Jestem już w domu, więc dokładnie przeczytałam, co napisałyście.
W komórce, tekstu muszę się domyślać, albo nie ma go wcale.
Klaudyna59 napisał/a:z kawą pędzę a widzę że ubiegły mnie Stokrotki
Chcesz w zęby, a Ty to nie Stokrotka?
Ledwo dojechałam do domu.
Do autobusu wsiadł facet, zaraz przy takiej niby "przechowalni pijaczków", funkcjonuje, zamiast zlikwidowanej izby wytrzeźwień.
Nawet nie był stary, ale tak od niego waliło, że ludzie pouciekali na tył autobusu.
Siedział po przeciwnej stronie, pod oknem, ale ja, nie miałam czym oddychać, a głupio mi było, zająć inne miejsce.
Zresztą ten smród też się szybciutko rozprzestrzeniał.
Co facet się poruszył, to fetor intensywniał.
On siedział z lewej strony, przy oknie, ja z prawej, też przy oknie.
Kto wsiadał, to patrzył na niego i na mnie i zastanawiał się, które z nas, nie używa dezodorantu, lub chociaż mydła.
Widać było, że faceta tam nie wpuścili, bo odprowadził go do przystanku inny "wczasowicz" z tej niby noclegowni.
Chłopina też, jak ja, podpierał się kulą.
I nic by nie było dziwnego, że menel śmierdzi, ale to, że jest zima, a jego nie wpuszczono, aby dać mu chociaż ciepłe okrycie, bo był w swetrze, to już jest skandal.
Chłop trząsł się w autobusie, jak osika i naciągał głęboko czapkę, jak by ona mogła ogrzać, całe jego ciało.
Tylko buty miał porządne, prawie nowe.
Nie zastanawiam sie, dlaczego znalazł się w takiej sytuacji, jemu pewnie też już wszystko zobojętniało, ale cały czas myślę, dlaczego nie udzielono mu pomocy w placówce do tego przystosowanej.
Przygarnia się psy, koty i inne zwierzęta, niektóre strasznie pokiereszowane i udziela się im pomocy.
Gdzie w tym wszystkim jest ten człowiek z autobusu?????
Przepraszam, że tak, przy niedzieli Wam smęcę, ale ja nie mogę przestać myśleć......
Dorotko, dzięki za kawkę, postawiła mnie do pionu.....

To drzewo, jest tak obrośnięte bluszczem, że nie ma już czym "oddychać", wygląda, jak wielka łapa pięciopalczasta.