Witajcie Stokrotki,
w moim zyciu stanowczo za dużo rzeczy się ostatnio dzieje.
Nie mam siły opisywać jaki horror dzisiaj przeszłam podczas moich podrózy tam i z powrotem/ do duzego P./
Byłam na dniu babci, wnusia prezentowała się cudnie, małuda była z nami i slodko klaskała po kazdym występie starszej siostry, potem obie objadły się ciastkami i pierniczkami .Starsza wnusia- jako bywalczyni przedszkola- oprowadzała mlodsza siostrę po "swoim domostwie' i wcale nie chciały iść do domku.Wychodzilismy jako ostatni.
I to były te miłe chwile dzisiejszego dnia.
Reszta to horror:rano dostałam w autobusie takiego ataku kaszlu/niestety, astma oskrzelowa sie odezwala/,że pół godziny wypluwałam płuca.Alergolog powiedział,że to dlatego ,ze biegłam z pociagu do autobusu/kilkaset metrów a miałam na to 4 minuty/.Tak mnie to zmęczylo,że ledwie żywa doszłam do mieszkania córci.
Potem, już po dniu babci , kiedy wrócilismy do domku, polozyłam mała Lenusię do łózia, a ona była taka czujna,że wciąz mnie trzymała za rekę i za choinke nie chciałą, aby druga babcia była przy niej.Jeszcze do tej pory słyszę jak krzyczy, kiedy ja musiałam iść na pociąg.
A w pociagu-horror, jeden pociag wypadł z obiegu i dwa składy musiały sie wcisnąc do jednego, nie miałam siły aby się opierać temu tlumowi, stałam w nim , na schodach i cieszyłam się,że jadę.
Potem biegiem do alergologa- i jak wróciłam- padłam na łózko bez sił.
Więc już teraz tylko w skrócie:
Witaj Polinko- milo,że się odezwałas.Równiez dla Ciebie wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Gomi - to przykre,że to Cie spotkalo.Trzymaj się!
Love - nocne , złe sny lękają wiele dzieci.
Moja starsza wnusia-swego czasu- ogladała taki teledysk "Gummi Bear" i potem miała koszmary.Budziła się w amoku w strasznym płaczu.Kiedy wyeliminowalismy ten filmik z jej repertuaru- ataki płaczu ustały.
A niedawno, kiedy miała goraczkę, w nocy przyszły do niej jakieś omamy- tuliła się do mnie i krzyczała:Babciu, idzie do mnie " ta dziewczynka". Babciu, wygoń ją.
No i w srodku nocy musiałam "wyganiać "tę "dziewczynkę", aby sobie poszła.
Rano, kiedy goraczka spadłą- wszystko bylo ok.
Stokrotki- jutro tez nie mam spokoju- musimy z menem jechać do P. do Orange wyjasniać nasze umowy, bo dzisiaj całkiem bezwiednie men zgodził sie przez telefon/ chyba miał własnie jakieś omamy/ na jakąs umowę, ktorej nie czytał przecież.W sumie pół dnia trwalo wycofywanie się z tego.
Ma zabronione rozmawiać z jakimiś "czarodziejami " przez telefon.On jest jak dziecko - nie umie odmówić, nie jest asertywny i ludzie go wykorzystują.
Ja w tych sprawach mam krotką pilke.Od razu walę:prosze do mnie nie dzwonić, nie interesuje mnie to, jak bedę chciałą, to sama Was znajdę.
W tym bojowym nastroju zegnam Was miłe Stokrotki na dzisiaj.Czuję,że za chwilę chyba eksploduję.
pa pa!!!:):):):):):):)