Hej, dziewczyny, wyspałam się, ugotowałam sobie teraz kisielku, zjadłam malutką miseczkę tego deseru i zaglądam, kto brykał po łące.
Nanusiu, warto mieć swoje przetwory, pod warunkiem, że jest komu je zjadać.
Moi znajomi mają słoików z dobrociami chyba z ery kamienia łupanego.
Kiedyś mieli działkę i ich trzy dziewczyny, zabierały przetwory do domów, ale jak im się polepszyło to już nie brały od rodziców nic, a Ci biedacy, oboje są cukrzykami, to nie wszystko mogą jeść.
Zamiast rozdać te słoiki, kiedy miały jakąś wartość spożywczą, to trzymają je, aby mieć, a nie jeść.Mówią, że przetwory się nie psują....., a ja nawet bała bym się próbować takich 10-cio letnich dżemów, czy kompotów.
Lenko, ja mojemu synowi i synowej, kupiłam parę, z ceramiki, on z czarnej, a ona z białej, wtulona w niego. Do tego dobrałam świecznik, który pasował kolorystycznie do tej parki.
Za całość zapłaciłam ok.50 zł.
Wszystkim bardzo się podobała ,ta przytulona parka.
Stoi teraz na poczesnym miejscu, obok telewizora i cieszy oko wchodzących osób.
Dla koleżanki na rocznicę kupiłam dużego Anioła Stróża, w nowoczesnej wersji.
To stróż domowego ogniska, a przy okazji piękna figura młodej kobiety, kolorystycznie dobrana do wystroju pokoju. Też w cenie ok.50 zł.
Wszystko zależy od tego, ile zamierzasz przeznaczyć funduszy na ten prezent.
Klaudynko, gdzie Ty te smakołyki zmieściłaś?
Nie dziwię się, że nie jadłaś obiadu, też bym wolała takie delicje, zamiast ziemniaków i jakiegoś mięcha.
Syn podesłał mi dzisiaj kilka fotek z pobytu w Szkocji.
Rozmawialiśmy przez telefon, a On przesyłał mi fotki na skypa.
Gdy zobaczyłam tą fotkę to zapytałam: a czyj to piesek.
Parsknął śmiechem i powiedział, że to kura, spacerująca w ulewnym deszczu.
Ło matko, jakem stara, takiej kury nie widziałam.....
