Emix, ze mną to trochę inaczej, bo ja kocham zimę. Ale nie taka, jak w mieście - szarzyzna, chlapa, sól, ale krainę Królowej Śniegu, jaką mam w górach. Niestety i tu aura jest ostatnio kapryśna i nie zawsze śnieg dopisuje. Ale nawet bez śniegu jest pięknie i można wędrować po szlakach.
Kiedy zdecydowaliśmy, 5 lat temu, ucieczkę z Warszawy, to długo rozważaliśmy kierunek. Kusiły nas pojezierza i bliskość Bałtyku, bo oboje kochamy wodę, pływanie łodzią, kajakiem, łowienie ryb. Ale wygrały góry, dlatego, że pora zimna jest w Polsce dłuższa, więc lepiej mieć co robić w tym czasie. Myślałam, że będziemy w lecie wyjeżdżać nad morza (stąd już bliżej Adriatyk, Śródziemne), no, ale jest, jak jest. Mórz już nie będzie...
BaCha, fryz wyszła wcale nieźle. Kolor taki, jaki zamówiłam, strzyżenie dostosowane do mojej czachy
Teraz Mamę zawiozłam. Strach się bać w jakim wyjdzie nastroju. Jej rzadko ktoś może dogodzić. Krytykantka spod znaku Panny.
Dziś od rana dała mam popalić!
Obchodziliśmy dziś urodziny Chłopca. Toast z szampana bezalkoholowego w towarzystwie rehabilitantki, bardzo fajnej babeczki, która moje plecy też bierze w obroty i bardzo dobrze mi to robi.
Odkryła, że źródło mojego bólu barków jest w kręgosłupie.
Czytka, co tak zamilklas?
Misty, napisz coś więcej o tej eskapadzie.
Serdeczności dla Wszystkich.