Pytanie do wszystkich singli obu płci: jak wygląda Wasze życie erotyczne?
Podobne tematy
mogę odpowiedzieć jako były singiel?
mogę odpowiedzieć jako były singiel?
Jasne że tak! I ja mogę odpowiedzieć jako była singielka: Miewałam przygody, niektóre bardziej gorące inne mniej. Moje libido właściwie stale chodziło głodne ![]()
Do niedawna bylam singlem, trwalo to jakies 3 lata. Przez ten czas uprawialam seks 2 razy i to dopiero pod sam koniec. Moje libido praktycznie nie istnialo. Wiedzialam, ze nie mam z kim uprawiac seksu i jakos to chyba tak gleboko przyjelam do wiadomosci, ze go po prostu nie uprawialam.
ALE wydaje mi sie, ze gdybym miala znowu zostac sama, to nie wytrzymalabym bez seksu kolejnych 3 lat. Teraz pewnie szukalabym przygod, albo fuck-buddies ![]()
KTOŚ znajdzie się zawsze:) Plus taki, że można go sobie wybrać:)
Glock napisał/a:mogę odpowiedzieć jako były singiel?
Jasne że tak! I ja mogę odpowiedzieć jako była singielka: Miewałam przygody, niektóre bardziej gorące inne mniej. Moje libido właściwie stale chodziło głodne
Bogate w ilość i jakość ale ubogie w emocje. Bardzo dużo nauczyłem się od strony nazwijmy to technicznej(nie chodzi o Kamasutrę etc) jakie "mechanizmy" są najbardziej skuteczne jeśli chodzi o kobiety. "Miałem" sporo partnerek i wszystkie pamiętam no może z wyjątkiem tych kiedy stężenie % było zbyt duże. Fajne były z nich dziewczyny naprawdę ekstra babki. Wiem, zostanę wyśmiany ale teraz z perspektywy czasu uważam, że najlepszy seks jest jednak z kimś z kim łączy nas "to coś" bo w innym wypadku to tylko aeroby+cardio ![]()
Jak? Normalnie, po prostu.
Jak? Normalnie, po prostu.
wymijająca odp.:)
Ale jakiej niby odpowiedzi oczekujesz? Ile razy się masturbuję, czy szukam / szukałem / zamierzam szukać przygodnych partnerek? Czy to mnie 'boli'? Hm?
Nie wiem, czy moje pytanie jest tak skomplikowane.... Glock zrozumiał ![]()
Pytanie nie jest skomplikowane, to prawda ale jest teraz zarazem bądź co bądź trochę dziwne.
A że nie mam zamiaru wylewać na forum czy i kiedy oraz ile razy się masturbuję bądź co innego robię to poprzestanę na wcześniejszej wypowiedzi.
Pytanie nie jest skomplikowane, to prawda ale jest teraz zarazem bądź co bądź trochę dziwne.
A że nie mam zamiaru wylewać na forum czy i kiedy oraz ile razy się masturbuję bądź co innego robię to poprzestanę na wcześniejszej wypowiedzi.
No to się nie wypowiadaj wcale, przecież nikt Cię nie zmusza- nie musisz tego wątku traktować personalnie, po prostu olej go:)
13 2012-08-03 01:50:33 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-08-03 02:08:52)
Wiem, zostanę wyśmiany ale teraz z perspektywy czasu uważam, że najlepszy seks jest jednak z kimś z kim łączy nas "to coś" bo w innym wypadku to tylko aeroby+cardio
I zmieniające się twarze...
Doszedłem do takiego samego wniosku na pewnym etapie swojego życia.
Szczerze mówiąc jeszcze się trzymam, ale nie jestem pewien czy się nie "stoczę" i nie powrócę do tego. Z jednej strony serce nie sługa, a z drugiej brak związku, akcent na przyjaźń (choć chemia dalej jest jak była) i brak perspektywy związku. Takie trochę "to skomplikowane". A jednak człowiek swoje potrzeby ma i widzi otaczające go kobiety. No nic - pożyjemy - zobaczymy.
Czyżby faceci stawiali na uczucia? Szok ![]()
To ciekawe, bo znam facetów, którzy latami żyją przeskakując z kwiatka na kwiatek (patrz: mieszkańcy południowych krajow Europy) i jest im z tym dobrze, i nie chcą przestać ![]()
Więc skąd u Was ten pęd do miłości romantycznej?
Nie będę tu dywagować nad psychologią tego zjawiska, niemniej jest ono ciekawe i zastanawiam się skąd sie bierze; ze zbytniej pewności siebie moze i (nie?)dowartościowania. Nie wiem.
W każdym razie taka kwestia..... Czy idąc (jako single) z kimś do łóżka, z kims nowo poznanym, kolegą/koleżanką nie czujecie wstydu?
W każdym razie taka kwestia..... Czy idąc (jako single) z kimś do łóżka, z kims nowo poznanym, kolegą/koleżanką nie czujecie wstydu?
na bitwę idzie się z podniesioną przyłbicą z wiarą w miażdżące zwycięstwo w sercu a nie wstydem
a tak na poważnie to jeśli chodzi o te sprawy to wstyd jest mi bardziej obcy niż teściowa ![]()
...poza tym uwielbiałem te kobiece "łłłaaałłł" kiedy stawaliśmy na przeciwko siebie oko w oko w strojach biblijnych
![]()
Na pewno facetom jest dużo trudniej...cóż biologia.
Fajnie, że faceci potrafią przejrzeć i w końcu wyciągnąć wniosek, że jednak uczucie to jest to! i nie rządzą głupie, płytkie pobudki...i zgrabny tyłek.
Ja tam jestem ciekawa odpowiedzi singla z wyboru a nie z przymusu.
no no Glock nie kuś
Ja również nigdy nie czułam wstydu, obce mi było filmowe, zakrywanie się prześcieradłem po wspólnie spędzonej nocy, a uprzednio też nie miałam większych problemów by zrzucić ostatni ciuch- moi partnerzy też, zero zażenowania, nawet jeśli znaliśmy się kilka godzin ![]()
jako była juz singielka musze sie przyznac, że nie było fajnie ![]()
w teorii sytacja jest niby prosta i klarowna, żadnych zobowiązań, tylko sex, rozstajemy sie i koniec, ale nigdy nie wygladało to tak ksiażkowo... albo ja coś poczułam, albo facet okazywał sie nie być singlem tylko żonatym, który wlaśnie przeze mnie chce sie rozwieść...
i zawsze juz po wszystkim miałam jakiegoś moralniaka ![]()
nie uprawiałam seksu z kolegami czy świeżynkami, zbyt purytańska jestem
Czyżby faceci stawiali na uczucia? Szok
Więc skąd u Was ten pęd do miłości romantycznej?
Nie będę tu dywagować nad psychologią tego zjawiska, niemniej jest ono ciekawe i zastanawiam się skąd sie bierze; ze zbytniej pewności siebie moze i (nie?)dowartościowania. Nie wiem.
W każdym razie taka kwestia..... Czy idąc (jako single) z kimś do łóżka, z kims nowo poznanym, kolegą/koleżanką nie czujecie wstydu?
Dlaczego niby szok? To że jakiś tam odsetek mężczyzn ( kobiet też ale to inna sprawa ) nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do tego z kim to robi oraz to mają gdzieś głębsze uczucia nie znaczy przecież że taka sama jest cała reszta lub większość. I nie nazwałbym też tego pędem co po prostu zwykłą konsekwencją. A odpowiadając na dalsze pytanie: jeżeli bym szedł z kimś do łóżka ( choć tu przynajmniej dla mnie nie ma znaczenia czy z kimś na jeden raz czy ze stałą partnerką ) to tak, czułbym coś hm ... krępującego choć nie nazwałbym tego takim typowym wstydem 'bo zrobię to z kimś przelotnym', raczej chodziłoby o normalną krępację na temat własnej seksualności, nagości i tym podobnych.
I fakt, faceci mają gorzej. A odsetek takich hm ... prawdziwych singli z wyboru jest chyba naprawdę mały, większość to raczej Ci z przymusu że tak powiem.
Nie byłam długo singlem, poznałam ukochanego faceta, ale gdy nie było go to nie korzystałam z żadnych ofert bez zobowiązań. Nie potrafiłabym, czuję, że to nie dla mnie. Także moje życie erotyczne w takim sensie wtedy nie istniało i nie było mi z tym źle.
Mogłabym coś napisać ze swojego otoczenia.. hmm.. właściwie mam koleżankę, która nie ma faceta, póki co myślę, że jest jej z tym dobrze, ale tu też zbyt wiele nie napiszę, ponieważ z tego co gadamy jej też nie kręcą przygody na jedną noc, czy to z nieznajomym czy z kimś ogólnie kogo by nie kochała.
No,. ale myślę, że mimo wszystko, i wśród facetów właśnie znajdzie się wielu takich, dla których seks z miłości jest o wiele lepszy i nie da się tego porównać z niczym innym. W końcu, jesteśmy ludźmi, mamy uczucia.
O wow lata singielskie...
Nie wspominam ich inaczej jak tylko z usmiechem na ustach
Szerokim ![]()
Miewalam momenty ze zapominalam ze seks istnieje (sesja, jakies zawody czy pokazy sportowe) i miewalam momenty ze nachodzila mnie i jakiegos faceta fascynacja seksualna i gdybysmy mogli to bysmy z lozka nie wychodzili
A ze okres studiow nie byl z mojego punktu widzenia najlepszym czasem na zwiazek to i stawialam sprawe jasno. Mozemy sie swietnie razem bawic, milo spedzac czas ale o umowie na wylacznosc mozna zapomniec
Niczego nie zaluje. Gdybym teraz nie daj boze zostala singielka to pewnie wiele by sie nie zmienilo ![]()
Ciemnooki wybacz,ale nie interesują mnie wypowiedzi hipotetyczne- bo rzeczywistość przy jakichkolwiek założeniach, gdybaniach bierze w łeb; ja z kolei myślałam, że będę się wstydzić nagości przed obcym facetem-stało się ręcz przeciwnie ![]()
A skąd ja mogłem to wiedzieć?
Po drugie - jesteśmy różnymi osobami i czego jak czego ale tego co napisałem wcześniej jestem po prostu pewien, tyle. I tak, to prawda że w praktyce często bywa inaczej ale jak już napisałem, tej jednej konkretnej rzeczy jestem niemal pewien. Wracając do tematu - pomyślmy, jak może wyglądać życie singla lub singielki? Dość typowo zazwyczaj jak sądzę ale jeżeli już ktoś wchodzi w fuckfriendzone i tym podobne to już nie jest do końca singlem, czyż nie? ![]()
25 2012-08-03 14:08:26 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-03 19:18:17)
Mnie się wydaje ,że nie. Dwoje ludzi musi zdecydować, że chcą związku emocjonalnego. Seks z kims polega na tym, że ...jest gdy obie strony mają ochotę, ale nie oznacza to, że ten ktoś zadzowni, gdy mam grypę (choć oczywiście nie wyklucza się) czy gdy planuję wakacje lub imprezę weselną ![]()
Tu jest jasno określona granica, a raczej budulec, podstawa takiej relacji- co nie oznacza ,że nie może z czasem zmienić się w związek romantyczny.
Poza tym taki seks może polegać na tym, że dziś uprawiam seks z jednym facetem, nie znając nawet jego imienia, jutro z innym ![]()
Oczywiście, to wszystko prawda. Wg mnie wszystko rozbija się o indywidualne podejście do kwestii singielstwa i związków bez zobowiązań, dla mnie singiel to ktoś bez partnera, czy to stałego czy jednorazowego ( ergo bez seksu ), inne opcje to te fuckfriendzone czy jak to tam każdy zwie. Każdy ma prawo inaczej to postrzegać, tyle. ![]()
Ja do tej pory nie wiem kim jest tak naprawdę dla mnie singiel/ka. Mam wyobrażenie, że to osoba nie będąca w żadnym "romantycznym" związku.
Natomiast nie da się ukryć, że singiel/ka ma swoje potrzeby seksualne gdyż nader wszystko jest homo sapiens, stąd ten wątek:)
Wstyd to nie dla mnie
Moją największą "pasją" swojego czasu było przemienianie tych mimo wszystko troszeczkę skrępowanych partnerek w mega wyuzdane sucze
te "akcje" pamiętam tak jakby były wczoraj. Zdarzało się również, że "uczeń przerósł mistrza" i moje frankensteinice okazywały się prawdziwymi Dominami. Ubaw po pachy. Fajnie było ale teraz jest lepiej - tak bardziej hmm kompletnie.
Glock serio? po takich przygodach wystarcza Ci 1 partnerka?
Glock serio? po takich przygodach wystarcza Ci 1 partnerka?
na stare lata podniósł mi się poziom oleju we łbie i zrozumiałem, że tak się nie da na dłuższą metę. Poza tym fajnie jest spędzać czas z kimś z kim łączy nas coś więcej niż tylko wymiana płynów ustrojowych. Te wszystkie chocki klocki jakie odstawiałem dały mi spore doświadczenie w kontaktach i "zrozumieniu" kobiet ale też wyjałowiały w sferze emocjonalnej a tego mimo wszystko nie chciałem. Teraz jest mi dobrze i wszystko wskazuje na to, że monogamia mi służy. Moje życie seksualne na pewno nie jest gorsze i zdecydowanie jest "pełniejsze". To trochę jak plac budowy, z każdym elementem widzisz większy i szerszy obraz całości. Inna kwestia to fakt, że dopiero z Żoną mogę sobie pozwolić na wiele wiedząc, że Ona nie robi tego ani na siłę ani wbrew sobie - to mega komfort psychiczny!!!
Mimo odmiennej płci w tym temacie mogłabym przepisać posty Glocka jako swoje.
Jako singielka prowadziłam bujne życie erotyczne. To, że nie byłam w rzeczonym "związku romantycznym" nijak na moje libido nie wpływał. A jeśli wpływał to nakręcająco, bo szybciutko spodobała mi sie adrenalinka w spotkaniach z nieznajomymi.
Wstyd? Czasem oni byli zawstydzeni. Szczególnie, jeśli wcześniej rozmawialiśmy na te tematy. Ja nigdy nie czułam wstydu. Zapewne jestem dziwak do kwadratu, bo czuję większe skrępowanie przed własnym osobistym partnerem ze "związku romantycznego".
Wtedy mi się to strasznie podobało. Teraz muszę stwierdzić, że w zwiazku romantycznym jest kompletniej ![]()
Tak jest kompletniej ale jak ja pisalam...nie ma czego zalowac ![]()
Zapewne jestem dziwak do kwadratu, bo czuję większe skrępowanie przed własnym osobistym partnerem ze "związku romantycznego".
To ja jestem dziwak nr 2 ![]()
Jak sądzicie, czy życie erotyczne singielki jest bardziej piętnowane społecznie niż życie erotyczne singla?
Przez zazdrosne baby, które nie mogą pogodzić się z faktem, że Ona ma a my nie i przez męskie niedojdy nie załapujące się na Jej listę podbojów. Drugą potencjalną grupę mogą ale nie muszą są przyszli mężulkowie zazdrośni o Jej życie przed - mogą być podszyci strachem, że poprzednicy byli lepsi technicznie, zabawniejsi, lepiej wyposażeni etc.
Czasy się zmieniają ale w tych tematach nadal kobiety bardziej dostają po dupie.
36 2012-08-03 21:20:15 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-03 21:22:15)
No tak. Myślałam że to właśnie usłyszę. Prawda- co tu dużo gadać.
Aaaa widzisz jak rozłożyłeś to na grupy
Fakt, o tych zazdrosnych mężulkach nie pomyślałam ![]()
Nigdy tego nie rozumiałam.... jak można być zazdrosnym o czyjąś przeszłość- jak dla mnie, cechuje to zakompleksionych facetów (kobiety zresztą też).
I za tym moje następne pytanie: Czy wasi obecni partnerzy o ile tacy są, wiedzą o tych romansach?
Mój mąż wie- chociaż nawet nie pytał, nie zależało mu na tej wiedzy. Co ciekawe... chociaż sam nie miał tak bujnego życia erotycznego jak ja, nigdy nie twierdził, że taka dziewczyna to "puszczalska" czy taki facet to lovelas. Wolny?-niech robi co chce.
I za tym moje następne pytanie: Czy wasi obecni partnerzy o ile tacy są, wiedzą o tych romansach?
Mój mąż wie- chociaż nawet nie pytał, nie zależało mu na tej wiedzy.
Moja też wie bo no cóż musiałem się pochwalić
Ją też pytałem nie z zazdrości ale z ciekawości bo skoro miała iluś tam facetów to jest szansa, że kilku udało się odkryć w Niej coś co Ją ostro jara i chciałem to wiedzieć, żeby nie otwierać dwa razy tych samych drzwi - jestem wygodny wiem, zawsze taki bylem ![]()
Chyba jest bardziej piętnowane, aczkolwiek tak naprawdę zetknęłam się z tym dopiero na forum. W moim otoczeniu jakoś wszyscy bez problemów akceptowali moje wybryki (nawet biedni rodzice
). Mimo, ze osoby z mojego otoczenia zazwyczaj wyznawały inne wartości i miały inne zasady - nigdy nie spotkałam się z ich strony z jakąkolwiek krytyką.
Osobiście nic nie mam do osób, które czekają latami na "tego jedynego". Niech sobie czekają. Ale nie rozumiem, dlaczego one nie mogą pojąć, że ktoś może mieć inne poglądy? Bo jakoś stosunkowo rzadko się spotyka, żeby takie osoby podchodziły do bardziej swobodnych erotycznie z pełną tolerancją.
Ze strony mężczyzn również nigdy nie spotkały mnie żadne przykre teksty. Co najwyżej niechciane propozycje od prawiczków lub dzieciaków ![]()
Mój partner wie o mojej przeszłości (miał być tylko elementem tej przeszłości, a ja zawsze dawałam do zrozumienia od początku z kim dany mężczyzna ma do czynienia
). W szczegóły się nie wdawałam. Trafiłam na typ niezazdrosny, mimo, że on na przeciwko mnie był wzorem cnót wszelakich ![]()
A to ja kiedyś miałam mieszane uczucia, bez problemu nazwałabym taką jedną z drugą puszczalską
Ale : sama w to "wdepnełam" iiii? Nic się nie zmieniło , nadal byłam osobą przyjaźnie nastawioną do innych, moje morale nie podupadło, nie zaczełam kraść, nie popadłam w alkoholizm, ani narkotyki, nie zaczełam odbijać facetów moich koleżanek ani cudzych mężów. I zaspokoiłam swoją ciekawość, teraz w małżeństwie czuję się spełniona i przeszłością i teraźniejszością ![]()
I zaspokoiłam swoją ciekawość, teraz w małżeństwie czuję się spełniona i przeszłością i teraźniejszością
no to witaj w klubie ![]()
Natomiast rozumiem tutaj głosy, na NIE, wyrzuty sumienia itd. Również to przerabiałam, ale w końcu przegrałam z naturą ![]()
Jak już tak się rozpisaliście nieco to mnie z kolei ciekawi jak wyglądają, choćby w przybliżeniu lub po waszych obserwacjach zależności single/singielki 'aktywne' mimo braku stałego partnera a 'nieaktywne'.
Jak już tak się rozpisaliście nieco to mnie z kolei ciekawi jak wyglądają, choćby w przybliżeniu lub po waszych obserwacjach zależności single/singielki 'aktywne' mimo braku stałego partnera a 'nieaktywne'.
Chyba nie rozumiem pytania...
Ciemnooki Ja nie byłam w tamtym czasie w żadnym związku. Tylko miewałam romanse. ![]()
wyrzuty sumienia
bezpodstawne, Twoje życie, Twoje wybory i basta
Również to przerabiałam, ale w końcu przegrałam z naturą
działanie wbrew Naturze jest ohydne ![]()
Ech ... inaczej mówiąc - ile singli czeka na jakiś poważniejszy związek ( a w konsekwencji seks ) a ile tak sobie korzysta na lewo i prawo.
Ja tego nie wiem!
Ale nie zawahałabym się chyba uznać że fifty-fifty ![]()
ciekawi mnie wasza opinia jak jest na ogol z libidem kobiet singli ? Czy tak ze umieja je wyciszyc i nie maja potrzeb seksualnych, lubia poszalec od czasu do czasu i spokoj, czy ciagle maja ochote ale nie daja po sobie poznac ? Bo jasne jest ze faceci to psy z natury ![]()
49 2012-08-03 22:37:40 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-08-03 22:42:27)
Ja do tej pory nie wiem kim jest tak naprawdę dla mnie singiel/ka. Mam wyobrażenie, że to osoba nie będąca w żadnym "romantycznym" związku.
Natomiast nie da się ukryć, że singiel/ka ma swoje potrzeby seksualne gdyż nader wszystko jest homo sapiens, stąd ten wątek:)
No tak. No ale to nie znaczy, że każdy kto był singlem sypiał niezobowiązująco. Oczywiście, nie ganię, to nic złego, ale nie prowadźmy tego do stereotypu, że każdy singiel sypia z kimś, bo niektórzy po prostu tak nie potrafią.
Co do tego libida (pytanie wyżej). Jasne, to jest sprawa indywidualna. U mnie, gdy byłam sama było wyciszone, nie myślałam o seksie, taka już z natury jestem. Takie pożądanie pojawiało się dopiero, przy partnerze, którego pokochałam i przy którym poczułam się bezpiecznie. No i to właśnie przy nim czuję się swobodnie, przy innym bym nie potrafiła i przede wszystkim nie chciała.
A inna kobieta może Ci napisać, że jej libido, gdy była sama było bardzo wysokie i że właśnie takich bardziej obcych mniej krępuje się niż stałego partnera. Tu nie ma reguły.
ciekawi mnie wasza opinia jak jest na ogol z libidem kobiet singli ? Czy tak ze umieja je wyciszyc i nie maja potrzeb seksualnych, lubia poszalec od czasu do czasu i spokoj, czy ciagle maja ochote ale nie daja po sobie poznac ? Bo jasne jest ze faceci to psy z natury
ja miałam ogromne, nawet zaczęłam się rozglądać za jakimiś preparatami zmniejszającymi libido.
Między innymi z tamtego okresu zapamiętałem taki drobny szczególik w postaci faktu, że tylko połowa z moich partnerek była singielkami. Szacowne małżonki tłumaczyły to tym, że singiel nie jest tak "zmanierowany" jak mąż i nie rozbije niczyjej rodziny, no i oczywiście z reguły jest młodszy o te kilka lat.
Nie miałeś oporów sypiać z małżonkami i co za tym idzie być częściowo winnym zdrady?
Jestem singielką, na koncie mam zero poważnych ( czytaj: długoterminowych ) związków.
Jestem dość dziwna... seks może dla mnie nie istnieć. Moje libido jest prawie zerowe i budzi się tylko wtedy gdy na horyzoncie pojawia się interesująca osoba - zdarza się to rzadko ![]()
Jestem singielką bez życia erotycznego, w obecnej chwili jest mi z tym dobrze.
gosia_91 Dziękuję za wyczerpującą wypowiedź:)
Glock, a dlaczego singiel nie rozbije niczyjej rodziny? Czy raczej chodziło o to, że owe panie nie rozbijały rodziny sypiając z panem, który żony nie miał?
Ciemnooki - myślę, że można uznać, że większość czeka na poważniejszy związek. Różnią się tylko tym, ze niektórzy spokojnie czekają, cieszą się z tego co jest teraz, nie szukają związku, ale są przekonani, że kiedyś zechcą się związać jeśli trafią na kogoś, kto ich odpowiednio zauroczy. Inni z kolei rozpaczliwie szukają tego związku. Podejrzewam, ze singli, którzy z pełnym przekonaniem mogą powiedzieć, że takie singlowskie skakanie z kwiatka na kwiatek jest i zawsze będzie ich jedynym sposobem na życie jest niewielu.
Xerxes - jak już wspomniałam - moje libido było bardzo duże. Chyba nawet większe niż w związku. I nie chciało się wyciszyć ![]()
Catwoman - mam do Ciebie osobiste pytanie. Wybacz dociekliwość ale mnie to zaintrygowało. Mianowicie kwestia dużego libido - pisałaś o tym, że rozważałaś wejście na drogę farmakologiczną ( walka z naturą
) , więc domyślam się, że zwiększony popęd był... uciążliwy? Do jakich wniosków wtedy doszłaś? Że potrzebny Ci stały partner czy może przelotne romanse? Czy wraz ze zwiększonym pociągiem odczuwałaś większą potrzebę wejścia w związek? Wybacz dociekliwość i takie dopytywanie ale bardzo mnie to zainteresowało.
Nie miałeś oporów sypiać z małżonkami i co za tym idzie być częściowo winnym zdrady?
na jakim albo w jakim świecie żyjesz?, winnym?, to żart?, nie dla mnie nie miało to absolutnie żadnego znaczenia czy singielka czy żona bo każdy ma własny rozum i sam podejmuje decyzje i sam ponosi odpowiedzialność za nie. Dla mnie liczyły się one tylko jako kobiety a nie czy są solo czy nie.
Glock, a dlaczego singiel nie rozbije niczyjej rodziny? Czy raczej chodziło o to, że owe panie nie rozbijały rodziny sypiając z panem, który żony nie miał?
sądzę, że chyba o to im szło ale szczerze ich pobudki i motywacje miały dla mnie mniejsze znaczenie niż zeszłoroczny śnieg, mało którą spotkałem więcej niż raz więc zwisało mi to. Dla mnie ważne było tu i teraz.
gosia_91 raczej nie zakładałam, że te romanse będą miały miejsce, zawsze podświadomie interesował mnie związek. Ale z braku laku dobry kit ![]()
60 2012-08-03 23:09:47 Ostatnio edytowany przez Ciemnooki (2012-08-03 23:10:26)
na jakim albo w jakim świecie żyjesz?, winnym?, to żart?
Żartem to raczej jest Twój wiek i Twoje dziecinne jak na rzekomo dojrzałe lata podejście do niektórych kwestii, kiedyś tam dyskutowaliśmy i nie dało się normalnie porozmawiać i teraz znowu jest to samo. I tak - byłeś winny zdrady bo to była zdrada czy tego chcesz czy nie. Ładowanie się z jajami do czyjegoś łóżka to zdrada, po prostu. Owszem, każda ma swój rozum, Ty też i mogłeś tym rozumem podziałać by nie pakować się w to tylko znaleźć sobie inną napaloną, ale nie, po co używać mózgu. Lepiej tego drugiego co się ma między nogami.
Mnie osobiście meżczyźni żonaci nie interesowali = nie byli dla mnie kompletnie atrakcyjni. Jedynie wolne ptaki, jak ja ![]()
Znając siebie dopisałabym sobie jakąś "filozofię", że romansuję bo boję się wejść w związek i tak dalej bla bla bla ![]()
gosia_91 raczej nie zakładałam, że te romanse będą miały miejsce, zawsze podświadomie interesował mnie związek. Ale z braku laku dobry kit
Nie, to nie w moim przypadku
Ale każdy może z innych pobudek wdawać się w romanse....znam i takich, dla których to jest jak narkotyk zapełniający pustkę.
Glock napisał/a:na jakim albo w jakim świecie żyjesz?, winnym?, to żart?
Żartem to raczej jest Twój wiek i Twoje dziecinne jak na rzekomo dojrzałe lata podejście do niektórych kwestii, kiedyś tam dyskutowaliśmy i nie dało się normalnie porozmawiać i teraz znowu jest to samo. I tak - byłeś winny zdrady bo to była zdrada czy tego chcesz czy nie. Ładowanie się z jajami do czyjegoś łóżka to zdrada, po prostu. Owszem, każda ma swój rozum, Ty też i mogłeś tym rozumem podziałać by nie pakować się w to tylko znaleźć sobie inną napaloną, ale nie, po co używać mózgu. Lepiej tego drugiego co się ma między nogami.
Jako to uczucie mieć świadomość, że jest się typem dożywotniego onanisty??? i ten całkowity brak szans na zmianę tego stanu rzeczy. Ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze, najgorsza musi być świadomość, że kobiety wyczuwają to na odległość i przyjmuję jedną z XXXXX póz byleby się uwolnić od ciężaru towarzystwa takiego indywiduum.
Chłopaki, zawieście broń.
Kwestia jest ciekawsza: niewierne mężatki, bo przecież ludzie ,którzy są poza stałymi związkami Z KIMŚ sypiają.