Kwestia jest ciekawsza: niewierne mężatki, bo przecież ludzie ,którzy są poza stałymi związkami Z KIMŚ sypiają.
one nie uważały się za niewierne tylko "niezauważane" przez mężów
którzy wg nich mieli całe eszelony kochanek
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Życie erotyczne SINGIELKI/SINGLA.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Kwestia jest ciekawsza: niewierne mężatki, bo przecież ludzie ,którzy są poza stałymi związkami Z KIMŚ sypiają.
one nie uważały się za niewierne tylko "niezauważane" przez mężów
którzy wg nich mieli całe eszelony kochanek
Podobne tematy
Aaaach tak:) Najlepsza droga by się wytłumaczyć przed sobą: Mąż mnie zaniedbuje/ Mąż ma romans ![]()
Jako to uczucie mieć świadomość, że jest się typem dożywotniego onanisty???
Widać nie zawsze wiek jest adekwatny do poziomu intelektualnego. Gadasz głupoty o których kompletnie nie masz pojęcia, typowe dla pewnej 'innej' grupy społecznej. Podziękował za takiego 'dorosłego' rozmówcę który tylko chamstwem potrafi grać kozaka.
A gdzie jako single poznawaliście potencjalnych kochanków/ki ? I co decydowało ze akurat ten/ta a nie inny/na ?
Glock napisał/a:Jako to uczucie mieć świadomość, że jest się typem dożywotniego onanisty???
Widać nie zawsze wiek jest adekwatny do poziomu intelektualnego. Gadasz głupoty o których kompletnie nie masz pojęcia, typowe dla pewnej 'innej' grupy społecznej. Podziękował za takiego 'dorosłego' rozmówcę który tylko chamstwem potrafi grać kozaka.
Ale weź pod uwagę że Glock pisze to wszystko Z PERSPEKTYWY czasu.
Aaaach tak:) Najlepsza droga by się wytłumaczyć przed sobą: Mąż mnie zaniedbuje/ Mąż ma romans
szczerze to właśnie kontakty z mężatkami najbardziej spustoszyły moje emocje bo przestałem wierzyć w ludzi.
Nie, mówi o mnie a o tym nie ma zielonego pojęcia. A ja kończę i offtop i prywaty z tym kimś ...
A gdzie jako single poznawaliście potencjalnych kochanków/ki ? I co decydowało ze akurat ten/ta a nie inny/na ?
pierwsze prawdziwe "Łowy" to studia i Biblioteka Śląska, potem praca - rauty, spędy, konferencje, sympozja, szkolenia, wyjazdy integracyjne itp. Co decydowało?, nie oszukujmy się nr 1 to musiał być wygląd skoro kontynuacja znajomości mnie nie interesowała, choć "tępej" bym nie wziął nawet gdyby była mega sexy.
Ja miałem dość dziwne życie jako singiel. Wiele lat praktycznie zero kontaktów sexualnych z kobietami a potem na zmianę dwa dłuższe związki i sporo przygód a do tego mnóstwo sexu za kase. Trudno mi to teraz ocenic czy czegoś żałuje. Chyba tego że za późno się" zabrałem do roboty"
. Ale tego czasu nie da się już nadrobić. Choć ja chyba próbowałem bo faktycznie byłem przez kilka lat prawdziwym "drwalem"
. Co może i brzmi śmiesznie ale jest prawdziwe. A teraz jakoś mi przeszło. Może libido mi spadło ,może znalazłem sobie inne zajmujące hobby a może żona obrzydziła mi sex na tyle skutecznie że nie myślę o nim już tak często jak kiedyś. Od kilku lat jestem żonaty ,jednak jeśli chodzi o sex w moim małżeństwie to jest go bardzo mało i jest nudny (z powodu żony) i zdecydowanie nie spełnia moich oczekiwań. Tak więc gdybym miał porównywać teraźniejsze życie pod tym kontem z tym co było kilka lat temu (przed małżeństwem) to zdecydowanie lepiej i więcej było tego kiedyś. Fajnie czasem powspominać. Stałe związki są dobre jedynie wtedy kiedy obie strony mają podobne potrzeby. Inaczej rodzą frustracje i prowadzą do zdrady. Choć ja akurat jestem przykładem że sex w związku nie jest najważniejszym zagadnieniem ,gdyby było inaczej juz dawno bym się rozwiódł.
U mnie to różnie bywało. Miałem w życiu pewien okres akcyjek bez zobowiązań ale zazwyczaj kończyło się to albo na tym że po tym wszystkim było poczucie takiego rodzaju hmmm.... jakby to nazwać. Poczucia ze mogło być lepiej i że to był tylko jeden raz z tą babką - raczej niechęć ale nie żeby się żałowało bo przynajmniej się człowiek rozładował.
Były też inne z którymi chciałem potem czegoś więcej ale z przeróżnych powodów nie wychodziło - te znajomości były ogólnie najbardziej namiętne i ogniste ale też cholernie nietrwałe. Z kolei bzykanie się z kimś z kim się nawet gadka nie układa tak dla wyładowania (maniaczaki seksualne, paru moich kumpli miało 2 takie znajome) jest czymś czego bym nie zrobił - bo po co? Wstepnie jakieś pozytywne emocje powinny w tym być.
Generalnie to raczej nie mój sport, wole sobie poczekać i kogoś na stałe poszukać, nigdy nie było po tzm totalnej obojętności na pannę i takiego luzackiego fuck-friendostwa bez zobowiazań - tylko zawsze albo w prawo albo w lewo, albo niechęć albo chęć pójścia dalej. Mam tak chyba dlatego że się szybko przywiązuję po prostu.
Po moim przedostatnim związku miałam taki szalony, singlowski okres, byłam wyposzczona bo z byłym chłopakiem nie układało się w tej dziedzinie. Po rozstaniu nie ograniczałam czekając na kolejną, wielką miłość. Miałam chyba szczęście bo poznałam w tamtym czasie bardzo fajnego, rozrywkowego faceta z wyobraźnią. Nie była to żadna miłość, jedynie wzajemna sympatia i silny pociąg seksualny. Był idealnym rozwiązaniem na tamtą chwilę i zaliczyliśmy razem trochę ciekawych numerów:)
Ale każdy w końcu zatęskni za byciem kochanym. Teraz jestem od kilku lat w związku i jest naprawdę dobrze. Czy tęsknię za tym co było? Nie można tego raczej nazwać tęsknotą. Lubię czasem powspominać, niczego nie żałuję, cieszę się tym co jest teraz. Na nudę nie narzekam, mój partner też nie ma powodu:)
A gdzie jako single poznawaliście potencjalnych kochanków/ki ? I co decydowało ze akurat ten/ta a nie inny/na ?
Dorzucę swoje 3 grosze do dyskusji, jako chyba najmłodszy tutaj i bawiący się (od niedawna) w niezobowiązujący seks
.
Dziewczyny poznaję w necie na dwóch stronkach randki.sex-zone i zbiornik
. Wymaga to trochę czasu i cierpliwości, bo facetów na tego typu stronach jest 10x więcej niż kobiet. Do tej pory spotkałem się 4razy z bardzo fajnymi dziewczynami (parę lat starszymi, w moim wieku lub młodszych jest bardzo mało). Takie stronki i dziewczyny na nich są o wiele lepsze (czyli wykształcone, niezależne, widzące czego chcą) niż te dyskotekowe panienki , które tak naprawdę szukają jelenia. Bez neta nie poznałbym pewnie żadnej.
bycie singlem ma swoje zalety i wady, jednak wiem jedno na dłuższa metę muszę się przyznać że singlem nie chciał bym być. Trzeba wyszaleć się i znaleźć kobietę na dłużej.
szczerze to właśnie kontakty z mężatkami najbardziej spustoszyły moje emocje bo przestałem wierzyć w ludzi.
Oj zgadzam się z kolegą... To potrafi zryć psychę...
Myślę że dla myślącego faceta jest to równie trudne jak dla intelignentnej kobiety która wpakowała się w romans z żonatym...
ja ze swojej strony jako singiel nie pakowałem się w relacje z mężatkami, wychodząc z założenia skoro przysięgałaś to radź sobie tam gdzie przysięgałaś.
Ale po ostatnich doświadczeniach powoli wracam do pionu... Do własnych zasad i powoli odbudowuję wiarę w ludzi i kobiety, przede wszystkim zaś w siebie ![]()
Sorki za O/T.
jestem nauczycielem matematyki i w tych czasach nie moge narzekać na moje życie erotyczne
17+ dziewczyny korzystam jak rylko sie da
Zaznaczam ze same sie pchają na ...
Brak - wolę iść wbrew naturze, niż wbrew sobie.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Życie erotyczne SINGIELKI/SINGLA.
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026