mtmtc napisał/a:Jezus nie znikną po 12 roku życia, jest napisane co robił w tym czasie. Pusty grób? W część rzeczy opisanych w ewangeliach wierzysz a w inne nie to twój wybór.
Dopiero kiedy miał 30 lat mógł występować publicznie.
Łukasz był lekażem a też wierzył w Jezusa i jego cuda, świat tamtych czasów nie był tak bardzo izolowany kulturowo, jak Ci się wydaje.
Polecam inne książki przeczytaj jeśli chcesz nabrać szerszych perspektyw ? Sprawa zmartwychwstania? McDowella na przykład. Wierzysz w naukę i Big Bang twój wybór, bardzo wierzący jesteś. Nie zauważyłem żeby odkrycia naukowe zaprzeczały istnieniu Boga, to raczej gorliwi ateiści by tak chcieli. Dużo można by pisać ale ja Cię nie zamierzam przekonywać, po prostu każdy potrzebuje Jezusa.
W bardzo lakoniczny sposób. Jak pisałem pełno tu niejasności, zbyt wiele rzeczy trzeba brać na wiarę a za mało konkretów co sprawia, że bliżej temu do bajki niż historycznej kroniki. Przepraszam za określenie ale tak to subiektywnie widzę. Masz prawo się ze mną nie zgadzać.
Zresztą ufam też Żydom. To oni żyli 2 tys. lat temu w Izraelu i tłumacząc najprościej jak się da, na podstawie tego co wiemy, w dość brutalny i widowiskowy sposób rozprawili się z Jezusem Chrystusem, w moim odczuciu, jak z założycielem nowej sekty, która niebezpiecznie się rozwijała i zaczęła zagrażać obowiązującej wtedy tam religii.
Wyobraź sobie że dzisiaj również w Polsce pojawia się (a pojawiało się wielu, którzy okazywali się oszustami) taki Jezus który posiada rzeczywiście niewiarygodny dar uzdrawiania, głosząc jednocześnie że wrócił z niebios. Wyobraź sobie jaki chaos zapanowałby wśród kościelnych katolickich czy protestanckich, prawosławnych. Dzisiaj prawdopodobnie kościół katolicki zakwestionowałby jego wiarygodność, wtedy po prostu go ukrzyżowano wzorując się na Rzymianach. Myśle, że to dość prawdopodobny scenariusz.
Co do zaprzeczania nauką Bogu, ciężko tu polemizować, to dwie różne rzeczy. LHC raczej nie wyjaśni nam jak powstał nasz wszechświat ale nie wiemy jak będzie wyglądać świat nauki za kilkadziesiąt/kilkaset lat? Co zrobiłbyś gdyby się okazało, że nie ma czegoś takiego jak Bóg, bo naukowcy nagle odkryją, że żyjemy w jednym z wielu multiwersum które powstają w sposób, który udaje się badaczom sprowadzić do ciągów cyfr i równań? Twoja wiara legnie w gruzach bo będzie sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem i tym co powszechnie bedzie wiadome. Oczywiście takie odkrycie szybko nie nastąpi, całkiem możliwe że nigdy nie dowiemy się czy Bóg istnieje. Ja myśle że Bogiem ludzie sprzed 2 tys. lat określali cały ten proces, za sprawą którego powstał wszechświat. W ich wyobrażeniu musiała to być wszechmocna osoba, stąd wyobrażenie Boga a nie np. określenia odnoszące się do fizyki. To po prostu uproszczenia dostosowane do aktualnego w tamtych czasach stanu wiedzy o procesach kształtowania wszechświata.
Zresztą naukowcy watykańscy są w tych kwestiach bardziej liberalni, nie trzymają się kurczowo Biblii a starają się wiązać osiągnięcia nauki z tym, co jest w niej napisane. Proponuje posłuchać sobie na youtube dyskusji R. Dawkinsa z watykańskimi naukowcami.
DirtyDianna napisał/a:Nie masz racji mówiąc "im więcej nauki tym mniej Boga i religii". Religia nie przeczy nauce w żadnej sferze. Biblia to nie podręcznik naukowy. Pozwolę sobie zacytować Pana Hołownię : "Opis podawany przez Księgę Rodzaju powstał pewnie w okolicach VI wieku przed Chrystusem, stan wiedzy astronomicznej i biologicznej odpowiada w nim wiedzy właściwej tej epoce. W sposób poetycki mówi nie o punkcie w czasie gdy wszystko zaczęło istnieć, opowiada raczej o relacji wszystkiego, co zostało stworzone, ze Stwórcą."
Problem leży właśnie w twojej interpretacji Biblii, chcesz ją traktować jak konkret, jak studenci traktują podręczniki do biologii. Tak się nie da.
Nie wiem skąd to postrzeganie ludzi wierzących jako masy zombie którym wiara wyłączyła świadomość i mózg. Tak nie jest. Od kiedy to my, wierzący nie otwieramy się na osiągnięcia i wyzwania naukowe? Od kiedy to my wierzący traktujemy ludzi innej wiary jako gorszych (Bóg jest jeden, nie musimy mu identycznie oddawać hołdu) ? Religia nie musi się dostosowywać do nauki, ponieważ nauka jej nie zaprzecza. To są takie łatki, i szufladki do których ateiści, wtrącają wiernych. Tymczasem nie macie racji, zupełnie nie.
Jest takie fajne powiedzenie"Mądrzy ludzie mówią, że do nieba polecimy na dwóch skrzydłach - że wiedza bez wiary to pycha, a wiara bez wiedzy to głupota. "
Fakt jest taki że niestety widać po tobie że nie czytałeś żadnych książek odnośnie wiary, stąd te znikąd wyjęte argumenty jak z średniowiecza (a przecież od tego się odcinasz, bo światowy i ponad podziałami jesteś - hipokryzja, co?)
DirtyDianna napisał/a:Nie masz racji mówiąc "im więcej nauki tym mniej Boga i religii". Religia nie przeczy nauce w żadnej sferze. Biblia to nie podręcznik naukowy. Pozwolę sobie zacytować Pana Hołownię : "Opis podawany przez Księgę Rodzaju powstał pewnie w okolicach VI wieku przed Chrystusem, stan wiedzy astronomicznej i biologicznej odpowiada w nim wiedzy właściwej tej epoce. W sposób poetycki mówi nie o punkcie w czasie gdy wszystko zaczęło istnieć, opowiada raczej o relacji wszystkiego, co zostało stworzone, ze Stwórcą."
Problem leży właśnie w twojej interpretacji Biblii, chcesz ją traktować jak konkret, jak studenci traktują podręczniki do biologii. Tak się nie da.
Nie wiem skąd to postrzeganie ludzi wierzących jako masy zombie którym wiara wyłączyła świadomość i mózg. Tak nie jest. Od kiedy to my, wierzący nie otwieramy się na osiągnięcia i wyzwania naukowe? Od kiedy to my wierzący traktujemy ludzi innej wiary jako gorszych (Bóg jest jeden, nie musimy mu identycznie oddawać hołdu) ? Religia nie musi się dostosowywać do nauki, ponieważ nauka jej nie zaprzecza. To są takie łatki, i szufladki do których ateiści, wtrącają wiernych. Tymczasem nie macie racji, zupełnie nie.
Jest takie fajne powiedzenie"Mądrzy ludzie mówią, że do nieba polecimy na dwóch skrzydłach - że wiedza bez wiary to pycha, a wiara bez wiedzy to głupota. "
Fakt jest taki że niestety widać po tobie że nie czytałeś żadnych książek odnośnie wiary, stąd te znikąd wyjęte argumenty jak z średniowiecza (a przecież od tego się odcinasz, bo światowy i ponad podziałami jesteś - hipokryzja, co?)
Za pana Hołownię podziekuję, czytywałem w Newsweeku jego artykuły odnośnie wiary i niestety nie przemiawiały one do ateistycznej osobowości.
Właśnie o tym napisałem powyżej, że jest to zbiór uproszczeń, metafor, które dzisiaj silnie kontrastują ze stanem wiedzy i wydają się zbędne w sytuacji gdy nauka tłumaczy owe procesy w sposób bardziej satysfakcjonujący.
Nie mówię że ludzie wierzący nie myślą, fajnie że jesteś tolerancyjnym katolikiem, ale nawet Tobie nie udało się zachować neutralnego tonu, skoro ugryzły Cię moje uwagi i zarzuciłeś mi hipokryzję
a Przecież staram się caly czas pisać z sensem i konkretami.
Bóg jest jeden, wytłumacz to tym których religia zakłada, że wy innowiercy katolicy będziecie się smażyć w piekle wyznawców innej dużej religii.
Ależ ja widzę coś całkowicie odwrotnego: religia katolicka ze światopoglądem stałaby w miejscu, bo trudno jest dostosowywać się do rzeczy, które stworzyli ludzie z całkiem innej kultury tysiące lat temu. Ona ciągle się dostosowuje, tym bardziej do nauki bo jak pisałem to naukowe odkrycia obalają religijne dogmaty, nie odwrotnie. Zgodzisz się z tym?
Przeczytałem wiele tekstów o religii, na tyle dużo aby mieć wyrobiony okreslony światopogląd i myśleć wielotorowo.
Na tyle wielotorowo, że potrafię przyjąć do świadomości np. że jest przykładowo coś takiego jak ewolucja, Ty pewnie też. Wiesz pewnie też że z szympansami mamy około 99% genów wspólnych, w dodatku tak jak i one myślimy abstrakcyjnie. Czytałem bardzo ciekawe teksty o różnorodnej inteligencji zwierząt, niestety wiara katolicka sprowadziła zwierzeta do roli podrzędnej i tu tkwi jeden ciekawy szkopuł, mianowicie ludzie którzy tworzyli tą religię kilka tysięcy lat temu nie wzięli pod uwagę czegoś takiego jak ewolucja. Załóżmy czysto teoretycznie, że religia katolicka będzie trwać jeszcze przez setki lat, ewolucja postepuje i sprawia że niektóre gatunki zwierząt zaczynają myśleć abstrakcyjnie w taki sam sposób jak my teraz. Co na to kościół? Kolejny mit boskości człowieka obalony? Nie jestem hipokrytą, staram się również nie dyskryminować kogoś tylko dlatego że wierzy w Boga. Może jest mu dzięki temu łatwiej iść przez życie? Może nie ma potrzeby wiedzy? Uważam jednak że te uproszczenia będą coraz bardziej razić i laicyzacja społeczności cywilizowanych którą obserwujemy będzie się tylko pogłębiać. Natomiast w krajach biedniejszych gdzie hasła: "ostatni będą pierwszymi.." , "gdzieś tam jest niebo i życie wieczne" skupiają miliony biedoty, podczas gdy bogaci odrzucili te hasła i żyją swoim ziemskim życiem. W tym aspekcie rzeczywiście religia jest przydatna, pomaga przetrwać w ciężkich chwilach.
Przepraszam za przydługawy tekst, ale problem jest na tyle złożony, że ciężko się tu ograniczać do kilku linijek 