Ja właśnie nie potrafie funkcjonować dopóki nikogo nie ma w domu siedze rycze plątam się, pale, jak wiem że zaraz ktoś przyjdzie ogarniam się w miare i wsiadam do auta i do nocy tak siedze jezdze myśle.. i tak codzień,.
Jechac autem... ja przez tego glupka dwa egzaminy na prawko oblalam. 10 sierpnia mam kolejny termin, ciekawe jak to bedzie. Ja wyjechalam w piatek tamten do Włoch, jutro wracam juz i to dobra sprawa, bo polaczenia drogie bardzo, wiec nie dzwonie do niego, co nie zmienia faktu ze ciagle mysle o nim. Wyjezdzam potem nad morze i sie cieszylam, ze bede ze znajomymi tam, ze sie pobawie, ale przypomnialam sobie, ze on tez tam bedzie i to, ze jestesmy w jednej paczce...;(
Poszukiwaczka
Rozumiem Twoj ból, sama przez to przechodzilam, ale powiem Ci ze u mnie jakos to dziwnie szybko minelo.. Pierwszy tydzien byl najgorszy, nie jadlam, w pierwsza noc po zerwaniu nawet oka nie zmruzylam, rzucalam rzeczami ktore od niego dostalam, no rozpacz totalna i ogromna pustka w srodku. Oczywiscie teraz tez mam takie chwile ze chce mi sie plakac, ale mowie sobie ze przeciez nie ma za kim, nie jest tego wart, i juz mi lepiej.
Musisz probowac wziac sie w garsc i zaczac dbac o siebie bo inaczej bedzie Ci jeszcze gorzej:* na poczatku tylko sprobuj zyc normalnie a zobaczysz ze z czasem, powolutku reszta bedzie Ci przychodzila o wiele latwiej.
69 2012-07-27 15:58:23 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2012-07-27 15:59:28)
Najgorszy czas byl wtedy kiedy musialam pozbierac i pooddawac jego rzeczy. Minal miesiac, jest naprawde lepiej niz bylo. I dziekuje wam za wsparcie, bo piszac ten watek, w zyciu nie pomyslalam ze tyle osob moze odpisac i ze tyle osob moze mi radzic. Ale powiem tak, pisanie tutaj, czytanie waszych postow, dodaje mi energii i ciesze sie ze postanowilam sie wygadac w taki sposob.
Witam,
Dawno nie zaglądałam na to forum, ale ostatnio tyle złego się dzieje, że muszę przelać gdzieś swoje myśli. Jestem w podobnej sytuacji jak tu opisane, byłam z facetem 2 lata, nie było łatwo bo to związek na odległość i to nie małą(inny kontynent). Spotykaliśmy się jak tylko mogliśmy, od około pół roku nasz związek zaczął nabierać na intensywności, pojawiły się plany wspólnego zamieszkania, ślubu, nawet myśleliśmy o założeniu rodziny. Wszystko to miało się zrealizować w te wakacje... Pojechałam do niego i co??? okazało się,że ciągnął mnie kawał drogi, żeby mi powiedzieć, że nie jest gotowy, że się rozmyślił i że wcale nie chce być ze mną, a jeszcze dzień przed wyjazdem tak zarzekał się, że mu mnie brakuje, że tęskni i już nie może doczekać się mojego przyjazdu... Zawalił mi się cały świat, a on niewzruszony jakby nic się nie stało. Nie poznaję go, jest jak nieczuły, niedojrzały drań,który bawi się moimi uczuciami, a najgorsze to, ze go kocham i cholernie mi go brakuje. Nie mogę nigdzie znaleźć sobie miejsca, nic mnie nie bawi, nic nie interesuje, najchętniej przespałabym wszystko i zapomniała o całym koszmarze, ale nie potrafię i tylko ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego mnie musiało coś takiego spotkać??? Wiem, że sama się nakręcam, powinnam gdzieś ruszyć, podnieść się żyć dalej, ale nie mam sił, czuję się tak jakby zabił mnie od środka. Byłam wesołą dziewczyną, ale nic ze mnie nie zostało...Nigdy nie miałam szczęścia w miłości, jestem spokojną, normalną dziewczyną, nie szukam żadnych "wrażeń", wszyscy dookoła się dziwią czemu nadal jestem sama, dobijają mnie tylko tym. Nie wiem naprawdę co takiego robię, że odstraszam od siebie facetów. Jakby tego było mało mam jeszcze mnóstwo innych problemów rodzinnych i z pracą, brakuje mi sił na podniesienie się i ruszenie na przód, jestem w kropce nie wiem w która stronę iść i co z sobą robić, wszystkie problemy spadają na mnie jedne po drugich, co jedno zniosę następne się pojawia, jak mam myśleć pozytywnie???
Ja niestety nie moge odpowiedziec na to pytanie, bo mi tez sie zawalil caly swiat na glowe i do tej pory nie znalazlam nic, zeby mi pomoglo. Od razu mozna przekonac sie jaki facet jest, on zostawil mnie a ja na srodku drogi zaczelam ryczec, nie wzruszylo go zupelnie to i jeszcze mi powiedzial, ze mam sie ogarnac bo tu ludzie chodzą.
Ja usłyszałam, że muszę się z tym pogodzić, bo życie potrafi zrobić psikusa...
Ja gdy powiedzialam mojemu ze mam problemy w domu i ze dlatego bylam ostatnio taka zdolowana to uslyszalam ze kazdy ma jakies problemy...
Witamy kajol
Forum rzeczywiscie pomaga, tu mozesz mowic o wszystkim a my Cie z checia wysluchamy.
Szczerze mowiac to nie rozumiem Twojego faceta. Byc moze przestraszyl sie tych wszystkich obietnic, przyszlosci, to sa tylko moje przypuszczenia. Utrzymujecie jakis kontakt od zerwania?
No na to wszystko chyba nie ma innego wyjscia jak poprostu sie pogodzic, aczkolwiek sama nie potrafie.
Ja jak powiedzialam mojemu, ze mam ciezki czas w domu, dlatego pewnie tez, chodze taka zla na wszystko to mi powiedzial, ze to nie jego dom i nie jego problem. Chociaz kiedys powiedzial, ze jak bede miala jakikolwiek problem w domu to mam zadzwonic i mi pomoze ze wszystkim.
Ja gdy powiedzialam mojemu ze mam problemy w domu i ze dlatego bylam ostatnio taka zdolowana to uslyszalam ze kazdy ma jakies problemy...
Witamy kajol
Forum rzeczywiscie pomaga, tu mozesz mowic o wszystkim a my Cie z checia wysluchamy.
Szczerze mowiac to nie rozumiem Twojego faceta. Byc moze przestraszyl sie tych wszystkich obietnic, przyszlosci, to sa tylko moje przypuszczenia. Utrzymujecie jakis kontakt od zerwania?
O to to wlasnie Alinkaa. Najwidoczniej zapomnial ze Ci to powiedzial... Szkoda slow. Ja nie rozumiem, zawsze mi sie wydawalo ze bycie z kims to tez wspieranie w tych trudniejszych chwilach, jesli juz sie powiedzialo ze jakies problemy u nas wystepują. Moral z tego taki ze trzeba sobie radzic samemu i liczyc tylko na siebie.
No tak juz z nimi jest. Zero pozytku, a mowil, ze kocha, ze zrobi wszystko, ze nie zostawi, a przede wszystkim, ze bedzie czuwal nade mna i mi pomagal w kazdej ciezkiej sytuacji. Gdzie sens i gdzie logika?
Moj nigdy nie powiedzial ze mnie kocha przez cale dwa lata odkad bylismy razem i to tez mnie zastanawialo, nie wiedzialam kim ja dla niego jestem, po co ze mna jest i przez to tez zamykalam sie w sobie. Za duzo myslalam a za malo robilam.
Dobrze ze zdecydowalam sie na to forum, tez dziekuje wszystkim za wsparcie, jakos mi tak lzej na duchu gdy z wami rozmawiam. ![]()
a wiecie co ja uslyszalam jak sie rozstawalismy? "jestes silna, poradzisz sobie"... Jak dla mnie lepiej by bylo jakby powiedzial "spier..aj" bo dla mnie tyle samo to oznaczalo...Nie obchodzilo go jak cierpialam, ze zawalilam studia... Nie, umyl sobie rączki. Nie wiem juz co myslec o nim naprawde ...w glowie to mam tysiace scenariuszy .... czasem mam takiego dola, brakuje mi wszystkiego .. jego glosu,zapachu,dotyku, ciepla... To byl moj pierwszy facet, jakos nie umiem sobie teraz wyobrazic zeby ktos zajal jego miejsce. A z drugiej strony jak sobie pomysle ze on przeciez juz sobie znalazl dziewczyne (ktora de facto bardzo szybkorzucil:P) to taka przekornosc sie we mnie rodzi zeby tez kogos znalesc jak najszybciej ..ale wiem ze to by nie wypalilo, na sile nie da sie znalesc milosci ... ciezko tez znalesc niestety normalnego faceta, a moj do takich nalezal wlasnie .. Zreszta az mam dosc myslenia o nim, glowa mi juz peka. Chcialabym zeby sie odezwal. Chcialabym pogadac. I choć ganię sie za to w myslach ja na to czekam wlasnie. Powinnam ruszyc swoja droga nie ogladajac sie wstecz. Ale...no wlasnie...wciaz kocham tego dupka.
Moj, nawet jak sie widujemy, nie powie ani czesc, ani nawet nie spojrzy. Ja uslyszalam " zycie na mnie sie nie konczy, wiec przestan ryczec dziewucho". Jak to jest, ze my ich kochamy za to wszystko ?? Jakby zechcial wrocic to mam ochote powiedziec NIE, ale wiem ze napewno bym sie zgodzila, nie przewidujac, ze sytuacja moze sie powtorzyc. Tylko tak.. wszyscy gadaja, jaki to glupek, debil, jak on mogl, ze gdyby chcial wrocic to mam sie nie zgadzac, nie jest wart mojej milosci, a ja bym sie zgodzila dalej z nim byc. Co by inni pomysleli, zostawili by mnie, uwazali za idiotke, a jakby on zostawil mnie po raz kolejny to nie mialabym juz nikogo , zeby sie poradzic.
a wiecie co ja uslyszalam jak sie rozstawalismy? "jestes silna, poradzisz sobie"... Jak dla mnie lepiej by bylo jakby powiedzial "spier..aj" bo dla mnie tyle samo to oznaczalo...Nie obchodzilo go jak cierpialam, ze zawalilam studia... Nie, umyl sobie rączki. Nie wiem juz co myslec o nim naprawde ...w glowie to mam tysiace scenariuszy .... czasem mam takiego dola, brakuje mi wszystkiego .. jego glosu,zapachu,dotyku, ciepla... To byl moj pierwszy facet, jakos nie umiem sobie teraz wyobrazic zeby ktos zajal jego miejsce. A z drugiej strony jak sobie pomysle ze on przeciez juz sobie znalazl dziewczyne (ktora de facto bardzo szybkorzucil:P) to taka przekornosc sie we mnie rodzi zeby tez kogos znalesc jak najszybciej ..ale wiem ze to by nie wypalilo, na sile nie da sie znalesc milosci ... ciezko tez znalesc niestety normalnego faceta, a moj do takich nalezal wlasnie .. Zreszta az mam dosc myslenia o nim, glowa mi juz peka. Chcialabym zeby sie odezwal. Chcialabym pogadac. I choć ganię sie za to w myslach ja na to czekam wlasnie. Powinnam ruszyc swoja droga nie ogladajac sie wstecz. Ale...no wlasnie...wciaz kocham tego dupka.
Dziewczyny ja tez mam metlik w glowie, raz tesknie, raz nie ale mam nadzieje ze z czasem bedzie tylko lepiej. To tez byl moj pierwszy facet. Jak dlugo walczylyscie o zwiazek? tzn dzwonilyscie, nie dawalyscie mu spokoju?
Teraz pojawila mi sie w glowie mysl zeby zadzwonic do niego jeden jedyny raz gdy dowiem sie ze bedzie juz kraju, chce miec ta pewnosc ze probowalam jeszcze to ratowac, i wole zalowac ze cos zrobilam niz tego ze nie sprobowalam. Ale z drugiej strony przeciez gdyby zmienil zdanie to moze sam by sie chociaz raz odezwal.. Pomieszanie z poplataniem.
Chcialabym cofnac czas, zachowywalabym sie zupelnie inaczej i na pewno bym do tego nie dopuscila..
hej dziewczyny.widze ze to wasze pierwsze milosci w zyciu...tez taka mialem.trwala 4 lata.pamietam jak bylo ze mna tragicznie ale uwierzcie mi teraz z tego miejsca moge powiedziec ze ten pierwszy zwiazek dal mi wyznaczniki na drugi...w pierwszym popelnilem mase beldow...a drugim bylo inaczej...o wiele lepiej i powiem wam szczerze ze nie zaluje tego ze ten pierwszy nie wyszedl...uwierzcie mi ze kolejny bedzie dla was duzo waznijeszy ale pierwszego nigdy sie nie zapomina...zreszta tak samo jak drugiego i kolejnego tez...ale musicie pomyslec teraz o sobie...czy warto stac w miejscu?czy warto myslec?wroci albo nie wroci?kurde stac na telefonie albo jedyne czego nie moge zapomniec-to telefony bo strace czasem szanse jak zadzwoni...obsesja.zrobcie cos dla siebie...wyjdzie do ludzi.nie ma w was winy ze kochacie.lepiej jest kochac i miec uczucia w sobie niz zyc bez uczuc...uwierzcie mi.dajcie sobie czasu troszke.nic nie minie odrazu-taka jest milosc-PIEKNA GDY SPELNIONA-a bol mega gdy nie wychodzi...takie prawo.ale wszystko ma swoje dobre strony.ja mialem mega dola jakis czas temu...znowu dalem sie wciagnac w psychologiczne gry mojej bylej...dobily mnie do gleby.a teraz?czego mi brakuje?mam wszystko na miejscu a nawet wiecej...i wiem ze mozna.i uwierzcie mi ze kolejny bedzie o niebo lepszy od tego...wiem co mowie chodz teraz dla was to dziwne-dla mnie jasne jest to ze tak sie dzieje-bo tez myslalem ze moja 1 bedzie najlepsza jak sie okazalo bylo inaczej...po prostu moja byla nie docenila mnie zupelnie a ja jej dalem zbyt wiele-i nie chciala juz byc tak rozpieszczana...potrzebowala twardej reki...a ja nie umiem.mam miekkie serce.moze bog da mi szanse na to aby mnie ktos pokoachal...teraz moze nie wierze ale wiem ze za jakis czas ktos stanie na mojej drodze-dziekuje ze zyje...dziekuje ze jestem...badzmy dla siebie laskawi.w nas winy nie ma...zycie nas ciagle uczy i tak samo zaskakuje...3mam za was kciuki-wierze w was dziewczyny.jestescie mlode,piekne...duzo uniesien milosnych przed wami-ja to wiem...tak bedzie.dajcie sobie czasu troszke.i nei mierzcie tego ze mija miesiac-2,3,7...dajcie sobie tyle czasu ile trzeba...po prostu.sciskam mocno
Do pewnego momentu próbowaliśmy utrzymywać kontakt,ale czułam, że mu na tym nie zależy, więc zeszłam mu z drogi. Próbowałam ratować to co było, ale na nic się to zdaje jak druga strona jest obojętna. To miał być wyjazd, który nas scementuje, a było na odwrót. Były niespodzianki i prezenty, ale po co chyba, żeby tylko zaspokoić jego sumienie, na odchodne jeszcze położył mi na stoliku na lotnisku pieniądze za bilet, jakby to mogło coś zmienić...Być może i się przestraszył obietnic, ale to nie ja byłam ich motorem, to on mnie namawiał na jak najszybszy wyjazd, to on mnie o wszystkim zapewniał i uspokajał, był moją ostoją, a jak przyszło co do czego, to on się pierwszy wycofał. Minęły 2 tygodnie, a u mnie zamiast lepiej jest gorzej...
Nie wiem czy cofnięcie czasu coś by pomogło, ktoś mi powiedział widocznie tak miało być, nie był Ciebie wart, być może jest to prawdą, ale wszystkie jesteśmy w takim stanie, że nic do nas nie dociera i pragniemy tylko jednego, by on wrócił. Moja mama mówi, że to facet powinien zabiegać o dziewczynę i wiecie co to prawda, jak facetowi zależy to stanie na głowie, by zatrzymać dziewczynę przy sobie, a tym dupkom widocznie na nas nie zależy i stąd takie cyrki, jest to gorzka prawda, którą próbujemy przełknąć, ale nie chcemy w nią uwierzyć...
Ja walczylam miesiac. Przez 2 tygodnie dzwonilam caly czas pytajac sie czy wroci, czy damy sobie szanse, a przez kolejne dwa tygodnie jak stwierdzilam, ze kazde moje pytanie bedzie mialo ta sama odpowiedz to dzwonilam codziennie dowiadywac sie co robi, co slychac. Ostatni raz skontaktowalam sie z nim w piatek, tydzien temu. I wiecie co wam powiem? Jakby do mnie dzwonil chlopak, ktorego nie chce i pytal sie co robie i z kim jestem to bym powiedziala, ze to nie jest jego sprawa i to jest moje zycie co robie i z kim, a on jak zadawalam pytania, raz sie wkurzal, ze po co pytam, ale przez wiekszosc czasu poprostu odpowiadal mi z kim jest, co robi i mowil mi wszystko, tak jakbysmy nadal byli razem. Ale oczywiscie, mną rzadza uczucia do niego i moja wielka milosc, wiec ja wszystko moge wyolbrzymiac i tylko sobie dopowiadac i tlumaczyc, ze jesli on mi opowiada wszystko tzn. ze jeszcze jest szansa. Ale ja jestem swiadoma, ze to tylko moje marzenia.
Kurcze, wieczorami zawsze mnie dopadaja te rozmyslania, najgorzej, ze jutro wracam do Polski i pewni ebedzie mnie korcic zeby do niego zadzwonic...;/
Witajcie dziewczyny,
Mam dzisiaj mega doła... i to nie tylko przez sytuację z moim małżeństwem. Po prawie trzydziestu latach walki z rakiem odszedł dzisiaj mój wujek. Przez przypadek w tym zamieszaniu wysłałem tą przykrą wiadomość do swojej "obecnej" żony.
Zwroty z kondolencjami dla mnie, wujka żony i całej rodziny zostałem zasypany jak lawiną w zimie...
a od żony... ani słowa czy nawet minutowego telefonu. NIC!!! kompletne zero.
I nie piszę tu o tym byście mnie za chwilę zalewały postami współczucia i etc., NIE, ale macie tutaj ode mnie przykład czarno na białym, jak ktoś kto wmawia Nam z uporem maniaka, że kocha, świata poza Nami nie widzi, staje się małżonkiem itp., na odchodne ma swojego ukochanego partnera głęboko w D****E.
Tak się odpłacają najbliżsi Nam ludzie za okazywane im uczucie, wsparcie w trudnych momentach, zainteresowanie Ich osobą. Stajemy niekiedy dla Nich na głowie by Im nieba uchylić i co mamy w zamian???
Bez komentarza... MASAKRA!!!
DZIEWCZYNY NIE UWIERZYCIE! Tesknil za mna! napisal jakiejs dziewczynie ze niedawno sluchal naszych piosenek i za mna płakal (oczywiscie potem napisal ze juz ok, ze mial tylko chwile slabosci, ale jednak mial! ) Wiem ze to o niczym nie swiadczy i w ogole ale jednak on tez tesknil... Tak mnie jakos to ucieszylo.... Az musialam wam napisac:) No ale nic, nadal nie mam zamiaru sie odzywac zobaczymy co czas pokaze. oi znowunadzieja buchnela pełną para ... ech!
bugs przykro mi z powodu wujka. Masz racje to podle ze ktos komu sie ufalo, kto mial nas wspierac nagle sie na nas wypina. Moj byly nie interesowal sie tym jak ja sobie radze, a wlasciwie NIE radze. Ze olalam studia. Mial to gdzies. "Poradzisz sobie" uslyszalam na odchodnym. Zero wspolczucia. To nawet nie chodzilo o to ze stracilam chlopaka.Ale najlepszego przyjaciela, ja nigdy nikomu tak nie ufalam! A w najgorszym dla mnie momencie(sesja, zaliczenia) on mnie zostawil.. Brak kontaktu chcial usprawiedliwic nibytym zeby "mnie nie ranić" ale czesciej teraz czuje ze chodzilo o niego,poprostu chcial umyc rece. W twoim przypadku bugs jesli dobrze pamietam chodzilo tez o tesciową. O dziwo moja niedoszla tesciowa namawia mojego ex do powrotu ponoc. Ciekawe ciekawe....
Przykro mi bugs jeszcze raz. Trzymaj się ![]()
Dyskusja idzie pełną parą!
Wiecie mi też jest łatwiej jak mogę wejść na to forum i poczytać, czy poużalać się troche nad tym.. to daje siłe i energię do przetrzymania jakoś tego najgorszego okresu.
Szafirek92- Ja bym zadzwoniła, nie wiem czy to jest dobry pomysł ale ja bym tak zrobiła, masz coś do stracenia? Ja wole coś zrobić niż później żałować i sie zastanawiac co by było gdybym...
Alinkaa- nie dzwon do niego zbyt często, zależy jak to typ faceta, ale i tak dobrze że odbiera telefony i z Tobą rozmawia.. może skoro masz do niego dzwonić to zapytaj go jak bedą wygladaly wasze relacje na tym wyjezdzie nad morze.. bo dziwnie bedzie udając ze się nie znacie- znając sie najlepiej.
bags- mimo że nie chcesz współczucia.. naprawde przykro się czyta to co napisałes, bardzo współczuje.. ale może właśnie takie historie jak Twoja mają nauczyć czegoś takich sierot jak my?, bo wiążąc się teraz ze swoim byłym pewnie każda z nas myśłałaby a niedługo o małżeństwie.. a co jeśli taka sytuacja i krzywda jaką nam wyrządzili powtórzyła się własnie po wypowiedzeniu sakramentalnego tak? bezsensu..
ziemniaczana- cieszymy się naprawde:* może przynajmniej jednej z nas coś wyjdzie;), ale jak to napisał ''jakiejś'' dziewczynie? to kim ona dla niego i dla Ciebie jest:)?
A teraz ja może powylewam troche żalu z siebie.. właśnie wróciłam z nocnego rozmyślania.. i zdałam sobie sprawę że ciągle patrzę na telefon czy może napisał czy nie na portale społecznościowych obserwuje kogo dodał do znajomych.. to jest jakaś chora paranoja...
A na ostatnim spotkaniu z nim (2 dni temu) już wcześniej wspomniałam było pięknie.. zaczeliśmy się kochac tak o.. pomimo że później rozmawialiśmy i stwierdził że on chyba jeszcze nie dojrzał do takiego poważnego związku.. a jak słysze ze jestem za dobra to szlak mnie trafia.. to co mam się zamienić w zimna suk*? chyba tak było by najlepiej
Boję się że jak teraz wyjade.. on nie będzie mnie widywał to będzie się cieszył że ma wreszcie ''święty spokój'' a na wesele na które mamy iść coś wymyśli bądź nagle nie pójdzie.. niby powiedział że pójdzie ale nie bedzie pił..- moja koleżanka stwierdziała że nie chce pić żeby mu się jakieś ''love story'' nie włączyło żeby nie okazać swoich uczuć.. znów druga twierdzi ze on przybiera jakąś maske ze tak naprawde mnie kocha ale ze wmawia sobie pewne rzeczy i sam w to wierzy..
Sama już nie wiem.. byle by poszedł na to wesele..a z tym to pewnie do końca nie bede pewna..
Boże dlaczego nie mogło zostac normalnie.. teraz leżelibyśmy wtuleni i nie przejmowali się niczym..
89 2012-07-28 10:54:24 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-28 11:08:50)
Poszukiwaczka, a ktora z nas taknie miala..Ja juz nie patrze na telefon bo wiem ze nic tam nie znajde... Ale on od zerwania nie odezwal sie sam ani razu w ciagu tych 3 miesiecy..Wiec nie sadze by cos sie mialo tutaj zmienic.
ja jakis czas temu poszlam na spacer z psem, ot tak przejsc sie . Jakims trafem przechodzilam kolo "naszych miejsc" i do domu ledwo doszlam, cala zaryczana ... A takich przypadkow bylo o wiele wiele wiecej. Na kazdym kroku te wspomnienia. Maskara. No i sny.. w moich snach zawsze do siebie wracamy... A rano gdy sie budze i uswiadamiam ze to tylko sen mam lzy w oczach i brak motywacji by wyjsc z lozka.
Czy mi sie uda? Wczoraj jak to zobaczylam bylam pelna euforii ale dzis nagle wszystko zgaslo ... No i co z tego ze tesknil? Skoro mnie nie kocha. A ta dziewczyna? kolezanka jakas cos sie zgadalo o tym ze ona musiala chyba rozstac sie z chlopakiem.. Szczerze nawet mnie juz nie rusza jak widze ze z kimś pisze... kwestia przyzwyczajenia:D
Zdalam sobie tez sprawę z jednej zasadniczej rzeczy .. Wczesniej mialam tak ze chcialam tylko kontaktu z nim, cokolwiek, nawet jesli wiedzialam ze on ze mna nie chce byc, chcialam cholernie byc przy nim, rozmawiac, cokolwiek ... Ale teraz? Terazsie ciesze ze on sie nie odzywa no chyba ze odezwalby sie z zamiarem powrotu, wtedy to bym chyba z radosci zaczela skakac po calym domu:D Bo spotykanie sie na sile z nim, kiedy jemu na mnie nie zalezalo byloby masochizmem..A tak? Jesli mamy juz nigdy ze sobą nie byc to moze latwiej mi bedzie kiedys ruszyc naprzod.... Tysiące razy analizowalam swoja sytuacje, raz myslalam ze to moja wina, innym ze on naprawde przestal mnie kochac, ogolnie kupa sacenariuszy sie z tego porobila a kazdy rownie prawdopodobny... Dzisiaj cala noc nie spalam, przewracalam sie z boku na bok, nie moglam odpedzic się od mysli o nim...To jakas obsesja...Juz chcialam dac sobie z nim spokoj jakis czas temu, gdyby nie to jego glupie "lubie to" pewnie byloby mi latwiej bo namącilmi z poczatku tym w glowie (wiem ze to smieszne ale my nie utrzymujemy przeciez kontaktu WOGOLE)... Naprawde nie wiem juz co myslec, mam dosc calej tej sytuacji, masz racje ja tez bym wolala teraz wstawac i myslec o tym co bedziemy dzisiaj robic, tak jak dawniej dostac smsa na dziendobry ...
Poszukiwaczka: To z jednej strony piekne ze sie kochaliscie a z drugiej strony przykre, bo pewnie strasznie bolalo gdy on stwierdzil ze nadal nie chce tego zwiazku. Mysle ze powinien byl ci tego zaoszczedzic, bo napewno rozbudzilo to tylkow tobie nadzieje. I to wesele... Z jednej strony fajnie bo jednak sie zobaczycie "przyokazji" a nie z twojej inicjatywy ..Ale z drugiej to raczej bedzie niekomfortowa sytuacja dla obojga z was ... Ja bym wlasnie go upila:D I zobaczyla co bedzie mowic po alkoholu. Moze on unika alkoholu bo boi sie ze znowu ulegnie, zrobi ci nadzieje albo coś. Nie mam pojecia. Ale wystroj sie ladnie, promieniuj kobiecoscią, tancz, baw sie. Zreszta czas robi rozne rzeczy z ludzmi.Moze na tym wyjezdzie sobie wszystko przemysli? Moze zateskni?
Szafirek92: kiedys mialam sie nie odzywac do niego, wytrzymalam 2 tygodnie:P ale z drugiej strony zapytalam siebie -czy moze byc juz gorzej? Nie. Zadzwonilam, spotkalismy sie nawet ale nic dobrego z tego nie wyszlo, jeszcze gorzej bylo.
I wiecie pamietam ze dostawalam szalu gdy wszyscy mi radzili "nie dzwon, daj mu zatesknic". Oczywiscie mialam w dupie dobre rady i dzwonilam a jakze... Ale no coż...stalo sie.. A teraz totalna olewka z mojej strony od miesiaca czy dwoch (bylo jedno sporadyczne spotkanie miesiac temu) i jednak troche zatesknil
Oczywiscie to i tak nie zmienia mojej popieprzonej sytuacji, ba nawet bardziej ja komplikuje bo wiecie, nadzieja sobie znowu pozwala na za dużo. Ale jednak jest cos w tym nieodzywaniu się. Do tego ta sama kolezanka ktorej pisal ze mial "chwile slabosci" napisala mu ze widziala mnie z jakims "fagasem" (bylam sobie na spacerze po osiedlu z kolegą
a moje osiedle? no coz, uwielbia plotki
). I wlasnie pare dni pozniej kliknal to cholerne lubie to. Glupia jestem ze czegos sie w tym doszukuje bo przeciez innym dziewczynom tez nagle zaczal klikac (nagle, zaczelo sie ode mnie w sumie:D) Kurcze ja we wszystkim doszukuje sie jakiegos powiązania, zwlaszcza takiego ktore dalo by cos pozytywnego. To okropne prawda? Ale zaloze sie ze nie ja jedyna ![]()
No i wyjezdzam na weekend, mam nadzieje ze chociaz na troche sie oderwe od tego wszystkiego
Mam nadzieje ze jak wroce bedzie wiecej pozytywnych postow
Trzymajcie sie dziewczyny :*
kajol
Powrotu musza chciec obie strony i to tak samo mocno.. Myslisz ze pojawil sie ktos trzeci w waszym zwiazku? Pytam bo nie rozumiem jego naglej zmiany decyzji..
Moga sobie nam wmawiac co chca ale my i tak wiemy swoje i ciezko nam uwierzyc w jakiekolwiek slowa pocieszenia. Tez sobie powtarzam ze tak musialo byc, mamy wszystkie nauczke na przyszlosc...
Alinkaa
Dlugo nie odpuszczalas. Rzeczywiscie ja jestem jakas obojetna, po jednym tel dalam sobie spokoj... Do niczego go nie zmusze. A czy on sam do Ciebie tez dzwoni, odzywa sie? Mysle ze chce z Toba utrzymywac kontakt ale nie na takich samych warunkach co Ty niestety...
Ja nie potrafilabym z moim rozmawiac o jakichs pierdolach, byc moze to na to za wczesnie, ale za bardzo bym przy tym cierpiala.
bags
Mimo wszystko, współczuje...
Przykro mi to mowic ale masz kolejny przyklad na to, ze zaslugujesz na kogos wiecej niż taka partnerke.. Trzymaj sie mocno..
ziemniaczana
Ciesze sie ze u Ciebie cos sie dzieje, i to pozytywnego:)
Trzymamy kciuki za rozwoj wydarzen i życzymy udanego weekendu:)
poszukiwaczka
Staraj sie zachowywac naturalnie na weselu. Tak jak pisala ziemmniaczana, a nóż cos mu sie w glowie poprzestawia i cos sie zmieni? Wiem ze to bedzie dla Ciebie trudne ale tak trzeba zrobic... Zrób sie na bóstwo i szalej ile wlezie..
A teraz co u mnie. Dzisiaj mija dokladnie miesiac a on milczy, ja tez. I wiecie co? Macie racje, nie mam nic do stracenia. Gdy dowiem sie ze wrocil to zadzwonie do niego, jeden telefon, spróbuje go namowic na spotkanie, ale panicznie boje sie ze znowu uslysze te okrutne slowa i wszystko bede przerabiac od poczatku..
Dzisiaj mi sie snil. Byl z jakas dziewczyna, siedzial obok niej, a gdy zobaczyl mnie to udawal ze mnie nie zna. Za kazdym razem gdy mi sie sni to albo on sie do mnie nie odzywa albo wlasnie mnie odtraca gdy rozmawiamy o nas. Takie poranki sa najgorsze. Obudzilam sie z mysla ze to tylko byl zly sen, ze zaraz znowu bede mogla sie z nim spotkac i wszystko bedzie ok. Jednak to sie dzieje naprawde i od razu pojawia sie ból w srodku i chce sie plakac. Wczoraj bylo ze mna lepiej, a dzisiaj.. Dusze w sobie lzy bo znowu chce zebysmy byli razem.
A myslalam ze z czasem bedzie tylko lepiej.
Ziemniaczana, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak sie ucieszylam na twoj post, ze on teskni, usmiechalam sie mimo mojej ciezkiej sytuacji. Niezle, ja bym pewnie juz na uslyszenie tego, ze teksni cieszylabym sie jak glupia, chociaz rzeczywiscie Z jednej strony glupia sprawa, bo wmawiasz sobie, ze sa jakies szanse, ale ja wierze, ze moze cos z tego wyjdzie, wtedy kazda z nas sie przekona, ze oni jednak troche mysla.;p
No, ja wrocilam z wakacji do Polski i bede musiala przymusic sie zeby do niego nie zadzwonic. Ale jesli ziemniaczana sie nie odzywala i male efekty sa, to dam rade i sie nie odezwe do niego.
A co do naszego wyjazdu.? Panicznie sie go boje. Zawsze siedzielismy razem, a teraz.? no coz... mam to szczescie, ze mam duzo kolegow i kolezank,ktorzy mnie nie zostawili i zycza mi jak najlepiej. Bede siedziala w gronie chlopakow, bo ich jest wiecej w mojej paczce, wiec moze to tez dobra sytuacja zeby zobaczyl, ze umiem zyc wsrod innych, bez niego.
szafirek92: mi sie sni bardzo czesto, ostatnio czesto moment, jak mowi, ze nie wie co go podkusilo zeby zerwac, niestety nigdy nie przysnila mi sie scena, ze do mnie wraca...
Jest jeszcze jedna rzecz, on sprawil, ze nie tylko ja plakalam przez niego. Kazdy, a zwlaszcza przyjaciele gdy opowiadalam im o calej sytuacji ryczac, sluchal tego ze lzami w oczach i to mi przyszlo wszystkim mowic " nie placz". I te sytuacje daly mi do zrozumienia, ze to wlasnie te osoby kochaja mnie od tylu lat i to na nie moglam liczyc zawsze, a ja bylam wpatrzona tylko w niego.
Czy was tez przypadkiem nie przesladuje piosenka " Nad przepascia"? Zawsze jak leci i slysze tekst, placze automatycznie.
Ale sie rozpisalam. Buziaki.;)
Alinkaa
Przesladuje i to jak.. Pomaga mi sie wyplakac..
Kiedys slyszalam ze sprawdzaja sie przeciwienstwa snów, albo ze gdy o kims snimy to ta osoba za nami teskni.
Tez bylam w niego wpatrzona, byl "ponad przyjaciolmi" a teraz jak sie okazalo to oni mi zostali i wiem ze w przyszlosci juz nie dam ich zepchnac na drugie miejsce bo przypomne sobie co dla mnie zrobili i roba teraz.
To, ze teskni to niemozliwe, po tym wszystkim co mi powiedzial. Ale po kazdej burzy wychodzi slonce, wiec czekam na to slonce. Moze to bedzie jego zal, tesknot albo ktos zupelnie inny, dzieki komu zapomne.
Ziemniaczana nie przejmuj się tym że dobierasz sobie cokolwiek do głowy, ja i pewnie każda z nas tak samo by to wszystko przeżywały mimo że to się wydaje głupie '' lubie to'', ale wiesz że przynajmniej patrzył na Twoje zdięcie że w jakimś celu wszedł na Twoj profil, różnie to można odbierać- każda z nas ma nadzieje że cokolwiek który z nich co by nie zrobił będzie to prowadziło do tego co chcemy:):):)
Chciałabym właśnie wygllądać olśniewająco na weselu i mam nadzieje że będzie pił może własnie tak jak mowisz uda mi się wtedy z niego coś wyciągnąć;) Tylko ja cały czas się boje że on mnie wystawi.. ehh
Wogule jak teraz wyjade to nie wiem czy mam się coś odzywać do niego bo tak: z jedenj strony może przez te 10 dni zatęskni ale z drugiej jeśli nie będe pisała jakiegoś chcociaz jednego smsa na dwa dni.. to może zapomni.. sama nie wiem co lepsze..
ty kochasz jego wyobrazenie
,pozatym to normalne u nastolatek ( bo z tego co przezywasz mysle ze masz 14-17 lat) ,zakochujemy sie tworzac sobie bajke o pieknym ksieciu z bajki a chlopcy w tym wieku to jeszcze szczeniaki
jednego dnia kochaja nas a na drugi dzien juz inne dziewczyny ,pozatym uczymy sie pieknych tekstow z filmow romantycznych ,wyobrazamy sobie roamntyczna milosc ale czesto nie mowimy tego co czujemy
... tez mialm tak ze zakochiwalm sie w fajnym facecie,siedzialm w domu rysowalm serduszka, czekalm az przyjdzie po mnie i pujdziemy na spacer a tymczasem przez domofon uslyszlam ze nie che byc ze mna ze ma inna ... i przyszedl sie poznegnac, widzisz jak to jest dziewczyno
) bedzie inny, wiem latwo wszystko sie opisuje ale ja nawet w wieku 20 paru lat bylam zakochana na zaboj ,wyrzeklam sie wszystkiego dla partnera,bylam chorobliwie zazdrosna, kochalm jego wyborazenie ze sie zmieni ze doczekam sie chwili ,ze bedzie taki jak tego chce ale zycie to nie bajka a teraz tkwie w zwiazku i nie wiem co zrobic
jestesmy juz ponad 5 lat,. darze go symatia, kcoham ale jako przyjaciela z tym ze nie z porzadaniem ,nie potrafie sie z nim kochac, jestem opryskliwa,chlodna ... jak widzisz dziewczyno
zauroczenie przechodzi i szybko mija, musisz pokochac w kims jego wady, zakceptowac jego poczucie humoru ,charakter,polubic w nim pewne cechy bo jesli tego nie zrobisz ciezko bedzie mowic o milosci ,czar kiedys prysnie a ty nie bedziesz widziala czy kochasz tak naprawde dana osobe, tak jest ze mna ,nie akceptuje wad partnera, on jest inny zupelnie ale czasami ciezko odejsc, wiec lepeiej wyszlej sie teraz ,zamiast podazac za romantyczna miloscia
) ( nie choci mi o sypainie ani alkohol) ,spotykaj sie z kolzankami ,wychodz do kina, na dyskoteki, spotykaj sie z wieloma chlopcami jako kolegami ,nie traktuj ich jako parternow, ja nadal robie ten blad co prawda
, czasami chyba juz taka natura ale jesli tobie sie uda to przezwyciezyc bedziesz miala w kim wybierac i zdobedziesz dosiadczenia
) ( najpierw ,kino ,wypady wspolne a puzniej jak sie dogadacie,mozna sie zakcohac:)
Ja mialam podobny dylemat jak wyjezdzalam. Ale postanowilam nie dzwonic i sie nie odzywac, tylko ze wlasnie, albo zapomni o mnie albo naprawde zateskni, chociaz to tylko 7 dni...
Ziemniaczana nie przejmuj się tym że dobierasz sobie cokolwiek do głowy, ja i pewnie każda z nas tak samo by to wszystko przeżywały mimo że to się wydaje głupie '' lubie to'', ale wiesz że przynajmniej patrzył na Twoje zdięcie że w jakimś celu wszedł na Twoj profil, różnie to można odbierać- każda z nas ma nadzieje że cokolwiek który z nich co by nie zrobił będzie to prowadziło do tego co chcemy:):):)
Chciałabym właśnie wygllądać olśniewająco na weselu i mam nadzieje że będzie pił może własnie tak jak mowisz uda mi się wtedy z niego coś wyciągnąć;) Tylko ja cały czas się boje że on mnie wystawi.. ehh
Wogule jak teraz wyjade to nie wiem czy mam się coś odzywać do niego bo tak: z jedenj strony może przez te 10 dni zatęskni ale z drugiej jeśli nie będe pisała jakiegoś chcociaz jednego smsa na dwa dni.. to może zapomni.. sama nie wiem co lepsze..
Alinka
Kiedy ostatni raz do niego dzwonilas?
Ja zyje nadzieja, bo jak wspomnialam wczesniej, napisal ze jak wroci to moze sie spotkamy. Tez tak jak wy,wszedzie doszukuje sie jakichs pozytywnych podtekstów ze jeszcze mamy jakas szanse. I mam coraz wiecej odwagi zeby do niego zadzwonic, niewazne co uslysze, przynajmniej nie bede sobie zarzucac ze nie probowalam. Brakuje mi tej ostatecznej rozmowy z nim na zywo, ostatniego elementu zebym zrozumiala ze to juz koniec. Wiem ze to okrutne ale wolalabym uslyszec od niego ze nic dla niego nie znacze i zobaczyc jego reakcje, moze wtedy szybciej bym zrozumiala ze to nie byl facet dla mnie. Nie wiem jak wy myslicie, ale zerwanie przez telefon to dla mnie zalosne, mimo iz w moim przypadku to byl troche zwiazek na odleglosc...
szafirek92: ja kontaktowalam sie z nim ostatni raz w piatek, tydzien temu. A wiesz? Ja z jednej strony bym wolała, zerwanie przez telefon, bez tej ostatecznej rozmowy niz to co uslyszalam podczas zerwania prosto w oczy i pozniej tez. Zreszta, ani jedna ani druga sytuacja przeciez nie jest dobra. Najbardziej bolesne chwile sa wtedy jak sie z nim widze, jak nie widzialam go ponad tydzien to wszystko jest dobrze, mowie sobie " odpusc, nic z tego nie bedzie", ale jak juz go spotykam, siedzimy obok siebie, mamy wspolnych znajomych, to wszystko wraca, nie odzywam sie do niego, on do mnie nawet glupiego " czesc" nawet nie mowi i na mnie nie patrzy, pojawiaja sie pytania " dlaczego?", " dlaczego bylo tak pieknie i sie rozwalilo?". To sa chyba wlasnie najgorsze sytuacje, byc tak blisko, wiedziec o tej osobie wszystko, spotykac sie z nia, a ona mimo tego, ze byla z Toba szczesliwa, bo to bylo widac i mowil mi to bardzo czesto, ma Cie gleboko gdzies.
Witam wszystkich ![]()
Widzę, że dobrze trafiłam, bo sama jestem po rozstaniu. Nie mogę czasami zrozumieć facetów. Mój był w trakcie rozwodu, tzn, tuż przed naszym poznaniem złożył pozew rozwodowy do sądu. Mówił, że jego małżeństwo już nie istnieje, pozycie miedzy nimi wygasło, nie zgodność charakterów itp. i że nie chce tkwić w czymś co i tak nie ma przyszłości, że długo dojrzewał do decyzji o rozwodzie i zdecydował że ten czas właśnie nadszedł, że chce mieć kobietę, chcę z nią żyć, krótko mówiąc dał mi do zrozumienia, że właśnie mnie widzi w tej roli. Odpowiadałam mu pod względem urody, intelektualnym, tym że jestem naturalna i szczera i nikogo nie udaje. Powtarzał, że bardzo go pociągam i że mam w sobie ogrom kobiecości, który mu sie podobał. Imponowało mi to nie ukrywam. Stara się do pracy do tej samej firmy co ja , cieszył się, bo będzie mu się miło przenosiło i pracowało. Niby wszystko idealnie. Planował wspólne spędzanie czasu, pisał pierwszy smsy, dzwonił...Chciał pojechać ze mną na wakacje, wysyłał mi linki do różnych wycieczek i powtarzał, że chciał byśmy doszli do tego momentu by razem gdzieś wyjechać. Nasza znajomość nie trwała długo. Nagle mi napisał, że nie możemy sie spotykać, że to nie moja wina i ze mnie przeprasza, że mnie uraził, ale to siedzi w nim. Gdy się spotkaliśmy pytałam o co chodzi, powiedział, że boi sie rozwodu( jego ''żona'' dowiedział się, że się z kimś spotyka i napisała mi nie zbyt miłego smsa), że nie wie jak będzie na sprawie rozwodowej i jak będzie po rozwodzie. Pytałam czy mnie oszukiwał, kłamał przez ten czas, powiedział, że nie. Poprostu musi być sam do momenty jak jego życie osobiste się nie rozwiąże. Kiedyś w złości wygarnęłąm mu co o nim myslę, ale on tylko mi napisał, że jego rozwód to nie ściema, że nic nie grał i że to on jest głupi, nie ja... Dlaczego głupi, dlatego że mnie poznał, czy dlatego, że nie skończył jednego, a zacząl drugie...I co o tym myśleć, jak zrozumieć facetów? Byłam naiwna, głupia, wykorzystał moją dobroć, nie sprawdziłam się jako partnerka, czy faktycznie się wystraszył, że żona narobi mu kłopotów i zacznie wyciągać brudy i aby nie dac jej żadnych powodów wolał zrezygnować ze swojego szczęścia. Kurcze nadal mi zależy i trudno mi się pozbierać po tym, bo nigdy mi nie było z nikim tak dobrze jak z nim...Dajcie mi chociaż cień wiary, że nie wszyscy faceci to dranie...
100 2012-07-29 12:28:33 Ostatnio edytowany przez szafirek92 (2012-07-29 12:30:55)
Alinka: Współczuje Ci z calego serca.. Masz racje, nie ma nic gorszego jak taki wlasnie kontakt i rozpamietywanie przeszlosci, takie cos nie pozwala zapomniec tego co bylo kiedys..
Ale sama rozumiesz, chcialabym go jeszcze raz zobaczyc. Nie wiem ten miesiac milczenia z jego strony to totalna olewka czy tez to przezywa tak samo jak ja, a tak bardzo chcial utrzymywac kontakt. Moze czeka na moj ruch, sama juz nie wiem.. Chcialabym wiedziec co tak naprawde o mnie mysli, ale niestety nie da sie zajrzec do jego umyslu.
Widzisz, on kiedys moze wroci i sie spotkacie, by pogadac. A ja mimo tego, ze go widuje pogadac na powaznie z nim nie moge bo mowi od razu, ze przeciez my juz nie mamy sobie nic do powiedzienia, bylo, minelo. Nie wiem, czy oni nie maja serca, uczuc ani troche? Ja gdybym zerwala z chlopakiem to napewno chociaz troszke byloby mi przykro, a oni zerwali i sie z tego ciesza jakby to byla najszesliwsza rzecz jaka ich spotkala, no to po co za mną latał, ze łzami w oczach prosil mnie, zebym dala mu szanse jedna, ze chce byc ze mna do konca swiata, zrywaja w taki sposob i cieszac sie z tego faktu perfidnie na moich oczach.
Nietety, z tego forum wynika, ze jednak wszyscy faceci to totalne dupki. A Twój moze rzeczywiscie sie wystraszyl zony, albo co gorsze, z tego co ostatnio czytalam, modne jest powiedzenie " jak odejdziesz to sie zabije". Moze boi sie poprostu tego, ze bedzie mial ja na sumieniu.?
Witam wszystkich
Widzę, że dobrze trafiłam, bo sama jestem po rozstaniu. Nie mogę czasami zrozumieć facetów. Mój był w trakcie rozwodu, tzn, tuż przed naszym poznaniem złożył pozew rozwodowy do sądu. Mówił, że jego małżeństwo już nie istnieje, pozycie miedzy nimi wygasło, nie zgodność charakterów itp. i że nie chce tkwić w czymś co i tak nie ma przyszłości, że długo dojrzewał do decyzji o rozwodzie i zdecydował że ten czas właśnie nadszedł, że chce mieć kobietę, chcę z nią żyć, krótko mówiąc dał mi do zrozumienia, że właśnie mnie widzi w tej roli. Odpowiadałam mu pod względem urody, intelektualnym, tym że jestem naturalna i szczera i nikogo nie udaje. Powtarzał, że bardzo go pociągam i że mam w sobie ogrom kobiecości, który mu sie podobał. Imponowało mi to nie ukrywam. Stara się do pracy do tej samej firmy co ja , cieszył się, bo będzie mu się miło przenosiło i pracowało. Niby wszystko idealnie. Planował wspólne spędzanie czasu, pisał pierwszy smsy, dzwonił...Chciał pojechać ze mną na wakacje, wysyłał mi linki do różnych wycieczek i powtarzał, że chciał byśmy doszli do tego momentu by razem gdzieś wyjechać. Nasza znajomość nie trwała długo. Nagle mi napisał, że nie możemy sie spotykać, że to nie moja wina i ze mnie przeprasza, że mnie uraził, ale to siedzi w nim. Gdy się spotkaliśmy pytałam o co chodzi, powiedział, że boi sie rozwodu( jego ''żona'' dowiedział się, że się z kimś spotyka i napisała mi nie zbyt miłego smsa), że nie wie jak będzie na sprawie rozwodowej i jak będzie po rozwodzie. Pytałam czy mnie oszukiwał, kłamał przez ten czas, powiedział, że nie. Poprostu musi być sam do momenty jak jego życie osobiste się nie rozwiąże. Kiedyś w złości wygarnęłąm mu co o nim myslę, ale on tylko mi napisał, że jego rozwód to nie ściema, że nic nie grał i że to on jest głupi, nie ja... Dlaczego głupi, dlatego że mnie poznał, czy dlatego, że nie skończył jednego, a zacząl drugie...I co o tym myśleć, jak zrozumieć facetów? Byłam naiwna, głupia, wykorzystał moją dobroć, nie sprawdziłam się jako partnerka, czy faktycznie się wystraszył, że żona narobi mu kłopotów i zacznie wyciągać brudy i aby nie dac jej żadnych powodów wolał zrezygnować ze swojego szczęścia. Kurcze nadal mi zależy i trudno mi się pozbierać po tym, bo nigdy mi nie było z nikim tak dobrze jak z nim...Dajcie mi chociaż cień wiary, że nie wszyscy faceci to dranie...
Widzisz, on kiedys moze wroci i sie spotkacie, by pogadac. A ja mimo tego, ze go widuje pogadac na powaznie z nim nie moge bo mowi od razu, ze przeciez my juz nie mamy sobie nic do powiedzienia, bylo, minelo. Nie wiem, czy oni nie maja serca, uczuc ani troche? Ja gdybym zerwala z chlopakiem to napewno chociaz troszke byloby mi przykro, a oni zerwali i sie z tego ciesza jakby to byla najszesliwsza rzecz jaka ich spotkala, no to po co za mną latał, ze łzami w oczach prosil mnie, zebym dala mu szanse jedna, ze chce byc ze mna do konca swiata, zrywaja w taki sposob i cieszac sie z tego faktu perfidnie na moich oczach.
o, dziewczyny muszę chyba do Was dołączyć:)
tak to już jest z tymi facetami chyba, mój poprzedni w Sylwestra wyznawał mi wielką miłość, a następnego dnia mnie zostawił.
Obecny (może już ex) brał już ze mną ślub- po Nowym Roku mieliśmy zacząć czynić kroki w tym kierunku i też bęc.
I też pojechał za granicę, się nie odzywa a ja tonę w domysłach i złudzeniach. O.
Niestety taka jest prawda, może nie wszyscy, ale zdecydowana większość to dupki. Ja o swoim miałam inne zdanie,ale teraz dopiero widzę jak bardzo się myliłam. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie znam powodu, dlaczego się rozstaliśmy. Zmienił zdanie tak nagle, a jeszcze namawiał, zachęcał do wyjazdu... Nie wiem co w niego wstąpiło, nie wiem czy to ja zrobiłam coś nie tak, czy może znalazł sobie kogoś innego... Po prostu nie wiem, nie rozumiem i dlatego tak ciężko jest mi się z tym wszystkim pogodzić. Wy żyjecie nadzieją, ja już nawet jej nie mam, wiem, że nie ma co ratować, bo on tego nie chce...Dla niego jest wszystko proste "nie udało się"...Jest mi strasznie źle z tym wszystkim, myślałam, że spędzę z nim resztę życia, miał to być najpiękniejszy urlop w moim życiu tak mnie o tym zapewniał, a okazał się najgorszym...Jestem przybita, czuje się pusta, nic nie warta...Chciałabym się od tego odciąć, zapomnieć, ale nie potrafię, moja rana wciąż krwawi... Mam nadzieję, że Wam się poukłada i Wasi byli oprzytomnieją i zobaczą jakie wspaniałe dziewczyny stracili, oby tylko nie obudzili się za późno...
105 2012-07-29 15:05:35 Ostatnio edytowany przez czarooownica (2012-07-29 15:36:08)
Niestety taka jest prawda, może nie wszyscy, ale zdecydowana większość to dupki. Ja o swoim miałam inne zdanie,ale teraz dopiero widzę jak bardzo się myliłam. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie znam powodu, dlaczego się rozstaliśmy. Zmienił zdanie tak nagle, a jeszcze namawiał, zachęcał do wyjazdu... Nie wiem co w niego wstąpiło, nie wiem czy to ja zrobiłam coś nie tak, czy może znalazł sobie kogoś innego... Po prostu nie wiem, nie rozumiem i dlatego tak ciężko jest mi się z tym wszystkim pogodzić. Wy żyjecie nadzieją, ja już nawet jej nie mam, wiem, że nie ma co ratować, bo on tego nie chce...Dla niego jest wszystko proste "nie udało się"...Jest mi strasznie źle z tym wszystkim, myślałam, że spędzę z nim resztę życia, miał to być najpiękniejszy urlop w moim życiu tak mnie o tym zapewniał, a okazał się najgorszym...Jestem przybita, czuje się pusta, nic nie warta...Chciałabym się od tego odciąć, zapomnieć, ale nie potrafię, moja rana wciąż krwawi... Mam nadzieję, że Wam się poukłada i Wasi byli oprzytomnieją i zobaczą jakie wspaniałe dziewczyny stracili, oby tylko nie obudzili się za późno...
Kajol, kiedy się rozstaliście?
To wszystko minie, uwierz mi.
Ja na swoją sytuację po 3 tyg. też już patrzę inaczej. Zaczęłam jeść, nie płaczę, przesypiam noce. A na początku to był jakiś horror- godziny przeciągały sie w nieskończoność, poczucie własnej wartości spadlo w skali do 10 na -3 dosłownie itp.
"Ja o swoim miałam inne zdanie"
Ja o swoim też.
"Wy żyjecie nadzieją"
i złudzeniami. I nie wiem co lepsze. Być może za kilka tyg. się ocknę i stwierdzę, że zmarnowałam czas...
Trzymaj się, każdy etap rozstania po prostu trzeba przejść. Później zaświeci słońce :*:*
Ps. Właściwie sama bym do niego napisała, tylko odkąd jest jak jest to ja się tylko odzywam. Raz na kilka dni.
Z drugiej strony zawsze dostaje odpowiedz. Albo rozmowa na Skype.
Rozmawialiśmy 1,5h- o wszystkim. Nic o nas. Mówię, że kończymy, bo już późno a jeszcze muszę coś tam zrobić, a on mnie wtedy pyta czy jeszcze o nim myślę, czy zaczekam, że wróci i sklei mi serce i że... przytuliłby się do mnie. Przysięgam- mało sie nie poryczałam. ![]()
Ale jest jak jest. Już 5 dzień cisza.
Z drugiej strony nie wiem jak to będzie wyglądać: wróci z kwiatami po półtora miesiąca ciszy, ja skreślona u niego w rodzinie...
Nie wiem. Moze za dużo sobie myślę.
Czarooownica:Własnie, dokładnie. Nawet jesli wroci to co, ja jestem skreslona zupelnie w oczach jego rodziny bo sie poklocilismy kiedys glownie o nich, bo bylo wiele sytuacji ze strony jego rodziny, ktore mowily same za siebie, ze mnie nie chca, i klocac sie, powiedzialam kilka slow w zlosci na nich, ze to wszystko przez jego rodzine i wg, a on jest skreslony u moich przyjaciol i znajomych za to co mi powiedzial, jak powyzywal, co mi zrobil. I szczerze? moze to jest jeden z powodow dla ktorych nie chce powrotu jego: nie potrafilabym spojrzec jego rodzinie w oczy ( on oczywiscie kazde moje slowo im powiedzial, napewno przekrecajac) mimo tego, ze nigdy zle o nich nie myslalam, a moje slowa pooprostu byly w zlosci, a z drugiej strony co by pomysleli o mnie moi przyjaciele i najwieksza moja obowa bylaby taka, ze sie ode mnie odwroca za to, ze dalam mu szanse. Oni sie odwroca, on znowu mnie zostawi i zostane sama zupelnie, no to juz by byl najwiekszy koszmar.
Dziewczyny. Kazdej z nas jest ciezko, ja teraz w tym momencie nie wiem jakbym zareagowala na to, ze on przejawia jeszcze jakies uczucia w stosunku do mnie i ostatnio o tym myslalam, czy byloby warto byc z nim jeszcze pozniej a przy roztaniu kolejnym, cierpiec podwojnie, czy dac poprostu sobie z tym spokoj, nie czekac na tego dupka, ktory rozwalil Ci zycie i przez ktorego minimum 2 tygodnie mialam wyjete z zyciorysu ( 7 kg w 5 dni?) a moze gdzies znajdzie sie facet, dzieki ktoremu stwierdzimy, ze ten byl naprawde beznajdziejny i bedziemy na siebie zle, ze zmarnowalysmy tyle dobrego czasu, przeciez sa wakacje.!:D
Dobra, ja tak gadam, bo chce jakos zrozumiec wszystko i poukladac zycie na nowo, mimo tego, ze on nadal istnieje, nigdzie nie wyjechal i spotykam go czesto. Ale jestem bardzo uczuciowa osoba, cokolwiek mi ktos powie, wytknie mi wade, to lzy mi staja w oczach i zapewne przyjelabym tego chlopaka z otwartymi ramionami.
Wszystko, byle nie pokazywac naszej slabosci.
Ja od dzisiaj, powiem szczerze, przestaje zyc nadzieją, naprawde. A czas pokaze co sie stanie, minal juz miesiac, nie dzieje sie zupelnie nic, wiec mysle, ze nic sie juz nie zmieni w mojej sprawie.
Kocham go i zawsze bede go kochala.
I pluje sobie tylko w brode, ze uwazalam go za cudownego, swietnego chlopaka i zawsze mowilam mu to, ze jest najfajniejszym czlowiekiem jakiego spotkalam a on okazal sie zwyklym smieciem i nie moge miec pewnosci, ze wszystko co robil i co mowil tylko klamstwem.
alinkaaa: pewnie, damy radę. powiem Ci tyle, że po poprzednim ryczałam, świat mi się zawalił, nie chciało mi się żyć- myślałam, że już nic mnie nie czeka, a żeby się w kimś jeszcze zakochać- nigdy w życiu. bo lepszego nie znajde, bo, bo, bo.
i co? i się znalazł. takze nastepny tez sie znajdzie;-)
tylko kurcze ja już bym chciała jakiejś stabilizacji ile tego chłopa jeszcze mam przerabiać.
i za nic w świecie nie można pokazywać słabości.
jak rozmawiałam ze swoim ex(?) poza tym, że pewnie widział, że schudłam (wiadomo po kościach się nie rozeszło) i 3kg w dół (swoją drogą jesteś moją idolką-7kg w 5dni??) to nie dawałam nic po sobie poznać. na zasadzie: jest ok, zapisalam sie na angielski na siłownie itd. radze sobie bez Ciebie świetnie:) tylko on wie, że na niego czekam...;)
wróci czy nie i jak to się wszystko ułoży dalej- czas pokaże. ameryki raczej tym stwierdzeniem nie odkryłam;]
108 2012-07-29 17:41:43 Ostatnio edytowany przez Poszukiwaczka (2012-07-29 17:47:09)
Witamy Cie NOMI:) uwierz że pisanie tutaj pomaga przynajmniej zawsze ktoś obcy może Ci coś doradzić bądź podrzucić jakiś pomysł, dobrze że tu zawitałaś:)
Wg mnie po tym co napisałaś pierwsza moja myśl była taka: Facet może faktycznie chce być z Tobą ale dopóki nei zakończy jednego nie chce zaczynać drugiego? w sumie to bardziej fair by było, może jego żona postraszyła go czymś? może użyła by waszego związku jako dowód na sprawie rozwodowej i może On tego nie chce? wiesz kiedy jest sprawa rozwodowa? może należy poczekać do tego momentu i zobaczyć wtedy jaki będzie bieg wydarzeń
Alinkaa czyli zadzwoniłaś w końcu? Ja wyjeżdżam na 12 dni i nie wiem czy się oddzywać.. ale chyba sms raz na jakiś czas to nie będzie taka tragedia?
Dziś dzwoniła do mnie jego mama i mówła właśnie żebym jechała do niego do pracy się spotkać czy pisała bo ona widzi jakie nim szargają emocje i nie wie co próbuje swoim zachowaniem udowodnić... sama nie wiem
109 2012-07-29 17:48:29 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-29 18:22:28)
dziewczyny mam ochote zdechnac, poprostu przestac istniec, albo myslec chociazby... Dwie noce nie spalam, caly czas o nim mysle, w ogole nie wypoczelam ;/ zastanawiam sie co maja znaczyc te wszystkie ostatnie rzeczy! Mam dość, totalnie dość! Tak sie ucieszylam, po tym ostatnim ..Czy mozna tesknic nie kochając? Ale tak naprawde co to mi daje. .. On sie nie odzywa i pewnie nie odezwie, a ja nie moge, nawet nie mam jak go spotkac, pogadac..Caly czas siedze jak na szpilkach, jakbym na cos czekala ... Kiedy to minie ..Kiedy w koncu poczuje sie w pelni szczesliwa? Kiedy bede potrafila zrozumiec ze nie bedziemy juz razem i zaakceptowac to?!
Tak sie ciesze ze to forum istnieje ![]()
dziewczyny mam ochote zdechnac, poprostuprzestac istniec, albo myslec chociazby... Dwie noce nie spalam, caly czas o nim mysle, zastanawiam sie co maja znaczyc te wszystkie ostatnie rzeczy! Mam dość, totalnie dość! Tak sie ucieszylam, po tym ostatnim ..Czy mozna tesknic nie kochając? Ale tak naprawde co tomi daje. .. On sie nie odzywac i pewnie nie odezwie, a ja nie moge, nawetnie mam jak go spotkac, pogadac..Caly czas siedze jak na spzilkach, jakbym na cos czekala ... Kiedy to minie ..Kiedy w koncu poczuje sie w pelnie szczelsiwa? Kiedy bede potrafila zrozumiec ze nie bedziemy juz razem i zaakceptowac to?!
Mój siedzi na Skype, ja też i nikt się nie odzywa. Kurcze, gdzieś w głebi serca czuję, że to jednak koniec:(
ziemniaczana, współczuję Ci strasznie i wiem, że tu żadne słowa nie pomogą...
idę do wróżki dziewczyny. jak on się nie chce określić to może ona mi cokolwiek powie...
Dziewczyny, wierzę, że w naszym życiu kiedyś zaświeci słońce i być może będziemy się śmiać z tego wszystkiego. Trudno jest pogodzić się z myślą, że to facet nas zostawił... Dlaczego tak zrobił ? co zrobiłam nie tak, może nie byłam wystarczająca dobrą kobietą... za wszelką cenę doszukujemy się wad w nas samych. Myślę jednak, że to nie my mamy problem tylko oni. Prawda jest taka, że faceci kochają zołzy i z takimi się wiążą. Udają cwaniaków, a tak naprawdę przy takich zołzach to pantoflarze i jak piesek z wywalonym jęzorem wykonują każdą komendę swojej pani. My byłyśmy te dobre. Zranione użalamy się nad sobą, płaczemy, dzwonimy i modlimy się by do nas wrócił. Zachowujemy się jak desperatki, które byłyby w stanie zrobić wszystko byle być z nim. Zastanówmy się czy oby tego na pewno chcemy...?! Mimo iż jestem po rozstaniu to nie wiem co najbardziej mnie boli, to, że czuje się oszukana, a może był szczery tylko mnie nie chciał ranić. To, że spotkał kogoś lepszego ode mnie, może naprawdę sam się pogubił w tym wszystkim. Może mu naprawdę zależało. Twierdził, że jestem idealna, piękna, mądra, inteligentna, seksowana, mocno pociągająca, szczera i naturalna...Byłam marzeniem...A może się bał, rozwód w trakcie, czeka na 1 sprawę, więc nie wie co będzie, ale dlaczego tak nagle zerwał...?! Dziś się nie dowiem tego.Tysiące pytań i brak na nie odpowiedzi. Może kiedyś się spotkamy i porozmawiamy, a może i nie, czas pokaże. Bo jeśli będzie mu zależało, wie gdzie mnie szukać...Kochane kobiety, może czas pomyśleć o sobie i pokazać byłym co stracili...Ktoś napisał tutaj, by mimo bólu pokazać, że nic nas nie rusza. Wierzcie mi, nic tak na faceta nie działa jak nasz obojętność. Szanujmy się, dbajmy o siebie. Jesteśmy piękne, inteligentne( ja tak myślę o sobie, pomaga
, nic nam nie brakuje, może ten kto nas zostawił nie był naszym księciem z bajki...Proszę, niektóre z was by nie wydzwaniały do byłych bo nic tym nie w skóracie, a tylko pogorszy sprawę. Sama mam ochotę napisać, zadzwonić, ale nie...nie zrobię tego, to niech on zatęskni za mną. Niech zobaczy co stracił. Jestem sporo po 30 i nigdy nie miałam szczęścia do facetów, najpierw mnie zostawił ten, który chciał się żenić, potem przez 14 lat byłam sama, prócz przelotnych romansów i przypadkowych związków. Pojawił się on, prawie ideał, choć nie do końca się zgadzaliśmy we wszystkim, ale przeciwieństwa się przyciągają. W końcu związek polega na akceptacji swoich wad, poglądów itp. Nie wyszło. Wiem, że kiedyś ktoś szczerze mnie pokocha, ale widocznie muszę jeszcze poczekać... nie da się zmienić przeszłości, ale przyszłość tak. To my same ją budujemy, bo życie to nas scenariusz, który same piszemy i to od nas zależy jak pokierujemy swoim życiem. Mimo kolejnej porażki sercowej nie tracę nadziei. Wierzę, że będę szczęśliwa i mimo iż nie mogę odnaleźć się w tym wszystkim, moje serce cierpi, a ja się nie poddam tak łatwo. Nie zmarnuje pięknego lata na użalanie się nad sobą. Będzie dobrze, tylko uwierzcie czasem w siebie. ![]()
Witamy Cie NOMI:) uwierz że pisanie tutaj pomaga przynajmniej zawsze ktoś obcy może Ci coś doradzić bądź podrzucić jakiś pomysł, dobrze że tu zawitałaś:)
Wg mnie po tym co napisałaś pierwsza moja myśl była taka: Facet może faktycznie chce być z Tobą ale dopóki nei zakończy jednego nie chce zaczynać drugiego? w sumie to bardziej fair by było, może jego żona postraszyła go czymś? może użyła by waszego związku jako dowód na sprawie rozwodowej i może On tego nie chce? wiesz kiedy jest sprawa rozwodowa? może należy poczekać do tego momentu i zobaczyć wtedy jaki będzie bieg wydarzeńAlinkaa czyli zadzwoniłaś w końcu? Ja wyjeżdżam na 12 dni i nie wiem czy się oddzywać.. ale chyba sms raz na jakiś czas to nie będzie taka tragedia?
Dziś dzwoniła do mnie jego mama i mówła właśnie żebym jechała do niego do pracy się spotkać czy pisała bo ona widzi jakie nim szargają emocje i nie wie co próbuje swoim zachowaniem udowodnić... sama nie wiem
Poszukiwaczka, dzięki za wsparcie. Chciałabym by tak właśnie było jak napisałaś, zresztą nie przyjmuje innej opcji, może się trochę oszukuje, ale tak jest lepiej. Mimo iż byliśmy krótko, to były wspaniałe, cudowne chwile. Czasami miałam wrażenie jak bym miała 15 lat, a oboje jesteśmy 30 +. To w jaki sposób mnie dotykał, całował. Tak spontanicznie, miałam wrażenie, że nie mógł się mną nasycić...Boże jak mi tego brakuje...
113 2012-07-29 19:06:54 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-29 19:09:16)
NOMI czytalam twoja historię i mozeon naprawde chce dociagnac ta sprawę do konca ...Dla ciebie jeszcze jest nadzieja:) A ja ... o zgrozo...mnie nadzieja zabija, niszczy psychicznie a nawet fizycznie bo nie spie po nocach i ciagle w stresie zyje ... Ostatni tydzien dal mi tyle nadzieji a jednoczesnie tyle do myslenia, ale z drugiej strony przeciez nic sie nie zmienia.... A ja cholernie chcialabym zeby sie zmienilo ... cokolwiek .. czemu wciaz o nim mysle? To obsesja, choroba psychiczna! Nie moge sobie znaleść miejsca, niczym jakos nie moge odciagnac uwagi ... Nie wiem co gorsze ... gdy mial kogos (cierpialam okrutnie ale z drugiej strony mialam wieksza motywacje by sama tez kogos znalesc, ruszyc do przodu) a gdyjestsam ... znowu myslenie analizowanie, łudzenie sie ze telefon sie w koncu odezwie ....ech ....
Znow zle ze mną ...
NOMI czytalam twoja historię i mozeon naprawde chce dociagnac ta sprawę do konca ...Dla ciebie jeszcze jest nadzieja:) A ja ... o zgrozo...mnie nadzieja zabija, niszczy psychicznie a nawet fizycznie bo nie spie po nocach i ciagle w stresie zyje ... Ostatni tydzien dal mi tyle nadzieji a jednoczesnie tyle do myslenia, ale z drugiej strony przeciez nic sie nie zmienia.... A ja cholernie chcialabym zeby sie zmienilo ... cokolwiek .. czemu wciaz o nim mysle? To obsesja, choroba psychiczna! Nie moge sobie znaleść miejsca, niczym jakos nie moge odciagnac uwagi ... Nie wiem co gorsze ... gdy mial kogos (cierpialam okrutnie ale z drugiej strony mialam wieksza motywacje by sama tez kogos znalesc, ruszyc do przodu) a gdyjestsam ... znowu myslenie analizowanie, łudzenie sie ze telefon sie w koncu odezwie ....ech ....
Znow zle ze mną ...
ojejku ziemniaczana zapalę chyba z Tobą papierosa....
no ja tak od 3ech miesiecy ponad juz zyje ciagle ;p
no ja tak od 3ech miesiecy ponad juz zyje ciagle ;p
jacy faceci sa, nie kocham cie, nie widze dla nas przyszlosci, pa. a my glupie baby ryczymy i odchodzimy od zmyslow.
ziemniaczana nie myslalas o psychologu? może by pomógł? ja idę, bo teraz żyję nadzieją, że jednak wróci, ale jak nie wróci
to będzie katastrofa. zresztą jak wróci to też pięknie nie będzie, bo jestem skreślona w jego rodzinie i nie sądzę, że sama sobie z tym poradzę. on jest w dodatku strasznie apodyktyczny i raczej mnie nie wesprze.
Hejka dziewczyny
Tak czytam wasze posty i chciałabym się dołączyć. Dzisiaj widziałam rodzinę mojego ex, jego ciocię, kuzynkę i jakąś "babę". Mieliśmy bardzo dobry kontakt przed rozstaniem... A dzisiaj jak je zauważyłam to odwróciłam się plecami. Dlaczego? Bo po rozstaniu nikt się mną nie zainteresował, nikt nie zadzwonił, nie pogadał... Zupełnie nikt z jego strony (przy czym nasze rodziny bardzo się zaprzyjaźniły). Siostra mi tylko powiedziała, że jak mnie zobaczyła ta "rodzinka" to wytykali mnie poprostu palcami... PORAŻKA JAKAŚ... Także dziewczyny myślę, że wasi Panowie też musieli ładnie jechać na was po rozstaniu. Przecież oni wszyscy są tacy niewinni...
Najlesza rzecz jest taka, ze kazda z nas jest w innym wieku, a mamy taki sam problem i dokladnie to samo czujemy, myslimy. I niech to daje nam sile, ze jesli ktorejs z nas sie uda, to kazda bedzie sie z tego cieszyc.
ziemniaczana: jakbym byla na jego miejscu, ze bym ja pierwsza zostawila, znalazla sobie kogos innego i nagle zatesknila za eks, to balabym sie podjac jakiekolwiek dzialania, ze wstydu. Kliknieciem "lubie to" i pogadaniem o Tobie z osoba, ktora Ci powie wszystki daje Ci delikatnie do zrozumienia, ze zaluje, to zalezy jakim jest czlowiekiem, ale odezwie sie napewno, choc moze to potrwac. To moje przemyslenia na ten temat, trzymam kciuki, ze sie sprawdza.;*
To forum daje mi tyle, ze blagam dziewczyny, piszmy tu wszystko, wylewajmy swoje zale, opowiadajmy wszystko co sie u nas dzieje w sprawach sercowych, radzmy sobie nawzajem. Co dwie glowy to nie jedna, wiec im nas wiecej tym lepiej.;) A ja juz mam dosc zaprzatania glowy moim znajomym ta sytuacja, bo mam.wrazwnie, ze nie chca tego sluchac, ludzie dziela sie na.tych co lubia sluchac, wspolczuc i pomoc i na tych, ktorych mecza ptoblemy innych, bo jesli sie jest szczesliwym to po co sluchac o przykrych sprawach i nie wiem jakimi ludzmi sa moi znajomi, bo chyba nikt nie powie mi w twarz " skoncz gadac", dlatego wole ich nie zadreczac.
Nomi: ja nie zadzwonilam do niego i tego juz nie
zrobie, radzilabym Ci nie kontaktowac sie z nim. Sluchaj, dzwonisz, piszesz non stop i nagle przestajesz, wiec cos sie musialo stac, on moze pomyslec, ze odpuscilas i dziwnie mu bedzie z taka pustka, ze nie dzwonisz. Albo poprostu... sie ucieszy, ze ma spokoj.;(
Hejka dziewczyny
Tak czytam wasze posty i chciałabym się dołączyć. Dzisiaj widziałam rodzinę mojego ex, jego ciocię, kuzynkę i jakąś "babę". Mieliśmy bardzo dobry kontakt przed rozstaniem... A dzisiaj jak je zauważyłam to odwróciłam się plecami. Dlaczego? Bo po rozstaniu nikt się mną nie zainteresował, nikt nie zadzwonił, nie pogadał... Zupełnie nikt z jego strony (przy czym nasze rodziny bardzo się zaprzyjaźniły). Siostra mi tylko powiedziała, że jak mnie zobaczyła ta "rodzinka" to wytykali mnie poprostu palcami... PORAŻKA JAKAŚ... Także dziewczyny myślę, że wasi Panowie też musieli ładnie jechać na was po rozstaniu. Przecież oni wszyscy są tacy niewinni...
Ja dosc dobrze trzymalam.sie z jego kuzynka, nie widzialam.sie z nia od rozstania ale.znajac jego to naopowiadal o mnie dziwne, nieprawdziwe rzeczy, zeby sie dowartosciowac pewnie. Zreszta, moja przyjaciolka tez sie z nia trzyma, byla kiedys w domu u niej gdzie w gosciach byl moj eks i jego rodzina, mowila ze slyszala jak jego rodzice cos o mnie mowia, niestety, wlasnie wychodzila i nie uslyszala nic, ale padlo moje imie na pewno, czyli nie bylo to nic dobrego. Malo tego, jestem pewna, ze w 70% oni byli sprawcami naszego zerwania i dopoki on sie ich slucha to nawet gdyby chcial wrocic to tego nie.zrobi z obawa przed rodzina, bo nagadal samw.zle rzeczy na mnie, jestem.ta.zla i niedobra , on swiety, mimo.wszystkich wyzwisk od dziwek i kazdego siniaka, to jakby to wygladalo jakby wrocil nagle do mnie.
120 2012-07-29 20:56:05 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-29 21:10:05)
po pierwsze alinkaaa ja o tym ze tesknil wiem z bardzo brzydkiego zrodla bo ...bo wciaz znalam jego hasla na portale ...nie wiem co mnie podkusilo zeby tam zajrzec .... Na poczatku zaraz po rozstaniu wchodzilam non stop i czytalam jak pisze z laskami ( wiedzialam ze to nie fair ale nie moglam sie oprzec), potem stwierdzilam ze to chore, masochistyczne i nie w porzadku bo w koncu to jego prywatne rzeczy - ale ktora z was by sie nie pokusila? Potem totalnie tego zaprzestalam, ostatnio tylko po tym jego kliknieciu "lubie to" weszlam sprawdzic czy ma dziewczyna wciaz ...Ale oficjalnie ja o niczym nie wiem...I tamta rozmowa z ta kolezanka ktora zobaczylam przy okazji byla dziwna bo napisal jej ze niby plakal i tesknil ale to trwalo moze kwadrans i ze juz mu przeszlo i przeciez nie mogl byc ze mna i klamac ze mnie kocha gdy nie kochal ...Swoja drogą on wydawal sie szczery przed zerwaniem zaraz gdy mowil ze mnie kocha i nie widzi beze mnie zycia (najpierw to ja zerwalam). Gdy na chwile potem do siebie wrocilismy tez kazde jego kocham wydawalo sie szczere... W ogole cale jego zachowanie ... Ja niestetytez bardzo wiele zawinilam pod koniec... Zdaje sobie sprawe ze duzo rzeczy ktore on pisze do innych nie musi byc prawdziwe, i ze moze udawac w rozmowie ze np juz mu calkowicie dolek minal itd ale to znowuproba pocieszenia sie na sile w moim przypadku chyba.. I dlatego mam taki metlik w glowie...
Po drugie hmm widzisz ja bym naprawde bardzo pragnela zeby on rzeczywiscie chcial kontaktu ale wydaje mi sie teraz po zastanowieniu ze to niemozliwe...Ze tym glupim "lubie to" po prostu chcial moze unormowac sytuację, moze tez meczylo go ze zachowujemy sie jakbysmy sie nie znali ... Tylko skoro wiedzial ile przez niego sie nacierpialam to mogl dac spokoj, przeciez wiedzial ze ja moge sobie przez to zrobic tylko glupia nadzieje .. Ze znowu mnie to zrani ... Wiec po co to robil ...
Czarownica : do psycholga sie nie wybieram
Wiem ze to nie jest zlo konieczne i on bardzo moglby pomoc ale widzisz ze mna bylo juz calkiem ok gdyby nie to ze nagle pewne rzeczy wygladaly tak jakby on zaczynal cos rozumiec i chciec do mnie wrocic albo przynajmniej zaczac sie kontaktowac ..i dlatego znowu dostalam swira...
Alinkaa czy twoj ex kiedykolwiek podniosl na ciebie reke? No i to ze wyzwal cie od "dziwki" samo w sobie jest poprostu ponizej czegokolwiek...Zero klasy. zero szacunku! Ojj nie wiem czy powinnas nadal za nim tesknic...Nawet po rozstaniu facet powinien miec szacunek do kobiety! i tego swojemu bylemu nie zarzuce....
I wiecie to forum jakos tak zawsze daje zajecie .. wchodze tu czytam wasze posty ... to naprawde pomaga .. Tylko nie wiem jak wy ale ja czuje ze nie wiem ile moglabym napisac to i tak nie odzwierciedli dokladnie tego co mam w glowie ![]()
121 2012-07-29 21:11:41 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2012-07-29 21:36:21)
Hmm.. podniesieniem reki bym tego nie nazwala, Rzucil mnie na drodze jak sZlismy, ja zaczelam ryczec, usiadlam na srodku i krzycZalam, Ze swiat sie konczy, ze nie dam rady a on probowal mnie podniesc, szarpnal mnie za reke, bylam wtedy na etapie dosc powaznej anemii z nerwowki, ktora trwala kilka tyg. przes zerwaniem i kazdy mocniejszy dotyk sprawial mi bol i ogromnego siniaka, jak mnie zlapal za dwie rece mocno podnoszac mnie no to mialam prZez 2-3 tyg dwa ogromne siniaki. dodam ze wzielam ostra czesc kolczyka i zacZelam wbijac i robic sobie rany na rekach, zupelnie oszalalam, jestem glupia, krew nie leciala i zeby nie bylo, nie cielam sie, ale blizny zostana mi na zawsZe.
moj kilka dni przed zerwaniem pozmienial wszystkie hasla, wydalo mi sie dziwne, ale nie domyslilam sie niczego co to moze znaczyc. Ale fakt ze tez czytalam wszystko i kiedys cYtalam jak to fajnie pisal z dIewczyna (bylismy wtedy razem szczesliwi), ze jej zdjecia sa zmyslowe, tylko po to zeby dostac jej nr tel dla kolegi, tyle ze siw wkurzylam i usunelam mu konto na nk. Od razu pozalowalam a on krzyczal ze tak sie bawic nie bd i konczy ze mna, ja powiedzialam " rozumiem Cie" a on zadzwonil po 2h " daje Ci szanse, boo chce i Cie kocham". po zerwaniu powiedzial mi ze zaluje danej mi tej szansy.
Ja tesknie, za moim ukochanym chlopakiem, ktory byl przez pierwsze...6-7 miesiecy. Wszystko rozpierdzielilo sie po tym usunieciu konta, mowil mi, ze juz zapomnial, ze sie nie gniewa, ze trudno- stalo sie. Ja staralam sie nawet odzyskac je, napisalam duzo maili, niestety odpowiedz byla taka, ze oni nie maja takiej mozliwosci. Miesiac pozniej, kolejna awantura, teraz juz naprawde nie pamietam o co chodzilo, ale napewno byla z jego winy, tyle ze on sprawil, ze to ja czulam sie winna i zapytalam o co mu chodzi, dlaczego jest nie mily, klamie, jest chamski i nie chce sie ze mna widywac ( jak juz pisalam, nie bylismy na zadnej randce od konca lutego, czyli jakies 4 miesiace) a on mi wtedy wygarnal, ze jest zly za to konto i nie wybaczy mi tego nigdy, przenigdy, ze nie potrafi, ze go zranilam, tlumaczylam mu potem, ze na nk i tak nikt nie wchodzi juz, ze na face ma przeciez a on tylko krzyczal, ze odebralam mu kontakt z innymi ludzmi czyt. tą konkretna dziewczyna zapewne. W niedziele przed rozstaniem, zapytalam go czy jeszcze sie na mnie gniewa za to konto, on powiedzial, ze juz mniej, ze nie da sie tak od razu zapomniec czegos zlego, ale jest juz na dobrej drodze i bardzo mnie kocha. Zerwal 4 dni pozniej...
Nie tesknie za tym czlowiekiem, ktory byl od tego kwietnia, przede wszystkim kłamał, kłamał i jeszcze raz kłamał. NIe moglam juz tego wytrzymac ale nie chcialam go przeciez stracic.
Na poczatku czerwca mialam 18 urodziny, myslicie, ze przyszedl, zadzwonil, zlozyl zyczenia? Obiecal kiedys, ze zadzwoni w dokladna godzine mojego urodzenia z zyczeniami, czyli o 7:55, czekalam, bylam w szkole, po godz 8 napisalam sms " A jednak tego nie zrobiles". A on mi odpisal " Czego ?? Nie wiem o co Ci chodzi...", potem za 3 minuty sms " A no tak rzeczywiscie, Wszystkiego Najlepszego". Bez zadnego buziaka, nic zupelnie. Juz wtedy byl taki cholerny kryzys, widzialam, czulam, ze mial mnie dosc, a ja jego, ale wmowilam sobie, ze kazda para przechodzi taki kryzys i dalej sa razem i albo z tego wyjdziemy albo popadniemy zupelnie, niestety łudziłam sie, ze sie uda wyjsc na prosta.
Ziemniaczana, tez tak mam. Jest tyle rzeczy, spraw, mysli dotyczacych jego i mnie. Ale nie sposob tu wszystkiego napisac. Ja zyje teraz tym, ze mam nie myslec o nim, nie dzwonic, odpuscic, zapomniec i tym, ze co 10 minut sprawdzam forum czy ktos cos napisal.:) Wiec piszmy piszmy, jak kazdy zapomni o tym forum, nikt nie bedzie pisal juz, to umre. xD
nie nie .. ja w czasie zwiazku mimo ze mialam,wszystkie hasla nie korzystalam z nich! Szanowalam jego prywatnosc itd ... nie sprawdzalam mu telefonu ani nic z tych rzeczy, ufalam mu. No moze nie do konca ...kiedys dla zabawy zaczelam udawac ze niby czytam mu smsy zwale sobie po prostu robilam, i zobaczylam tam cos co mi sie bardzo nie podobalo ... pisal z taka jedna dziewczyna takie rzeczy jakich nie powinien byl chlopak w zwiazku, potem sie wypieral ze jej nie zna itd ale w koncu go zlamalam i sie przyznal, ale tlumaczyl ze to tylko"zarty" bo to jego stara znajoma a w dodatku byla jego najlepszego kumpla ... Oczywiscie zerwalam z nim wtedy, przestalam mu ufac..On tak o mnie walczyl.. Ja go znienawidzilam, ale potem dalam szanse bo cholernie go kochalam, no i w koncu nie zdradzil mnie ani nic... Ale przestalam mu troche ufac, nie sprawdzalam go tak perfidnie ale kazalam o wszystkim mowic, no tez troche bzika dostalam, ale balam sie poprostu.. Zreszta potem bylo juz w miare ok, ale ta sytuacja sie za nami bardzo dlugo ciagnela bo nie moglam mu tego zapomniec ... Wiecie niby ok ale w srodku ciagle bolało ..
A po zerwaniu weszlam bo chcialam zobaczyc czy nie chodzilo o jakas osobe 3cia skoro z dnia na dzien w nim"wygaslo".Ale nie. Nie bylo nikogo dopoki byl ze mna.
Alinkaaa twoj byly bardzo chamsko cie potraktowal... I jeszcze to ze nawet czesc nie powie ..po prostu jak dzieciak! Moze nie dojrzal do tego wszystkeigo i muodbilo..I to ze zaluje .. Moze czyms go bardzo urazilas? Bo mi to wyglada na urazona meska dumę smarkacza.
Alinkaa..wiesz ja mialam tak zeprzez pol rokubalam sie ze to we mnie wygasa..On strasznie omnie zabiegal, kochal mnie ale po tamtym zerwaniu o te smsy ze mna bylo juz troche inaczej... Bardzo zadreczalam sie tym ze moge go przestac kochac, albo przestalam .. Ale wierzylam ze bedzie dobrze on zreszta tez ... Mielismy sobie wspolnie poradzic ..On naprawwde wygladal na takiego comnie kocha nad zycie, wiem ze kazdy sie taki wydaje ale ja nigdy nie smialabym nawet pomyslec ze on mnie moze przestac kochac ... A tu prosze ... Zupelnie na odwrot ... on mnie nie kocha a ja wyplakuje za nim oczy ...
124 2012-07-29 21:57:41 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2012-07-29 22:04:23)
No on twierdzi, ze najbardziej chodzi o te konto. Ale nie wiem, co mnie podkusilo, zeby to zrobic, zaluje tego bardzo. No ale czy to nie wyglada tak, ze ja znaczylam dla niego tylko tyle co glupie konto ? Urazona duma- tez tak mysle, ale cholera wie o co mu chodzi. Zaluje wszystkiego, po zerwaniu przeprosilam go za wszystko co mu zrobilam, powiedzialam nawet ze jesli bedzie chcial teraz wrocic do niego to napewno zadna z tych sytuacji sie nie powtorzy, ale powiedzial, ze nie zmieni zdania, nie chce mnie, koniec kropka. Tylko co, mialam pozwolic zeby mnie zdradzil? Pisanie pisaniem, najpierw my przeciez tez tylko pisalismy i gadalismy i wywiazalo sie z tego cos wiekszego. A jesli on pisal do obcej dziewczyny, ktora widzial raz w zyciu, ze jest zmyslowa? To bylo cos niee tak. Dodam jeszcze, bo nie wiem czy to juz pisalam, ze ja od poczatku bycia ze soba, nigdy nie powiedzialam mu, ze go kocham, tak naprawde pokochalam go moze po 2-3 miesiacach, a to on pisal mi co 5 minut sms, ze kocha mnie bardzo i troche sie zloscil, ze ja tego mu nie mowie i bal sie, ze tego nie czuje. Ale z dnia na dzien bylo coraz lepiej az w koncu bach, zakochalam sie na zaboj w nim. I tak to sie wszystko skonczylo..;/
Był jeszcze jeden fakt, mialam czas, ze cos sie stalo, ze pomyslalam, ze juz we mnei to wygaslo. Pojechaalam na narty do Zakopca ze szkola, na tydzien, on byl zly na mnie, bo wtedy jak tam bylam, to byla nasza półroczna rocznica i mial mnie gdzies wyrwac, rozmawialam z nim codziennie przez telefon, kolezanki z pokoju sie denerwowaly, ze jestem na wycieczce, mam odpoczac, a nie gadac no i stwierdzilam, ze racja, ale nie umialam przestac z nim rozmawiac. Ostatnie dni byly tak swietne, ze na moment o nim zapomnialam, odbieralam od niego telefony, mowiac po 3 minutach ze nie mam czasu na gadanie, a mialam go bardzo duzo. Wrocilam do domu, on nie mogl sie doczekac zeby mnie zobaczyc, a ja wychodzac na spotkanie z nim, jakos nawet nie mialam ochoty i czulam ze cos sie ze mna stalo. Ale pochodzilismy, pogadalismy, po tygodniu juz bylo normalnie. Znowu wielka milosc. Boze, nie zaluje tego wszystkiego, to byl cudowny rok, ale bylo w nim za duzo nerwow i obaw, ze sa momenty, ze mysle, zeby to sie nigdy nie wydarzylo.
wiesz...jeslichodzi o urazoną meska dumę a nie zrobilas niczego niewybaczalnego to mysle ze jest szansa
Z reguly jest tak ze po pewnym czasie mijaja te negatywne rzeczy, emocje opadaja i zostaje pustka .. I mozliwe ze tak bedzie w twoim przypadku ALE lepiej jest nastawic sie na najgorsze i mile sie rozczarowac. Wiem ze potrzebujemy tej glupiej nadzieji choc tak naprawde lepiej by bylo dla nas zapomniec i zyc wlasnym zyciem.
Moj ex wrocil teraz z wakacji i zacznie sie pewnie wklejanie fotek ..nie wiem czemu jestem zla jak o tym pomysle czy jak widze go na tych zdjeciach... mimo ze nic sie w sumie nie zmienia ani na lepsze ani na gorsze to jakos mnie to wkurza.... Nie wiem co sie dzisiaj ze mna dzieje ....
Ojj szkoda dziewczyny ze sie spotkac nie mozemyprzy piwie wszystkiego obgadac
chociaz ja mam tak ze jakos mam juz dosc go ..dosc myslenia 24/dobe. Glupia nadzieja. I bede tylko cierpiec przez to teraz ...
126 2012-07-29 22:25:32 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2012-07-29 22:35:11)
Haha. No az nie wierze, ze mozemy miec takie same odczucia. Dzisiaj jego kuzynka wstawila zdjecie z nim, jaka bylam na to zdjecie zła.! No nawet sobie nie wyobrazasz. Mimo to, ze to jest TYLKO kuzynka i to chyba najblizsza, to bylam tak ... chyba zazdrosna? Sama sobie sie dziwie i sama siebie nie rozumiem.
Ja juz nadziei nie widze, bo tak mysle caly dzien, ze chyba nie chcialby juz byc ze mna jesli padly takie slowa juz. I jest tak chamski w stosunku do mnie. No ja tak jak juz pisalam Tobie, ja na jego miejscu nawet jakbym cos poczula na nowo to wstydzilabym sie przyznac i nie umialam bym przeprosic za wszystko. Sadze, ze chyba za duzo zostalo powiedziane i przez niego i przeze mnie zreszta tez chyba. No ale teoretycznie jesli jest to moja wina i jego w takim samym stopniu, chociaz on twierdzi ze moja calkowicie, to nic nie staloby na przeszkodzie, zebysmy zaczeli od nowa i zadna ze stron nie wypominala by tej drugiej, ze wszystko sie rozpadlo przez nia, tylko kazdy by mial cos na sumieniu wiec wszystko by było kwita. Ale to nie w naszym przypadku. Jesli powiedzial, ze mnie nie kocha juz? Tylko, czy mozna odkochac sie w 2 dni?
127 2012-07-29 22:35:31 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-29 22:48:00)
ja jestem cholernie zazdrosna bo to mialy byc NASZE wakacje... tak na nie czekalam ... Kurcze ...Zaraz szalu dostane .. nie wiem cosie ze mna dzieje ... Naprawde przez te pare cudownych chwil sadzilam ze miedzy nami moze sie cos udac ...
I to jest chyba najgorsze.... On wszystko popsul przez tamta akcje!
2 dni? moj sie odkochal w pare godzin ...
wiesz u ciebie dopiero tydzien jak sie nie odzywacie ..wszystko jest swieze ..Pamietam jak ja ciagle z moim bylym szukalam kontaktu - im ja bylam namolniejsza tym on bardziej oschły i chamski. A nie odzywamy sie do siebie i chyba zmienil troche nastawienie bo przynajmniej zaczal zauwazac jak bardzo cierpialam...
Wlasnie ja tez sie zastanawialam nad tym ze moze on nawetgdyby chcial balby sie odezwac ale cholera ... ja nie moge ..muszemiec swoja godnosc .. on chcial to zakonczyc - on musi wyciagnac pierwszy reke ... To przykre ale honorowi ludzi cierpia najbardziej ...Ale ja naprawde mysle ze on mnie nie kocha tylko po prostu brakowalo mu chwil ze mna bo bylo fajnie, ba nawet bardzo fajnie... No i zalozmy ze ja sie bym odezwala.. skad wiadomo czyon tego chce?znowu sie osmieszyc wjego oczach? uslyszec-yyy sory kliknalem tylko "lubie to" mowilem cize to koniec .. ja nie chce jeszcze razprzez to przechodzic ... jedyna szansą na to zeby to sprawdzic byloby przypadkowe spotkanie .... A o to raczej ciezko...
Bardzo za nim tesknie...wiem ze to chore,glupie, masochistyczne ale ja nadal kocham .. i wiem ze dlugo bede sie z tym meczyc jeszcze bo jestem cholernie sentymentalna.
Teraz sie zacznie na fejsie przezywanie jakie to byly zaje..iste wakacje itd ... Chyba usune go ze znajomych
nie no zartuje. Chociaz myslalam nad tym kiedys. Generalnie jak sie czlowiek odetnie totalnie od wszystkiego jest latwiej zapomniec. I chyba tak sprobuje od jutra zrobic. Przestac wchodzic gdziekolwiek gdzie moze byc jego slad. Moze sie uda ...
Moje wakacje z nim sa nadal aktualne. Poprostu jedziemy na festiwal 3 dniowy i nie ma opcji zebym nie pojechala ja albo on. Niestety, wszystko bedzie na innych warunkach... Ale patrz, lepiej chyba nie widziec co on odwala i jak sie zachowuje na tym wyjezdzie ( im mniej wiesz tym lepiej spisz) niz to jesli ja bede sie z nim widziala codziennie i w razie jakiejkolwiek jego rozmowy z inna dziewczyna lub cokolwiek podobnego bede zazdrosna okropnie, co bedzie chyba bardziej bolesne. Trzeba sie trzymać, wkoncu nie jade z nim tylko ja, beda moi znajomi, przeciez z nimi tez moge sie swietnie bawic.:P
129 2012-07-29 22:53:07 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-07-29 22:57:10)
No wydaje mi sie ze calkowity brak kontaktu bylby lepszyniz widzenie go codziennie ...No i licz sie ztym ze moze cos robic na zlosc.. ja sie czasem zastanawiam czymoj eks tego nie robi swoimi komentarzami itd...tzn niby nie komentuje zadnym pannom ale za to jak to mu dobrze, ale mu fajnie samemu i jak to on sie dobrze bawi ...
tak czekalam na te wakacje .. na upragnione wolne,na spedzenie 3ciej rocznicy... A tu wszystko pyk! i nie ma nic ..
Boze teraz bedą pewnie miesiac przezywac te wakacje ...porzygam sie ... za coja musze byc tak psychicznie torturowana?! co ja takiego zlego zrobilam grrrrrrr.....
130 2012-07-29 22:57:21 Ostatnio edytowany przez alinkaaa (2012-07-29 22:59:31)
Wiem, jestem swiadoma tego. Ale kto powiedzial, ze ja mam tylko na to biernie patrzec.? Ja tez moge zaszalec, odwalic sie jak najlepiej, zwracac na siebie uwage innych chlopakow, zeby to jemu bylo glupio. Zreszta, dziwna sytuacja, bo powiedzial, ze nie przestalam mu sie podobac jako dziewczyna, fizycznie. Wiec hmm... nie wiem czy ubior i cokolwiek takiego wystarczy, zeby chociaz minimalnie go tknelo.;)
Kurcze, strasznie Ci wspolczuje, 3 rocznica, my bylismy razem tylko rok, a 12 lipca minalby nawet rok i miesiac, zadzwonilam wtedy do niego i powiedzialam " Dzis 12" a on " Tak, wiem o co Ci chodzi, ale nie powinnas juz o tym myslec."