netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Czy istnieje życie po śmierci?

364 odpowiedzi82 891 wyświetleńzałożony przez eternity, 29.08.2007

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy istnieje życie po śmierci?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 365 ]

131 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2012-02-04 13:07:29)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Koliber - wydaje mi się, że jest pewien przeskok myślowy w tym, co piszesz. Przeskok spory, a nieuzasadniony. Istnieje fizyczne pojęcie energii, dużo praw z energią związanych. Z drugiej strony wielu mistyków używa fizycznego słownictwa (atomy, pierwiastki, energie, moce, względność etc) w zupełnie niefizycznym sensie.
Każdy PROCES fizyczny to zmiana. Nie dlatego, że to jakieś metafizyczne prawo kosmosu - po prostu człowiek nazywa to, co widzi, a zmiany widzi. Dlatego różne dziania się nazywamy. Procesy fizyczne wiążą się z przemianami energii. Spadanie to zmniejszanie energii potencjalnej grawitacji i zwiększanie kinetycznej, gdy pojawiają się opory mamy zmniejszanie kinetycznej i wzrost cieplnej etc. To nie ma żadnego związku z mistycznym pojęciem energii.
Fotosynteza to przemiana energii fotonów w energię wiązań chemicznych w cukrach. smile To także nie jest mistyka.

Czy spadanie ma duszę? Jeśli każdą energię nazwiesz duszą, to dusze są wszechobecne. Tylko czy spadanie ma wolę? Cokolwiek może zdziałać, wiedzieć, chcieć? Czy przemiany energetyczne to już praktycznie istoty? Wybuch ma duszę? A rozgrzanie dłoni gdy nią przejedziesz po dywanie ma duszę?

Jeśli zaś nie każdą energię wiążesz z istnieniem duszy, to gdzie jest granica? Czy gotująca się woda ma wolę miłości? Czy jeśli woda jest w jednym czajniku to ma jedną wolę, a jeśli się ją rozleje na milion kropli, to one stygnąc (przemiana energetyczna) są już milionem dusz? (Wyjaśniam problem: człowiek czuje, zazwyczaj, swoją jednostkowość i odrębność. Jest to też jednostkowość i odrębność woli. Natomiast jak przenieść te pojęcia tam, gdzie nie da się postawić granicy między jednym bytem a wieloma?)

Zupełnie mi nie przeszkadza, że wierzysz w istnienie duszy i pewne jej zachowanie. Natomiast ZASKAKUJE MNIE, że w tej samej wypowiedzi podajesz przykłady mówiące o fizycznym rozumieniu energii.

132

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Koliber napisał/a:
Picea napisał/a:

no ale dlaczego wierzysz w duszę niezależną od ciała? czy dusza to osoba? czy energia ma rozum, wole itp?

Bo po prostu wierzę, dusza to nie osoba...
Wolę jak najbardziej tak, wole działania, tworzenia, miłości, rozumu(energia nie może mieć rozumu samego w sobie, ale może mieć wolę rozwijania np.zrozumienia...inaczej-możne pobudzać do tego)

mtmtc, a dlaczego by nie postawić tego znaku, skoro wszystko wokół nas jest materią, niby energia krąży bez celu ale jaki świat stworzyła,i jakie wszystko jest zależne np.roślinność od energii światła, z reszta człowiek też...
czy uważam że dusza to nie człowiek...dusza to dusza, ciało to ciało a człowiek to jedno i drugie

dusza to dusza - a możesz jaśniej sprecyzować?
Że człowiek ma ciało fizyczne to wiemy. Fakt.  A może Ty duszą nazywasz to co niematerialne, a wiąże się z życiem ciała fizycznego, czyli myśli, uczucia, wola, rozum, inteligencja?

133

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:

dusza to dusza - a możesz jaśniej sprecyzować?
Że człowiek ma ciało fizyczne to wiemy. Fakt.  A może Ty duszą nazywasz to co niematerialne, a wiąże się z życiem ciała fizycznego, czyli myśli, uczucia, wola, rozum, inteligencja?

Popatrz, w ciało można kopnąć, więc jakoś tak się zgadzamy, że je mamy. W przypadku duszy już nie wiemy. Możesz sprecyzować, o czym mówisz, gdy mówisz o myślach, o uczuciach, o woli, o rozumie, o inteligencji? Mam uzasadnione podejrzenie, że nie u każdego występuje wszystko, po czym się poznaje, że ktokolwiek coś takiego ma? Skąd wiadomo, że to w przyrodzie istnieje?

134

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
heathcliff napisał/a:
Picea napisał/a:

dusza to dusza - a możesz jaśniej sprecyzować?
Że człowiek ma ciało fizyczne to wiemy. Fakt.  A może Ty duszą nazywasz to co niematerialne, a wiąże się z życiem ciała fizycznego, czyli myśli, uczucia, wola, rozum, inteligencja?

Popatrz, w ciało można kopnąć, więc jakoś tak się zgadzamy, że je mamy. W przypadku duszy już nie wiemy. Możesz sprecyzować, o czym mówisz, gdy mówisz o myślach, o uczuciach, o woli, o rozumie, o inteligencji? Mam uzasadnione podejrzenie, że nie u każdego występuje wszystko, po czym się poznaje, że ktokolwiek coś takiego ma? Skąd wiadomo, że to w przyrodzie istnieje?

Nie twierdzę, że wszyscy to mają, Napisałam ogólnie, że u ludzi występują myśli i te inne. Co to są myśli i pozostałe pojęcia odsyłam do słowników. Nie mam zamiaru oceniać kto jest np. inteligentny. Nie napisałam, że to wszystko istnieje w przyrodzie, ale jest charakterystyczne dla rodzaju ludzkiego.

135

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Picea - rodzaj ludzki występuje w przyrodzie. smile Zadałem Ci to samo pytanie, które Ty zadałaś wyżej. Pytasz, co się nazywa duszą. Może wystarczy Ci zdanie w rodzaju "dusza to inteligencja" albo "dusza to wola". Natomiast dla mnie tłumaczenie jednego nieznanego słowa innym nieznanym słowem to tylko udawanie, że się tłumaczy. Dlatego proszę, żebyś napisała, czymże jest inteligencja. Jak zrozumiesz zdanie "dusza to inteligencja"? O czym to zdanie mówi? Albo czym jest wola? Jeśli dusza to wola, to CZYM właściwie jest? Co to jest rozum? Też tego nie widać, jak duszy, ale z jakiegoś powodu nie wiesz, czym jest dusza, a wiesz, czym jest rozum. Czym jest?

136 Ostatnio edytowany przez Picea (2012-02-04 16:39:16)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
heathcliff napisał/a:

Picea - rodzaj ludzki występuje w przyrodzie. smile Zadałem Ci to samo pytanie, które Ty zadałaś wyżej. Pytasz, co się nazywa duszą. Może wystarczy Ci zdanie w rodzaju "dusza to inteligencja" albo "dusza to wola". Natomiast dla mnie tłumaczenie jednego nieznanego słowa innym nieznanym słowem to tylko udawanie, że się tłumaczy. Dlatego proszę, żebyś napisała, czymże jest inteligencja. Jak zrozumiesz zdanie "dusza to inteligencja"? O czym to zdanie mówi? Albo czym jest wola? Jeśli dusza to wola, to CZYM właściwie jest? Co to jest rozum? Też tego nie widać, jak duszy, ale z jakiegoś powodu nie wiesz, czym jest dusza, a wiesz, czym jest rozum. Czym jest?

1 "Problem" w tym, że ja nie uważam, że dusza to inteligencja. Ja o to pytam koliber - czy Ona tak myśli?!
2 Też nie zawsze odpowiadasz na pytania. W którymś wątku nie odniosłeś się do mojego zapytania.

137 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2012-02-04 16:44:04)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Picea - czyli mam rozumieć, że nie będzie żadnych wyjaśnień, bo kiedyś Ci nie odpowiedziałem? smile A nie dlatego, że w zasadzie nie wiesz, jak mogłabyś zdefiniować pojęcia, których używasz?

138

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
heathcliff napisał/a:

Picea - czyli mam rozumieć, że nie będzie żadnych wyjaśnień, bo kiedyś Ci nie odpowiedziałem? smile Rodzą się wątpliwości, czy w ogóle wiesz, o co pytasz.

moje pytanie do Koliber brzmi: Jaka jest wg niej definicja duszy? Czy duszą określa to co się wiąże z funkcjonowaniem żywego organizmu ludzkiego czyli usposobienie, myśli, rozum itp?

139 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-02-04 19:20:21)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
heathcliff napisał/a:

Czy spadanie ma duszę? Jeśli każdą energię nazwiesz duszą, to dusze są wszechobecne. Tylko czy spadanie ma wolę? Cokolwiek może zdziałać, wiedzieć, chcieć? Czy przemiany energetyczne to już praktycznie istoty? Wybuch ma duszę? A rozgrzanie dłoni gdy nią przejedziesz po dywanie ma duszę?

Jeśli zaś nie każdą energię wiążesz z istnieniem duszy, to gdzie jest granica? Czy gotująca się woda ma wolę miłości? Czy jeśli woda jest w jednym czajniku to ma jedną wolę, a jeśli się ją rozleje na milion kropli, to one stygnąc (przemiana energetyczna) są już milionem dusz? (Wyjaśniam problem: człowiek czuje, zazwyczaj, swoją jednostkowość i odrębność. Jest to też jednostkowość i odrębność woli. Natomiast jak przenieść te pojęcia tam, gdzie nie da się postawić granicy między jednym bytem a wieloma?)

Zupełnie mi nie przeszkadza, że wierzysz w istnienie duszy i pewne jej zachowanie. Natomiast ZASKAKUJE MNIE, że w tej samej wypowiedzi podajesz przykłady mówiące o fizycznym rozumieniu energii.

ale po co wnikać czy woda ma wolę miłości?, niepotrzebnie się komplikuje rzeczy proste, woda to woda, ona nie żyje(tak jak człowiek) ona po prostu jest po to żeby wszystko czego jej potrzebuje mogło żyć czyli ludzie, rośliny, zwierzęta...
tak samo ze spadaniem, spadanie to spadanie dlaczego to niby ma mieć dusze
problem w tym ze nazwałam dusze energia stąd wyszły dywagacje o fizyce, oczywiście ze nie wszystko ma dusze np.budynek mieszkalny jest dziełem człowieka,
na pytanie mtmca (po co stawiać znak równości pomiędzy duszą a energią?) odpowiedziałam czemu nie, by zaznaczyć że nikt nie jest w stanie tego udowodnić ze tak nie jest.

Picea napisał/a:

moje pytanie do Koliber brzmi: Jaka jest wg niej definicja duszy?

nigdy się nad definicją duszy nie zastanawiałam, moim zdaniem mam ją i tyle

140

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Koliber napisał/a:
heathcliff napisał/a:

Czy spadanie ma duszę? Jeśli każdą energię nazwiesz duszą, to dusze są wszechobecne. Tylko czy spadanie ma wolę? Cokolwiek może zdziałać, wiedzieć, chcieć? Czy przemiany energetyczne to już praktycznie istoty? Wybuch ma duszę? A rozgrzanie dłoni gdy nią przejedziesz po dywanie ma duszę?

Jeśli zaś nie każdą energię wiążesz z istnieniem duszy, to gdzie jest granica? Czy gotująca się woda ma wolę miłości? Czy jeśli woda jest w jednym czajniku to ma jedną wolę, a jeśli się ją rozleje na milion kropli, to one stygnąc (przemiana energetyczna) są już milionem dusz? (Wyjaśniam problem: człowiek czuje, zazwyczaj, swoją jednostkowość i odrębność. Jest to też jednostkowość i odrębność woli. Natomiast jak przenieść te pojęcia tam, gdzie nie da się postawić granicy między jednym bytem a wieloma?)

Zupełnie mi nie przeszkadza, że wierzysz w istnienie duszy i pewne jej zachowanie. Natomiast ZASKAKUJE MNIE, że w tej samej wypowiedzi podajesz przykłady mówiące o fizycznym rozumieniu energii.

ale po co wnikać czy woda ma wolę miłości?, niepotrzebnie się komplikuje rzeczy proste, woda to woda, ona nie żyje(tak jak człowiek) ona po prostu jest po to żeby wszystko czego jej potrzebuje mogło żyć czyli ludzie, rośliny, zwierzęta...
tak samo ze spadaniem, spadanie to spadanie dlaczego to niby ma mieć dusze
problem w tym ze nazwałam dusze energia stąd wyszły dywagacje o fizyce, oczywiście ze nie wszystko ma dusze np.budynek mieszkalny jest dziełem człowieka,
na pytanie mtmca (po co stawiać znak równości pomiędzy duszą a energią?) odpowiedziałam czemu nie, by zaznaczyć że nikt nie jest w stanie tego udowodnić ze tak nie jest.

Picea napisał/a:

moje pytanie do Koliber brzmi: Jaka jest wg niej definicja duszy?

nigdy się nad definicją duszy nie zastanawiałam, moim zdaniem mam ją i tyle

Koliber moim zdaniem ma rację, dusza to energia. Posiada ją wszystko w naszym wszechświecie jest to siła napędowa wszystkiego bez wyjątku. Począwszy od kamienia a skończywszy na nas ludziach. Wszystko jest energią , nasze ciało jest tak samo napędzane energią , nasze myślenie to impulsy elektryczne, nasze mięśnie do tego żeby się poruszać potrzebują impulsu elektrycznego. A to jacy jesteśmy i co myślimy to nasz duch, i to różni nas między sobą, to jest nasza indywidualność. Nasza dusza to nasze uczucia te many wszyscy takie same , ale jak się zachowamy i jak myślimy co zrobimy , jak ułożymy sobie nasze życie, to zależy od nas samych. Tu musi zadziałać nasz duch nasz rozum, ten ma każdy z nas własny, każdy z nas ma własną wole, myślenia i realizacji tego co uważa za stosowne. Mamy własną wolę i prawo wyboru takiej drogi w naszym życiu jaka się nam podoba.

141

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Koliber napisał/a:

nigdy się nad definicją duszy nie zastanawiałam, moim zdaniem mam ją i tyle

Czyli wierzysz że masz duszę, chociaż nie potrafisz powiedzieć co to jest dusza?  Czyli masz, ale nie wiesz co. Nie podajesz też argumentów przemawiających za taką wiarą.

142 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-02-05 16:10:15)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Picea, nie potrzebuję argumentować swojej wiary...

Mnie zastanawia pytanie w temacie(czy istnieje życie po śmierci?)...wg.religii katolickiej jest niebo, piekło i czyściec, jak byłam dzieckiem zastanawiało mnie jak te wszystkie dusze się tam mieszczą ha, nie mogłam tego pojąc...w sumie dalej nie mogę

dla mnie to jakaś alegoria, która jest obrazem człowieka względem jego życia, czyli jeśli starasz się być człowiekiem jak najlepszym to i twoja dusza jest czysta, lekka natomiast jeśli jesteś egoistyczny, zły to dusza będzie np.odczuwała poczucie winy, będzie niespokojna...

z tym ze ja to odbieram ze to się dzieje tu na ziemi a nie że ta dusza gdzieś pójdzie i dopiero jak uwolni się z ciała dostanie za swoje...

143

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Koliber napisał/a:

Picea, nie potrzebuję argumentować swojej wiary...

Oczywiście możesz wierzyć w co chcesz, korzystając z wolnej woli. Ale myślałam, że skoro zabierasz głos w dyskusji to będziesz przedstawiać jakieś argumenty na poparcie tego co mówisz. Obawiam się tylko czy Twoja wiara to nie jest przypadkiem łatwowierność.

Koliber napisał/a:

Mnie zastanawia pytanie w temacie(czy istnieje życie po śmierci?)...wg.religii katolickiej jest niebo, piekło i czyściec, jak byłam dzieckiem zastanawiało mnie jak te wszystkie dusze się tam mieszczą ha, nie mogłam tego pojąc...w sumie dalej nie mogę

dla mnie to jakaś alegoria, która jest obrazem człowieka względem jego życia, czyli jeśli starasz się być człowiekiem jak najlepszym to i twoja dusza jest czysta, lekka natomiast jeśli jesteś egoistyczny, zły to dusza będzie np.odczuwała poczucie winy, będzie niespokojna...

z tym ze ja to odbieram ze to się dzieje tu na ziemi a nie że ta dusza gdzieś pójdzie i dopiero jak uwolni się z ciała dostanie za swoje...

A próbowałaś kiedyś w Piśmie poszukać odpowiedzi na swoje pytania?

144

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Tak dla sprostowania to powiem ze nie ma czyscca , a jezeli ktos twierdzi ze jest to zapraszam do rozmowy bo biblia nie mowi o czysccu nic a nic  wink nio chyba ze ktos znalazl werset ? wink

145

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Yarick napisał/a:

Tak dla sprostowania to powiem ze nie ma czyscca , a jezeli ktos twierdzi ze jest to zapraszam do rozmowy bo biblia nie mowi o czysccu nic a nic  wink nio chyba ze ktos znalazl werset ? wink

W zadnej z religii nie jest nic mowione o czysccu lub piekle....

Dlaczego tak boicie sie smierci?
Nie jest lepiej wykorzystać zycie ktore Wam dane jest jak najlepiej, i tyle?
Człowiek od zarania dziejów boi sie smierci, więc wymyśla sobie reinkarnacje, wędrówkę dusz,piekło,niebo...to takie...ludzkie smile

146

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Ja nie boję się śmierci która przychodzi w sposób naturalny(to jest dla mnie normalne), ale boję się śmierci(jak tak głębiej pomyślę)spowodowanej chorobą, wypadkiem, czyli nagłej i niespodziewanej albo w męczarniach, gdzie człowiek nie może korzystać w pełni z życia...

147

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Temat ciekawy, religią się interesuje i ja osobiście nie wierze w życie po śmierci, czy to jako jakiś tam niezalezny byt lewitujący w nieskończoności czy też jako ja w innym niebiańskim wymiarze, siedzący na łące i słuchający niebiańskich zastępów anielskich wink

Podobnie jak zauważyła Kyntia uważam, że warto się skupić na tym życiu, które obecnie posiadamy, tu na Ziemi i jak najlepiej je przeżyć. Oczywiście wiara w takie rzeczy wielu osobom ułatwia życie, pomaga przez nie przejść, służy jako motywacja. Ja to jednak traktuję jako oszukiwanie siebie. Jest tyle różnych religii, tyle różnych bogów i koncepcji na życie pozaziemskie że nigdy się nie ma pewności, czy którekolwiek w ogóle jest prawdziwe.
Prawdziwe natomiast jest życie ziemskie, i to na nie warto najbardziej zwracać uwagę smile

148 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2012-02-07 21:57:39)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Koliber napisał/a:

Picea, nie potrzebuję argumentować swojej wiary...

Oczywiście możesz wierzyć w co chcesz, korzystając z wolnej woli. Ale myślałam, że skoro zabierasz głos w dyskusji to będziesz przedstawiać jakieś argumenty na poparcie tego co mówisz. Obawiam się tylko czy Twoja wiara to nie jest przypadkiem łatwowierność.

Koliber napisał/a:

Mnie zastanawia pytanie w temacie(czy istnieje życie po śmierci?)...wg.religii katolickiej jest niebo, piekło i czyściec, jak byłam dzieckiem zastanawiało mnie jak te wszystkie dusze się tam mieszczą ha, nie mogłam tego pojąc...w sumie dalej nie mogę

dla mnie to jakaś alegoria, która jest obrazem człowieka względem jego życia, czyli jeśli starasz się być człowiekiem jak najlepszym to i twoja dusza jest czysta, lekka natomiast jeśli jesteś egoistyczny, zły to dusza będzie np.odczuwała poczucie winy, będzie niespokojna...

z tym ze ja to odbieram ze to się dzieje tu na ziemi a nie że ta dusza gdzieś pójdzie i dopiero jak uwolni się z ciała dostanie za swoje...

A próbowałaś kiedyś w Piśmie poszukać odpowiedzi na swoje pytania?

Picea na jakie pytania znalazłaś ty odpowiedzi w Piśmie???
Napisz kilka przykładów, jestem strasznie ciekaw.

149

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Kyntia , przciesz biblia mowi o piekle .. co Ty piszesz  ? wink

150

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

Picea na jakie pytania znalazłaś ty odpowiedzi w Piśmie???
Napisz kilka przykładów, jestem strasznie ciekaw.

Tak, udziela odpowiedzi. Na przykład na pytanie z tematu wątku.

151

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Picea na jakie pytania znalazłaś ty odpowiedzi w Piśmie???
Napisz kilka przykładów, jestem strasznie ciekaw.

Tak, udziela odpowiedzi. Na przykład na pytanie z tematu wątku.

Jak należy rozumieć twoją odpowiedź ? Istnieje dla ciebie życie po śmierci czy nie?

152

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Picea na jakie pytania znalazłaś ty odpowiedzi w Piśmie???
Napisz kilka przykładów, jestem strasznie ciekaw.

Tak, udziela odpowiedzi. Na przykład na pytanie z tematu wątku.

Jak należy rozumieć twoją odpowiedź ? Istnieje dla ciebie życie po śmierci czy nie?

Tak. Znajduję w Biblii odpowiedzi. Życie kończy się śmiercią.

153

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

154

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

155 Ostatnio edytowany przez DirtyDianna (2012-02-12 00:09:13)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Bardzo mnie ciekawi cel waszych dyskusji, nie całego wątku tylko tych ostatnich postów... Próbujecie znaleźć odpowiedź na to czy "tam" coś jest mimo iż wiecie że odpowiedzi nie dostaniecie... Ani jedna, ani druga strona nie jest w stanie zapewnić że coś TAM jest lub nie ma... Ja wierzę że coś tam jest. Czemu wierzę? Nie wiem i nie potrafię tego uzasadnić. Po prostu. Ktoś może nie wierzyć i ma do tego prawo... We mnie samej często budzą się wątpliwości...


Yarick napisał/a:

Tak dla sprostowania to powiem ze nie ma czyscca , a jezeli ktos twierdzi ze jest to zapraszam do rozmowy bo biblia nie mowi o czysccu nic a nic  wink nio chyba ze ktos znalazl werset ? wink

Rozumiem że byłeś w owym miejscu, którego jak twierdzisz nie ma? smile

156

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

A z Mojżeszem to Jezus rozmawiał tak na niby, przypowieść o bogatym człowieku i Łazarzu to taka bajeczka? Jezus też po śmierci do zmartwychwstania nie istniał? Jak jest mowa o wiecznych mękach o zgrzytaniu zębami i takie tam to też przenośnia? Nie czytałaś o śmierci w różnym znaczeniu? Zacznij czytać Biblię zamiast publikacje Świadków Jehowy.

157 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2012-02-12 14:27:14)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

To twoim zdaniem, nic po śmierci nie istnieje? Bo tak powiedział Bóg do Adama i na tym koniec. Many tylko ciało fizyczne ?Bóg dał nam tylko to ciało, w którym teraz żyjemy i na tym wszystko się kończy .

158

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Dla każdego z nas po śmierci jest takie zycie w jakie wierzymy ze jest. Jesli ktos nie wierzy że cokolwiek jest to tez tak ma. Poza tym myślę że umierając wracamy tam skąd przyszliśmy. Wszyscy musimy tam wrócić tylko niech będzie taki mądry i powie skąd wzięliśmy sie tutaj na ziemi ?

159

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

A z Mojżeszem to Jezus rozmawiał tak na niby, przypowieść o bogatym człowieku i Łazarzu to taka bajeczka? Jezus też po śmierci do zmartwychwstania nie istniał? Jak jest mowa o wiecznych mękach o zgrzytaniu zębami i takie tam to też przenośnia? Nie czytałaś o śmierci w różnym znaczeniu? Zacznij czytać Biblię zamiast publikacje Świadków Jehowy.

Moja odpowiedz nie jest referatem zawierającym wszystkie argumenty na temat śmierci i stanu umarłych.
Z Biblii wynika, że Jezus poszedł do nieba dopiero po zmartwychwstaniu (przywrócenie do życia).
Nie wypowiadaj się na mój temat bo mnie nie znasz.

Czy Mojżesz był w niebie gdy Jezus z nim rozmawiał? A o czym świadczy wypowiedź Jezusa z Mateusza 11:11,12?

Tak, znam tę przypowieść - ale to tylko przypowieść? Dlaczego Bóg Adamowi nic nie powiedział o piekle? I nie skazał go na nie?

160

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Gdzie jest to w Piśmie napisane chętnie sam przeczytam? (pytanie jest całkiem poważne)

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

Pierwsza Księga Mojżesza
1/27 I stworzył Bóg człowieka no obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.
To jest pierwsze stworzenie ludzi. W tym stworzeniu ?niewiasta? jest równa swojemu partnerowi ?mężczyźnie?. Ale jednego nie rozumiem jak można stworzyć coś dwa razy. Bo kilka wersetów dalej jest napisane.
2/7Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia . Wtedy stał się człowiek istotą żywą.   
Tak jest napisane w polskim tłumaczeniu ST z Biblia Hebraica.
Ale jam mam ST w innym języku i tam to ostatnie zdanie wygląda trochę inaczej a mianowicie ;?I tak stał się człowiek żyjącą duszą?
2/22 A z żebra które wyjął z człowieka ukształtował Pan Bóg kobietę i przeprowadził ją do człowieka.
2/23 Wtedy rzekł człowiek ( nie Pan Bóg ale człowiek):Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką  gdyż z męża została wzięta.
Ale pytanie mam całkiem proste Picea . Od Pana Boga otrzymał człowiek dech życia, i tu jestem ciekaw co się z tym ?dechem? życia staje po śmierci? To było nam dane od samego Boga . Ciało zamienia się w proch to oczywiste ale co z tym co dostaliśmy od Pana Boga żeby żyć. Bo jeżeli dla ciebie nasze ciało to tylko proch w którym nic nie ma to po co ta cała dyskusja. Dla mnie stworzenie człowieka to nie tylko jego ciało, ale kilka innych rzeczy których nie widać ale są. Jak się tak głęboko i na spokojnie zastanowić to coś w tym jest że właśnie człowiek zostaje stworzony na podobieństwo Boga , tego boga którego podobno nikt nie widział, ale sam stwórca mówi że to właśnie człowiek jest stworzony na ?JEGO PODOBIENSTWO?. A kawałek dalej jest napisane:
3/22 I rzekł Pan Bóg. Oto człowiek stał się taki jak my  : zna dobro i zło. Byle tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!!!!!!!!
Ciekawe co myślał nasz Stwórca mówiąc?oto człowiek stał się taki jak my?albo kawałek dalej?a potem żył na wieki?. Nasze marne ciało nie może żyć na wieki, to całkiem proste a więc musi być coś innego co będzie żyło tak długo jak nasz Stwórca powiedział ?NA WIEKI?

161

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

1/27 I stworzył Bóg człowieka no obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.
To jest pierwsze stworzenie ludzi. W tym stworzeniu ?niewiasta? jest równa swojemu partnerowi ?mężczyźnie?. Ale jednego nie rozumiem jak można stworzyć coś dwa razy. Bo kilka wersetów dalej jest napisane.

Napisałeś, że niewiasta równa się mężczyźnie - a od kiedy to niewiasta jest tak samo ukształtowana fizycznie bądź emocjonalnie jak mężczyzna? Bóg nie stworzył dwóch Adamów, a dwie osoby odmiennego rodzaju.

Ahriman napisał/a:

2/7Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia . Wtedy stał się człowiek istotą żywą.   
Tak jest napisane w polskim tłumaczeniu ST z Biblia Hebraica.
Ale jam mam ST w innym języku i tam to ostatnie zdanie wygląda trochę inaczej a mianowicie ;?I tak stał się człowiek żyjącą duszą?

zgadzam się, że człowiek żyjący jest duszą.

162

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

Ale pytanie mam całkiem proste Picea . Od Pana Boga otrzymał człowiek dech życia, i tu jestem ciekaw co się z tym ?dechem? życia staje po śmierci? To było nam dane od samego Boga . Ciało zamienia się w proch to oczywiste ale co z tym co dostaliśmy od Pana Boga żeby żyć. Bo jeżeli dla ciebie nasze ciało to tylko proch w którym nic nie ma to po co ta cała dyskusja.

Duch czy dech życia, tchnienie to siła życia jaką dał Bóg i jaka po śmierci wraca do Niego. Siła jest energią a nie osobą. Duch i dusza to nie jest to samo. Dzięki temu duchowi Adam mógł żyć, bez niego przestał istnieć. Psalm 146/4 "Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dni giną jego myśli."
Na temat śmierci człowieka Księga Kaznodziei 12:7 mówi: ?Proch [jego ciało] wraca do ziemi, tak jak był, duch zaś wraca do prawdziwego Boga, który go dał?. Kiedy duch, to jest siła życiowa, uchodzi z człowieka, ciało umiera i wraca do ziemi, skąd pierwotnie zostało wzięte. Natomiast siła życiowa wraca do Boga, Dawcy życia (Hioba 34:14, 15; Psalm 36:9). Nie oznacza to, że dosłownie wędruje do nieba, lecz że przyszłe życie zmarłej osoby spoczywa w Bożych rękach. Tylko On dzięki swej mocy, potrafi przywrócić człowiekowi siłę życiową i wzbudzić go z martwych.

163

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

Dla mnie stworzenie człowieka to nie tylko jego ciało, ale kilka innych rzeczy których nie widać ale są. Jak się tak głęboko i na spokojnie zastanowić to coś w tym jest że właśnie człowiek zostaje stworzony na podobieństwo Boga , tego boga którego podobno nikt nie widział, ale sam stwórca mówi że to właśnie człowiek jest stworzony na ?JEGO PODOBIENSTWO?.

Oczywiście, że człowiek posiada też wiele niewidzialnych cech jak myśli, uczucia, rozum, sumienie itp, ale one umierają wraz z duszą, bo są zależne od naszego fizycznego ciała np.mózgu. Nasze podobieństwo do Boga dotyczy cech i przymiotów - potrafimy kochać, mamy poczucie sprawiedliwości itp.

Ahriman napisał/a:

A kawałek dalej jest napisane:
3/22 I rzekł Pan Bóg. Oto człowiek stał się taki jak my  : zna dobro i zło. Byle tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!!!!!!!!
Ciekawe co myślał nasz Stwórca mówiąc?oto człowiek stał się taki jak my?albo kawałek dalej?a potem żył na wieki?. Nasze marne ciało nie może żyć na wieki, to całkiem proste a więc musi być coś innego co będzie żyło tak długo jak nasz Stwórca powiedział ?NA WIEKI?

Ale nie wzięli owocu z tego drzewa życia, Bóg do tego nie dopuścił i dlatego Adam żył na wieki, ale nie dożył jednego dnia Bożego czyli 1000lat. W pierwotnym zamyśle Bożym człowiek miał żyć wiecznie na ziemi.
A czy jedząc owoc z drzewa poznania dobra i zła stali się równi Bogu? Oczywiście, że nie. Odrzucili posłuszeństwo Bogu, niejako sami chcieli decydować co im wolno a czego nie (a takie prawo ma Bóg). To był zamach na najwyższą władzę Boga. Skutki ich wyboru odczuwamy do dzisiaj.

164

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:

Pierwsza księga i relacja rozmowy Boga z Adamem.
Za grzech Bóg zapowiedział karę śmierci.
I tak się stało - z prochu powstałeś w proch się obrócisz.
Nie ma żadnej mowy o piekle, ani o jakiejś wędrówce dusz.
Gdzie był Adam zanim Bóg go stworzył? Nie było go. Tak samo przestał istnieć po śmierci.

A z Mojżeszem to Jezus rozmawiał tak na niby, przypowieść o bogatym człowieku i Łazarzu to taka bajeczka? Jezus też po śmierci do zmartwychwstania nie istniał? Jak jest mowa o wiecznych mękach o zgrzytaniu zębami i takie tam to też przenośnia? Nie czytałaś o śmierci w różnym znaczeniu? Zacznij czytać Biblię zamiast publikacje Świadków Jehowy.

Moja odpowiedz nie jest referatem zawierającym wszystkie argumenty na temat śmierci i stanu umarłych.
Z Biblii wynika, że Jezus poszedł do nieba dopiero po zmartwychwstaniu (przywrócenie do życia).
Nie wypowiadaj się na mój temat bo mnie nie znasz.

Czy Mojżesz był w niebie gdy Jezus z nim rozmawiał? A o czym świadczy wypowiedź Jezusa z Mateusza 11:11,12?

Tak, znam tę przypowieść - ale to tylko przypowieść? Dlaczego Bóg Adamowi nic nie powiedział o piekle? I nie skazał go na nie?

Bez względu na oczywiste ograniczenia nie możesz opierać swoich wypowiedzi tylko na fragmentach wygodnych dla Twoich twierdzeń. Nie staram się Ci udowodnić, że wszyscy po śmierci zawsze szli do nieba albo do piekła (w czyściec nie wierzę ale temat jest bardziej rozbudowany). Chodzi mi tylko o samo istnienie po śmierci, które według mnie jest bezspornie opisane w Biblii.
Mojżesz umarł a jednak rozmawiał z Jezusem nie ważne na ziemi czy w niebie, czyli miał świadomość.
Przeczytaj o bogatym człowieku i Łazarzu a przekonasz się, że to nie jest przypowieść (przypowieścią nazwali ją ludzie dając jej taki tytuł). Jest napisane ?Był pewien człowiek??. Uważasz, że Jezus zmyślał tą historię ryzykując, że uwierzymy w męki po śmierci i istnienie życia poza ciałem? Po co tyle szczegółów w tej historii i dlaczego nie powiedział, że dopiero po zmartwychwstaniu zostaną osądzeni a męki nie będzie tylko unicestwienie?
Dlaczego Bóg Adamowi musiał o wszystkim mówić i skąd możemy wiedzieć gdzie znalazł się po śmierci?
Mateusza 11:11,12   trochę odbiega od tematu który tutaj poruszamy ale jestem ciekawy co Ty o nim sądzisz.
Nie odniosłaś się do wiecznych męczarni, ognia nie ugaszonego itp..
Nie napisałem o Tobie w sprawach o których nie mogę nic powiedzieć, natomiast napisałem co myślę bo chcę Cię pobudzić do szukania prawdy w przeciwieństwie do polegania na organizacji.

165

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Niestety nie ma sensu kłótnia w oparciu o jakiekolwiek pisma święte. Po pierwsze nie dyskutuje się o wierze, bo wiara to przekonanie o istnieniu czegoś czego nigdy nie da się potwierdzić w satysfakcjonujący dla nauki sposób. Tym samym można wierzyć we wszystko. To pierwszy ważny argument w kwestii wiary.

Drugi problem na który chciałbym zwrócić uwagę: urodziliśmy się w tej a nie innej części świata, dlatego wierzymy w religię która obowiązuje akurat tutaj co nie znaczy że jest ona właściwa. Na świecie są setki różnych religii, nie ma pewności czy którakolwiek w ogóle jest słuszna.

Trzeci problem: opieracie swoje wywody na chrześcijańskich pismach świętych, tych samych które tłumaczone były przez średniowiecznych mnichów i poddawane cenzurze Watykanu. Skąd macie pewność, że cytujecie coś prawdziwego? Załóżmy, że w pismach izraelskich z okresu wczesnego średniowiecza wcale nie ma mowy o Jezusie zbawicielu i uzdrowicielu a jedynie o charyzmatycznym medyku, który podawał się za syna bożego i którego Izraelici jako przywódcę założyciela nowej sekty zgładzili.
Czy myślicie że średniowieczni skrybi przepuściliby takie rzeczy w tłumaczeniu? Zresztą na samym początku pisma pojawia się już problem. Aktualnie: "na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" , wcześniej " na początku bogowie stworzyli niebo i ziemię" w oryginale.
Zresztą Pismo Święte jest pełne metafor i myśle że tez tak w dużej mierze powinno być traktowane. Np. Zmartwychwstanie wcale nie musi być traktowane dosłownie jak cielesne powstanie z martwych a jedynie duchowe (czyli nieweryfikowalne, niepewne) powstanie ze śmierci- taką tezę zaryzykował zresztą kilka lat temu z tego co pamiętam duński pastor.
Religia chrześcijańska to temat rzeka, pełno tu nieścisłości, niejasności.
Ja osobiście należę do ludzi twardo stąpających po ziemi, nie mógłbym oprzeć swojego życia na czymś tak niepewnym jak wiara w rzeczy, których potwierdzić się nigdy nie da. Wiara jedynie daje siłę wewnętrzną, pewnie dlatego ludzie wierzą. Ja kiedyś przewartościowałem swój wewnętrzy system odniesienia, dzięki temu dzisiaj na pewne rzeczy spoglądam z innej, szerszej perspektywy, czego i wam życzę smile

166

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:

Niestety nie ma sensu kłótnia w oparciu o jakiekolwiek pisma święte. Po pierwsze nie dyskutuje się o wierze, bo wiara to przekonanie o istnieniu czegoś czego nigdy nie da się potwierdzić w satysfakcjonujący dla nauki sposób. Tym samym można wierzyć we wszystko. To pierwszy ważny argument w kwestii wiary.

Drugi problem na który chciałbym zwrócić uwagę: urodziliśmy się w tej a nie innej części świata, dlatego wierzymy w religię która obowiązuje akurat tutaj co nie znaczy że jest ona właściwa. Na świecie są setki różnych religii, nie ma pewności czy którakolwiek w ogóle jest słuszna.

Trzeci problem: opieracie swoje wywody na chrześcijańskich pismach świętych, tych samych które tłumaczone były przez średniowiecznych mnichów i poddawane cenzurze Watykanu. Skąd macie pewność, że cytujecie coś prawdziwego? Załóżmy, że w pismach izraelskich z okresu wczesnego średniowiecza wcale nie ma mowy o Jezusie zbawicielu i uzdrowicielu a jedynie o charyzmatycznym medyku, który podawał się za syna bożego i którego Izraelici jako przywódcę założyciela nowej sekty zgładzili.
Czy myślicie że średniowieczni skrybi przepuściliby takie rzeczy w tłumaczeniu? Zresztą na samym początku pisma pojawia się już problem. Aktualnie: "na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" , wcześniej " na początku bogowie stworzyli niebo i ziemię" w oryginale.
Zresztą Pismo Święte jest pełne metafor i myśle że tez tak w dużej mierze powinno być traktowane. Np. Zmartwychwstanie wcale nie musi być traktowane dosłownie jak cielesne powstanie z martwych a jedynie duchowe (czyli nieweryfikowalne, niepewne) powstanie ze śmierci- taką tezę zaryzykował zresztą kilka lat temu z tego co pamiętam duński pastor.
Religia chrześcijańska to temat rzeka, pełno tu nieścisłości, niejasności.
Ja osobiście należę do ludzi twardo stąpających po ziemi, nie mógłbym oprzeć swojego życia na czymś tak niepewnym jak wiara w rzeczy, których potwierdzić się nigdy nie da. Wiara jedynie daje siłę wewnętrzną, pewnie dlatego ludzie wierzą. Ja kiedyś przewartościowałem swój wewnętrzy system odniesienia, dzięki temu dzisiaj na pewne rzeczy spoglądam z innej, szerszej perspektywy, czego i wam życzę smile

Dla kogoś kto nie wierzy nie ma sensu, natomiast są sprawy o które pewnie się kłócisz a ktoś inny powie Ci nie ma sensu. Takie spory powodują, że ludzie wymieniają się poglądami i mogą weryfikować swoje przekonania. Uważam, że jesteś w błędzie co do oceny oryginalności Pisma. Jezus jest osobą historyczną, można się spierać co do wielu rzeczy ale wiadomo, że mnóstwo ludzi oddało życie za wiarę w Niego i byli to ludzie którzy sami mogli się przekonać czy zmartwychwstał i uzdrawiał. Elohim nie znaczy bogowie w wielu fragmentach można przeczytać o tym, że Bóg ma skąplikowaną osobowość (Ojciec, Syn i Duch). W Biblii znajduje się wiele fragmentów które nie pasują do poglądów katolickich, czyli ta cenzura nie działała zbyt skutecznie. Myślę, że Jezusowi nie chodziło o to żeby ludzi przekonywać, każdy sam musi się przekonać. Nie ma wystarczających dowodów ale pozostaje osobiste doświadczenie.

167

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Ale pytanie mam całkiem proste Picea . Od Pana Boga otrzymał człowiek dech życia, i tu jestem ciekaw co się z tym ?dechem? życia staje po śmierci? To było nam dane od samego Boga . Ciało zamienia się w proch to oczywiste ale co z tym co dostaliśmy od Pana Boga żeby żyć. Bo jeżeli dla ciebie nasze ciało to tylko proch w którym nic nie ma to po co ta cała dyskusja.

Duch czy dech życia, tchnienie to siła życia jaką dał Bóg i jaka po śmierci wraca do Niego. Siła jest energią a nie osobą. Duch i dusza to nie jest to samo. Dzięki temu duchowi Adam mógł żyć, bez niego przestał istnieć. Psalm 146/4 "Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dni giną jego myśli."
Na temat śmierci człowieka Księga Kaznodziei 12:7 mówi: ?Proch [jego ciało] wraca do ziemi, tak jak był, duch zaś wraca do prawdziwego Boga, który go dał?. Kiedy duch, to jest siła życiowa, uchodzi z człowieka, ciało umiera i wraca do ziemi, skąd pierwotnie zostało wzięte. Natomiast siła życiowa wraca do Boga, Dawcy życia (Hioba 34:14, 15; Psalm 36:9). Nie oznacza to, że dosłownie wędruje do nieba, lecz że przyszłe życie zmarłej osoby spoczywa w Bożych rękach. Tylko On dzięki swej mocy, potrafi przywrócić człowiekowi siłę życiową i wzbudzić go z martwych.

Picea dyskusja jest wspaniała ale twoja interpretacja Starego i Nowego Testamentu  trochę mnie zaskakuje. Interpretujesz wyraźne teksty tak jak to tobie pasuje a nie tak jak jest napisane. To jeden tylko przykład bo nie ma sensu dawać ci więcej :
?Duch czy dech życia, tchnienie to siła życia jaką dał Bóg i jaka po śmierci wraca do Niego?
Moim zdaniem Bóg jest w niebie i jeżeli duch wraca do Boga to gdzie wraca do nieba , dla mnie to oczywiste stwierdzenie. Tylko nie dla ciebie, bo ty kawałek dalej piszesz cytuje:
?Nie oznacza to, że dosłownie wędruje do nieba, lecz że przyszłe życie zmarłej osoby spoczywa w Bożych rękach?

A gdzie mianowicie są te ręce Boga jeżeli ten nasz Stwórca jest w niebie to Jego ręce również są w niebie ale twoim i tylko twoim zdanie tak nie jest..
Czytając Pismo Święte może każdy z nas tłumaczyć sobie tak jak się mu podoba . Moim zdaniem trzeba patrzeć  z całkiem innej perspektywy na teksty Starego i Nowego Testamentu, ale nie można ich sobie interpretować tak jak się nam samym podoba . Dla mnie czarne jest czarne a białe, białe a nie na odwrót. Picea jeżeli dla ciebie duch jest energią to musisz się zastanowić nad tym co napisałaś ? Siła jest energią a nie osobą. Duch i dusza to nie jest to samo?Energia nie ginie energia zostaje może zmienić formę ale zostaje,. I nie napisz że energii nie widać.

168 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-13 20:21:10)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Niestety nie ma sensu kłótnia w oparciu o jakiekolwiek pisma święte. Po pierwsze nie dyskutuje się o wierze, bo wiara to przekonanie o istnieniu czegoś czego nigdy nie da się potwierdzić w satysfakcjonujący dla nauki sposób. Tym samym można wierzyć we wszystko. To pierwszy ważny argument w kwestii wiary.

Drugi problem na który chciałbym zwrócić uwagę: urodziliśmy się w tej a nie innej części świata, dlatego wierzymy w religię która obowiązuje akurat tutaj co nie znaczy że jest ona właściwa. Na świecie są setki różnych religii, nie ma pewności czy którakolwiek w ogóle jest słuszna.

Trzeci problem: opieracie swoje wywody na chrześcijańskich pismach świętych, tych samych które tłumaczone były przez średniowiecznych mnichów i poddawane cenzurze Watykanu. Skąd macie pewność, że cytujecie coś prawdziwego? Załóżmy, że w pismach izraelskich z okresu wczesnego średniowiecza wcale nie ma mowy o Jezusie zbawicielu i uzdrowicielu a jedynie o charyzmatycznym medyku, który podawał się za syna bożego i którego Izraelici jako przywódcę założyciela nowej sekty zgładzili.
Czy myślicie że średniowieczni skrybi przepuściliby takie rzeczy w tłumaczeniu? Zresztą na samym początku pisma pojawia się już problem. Aktualnie: "na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" , wcześniej " na początku bogowie stworzyli niebo i ziemię" w oryginale.
Zresztą Pismo Święte jest pełne metafor i myśle że tez tak w dużej mierze powinno być traktowane. Np. Zmartwychwstanie wcale nie musi być traktowane dosłownie jak cielesne powstanie z martwych a jedynie duchowe (czyli nieweryfikowalne, niepewne) powstanie ze śmierci- taką tezę zaryzykował zresztą kilka lat temu z tego co pamiętam duński pastor.
Religia chrześcijańska to temat rzeka, pełno tu nieścisłości, niejasności.
Ja osobiście należę do ludzi twardo stąpających po ziemi, nie mógłbym oprzeć swojego życia na czymś tak niepewnym jak wiara w rzeczy, których potwierdzić się nigdy nie da. Wiara jedynie daje siłę wewnętrzną, pewnie dlatego ludzie wierzą. Ja kiedyś przewartościowałem swój wewnętrzy system odniesienia, dzięki temu dzisiaj na pewne rzeczy spoglądam z innej, szerszej perspektywy, czego i wam życzę smile

Dla kogoś kto nie wierzy nie ma sensu, natomiast są sprawy o które pewnie się kłócisz a ktoś inny powie Ci nie ma sensu. Takie spory powodują, że ludzie wymieniają się poglądami i mogą weryfikować swoje przekonania. Uważam, że jesteś w błędzie co do oceny oryginalności Pisma. Jezus jest osobą historyczną, można się spierać co do wielu rzeczy ale wiadomo, że mnóstwo ludzi oddało życie za wiarę w Niego i byli to ludzie którzy sami mogli się przekonać czy zmartwychwstał i uzdrawiał. Elohim nie znaczy bogowie w wielu fragmentach można przeczytać o tym, że Bóg ma skąplikowaną osobowość (Ojciec, Syn i Duch). W Biblii znajduje się wiele fragmentów które nie pasują do poglądów katolickich, czyli ta cenzura nie działała zbyt skutecznie. Myślę, że Jezusowi nie chodziło o to żeby ludzi przekonywać, każdy sam musi się przekonać. Nie ma wystarczających dowodów ale pozostaje osobiste doświadczenie.

mtmtc tzn. ja nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji smile Każdy ma swój rozum i wedle niego ocenia. Nie kwestionuje tego, że Jezus był postacią historyczną (w sumie o tak naprawdę niewyraźnym życiorysie- urodził się, zniknął w wieku 12 lat i pojawił w życiu publicznym dopiero koło 30), a jedynie podaje w wątpliwość to, że nie jest do końca pewnym, że rzeczy które czynił rzeczywiście były cudami bądź że nie wiadomo, czy pewne fakty nie zostały przejaskrawione, aby wyglądały na cuda. Polecam tutaj pozycję Waltera Langbeina "Tajemnice Biblii", gdzie można znaleźć wiele ciekawych wyjaśnień odnośnie tekstów biblijnych.
To że wielu ludzi oddało życie za Jezusa o niczym nie świadczy. Za wielu wodzów również przelewno krew, a niczego dobrego do historii nie wnieśli. Zmartwychwstanie Jezusa to domysł nie fakt, nikt tego nie widział. Po prostu znaleziono pusty grób, tyle. Mógł zmartwychwstać lub ciało mogło zostać wykradzione, nie wiemy. Dlaczego zniknął na tyle lat z życia? Czy rzeczywiście przebywał wśród równieśników i nagle w wieku 30 lat go natchnęło? A może natchniony rozmowami w świątyni udał się do Egiptu gdzie poziom nauki i medycyny stał na o wiele wyższym poziomie, gdzie nauczył się rzeczy które w Izraelu nie były znane i tym samym czynił owe cuda? Temat Jezusa jest bardzo niejasny i ciekawy zarazem, zawsze mnie to fascynowało jak niewiele konkretów wiemy o tym człowieku, a jednocześnie jak wiele się o nim mówi.

Dlaczego ja przestałem i już nie chcę wierzyć w te rzeczy? Bo im więcej nauki w życiu człowieka, tym mniej Boga i religii. Wiele też zależy od indywidualnych potrzeb intelektualnych każdego z nas, ale muszę Ci napisać, że kiedy dobrych kilka lat temu zacząłem interesować się nauką zacząłem jednocześnie odchodzić od Boga i wierzeń, gdyż wszelkie religijne uproszczenia rzeczywistości przestały mi być potrzebne. Teraz bardziej przemawia do mnie big bang niż stworzenie świata w siedem dni (choć to tylko piękna metafora, wyobrażenie ludzi sprzed 2 tys. lat procesów których nie rozumieli), choć i w to drugie pomimo dużego postępu nauki nadal wierzy wielu ludzi.
Wiem że mogę być dobrym, szczęśliwym i kochającym człowiekiem bez bogów i religii, bo wszystko co potrzeba człowiekowi do życia jest w nas i wokół nas, nigdzie indziej. System moralny religii? Mamy go w genach, sami z siebie potrafimy odróżnić dobro od zła bez względu na kulturę, naukowcy już dawno to udowodnili. 10 przykazań? Dlaczegóż miałbym się ograniczać do tych konkretnych, choć na pewno elementarnych, dziesięciu, sam mam swój zestaw zasad, którymi się kieruje w życiu.
Jak pisałem wierzymy w religię właściwą dla danej kultury bądź regionu świata. Skąd wiesz czy Twoja religia jest bardziej słuszna od islamu czy wierzeń Aborygenów, czy w ogóle jest słuszna?
Ja staję ponad podziałami religijnymi, dzięki czemu nie będe mieć nigdy problemu w potencjalnym kontakcie z człowiekiem który wierzy w religię, która wyklucza lub uderza w moją religię. Uważam, że jest to zdrowe podejście do globalizującego się świata, w dodatku łatwiej jest mi się otwierać na osiągnięcia i wyzwania naukowo-technologiczne coraz szybciej rozwijającej się cywilizacji. Zauważ, że od kiedy nauka przestała być dyskryminowana jak to miało miejsce w średniowieczu, to religia musi się do niej dostosowywać, nie odwrotnie.

169

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:

Picea dyskusja jest wspaniała ale twoja interpretacja Starego i Nowego Testamentu  trochę mnie zaskakuje. Interpretujesz wyraźne teksty tak jak to tobie pasuje a nie tak jak jest napisane.[/guote] Oceniasz mnie, ale nie podajesz swoich argumentów na to, że jest inaczej


[guote=Ahriman]A gdzie mianowicie są te ręce Boga jeżeli ten nasz Stwórca jest w niebie to Jego ręce również są w niebie ale twoim i tylko twoim zdanie tak nie jest..

Człowieku opanuj się i nie wmawiaj rzeczy których nie mówiłam.

Ahriman napisał/a:

Czytając Pismo Święte może każdy z nas tłumaczyć sobie tak jak się mu podoba . Moim zdaniem trzeba patrzeć  z całkiem innej perspektywy na teksty Starego i Nowego Testamentu, ale nie można ich sobie interpretować tak jak się nam samym podoba .

Innej czyli jakiej perspektywy?
W twoich wypowiedziach nie ma żadnych konkretów, nie podajesz żadnych kontrargumentów. Nie będę się wdawać w dyskusje z kimś kto tylko robi dużo szumu.

170

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:

Dlaczego Bóg Adamowi musiał o wszystkim mówić i skąd możemy wiedzieć gdzie znalazł się po śmierci?

Gdyby Bóg nie powiedział Adamowi prawdy to byłoby to nieuczciwe. Nawet w sądach niedoskonałych ludzi odczytuje się pełny wyrok. Bóg jest prawdomówny, uczciwy i sprawiedliwy.
Wyrok wiecznych mąk na człowieku który grzeszył kilkadziesiąt lat byłby okrucieństwem. Zło nie pochodzi od Boga - On jest święty, a więc czysty.
Poza tym Bóg miłości nie mógł stworzyć takiego odrażającego miejsca.

mtmtc napisał/a:

Nie napisałem o Tobie w sprawach o których nie mogę nic powiedzieć, natomiast napisałem co myślę bo chcę Cię pobudzić do szukania prawdy w przeciwieństwie do polegania na organizacji.

Szufladkujesz ludzi.
Czekam na dowody polegania na  kimś lub na czymś, jeżeli uważasz, że coś cytuję to podaj źródło.

171

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Dlaczego Bóg Adamowi musiał o wszystkim mówić i skąd możemy wiedzieć gdzie znalazł się po śmierci?

Gdyby Bóg nie powiedział Adamowi prawdy to byłoby to nieuczciwe. Nawet w sądach niedoskonałych ludzi odczytuje się pełny wyrok. Bóg jest prawdomówny, uczciwy i sprawiedliwy.
Wyrok wiecznych mąk na człowieku który grzeszył kilkadziesiąt lat byłby okrucieństwem. Zło nie pochodzi od Boga - On jest święty, a więc czysty.
Poza tym Bóg miłości nie mógł stworzyć takiego odrażającego miejsca.

Czyli oceniasz co Bóg powinien a co nie a może jeszcze wtedy piekła nie było? Gdzie Bóg ostatecznie osądził Adama, ja tam widzę raczej konsekwencje a nie sąd.
Do reszty moich tekstów się nie odniesiesz, mam nadzieję, że chociaż przemyślisz a nie zignorujesz przecież Biblia nie kończy się na Księdze Rodzaju. Argument, że jak Bóg Adamowi nie powiedział o piekle odrzucę bo doczytałem, że Jezus o piekle mówił. Pisaliśmy o życiu poza ciałem a o piekle tak przy okazji.

Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Nie napisałem o Tobie w sprawach o których nie mogę nic powiedzieć, natomiast napisałem co myślę bo chcę Cię pobudzić do szukania prawdy w przeciwieństwie do polegania na organizacji.

Szufladkujesz ludzi.
Czekam na dowody polegania na  kimś lub na czymś, jeżeli uważasz, że coś cytuję to podaj źródło.

Bezbłędnie przedstawiasz poglądy Świadków Jehowy, zmienia Ci się momentami styl jakbyś przepisywała ze ?Strażnicy? albo innych publikacji i tłumaczenia Biblii. Zaprzeczysz?

172

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:
mtmtc napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Niestety nie ma sensu kłótnia w oparciu o jakiekolwiek pisma święte. Po pierwsze nie dyskutuje się o wierze, bo wiara to przekonanie o istnieniu czegoś czego nigdy nie da się potwierdzić w satysfakcjonujący dla nauki sposób. Tym samym można wierzyć we wszystko. To pierwszy ważny argument w kwestii wiary.

Drugi problem na który chciałbym zwrócić uwagę: urodziliśmy się w tej a nie innej części świata, dlatego wierzymy w religię która obowiązuje akurat tutaj co nie znaczy że jest ona właściwa. Na świecie są setki różnych religii, nie ma pewności czy którakolwiek w ogóle jest słuszna.

Trzeci problem: opieracie swoje wywody na chrześcijańskich pismach świętych, tych samych które tłumaczone były przez średniowiecznych mnichów i poddawane cenzurze Watykanu. Skąd macie pewność, że cytujecie coś prawdziwego? Załóżmy, że w pismach izraelskich z okresu wczesnego średniowiecza wcale nie ma mowy o Jezusie zbawicielu i uzdrowicielu a jedynie o charyzmatycznym medyku, który podawał się za syna bożego i którego Izraelici jako przywódcę założyciela nowej sekty zgładzili.
Czy myślicie że średniowieczni skrybi przepuściliby takie rzeczy w tłumaczeniu? Zresztą na samym początku pisma pojawia się już problem. Aktualnie: "na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" , wcześniej " na początku bogowie stworzyli niebo i ziemię" w oryginale.
Zresztą Pismo Święte jest pełne metafor i myśle że tez tak w dużej mierze powinno być traktowane. Np. Zmartwychwstanie wcale nie musi być traktowane dosłownie jak cielesne powstanie z martwych a jedynie duchowe (czyli nieweryfikowalne, niepewne) powstanie ze śmierci- taką tezę zaryzykował zresztą kilka lat temu z tego co pamiętam duński pastor.
Religia chrześcijańska to temat rzeka, pełno tu nieścisłości, niejasności.
Ja osobiście należę do ludzi twardo stąpających po ziemi, nie mógłbym oprzeć swojego życia na czymś tak niepewnym jak wiara w rzeczy, których potwierdzić się nigdy nie da. Wiara jedynie daje siłę wewnętrzną, pewnie dlatego ludzie wierzą. Ja kiedyś przewartościowałem swój wewnętrzy system odniesienia, dzięki temu dzisiaj na pewne rzeczy spoglądam z innej, szerszej perspektywy, czego i wam życzę smile

Dla kogoś kto nie wierzy nie ma sensu, natomiast są sprawy o które pewnie się kłócisz a ktoś inny powie Ci nie ma sensu. Takie spory powodują, że ludzie wymieniają się poglądami i mogą weryfikować swoje przekonania. Uważam, że jesteś w błędzie co do oceny oryginalności Pisma. Jezus jest osobą historyczną, można się spierać co do wielu rzeczy ale wiadomo, że mnóstwo ludzi oddało życie za wiarę w Niego i byli to ludzie którzy sami mogli się przekonać czy zmartwychwstał i uzdrawiał. Elohim nie znaczy bogowie w wielu fragmentach można przeczytać o tym, że Bóg ma skąplikowaną osobowość (Ojciec, Syn i Duch). W Biblii znajduje się wiele fragmentów które nie pasują do poglądów katolickich, czyli ta cenzura nie działała zbyt skutecznie. Myślę, że Jezusowi nie chodziło o to żeby ludzi przekonywać, każdy sam musi się przekonać. Nie ma wystarczających dowodów ale pozostaje osobiste doświadczenie.

mtmtc tzn. ja nie zamierzam nikogo przekonywać do swoich racji smile Każdy ma swój rozum i wedle niego ocenia. Nie kwestionuje tego, że Jezus był postacią historyczną (w sumie o tak naprawdę niewyraźnym życiorysie- urodził się, zniknął w wieku 12 lat i pojawił w życiu publicznym dopiero koło 30), a jedynie podaje w wątpliwość to, że nie jest do końca pewnym, że rzeczy które czynił rzeczywiście były cudami bądź że nie wiadomo, czy pewne fakty nie zostały przejaskrawione, aby wyglądały na cuda. Polecam tutaj pozycję Waltera Langbeina "Tajemnice Biblii", gdzie można znaleźć wiele ciekawych wyjaśnień odnośnie tekstów biblijnych.
To że wielu ludzi oddało życie za Jezusa o niczym nie świadczy. Za wielu wodzów również przelewno krew, a niczego dobrego do historii nie wnieśli. Zmartwychwstanie Jezusa to domysł nie fakt, nikt tego nie widział. Po prostu znaleziono pusty grób, tyle. Mógł zmartwychwstać lub ciało mogło zostać wykradzione, nie wiemy. Dlaczego zniknął na tyle lat z życia? Czy rzeczywiście przebywał wśród równieśników i nagle w wieku 30 lat go natchnęło? A może natchniony rozmowami w świątyni udał się do Egiptu gdzie poziom nauki i medycyny stał na o wiele wyższym poziomie, gdzie nauczył się rzeczy które w Izraelu nie były znane i tym samym czynił owe cuda? Temat Jezusa jest bardzo niejasny i ciekawy zarazem, zawsze mnie to fascynowało jak niewiele konkretów wiemy o tym człowieku, a jednocześnie jak wiele się o nim mówi.

Dlaczego ja przestałem i już nie chcę wierzyć w te rzeczy? Bo im więcej nauki w życiu człowieka, tym mniej Boga i religii. Wiele też zależy od indywidualnych potrzeb intelektualnych każdego z nas, ale muszę Ci napisać, że kiedy dobrych kilka lat temu zacząłem interesować się nauką zacząłem jednocześnie odchodzić od Boga i wierzeń, gdyż wszelkie religijne uproszczenia rzeczywistości przestały mi być potrzebne. Teraz bardziej przemawia do mnie big bang niż stworzenie świata w siedem dni (choć to tylko piękna metafora, wyobrażenie ludzi sprzed 2 tys. lat procesów których nie rozumieli), choć i w to drugie pomimo dużego postępu nauki nadal wierzy wielu ludzi.
Wiem że mogę być dobrym, szczęśliwym i kochającym człowiekiem bez bogów i religii, bo wszystko co potrzeba człowiekowi do życia jest w nas i wokół nas, nigdzie indziej. System moralny religii? Mamy go w genach, sami z siebie potrafimy odróżnić dobro od zła bez względu na kulturę, naukowcy już dawno to udowodnili. 10 przykazań? Dlaczegóż miałbym się ograniczać do tych konkretnych, choć na pewno elementarnych, dziesięciu, sam mam swój zestaw zasad, którymi się kieruje w życiu.
Jak pisałem wierzymy w religię właściwą dla danej kultury bądź regionu świata. Skąd wiesz czy Twoja religia jest bardziej słuszna od islamu czy wierzeń Aborygenów, czy w ogóle jest słuszna?
Ja staję ponad podziałami religijnymi, dzięki czemu nie będe mieć nigdy problemu w potencjalnym kontakcie z człowiekiem który wierzy w religię, która wyklucza lub uderza w moją religię. Uważam, że jest to zdrowe podejście do globalizującego się świata, w dodatku łatwiej jest mi się otwierać na osiągnięcia i wyzwania naukowo-technologiczne coraz szybciej rozwijającej się cywilizacji. Zauważ, że od kiedy nauka przestała być dyskryminowana jak to miało miejsce w średniowieczu, to religia musi się do niej dostosowywać, nie odwrotnie.

Jezus nie znikną po 12 roku życia, jest napisane co robił w tym czasie. Pusty grób? W część rzeczy opisanych w ewangeliach wierzysz a w inne nie to twój wybór.
Dopiero kiedy miał 30 lat mógł występować publicznie.
Łukasz był lekażem a też wierzył w Jezusa i jego cuda, świat tamtych czasów nie był tak bardzo izolowany kulturowo, jak Ci się wydaje.
Polecam inne książki przeczytaj jeśli chcesz nabrać szerszych perspektyw ? Sprawa zmartwychwstania? McDowella na przykład. Wierzysz w naukę i Big Bang twój wybór, bardzo wierzący jesteś. Nie zauważyłem żeby odkrycia naukowe zaprzeczały istnieniu Boga, to raczej gorliwi ateiści by tak chcieli. Dużo można by pisać ale ja Cię nie zamierzam przekonywać, po prostu każdy potrzebuje Jezusa.

173

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:

Dlaczego ja przestałem i już nie chcę wierzyć w te rzeczy? Bo im więcej nauki w życiu człowieka, tym mniej Boga i religii. Wiele też zależy od indywidualnych potrzeb intelektualnych każdego z nas, ale muszę Ci napisać, że kiedy dobrych kilka lat temu zacząłem interesować się nauką zacząłem jednocześnie odchodzić od Boga i wierzeń, gdyż wszelkie religijne uproszczenia rzeczywistości przestały mi być potrzebne. Teraz bardziej przemawia do mnie big bang niż stworzenie świata w siedem dni (choć to tylko piękna metafora, wyobrażenie ludzi sprzed 2 tys. lat procesów których nie rozumieli), choć i w to drugie pomimo dużego postępu nauki nadal wierzy wielu ludzi.
Wiem że mogę być dobrym, szczęśliwym i kochającym człowiekiem bez bogów i religii, bo wszystko co potrzeba człowiekowi do życia jest w nas i wokół nas, nigdzie indziej. System moralny religii? Mamy go w genach, sami z siebie potrafimy odróżnić dobro od zła bez względu na kulturę, naukowcy już dawno to udowodnili. 10 przykazań? Dlaczegóż miałbym się ograniczać do tych konkretnych, choć na pewno elementarnych, dziesięciu, sam mam swój zestaw zasad, którymi się kieruje w życiu.
Jak pisałem wierzymy w religię właściwą dla danej kultury bądź regionu świata. Skąd wiesz czy Twoja religia jest bardziej słuszna od islamu czy wierzeń Aborygenów, czy w ogóle jest słuszna?
Ja staję ponad podziałami religijnymi, dzięki czemu nie będe mieć nigdy problemu w potencjalnym kontakcie z człowiekiem który wierzy w religię, która wyklucza lub uderza w moją religię. Uważam, że jest to zdrowe podejście do globalizującego się świata, w dodatku łatwiej jest mi się otwierać na osiągnięcia i wyzwania naukowo-technologiczne coraz szybciej rozwijającej się cywilizacji. Zauważ, że od kiedy nauka przestała być dyskryminowana jak to miało miejsce w średniowieczu, to religia musi się do niej dostosowywać, nie odwrotnie.

Nie masz racji mówiąc "im więcej nauki tym mniej Boga i religii". Religia nie przeczy nauce w żadnej sferze. Biblia to nie podręcznik naukowy. Pozwolę sobie zacytować Pana Hołownię : "Opis podawany przez Księgę Rodzaju powstał pewnie w okolicach VI wieku przed Chrystusem, stan wiedzy astronomicznej i biologicznej odpowiada w nim wiedzy właściwej tej epoce. W sposób poetycki mówi nie o punkcie w czasie gdy wszystko zaczęło istnieć, opowiada raczej o relacji wszystkiego, co zostało stworzone, ze Stwórcą."

Problem leży właśnie w twojej interpretacji Biblii, chcesz ją traktować jak konkret, jak studenci traktują podręczniki do biologii. Tak się nie da.

Nie wiem skąd to postrzeganie ludzi wierzących jako masy zombie którym wiara wyłączyła świadomość i mózg. Tak nie jest. Od kiedy to my, wierzący nie otwieramy się na osiągnięcia i wyzwania naukowe? Od kiedy to my wierzący traktujemy ludzi innej wiary jako gorszych (Bóg jest jeden, nie musimy mu identycznie oddawać hołdu) ? Religia nie musi się dostosowywać do nauki, ponieważ nauka jej nie zaprzecza. To są takie łatki, i szufladki do których ateiści, wtrącają wiernych. Tymczasem nie macie racji, zupełnie nie.
Jest takie fajne powiedzenie"Mądrzy ludzie mówią, że do nieba polecimy na dwóch skrzydłach - że wiedza bez wiary to pycha, a wiara bez wiedzy to głupota. "

Fakt jest taki że niestety widać po tobie że nie czytałeś żadnych książek odnośnie wiary, stąd te znikąd wyjęte argumenty jak z średniowiecza (a przecież od tego się odcinasz, bo światowy i ponad podziałami jesteś - hipokryzja, co?)

174 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2012-02-15 13:15:12)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Picea dyskusja jest wspaniała ale twoja interpretacja Starego i Nowego Testamentu  trochę mnie zaskakuje. Interpretujesz wyraźne teksty tak jak to tobie pasuje a nie tak jak jest napisane.[/guote] Oceniasz mnie, ale nie podajesz swoich argumentów na to, że jest inaczej


[guote=Ahriman]A gdzie mianowicie są te ręce Boga jeżeli ten nasz Stwórca jest w niebie to Jego ręce również są w niebie ale twoim i tylko twoim zdanie tak nie jest..

Człowieku opanuj się i nie wmawiaj rzeczy których nie mówiłam.

Ahriman napisał/a:

Czytając Pismo Święte może każdy z nas tłumaczyć sobie tak jak się mu podoba . Moim zdaniem trzeba patrzeć  z całkiem innej perspektywy na teksty Starego i Nowego Testamentu, ale nie można ich sobie interpretować tak jak się nam samym podoba .

Innej czyli jakiej perspektywy?
W twoich wypowiedziach nie ma żadnych konkretów, nie podajesz żadnych kontrargumentów. Nie będę się wdawać w dyskusje z kimś kto tylko robi dużo szumu.

Cytję twojego postaPicea:
"Duch czy dech życia, tchnienie to siła życia jaką dał Bóg i jaka po śmierci wraca do Niego. Siła jest energią a nie osobą. Duch i dusza to nie jest to samo. Dzięki temu duchowi Adam mógł żyć, bez niego przestał istnieć. Psalm 146/4 "Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dni giną jego myśli."
Na temat śmierci człowieka Księga Kaznodziei 12:7 mówi: ?Proch [jego ciało] wraca do ziemi, tak jak był, duch zaś wraca do prawdziwego Boga, który go dał?. Kiedy duch, to jest siła życiowa, uchodzi z człowieka, ciało umiera i wraca do ziemi, skąd pierwotnie zostało wzięte. Natomiast siła życiowa wraca do Boga, Dawcy życia (Hioba 34:14, 15; Psalm 36:9). Nie oznacza to, że dosłownie wędruje do nieba, lecz że przyszłe życie zmarłej osoby spoczywa w Bożych rękach. Tylko On dzięki swej mocy, potrafi przywrócić człowiekowi siłę życiową i wzbudzić go z martwych."

Ja tego nie napisałem tylko ty. kto pisze o rękach Boga. To gdzie jest ten duch do czasu zmartwychwstania?

Picea mam do do ciebie takie całkiem proste pytania: Jak ty wyobrażasz sobie Boga? Jakie znaczenie ma dla ciebie to słowo albo inaczej, to co się dla ciebie i w twoim odczuciu pod tym słowem kryje?W każdym bądź razie Bóg w twoich oczach i tylko w twoich.
Jest to trochę nie na temat, ale dla mnie wiara w Boga ma nierozerwalne połączenie z tym pytaniem:Czy istnieje życie po śmierci? Bo bez wiary w Boga , w moim odczuciu, nie ma tematu takiego jak istnienie życia po śmierci.(po śmierci nie po  zmartwychwstaniu) . A zamętu nie chciałem robić; Przepraszam!!!!!!!!!

175 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-15 19:41:31)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:

Jezus nie znikną po 12 roku życia, jest napisane co robił w tym czasie. Pusty grób? W część rzeczy opisanych w ewangeliach wierzysz a w inne nie to twój wybór.
Dopiero kiedy miał 30 lat mógł występować publicznie.
Łukasz był lekażem a też wierzył w Jezusa i jego cuda, świat tamtych czasów nie był tak bardzo izolowany kulturowo, jak Ci się wydaje.
Polecam inne książki przeczytaj jeśli chcesz nabrać szerszych perspektyw ? Sprawa zmartwychwstania? McDowella na przykład. Wierzysz w naukę i Big Bang twój wybór, bardzo wierzący jesteś. Nie zauważyłem żeby odkrycia naukowe zaprzeczały istnieniu Boga, to raczej gorliwi ateiści by tak chcieli. Dużo można by pisać ale ja Cię nie zamierzam przekonywać, po prostu każdy potrzebuje Jezusa.

W bardzo lakoniczny sposób. Jak pisałem pełno tu niejasności, zbyt wiele rzeczy trzeba brać na wiarę a za mało konkretów co sprawia, że bliżej temu do bajki niż historycznej kroniki. Przepraszam za określenie ale tak to subiektywnie widzę. Masz prawo się ze mną nie zgadzać.
Zresztą ufam też Żydom. To oni żyli 2 tys. lat temu w Izraelu i tłumacząc najprościej jak się da, na podstawie tego co wiemy, w dość brutalny i widowiskowy sposób rozprawili się z Jezusem Chrystusem, w moim odczuciu, jak z założycielem nowej sekty, która niebezpiecznie się rozwijała i zaczęła zagrażać obowiązującej wtedy tam religii.
Wyobraź sobie że dzisiaj również w Polsce pojawia się (a pojawiało się wielu, którzy okazywali się oszustami) taki Jezus który posiada rzeczywiście niewiarygodny dar uzdrawiania, głosząc jednocześnie że wrócił z niebios. Wyobraź sobie jaki chaos zapanowałby wśród kościelnych katolickich czy protestanckich, prawosławnych. Dzisiaj prawdopodobnie kościół katolicki zakwestionowałby jego wiarygodność, wtedy po prostu go ukrzyżowano wzorując się na Rzymianach. Myśle, że to dość prawdopodobny scenariusz.

Co do zaprzeczania nauką Bogu, ciężko tu polemizować, to dwie różne rzeczy. LHC raczej nie wyjaśni nam jak powstał nasz wszechświat ale nie wiemy jak będzie wyglądać świat nauki za kilkadziesiąt/kilkaset lat? Co zrobiłbyś gdyby się okazało, że nie ma czegoś takiego jak Bóg, bo naukowcy nagle odkryją, że żyjemy w jednym z wielu multiwersum które powstają w sposób, który udaje się badaczom sprowadzić do ciągów cyfr i równań? Twoja wiara legnie w gruzach bo będzie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i tym co powszechnie bedzie wiadome. Oczywiście takie odkrycie szybko nie nastąpi, całkiem możliwe że nigdy nie dowiemy się czy Bóg istnieje. Ja myśle że Bogiem ludzie sprzed 2 tys. lat określali cały ten proces, za sprawą którego powstał wszechświat. W ich wyobrażeniu musiała to być wszechmocna osoba, stąd wyobrażenie Boga a nie np. określenia odnoszące się do fizyki. To po prostu uproszczenia dostosowane do aktualnego w tamtych czasach stanu wiedzy o procesach kształtowania wszechświata.
Zresztą naukowcy watykańscy są w tych kwestiach bardziej liberalni, nie trzymają się kurczowo Biblii a starają się wiązać osiągnięcia nauki z tym, co jest w niej napisane. Proponuje posłuchać sobie na youtube dyskusji R. Dawkinsa z watykańskimi naukowcami.

DirtyDianna napisał/a:

Nie masz racji mówiąc "im więcej nauki tym mniej Boga i religii". Religia nie przeczy nauce w żadnej sferze. Biblia to nie podręcznik naukowy. Pozwolę sobie zacytować Pana Hołownię : "Opis podawany przez Księgę Rodzaju powstał pewnie w okolicach VI wieku przed Chrystusem, stan wiedzy astronomicznej i biologicznej odpowiada w nim wiedzy właściwej tej epoce. W sposób poetycki mówi nie o punkcie w czasie gdy wszystko zaczęło istnieć, opowiada raczej o relacji wszystkiego, co zostało stworzone, ze Stwórcą."

Problem leży właśnie w twojej interpretacji Biblii, chcesz ją traktować jak konkret, jak studenci traktują podręczniki do biologii. Tak się nie da.

Nie wiem skąd to postrzeganie ludzi wierzących jako masy zombie którym wiara wyłączyła świadomość i mózg. Tak nie jest. Od kiedy to my, wierzący nie otwieramy się na osiągnięcia i wyzwania naukowe? Od kiedy to my wierzący traktujemy ludzi innej wiary jako gorszych (Bóg jest jeden, nie musimy mu identycznie oddawać hołdu) ? Religia nie musi się dostosowywać do nauki, ponieważ nauka jej nie zaprzecza. To są takie łatki, i szufladki do których ateiści, wtrącają wiernych. Tymczasem nie macie racji, zupełnie nie.
Jest takie fajne powiedzenie"Mądrzy ludzie mówią, że do nieba polecimy na dwóch skrzydłach - że wiedza bez wiary to pycha, a wiara bez wiedzy to głupota. "

Fakt jest taki że niestety widać po tobie że nie czytałeś żadnych książek odnośnie wiary, stąd te znikąd wyjęte argumenty jak z średniowiecza (a przecież od tego się odcinasz, bo światowy i ponad podziałami jesteś - hipokryzja, co?)

DirtyDianna napisał/a:

Nie masz racji mówiąc "im więcej nauki tym mniej Boga i religii". Religia nie przeczy nauce w żadnej sferze. Biblia to nie podręcznik naukowy. Pozwolę sobie zacytować Pana Hołownię : "Opis podawany przez Księgę Rodzaju powstał pewnie w okolicach VI wieku przed Chrystusem, stan wiedzy astronomicznej i biologicznej odpowiada w nim wiedzy właściwej tej epoce. W sposób poetycki mówi nie o punkcie w czasie gdy wszystko zaczęło istnieć, opowiada raczej o relacji wszystkiego, co zostało stworzone, ze Stwórcą."

Problem leży właśnie w twojej interpretacji Biblii, chcesz ją traktować jak konkret, jak studenci traktują podręczniki do biologii. Tak się nie da.

Nie wiem skąd to postrzeganie ludzi wierzących jako masy zombie którym wiara wyłączyła świadomość i mózg. Tak nie jest. Od kiedy to my, wierzący nie otwieramy się na osiągnięcia i wyzwania naukowe? Od kiedy to my wierzący traktujemy ludzi innej wiary jako gorszych (Bóg jest jeden, nie musimy mu identycznie oddawać hołdu) ? Religia nie musi się dostosowywać do nauki, ponieważ nauka jej nie zaprzecza. To są takie łatki, i szufladki do których ateiści, wtrącają wiernych. Tymczasem nie macie racji, zupełnie nie.
Jest takie fajne powiedzenie"Mądrzy ludzie mówią, że do nieba polecimy na dwóch skrzydłach - że wiedza bez wiary to pycha, a wiara bez wiedzy to głupota. "

Fakt jest taki że niestety widać po tobie że nie czytałeś żadnych książek odnośnie wiary, stąd te znikąd wyjęte argumenty jak z średniowiecza (a przecież od tego się odcinasz, bo światowy i ponad podziałami jesteś - hipokryzja, co?)

Za pana Hołownię podziekuję, czytywałem w Newsweeku jego artykuły odnośnie wiary i niestety nie przemiawiały one do ateistycznej osobowości.
Właśnie o tym napisałem powyżej, że jest to zbiór uproszczeń, metafor, które dzisiaj silnie kontrastują ze stanem wiedzy i wydają się zbędne w sytuacji gdy nauka tłumaczy owe procesy w sposób bardziej satysfakcjonujący.

Nie mówię że ludzie wierzący nie myślą, fajnie że jesteś tolerancyjnym katolikiem, ale nawet Tobie nie udało się zachować neutralnego tonu, skoro ugryzły Cię moje uwagi i zarzuciłeś mi hipokryzję smile a Przecież staram się caly czas pisać z sensem i konkretami.
Bóg jest jeden, wytłumacz to tym których religia zakłada, że wy innowiercy katolicy będziecie się smażyć w piekle wyznawców innej dużej religii.
Ależ ja widzę coś całkowicie odwrotnego: religia katolicka ze światopoglądem stałaby w miejscu, bo trudno jest dostosowywać się do rzeczy, które stworzyli ludzie z całkiem innej kultury tysiące lat temu. Ona ciągle się dostosowuje, tym bardziej do nauki bo jak pisałem to naukowe odkrycia obalają religijne dogmaty, nie odwrotnie. Zgodzisz się z tym?
Przeczytałem wiele tekstów o religii, na tyle dużo aby mieć wyrobiony okreslony światopogląd i myśleć wielotorowo.
Na tyle wielotorowo, że potrafię przyjąć do świadomości np. że jest przykładowo coś takiego jak ewolucja, Ty pewnie też. Wiesz pewnie też że z szympansami mamy około 99% genów wspólnych, w dodatku tak jak i one myślimy abstrakcyjnie. Czytałem bardzo ciekawe teksty o różnorodnej inteligencji zwierząt, niestety wiara katolicka sprowadziła zwierzeta do roli podrzędnej i tu tkwi jeden ciekawy szkopuł, mianowicie ludzie którzy tworzyli tą religię kilka tysięcy lat temu nie wzięli pod uwagę czegoś takiego jak ewolucja. Załóżmy czysto teoretycznie, że religia katolicka będzie trwać jeszcze przez setki lat, ewolucja postepuje i sprawia że niektóre gatunki zwierząt zaczynają myśleć abstrakcyjnie w taki sam sposób jak my teraz. Co na to kościół? Kolejny mit boskości człowieka obalony? Nie jestem hipokrytą, staram się również nie dyskryminować kogoś tylko dlatego że wierzy w Boga. Może jest mu dzięki temu łatwiej iść przez życie? Może nie ma potrzeby wiedzy? Uważam jednak że te uproszczenia będą coraz bardziej razić i laicyzacja społeczności cywilizowanych którą obserwujemy będzie się tylko pogłębiać. Natomiast w krajach biedniejszych gdzie hasła: "ostatni będą pierwszymi.." , "gdzieś tam jest niebo i życie wieczne" skupiają miliony biedoty, podczas gdy bogaci odrzucili te hasła i żyją swoim ziemskim życiem. W tym aspekcie rzeczywiście religia jest przydatna, pomaga przetrwać w ciężkich chwilach.
Przepraszam za przydługawy tekst, ale problem jest na tyle złożony, że ciężko się tu ograniczać do kilku linijek smile

176

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Ahriman napisał/a:
Picea napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Picea dyskusja jest wspaniała ale twoja interpretacja Starego i Nowego Testamentu  trochę mnie zaskakuje. Interpretujesz wyraźne teksty tak jak to tobie pasuje a nie tak jak jest napisane.[/guote] Oceniasz mnie, ale nie podajesz swoich argumentów na to, że jest inaczej


[guote=Ahriman]A gdzie mianowicie są te ręce Boga jeżeli ten nasz Stwórca jest w niebie to Jego ręce również są w niebie ale twoim i tylko twoim zdanie tak nie jest..

Człowieku opanuj się i nie wmawiaj rzeczy których nie mówiłam.

Ahriman napisał/a:

Czytając Pismo Święte może każdy z nas tłumaczyć sobie tak jak się mu podoba . Moim zdaniem trzeba patrzeć  z całkiem innej perspektywy na teksty Starego i Nowego Testamentu, ale nie można ich sobie interpretować tak jak się nam samym podoba .

Innej czyli jakiej perspektywy?
W twoich wypowiedziach nie ma żadnych konkretów, nie podajesz żadnych kontrargumentów. Nie będę się wdawać w dyskusje z kimś kto tylko robi dużo szumu.

Cytję twojego postaPicea:
"Duch czy dech życia, tchnienie to siła życia jaką dał Bóg i jaka po śmierci wraca do Niego. Siła jest energią a nie osobą. Duch i dusza to nie jest to samo. Dzięki temu duchowi Adam mógł żyć, bez niego przestał istnieć. Psalm 146/4 "Duch jego uchodzi, a on wraca do swej ziemi; w tymże dni giną jego myśli."
Na temat śmierci człowieka Księga Kaznodziei 12:7 mówi: ?Proch [jego ciało] wraca do ziemi, tak jak był, duch zaś wraca do prawdziwego Boga, który go dał?. Kiedy duch, to jest siła życiowa, uchodzi z człowieka, ciało umiera i wraca do ziemi, skąd pierwotnie zostało wzięte. Natomiast siła życiowa wraca do Boga, Dawcy życia (Hioba 34:14, 15; Psalm 36:9). Nie oznacza to, że dosłownie wędruje do nieba, lecz że przyszłe życie zmarłej osoby spoczywa w Bożych rękach. Tylko On dzięki swej mocy, potrafi przywrócić człowiekowi siłę życiową i wzbudzić go z martwych."

Ja tego nie napisałem tylko ty. kto pisze o rękach Boga. To gdzie jest ten duch do czasu zmartwychwstania?

Picea mam do do ciebie takie całkiem proste pytania: Jak ty wyobrażasz sobie Boga? Jakie znaczenie ma dla ciebie to słowo albo inaczej, to co się dla ciebie i w twoim odczuciu pod tym słowem kryje?W każdym bądź razie Bóg w twoich oczach i tylko w twoich.
Jest to trochę nie na temat, ale dla mnie wiara w Boga ma nierozerwalne połączenie z tym pytaniem:Czy istnieje życie po śmierci? Bo bez wiary w Boga , w moim odczuciu, nie ma tematu takiego jak istnienie życia po śmierci.(po śmierci nie po  zmartwychwstaniu) . A zamętu nie chciałem robić; Przepraszam!!!!!!!!!

Biblia przenośnie mówi o Bogu, że używa swego palca lub palców.
Wyjścia 31:18 A gdy zakończył rozmowę z nim na górze Synaj, dał Mojżeszowi dwie tablice Świadectwa, tablice kamienne zapisane palcem Bożym."
Psalm8:3 Gdy widzę twe niebiosa, dzieła twoich palców, księżyc i gwiazdy, któreś ty przygotował."
Symboliczny palec Boży odnosi się do ducha świętego. Mateusz wyjaśnia, że Jezus
wypędzał demony "świętym duchem Bożym" a Łukasz mówił iż czyni do "palcem Bożym" Mat 12:28, Łuk 11:20


Ponieważ się tylko czepiasz a nie podajesz ŻADNYCH biblijnych argumentów nie widzę sensu dyskutowania i wchodzenia w kolejne tematy.

177

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Dlaczego Bóg Adamowi musiał o wszystkim mówić i skąd możemy wiedzieć gdzie znalazł się po śmierci?

Gdyby Bóg nie powiedział Adamowi prawdy to byłoby to nieuczciwe. Nawet w sądach niedoskonałych ludzi odczytuje się pełny wyrok. Bóg jest prawdomówny, uczciwy i sprawiedliwy.
Wyrok wiecznych mąk na człowieku który grzeszył kilkadziesiąt lat byłby okrucieństwem. Zło nie pochodzi od Boga - On jest święty, a więc czysty.
Poza tym Bóg miłości nie mógł stworzyć takiego odrażającego miejsca.

Czyli oceniasz co Bóg powinien a co nie a może jeszcze wtedy piekła nie było? Gdzie Bóg ostatecznie osądził Adama, ja tam widzę raczej konsekwencje a nie sąd.
Do reszty moich tekstów się nie odniesiesz, mam nadzieję, że chociaż przemyślisz a nie zignorujesz przecież Biblia nie kończy się na Księdze Rodzaju. Argument, że jak Bóg Adamowi nie powiedział o piekle odrzucę bo doczytałem, że Jezus o piekle mówił. Pisaliśmy o życiu poza ciałem a o piekle tak przy okazji.

Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Nie napisałem o Tobie w sprawach o których nie mogę nic powiedzieć, natomiast napisałem co myślę bo chcę Cię pobudzić do szukania prawdy w przeciwieństwie do polegania na organizacji.

Szufladkujesz ludzi.
Czekam na dowody polegania na  kimś lub na czymś, jeżeli uważasz, że coś cytuję to podaj źródło.

Bezbłędnie przedstawiasz poglądy Świadków Jehowy, zmienia Ci się momentami styl jakbyś przepisywała ze ?Strażnicy? albo innych publikacji i tłumaczenia Biblii. Zaprzeczysz?

Które moje wypowiedzi są cytatami? Czy jak katolik pisze w duchu katolickim albo ktoś z innej religii to też tak szufladkujesz?
Czy Ty utożsamiasz się z jakaś religia? Jeśli tak to z jaką?

178 Ostatnio edytowany przez DirtyDianna (2012-02-15 23:54:54)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:

Za pana Hołownię podziekuję, czytywałem w Newsweeku jego artykuły odnośnie wiary i niestety nie przemiawiały one do ateistycznej osobowości.
Właśnie o tym napisałem powyżej, że jest to zbiór uproszczeń, metafor, które dzisiaj silnie kontrastują ze stanem wiedzy i wydają się zbędne w sytuacji gdy nauka tłumaczy owe procesy w sposób bardziej satysfakcjonujący.

Nie mówię że ludzie wierzący nie myślą, fajnie że jesteś tolerancyjnym katolikiem, ale nawet Tobie nie udało się zachować neutralnego tonu, skoro ugryzły Cię moje uwagi i zarzuciłeś mi hipokryzję smile a Przecież staram się caly czas pisać z sensem i konkretami.
Bóg jest jeden, wytłumacz to tym których religia zakłada, że wy innowiercy katolicy będziecie się smażyć w piekle wyznawców innej dużej religii.
Ależ ja widzę coś całkowicie odwrotnego: religia katolicka ze światopoglądem stałaby w miejscu, bo trudno jest dostosowywać się do rzeczy, które stworzyli ludzie z całkiem innej kultury tysiące lat temu. Ona ciągle się dostosowuje, tym bardziej do nauki bo jak pisałem to naukowe odkrycia obalają religijne dogmaty, nie odwrotnie. Zgodzisz się z tym?
Przeczytałem wiele tekstów o religii, na tyle dużo aby mieć wyrobiony okreslony światopogląd i myśleć wielotorowo.
Na tyle wielotorowo, że potrafię przyjąć do świadomości np. że jest przykładowo coś takiego jak ewolucja, Ty pewnie też. Wiesz pewnie też że z szympansami mamy około 99% genów wspólnych, w dodatku tak jak i one myślimy abstrakcyjnie. Czytałem bardzo ciekawe teksty o różnorodnej inteligencji zwierząt, niestety wiara katolicka sprowadziła zwierzeta do roli podrzędnej i tu tkwi jeden ciekawy szkopuł, mianowicie ludzie którzy tworzyli tą religię kilka tysięcy lat temu nie wzięli pod uwagę czegoś takiego jak ewolucja. Załóżmy czysto teoretycznie, że religia katolicka będzie trwać jeszcze przez setki lat, ewolucja postepuje i sprawia że niektóre gatunki zwierząt zaczynają myśleć abstrakcyjnie w taki sam sposób jak my teraz. Co na to kościół? Kolejny mit boskości człowieka obalony? Nie jestem hipokrytą, staram się również nie dyskryminować kogoś tylko dlatego że wierzy w Boga. Może jest mu dzięki temu łatwiej iść przez życie? Może nie ma potrzeby wiedzy? Uważam jednak że te uproszczenia będą coraz bardziej razić i laicyzacja społeczności cywilizowanych którą obserwujemy będzie się tylko pogłębiać. Natomiast w krajach biedniejszych gdzie hasła: "ostatni będą pierwszymi.." , "gdzieś tam jest niebo i życie wieczne" skupiają miliony biedoty, podczas gdy bogaci odrzucili te hasła i żyją swoim ziemskim życiem. W tym aspekcie rzeczywiście religia jest przydatna, pomaga przetrwać w ciężkich chwilach.
Przepraszam za przydługawy tekst, ale problem jest na tyle złożony, że ciężko się tu ograniczać do kilku linijek smile

Nie zgodzę się niestety, z dostosowywaniem się religii do nauki, bo nadal twierdzę że te dwie dziedziny nie rywalizują ze sobą. Uzupełniają się. Ale fakt jest taki że nie musimy się zgadzać, jedyne co musimy to szanować się pomimo różnicy poglądów. Jeżeli uznać by ewolucję, (nie mam określonego zdania w tym temacie, naukowcy nadal się sprzeczają, jedni twierdzą że ewolucja to jedyna prawda, drudzy że luki widoczne w obrazie ewolucji nie pozwalają na stwierdzenie że pochodzimy od małpy, jako że organizmy mutują się fakt, ale nie tworzą "nowych organizmów" - a od małp niewątpliwie różnimy się), więc jeżeli uznać by ewolucję za właściwą, to... no właśnie co...? Póki co nie zauważono aby którykolwiek gatunek szedł "śladami człowieka", chociaż wspominasz o tym - fakt nie czytam o tym zbyt wiele, ale temat ciekawy... Ale po co zakładać cokolwiek "czysto teoretycznie"? Przez tyle milionów wieków żaden gatunek nie "podążył" za człowiekiem, żaden gatunek nie jest w stanie analizować wydarzeń, odnosić się do przeszłości i przyszłość, żaden... Skąd pomysł że którykolwiek gatunek to osiągnie? Z tymi założeniami to jest tak, że ani Ty ani ja nie potrafimy się do tego odnieść... bo to abstrakcja. Bo z tymi hasłami to  jest tak, że księża mają (przepraszam każdego kogo to urazi), nasrane w głowie b. często (uważam że oprócz wsparcia psychicznego (co jest mega ważne) potrzeba jest także wsparcia realnego). Dlatego też póki co nie chodzę do kościoła, to "póki co" trwa od trzech lat. Nie potrafię, z powodu (tego co przytoczyłeś) zaciemnienia jego, średniowiecznego myślenia i walki z nauką... Takie są realia, co widać po przykładzie zmarłej Madzi, tyle wielkich Katolików i 95% z nich przed kamerami bawi się w Boga i są w stanie zlinczować Mamę Madzi, a w miejscu gdzie ukryte było ciało dziecka, Ci fanatycy ułożyli "ołtarzyk" naznosili zniczy i pluszaków, jakby to miało w czymś pomóc. A nie lepiej byłoby gdyby ruszyli z tymi zniczami na cmentarz, tam "ku Pamięci Madzi" oczyścili zapomniany grób jakiegoś innego dziecka i na nim ustawili znicze? Ale księża (w większości) lubią hipokryzję, lubią ciemnych wiernych (szczególnie na wsiach, gdzie ludzie najpierw wywalą psa z domu na śnieg, bo się znudził a potem galopem po komunię pędzą). Może stąd to twoje postrzeganie Katolików jako tych którzy nie mają potrzeby wiedzy, i jeżeli tak bardziej skupie się na tym co napisałam powyżej, i co sama widziałam w związku z powyższym, to pozwolę sobie powiedzieć że ROZUMIEM twoje uprzedzenia. Ale jest ale, ta grupa "oszołomów" (ponownie przepraszam każdego kto się utożsamia z ta grupa i czuje się urażony) nie powinna być wyznacznikiem Katolika, bo (pomimo że jest ich sporo) uderza się wtedy taka ocena w inne osoby.

Nie rozumiem całego tego wątku zresztą, i tak nikt nie dowiedzie, czy to wierzący czy nie, czy faktycznie tam coś jest po drugiej stronie.

179 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2012-02-16 19:39:36)

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

DirtyDianna tu nie chodzi o rywalizację a narastające dysproporcje o których wcześniej pisałem. Postaram się pokrótce wyjaśnić, czemu uważam że to religia musi się dostosowywać do nauki (nazwę to "metodą skoków").
Religia to pierwsze czym ludzie pierwotni tłumaczyli sobie rzeczywistość. Wszystko zaczęło się od szamanów w plemionach. Uderzył piorun, bano sie tego, więc zaczęto oddawać temu cześć aby zjednać sobie ich przychylność (to dawało nadzieję że po modłach może spadnie deszcz a jak nie spadnie to pewnie bogowie się o coś gniewają itp.) Pojawili się więc bogowie burz, słońca itp. czyli wszystkich tych rzeczy, które były przez ludzi nieujarzmione. Religie jako systemy wartości, wierzeń powstawały w różnych okresach i miejscach na Ziemi, dostosowane do danego poziomu nauki na tych obszarach.
W miarę postępu nauki, rozwoju, zjawiska które zaczęły być łatwe w wyjaśnieniu przestano czcić, religia dostosowywała się w ten sposób że już nie czczono bogów sił przyrody a jedynego Boga jako stwórcę wszechświata i życia ("pierwszy skok"). Kto dzisiaj wierzyłby w boga piorunów? Na pewno pojawia się na waszych ustach uśmiech.
Teraz znajdujemy się na kolejnych etapie, na którym wiodące religie tego świata wierzą, że to Bóg (już nie bogowie) stworzył wszechświat. I znowu nauka wyjaśnia coraz więcej w kwestii którą religia sprowadza do jednego zwrotu, czyli "boskiej kreacji". Powstały teorie powstania wszechświata, życia na Ziemi, wiemy coraz więcej o mechanizmach tym rządzących i całe to koło będzie się kręcić dopuki nauka nie stwierdzi ostatecznie, jak powstał wszechświat, jakie procesy wtedy zaszły. Gdy kiedyś to się wyjaśni (sytuacja hipotetyczna) znowu dojdzie do tzw. "skoku" tylko zastanawiam się w co wtedy będą wierzyć ludzie skoro okaże się, że Bogiem w którego wierzono były po prostu nieznane i niekontrolowane procesy, siły, energie kreujące światy, tak jak kiedyś nieznanym były pioruny a dzisiaj wiemy, że to wyładowanie elektryczne.

Co do ewolucji są tzw. kreacjoniści, jednak z tego co czytam wnioskuje, że nie są oni poważnie traktowani w świecie nauki, ich założenia opierają się na wątłych przesłankach co jakiś czas skrzętnie obalanych przez innych naukowców (np. problem ogniw pośrednich w ewolucji).
Ewolucja w wymiarze makro zachodzi cały czas, zarówno wśród ludzi jak i innych gatunków zwierząt, choć jest to proces tak powolny że niemożliwym jest zauważenie zmian w przeciągu jednego pokolenia. To że z człekokształtnymi typu szympans mamy około 99% genów wspólnych jest dla mnie dobrym argumentem na potwierdzenie tego, że mieliśmy wspólnego małpiego przodka.
Oj mylisz się i to bardzo. Zwierzęta potrafią myśleć abstrakcyjnie i analizować wydarzenia, przewidywać przyszłość. Szympans wie np. że popychając innego szympansa w przepaść czy uderzając go kamieniem w głowę może spowodować jego śmierć. Jest tego świadom. Nie potrafi natomiast rozmyślać o rzeczach o których my tu przykładowo piszemy. Potrafi za to logicznie myśleć.
Niektóre ptaki zapamiętują setki miejsc w których schowały zapasy na zimę, bijąc tym samym na głowę zdolność człowieka do takiego zapamiętywania. Inteligencja zwierząt jest naprawde różnorodna, szkoda że religia chrześcijańska niewiele mówi w tej kwestii. Wg niej zwierzęta powstały po to, aby służyć ludziom. To dlatego podałem przykład z ewolucją szympansa, który ewoluując intelektualnie obaliłby to fundamentalne założenie religii i wcale nie musielibyśmy czekać do momentu odkrycia tego, jak powstał wszechświat aby znów doszło do "skoku".

Wiesz cała ta dyskusja wynika z tego, że jest wytworem ludzkiego i mocno rozwiniętego abstrakcyjnego myślenia. Tak naprawdę jesteśmy tylko jednym z wielu gatunków zwierząt na Ziemi. Stając na sawannie tak jak nas natura stworzyła moglibyśmy się o tym dobitnie przekonać, bo bylibyśmy tylko jednym z ogniw łańcucha pokarmowego tamtejszych drapieżników.
Materia w przyrodzie krąży, każdy organizm musi obumrzeć, rozłożyć się i zamknąć obieg aby to wszystko funkcjonowało. Inne zwierzęta nie potrafią rozmyślać na sposób ludzi, dlatego nie muszą wierzyć w Bogów itp. Po prostu umierają. Moim zdaniem z ludźmi jest identycznie, a to że istnieją religie, nieba, piekła to jedynie nieosiągalne marzenia rodzące się w naszych umysłach.
Ja tak to widzę, dla mnie jest to logiczne i prawdopodobne, i jest to tylko moje zdanie.

180

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

To Cię teraz zaskoczę, dla mnie to co napisałeś też brzmi logicznie i prawdopodobnie. Z tym że z wiarą jest tak: ja Ci nie udowodnię że Bóg jest (nie da się, a może faktycznie błędnie robię wierząc, może w tym wszystkim nie ma boskiej mocy, no trudno nic nie stracę), a Ty mi że Go nie ma. Ot, i tak taka dyskusja nigdy nie zakończy się stwierdzeniem racji (jednej i jedynej). Może mam chory sposób myślenia, kto wie. Po prostu jestem otwarta na takie przeróżne teorie, myślę że każdy powinien być.

181

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
DirtyDianna napisał/a:

To Cię teraz zaskoczę, dla mnie to co napisałeś też brzmi logicznie i prawdopodobnie. Z tym że z wiarą jest tak: ja Ci nie udowodnię że Bóg jest (nie da się, a może faktycznie błędnie robię wierząc, może w tym wszystkim nie ma boskiej mocy, no trudno nic nie stracę), a Ty mi że Go nie ma. Ot, i tak taka dyskusja nigdy nie zakończy się stwierdzeniem racji (jednej i jedynej). Może mam chory sposób myślenia, kto wie. Po prostu jestem otwarta na takie przeróżne teorie, myślę że każdy powinien być.

Ja po prostu lubię sobie pogadać na takie ciekawe tematy wink W życiu prywatnym nie zawsze jest z kim o takich rzeczach mówić, bo ludzie się takimi rzeczami zwykle nie interesują.
Nie rozumiem czemu piszesz, że masz chory sposób myślenia, w odniesieniu do dyskusji na temat który nie będzie mieć rozstrzygnięcia? Sama wiara nie jest zła, bo myśle że daje wielu ludziom siłę. Czy jednak idąca za nią w parze religia już jest czymś korzystnym? W aspekcie kulturowym (tradycja, obyczaje) pewnie tak. Jeżeli jednak religia (chrześcijańska) ma być świadomym wyborem to dlaczego chrzest ma miejsce tuż po urodzeniu dziecka a nie w okresie, kiedy jest już ono dojrzałe intelektualnie(załóżmy 17-19 lat)? Najprawdopodobniej o wiele więcej osób w tym wieku nie zdecydowałoby się na wiarę w stworzenie świata w siedem dni, niepokalane poczęcie czy zmartwychwstanie gdyby wcześniej edukowali się w zakresie nauk biologicznych, fizyki, matematyki itp. w szkole, krótko mówiąc, gdyby poznali naukowe ujęcie tych tematów. To już zakrawa na indoktrynację, bo od małego w dzieci wpaja się pewne schematy, z których potem ciężko jest się uwolnić. Najciekawsza opinia jaką słyszałem to ta, że w katolicyzm trzeba wierzyć, bo tak robili moi rodzice. Gdzie tu rozum i świadomość? Czy to jeszcze wierny czy już zindoktrynowany element większej całości?

182

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

A tu masz akurat rację, chrzest powinien odbywać się wtedy gdy człowiek jest już nie tyle dorosły co dojrzały (bo nie zawsze to idzie w parze)... To samo z bierzmowaniem, dzisiaj goni się do bierzmowania dzieciaki z gimnazjum, po co? Ani ja tego nie wiem, ani te dzieciaki. Idą, bo idą. Nie wiedzą po co im to, czy chcą, czy potrzebują tego (bo może część z nich rozważa wiarę i stoi gdzieś pomiędzy religią i ateizmem - swoją drogą tez tak miałam). I podobnie jest z Pierwszą Komunią, ośmioletnie dzieciaki pędzone w stadach po opłatek i prezencik w postaci różańca i książeczki do modlitwy, no i największa atrakcja dla dzieci czyli obrazek po mszy... No a po mszy...? Wiadomo impreza na całego (czy faktycznie jest co świętować tak hucznie), wtedy alkohol się leje strumieniami, no i prezenty... Laptopy, komputery, komórki, iPody i Bóg wie co jeszcze... Ale to wina księży i ich próżności... Kilkanaście lat wstecz zaczęto nawoływać do ludzi by zaczęli świętować komunię, hucznie, by dzieci miały z tego radość, no i oczywiście wszystko wymknęło się spod kontroli bo dziś nie chodzi o sam fakt komunii, a o prezenty... Idąc na praktyki do szkoły podstawowej usłyszałam pół roku temu rozmowę dwójki dzieci:
"-co dostałaś na komunie?"
"-komórkę, komputer ale mama złodziejka zabrała mi 3000 które dostałam"

Kościół nie jest idealny, ale to wszystko przez głupotę, zachłanność i próżność, często zacofanych księży.

Z tą opinią "bo tak robili moi rodzice", haha rozśmieszyłeś mnie... smile Na próżno szukać tu rozumu i świadomości. Ale niestety sporo jest takich osób, co już nie jest tak śmieszne. Chrześcijaństwo to nie do końca świadomy wybór, dla większości właściwie w ogóle. I tu masz NIESTETY:P rację. Ale pomiędzy tymi hipokrytami biegającymi co niedziela do kościoła bo tak każdy robi, są i Ci którzy są tam bo naprawdę tego potrzebują.

183

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
DirtyDianna napisał/a:

A tu masz akurat rację, chrzest powinien odbywać się wtedy gdy człowiek jest już nie tyle dorosły co dojrzały (bo nie zawsze to idzie w parze)... To samo z bierzmowaniem, dzisiaj goni się do bierzmowania dzieciaki z gimnazjum, po co? Ani ja tego nie wiem, ani te dzieciaki. Idą, bo idą. Nie wiedzą po co im to, czy chcą, czy potrzebują tego (bo może część z nich rozważa wiarę i stoi gdzieś pomiędzy religią i ateizmem - swoją drogą tez tak miałam). I podobnie jest z Pierwszą Komunią, ośmioletnie dzieciaki pędzone w stadach po opłatek i prezencik w postaci różańca i książeczki do modlitwy, no i największa atrakcja dla dzieci czyli obrazek po mszy... No a po mszy...? Wiadomo impreza na całego (czy faktycznie jest co świętować tak hucznie), wtedy alkohol się leje strumieniami, no i prezenty... Laptopy, komputery, komórki, iPody i Bóg wie co jeszcze... Ale to wina księży i ich próżności... Kilkanaście lat wstecz zaczęto nawoływać do ludzi by zaczęli świętować komunię, hucznie, by dzieci miały z tego radość, no i oczywiście wszystko wymknęło się spod kontroli bo dziś nie chodzi o sam fakt komunii, a o prezenty... Idąc na praktyki do szkoły podstawowej usłyszałam pół roku temu rozmowę dwójki dzieci:
"-co dostałaś na komunie?"
"-komórkę, komputer ale mama złodziejka zabrała mi 3000 które dostałam"

Kościół nie jest idealny, ale to wszystko przez głupotę, zachłanność i próżność, często zacofanych księży.

Z tą opinią "bo tak robili moi rodzice", haha rozśmieszyłeś mnie... smile Na próżno szukać tu rozumu i świadomości. Ale niestety sporo jest takich osób, co już nie jest tak śmieszne. Chrześcijaństwo to nie do końca świadomy wybór, dla większości właściwie w ogóle. I tu masz NIESTETY:P rację. Ale pomiędzy tymi hipokrytami biegającymi co niedziela do kościoła bo tak każdy robi, są i Ci którzy są tam bo naprawdę tego potrzebują.

Czemu niestety? ;D No właśnie, tu można wysunąć ciekawe spostrzeżenie odnośnie tego, o czym piszemy. Religia w dzisiejszych czasach nauki i technologii nie jest świadomym wyborem a systemem indoktrynacji społeczeństw (w odniesieniu do dzieci, którym się wpaja religię od małego). Oczywiście jako osoby dorosłe możemy zmienić wyznanie, i to już może być wybór świadomy, ale to zdecydowana mniejszość. Nie wiem od kiedy w Polsce obowiązuje chrzest dzieci w okresie niemowlęcym/poniemowlęcym. Uważam to za dobre posunięcie będące kolejnym przejawem przystosowania się kościoła do postępującego rozwoju nauki. Choć bardzo się starałem nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś wierzy w niepokalane poczęcie czy zmartwychwstanie choć to dla nauki nie jest możliwe, czy w stworzenie świata w 7 dni, jednocześnie ucząc się w szkole czy na studiach o tym wszystkim na biologii czy geografii w bardziej racjonalny sposób? Gdy chodziłem do kościoła bardzo mi to kontrastowało, jedno wykluczało drugie, więc zrezygnowałem z jednego mniej prawdopodobnego wariantu, czyli w moim przypadku przekonań chrześcijańskich. (Zrezygnowałem także dlatego, że zrozumiałem fakt bezsensowności modlitw do Boga, który i tak nigdy niczego nie spełnia, nie ma wpływu jeśli jest na to co się dzieje na Ziemi. Przykładowo tyle osób modliło się w obozach koncentracyjnych, ale to im nie pomogło). Jednak wielu osobom to nie będzie przeszkadzać, w końcu od małego chodzą do kościoła, sąsiedzi chodzą, w rodzinie wszyscy wierzą więc głupio tak się wyłamywać. I tak to się kręci.
To tak jakbym w życiu codziennym wiedział, że samochód jeździ na benzyne, ale jednocześnie wierzył że w baku zamiast benzyny ma powietrze o zapachu waniliowym smile Gdyby nam od małego wpajano taki schemat, jednocześnie ktoś wiele lat temu napisałby książkę o tym że samochody są boskimi maszynami, prawdopodobnie wiele osób wierzyłoby w waniliowe powietrze w baku choć nie byłoby żadnych przesłanek odnośnie wiarygodności tego stwierdzenia poza tym, że ktoś coś o tym napisał, coś tam widział i twierdził że to niby od Boga ;D

184

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:

Dlaczego Bóg Adamowi musiał o wszystkim mówić i skąd możemy wiedzieć gdzie znalazł się po śmierci?

Gdyby Bóg nie powiedział Adamowi prawdy to byłoby to nieuczciwe. Nawet w sądach niedoskonałych ludzi odczytuje się pełny wyrok. Bóg jest prawdomówny, uczciwy i sprawiedliwy.
Wyrok wiecznych mąk na człowieku który grzeszył kilkadziesiąt lat byłby okrucieństwem. Zło nie pochodzi od Boga - On jest święty, a więc czysty.
Poza tym Bóg miłości nie mógł stworzyć takiego odrażającego miejsca.

Czyli oceniasz co Bóg powinien a co nie a może jeszcze wtedy piekła nie było? Gdzie Bóg ostatecznie osądził Adama, ja tam widzę raczej konsekwencje a nie sąd.
Do reszty moich tekstów się nie odniesiesz, mam nadzieję, że chociaż przemyślisz a nie zignorujesz przecież Biblia nie kończy się na Księdze Rodzaju. Argument, że jak Bóg Adamowi nie powiedział o piekle odrzucę bo doczytałem, że Jezus o piekle mówił. Pisaliśmy o życiu poza ciałem a o piekle tak przy okazji.

Picea napisał/a:

Szufladkujesz ludzi.
Czekam na dowody polegania na  kimś lub na czymś, jeżeli uważasz, że coś cytuję to podaj źródło.

Bezbłędnie przedstawiasz poglądy Świadków Jehowy, zmienia Ci się momentami styl jakbyś przepisywała ze ?Strażnicy? albo innych publikacji i tłumaczenia Biblii. Zaprzeczysz?

Które moje wypowiedzi są cytatami? Czy jak katolik pisze w duchu katolickim albo ktoś z innej religii to też tak szufladkujesz?
Czy Ty utożsamiasz się z jakaś religia? Jeśli tak to z jaką?

Po prostu w jasny sposób zaprzecz, że cytujesz. Możliwe, że masz dobrą pamięć i nie przepisujesz ale słownictwo, styl i poglądy są do złudzenia podobne. Nie wiem po co się obruszasz, że szufladkuję a może identyfikuję z grupą społeczną to brzmi lepiej. Wypowiadasz poglądy jak twierdzisz biblijne ale dosyć szybko się wycofujesz a dyskusji jeśli ktoś Biblię zna i cytuje. Zwyczajnie próbuję Tobie i innym wykazać, że nie masz racji (nie twierdzę, że wiem wszystko i najlepiej tak raczej twierdzą Świadkowie, ale jak słyszę rażące odstępstwa to ciężko mi nie zareagować).
Jeśli chodzi o Katolików to grupa bardziej zróżnicowana niż Świadkowie Jehowy więc trudniej zaszufladkować. Jeśli nie chcesz żeby Cię identyfikowano z Organizacją to mnie to cieszy.
Jestem protestantem.

185

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

A to ciekawe, bo nie widzę tu nikogo z argumentami biblijnymi, żebym mogła dalej zabierać głos.

186

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:

A to ciekawe, bo nie widzę tu nikogo z argumentami biblijnymi, żebym mogła dalej zabierać głos.

No i ręce mi w tym momencie opadły. Nie odniosłaś się do kilku fragmentów związanych z życiem po śmierci w innych wątkach też przemilczałaś. Cóż typowa rozmowa ze Świadkiem Jehowy tak właśnie wygląda.

187

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:

Choć bardzo się starałem nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś wierzy w niepokalane poczęcie czy zmartwychwstanie choć to dla nauki nie jest możliwe, czy w stworzenie świata w 7 dni, jednocześnie ucząc się w szkole czy na studiach o tym wszystkim na biologii czy geografii w bardziej racjonalny sposób?

Biblia nie mówi o niepokalanym poczęciu - ale różne religie tak.

zmartwychwstanie "choć to dla nauki nie jest możliwe" a póki co nauka potrafi udowodnić, że życie powstaje od istniejącego życia, a nie że "prosta" komórka powstała samorzutnie z materii nieożywionej (tu trzeba wielkiej wiary)

stworzenie świata - 7 dni to siedem etapów, natomiast słowo dzień nie zawsze się odnosi do okresu 24godzinnego. Biblia mówi, że u Boga jeden dzień jak tysiąc lat.

188

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:

A to ciekawe, bo nie widzę tu nikogo z argumentami biblijnymi, żebym mogła dalej zabierać głos.

No i ręce mi w tym momencie opadły. Nie odniosłaś się do kilku fragmentów związanych z życiem po śmierci w innych wątkach też przemilczałaś. Cóż typowa rozmowa ze Świadkiem Jehowy tak właśnie wygląda.

recę opadają po obu stronach, bo ja już naprawdę dużo napisałam w tym temacie, pokaż mi co pominęłam (od dwóch tygodni choruję pewnie mam osłabioną koncentrację).

189

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Choć bardzo się starałem nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś wierzy w niepokalane poczęcie czy zmartwychwstanie choć to dla nauki nie jest możliwe, czy w stworzenie świata w 7 dni, jednocześnie ucząc się w szkole czy na studiach o tym wszystkim na biologii czy geografii w bardziej racjonalny sposób?

Biblia nie mówi o niepokalanym poczęciu - ale różne religie tak.

zmartwychwstanie "choć to dla nauki nie jest możliwe" a póki co nauka potrafi udowodnić, że życie powstaje od istniejącego życia, a nie że "prosta" komórka powstała samorzutnie z materii nieożywionej (tu trzeba wielkiej wiary)

stworzenie świata - 7 dni to siedem etapów, natomiast słowo dzień nie zawsze się odnosi do okresu 24godzinnego. Biblia mówi, że u Boga jeden dzień jak tysiąc lat.

Ale to Biblia jest podstawą wiary katolików a nie inne religie smile
Tworzysz własny scenariusz rzeczywistości, nauka co najwyżej stworzyła kilka teorii odnośnie pochodzenia i tworzenia się życia na Ziemi. Nie ma tu nic pewnego ani udowodnionego. Znowu kombinujesz, bo wedle jednej z teorii z materii nieorganicznej powstały proste związki organiczne a nie od razu prosta komórka, a to kolosalna różnica.
Dalej uważam że te 7 dni to po prostu metafora ludzi którzy żyli 2 tys. lat temu i nie mieli za bardzo pojęcia o tym jak mógł powstać wszechświat.

190

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:
Picea napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Choć bardzo się starałem nadal nie potrafię zrozumieć, dlaczego ktoś wierzy w niepokalane poczęcie czy zmartwychwstanie choć to dla nauki nie jest możliwe, czy w stworzenie świata w 7 dni, jednocześnie ucząc się w szkole czy na studiach o tym wszystkim na biologii czy geografii w bardziej racjonalny sposób?

Biblia nie mówi o niepokalanym poczęciu - ale różne religie tak.

zmartwychwstanie "choć to dla nauki nie jest możliwe" a póki co nauka potrafi udowodnić, że życie powstaje od istniejącego życia, a nie że "prosta" komórka powstała samorzutnie z materii nieożywionej (tu trzeba wielkiej wiary)

stworzenie świata - 7 dni to siedem etapów, natomiast słowo dzień nie zawsze się odnosi do okresu 24godzinnego. Biblia mówi, że u Boga jeden dzień jak tysiąc lat.

Ale to Biblia jest podstawą wiary katolików a nie inne religie smile
Tworzysz własny scenariusz rzeczywistości, nauka co najwyżej stworzyła kilka teorii odnośnie pochodzenia i tworzenia się życia na Ziemi. Nie ma tu nic pewnego ani udowodnionego. Znowu kombinujesz, bo wedle jednej z teorii z materii nieorganicznej powstały proste związki organiczne a nie od razu prosta komórka, a to kolosalna różnica.
Dalej uważam że te 7 dni to po prostu metafora ludzi którzy żyli 2 tys. lat temu i nie mieli za bardzo pojęcia o tym jak mógł powstać wszechświat.

Biblia jest podstawą wiary nie tylko katolików, ale i innych wyznań chrześcijańskich. Nieodpowiednie zachowanie ludzi nie oznacza, że księga ta zawodzi.
Co do nauki to jak sam napisałeś póki co tworzy ona jedynie teorie i dopiero szuka dowodów. A Ty już wierzysz w te teorie?
O 7 dniach stwarzania było zapisane już 1500 lat przed Chrystusem, a nie 2 tys lat temu. (szczegół?) A skąd wiedzieli? dobre pytanie - takie informacje mógł dostarczyć jedynie ktoś, to to widział/naoczny świadek, albo Stwórca.

191

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Matt87 napisał/a:
Picea napisał/a:

Biblia nie mówi o niepokalanym poczęciu - ale różne religie tak.

zmartwychwstanie "choć to dla nauki nie jest możliwe" a póki co nauka potrafi udowodnić, że życie powstaje od istniejącego życia, a nie że "prosta" komórka powstała samorzutnie z materii nieożywionej (tu trzeba wielkiej wiary)

stworzenie świata - 7 dni to siedem etapów, natomiast słowo dzień nie zawsze się odnosi do okresu 24godzinnego. Biblia mówi, że u Boga jeden dzień jak tysiąc lat.

Ale to Biblia jest podstawą wiary katolików a nie inne religie smile
Tworzysz własny scenariusz rzeczywistości, nauka co najwyżej stworzyła kilka teorii odnośnie pochodzenia i tworzenia się życia na Ziemi. Nie ma tu nic pewnego ani udowodnionego. Znowu kombinujesz, bo wedle jednej z teorii z materii nieorganicznej powstały proste związki organiczne a nie od razu prosta komórka, a to kolosalna różnica.
Dalej uważam że te 7 dni to po prostu metafora ludzi którzy żyli 2 tys. lat temu i nie mieli za bardzo pojęcia o tym jak mógł powstać wszechświat.

Biblia jest podstawą wiary nie tylko katolików, ale i innych wyznań chrześcijańskich. Nieodpowiednie zachowanie ludzi nie oznacza, że księga ta zawodzi.
Co do nauki to jak sam napisałeś póki co tworzy ona jedynie teorie i dopiero szuka dowodów. A Ty już wierzysz w te teorie?
O 7 dniach stwarzania było zapisane już 1500 lat przed Chrystusem, a nie 2 tys lat temu. (szczegół?) A skąd wiedzieli? dobre pytanie - takie informacje mógł dostarczyć jedynie ktoś, to to widział/naoczny świadek, albo Stwórca.

Picea, czy Ty w ogóle masz kontakt z prawdziwą nauką czy nie wystawiasz nosa z kościoła i z nad Biblii? Cały czas błądzisz i nie potrafisz odpowiedzieć konkretnie na pytania. Skoro Biblia, święta księga katolików, nie mówi o niepokalanym poczęciu to dlaczego w to wierzysz? Dlaczego wzorujesz się też na innych religiach? Wierzysz w różne religie? W piekła różnych religii też? Przecież dla takiego muzłumanina jesteś innowiercą i będziesz się przez to palić w piekle smile

Póki co ta nauka wykreowała i kreuje nadal postęp, dzięki któremu nie siedzimy w jaskini a w XXI wieku planujemy loty na Marsa, tworzymy sztuczne organizmy czy posiadamy technologie które przywróciłyby o zawrót głowy ludzi żyjących 200 lat temu. Teorie to tylko część całego obszernego świata nauki. Nie chce Cie urazić, ale uważam że masz bardzo naiwne podejście do rzeczywistości.

192

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Matt87 napisał/a:

Picea, czy Ty w ogóle masz kontakt z prawdziwą nauką czy nie wystawiasz nosa z kościoła i z nad Biblii? Cały czas błądzisz i nie potrafisz odpowiedzieć konkretnie na pytania. Skoro Biblia, święta księga katolików, nie mówi o niepokalanym poczęciu to dlaczego w to wierzysz? Dlaczego wzorujesz się też na innych religiach? Wierzysz w różne religie? W piekła różnych religii też? Przecież dla takiego muzłumanina jesteś innowiercą i będziesz się przez to palić w piekle smile

Póki co ta nauka wykreowała i kreuje nadal postęp, dzięki któremu nie siedzimy w jaskini a w XXI wieku planujemy loty na Marsa, tworzymy sztuczne organizmy czy posiadamy technologie które przywróciłyby o zawrót głowy ludzi żyjących 200 lat temu. Teorie to tylko część całego obszernego świata nauki. Nie chce Cie urazić, ale uważam że masz bardzo naiwne podejście do rzeczywistości.

Przeraża mnie to jak szybko i błędnie wyciągasz wnioski, dlatego boję się, że błądzisz, jeśli inne poglądy swoje zbudowałeś w ten sam sposób.

Po pierwsze nie siedzę w kościele. Po drugie w ogóle do nich nie chodzę. Po trzecie nigdzie nie napisałam, że wierzę w niepokalane poczęcie, bo nie wierzę. w piekło też. Po czwarte nie wzoruję się na innych religiach. Po ente Biblia to co innego a różne religie, które się na nią powołują to co innego. Jeżeli postępowanie wiernych odbiega od Biblii to dlaczego ich czyny mają źle świadczyć o Piśmie?

Czy TY potrafisz czytać tekst ze zrozumieniem?

Mnie nie interesują teorie, a fakty w nauce.

193

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?

Z Tobą się po prostu nie da dyskutować smile ja pytam a Ty nadal swoje, nie chce mi się już wracać do poprzednich zagadnień.
Na dowód jak bardzo naiwnie podchodzisz do tematyki o której piszesz musze przywołać fakt, że w nauce nie interesują Cię teorie a jedynie fakty choć teorie te tworzą ludzie wielokrotnie mądrzejsi niż Ty czy ja, a jednocześnie jakoś bardziej skłaniasz się ku temu, że ktoś coś tam kiedyś napisał w jakiejś książce (choć na dobrą sprawę to zlepek różnych tekstów różnych autorów o wątpliwej wiarygodności) i że to na pewno jest prawdziwe. Typowy katolik chce się napisać smile

194

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Picea, czy Ty w ogóle masz kontakt z prawdziwą nauką czy nie wystawiasz nosa z kościoła i z nad Biblii? Cały czas błądzisz i nie potrafisz odpowiedzieć konkretnie na pytania. Skoro Biblia, święta księga katolików, nie mówi o niepokalanym poczęciu to dlaczego w to wierzysz? Dlaczego wzorujesz się też na innych religiach? Wierzysz w różne religie? W piekła różnych religii też? Przecież dla takiego muzłumanina jesteś innowiercą i będziesz się przez to palić w piekle smile

Póki co ta nauka wykreowała i kreuje nadal postęp, dzięki któremu nie siedzimy w jaskini a w XXI wieku planujemy loty na Marsa, tworzymy sztuczne organizmy czy posiadamy technologie które przywróciłyby o zawrót głowy ludzi żyjących 200 lat temu. Teorie to tylko część całego obszernego świata nauki. Nie chce Cie urazić, ale uważam że masz bardzo naiwne podejście do rzeczywistości.

Przeraża mnie to jak szybko i błędnie wyciągasz wnioski, dlatego boję się, że błądzisz, jeśli inne poglądy swoje zbudowałeś w ten sam sposób.

Po pierwsze nie siedzę w kościele. Po drugie w ogóle do nich nie chodzę. Po trzecie nigdzie nie napisałam, że wierzę w niepokalane poczęcie, bo nie wierzę. w piekło też. Po czwarte nie wzoruję się na innych religiach. Po ente Biblia to co innego a różne religie, które się na nią powołują to co innego. Jeżeli postępowanie wiernych odbiega od Biblii to dlaczego ich czyny mają źle świadczyć o Piśmie?

Czy TY potrafisz czytać tekst ze zrozumieniem?

Mnie nie interesują teorie, a fakty w nauce.

Mam tylko jedno pytanie Picea jaką Biblię cytujesz: protestancką, żydowską czy katolicką????

195

Odp: Czy istnieje życie po śmierci?
Picea napisał/a:
mtmtc napisał/a:
Picea napisał/a:

A to ciekawe, bo nie widzę tu nikogo z argumentami biblijnymi, żebym mogła dalej zabierać głos.

No i ręce mi w tym momencie opadły. Nie odniosłaś się do kilku fragmentów związanych z życiem po śmierci w innych wątkach też przemilczałaś. Cóż typowa rozmowa ze Świadkiem Jehowy tak właśnie wygląda.

recę opadają po obu stronach, bo ja już naprawdę dużo napisałam w tym temacie, pokaż mi co pominęłam (od dwóch tygodni choruję pewnie mam osłabioną koncentrację).

Nie chcę Cię zbytnio przemęczać na początek udowodnij, że Jezus fantazjował opowiadając o bogatym człowieku i Łazarzu. Dokładnie sprawdź czy to rzeczywiście jest przypowieść ( ja twierdzę, że nie). Jeśli masz wątpliwości i uznasz, że to przypowieść sprawdź czy kiedykolwiek Jezus opowiadał zupełnie zmyślone historie, i zastanów się czy rzeczywiście taką zmyśloną historię z tyloma szczegółami mógłby opowiedzieć ktokolwiek nie wierzący w życie poza ciałem. Jak już przebrniesz to możemy iść dalej, nie śpiesz się z odpowiedzią. Życzę zdrowia.

Posty [ 131 do 195 z 365 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Czy istnieje życie po śmierci?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026