Marto
Ja tylko straciłam dużo nerwów z powodu guza syna.
Byłam zdrowa,trzeba było tylko wyciąć raka.
Za pierwszym razem usunięto za mało ,więc potem trzeba było więcej usunąć.
Nie dosyć ,że nie cierpiałam,jedynie trochę po operacji,to uważałam się za zupełnie zdrową.
Zawdzięczam to mojej przyjaciółce,która ,jak przeczytała w encyklpedji zdrowia ,ze rokowania są na 3 miesiące życia,to powiedziała "co oni tu pie....lą ".
I tego się trzymałam. 
Uwielbiam kompot z suszonych owoców ,ale poza mną nikt by go nie pił.
Piszę pił ,bo owocu z niego nigdy nie jadła.
Piekę tylko 2 ciasta .Piernik (1k. masła ) z kremem czekoladowym (3k.masła)
i sernik na kruszonce (1k.masła ) i do sera 1 kostka.
Jeszcze jedna pójdzie do ciasta francuskiego do pasztecików.
Karpia też piekę w piekarniku na maśle.
Chyba to masło mnie tak trzyma przy życiu hi hi.
Wifa
Ja sprzedawałam inną firmę.
Tą główną mam i jeszcze trochę mam zamiar ją mieć,choć chyba nie dłużej niż rok.
Wnuczka idzie jutro do szczepienia.
nawet nie wiem na co ,bo nie mam czasu sie dowiedzieć.
Dzieciaki kazały mi do jutra powiedzieć z jakiej branży chcę prezent na święta
i nic nie mogę wymyślić.
Nic mi nie przychodzi do głowy,co ja bym potrzebowała.
Muszę coś ,ale co ?
Było pytanie ,czy stwierdzenie,dlaczego tak późno miałam dziecko?
Przez 10 lat nie mogłam zajść w ciążę.
Szkoda ,że wtedy nie było in vitro.
Pewnie bym miała więcej dzieci.
Czytuniu
U mnie zawsze jest problem,że nie wyrzuca się, tylko brakuje .
Takich mam głodomorów hi hi.
Przed domem już sie palą lampki.
W domu choinkę będę miała tuż przed świętami.
Muszę jeszcze wymyślić,co podać na ciepło na kolację w pierwsze święto.
Będzie barszczyk z pasztecikami z wigilii ,ale co do tego?