystarczyło pokrzyczeć, zrobić obrażoną minę, rozpłakać się i wtedy już nie było żadnej mocy, która byłaby w stanie czegoś zakazać.

Wśród mich bliskich znajomych nie ma osoby, która nie dostałaby w życiu klapsa i jakoś wszyscy są normalnymi ludźmi, nie rozdrabniają się na takie rzeczy, że może gdyby ich mamusia wtedy i wtedy nie ukarała to byliby szczęśliwsi w życiu etc. Żadne z nich nie uważa, że rodzice im zrobili krzywdę, lub coś z tych rzeczy, ani, że było to jakimś wyrazem słabości z ich strony..
Wręcz przeciwnie, moja koleżanka ma 2 bratanków, którzy mając po kilka lat (starszy 7 czy 8) potrafili na złość mamie podpalić firanki w domu, a na zakupy to z nimi strach iść, bo w sklepie wszystko demolują, niszczą, nie słuchają upomnień. Ba, nawet ich kuzynka, która jest w podobnym wieku boi się ich i odmawia wspólnej zabawy, więc niech mi nikt nie wmawia, że to są dzieci po prostu nazbyt energiczne, ruchliwe i nie wiedzą, co robią. Dziecko w Szkole Podstawowej już jednak ma na tyle rozwinięta świadomość, że potrafi rozróżnić zachowanie właściwe od niewłaściwego i wie, że bicie własnej babci czy rozwalanie cioci telefonu komórkowego należy do tej drugiej kategorii. No ale, mamusia zawsze murem za chłopcami, ojciec jeździ na tirach, więc go w domu nie ma, a jak jest to tylko on potrafi tych diabełków zdyscyplinować, choć i jego przestają już słuchać. W przedszkolu i szkole się na nich skarża, babcie nie ma ochoty z nimi zostawać, bo aż strach, że zrobią coś sobie wzajemnie lub zniszczą kolejną rzecz, która tania nie jest, a wiecznie nie można odkupywać.

146 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-14 21:25:04)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:

A co powiesz na trochę więcej niż roczne dziecko, które na słowa: odsuń się od wody, bo butki będziesz miał mokre - robi dwa kroki do tyłu żeby nabrać większego rozpędu i wbiega do jeziora? W zimnym kwietniu, ubrany w kombinezon.
Że w wieku 13 miesięcy już rodzice ukształtowali mu wredny charakterek?

Ja 13-miesięcznego malucha wożę w wózku, ewentualnie trzymam za rączkę. I nie podchodzimy zbyt blisko wody.
Na pewno nie daję klapsa, bo taki maluch NIE ZROZUMIE, dlaczego mamusia go uderzyła.

147

Odp: Klaps
Cynicznahipo napisał/a:

Ja 13-miesięcznego malucha wożę w wózku, ewentualnie trzymam za rączkę. I nie podchodzimy zbyt blisko wody.
Na pewno nie daję klapsa, bo taki maluch NIE ZROZUMIE, dlaczego mamusia go uderzyła.

Moje dziecko posługiwało się samodzielnie nóżkami od dziewiątego miesiąca. Więc wózek był już rzadko w użyciu. I zaręczam Ci, że doskonale wiedział za co był ten klaps.

148

Odp: Klaps
ola_15 napisał/a:

Wszystko pięknie, ładnie... Dzieci wychowywane bezstresowo, wszystko im wolno, począwszy od wywalania miski z jedzeniem, bo nie takie, skończywszy na biciu rówieśników w wieku 4-5 lat.
To jest uczenie dzieci braku szacunku do innych ludzi. Znam niejeden taki przypadek bezstresowo wychowanego dziecka, bo oczywiście dzieci, które się nie stresują osiągają lepsze wyniki w nauce, są inteligentniejsze, bardziej kreatywne itp... Dobrze, tylko dzieci wychowywane w ten sposób to ja spotykam jak matkę od kurew wyzywają i mając 13 lat wracają do domu pijane ledwie sie trzymając na nogach i nikomu nie życzę takiego "sukcesu wychowawczego"
A w szkołach biją młodszych kolegów, odbierają pieniądze, albo znęcają się psychicznie nad rówieśnikami. Ile to się słyszy w telewizji o nastolatkach, które próbują popełnić samobójstwo z powodu prześladowania przez kolegów, obrażania w internecie lub mniej modnych ubrań, gadżetów elektronicznych... Koleżanka mojej młodszej siostry, która ma mało ciekawą sytuację w rodzinie, wychowuje sie z trójką rodzeństwa, bez ojca, z nieodpowiedzialną matką, ubiera się na targu, a nie w Zarze, Diversie czy Bóg wie jeszcze gdzie i nie macie pojęcia co ta mała przechodzi jak nikt się nie chce z nią kolegować, wszyscy się śmieją i uważają ją za dziwaczkę, a ona nie ma się komu wygadać, bo ani przyjaciółki, ani matki, która wysłuchałaby i zareagowała na całą sytuację.
Tak niestety się kończy nauczenie dziecka od małego, że wolno mu wszystko i nie musi szanować ani żadnych rzeczy, ani rodziców, dziadków, opiekunki, przedszkolanki, czy nauczycielki, do której mamusie przybiegają co sił w nogach, gdy się dowiedzą, że są jakieś uwagi co do zachowanie ich dzieci. I tłumaczą, że co z tego, że pobił kolegę, co z tego, że napluł na nauczycielkę, odebrał komuś zabawkę, przeklinał, zrobił krzywdę, skoro on ma takie dobre serduszko... Poza tym to jeszcze dziecko... On nie rozumie...
A owszem, nie rozumie, bo od małego wolno było absolutnie wszystko, a nawet jak ktoś nie pozwolił to wystarczyło pokrzyczeć, zrobić obrażoną minę, rozpłakać się i wtedy już nie było żadnej mocy, która byłaby w stanie czegoś zakazać.

Wśród mich bliskich znajomych nie ma osoby, która nie dostałaby w życiu klapsa i jakoś wszyscy są normalnymi ludźmi, nie rozdrabniają się na takie rzeczy, że może gdyby ich mamusia wtedy i wtedy nie ukarała to byliby szczęśliwsi w życiu etc. Żadne z nich nie uważa, że rodzice im zrobili krzywdę, lub coś z tych rzeczy, ani, że było to jakimś wyrazem słabości z ich strony..
Wręcz przeciwnie, moja koleżanka ma 2 bratanków, którzy mając po kilka lat (starszy 7 czy 8) potrafili na złość mamie podpalić firanki w domu, a na zakupy to z nimi strach iść, bo w sklepie wszystko demolują, niszczą, nie słuchają upomnień. Ba, nawet ich kuzynka, która jest w podobnym wieku boi się ich i odmawia wspólnej zabawy, więc niech mi nikt nie wmawia, że to są dzieci po prostu nazbyt energiczne, ruchliwe i nie wiedzą, co robią. Dziecko w Szkole Podstawowej już jednak ma na tyle rozwinięta świadomość, że potrafi rozróżnić zachowanie właściwe od niewłaściwego i wie, że bicie własnej babci czy rozwalanie cioci telefonu komórkowego należy do tej drugiej kategorii. No ale, mamusia zawsze murem za chłopcami, ojciec jeździ na tirach, więc go w domu nie ma, a jak jest to tylko on potrafi tych diabełków zdyscyplinować, choć i jego przestają już słuchać. W przedszkolu i szkole się na nich skarża, babcie nie ma ochoty z nimi zostawać, bo aż strach, że zrobią coś sobie wzajemnie lub zniszczą kolejną rzecz, która tania nie jest, a wiecznie nie można odkupywać.

Od kiedy szanuje sie osoby, które nas biją? W naszym społeczeństwie jest ogólne przyzwolenie na bicie, wiec skąd pomysł ze bezstresowe wychowanie jest winne stanowi rzeczy, który opisałas?

149

Odp: Klaps
fajka2 napisał/a:
ola_15 napisał/a:

Wszystko pięknie, ładnie... Dzieci wychowywane bezstresowo, wszystko im wolno, począwszy od wywalania miski z jedzeniem, bo nie takie, skończywszy na biciu rówieśników w wieku 4-5 lat.
To jest uczenie dzieci braku szacunku do innych ludzi. Znam niejeden taki przypadek bezstresowo wychowanego dziecka, bo oczywiście dzieci, które się nie stresują osiągają lepsze wyniki w nauce, są inteligentniejsze, bardziej kreatywne itp... Dobrze, tylko dzieci wychowywane w ten sposób to ja spotykam jak matkę od kurew wyzywają i mając 13 lat wracają do domu pijane ledwie sie trzymając na nogach i nikomu nie życzę takiego "sukcesu wychowawczego"
A w szkołach biją młodszych kolegów, odbierają pieniądze, albo znęcają się psychicznie nad rówieśnikami. Ile to się słyszy w telewizji o nastolatkach, które próbują popełnić samobójstwo z powodu prześladowania przez kolegów, obrażania w internecie lub mniej modnych ubrań, gadżetów elektronicznych... Koleżanka mojej młodszej siostry, która ma mało ciekawą sytuację w rodzinie, wychowuje sie z trójką rodzeństwa, bez ojca, z nieodpowiedzialną matką, ubiera się na targu, a nie w Zarze, Diversie czy Bóg wie jeszcze gdzie i nie macie pojęcia co ta mała przechodzi jak nikt się nie chce z nią kolegować, wszyscy się śmieją i uważają ją za dziwaczkę, a ona nie ma się komu wygadać, bo ani przyjaciółki, ani matki, która wysłuchałaby i zareagowała na całą sytuację.
Tak niestety się kończy nauczenie dziecka od małego, że wolno mu wszystko i nie musi szanować ani żadnych rzeczy, ani rodziców, dziadków, opiekunki, przedszkolanki, czy nauczycielki, do której mamusie przybiegają co sił w nogach, gdy się dowiedzą, że są jakieś uwagi co do zachowanie ich dzieci. I tłumaczą, że co z tego, że pobił kolegę, co z tego, że napluł na nauczycielkę, odebrał komuś zabawkę, przeklinał, zrobił krzywdę, skoro on ma takie dobre serduszko... Poza tym to jeszcze dziecko... On nie rozumie...
A owszem, nie rozumie, bo od małego wolno było absolutnie wszystko, a nawet jak ktoś nie pozwolił to wystarczyło pokrzyczeć, zrobić obrażoną minę, rozpłakać się i wtedy już nie było żadnej mocy, która byłaby w stanie czegoś zakazać.

Wśród mich bliskich znajomych nie ma osoby, która nie dostałaby w życiu klapsa i jakoś wszyscy są normalnymi ludźmi, nie rozdrabniają się na takie rzeczy, że może gdyby ich mamusia wtedy i wtedy nie ukarała to byliby szczęśliwsi w życiu etc. Żadne z nich nie uważa, że rodzice im zrobili krzywdę, lub coś z tych rzeczy, ani, że było to jakimś wyrazem słabości z ich strony..
Wręcz przeciwnie, moja koleżanka ma 2 bratanków, którzy mając po kilka lat (starszy 7 czy 8) potrafili na złość mamie podpalić firanki w domu, a na zakupy to z nimi strach iść, bo w sklepie wszystko demolują, niszczą, nie słuchają upomnień. Ba, nawet ich kuzynka, która jest w podobnym wieku boi się ich i odmawia wspólnej zabawy, więc niech mi nikt nie wmawia, że to są dzieci po prostu nazbyt energiczne, ruchliwe i nie wiedzą, co robią. Dziecko w Szkole Podstawowej już jednak ma na tyle rozwinięta świadomość, że potrafi rozróżnić zachowanie właściwe od niewłaściwego i wie, że bicie własnej babci czy rozwalanie cioci telefonu komórkowego należy do tej drugiej kategorii. No ale, mamusia zawsze murem za chłopcami, ojciec jeździ na tirach, więc go w domu nie ma, a jak jest to tylko on potrafi tych diabełków zdyscyplinować, choć i jego przestają już słuchać. W przedszkolu i szkole się na nich skarża, babcie nie ma ochoty z nimi zostawać, bo aż strach, że zrobią coś sobie wzajemnie lub zniszczą kolejną rzecz, która tania nie jest, a wiecznie nie można odkupywać.

Od kiedy szanuje sie osoby, które nas biją? W naszym społeczeństwie jest ogólne przyzwolenie na bicie, wiec skąd pomysł ze bezstresowe wychowanie jest winne stanowi rzeczy, który opisałas?

Bo te konkretne dzieci lub już prawie dorosłe osoby były wychowywane właśnie bezstresowo, to są przykłady mi bliskie, z mojego otoczenia, dlatego wiem dokładnie, że ich zachowanie jest skutkiem wychowanie bezstresowego, a raczej braku wychowania, jak już powiedziała moje przedmówczyni.

A co do tego szanowania osób: Moim zdaniem klaps jest sygnałem braku przyzwolenia na jakieś zachowanie, które zazwyczaj jest nieodpowiednie, bo wycelowane w konkretną osobę. Klaps sygnalizuje niewłaściwość danego rodzaju zachowania, uczy, że tak nie można i dziecko wie, że to złe. Już od małego. Dlatego szanuje również inne osoby, nie tylko te, które stawiały mu zakazy, bo wie, że ludzi należy szanować, a nie krzywdzić czy w inny sposób źle się wobec kogoś zachowywać.

150 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-15 05:23:39)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja 13-miesięcznego malucha wożę w wózku, ewentualnie trzymam za rączkę. I nie podchodzimy zbyt blisko wody.
Na pewno nie daję klapsa, bo taki maluch NIE ZROZUMIE, dlaczego mamusia go uderzyła.

Moje dziecko posługiwało się samodzielnie nóżkami od dziewiątego miesiąca. Więc wózek był już rzadko w użyciu. I zaręczam Ci, że doskonale wiedział za co był ten klaps.

Gratuluję nad wiek rozwiniętego dziecka.
Mam syna 11-miesięcznego, czyli niewiele mniej niż 13... nie wyobrażam sobie w ogóle, że mogłabym go uderzyć. Przecież to jeszcze maleństwo. Nie wiem, na Twoim miejscu spaliłabym się ze wstydu. Widząc matkę uderzającą tak małe dziecko, na pewno zareagowałabym.

I nadal uważam, że osobom, które dają klapsy, brakuje innych pomysłów. Nie chce im się myśleć, wolą dać w dupę i cześć.

151 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2014-04-15 06:55:09)

Odp: Klaps
ola_15 napisał/a:

Bo te konkretne dzieci lub już prawie dorosłe osoby były wychowywane właśnie bezstresowo, to są przykłady mi bliskie, z mojego otoczenia, dlatego wiem dokładnie, że ich zachowanie jest skutkiem wychowanie bezstresowego, a raczej braku wychowania, jak już powiedziała moje przedmówczyni.

A co do tego szanowania osób: Moim zdaniem klaps jest sygnałem braku przyzwolenia na jakieś zachowanie, które zazwyczaj jest nieodpowiednie, bo wycelowane w konkretną osobę. Klaps sygnalizuje niewłaściwość danego rodzaju zachowania, uczy, że tak nie można i dziecko wie, że to złe. Już od małego. Dlatego szanuje również inne osoby, nie tylko te, które stawiały mu zakazy, bo wie, że ludzi należy szanować, a nie krzywdzić czy w inny sposób źle się wobec kogoś zachowywać.

Bezstresowe wychowanie jak sama nazwa mówi jest wychowaniem, więc chyba brak wychowania a bezstres to jednak różnica?

Czyli krzywdzimy dziecko, za to że czegoś nie wie by wzbudzić w nim szacunek. Ciekawe.

152

Odp: Klaps
Cynicznahipo napisał/a:

Mam syna 11-miesięcznego, czyli niewiele mniej niż 13... nie wyobrażam sobie w ogóle, że mogłabym go uderzyć. Przecież to jeszcze maleństwo. Nie wiem, na Twoim miejscu spaliłabym się ze wstydu. Widząc matkę uderzającą tak małe dziecko, na pewno zareagowałabym.

I nadal uważam, że osobom, które dają klapsy, brakuje innych pomysłów. Nie chce im się myśleć, wolą dać w dupę i cześć.

Cynicznahipo, różnimy się tym, że ja mogę powiedzieć, że moje sposoby wychowawcze były skuteczne. Bo mam dwóch dorosłych synów (no, jednego prawie dorosłego), którzy są naprawdę fajnymi,mądrymi, szanującymi innych, odpowiedzialnych i nie sprawiających większych problemów wychowawczych nastolatkami.
Więc te parę klapsów, które dostali w dzieciństwie jednak nie sprawiło, że wyrośli na psychopatów uznających tylko kult siły.
Ty jeszcze nie wiesz, czy Twoje metody są skuteczne....

153

Odp: Klaps

O, ja wczoraj zastosowałem przemoc fizyczna wobec 3 latka big_smile Latał po domu ze złomkiem świetlnego miecza swojego starszego brata. Najpierw z zaskoczenia rozpołowił mój kałdun, a potem uciął głowę bratu. No cóż, drugim mieczem wykorzystując swoją znajomość fechtunku jak też przewagę siły zrobiłem fintę i huknąłem go po paluchach tak żeby na pewno zabolało. I nagle zabawa dla niego przestała być taka śmieszna...

154

Odp: Klaps

Co do skuteczności metod: na pewno trzeba je dobrać do dziecka.Jednak klaps nie przemawia do mnie w nawet w sytuacji dziecka mega trudnego. Moja córka- lat dziewięć nigdy klapsa nie dostała.Ma się dobrze,nigdy jazd mi w sklepie czy innych miejscach użyteczności publicznej (czy prywatnej) nie robiła.Jest uprzejma,empatyczna,pomocna a jej koleżanki i koledzy bardzo ją lubią.

155

Odp: Klaps

Skąd w takim razie czerpiecie pomysły na skuteczne wychowanie dziecka bez klapsów,czytacie jakieś poradniki,oglądacie programy w telewizji?

156 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-15 09:06:08)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Ja 13-miesięcznego malucha wożę w wózku, ewentualnie trzymam za rączkę. I nie podchodzimy zbyt blisko wody.
Na pewno nie daję klapsa, bo taki maluch NIE ZROZUMIE, dlaczego mamusia go uderzyła.

Moje dziecko posługiwało się samodzielnie nóżkami od dziewiątego miesiąca. Więc wózek był już rzadko w użyciu. I zaręczam Ci, że doskonale wiedział za co był ten klaps.

a to jest najwieksza bzdura jaka przeczytalam w ostatnich dniach. Klapsa to powinnas Ty dostac, bo maluch 13 miesiecy to jest Twoja odpowiedzialnosc i jesli puszczasz go wolno zeby do wody wszedl, bo zakladam, ze jeszcze sprinterem nie byl w tym wieku i nie wbiegl tam w czasie ponizej paru sekund , to jest to Twoj brak wyobrazni. Przykre, ale prawdziwe. Jakby sobie garnek z wrzatkiem na glowe wylal, bo przeciez mowilas a on nie posluchal i siegnal lapka, to tez dostalby klapsa? A jak fasolek sobie do nosa napcha, jak na ulice wybiegnie? Przeciez powiedzialas, nie posluchal - jego zlosliwosc i jego wina. Jest tu jakis sens, bo ja zadnego nie widze?


ja nadal nie pojmuje tego dzikiego pedu do tluczenia dzieci za czesto gesto wlasne bledy. Taka polska durna mentalnosc, nie rozmawiamy, nie tlumaczymy tylko chlast w dupe. Bo babki i matki tak nas nauczyly. To moze na kaszel najlepiej dzieciaka na 3 zdrowaski do pieca, zeby bylo jak za dawnych dobrych lat. Zamiast isc troche do przodu, to tlumaczycie mlodym kobietom, ze tak wlasnie nalezy. A ja z iuporem maniaka bede powtarzac - da sie wychowac dzieci na grzeczne spokojne nastolatki i normalnych ludzi bez uzywania kar cielesnych. Wiem, bo widze na codzien.

ola15 - Ty chyba pojecia nie masz co wypisalas, jakie totalne glupoty. Kto tu mowi o bezstresowym wychowywaniu? Kar, jakie mozna zastosowac w przypadku ewidentnego przewinienia dziecka (a nie glupoty rodzicow) jest caly reperturar, bardzo skutecznych i nierzadko bardziej odczuwalnych ale tez i uczacych czegos. I nie musi to byc uderzenie. Bija dzieci rodzice agresywni i to wlasnie dzieci takich rodzicow sa najczesciej tymi rozrabiakami.
Jakies horrory opisujecie o tych dzieciach palacych na zlosc mamie firanki - na zlosc mamie czy moze z niewiedzy co moze sie stac, jak zapalki w lapy dostana?

A to zdanie mnie powalilo - "To jest uczenie dzieci braku szacunku do innych ludzi" - czyli uderzenie malca ma go tego szacunku nauczyc? Zastanowilas sie troche zanim w klawiature postukalas?

157

Odp: Klaps
fujitsu napisał/a:

Skąd w takim razie czerpiecie pomysły na skuteczne wychowanie dziecka bez klapsów,czytacie jakieś poradniki,oglądacie programy w telewizji?

podobnie jak gojka, nie uderzylam nigdy swojej corki i tez na nia nie narzekam. Z glupiego wieku kiedy robi sie wszystko na opak na szczescie wyrosla, teraz mozna ja i poprosic o pomoc w domu i polegac na jej odpowiedzialnosci - w jej zakresie wiekowym oczywiscie. I jej kolezanki tez nie obrywaly nigdy i sa grzecznymi dziewczynkami. Przykladowo: wczoraj przyszly po lekcjach do nas 3 jej kolezanki pobawic sie, bo nie mialy nic zadane, zostawilismy 4 pannice i poszlismy sami na basen. Wrocilismy po 2 godzinach, w tym czasie dziewczyny same sobie odgrzaly racuchy, pozmywaly, posprzataly krolikowi klatke, potem pobawily sie i poszly. Szkod nie zanotowalismy. A to sa 12-latki. W zeszly czwartek ja bylam w podrozy, moj partner w pracy a mala z kolezanka napiekly u nas czekoladowych ciastek. Posprzataly kuchnie i niczego nie spalily ani nie zepsuly.

Moj syn juz od paru lat przestal jezdzic na wakacje z nami starymi, bo wolal pracowac w wakacje i zarabiac sobie kase na swoje wydatki i  zostawal np. na 3 tygodnie sam. Koledzy owszem wpadali ale zadnych dzikich imprez nie bylo, kwiaty podlane, mieszkanie sprzatniete, nic nie wyniesione, nie zniszczone, nawet lodowka uzupelniona o podstawowe artykuly. Mial 16 lat jak pierwszy raz sam zostal na tak dlugo. Potem mowil, ze juz pod koniec dosc mial tej wolnosci i stesknil sie.

Mozna zaufac dzieciom? Mozna. Mozna nauczyc je szacunku do ludzi (rodzicow, kolegow, sasiadow) i cudzej wlasnosci bez bicia? Mozna.

Zadnych ksiazek ani programow nie studiowalam, juz pisalam milion razy - w tym spoleczenstwie nie daje sie klapsow dzieciom. Kiedys moze dyktowalo to prawo, teraz jest to przyjety zwyczaj.

158 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-04-15 10:35:40)

Odp: Klaps
fujitsu napisał/a:

Skąd w takim razie czerpiecie pomysły na skuteczne wychowanie dziecka bez klapsów,czytacie jakieś poradniki,oglądacie programy w telewizji?

Książek raczej nie czytam.Mam pojęcie o rozwoju emocjonalnym dziecka,na studiach miałam fantastyczną kobietę od pedagogiki i wiele jej opinii sobie przyswoiłam.Do tego jestem mega cierpliwa i generalnie moje dziecko nie stwarza większych problemów.Być może dlatego,że od początku miało jasne zasady.
Nie przyszłoby mi huknać 13 miesięczniaka bo wskoczył do stawu.To normalne,że dziecko w tym wieku próbuje "eksperymentować"- czyli samo chce się przekonać jak to jest zrobić to na co ma ochotę mimo,że mama zabrania.
Są tzw kary naturalne- dziecko przez fakt zmoczenia ubrania nieco zmarznie- będzie mu niekomfortowo.Do tego za drugim razem mama może wziąć szeleczki i na takowych prowadzić dziecko- więc kolejną karą będzie brak swobody. Podobnie można postąpić w pobliżu wszelkich akwenów wodnych- nawet kałuż- zabierać dziecko gdy rodzic tylko coś takiego na horyzoncie zobaczy.Można też w domu popróbować- pobawić się z dzieckiem miseczką z wodą.Pokazać,że mokre ubranko  (w warunkach domowych) nie jest fajne więc warto uważać by go nie zamoczyć.Naprawdę pomysłów jest dużo- trzeba tylko chcieć.
Wkurza mnie gdy widuję dziecko,które się przewróci bo mama mówiła mu "nie biegaj" a ono nie posłuchało,zdarło kolana czy ręce,płacze z bólu a mama jeszcze go w tyłek leje.Ono karę już poniosło.Może nie zrozumiało tego natychmiast po fakcie ale na pewno dotrze to niego.Prędzej czy później.

Ola- ktoś tam szanuje osoby,które dawały mu klapsy- bo nie zrozumiałam.Szanuje też tych co go nie bili bo wie,że mogą w razie czego go zbić?
Co do podpalania firanek,agresywnych dzieci- Ty mylisz przyczyny i skutki.A może to być spowodowane tym,że nie masz bladziutkiego pojęcia o potrzebach dziecka o jego rozwoju.Dziecku trzeba zapewnić codzienna dawkę aktywności - w tym przypadku- fizycznej- takiej z której dziecko ma satysfakcję,którą lubi.I w tym rola rodziców.Gdyby moje dziecko podpaliło firankę nie w nim doszukiwałabym się winy lecz w sobie,że nie potrafiłam znaleźć mu konstruktywnych zajęć.Czy matka tych dzieci kiedykolwiek jeździła z dzieciakami na rowerze,na rolkach,wybrała się na piknik do lasu?Zaproponowała ciekawą pracę? Malowanie pokoju,praca w ogródku?
Dla dziecka zakupy z mamą to gówniana rozrywka- zwłaszcza dla aktywnego.Trzeba swoje metody dostosowywać do charakteru dziecka i pomyśleć nad tym do czego się w trakcie jego wychowania dopuściło skoro tak postępuje.

Twoja sprawa i Twoich znajomych,że pomimo klapsów są według Ciebie normalni.Jesli sami leją swoje dzieci to tu się ich "normalność" kończy.
Naprawdę wiedza nie boli a czasem może bardzo pomóc,szczególnie w wychowywaniu dzieci.

159

Odp: Klaps
gojka102 napisał/a:

Gdyby moje dziecko podpaliło firankę nie w nim doszukiwałabym się winy lecz w sobie,że nie potrafiłam znaleźć mu konstruktywnych zajęć.

Farmazony prawisz, jakbyś nigdy dziecka nie miała.
Nie da się zapewnić dziecku konstruktywnych zajęć i być z nim cały czas, bo czasem trzeba do tego przysłowiowego kibla wyjść.  A dziecko w tym czasie może zrobić wszystko. Łącznie z podpaleniem firanki, bo nigdy ci nie przyszło do głowy powiedzieć, że firanek się nie podpala, bo to może być niebezpieczne. A skoro nie zabronione, to można spróbować....
Tak jak nie da rady przewidzieć zachowania dziecka we wszystkich sytuacjach w życiu.

160

Odp: Klaps

A jednak dziecko mam dziecko i swoich poglądów w związku z posiadanym nie zmieniłam.
Tu nie było mowy o dwulatku z którym jesteś 24/24.Więc nie wiem co ma do rzeczy chodzenie do kibla?
Chcesz siedmio czy ośmiolatka zabierać nawet do kibla? Co konstruktywnego mu tam zafundujesz nie bardzo chcę sobie wyobrażać smile

Nadal obstaję,że dziecku w tym wieku trzeba zafundować dawkę aktywności takiej jaką lubi,jaka mu sprawia satysfakcję.Im więcej ciekawych zajęć tym mniej czasu na nudę i niebezpieczne pomysły.

161

Odp: Klaps

Mussuka, już któryś wątek z kolei, w którym albo nie chcesz albo nie rozumiesz tego co piszę.
Czy ja napisałam gdziekolwiek o słuszności bicia dzieci? Jeśli tak- udowodnij.
Czy gdziekolwiek napisałam o wyszukanych karach zostawiających bliznę na psychice dziecka? Jeśli tak- udowodnij.
Czy demonizujesz całą sprawę? Oczywiście, że tak. Udowadniać nie muszę bo ze stania w kącie robisz tortury rodem ze średniowiecza.

Dziecko ma szanować Ciebie, a dorosłą kobietę- nauczycielkę, już nie musi, tak? I wtedy będziesz dumna ma się rozumieć?

162 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-15 10:48:56)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Gdyby moje dziecko podpaliło firankę nie w nim doszukiwałabym się winy lecz w sobie,że nie potrafiłam znaleźć mu konstruktywnych zajęć.

Farmazony prawisz, jakbyś nigdy dziecka nie miała.
Nie da się zapewnić dziecku konstruktywnych zajęć i być z nim cały czas, bo czasem trzeba do tego przysłowiowego kibla wyjść.  A dziecko w tym czasie może zrobić wszystko. Łącznie z podpaleniem firanki, bo nigdy ci nie przyszło do głowy powiedzieć, że firanek się nie podpala, bo to może być niebezpieczne. A skoro nie zabronione, to można spróbować....
Tak jak nie da rady przewidzieć zachowania dziecka we wszystkich sytuacjach w życiu.

no patrz, a w przedszkolu jest w grupie np. 20 dzieci i jedna albo dwie panie. I jakos nie slyszalam o tym, zeby gdzies pozary wybuchaly. Panie do kibla nie chodza? Nawet jesli na zmiane, to maja o wiele wiecej par rozbrykanych rak i nog do opanowania. Jakos sobie radza i bez klapsow i bez strazy pozarnej.

Czyms te firanki sie podpala, bo chyba nie siedzialy 7-latki i krzesaly ogien z kamykow na srodku pokoju? A skad dostaly zapalki czy zapalniczke? A to juz problem rozgarnietych rodzicow. I tego jak wytlumaczyli juz sporym chlopakom, co sie dzieje w przypadku przylozenia zapalonej zapalki do cienkiego materialu. Moze warto bylo wziac ich czasem na piknik i pokazac co to jest ogien i jak sie go gasi? Oraz jak mozna sie latwo poparzyc.

163 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-15 10:58:03)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Mam syna 11-miesięcznego, czyli niewiele mniej niż 13... nie wyobrażam sobie w ogóle, że mogłabym go uderzyć. Przecież to jeszcze maleństwo. Nie wiem, na Twoim miejscu spaliłabym się ze wstydu. Widząc matkę uderzającą tak małe dziecko, na pewno zareagowałabym.

I nadal uważam, że osobom, które dają klapsy, brakuje innych pomysłów. Nie chce im się myśleć, wolą dać w dupę i cześć.

Cynicznahipo, różnimy się tym, że ja mogę powiedzieć, że moje sposoby wychowawcze były skuteczne. Bo mam dwóch dorosłych synów (no, jednego prawie dorosłego), którzy są naprawdę fajnymi,mądrymi, szanującymi innych, odpowiedzialnych i nie sprawiających większych problemów wychowawczych nastolatkami.
Więc te parę klapsów, które dostali w dzieciństwie jednak nie sprawiło, że wyrośli na psychopatów uznających tylko kult siły.
Ty jeszcze nie wiesz, czy Twoje metody są skuteczne....

Powiem Ci za kilkanaście lat. Na razie cieszę się grzecznym dzieckiem i oby tak zostało.

164

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Mussuka, już któryś wątek z kolei, w którym albo nie chcesz albo nie rozumiesz tego co piszę.
Czy ja napisałam gdziekolwiek o słuszności bicia dzieci? Jeśli tak- udowodnij.
Czy gdziekolwiek napisałam o wyszukanych karach zostawiających bliznę na psychice dziecka? Jeśli tak- udowodnij.
Czy demonizujesz całą sprawę? Oczywiście, że tak. Udowadniać nie muszę bo ze stania w kącie robisz tortury rodem ze średniowiecza.

Dziecko ma szanować Ciebie, a dorosłą kobietę- nauczycielkę, już nie musi, tak? I wtedy będziesz dumna ma się rozumieć?

ostatnim zdaniem wlasnie udowodnilas, ze to nie ja mam klopoty z rozumieniem tekstu jasno pisanego - pytalam sie czy dajac klapsy swoim dzieciom i uzasadniajac to w jakis, dla mnie niepojety ale dla was wychowawczy sposob, zgodzilybyscie sie jednoczesnie na to, aby i nauczycielka i przedszkolanka tak "wychowywaly" czy opiekowaly sie waszymi maluchami.

Dla mnie byloby to niepojete, ale ja kar cielesnych sama tez nie stosuje. Mimo to ucze swoje dzieci i mam nadzieje, ze dosc skutecznie, ze maja szanowac innych ludzi, doroslych czy rowiesnikow - wszystko jedno. Ani w domu ani w zadnej instytucji wychowawczej nie stosowane sa zadne kary cielesne ani ponizajace - np. stanie w kacie. Na grochu tez juz nie kaza dzieciom kleczec. Jest to glupie, barbarzynskie i prawde powiedziawszy, niczego nie uczy.
Moje dzieci tez byly karane w szkole i kary te zapamietaly. Zostawaly po lekcjach, pisaly cos na temat swojego "przestepstwa", przepraszaly kolezanki i kolegow oraz nauczycieli, pomagaly w jakichs pracach, mialy obnizony stopien - dziesiatki sposobow poza laniem w tylek, po rekach czy stawianiu do kata.

165

Odp: Klaps
Mussuka napisał/a:

pytalam sie czy dajac klapsy swoim dzieciom i uzasadniajac to w jakis, dla mnie niepojety ale dla was wychowawczy sposob(...)

Pokaż, proszę, gdzie napisałam, że klaps jest dla mnie metodą wychowawczą.

166

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Bbasiu, ja nie uważam, aby stanie w kącie, czy napisanie 100 razy 'nie będę przeszkadzał/a na lekcji' było ujmą dla godności małego człowieka.
I rodzice, którzy pozwalają, aby ich dziecko wchodziło Paniom w szkole/przedszkolu na głowę i mówią tu o tym, że nie wyobrażają sobie nałożenia wówczas na nie kary, śmieszą mnie i od razu stają przed oczyma jako rozhisteryzowani panikarze.

Jeżeli wiedziałabym, że dziecko zasłużyło na karę w szkole i poszło do kąta czy pisało milion razy to samo, to wówczas powiedziałabym, że słusznie i że ma nauczkę.

prosisz to masz. Basia uwaza klapsy, rowniez w szkole czy porzedszkolu za dopuszczalne, Ty stanie w kacie. Ani jedna ani druga metoda nie sa w moich oczach wychowawcze.
Wiem, ze sa dzieci bardzo trudne i przeszkadzaja na lekcjach doprowadzajac i klase i nauczycieli do skraju cierpliwosci, nie sadze natomiast, ze taki ancymon postawony w kacie czegokolwiek sie z tego nauczy. Albo jak go nauczyciel za ucho powyciaga.
Taki osobnik najszybciej traci na bunczucznosci kiedy zostaje pozbawiony publicznosci. Np. na dywaniku u dyrektora.

Znowu przypomnialo mi sie zajscie tym razem z synem. W wieku moze 10-11 lat gwizdnal z kolega jakis rower sprzed szkoly, potem wrzucili go do lasu nad strumyk i uwazali, ze sie upieklo. Ktos ich zobaczyl, powiadomil dyrektora, ten skontaktowal sie ze mna i druga mama i kazal sprawe wybadac. Oczywiscie oba huncwoty zapieraly sie w zywy ogien, ze nic o zadnym rowerze nie wiedza. Ale cos mnie tknelo i zanim syna odeslalam na gore do pokoju powiedzialam mu, zeby przemyslal, jak on by sie czul gdyby to jemu ktos zabral nowiutki rower. I poprosilam o przyznanie sie, jesli rzeczywiscie cos nabroil. Poznym wieczorem, ze lzami w oczach i skrucha przyszedl i powiedzial, ze jednak on i kolega to zrobili. Co powinnam byla zrobic? Wlac mu? Na tym skonczylaby sie nauka przyznawania do najgorszej prawdy.
Oczywiscie kare dostal, przyszedl tez dzieciak z mama po ten rower i moj syn czerwony jak cwikla przeprosil i jego i ja obiecujac, ze nigdy wiecej.
Pochwalilam go za odwage i wytlumaczylam jeszcze raz, jak czuje sie ktos skrzywdzony. Przeprosil i nas i juz wiecej nigdy niczego nie ruszyl.
Wiem, byl za duzy na klapsa ale wielu rodzicow poradziloby solidne lanie w tym momencie. Ale po co? Przeciez nie w obronie wlasnej.

Skoro chcemy swoje dzieci nauczyc sztuki poskramiania swojego gniewu, szanowania zdania innych, kulturalnej wymiany zdan i sztuki dialogu (przyda sie w zyciu doroslym) to chyba od siebie tez powinnismy tego wymagac. I to w pierwszej kolejnosci. Dziecko to maly czlowiek, dany nam rodzicom pod opieke i nauke a nie lalka, ktora mozna raz przytulic, raz pacnac, raz odstawic na bok. Chcialybyscie byc tak traktowane przez swoich bliskich, np. partnerow? To dlaczego wam wolno tak mniejszych traktowac? Maly to glupi, tak sie mowi. Jakie usprawiedliwienie ma dorosly?

167

Odp: Klaps

Ja myślę ,ze ten dany klaps/lanie czy wymierzenie policzka  u wielu osób to jest efekt uboczny niekontrolowanych nerwów ,u niektórych jest to świadoma na spokojnie decyzja podjęta, to jest przemyślana decyzja -przekalkulowana ( czeto na zimno) ale u większości osób z całym przekonaniem stwierdzam, że uderzenie to nie było zamierzone, zaplanowanie działanie, lecz w jakiejś formie nieporadność nad samym sobą, nad dzieckiem, nad sytuacją w jakiej ktoś się znalazł.
Gniew ,frustracja ,bezsilność, wytrącenie z równowagi i ręka nie raz szybciej poleci zanim się nabierze stabilizacji nad nerwami i ukojone emocję zostaną w sytuacji stresogennej
Tak wiec sadze, że to u większości ludzi nie jest to przemyślana met. wych .jako jedno z narzędzi wych.jakie sa stosowane z namysłem,,ale jak wcześniej wspomniałam uderzenie /odwiniecie się jest często impulsem ,nad którym dopiero zdajemy sobie sprawę po fakcie co się stało i po tym robi się remanent sumienia ,czy to było aby na pewno prawidłowym posunięciem, czy tez rozpatrując to w kategorii porażki

168

Odp: Klaps
mortisha napisał/a:

Ja myślę ,ze ten dany klaps/lanie czy wymierzenie policzka  u wielu osób to jest efekt uboczny niekontrolowanych nerwów ,u niektórych jest to świadoma na spokojnie decyzja podjęta, to jest przemyślana decyzja -przekalkulowana ( czeto na zimno) ale u większości osób z całym przekonaniem stwierdzam, że uderzenie to nie było zamierzone, zaplanowanie działanie, lecz w jakiejś formie nieporadność nad samym sobą, nad dzieckiem, nad sytuacją w jakiej ktoś się znalazł.
Gniew ,frustracja ,bezsilność, wytrącenie z równowagi i ręka nie raz szybciej poleci zanim się nabierze stabilizacji nad nerwami i ukojone emocję zostaną w sytuacji stresogennej
Tak wiec sadze, że to u większości ludzi nie jest to przemyślana met. wych .jako jedno z narzędzi wych.jakie sa stosowane z namysłem,,ale jak wcześniej wspomniałam uderzenie /odwiniecie się jest często impulsem ,nad którym dopiero zdajemy sobie sprawę po fakcie co się stało i po tym robi się remanent sumienia ,czy to było aby na pewno prawidłowym posunięciem, czy tez rozpatrując to w kategorii porażki

No dobrze, ja to rozumiem, ale raz to raz, a nie wielokrotnosc tych impulsow. A niestety dla wielu rodzicow w Polsce klapsy to taka znana, sprawdzona i niezawodna metoda. I zadne refleksje ich nie dopadaja ani nie drecza. Widzialam na tych placach zabaw w Polsce matki drace sie jak furiatki, szarpiace dzieciaki, klepiace w tylek nie raz i nie dwa - a dziecko jeszcze wiekszy ryk i na koniec trzeba bylo z nim wyjsc. Z reguly tak kobiety wlasnie reaguja, mezczyzni potrafia zachowac sie o wiele spokojniej.

Nadal nie znajduje odpowiedzi na jedno pytanie: jak to jest, ze jedni rodzice w chwili gniewu, frustracji, bezsilnosci itp. wymierzaja impulsywnie klapsy i jest to uznawane za normalne, inni tego w ogole nie robia a przeciez tez ulegaja tym samym frustracjom i sa wystawiani na podobne popisy swoich milusinskich?  Dlaczego dzieci w Polsce sa uderzane a dzieci tu u nas nie? Inne dzieci czy inni rodzice czy po prostu inna kultura?

Czy zestresowani rodzice nie przenosza czasem swoich nerwow rowniez na zachowanie dzieci, ktore pozniej beda jeszcze wiecej dokazywac?

169

Odp: Klaps
Mussuka napisał/a:

.....
Nadal nie znajduje odpowiedzi na jedno pytanie: jak to jest, ze jedni rodzice w chwili gniewu, frustracji, bezsilnosci itp. wymierzaja impulsywnie klapsy i jest to uznawane za normalne, inni tego w ogole nie robia a przeciez tez ulegaja tym samym frustracjom i sa wystawiani na podobne popisy swoich milusinskich?  Dlaczego dzieci w Polsce sa uderzane a dzieci tu u nas nie? Inne dzieci czy inni rodzice czy po prostu inna kultura?

Czy zestresowani rodzice nie przenosza czasem swoich nerwow rowniez na zachowanie dzieci, ktore pozniej beda jeszcze wiecej dokazywac?

Nie wiem, czy to od kultury zależy, chyba bardziej od domu w jakim się wychował i to ukierunkowuje człowieka jakim się staje i podświadomie wzorcami nasiąka ,dom w jakim się żyje  z kulturą kraju nie koniecznie musi iść w parze
Mój mąż wywodzi się z kultury, gdzie policzkowanie dzieci jeszcze do niedawna było na porządku dziennym ale i również dzieci się bardzo rozpieszczało, zawsze w towarzystwie mile widziane z całą rodziną ,mimo ze karcenie  policzkiem napotykało się z aprobatą ( samo południe Europy) i mąż jak mało kto, naprawdę osobiście na palcach jednej ręki mogę policzyć takich gorliwych przeciwników podniesienia ręki na dziecko .
Sam nigdy nie został ani razu uderzony, nigdy kary nie miał w życiu ( teściowie potwierdzili, bo  mi aż się wierzyć  nie chciało z tym brakiem kar) wzorowo wychowany facet .O ile zanim jeszcze nie był ojcem tez sobie wmawiał ,ze jego dziecko karcone nie będzie w żaden sposób, bo on nie był, tyle po jakimś czasie kiedy już ojcem został życie zweryfikowało poglądy, nakłada malej kary, bardzo sprawiedliwe a nie złośliwe, choć w życiu na nią ręki nie podniesie jako kare.
Pochodzi z kultury gdzie się dzieci policzkowało wiele lat  jak i również bardzo rozpieszczało ,dzieci mają prawo być głośne w jakimkolwiek otoczeniu, ale On sam ani jednego (bicia) ani drugiego ( przesadnego rozpieszczania i absorbujących zachowan)nie aprobuje , wręcz wyraża  dezaprobatę

170

Odp: Klaps
mortisha napisał/a:
Mussuka napisał/a:

.....
Nadal nie znajduje odpowiedzi na jedno pytanie: jak to jest, ze jedni rodzice w chwili gniewu, frustracji, bezsilnosci itp. wymierzaja impulsywnie klapsy i jest to uznawane za normalne, inni tego w ogole nie robia a przeciez tez ulegaja tym samym frustracjom i sa wystawiani na podobne popisy swoich milusinskich?  Dlaczego dzieci w Polsce sa uderzane a dzieci tu u nas nie? Inne dzieci czy inni rodzice czy po prostu inna kultura?

Czy zestresowani rodzice nie przenosza czasem swoich nerwow rowniez na zachowanie dzieci, ktore pozniej beda jeszcze wiecej dokazywac?

Nie wiem, czy to od kultury zależy, chyba bardziej od domu w jakim się wychował i to ukierunkowuje człowieka jakim się staje i podświadomie wzorcami nasiąka ,dom w jakim się żyje  z kulturą kraju nie koniecznie musi iść w parze
Mój mąż wywodzi się z kultury, gdzie policzkowanie dzieci jeszcze do niedawna było na porządku dziennym ale i również dzieci się bardzo rozpieszczało, zawsze w towarzystwie mile widziane z całą rodziną ,mimo ze karcenie  policzkiem napotykało się z aprobatą ( samo południe Europy) i mąż jak mało kto, naprawdę osobiście na palcach jednej ręki mogę policzyć takich gorliwych przeciwników podniesienia ręki na dziecko .
Sam nigdy nie został ani razu uderzony, nigdy kary nie miał w życiu ( teściowie potwierdzili, bo  mi aż się wierzyć  nie chciało z tym brakiem kar) wzorowo wychowany facet .O ile zanim jeszcze nie był ojcem tez sobie wmawiał ,ze jego dziecko karcone nie będzie w żaden sposób, bo on nie był, tyle po jakimś czasie kiedy już ojcem został życie zweryfikowało poglądy, nakłada malej kary, bardzo sprawiedliwe a nie złośliwe, choć w życiu na nią ręki nie podniesie jako kare.
Pochodzi z kultury gdzie się dzieci policzkowało wiele lat  jak i również bardzo rozpieszczało ,dzieci mają prawo być głośne w jakimkolwiek otoczeniu, ale On sam ani jednego (bicia) ani drugiego ( przesadnego rozpieszczania i absorbujących zachowan)nie aprobuje , wręcz wyraża  dezaprobatę

To teraz zapytam: czy zdaniem Twoim i Twojego meza dzieci w jego kraju sa dzieki biciu ich w twarz grzeczniejsze i spokojniejsze niz np. tam gdzie dzieci sie nie bije po buzi? To jest tylko zwyczaj, przekazywany - niestety - z dziada pradziada ale czy daje jakies efekty?
Sama widzisz jak niekonsekwentnie sa te dzieci tam traktowane - z jednej strony liscia w buzie a z drugiej pozwalanie na to aby wlazly na glowe i rzadzily w swiecie doroslych. Jakiz miszmasz musi powstawac w glowach takich malcow - raz moge a za drugim juz nie, bo mnie trzepna w buzie.
A potem wlasnie obserwuje sie takie sceny dantejskie na ulicach, w sklepach, parkach, restauracjach. Wrzeszczace dzieci, jeszcze glosniej matki i ojcowie placajacy maluchy w tylki lub po buzi. A nie prosciej ustalic sztywne zasady co wolno i czego nie, jakie sa granice dzieciecego swiata i karac bez bicia ale tak by czegos nauczyc?

Masz madrego meza. Zreszta moj eks maz ani obecny partner tez nigdy nie byli bici i nie uderzyliby ani dziecka ani kobiety ani zadnego innego czlowieka. Poza obrona wlasna oczywiscie.

A piszac o kulturze mialam na mysli to przekazywanie wzorcow w danym spoleczenstwie, oczywiscie kazdy ma prawo wyboru czy skorzysta, jednakze czesto wzorce sa bezmyslnie powielane. Skoro sasiadki, znajome, koedzy i rodzina klapsy daja to znaczy, ze moge i ja.

171 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-04-15 15:18:36)

Odp: Klaps
Mussuka napisał/a:

[
To teraz zapytam: czy zdaniem Twoim i Twojego meza dzieci w jego kraju sa dzieki biciu ich w twarz grzeczniejsze i spokojniejsze niz np. tam gdzie dzieci sie nie bije po buzi? To jest tylko zwyczaj, przekazywany - niestety - z dziada pradziada ale czy daje jakies efekty?
Sama widzisz jak niekonsekwentnie sa te dzieci tam traktowane - z jednej strony liscia w buzie a z drugiej pozwalanie na to aby wlazly na glowe i rzadzily w swiecie doroslych. Jakiz miszmasz musi powstawac w glowach takich malcow - raz moge a za drugim juz nie, bo mnie trzepna w buzie.
A potem wlasnie obserwuje sie takie sceny dantejskie na ulicach, w sklepach, parkach, restauracjach. Wrzeszczace dzieci, jeszcze glosniej matki i ojcowie placajacy maluchy w tylki lub po buzi. A nie prosciej ustalic sztywne zasady co wolno i czego nie, jakie sa granice dzieciecego swiata i karac bez bicia ale tak by czegos nauczyc?
.

W mojej ocenie te dzieci są baaardzo rozwydrzone, zbyt wiele mają swobody w okazywaniu swojego niezadowolenia w postaci krzyku nie ważne w jakim miejscu się znajdując, dzieci  są w centrum zainteresowania i dosłownie wchodzą na głowę absorbujące , namolne  wrzaskliwe zachowanie to norma, ten klap czy policzek to jest dla nich detal mało istotny, bo jak sama napisałaś nie ma jednospójnych zasad, na co mają przyzwolenia , za to trzeba w dzioba któreś zarobi ,ale zaraz następne 25 razy  pod rząd reakcji żadnej nie będzie. MIX   wychowawczy ,a raczej ogłupiający .
Niestety/stety dzieci na pd Eur. sa stawiane na podesłał ,mają wiele praw i zawsze dopowiedzenia cos nawet kiedy nie powinny się odzywać w jakiś sytuacjach moim zdaniem, to i tak  są dopuszczane do głosu i musze przyznać ,ze są tam bardzo otwarte i śmiałe dzieci, nie mają wstydu ,nie maja poczucia hierarchii. Jeśli mam porównywać dzieci w Pl do It. generalnie  widzę u nas  dzieci częściej  wstydliwe, bardziej zahukane i tez chyba nie aż tak bardzo rozpieszczane do przesady  jak tam ( to mowie ogółem nie generalizując ,patrząc moim okien na statystyki co widzę w pl a co widzę w It czy Hiszp.)  to wszystko ma swoje minusy jak i plusy

172

Odp: Klaps

Mussuka, udajesz czy naprawdę coś jest z Tobą nie tak?
Napisałaś, że JA twierdzę, że KLAPS TO METODA WYCHOWAWCZA. Przepraszam, sposób wychowawczy cokolwiek to znaczy.
I nadal nie widzę, abym gdziekolwiek to napisała. Nie gub się już dłużej i skup się raz, a porządnie. Raz piszesz, że pisałam o klapsie, a raz, że o staniu w kącie.
Sama chyba nie wiesz co napisałam.

To może oświeć grono pedagogiczne i uświadom co mają robić, bo jak mniemam wiesz to najlepiej.

173

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Mussuka, udajesz czy naprawdę coś jest z Tobą nie tak?
Napisałaś, że JA twierdzę, że KLAPS TO METODA WYCHOWAWCZA. Przepraszam, sposób wychowawczy cokolwiek to znaczy.
I nadal nie widzę, abym gdziekolwiek to napisała. Nie gub się już dłużej i skup się raz, a porządnie. Raz piszesz, że pisałam o klapsie, a raz, że o staniu w kącie.
Sama chyba nie wiesz co napisałam.

To może oświeć grono pedagogiczne i uświadom co mają robić, bo jak mniemam wiesz to najlepiej.

Nie chce mi sie dyskutowac, najlepiej wroc do mojego pytania z postu 113 i kolejne odpowiedzi basi oraz Twoje. Jak pisalam wczesniej - jedna sugeruje, ze klapsy sa ok nawet w szkole, druga po katach rozstawia.  I dlatego napisalam o was obu, ze proponujecie powrot do czasow kiedy moze i takie kary byly stosowane powszechnie, teraz na szczescie juz nie sa.

Po co mam oswiecac grono pedagogiczne skoro ono sobie swietnie daje rade bez stosowania Twoich czy basi sposobow?To raczej grono powinno oswiecic niektore mamy.

174

Odp: Klaps

Mussuka, masz rację. Po raz kolejny dyskusja z Tobą jest bezowocna. smile
Nie muszę wracać bo kilka razy czytałam wszystkie posty. I nie porównuj klapsa do stania w kącie, które było jedynie przykładem.
No myślę, że po takiej karze musiałabym koniecznie pójść z dzieckiem do psychologa. Toż to trauma na całe życie.

W ogóle nie stosujmy kar. Żadnych. Niech dzieci robią co chcą. smile

175

Odp: Klaps
mortisha napisał/a:
Mussuka napisał/a:

[
To teraz zapytam: czy zdaniem Twoim i Twojego meza dzieci w jego kraju sa dzieki biciu ich w twarz grzeczniejsze i spokojniejsze niz np. tam gdzie dzieci sie nie bije po buzi? To jest tylko zwyczaj, przekazywany - niestety - z dziada pradziada ale czy daje jakies efekty?
Sama widzisz jak niekonsekwentnie sa te dzieci tam traktowane - z jednej strony liscia w buzie a z drugiej pozwalanie na to aby wlazly na glowe i rzadzily w swiecie doroslych. Jakiz miszmasz musi powstawac w glowach takich malcow - raz moge a za drugim juz nie, bo mnie trzepna w buzie.
A potem wlasnie obserwuje sie takie sceny dantejskie na ulicach, w sklepach, parkach, restauracjach. Wrzeszczace dzieci, jeszcze glosniej matki i ojcowie placajacy maluchy w tylki lub po buzi. A nie prosciej ustalic sztywne zasady co wolno i czego nie, jakie sa granice dzieciecego swiata i karac bez bicia ale tak by czegos nauczyc?
.

W mojej ocenie te dzieci są baaardzo rozwydrzone, zbyt wiele mają swobody w okazywaniu swojego niezadowolenia w postaci krzyku nie ważne w jakim miejscu się znajdując, dzieci  są w centrum zainteresowania i dosłownie wchodzą na głowę absorbujące , namolne  wrzaskliwe zachowanie to norma, ten klap czy policzek to jest dla nich detal mało istotny, bo jak sama napisałaś nie ma jednospójnych zasad, na co mają przyzwolenia , za to trzeba w dzioba któreś zarobi ,ale zaraz następne 25 razy  pod rząd reakcji żadnej nie będzie. MIX   wychowawczy ,a raczej ogłupiający .
Niestety/stety dzieci na pd Eur. sa stawiane na podesłał ,mają wiele praw i zawsze dopowiedzenia cos nawet kiedy nie powinny się odzywać w jakiś sytuacjach moim zdaniem, to i tak  są dopuszczane do głosu i musze przyznać ,ze są tam bardzo otwarte i śmiałe dzieci, nie mają wstydu ,nie maja poczucia hierarchii. Jeśli mam porównywać dzieci w Pl do It. generalnie  widzę u nas  dzieci częściej  wstydliwe, bardziej zahukane i tez chyba nie aż tak bardzo rozpieszczane do przesady  jak tam ( to mowie ogółem nie generalizując ,patrząc moim okien na statystyki co widzę w pl a co widzę w It czy Hiszp.)  to wszystko ma swoje minusy jak i plusy

Widzialam to o czym piszesz bedac na wakacjach w Rzymie a szczegolnie na tamtejszych plazach:)

I powiem Ci, ze nie wiem czy ta poludniowa smialosc i otwartosc jest taka zawsze i wszedzie fajna. Do pewnego stopnia na pewno jest to lepsze niz kompleksy, gorzej jesli zaczyna przypominac arogancje i zarozumialosc. Poza tym nie znosze wrzaskow ani przekrzykiwania ale to chyba taka juz poludniowa natura i styl komunikacji:)

Nie sadze, ze to dobre aby dziecko gralo pierwsze skrzypce i bylo stawiane na piedestale ani tez zeby bylo traktowane jak ktos podrzedny i wlasnie wtlaczane w te zbedna hierarchie - my starsi i wy smarkacze i macie robic dokladnie to co wam kazemy, bo jak nie... Dla mnie osobiscie dziecko to po prostu maly czlowiek, ktorego trzeba wielu rzeczy nauczyc, ale nie metoda walenia w tylek, po buzi czy pozwalania na wszystko tylko tlumaczeniem i uzasadnianiem.  Im wiecej z dziecmi sie rozmawia i przekazuje wlasnych zasad tym mniej trzeba karac czy poskramiac.

176

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

W ogóle nie stosujmy kar. Żadnych. Niech dzieci robią co chcą. smile

A JA cos takiego pisalam? To poprosze o cytat, skoro Pani Redaktor taka skrupulatna.

177

Odp: Klaps

A czy ja napisałam, skrupulatna Użytkowniczko, że to Twój cytat? I widzisz? Znów Ci nie wyszło. smile

178

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

A czy ja napisałam, skrupulatna Użytkowniczko, że to Twój cytat? I widzisz? Znów Ci nie wyszło. smile

dyskusja z Toba zamienia sie w przeciaganie liny, dziecinada nic nie wnoszaca. 

Piszesz, ze niech sobie dzieci robia co chca nawiazujac do wczesniejszej dyskusji - zatem pytam - czy ja cos takiego gdzies pisalam albo sugerowalam?Jesli nie ja, to kto? Ktorakolwiek z forumowiczek wyrazila taka opinie? Nie - to Twoje imputacje i calkiem bezsensowne. Nikt nie kwestionuje systemu kar, kwestionujemy jedynie kary fizyczne badz niestosowne.

Dla mnie i Twoje i basi metody karania dzieci, czy moze nauczania ich czegos? nie sa do zaakceptowania i tyle. Sa mocno przestarzale i nie gwarantujace zadnych rezultatow. Chwilowe uciszenie ale zadnej nauki na przyszlosc. Czyli efekt dorazny.

Ani nie bede nigdy zwolenniczka klapsow ani stawiania dzieci do kata. Ciekawe co takie stanie ma pokazac dziecku? czego je nauczy? cos sobie ma w tym kacie przemyslec? Kiedy wszyscy koledzy smieja sie z niego i palcami wytykaja? Co powstaje w glowie takiego dziecka? Nienawidze tej nauczycielki plus kilka epitetow - prawdopodobnie to. A nie rozwazenie wlasnej winy.

Ani ja nie karze tak dzieci ani nikt z mojego srodowiska prywatnego czy zawodowego czy w sasiedztwie. Nie ma takiej potrzeby.  I pochwalic sie moge dwojka calkiem grzecznych dzieciakow, o bardzo roznym temperamencie ale grzecznych, pomocnych i potrafiacych sie zachowac w roznych sytuacjach tak aby nikomu ani krzywdy nie wyrzadzic ani wstydu nie przyniesc. Wychowanych, jak to ktos tu pisal "bezstresowo". Czyli bez uderzania i bez obrazania ich.

Z ciekawosci zapytam - Twoje spostrzezenia oparte sa na wlasnym doswiadczeniu z Twoimi dziecmi? Czy to stawianie do kata to metody z jakiejs prowincjonalnej podstawowki? Osobiscie nie przypominam sobie zeby kiedykolwiek kogos w naszej klasie postawiono do kata, a szkole na pewno skonczylam nieco wczesniej niz Ty. Rozrabiakow tez w niej nie brakowalo.

Moja ciocia byla przez kilkadziesiat lat nauczycielka, pozniej dyrektorka w malej wiejskiej szkole - nigdy nie uderzyla ani nie ukarala, w sposob tu przedstawiony, zadnego ucznia. Oczywiscie, ze karala i pisala uwagi do rodzicow, a Ci pewnie mniej delikatnie obchodzili sie z delikwentami w domu, jak to u nas w Polsce w zwyczaju bywa.. Miala wsrod uczniow i szacunek i sympatie. Autorytet mozna w inny sposob sobie wyrobic niz ponizajac dzieciaka przed cala klasa. Bo tym dla mnie jest stawianie do kata.

179

Odp: Klaps

Mussuka, idąc tym tropem to większość kar proponowanych przez Ciebie jest poniżająca..... z tego co pamiętam ze swoich lat szkolnych to "latanie na szmacie" w szkole za karę było o wiele bardziej wyśmiewane przez uczniów (i tym samym bardziej poniżające) niż stanie w kącie. Poza tym tzw. "karny jeżyk" lansowany przez Supernianię jest przecież niczym innym niż stanie w kącie. Tylko na siedząco i ma się miękko w tyłek.
Rozróżnijmy tez karanie dzieci małych, które nie zrozumieją zawiłych kazań i tłumaczeń rodziców, oraz nie są w stanie przemyśleć swojego postępowania, bo nie mają jeszcze umiejętności myślenia analitycznego od dzieci karanie dzieci, które już tę umiejętność posiadają (tak gdzieś od trzeciego roku wzwyż)
I tak jak zdarzało mi się przyłożyć klapsa dwulatkowi, tak już czterolatek szedł w miejsce odosobnienia, żeby sobie mógł przemyśleć to i owo.

180 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-04-16 12:48:36)

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:

Mussuka, idąc tym tropem to większość kar proponowanych przez Ciebie jest poniżająca..... z tego co pamiętam ze swoich lat szkolnych to "latanie na szmacie" w szkole za karę było o wiele bardziej wyśmiewane przez uczniów (i tym samym bardziej poniżające) niż stanie w kącie. Poza tym tzw. "karny jeżyk" lansowany przez Supernianię jest przecież niczym innym niż stanie w kącie. Tylko na siedząco i ma się miękko w tyłek.
Rozróżnijmy tez karanie dzieci małych, które nie zrozumieją zawiłych kazań i tłumaczeń rodziców, oraz nie są w stanie przemyśleć swojego postępowania, bo nie mają jeszcze umiejętności myślenia analitycznego od dzieci karanie dzieci, które już tę umiejętność posiadają (tak gdzieś od trzeciego roku wzwyż)
I tak jak zdarzało mi się przyłożyć klapsa dwulatkowi, tak już czterolatek szedł w miejsce odosobnienia, żeby sobie mógł przemyśleć to i owo.

Nie wiem co to jest latanie na szmacie - chodzi Ci o sprzatanie czy mycie podlog w szkole? Oczywiscie, ze byloby ponizajace, jesli uczen robilby to np. podczas przerwy w szkole. Zreszta tego typu sprzatanie jest raczej wykluczone z kar szkolnych, bardziej chodzi o pomoc przy naprawie czegos, pomoc w uprzatnieciu, ukladaniu przedmiotow itp. Nie pamietam, zeby komukolwiek kiedykolwiek w naszej szkole dano mopa czy scierke do mycia podlogi i to w czasie gdy obecni byli inni uczniowie - czasem owszem wozna pogonila i kazala wytrzec cos co sie napackalo. Ani do katow nie stawiano. Szlismy na dywanik, zostawalismy po lekcjach na te ww. "roboty" czy przepisywanie czegos, dostawalismy uwagi do podpisu rodzicow i czasem rodzice tez musieli sie stawic na rozmowe. To wiekszosc z kar jakie pamietam ze swoich lat szkolnych - nie wiem, ktore byly tak wg. Ciebie ponizajace.

Metoda niani czyli ten jezyk czy jak go zwal to nie dokladnie to samo co kat w klasie przy innych dzieciach. Albo kat w sali zabaw w przedszkolu. Na" jezyku" czy na schodku czy w swoim pokoju dziecko jest SAMO (choc pod okiem starszych) i wtedy moze pomyslec. W klasowym kacie patrza na niego dziesiatki oczu, po jednym splynie albo bedzie dalej miny stroil do kolegow, drugiemu bedzie przykro, wstyd i zostawic moze spora blizne. Po co do kata stawiac, skoro mozna zaprowadzic np. do swietlicy, biblioteki i tam kazac przeczekac atak ale w obecnosci doroslej osoby a nie calej klasy?

Nie bede juz komentowac uderzania dwulatkow - jest to barbarzynskie i nie widze powodu, zeby tego typu metody propagowac. Ja bym raczej z tego powodu dumna nie chodzila. Troche to jak tlumaczenie, ze jak chlop baby nie bije to jej watroba gnije. A prawo ma, bo zupa za slona a baba za glupia. Jak ten dwulatek.

Taka tradycje basiu krzewisz jaka przekazaly Ci poprzednie pokolenia, ja u siebie zerwalam z tradycja. Gdybys wychowywala sie albo swoje dzieci w spoleczenstwie, gdzie sie ich nie bije, mialabys tez duze opory przed klapsem dla malucha. I tez dziecko wyrosloby na dobre.

Aha, wczesniej pytalas o moje potomstwo i kontakty z dziecmi wiec odpowiadam - swoich mam dwojke, dorosly juz syn i jeszcze dojrzewajaca corka. Poza tym szkolilam sie kiedys tutaj na takim wstepnym kursie dla przyszlych opiekunek, przedszkolanek - w kazdym razie tematyka zwiazana z rozwojem fizycznym, psychicznym, emocjonalnym dzieci od urodzenia do ukonczenia szkoly sredniej. Bylo i o roznych etapach w historii, o roznych trendach (w tym wlasnie o karaniu czy przeciwnie o calkiem bezstresowym wychowaniu, ktore tez jest krytykowane), o metodach nauczania w roznego typu szkolach i duzo ciekawych rzeczy. O prawach rodzicow i prawach dziecka. W ramach tego kursu odbylam tez staz w przedszkolu w grupach 4-6 lat. Pozniej tez praktyka, polroczna w innym przedszkolu. Udzial m.in. w zielonych szkolach z moimi wlasnymi dziecmi i ich klasami. Jakies tam wiec obycie z dzieciarnia mialam i nadal mam. No i mam oczy i uszy i obserwuje tez inne rodziny z pociechami. Dlatego, sorki, ale do klapsa nie przekonasz mnie.

181

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:

Rozróżnijmy tez karanie dzieci małych, które nie zrozumieją zawiłych kazań i tłumaczeń rodziców, oraz nie są w stanie przemyśleć swojego postępowania, bo nie mają jeszcze umiejętności myślenia analitycznego od dzieci karanie dzieci, które już tę umiejętność posiadają (tak gdzieś od trzeciego roku wzwyż)
I tak jak zdarzało mi się przyłożyć klapsa dwulatkowi, tak już czterolatek szedł w miejsce odosobnienia, żeby sobie mógł przemyśleć to i owo.

I ten dwulatek, który nie ma jeszcze zdolności analitycznego myślenia, ma pojąć i zrozumieć, dlaczego ukochana mamusia w danej chwili trzasnęła go w dupę? Z całym szacunkiem - to się kupy nie trzyma. A dla mnie osoba bijąca 13-miesięczne dziecko to sadysta.

182

Odp: Klaps
Cynicznahipo napisał/a:

A dla mnie osoba bijąca 13-miesięczne dziecko to sadysta.

Łoj, grozą powiało... jak to dobrze, że prawo nie działa wstecz, bo młodszy syn byłby zmuszony przez najbliższy rok do mieszkania w domu dziecka... wink

183

Odp: Klaps
bbasia napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

A dla mnie osoba bijąca 13-miesięczne dziecko to sadysta.

Łoj, grozą powiało... jak to dobrze, że prawo nie działa wstecz, bo młodszy syn byłby zmuszony przez najbliższy rok do mieszkania w domu dziecka... wink

basiu, nie przesadzaj, za klapsy dzieci nie odbiera sie rodzicom. Nie starczyloby tych placowek w Polsce.

Ale sa z pewnoscia dzieci, gdzie i liczba i nasilenie sie tych klapsow powoduje, ze dziecko samo chetniej zamieszkaloby w domu dziecka. Bo niektorzy rodzice latwo moga przekroczyc granice, dla nich, zwyklego klapsa.

184

Odp: Klaps
Mussuka napisał/a:

Moja ciocia byla przez kilkadziesiat lat nauczycielka, pozniej dyrektorka w malej wiejskiej szkole - nigdy nie uderzyla ani nie ukarala, w sposob tu przedstawiony, zadnego ucznia. Oczywiscie, ze karala i pisala uwagi do rodzicow, a Ci pewnie mniej delikatnie obchodzili sie z delikwentami w domu, jak to u nas w Polsce w zwyczaju bywa.. Miala wsrod uczniow i szacunek i sympatie. Autorytet mozna w inny sposob sobie wyrobic niz ponizajac dzieciaka przed cala klasa. Bo tym dla mnie jest stawianie do kata.

A mnie w podstawówce kiedyś pan dyrektor przyłapał na wygłupach na korytarzu. Złapał mnie za ucho i tak do góry aż na paluszkach sobie postałem. Inny nauczyciel za karę walił po tyłku taką metrową drewnianą linijką. Pani od matematyki potrafiła przylać w łeb zeszytem czy książką, a jednemu koledze to kiedyś dała po głowie jego własną rakietką do ping-ponga, bo się nią bawił na lekcji. A katechetka, jeszcze na starej, dobrej religii na plebanii gadających i przeszkadzających lała po dłoniach plastikową linijką. Do kąta też się szło, a ja pamiętam jeszcze klęczenie na woreczkach z grochem czy czymś takim big_smile Oj dzieciństwo...

185

Odp: Klaps

Sorki ale to analityczne myślenie lub jego brak i odnoszenie do tego metody klapsa jest mało zrozumiałe. To tak jakby 14 latkowi przylać bo korzysta z kuchenki gazowej nie analizując wcześniej procesu rafinacji ropy naftowej.
Dziecku w wieku 12 czy 24 miesięcy wystarczy powtarzać wiele razy, że na ulicę wybiegać nie wolno, że do wody nie można wbiegać zimą, że do gniazdka elektrycznego nie wolno włożyć palców bez tłumaczenia jak bardzo to jest niebezpieczne. Jeśli tłumaczenie nie pomaga trzeba zabezpieczyć takie miejsca przed dostępem do nich dziecka.

186 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2014-04-16 16:11:17)

Odp: Klaps

Moje dziecko co najwyżej mogę postawić do łóżeczka bo jest małe, ale sama pamiętam gdy stałam w kącie i o dziwo nie było to bezsensowne i działało.
Miałam 7 lat. Narozrabiałam i 'Pani' powiedziawszy za co, postawiła mnie do kąta. Zrozumiałam i już tego nie robiłam. Miałam czas na to, aby pomyśleć i bynajmniej nikt z tego powodu nie wytykał mnie palcami. Byłam jedynie przykładem, dzięki któremu pewne zachowania w grupie się nie powtarzały.

Zatem Mussuko, najmądrzejsza. Napisz proszę, jakie konstruktywne, mądre i nieodbijające się na psychice dziecka kary stosujesz?
Oświeć mnie.

187

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Zatem Mussuko, najmądrzejsza. Napisz proszę, jakie konstruktywne, mądre i nieodbijające się na psychice dziecka kary stosujesz?
Oświeć mnie.

Coś mi się zdaje, że Mussuka już pisała o stosowanych przez siebie karach, Nataluszku.

188 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-04-16 18:49:13)

Odp: Klaps
Mussuka napisał/a:

Nie wiem co to jest latanie na szmacie - chodzi Ci o sprzatanie czy mycie podlog w szkole? Oczywiscie, ze byloby ponizajace, jesli uczen robilby to np. podczas przerwy w szkole. Zreszta tego typu sprzatanie jest raczej wykluczone z kar szkolnych, bardziej chodzi o pomoc przy naprawie czegos, pomoc w uprzatnieciu, ukladaniu przedmiotow itp. Nie pamietam, zeby komukolwiek kiedykolwiek w naszej szkole dano mopa czy scierke do mycia podlogi i to w czasie gdy obecni byli inni uczniowie - czasem owszem wozna pogonila i kazala wytrzec cos co sie napackalo. Ani do katow nie stawiano. Szlismy na dywanik, zostawalismy po lekcjach na te ww. "roboty" czy przepisywanie czegos, dostawalismy uwagi do podpisu rodzicow i czasem rodzice tez musieli sie stawic na rozmowe. To wiekszosc z kar jakie pamietam ze swoich lat szkolnych - nie wiem, ktore byly tak wg. Ciebie ponizajace.
....

U moje małolaty sprzątanie po lekcjach jest uwzględniane w szkolnym systemie kar ,pisałam to w poście 132
Ja to pochwalam ,to jest bardzo dobre i wychowawcze .Pozostali rodzice uczniów tez temu się nie sprzeciwiają, jeśli ktorys z ancymonow  narozrabia i musi w ramach kary zostać po lekcjach i porobić cos na terenie szkoły, czy w szkole pomoc w porządkach ,lub  poukładać w szafkach/magazynku, ale więcej pisałam  w wcześniejszym poście ,poniżej cytuje tresc
Te kary sa bardzo efektowne.
Młoda jeśli nie odłożyła ładnie piłki na półke w magazynku , mimo ze nauczyciel wyraźnie powiedział nie kopiemy, nie rzucamy, ale odkładamy ,jednak  Ona  i tak  rzuciła ,czy kopnęła z 15 m. dalej stojąc, to za kare musiała układać i robić porządki  a było tego troche, na drugi raz  już słuchała co się do niej mówi
Ja jej mowilam ,ze 30 l. temu za taki numer w mojej szkole w-fista brał ratan ,albo skakanke ( serio,serio ,tak było ) i zaprowadzał porządek z niesubordynowanym uczniem, nie było tego,ze nie ma prawa, smarkata niech składa rece do niebios w podziękowaniu ze urodziła się w tych dobrych czasach, przychylnych jej skórze tongue ale i tak patrzy się na mnie jak na kosmite i wymyśla z miejsca jakby się odwdzieczyla ( a wyobraźnie ma przerażającą w planach zemsty) ..totalnie nie jarzy tamtej polityki szkolnictwa  ,bo nie w temacie smile

Mortisha napisał/a:

..u Pchly w szkole jeśli ktoś poważnie cos naskrobie odbywa tzw. prace na rzecz szkoły po lekcjach,czy w wolnym czasie,  a to sprzątanie terenu szkoły ( zamiatanie, grabienie liści) a to pomoc Paniom sprzątającym w szkole np. w czyszczeniu ławek, zamiatanie klas,  korytarzy, sali gimnastycznych i tego typu podobne sprawy
Rodzic posyłający do szkoły dziecko podpisuje zgodę na to i żaden rodzic jeszcze nie zbulwersował się , kiedy jego dziecko zostało takim sposobem ukarane.
Młoda tez ma na koncie "odsianke" i sprzątanie placu szkoły, robienie porządków w magazynku z rożnymi akcesoriami i rzeczami na w-f, a ze szkoła sportowa , bogato wyposażana w przeróżne sprzęty ,to trochę  roboty tam mają, jest co robić.
Bardzo słusznie, nie zaszkodzi i wychodzi ancymonom na zdrowie

189

Odp: Klaps

Takie ciekawostki...

Mussuka napisał/a:

Nawet jesli musze dziecko przytrzymac stanowczo w tym celu.

Mussuka napisał/a:

Dlatego nie sadze, ze zlapanie malego dziecka za raczke, nawet mocno, w momencie kiedy wybiega na jezdnie czy pedzi z metalowa ciezarowka  w kierunku innego dziecka jest pogwalceniem tego prawa.

Mussuka napisał/a:

A dzieci sie u nas nie bije, prostu nie, bo nie.

Ale szarpać za rękę nawet za mocno lub stanowczo można? Czy też raczej nie?
Przytrzymując 'stanowczo' dziecko również pokazujesz, że jesteś silniejsza i masz władzę. Czyż nie?
Zresztą sama przyznałaś, że zdarzyło Ci się dać klapsa dziecku, a teraz oburzasz się na wieść o staniu w kącie?

Cyniczna, jedyne co wyczytałam to to, że Mussuka tłumaczy co jest źle i np. nie pozwoli dziecku na wspólne zakupy.

190

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Takie ciekawostki...

Mussuka napisał/a:

Nawet jesli musze dziecko przytrzymac stanowczo w tym celu.

Mussuka napisał/a:

Dlatego nie sadze, ze zlapanie malego dziecka za raczke, nawet mocno, w momencie kiedy wybiega na jezdnie czy pedzi z metalowa ciezarowka  w kierunku innego dziecka jest pogwalceniem tego prawa.

Mussuka napisał/a:

A dzieci sie u nas nie bije, prostu nie, bo nie.

Ale szarpać za rękę nawet za mocno lub stanowczo można? Czy też raczej nie?
Przytrzymując 'stanowczo' dziecko również pokazujesz, że jesteś silniejsza i masz władzę. Czyż nie?
Zresztą sama przyznałaś, że zdarzyło Ci się dać klapsa dziecku, a teraz oburzasz się na wieść o staniu w kącie?

Cyniczna, jedyne co wyczytałam to to, że Mussuka tłumaczy co jest źle i np. nie pozwoli dziecku na wspólne zakupy.

Wtrącę się do dyskusji.

Widzę zasadniczą różnicę między złapaniem dziecka za rękę lub przytrzymaniem go w celu zapobieżenia ewentualnej szkodzie, którą dziecko mogłoby sobie wyrządzić a klapsem, który zawsze wyrządza wielką krzywdę dziecku. Bo jest wyrazem po pierwsze nieporadności wychowawczej rodzica, po drugie pójściem na łatwiznę, po trzecie bardzo często objawem frustracji i agresji osoby dorosłej, po czwarte - jego skutkiem jest brak zaufania do matki lub ojca, jako kogoś, kto powinien kochać i opiekować się dzieckiem, zamiast je bić, czyli poniżać. Klaps to zawsze przemoc. Zwolennikom stosowania przemocy w polecam książki Alice Miller, można ściągnąć z chomika. Są wstrząsające i pomagają zmienić poglądy na wychowanie dzieci.

Nataluszku, za wszelką cenę usiłujesz udowodnić Mussuce - i to nie tylko w tym wątku - że napisała coś, czego nie napisała. Nadinterpretujesz jej słowa według własnego widzimisię.  Na siłę szukasz w jej postach czegoś, czego tam nie ma. Moim zdaniem to zachowanie infantylne i niegodne redaktorki tego forum.

191

Odp: Klaps

Jedyne czego szukam Emilio to odpowiedzi. Proste i na temat.
A i ja nie pozwolę sobie na wmawianie i przypisywanie mi czegoś, czego nie napisałam.
Dyskutuję, chyba mi wolno? Nie moja wina, że moja dociekliwa dusza nie może zaznać spokoju, jak czyta masło maślane. smile

192

Odp: Klaps
Nataluszek napisał/a:

Jedyne czego szukam Emilio to odpowiedzi. Proste i na temat.
A i ja nie pozwolę sobie na wmawianie i przypisywanie mi czegoś, czego nie napisałam.
Dyskutuję, chyba mi wolno? Nie moja wina, że moja dociekliwa dusza nie może zaznać spokoju, jak czyta masło maślane. smile

Sorry, Nataluszku, ale... dyskutujesz w sposób bardzo napastliwy. Można chyba troszkę wyluzować.

193

Odp: Klaps

Cyniczna, tak sądzisz? Ja po prostu lubię mieć wszystko czarno na białym i do tego dążę.
Nie lubię kiedy ktoś próbując mi wmówić coś czego nie ma, sam nie potrafi określić swojego stanowiska w danej sprawie, a od Mussuki (zaraz po tym jak niesłusznie 'oskarżyła' mnie o to, że rzekomo moją metodą wychowawczą jest klaps) chciałam jedynie odpowiedzi.
Może akurat da mi inne światło na całą sprawę i ja również wezmę stanie w kącie, jako policzek dla dziecka?

194

Odp: Klaps
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Moja ciocia byla przez kilkadziesiat lat nauczycielka, pozniej dyrektorka w malej wiejskiej szkole - nigdy nie uderzyla ani nie ukarala, w sposob tu przedstawiony, zadnego ucznia. Oczywiscie, ze karala i pisala uwagi do rodzicow, a Ci pewnie mniej delikatnie obchodzili sie z delikwentami w domu, jak to u nas w Polsce w zwyczaju bywa.. Miala wsrod uczniow i szacunek i sympatie. Autorytet mozna w inny sposob sobie wyrobic niz ponizajac dzieciaka przed cala klasa. Bo tym dla mnie jest stawianie do kata.

A mnie w podstawówce kiedyś pan dyrektor przyłapał na wygłupach na korytarzu. Złapał mnie za ucho i tak do góry aż na paluszkach sobie postałem. Inny nauczyciel za karę walił po tyłku taką metrową drewnianą linijką. Pani od matematyki potrafiła przylać w łeb zeszytem czy książką, a jednemu koledze to kiedyś dała po głowie jego własną rakietką do ping-ponga, bo się nią bawił na lekcji. A katechetka, jeszcze na starej, dobrej religii na plebanii gadających i przeszkadzających lała po dłoniach plastikową linijką. Do kąta też się szło, a ja pamiętam jeszcze klęczenie na woreczkach z grochem czy czymś takim big_smile Oj dzieciństwo...

To Ty masz Snake 100 lat???:)

195

Odp: Klaps

Czemu? Przecież to była norma 30 lat temu.

Posty [ 131 do 195 z 232 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026