Jakis czas tu mnie nie było
Waga wskazuje 57,3 kg, na szczescie wskazuje czesciej 57,3 niz 57,8 wiec nie jest zle
dwa dni temu było nawet 57,1 wiec coraz blizej 56 kg
Nadal staram sie nie jesc smieciowego jedzenia w tygodniu, no ale dzis pizza bedzie
Od wczoraj wrociłam na bieznie. Chodzilam po 30 min. Stopa nie boli na szczescie, bede starała sie ja oszczedzac i nie szalec tak bardzo z bieganiem, takze mysle, ze przez kilka kolejnych dni bede chodziła po te 30 min., sukcesywnie dodajac 5 minut co jakis czas. Moze jak dojde do godziny, zaczne biec. Buty sa wygodne, nosze jeszcze od czasu do czasu uciskowa opaske na stopę i po zakończeniu mojego "treningu"
okładam ja chlodzącym zelowym pasem
Co tam u Ciebie Aga?
Podobne tematy
No siema kobitko:) U mnie bez zmian poza tym,że zrezygnowałam z programu w 90 dni do Eko. Jakoś ostatnio podupadam na zdrowiu. Przesilenie jakieś czy co...Waga stoi w miejscu. Mój synuś daje mi nieżle popalić i nie mam kiedy przygotowywać sobie posiłków i tak chwytam co popadnie na zimno. Czekam na cieple dni bo strasznie brakuje mi spacerów. Prosze mi sie tu częściej udzielać bo mi smutno...:)
Ja co jakis czas tam wchodze zeby tylko zobaczyc co za pierdoły wypisują. Ma to jakis sens, ale wydaje mi sie, że przedstawiaja to w tak nudny sposob, ze az niedobrze sie robi. Nie wiem jaki maja plan. Moze za bardzo nastawiłam sie na jakies rzeczywiste zadania, ktore pomoga mi w zrzuceniu zbednego balastu a nie tylko takie pierdu pierdu.
Nie mam dzieci i nie wiem jak to jest, ale sprobuj sie nie poddawac, jezeli masz mozliwosc by zjesc cos zdrowego to postaraj sie, jezeli masz mozliwosc poruszac sie troche - zrob to. Aga! Nie zostawiaj mnie samej! ![]()
Masz meza albo partnera, ktory moze Ci pomóc?
Wlasnie mi sie przypomnialo, ze jutro sobota, zobaczymy co moj wymysli. Nie bede sprzatac ani przypominac zobaczymy jak bedzie ![]()
Ja co jakis czas tam wchodze zeby tylko zobaczyc co za pierdoły wypisują. Ma to jakis sens, ale wydaje mi sie, że przedstawiaja to w tak nudny sposob, ze az niedobrze sie robi. Nie wiem jaki maja plan. Moze za bardzo nastawiłam sie na jakies rzeczywiste zadania, ktore pomoga mi w zrzuceniu zbednego balastu a nie tylko takie pierdu pierdu.
Nie mam dzieci i nie wiem jak to jest, ale sprobuj sie nie poddawac, jezeli masz mozliwosc by zjesc cos zdrowego to postaraj sie, jezeli masz mozliwosc poruszac sie troche - zrob to. Aga! Nie zostawiaj mnie samej!
Masz meza albo partnera, ktory moze Ci pomóc?
Wlasnie mi sie przypomnialo, ze jutro sobota, zobaczymy co moj wymysli. Nie bede sprzatac ani przypominac zobaczymy jak bedzie
Spoko nigdzie się nie wybieram...a już napewno się nie poddam. Tak mam partnera i nawet nazywam go mężem bo jesteśmy razem 16 lat. Niestety od 9 do 19 jest w pracy. Pomaga jak tylko może...kochany jest choć nie zawsze tak było to na ,,starość'' zmądrzał hi hi. Ja mam dwóch synów tak więc jestem jedyną kobietą w domu. Jakiekolwiek demokratyczne głosowanie kończy się wiadomo jak hi hi... Ale do rzeczy-jestem tu i tu zostanę!!! A może ktoś dołączy jeszcze. Nigdy nie wiadomo kogo jeszcze los nam ześle. Nasza Bunny 21 gdzieś uciekła a szkoda. Dziś mam zamiar dokładnie zaplanować co będę jadła przez cały dzień,żeby nie było niespodzianek. Może tym sposobem się uda. A co do tego programu to widzę sens całego tego przedsięwzięcia natomiast tempo zachodzących zmian mi nie odpowiada nie mówiąc już o tym,że nudne to jak ,,flaki w oleju'' Ja potrzebuję konkretów a nie właśnie,,pierdu pierdu''. Pa:)
Dzis niedziela, jak tam waga Aga?
Nawet sie zrymowało
U mnie waga bez zmian niestety. Wczoraj chodziłam 35 minut, dzis 40. Spróbuje jutro i pojutrze tez chodzic te 40 minut. Korci mnie by dłuzej pochodzic, a nawet zeby troche pobiegac, ale boje sie ze znowu cos mi sie stanie z kostką wiec musze sie pilnowac ![]()
201 2013-01-28 10:46:52 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-01-28 10:47:57)
Dzis niedziela, jak tam waga Aga?
Nawet sie zrymowało
U mnie waga bez zmian niestety. Wczoraj chodziłam 35 minut, dzis 40. Spróbuje jutro i pojutrze tez chodzic te 40 minut. Korci mnie by dłuzej pochodzic, a nawet zeby troche pobiegac, ale boje sie ze znowu cos mi sie stanie z kostką wiec musze sie pilnowac
Wczoraj waga 67,500. Mam wrażenie,że błądzę po omacku. Bez sensu się tak męczyć. Kurcze normalnie się wkurzyłam i zacinę pasa na dwa miesiące i zrzucę tę piep....wagę!!!!! Te Twoje chodzenie-bieganie wkońcu przyniesie rezultaty więc nie rezygnuj. Tak sobie pomyślałam,że może rower stacjonarny zamiast biegania ze względu na stopę. No popatrz jakie to niesprawiedliwe...Ty chcesz biegać a nie bardzo możesz a inni mogą a im się nie chce. Tak ten świat jest urządzony. No dobra idę po zakupy bo w lodówce same,,żeberka''
Przedwczoraj chodziłam przez 40 minut, wczoraj 45 min, dzis postaram sie przejsc 50 min, jutro 55 min, a w piatek 60 min. (zazwyczaj chodzę z szybkoscią 6 km/h)
W weekend zrobie sobie przerwe, a od poniedziałku zaczne "trenować"
Znalazłam kilka ciekawych artykułów na bieganie.pl (np. http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=13&id=256) zobaczymy co z tego wyniknie
Jem teraz troche wiecej, moze przez to, ze jestem przed okresem, a moze jedynie wygodnie mi jest miec taka wymówkę
Co tam u Ciebie Aga? ![]()
203 2013-02-01 10:59:46 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-02-01 11:01:48)
Przedwczoraj chodziłam przez 40 minut, wczoraj 45 min, dzis postaram sie przejsc 50 min, jutro 55 min, a w piatek 60 min. (zazwyczaj chodzę z szybkoscią 6 km/h)
W weekend zrobie sobie przerwe, a od poniedziałku zaczne "trenować"Znalazłam kilka ciekawych artykułów na bieganie.pl (np. http://www.bieganie.pl/?show=1&cat=13&id=256) zobaczymy co z tego wyniknie
Jem teraz troche wiecej, moze przez to, ze jestem przed okresem, a moze jedynie wygodnie mi jest miec taka wymówkę
![]()
Co tam u Ciebie Aga?
Mam ostatnio trochę problemów. Stres skutecznie zabija moją motywację do odchudzania. Jestem poręczycielem dotacji na działalność gospodarczą i właśnie się okazało,że będę spłacać dotację zamiast tej osoby,ktora ją dostała. Działalność jej niewypaliła a nie specjalnie chce spłacić dług więc Urząd Pracy zgłosił się do poręczycieli z ,,prośbą''o spłatę zadłużenia. Szkoda gadać...same nerwy... Właśnie wróciłam z rozmowy z panią dyrektor Urzędu Pracy. A tak z innej beczki...pracujesz? uczysz się? bo nawet nie wiem... A co do objadania się przed okresem to normalne a nawet jeśli to tylko wymówka to co nam do cholerki pozostało??? Same wyrzeczenia,ograniczenia,kurcze strasznie to życie męczące.
No to rzeczywiście lipa. To ktos z rodziny czy ze znajomych? Nie moze spłacic czy nie chce?
Ja od kilku miesiecy nie pracuje, uczę się, poza tym przydał mi sie odpoczynek, bo ostatnia praca dała mi nieźle w kość. Widzisz, ja zawsze wybierałam tą cięższą drogę, zawsze starałam sie byc odpowiedzialna, lojalna i profesjonalna, niestety czesto dałam sie wykorzystywac na ten lub inny sposób. Trudno mi jest byc asertywną, nie brac tyle na siebie, nie martwic sie o jakies bzdury itd. Za duzo energii marnuje na rzeczy nieistotne, przezywam wciaz te same sytuacje, staram sie byc doskonała i bardzo rzadko sobie odpuszczam i własnie tracac tyle energii i dajac tyle z siebie najczesciej czuje sie wykorzystywana i niedoceniana. Stad jakies zale ciagłe i poczucie winy. Ostatnio sciagnełam kilka audiobooków, zamiast słuchania muzyki podczas chodzenia słucham własnie audiobooków, szybciej mi czas leci i nawet ciekawych rzeczy sie dowiaduje. Obecnie przerabiam The Power of Habit - Charles Duhigg, dzieki temu "tunninguję" moje zdolnosci jezykowe.
Wczoraj skończyłam "chodzic"
Przeszłam 60 minut w tempie 6,5-7 km/h Dzis waga wskazywała z rana 56,9
Cos jednak sie tam rusza, nie pamietam kiedy ostatnio waga wsazywała 56 z hakiem, wiem, ze to w sumie takie 57, ale i tak sie ucieszyłam, zwłaszcza, ze wczoraj troche popiłam i oczywiscie zajadałam sie pizzą
Nadal mam swoje zdjecia na lodówce i na lampce, ale na pulpicie wrzuciłam sobie hasło "Do czerwca 2013 będę ważyć 53 kg"
I kurdę będę ważyć! ![]()
Dzis i jutro robie przerwę w "chodzeniu", zamiast tego wrzucę hantle - spróbuje 20 minut. Dzis równiez mierzyłam sie tu i ówdzie ![]()
Waga 56,9 - wzrost 158
Łydka 35
Udo 54
Biodra 95
Brzucho 85
Talia 74
Biust 90
Ramiona 26
Nie jest źle, ale moze być lepiej i będzię do jasnej ciasnej! ![]()
205 2013-02-04 07:31:09 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-02-04 07:31:55)
No to rzeczywiście lipa. To ktos z rodziny czy ze znajomych? Nie moze spłacic czy nie chce?
Ja od kilku miesiecy nie pracuje, uczę się, poza tym przydał mi sie odpoczynek, bo ostatnia praca dała mi nieźle w kość. Widzisz, ja zawsze wybierałam tą cięższą drogę, zawsze starałam sie byc odpowiedzialna, lojalna i profesjonalna, niestety czesto dałam sie wykorzystywac na ten lub inny sposób. Trudno mi jest byc asertywną, nie brac tyle na siebie, nie martwic sie o jakies bzdury itd. Za duzo energii marnuje na rzeczy nieistotne, przezywam wciaz te same sytuacje, staram sie byc doskonała i bardzo rzadko sobie odpuszczam i własnie tracac tyle energii i dajac tyle z siebie najczesciej czuje sie wykorzystywana i niedoceniana. Stad jakies zale ciagłe i poczucie winy. Ostatnio sciagnełam kilka audiobooków, zamiast słuchania muzyki podczas chodzenia słucham własnie audiobooków, szybciej mi czas leci i nawet ciekawych rzeczy sie dowiaduje. Obecnie przerabiam The Power of Habit - Charles Duhigg, dzieki temu "tunninguję" moje zdolnosci jezykowe.Wczoraj skończyłam "chodzic"
Przeszłam 60 minut w tempie 6,5-7 km/h Dzis waga wskazywała z rana 56,9
Cos jednak sie tam rusza, nie pamietam kiedy ostatnio waga wsazywała 56 z hakiem, wiem, ze to w sumie takie 57, ale i tak sie ucieszyłam, zwłaszcza, ze wczoraj troche popiłam i oczywiscie zajadałam sie pizzą
![]()
Nadal mam swoje zdjecia na lodówce i na lampce, ale na pulpicie wrzuciłam sobie hasło "Do czerwca 2013 będę ważyć 53 kg"I kurdę będę ważyć!
Dzis i jutro robie przerwę w "chodzeniu", zamiast tego wrzucę hantle - spróbuje 20 minut. Dzis równiez mierzyłam sie tu i ówdzie
Waga 56,9 - wzrost 158
Łydka 35
Udo 54
Biodra 95
Brzucho 85
Talia 74
Biust 90
Ramiona 26
Nie jest źle, ale moze być lepiej i będzię do jasnej ciasnej!
Waga super!!!! Gratuluję wytrwałości. Ja wciąż zmagam się z sobą. Jestem jakaś niestabilna emocjonalnie i to ma ogromny wpływ na podejmowane przeze mnie decyzje. Waga u mnie do przodu-68kg. Codziennie wstaję z dobrym nastawieniem i gubię je gdześ około południa. Jeśli chodzi o dotację to poręczyłam znajomemu i on teraz nie spłaca chociaż jest w lepszej sytuacji materialnej ode mnie. Straciłam wiarę w zwykłą ludzką uczciwość. W głowie mi się nie mieści,że można tak kogoś wykorzystać. Człowiek uczy się całe życie jak widać. Trudno ja to spłacę bo nie mam wyjścia ale nie zostawię tak tego.
Dzięki. Dziś rozpoczęłam oficjalny trening, 5 minut rozgrzewki, 10 minut biegania i troche wygibasów. Jutro basen i hantle.
No, przykra sprawa u Ciebie i naprawdę współczuję. Czasami mozna sie niestety zawieść na kimś. Nie dziwie sie, ze odechciewa Ci sie wszystkiego. Niestety nie da sie tego odkręcić, co sie stało to sie stało. Wybrniesz z tej sytuacji na pewno, bo tak to juz zwykle bywa, ze jest zle, a za jakis czas jest lepiej no i zazwyczaj tak w kółko.
Kiedys obejrzałam filmik nakrecony przez jednego z pasażerów, podczas awaryjnego lądowania w Warszawie w roku 2011. Podczas ewakuacji, jeden z pasażerów potrącił starszą kobietę i pobiegł dalej, a ona leżała na płycie lotniska. W późniejszym ujęciu widać, że ktoś pomógł jej wstać i razem z innymi pasazerami prowadził ją w bezpieczne miejsce. Wiele osób komentowało tą sytuacje, byli oburzeni. Pamiętam jednak jeden z komentarzy i zapadł mi głęboko w pamięć -coś w stylu "Zawsze znajdzie się ktoś kto Cię przewróci, ale znajdzie się też ten kto podniesie... ".
Może jest w Twoim otoczeniu ktoś, kto mógłby Ci pomóc? Nie tylko materialnie, ale w jakikolwiek sposób, by było Ci lżej. Najgorsze co moze byc to czuc sie samotnym i zdanym tylko na siebie. Co na to Twój mąż?
Dzięki. Dziś rozpoczęłam oficjalny trening, 5 minut rozgrzewki, 10 minut biegania i troche wygibasów. Jutro basen i hantle.
No, przykra sprawa u Ciebie i naprawdę współczuję. Czasami mozna sie niestety zawieść na kimś. Nie dziwie sie, ze odechciewa Ci sie wszystkiego. Niestety nie da sie tego odkręcić, co sie stało to sie stało. Wybrniesz z tej sytuacji na pewno, bo tak to juz zwykle bywa, ze jest zle, a za jakis czas jest lepiej no i zazwyczaj tak w kółko.
Kiedys obejrzałam filmik nakrecony przez jednego z pasażerów, podczas awaryjnego lądowania w Warszawie w roku 2011. Podczas ewakuacji, jeden z pasażerów potrącił starszą kobietę i pobiegł dalej, a ona leżała na płycie lotniska. W późniejszym ujęciu widać, że ktoś pomógł jej wstać i razem z innymi pasazerami prowadził ją w bezpieczne miejsce. Wiele osób komentowało tą sytuacje, byli oburzeni. Pamiętam jednak jeden z komentarzy i zapadł mi głęboko w pamięć -coś w stylu "Zawsze znajdzie się ktoś kto Cię przewróci, ale znajdzie się też ten kto podniesie... ".
Może jest w Twoim otoczeniu ktoś, kto mógłby Ci pomóc? Nie tylko materialnie, ale w jakikolwiek sposób, by było Ci lżej. Najgorsze co moze byc to czuc sie samotnym i zdanym tylko na siebie. Co na to Twój mąż?
Na szczęście nie jestem z tym sama. Mój mąż mnie wspiera jak zwykle. Problem w tym,że szlag mnie trafia,że obowiązek spłaty spadł właśnie na niego bo ja siedzę z maleństwem w domu i jestem na zasiłku po urlopie macierzyńskim. Oczywiście nie usłyszałam ani jednego złego słowa od niego chociaż był przeciwny temu bym poręczyła znajomemu dotację. Urząd rozłożył mi zadłużenie na raty więc tragedii nie ma ale zasiłek się skończy i choć mój mąż zarabia tyle,że wystarczy i na życie i na opłaty i nawet na ratę to przykro mi,że obarczyłam go tym. Nie mogę przestać o tym myśleć. A raty będę płaciła około 6 lat więc przez ten czas mogę zapomnieć o kredytach czy wzięciu czegoś na raty właśnie... Trudno dam radę i jestem pewna,że sprawiedliwość istnieje i choć nie życzę nikomu nic złego to wierzę,że przestanie mu się powodzić za te krzywdę!!! Sytuacja o której napisałaś jest dość typowa natomiast komentarz bardzo życiowy i nawet podnoszący na duchu. Dzięki:):):) Słyszałam,że tkanka tłuszczowa zaczyna się spalać po ok 15 minutach ćwiczeń w odpowiednim tempie więc myślę,że super sobie wymyśliłaś z tą rozgrzewką,bieganiem i wygibasami. Nie jestem ekspertem ale bieganie wydłużyłabym o 5 minut. Ale co ja tam wiem kurcze stoję w miejscu a nawet przytyłam a o ćwiczeniach nawet nie chcę myśleć bo wszystko mnie boli nawet od myślenia....jaja normalnie jakieś
Zawsze gdy zaczynam sie odchudzać trwa to krótki czas bo potem się "poddaję" i sięgam po zakazane rzeczy... denerwuje mie to w sobie, szczególnie że potrafię schudnąć przy ćwiczeniach i diecie jednak po krótkim czasie nie udaje się to:( tak samo z ćwiczeniami...:( nienawidzę siebie za to, zawsze obiecuję sobie że ponownie zacznę od jutra ale jak dopada mnie wilczy apetyt wymiękam:( da się to jakoś zmienić??
Witaj, znam ten problem..do końca sobie tez z tym nie poradziłam, ale.....ale...., patrzę co jem...i nie tyję. Kiedys myslalam,ze to bzdura, nie..po prostu musisz patrzec co i ile jesz..inaczej nie ma szans.
209 2013-02-08 10:59:39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-08 11:00:48)
6 lat to dużo, kurczę naprawdę Ci współczuję i życzę dużo siły. Bardzo przykra sytuacja, ja nie wyobrazam sobie jak tak można postepowac, prosic kogos o pieniadze czy poręczenie, a potem gdy trzeba oddac pieniedze lub spłacic zobowiazania miec to wszystko gdzies. Dla mnie to zwykłe skur...stwo. Kiedys moja kolezanka prosiła mnie bym wzieła cos na siebie, bo ona nie mogła bo nie płaciła w czasie rachunków i nie chcieli z nia umowy podpisac, pomijajac to, ze miała chłopaka, który mysle, ze w pierwszej kolejnosci mógłby wziasc to na siebie, prosiła bym jej pomogła. Mimo, ze sie kumplowałysmy nie zgodziłam sie (było mi naprawde ciezko i głupio odmówic), po prostu nie ufałam jej jezeli chodzi o pieniadze i tez miała wiecej kasy ode mnie itd. po prostu miała to gdzies, czy jakis rachunek trzeba zapłacic, czy komus pieniadze oddac, czy sie czyms odwdzieczyc. Ostatecznie rozstałysmy sie moze rok, czy dwa lata pózniej, byłam juz zmeczona jej osoba, bo fajnie mozna było pogadac i posmiac sie, ale zbyt czesto miała postawe roszczeniową i zachowywała sie jak kaprysna ksiezniczka, zmeczyło mnie to i urwałam kontakt. Mysle, ze wyszło mi to na dobre. Oczywiscie inna sytuacja, jezeli znasz kogos jakis czas, wszystko układa sie w miare dobrze, ufasz tej osobie, pomagasz jej w dobrej wierze a ona cie wykorzystuje.
U mnie jakos leci, nie moge w sumie narzekać. Waga utrzymuje sie miedzy 57,0-57,3, Przedwczoraj biegałam 15 minut + 5 minut rozgrzewki, wczoraj poszłam na basen, a dzis 20 minut biegania + wygibasy, w weekend dwa dni przerwy, a w nastepnym tygodniu bieganie + wygibasy + basen. 53 kg w czerwcu będą i już
Ostatnio znalazłam strone internetową spam, czytam i notuje pomysły, musze przyznac, ze całkiem ciekawa strona duzo mozna sie nauczyc odnosnie np. lepszej organizacji, bo akurat tak sie składa, ze jestem mistrzem w marnowaniu czasu i odkładaniu wiekszosci spraw "na potem". Dzis bede miec dzien owocowo-warzywny, bo wieczorem pizza i alk ![]()
210 2013-02-09 08:03:47 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-02-09 08:12:39)
6 lat to dużo, kurczę naprawdę Ci współczuję i życzę dużo siły. Bardzo przykra sytuacja, ja nie wyobrazam sobie jak tak można postepowac, prosic kogos o pieniadze czy poręczenie, a potem gdy trzeba oddac pieniedze lub spłacic zobowiazania miec to wszystko gdzies. Dla mnie to zwykłe skur...stwo. Kiedys moja kolezanka prosiła mnie bym wzieła cos na siebie, bo ona nie mogła bo nie płaciła w czasie rachunków i nie chcieli z nia umowy podpisac, pomijajac to, ze miała chłopaka, który mysle, ze w pierwszej kolejnosci mógłby wziasc to na siebie, prosiła bym jej pomogła. Mimo, ze sie kumplowałysmy nie zgodziłam sie (było mi naprawde ciezko i głupio odmówic), po prostu nie ufałam jej jezeli chodzi o pieniadze i tez miała wiecej kasy ode mnie itd. po prostu miała to gdzies, czy jakis rachunek trzeba zapłacic, czy komus pieniadze oddac, czy sie czyms odwdzieczyc. Ostatecznie rozstałysmy sie moze rok, czy dwa lata pózniej, byłam juz zmeczona jej osoba, bo fajnie mozna było pogadac i posmiac sie, ale zbyt czesto miała postawe roszczeniową i zachowywała sie jak kaprysna ksiezniczka, zmeczyło mnie to i urwałam kontakt. Mysle, ze wyszło mi to na dobre. Oczywiscie inna sytuacja, jezeli znasz kogos jakis czas, wszystko układa sie w miare dobrze, ufasz tej osobie, pomagasz jej w dobrej wierze a ona cie wykorzystuje.
U mnie jakos leci, nie moge w sumie narzekać. Waga utrzymuje sie miedzy 57,0-57,3, Przedwczoraj biegałam 15 minut + 5 minut rozgrzewki, wczoraj poszłam na basen, a dzis 20 minut biegania + wygibasy, w weekend dwa dni przerwy, a w nastepnym tygodniu bieganie + wygibasy + basen. 53 kg w czerwcu będą i już
Ostatnio znalazłam strone internetową spam, czytam i notuje pomysły, musze przyznac, ze całkiem ciekawa strona duzo mozna sie nauczyc odnosnie np. lepszej organizacji, bo akurat tak sie składa, ze jestem mistrzem w marnowaniu czasu i odkładaniu wiekszosci spraw "na potem". Dzis bede miec dzien owocowo-warzywny, bo wieczorem pizza i alk
Hej...U mnie waga 67,800 więc w dół:):):) Samopoczucie troszkę lepsze. Staram się jeść zdrowiej mimo braku czasu na gotowanie(dzieciaczek bardzo absorbujący) i jestem pozytywnie nastawiona. Znowu na prostej(jeśli chodzi o dietkę):):) Zazdroszczę samodyscypliny!!!!!!Jesteś zaj....ta!!!! Bieganie,basen,wygibasy...no no no... Tak sobie myślę,że gdyby nie dzieciaczki to może i ja miałabym ochotę i czas na takie ćwiczonka. Póki co mam ćwiczenia siłowe(noszenie synka na rękach) he he... Jeśli chodzi o stronkę internetową to podaj zamiast adresu jakąś nazwę a przynajmniej jej część to poszukam bo nie mozna podawać adresów takich stron. Napisz mi jeszcze ogólnie jak się czujesz bo ,,jakoś leci'' brzmi nie ciekawie. pozdr.
No w weekend zaszalałam troche z jedzeniem
No, ale co zrobic, człowiek nie maszyna
Dzis biegałam przez 20 minut + 5 minut rozgrzewki + ćwiczenia. Jutro miałam isc na basen, ale zapomniałam, ze ide do dentysty na wymiane plomb. Za to w środe mam test w szkole wiec dzis i jutro bede sie przygotowywac. W środe bede biegać przez 15 minut + 5 minut rozgrzewki, w czwartek basen po szkole, a w piatek 25 minut biegania + 5 minut rozgrzewki + cwiczenia, potem dwa dni przerwy i od poniedziałku od nowa ![]()
Z jednej strony szkoda, ze trzeba sie tu kryc z linkami, no ale spam tez nie jest fajny. Strona, która chciałam Ci pokazać to "blog" Jakuba Ujejskiego, koles ma fisia na punkcie bycia produktywnym oraz ma duzo ciekawych pomysłów na temat jak lepiej zorganizowac sobie zycie, na temat nawyków, produktywnosci i systemu motywowania. Niby nic nadzwyczajego i w wiekszosci sa to logiczne rozwiazania, ale dobrze mi sie to czyta i notuje co mi sie spodoba, zeby je pózniej wykorzystac.
Szkoda, ze nia ma tu wiecej lasek. Razniej byłoby sie nawzajem motywowac
Ja za bardzo nie wiem jak to robic, zwłaszcza motywowac kogos pozytywnie, bo w motywowaniu negatywnym to mnie wytrenowała mamunia moja
Niestety. No, ale co robic? Moze posłuze sie obrazkiem ![]()
Też tak mam:/
Zawsze jak biorę się za ćwiczenia odchudzające to przysięgam sobie,że nie będę słodyczy jadła....ale nie potrafię się im oprzeć.
Dziś przygotowuję się do diety 13-dniowej.I zastanawiam się czy przez te 13 dni będę w stanie wytrwać:)
Witam drogie Kobietki ![]()
Niestety i mnie czeka dieta i odchudzanie, trochę kg za dużo ostatnio waga wskazuje no i brak motywacji żeby coś z tym zrobić
co polecacie na początek? sama dieta wystarczy czy też od razu wziąć się za ćwiczenia? W grupie mam nadzieję że będzie łatwiej o efekty bo wsparcie jest mi niezbędnie potrzebne, tym bardziej że zależy mi na szybkich wynikach.
Waga w tej chwili to 63 kg
((
214 2013-02-12 23:09:30 Ostatnio edytowany przez monisia234561 (2013-02-12 23:10:23)
ja również mogę się przyłączyć. Odchudzam się od 5 dni dopiero. Startuje z wagą 57 kg przy wzroście 164cm. Ogólnie najbardziej zależy mi na zrzuceniu zbędnych cm z ud i brzucha. A Wy??
Witam nowe osoby:):):)
Też tak mam:/
Zawsze jak biorę się za ćwiczenia odchudzające to przysięgam sobie,że nie będę słodyczy jadła....ale nie potrafię się im oprzeć.
Dziś przygotowuję się do diety 13-dniowej.I zastanawiam się czy przez te 13 dni będę w stanie wytrwać:)
Hm..dieta 13 dniowa? Co to za twór? Napisz coś więcej proszę...
ja również mogę się przyłączyć. Odchudzam się od 5 dni dopiero. Startuje z wagą 57 kg przy wzroście 164cm. Ogólnie najbardziej zależy mi na zrzuceniu zbędnych cm z ud i brzucha. A Wy??
Cześć. Wydaje mi się że przy Twojej wadze to tylko ćwiczenia pomogą zgubić centymetry. Chyba,że niewele chcesz się pozbyc... Jaką dietkę stosujesz od 5 dni?
Witam drogie Kobietki
Niestety i mnie czeka dieta i odchudzanie, trochę kg za dużo ostatnio waga wskazuje no i brak motywacji żeby coś z tym zrobićco polecacie na początek? sama dieta wystarczy czy też od razu wziąć się za ćwiczenia? W grupie mam nadzieję że będzie łatwiej o efekty bo wsparcie jest mi niezbędnie potrzebne, tym bardziej że zależy mi na szybkich wynikach.
Waga w tej chwili to 63 kg((
W grupie zawsze rażniej:) Masz już na myśli jakąś konkretną dietkę?
No w weekend zaszalałam troche z jedzeniem
No, ale co zrobic, człowiek nie maszyna
![]()
Dzis biegałam przez 20 minut + 5 minut rozgrzewki + ćwiczenia. Jutro miałam isc na basen, ale zapomniałam, ze ide do dentysty na wymiane plomb. Za to w środe mam test w szkole wiec dzis i jutro bede sie przygotowywac. W środe bede biegać przez 15 minut + 5 minut rozgrzewki, w czwartek basen po szkole, a w piatek 25 minut biegania + 5 minut rozgrzewki + cwiczenia, potem dwa dni przerwy i od poniedziałku od nowa
Z jednej strony szkoda, ze trzeba sie tu kryc z linkami, no ale spam tez nie jest fajny. Strona, która chciałam Ci pokazać to "blog" Jakuba Ujejskiego, koles ma fisia na punkcie bycia produktywnym oraz ma duzo ciekawych pomysłów na temat jak lepiej zorganizowac sobie zycie, na temat nawyków, produktywnosci i systemu motywowania. Niby nic nadzwyczajego i w wiekszosci sa to logiczne rozwiazania, ale dobrze mi sie to czyta i notuje co mi sie spodoba, zeby je pózniej wykorzystac.Szkoda, ze nia ma tu wiecej lasek. Razniej byłoby sie nawzajem motywowac
Ja za bardzo nie wiem jak to robic, zwłaszcza motywowac kogos pozytywnie, bo w motywowaniu negatywnym to mnie wytrenowała mamunia moja
Niestety. No, ale co robic? Moze posłuze sie obrazkiem
http://motywatory.ruszamysie.pl/system/ … 1353760027
Hi hi chciałaś więcej lasek to masz...Co słychać łobuzie? Tak myślaalm nad tymi weekendami z pizzą i alk... Cały tydzień bidulko się oszczędzasz a potem nadrabiasz...i to błędne koło bo troszkę zleci a potem do góry. Ja robię dokładnie to samo i kurcze strasznie mnie to już męczy.
monisia234561 napisał/a:ja również mogę się przyłączyć. Odchudzam się od 5 dni dopiero. Startuje z wagą 57 kg przy wzroście 164cm. Ogólnie najbardziej zależy mi na zrzuceniu zbędnych cm z ud i brzucha. A Wy??
Cześć. Wydaje mi się że przy Twojej wadze to tylko ćwiczenia pomogą zgubić centymetry. Chyba,że niewele chcesz się pozbyc... Jaką dietkę stosujesz od 5 dni?
W sumie to nic specjalnego
Ograniczyłam porcje jedzenia jem dużo owoców warzyw. Nie jem po 18. Do tego biorę tabletki linea detox żeby trochę oczyścić organizm z toksyn.Na razie straciłam po 1 cm z obwodu od. Brzuszek też minimalnie. Chcę zrzucić 7 kg.Chcę dojść do swojej wagi sprzed ciaży i po porodzie czyli tak 49-50 kg.Wtedy było super teraz patrzec na siebie nie mogę. Mój tryb życia nie pozwala mi na ćwiczenia dlatego nie ćwiczę prawie w ogóle.Jedynie motylkiem uda.
Agajaga
Dieta 13 dniowa inaczej nazywana jest też dietą kopenhaską.Dieta ta w dużym stopniu wyniszcza organizm dlatego można ją stosowac tylko co 2 lata.
Jest to bardzo ścisła dieta.Ale dzięki Niej w 13 dni można zrzucić PODOBNO nawet 10kg.Z tym,że potem trzeba się BAAARDZO pilnować przed efektem jojo.Mojego narzeczonego siostra zastosowała tą dietę,w ciągu 2 tygodni schudła 7kg.Niestety nie był w stanie potem utrzymywać tej wagi i przytyła prawie ze zdwojoną siłą,że tak to ujmę.
Opis diety:
DZIEŃ 1 i 8
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: 2 jajka na twardo, gotowany szpinak , pomidor
obiad: duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną
DZIEŃ 2 i 9
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną
obiad: plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego
DZIEŃ 3 i 10
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru, grzanka
lunch: gotowany szpinak, świeży owoc, pomidor
obiad: plaster szynki, 2 gotowane jajka, sałata z olejem i cytryną
DZIEŃ 4 i 11
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: tarta marchewka, jajko na twardo, twarożek naturalny
obiad: sałatka owocowa, 2-3 szklanki jogurtu naturalnego
DZIEŃ 5 i 12
śniadanie: duża tarta marchew z cytryną
lunch: duża chuda ryba
obiad: befsztyk, sałata i brokuły
DZIEŃ 6 i 13
śniadanie: kubek czarnej kawy i kostka cukru
lunch: kurczak, sałata z olejem i cytryną
obiad: 2 jajka na twardo, duża marchewka
DZIEŃ 7
śniadanie: kubek herbaty bez cukru
lunch: kawałek chudego grillowanego mięsa
obiad: nic
Jak widać w powyższym rozkładzie jedzonka....trzeba nieźle się nagłodzić:P Ze względu na prawie murowany efekt jojo chyba zrezygnuję z tego pomysłu i zaciągnę się do ćwiczeń i zwykłego organiczenia jedzenia:)
P.S.
Tak czytam niektóre wypowiedzi.... przy wzroście 164cm 57kg to chyba nie jest dużo....a waga 50kg to już chyba nawet za mało-przynajmniej dla mnie.
Ja mam 167cm i ważę 66kg.Tyle,że ma doś szerokie biodra i chciałabym tylko kilka cm zgubić.
Właśnie o to chodzi, że nie mogę się zdecydować na żadną konkretną dietę bo kocham jedzenie i gotowanie i nie potrafię sobie niczego odmówić
od wczoraj zaczęłam po prostu ograniczać ilościowo posiłki tzn. porcję śniadania i obiadu zmniejszyłam w zasadzie o połowę, a kolację zastąpiłam zieloną herbatką, którą uwielbiam
chce tak spróbować przez tydzień i zobaczyć czy będzie jakiś efekt. Nie mam dużo do zrzucenia ( tak końcowy efekt -6 kg by mnie zadowolił) dlatego chciałabym się bardziej skupić na ukształtowaniu sylwetki. Wczoraj wieczorem ściągnęłam sobie aplikacje na telefon z A6W na najbliższe 40 dni, ale jeszcze nie zaczęłam ćwiczyć:(
Agajaga napisał/a:monisia234561 napisał/a:ja również mogę się przyłączyć. Odchudzam się od 5 dni dopiero. Startuje z wagą 57 kg przy wzroście 164cm. Ogólnie najbardziej zależy mi na zrzuceniu zbędnych cm z ud i brzucha. A Wy??
Cześć. Wydaje mi się że przy Twojej wadze to tylko ćwiczenia pomogą zgubić centymetry. Chyba,że niewele chcesz się pozbyc... Jaką dietkę stosujesz od 5 dni?
W sumie to nic specjalnego
Ograniczyłam porcje jedzenia jem dużo owoców warzyw. Nie jem po 18. Do tego biorę tabletki linea detox żeby trochę oczyścić organizm z toksyn.Na razie straciłam po 1 cm z obwodu od. Brzuszek też minimalnie. Chcę zrzucić 7 kg.Chcę dojść do swojej wagi sprzed ciaży i po porodzie czyli tak 49-50 kg.Wtedy było super teraz patrzec na siebie nie mogę. Mój tryb życia nie pozwala mi na ćwiczenia dlatego nie ćwiczę prawie w ogóle.Jedynie motylkiem uda.
Czyli zdrowe podejście do diety...CHWALI SIĘ:)
Agajaga
Dieta 13 dniowa inaczej nazywana jest też dietą kopenhaską.Dieta ta w dużym stopniu wyniszcza organizm dlatego można ją stosowac tylko co 2 lata.
Jest to bardzo ścisła dieta.Ale dzięki Niej w 13 dni można zrzucić PODOBNO nawet 10kg.Z tym,że potem trzeba się BAAARDZO pilnować przed efektem jojo.Mojego narzeczonego siostra zastosowała tą dietę,w ciągu 2 tygodni schudła 7kg.Niestety nie był w stanie potem utrzymywać tej wagi i przytyła prawie ze zdwojoną siłą,że tak to ujmę.
Opis diety:DZIEŃ 1 i 8
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: 2 jajka na twardo, gotowany szpinak , pomidor
obiad: duży befsztyk, sałata z olejem i cytrynąDZIEŃ 2 i 9
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: duży befsztyk, sałata z olejem i cytryną
obiad: plaster szynki, 2-3 szklanki jogurtu naturalnegoDZIEŃ 3 i 10
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru, grzanka
lunch: gotowany szpinak, świeży owoc, pomidor
obiad: plaster szynki, 2 gotowane jajka, sałata z olejem i cytrynąDZIEŃ 4 i 11
śniadanie: kubek kawy i kostka cukru
lunch: tarta marchewka, jajko na twardo, twarożek naturalny
obiad: sałatka owocowa, 2-3 szklanki jogurtu naturalnegoDZIEŃ 5 i 12
śniadanie: duża tarta marchew z cytryną
lunch: duża chuda ryba
obiad: befsztyk, sałata i brokułyDZIEŃ 6 i 13
śniadanie: kubek czarnej kawy i kostka cukru
lunch: kurczak, sałata z olejem i cytryną
obiad: 2 jajka na twardo, duża marchewkaDZIEŃ 7
śniadanie: kubek herbaty bez cukru
lunch: kawałek chudego grillowanego mięsa
obiad: nicJak widać w powyższym rozkładzie jedzonka....trzeba nieźle się nagłodzić:P Ze względu na prawie murowany efekt jojo chyba zrezygnuję z tego pomysłu i zaciągnę się do ćwiczeń i zwykłego organiczenia jedzenia:)
Ja nie dałabym rady tak przez 13 dni ale trzymam kciuki chociaż uważam,że to niezdrowo:)
Zawsze gdy zaczynam sie odchudzać trwa to krótki czas bo potem się "poddaję" i sięgam po zakazane rzeczy... denerwuje mie to w sobie, szczególnie że potrafię schudnąć przy ćwiczeniach i diecie jednak po krótkim czasie nie udaje się to:( tak samo z ćwiczeniami...:( nienawidzę siebie za to, zawsze obiecuję sobie że ponownie zacznę od jutra ale jak dopada mnie wilczy apetyt wymiękam:( da się to jakoś zmienić??
Kiedyś widziałam program o amerykańskich grubasach, takich co to już z łóżka nie mogą wychodzić. Jedna osoba powiedziała, że społeczeństwo ponosi winę za to, że jest tak stuczona, to społeczeństwo jest winne modą na odchudzanie. Ona całe życie się odchudzała - 5 kg schudła, a potem przybierała 10-15 kg, a gdyby nie odchudzała się, to by nie miała takiego problemu. ![]()
Z odchudzaniem wiąże się jeszcze jeden poważny problem to nie jest tylko dieta na 2-3 miesiące, które jakoś się przetrwa, chodzi o zmianę swojego podejścia do życia, nastawienia do jedzenia, potem też musisz inaczej się odżywiać, by utrzymać nową wagę, inaczej spotka cię efekt jo-jo
Polub siebie, po co Ci to odchudzanie?
Tak długo jak nie będziesz wiedziała, po co chesz się odchudzić, tak długo nie będziesz miała motywacji, ku temu,... no bo po co? ![]()
Sanda, też właśnie chciałam zacząć tą dietą! Możemy razem się wspierać ![]()
228 2013-02-16 16:24:43 Ostatnio edytowany przez TrzyKostkiLodu (2013-02-16 16:33:43)
Witam laski ![]()
U mnie jakos leci
Waga w okolicy 57,3 zmierzyłam obwody i nie wiem czy sie pomyliłam, czy cos jednak sie dzieje dobrego, ale w niektórych partiach ciała mam niższy wynik niz poprzedni - w talii, brzuch (dolna czesc + boczki), biodra. Samopoczucie mam nawet bardzo dobre
W nastepnym tygodniu dorzucam jeszcze jeden trening.
Poniedziałek
5 minut rozgrzewki, 25 minut biegania (9km/h) + ćwiczenia
Wtorek
5 minut rozgrzewki, 30 minut biegania (9km/h)
Środa
Basen (około 40 minut) pływanie przeplatane z relaksem w hot tub (nie wiem jak to sie nazywa, moze jacuzzi
)
Czwartek
5 minut rozgrzewki, 15 minut biegania (9km/h) + cwiczenia
Piątek
5 minut rozgrzewki, 30 minut biegania (9km/h)
Będzie ostro ![]()
Dziś i jutro mam przerwe w bieganiu wiec wskocze dzis na rower, pewnie nici z wieczornego sexu, bo pewnie nieźle obiję sobie małą xD
Wpadłam tez na pomysł z wydrukowaniem sobie jakichś motywujących haseł. Dwie kartki przylepie sobie na ścianie w łazience, zeby z rana sobie poczytac i podbudować swój zapał
No i dwie koło biurka (ale te akurat zwiazane z nauką).
Ogólnie musze przyznac, ze jestem z siebie dumna ![]()
Uwazam zazwyczaj na to co jem, no ale mam te swoje momenty ;P W piątek wyrzuciłam tabliczke czekolady i jakies czekoladki - co jakis czas mnie kusiło, w nocy jak mnie ssało, połknąć jedna. Przestałam pić piwo, ograniczyłam alkohol jedynie do piątków i sobót, no i ta pizza w piatek wieczorem nadal jest w moim menu
Popracuje jeszcze nad tym, ale troche pózniej, bo nie chce na siebie za duzo brac i za bardzo pościć.
Ekspertem w dziedzinie nie jestem, ale polecam właczyc do planu jakies ćwiczenia lub jakakolwiek aktywnosc, zaplanowac sobie w ciagu tygodnia pore (nie musi to byc codziennie-przynajmniej na poczatku nie szalec, bo mozna sie zniechecic) i robic cos, jezeli życiowy grafik Wam pozwala, to robic to "cos" o tej samej porze, po tych samych czynnosciach, np. po szkole, po pracy, po czyms tam - po jakims czasie zamieni sie w nawyk i bedzie łatwiej. Poprosic o pomoc rodzine, chłopaka, meza, rodziców, rodzenstwo, zeby np. w czyms Was wyreczyli (jezeli ułatwi to Wam znalezienie czasu na aktywność), warto równiez pamietac o rewanżu.
Łapmy tego byka za rogi! I pamietajcie o cierpliwosci, bo przeciez nie dorobiłyśmy sie nadwagi w tydzien
Podobno w zrzuceniu nadwagi pomaga równiez prowadzenie dzienniczka - zapisujemy co dokładnie jemy, o jakich porach itd. Dzieki temu mozemy zauwazyc pewnie tendencje, nad którymi mozemy pracowac, by zmienic je na zdrowsze, a moze dopiero wtedy zauwazymy ile jedzenia pochłaniamy.
Aby pozbyc sie 1 kg tłuszczu musimy spalic 7 000 kalorii
To sporo roboty ![]()
Palmy ten tłuszcz niech aż skwierczy! ![]()
Edit: Chciałam jeszcze dodac, ze zaczełam wspinac sie po schodach, obrażam sie od teraz na róznego rodzaju windy i mowie im "NIE"!
Nie jest to co prawda 30 pietrowy budynek, no ale tu schody, tam schody i jakos zawsze to do przodu o kilka kalorii ![]()
Witajcie Kochane.Kilka dni temu napisałam że jestem na diecie i startowałam z wagą 57 kg ale okazało się że ta kochana waga teściowej zaniża więc im więcej ktoś waży tym wiecej ona zaniża
Także okazało się iż waze 60,9 kg przy wzroście 164cm. Załamałam sie normalnie. Od 3 dni jestem na diecie 1000 kalorii i waga po malutku spada. 15.02 ważyłam 60,9kg 16.02- 60,1 kg a dziś tj 17.02 59,6kg także po malutku do celu
Cel 50kg ![]()
Moim celem równiez jest waga 50 kg
Waze obecnie 57,3 przy wzroscie 158 cm. Planuje do czerwca wazyc 53 kg, a do wrzesnia 50 kg
Ja przede wszystkim postawiłam na cwiczenia, nie szaleje az tak z dieta, bo boje sie efektu jojo i musze miec tez energie by cwiczyc. Gdybym miała duza lub bardzo duza nadwage to przede wszystkim zmieniłabym diete, ale równiez zaczeła sie ruszac. Ruch nie dosc, ze wspomaga odchudzanie to jeszcze poprawia samopoczucie, no przynajmniej w moim przypadku.
Ciesza mnie moje małe osobiste sukcesy, np. wczoraj jezdziłam godzine na rowerze, zrobiłam 15 km
Pomimo tego, ze wiało i było zimno, byłam zmeczona, ale zadowolona. Dzis poszaleje troche z A6W ![]()
Moze wydaje sie, ze troche przesadzam z ta aktywnoscia, ale ja po prostu jestem juz zmeczona swoja bezczynnoscia, narzekaniem, ze niby prawidłowo sie odzywiam, a efektów brak. Co innego mi pozostało niz tylko zdenerwowac sie i ruszyc w koncu te swoje leniwe cztery litery?
231 2013-02-17 13:35:10 Ostatnio edytowany przez monisia234561 (2013-02-17 14:12:37)
Ja ważyłam 51 kg jak zaszłam w ciążę a 61 kg do porodu dlatego przeraziło mnie 60,9 kg. Ja zbytnio nie ćwiczę bo mi na to czas nie pozwala. Jedyne co to twister i motylek 300-500 powtórzeń dziennie. Jem prawie wszystko co wcześniej. Z tym że małe porcje. Nie podjadam między posiłkami. Liczę kalorie nie jem panierki do kotletów ryb itp. Ziemniaków i białego pieczywa też nie. Ostatni posiłek max o godzinie 18.
Centymetrowo i wagowo po 3 dniach wygląda tak:
Wzrost: 164 cm
data 14.02 data 17.02 po 3 dniach
waga: 60,9 kg waga: 59,6 kg 1,3 kg na minusie
udo: 56 cm udo: 55 cm 1 cm na minusie
łydka: 34,5 cm łydka: 33 cm 1,5 cm na minusie
biodra: 96,5 cm biodra: 96 cm 0,5 cm na minusie (troszkę mało)
brzuch: 86 cm brzuch: 84 cm 2 cm na minusie
talia: 76 cm talia: 71 cm 5 cm na minusie
3 dni i różnica już jest
dodam iż 29.01 moje uda miały po 57 cm.
TrzyKostkiLodu a u Ciebie jak centymetrowo teraz wygląda??
waga: 57,3 kg
udo: 52 cm
łydka: 35 cm
biodra: 94 cm
brzuch: 84 cm
talia: 72 cm
![]()
waga: 57,3 kg
udo: 52 cm
łydka: 35 cm
biodra: 94 cm
brzuch: 84 cm
talia: 72 cm
Zazdroszczę ud
Ale ładnie w dół idziesz ![]()
Dzięki
U Ciebie tez sie coś rusza, oby tak dalej!
Damy radę ![]()
Teraz lece pobiegac, a potem obejrze sobie podczas obiadu najnowszy odcinek Walking Dead
Nie moge sie doczekac ![]()
waga: 57,3 kg
udo: 52 cm
łydka: 35 cm
biodra: 94 cm
brzuch: 84 cm
talia: 72 cm
Wow!!!Super:) ale się zawzięłaś no no... gratuluję
Dzięki
Mój trening nareszcie nabiera tempa, wiec jest szansa w czerwcu na 53 kg
Własnie czytałam na temat jazdy na rowerze, same zalety!
Troche boje sie, ze rozbuduja mi sie miesnie łydek, ale mysle, ze dobrym pomysłem bedzie wrzucic w niedzielny grafik przynajmniej godzine jazdy na rowerze.
Po piątkowo-sobotnim obżarstwie (pizza i czosnkowe pyszne paluszki chlebowe
cholerka) i pijastwie warto bedzie wyjeździć te kalorie. O dziwo nie miałam zadnych zakwasów po ostatnim razie
Jak tam u Was przebiega walka? ![]()
Ja wczoraj przyszalałam. Mój mąż kupił pizzę i wciągnęłam prawie połowę.Także jak na obiad zjadłam to kolacji już nawet nie tknęłam dzisiaj sniadanie zjadłam dopiero. Także przekroczyłam limit kalorii na wczorajszy dzień. Jestem na diecie 1000 kalorii więc przekroczyłam o 212 kalorii.Nie jest to aż tak dużo. Ćwiczyłam wczoraj żeby spalić pizzę
ogólnie waga stoi w miejscu 59,6 kg. Mąż mnie zaskoczył bo mówi że ładnie wyszczuplały mi boczki mam wcięcie w talii nie jestem już taka kwadratowa jak to ujął. Ja też widzę różnicę. Uda to taka różnica ze tylko centymetrowo widzę a wizualnie dla mnie różnicy nie ma a już w sumie 2 cm mniej.
Nie boisz sie efektu jojo? Masz jakis plan po zakoczeniu diety?
Oczywiście że obawiam się jojo. Jak osiągnę swoją wagę docelową to bede zwiększać co tydzień ilość kalorii o 100 aż dojdę do 1500 kalorii dziennie i będę się tego trzymała. Wtedy jojo nie powinno być
a Ty jaki masz plan na później?
Agajaga a jak u Ciebie efekty?
Zrzuce do czerwca 4 kg
Czyli bede wazyc 53 kg, a pózniej zrzuce kolejne 3 kg, moja wymarzona waga, która miałam przez wiele lat to 50 kg. Mysle, ze te ostatnie trzy mogą byc nie lada wyzwaniem. Gdy osiagne 50 kg nadal bede sie ruszac i aktywnie spedzac czas, bo po pierwsze pomoze mi to utrzymac wagę, a po drugie myślę, że jest to swietny rodzaj terapii (lepiej sie po tym czuje) a jest to dla mnie bardzo wazne, zwłaszcza, ze mam skłonnosci do depresji i ogolnie walcze z niskim poczuciem własnej wartosci. Poza tym, podobno wykonujac systematycznie jakies zadania (w tym aktywnosc fizyczna) wpływa to na inne aspekty zycia, a akurat jestem na takim etapie, ze chce zmienic swoje zycie i mam dosc uzalania sie nad sobą. ![]()
To trzymam kciuki za Ciebie. Na pewno Ci się uda zrzucić nadprogramowe kg. Ja bym chciała biegać bo kiedyś biegałam na zawodach zawsze miejsce na podium
w 2006 roku moja kariera że tak to ujmę legła w gruzach. Zanik chrzastki stawowej leki zastrzyki na koniec operacja. To był mój koniec
załamałam się. Nie wolno mi biegać jeździć rowerem. Nic co obciążałoby stawy. Na razie druga nogą "milczy" ale i jej operacja nie ominie.
Macie może jakieś ćwiczenia niezbyt czasochłonne na zewnętrzną stronę ud?? Wewnętrzną stronę ud ćwiczeń na motylkiem czy jak kto woli agrafką.
Hej dziwczynki. Jeżeli chodzi o efekty to ważyć się będę na koniec miesiąca bo wkurza mnie walka o parę dkg. Postanowilam...ważę się raz w miesiącu.
Jak tam dieta Aga? No i samopoczucie? Troche lepiej?
246 2013-02-19 18:35:08 Ostatnio edytowany przez Agajaga (2013-02-19 18:42:26)
Jak tam dieta Aga? No i samopoczucie? Troche lepiej?
Cześć Kosteczko:):):)samopoczucie do bani,dieta do bani i coraz częściej zastanawiam się nad ukaraniem samej siebie jakąś super ekstremalną dietką kilkunaastodniową. Bardzo potrzebuję zmian a nie mam cierpliwości czekać. Tak wiem...to co napisałam to glupota ale jestem już bardzo zmęczona tym wszystkim i muszę odzyskać kontrolę a nie wiem jak.
Doszlo do tego,że nie jestem w stanie wysluchać zdania do końca jak z kimś rozmawiam bo mam ochotę krzyczeć i bić!!!!! Jestem tak zaje...nakręcona,że zabijam wzrokiem. Mięsnie mi się napinają i czuję,że wybuchnę jak ktoś coś do mnie mówi. I lepiej niech mówi po mojemu bo inaczej katastrofa. Jest tak żle,że sama ze sobą nie wytrzymuję. Chyba czas pójść po pomoc ale jak sobie pomyślę,że mam komuś opowiadać co się ze mną dzieje to dostaje gorączki!!!! A niech mnie lekarz zapyta z czym pani do mnie przyszła to....jak by to ująć...to...kur..zabije!!! To tak w paru zdaniach co u mnie a co u Ciebie?
Oj Aga widzę nastawienie nie ciekawe.A jakiej diety Ty kochana stosujesz że uważasz ze efektów brak?? Ja postanowiłam ważyć się raz na tydzień bo takie wchodzenie codziennie na wagę mnie wykańcza.Efekt niby jest bo widać poprawę sylwetki ale kg stoją w miejscu.Nadal 59,6 kg. Załamka. Nadal tkwię na diecie 1000 kalorii choć już mnie męczy to liczenie kalorii myślenie o tym co mogę zjeść a co jest zbyt kaloryczne. Chcę schudnąć ale to tak długo trwa ![]()
Oj Aga widzę nastawienie nie ciekawe.A jakiej diety Ty kochana stosujesz że uważasz ze efektów brak?? Ja postanowiłam ważyć się raz na tydzień bo takie wchodzenie codziennie na wagę mnie wykańcza.Efekt niby jest bo widać poprawę sylwetki ale kg stoją w miejscu.Nadal 59,6 kg. Załamka. Nadal tkwię na diecie 1000 kalorii choć już mnie męczy to liczenie kalorii myślenie o tym co mogę zjeść a co jest zbyt kaloryczne. Chcę schudnąć ale to tak długo trwa
Jeżeli chodzi o moją dietę to..no cóż..wpadłam w błędne koło znowu! dwa trzy dni odżywiam się zdrowo a potem rzucam się na wszystko co mam pod ręką. To się nawet fachowo nazywa..kompulsywne objadanie się..niestety straciłam już nad tym kontrolę. Szkoda gadać. Już raz przez to przechodziłam i teraz jestem przerazona tym co mnie czeka.
monisia234561 napisał/a:Oj Aga widzę nastawienie nie ciekawe.A jakiej diety Ty kochana stosujesz że uważasz ze efektów brak?? Ja postanowiłam ważyć się raz na tydzień bo takie wchodzenie codziennie na wagę mnie wykańcza.Efekt niby jest bo widać poprawę sylwetki ale kg stoją w miejscu.Nadal 59,6 kg. Załamka. Nadal tkwię na diecie 1000 kalorii choć już mnie męczy to liczenie kalorii myślenie o tym co mogę zjeść a co jest zbyt kaloryczne. Chcę schudnąć ale to tak długo trwa
Jeżeli chodzi o moją dietę to..no cóż..wpadłam w błędne koło znowu! dwa trzy dni odżywiam się zdrowo a potem rzucam się na wszystko co mam pod ręką. To się nawet fachowo nazywa..kompulsywne objadanie się..niestety straciłam już nad tym kontrolę. Szkoda gadać. Już raz przez to przechodziłam i teraz jestem przerazona tym co mnie czeka.
heh..jak tak czytam to co sama napisałam to dochodzę do wniosku,że chyba powinnam zmienić forum na te z depresją.
To nie dobrze. Nie masz kogoś kto mógłby Cię zmotywować do odchudzania?? Mój mąż np. mówi mi że widzi efekty i to mnie trochę motywuje do dalszej walki z tłuszczykiem. Mi jest najtrudniej w momentach gdy jesteśmy gdzieś w gościach i są słodycze na stole to aż mnie ściska ale staram się panować nad tym. Może spróbuj sama sie motywować że nie chcesz znów przez to przechodzić wyglądać tak jak wyglądałaś.Może to pomoże Ci sie zmotywować. Ja dzisiaj nie wytrzymałam i z samego rana jak wstałam weszłam na wagę i się zdziwiłam równe 59 kg
więc już 1,9 kg w dół. To też mnie motywuje.
251 2013-02-20 11:22:41 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-02-20 11:24:26)
Diety całe życie nikt nie będzie stosował
Proponuje zacząć od zrezygnowania z jedzenia chipsów, picia napojów gazowanych i zacząć słodzić herbatę/kawę jedną łyżeczką cukru albo w ogóle ( mówię to oczywiście z własnego doświadczenia). Jeść proponuje to co dotychczas, bo ty najlepiej wiesz co lubisz i co twój organizm przyjmuje (oczywiście wszystko z głową
, no i pokochaj wodę mineralną niegazowaną (różne odmiany). W międzyczasie 20 przysiadów dziennie to nie tak dużo, a bardzo dobre efekty widać po miesiącu
Do tego możesz dołączyć od 30 do 50 brzuszków dziennie i lekkie ćwiczenia rozciagające (sobotę i niedziele ustaw sobie jako dni wolne od ćwiczeń:)
Człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, naprawdę
Jeśli nastawisz się do tego pozytywnie, będziesz to robić automatycznie, nie mogąc się bez tego obyć
życzę powodzenia ![]()
Co do moich motywacji od paru ładnych lat są nimi thinspiracje w necie
czyli zdjęcia płaskich brzuszków, zgrabnych nóg itd. Często miałam je na tapecie w laptopie albo w telefonie. Naprawdę motywujące ![]()
Diety całe życie nikt nie będzie stosował
Proponuje zacząć od zrezygnowania z jedzenia chipsów, picia napojów gazowanych i zacząć słodzić herbatę/kawę jedną łyżeczką cukru albo w ogóle ( mówię to oczywiście z własnego doświadczenia). Jeść proponuje to co dotychczas, bo ty najlepiej wiesz co lubisz i co twój organizm przyjmuje (oczywiście wszystko z głową
, no i pokochaj wodę mineralną niegazowaną (różne odmiany). W międzyczasie 20 przysiadów dziennie to nie tak dużo, a bardzo dobre efekty widać po miesiącu
Do tego możesz dołączyć od 30 do 50 brzuszków dziennie i lekkie ćwiczenia rozciagające (sobotę i niedziele ustaw sobie jako dni wolne od ćwiczeń:)
Człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, naprawdę
Jeśli nastawisz się do tego pozytywnie, będziesz to robić automatycznie, nie mogąc się bez tego obyć
życzę powodzenia
Co do moich motywacji od paru ładnych lat są nimi thinspiracje w necie
czyli zdjęcia płaskich brzuszków, zgrabnych nóg itd. Często miałam je na tapecie w laptopie albo w telefonie. Naprawdę motywujące
Jeżeli o mnie chodzi to nie jem chipsów,nie piję gazowanych napoi zjadam max 1 ciastko na 2 dni. Herbate słodzę 2 łyżeczki. Jestem na diecie dzisiaj 8 dzień i 1,9kg mniej takze motywacja jest i nie zamierzam z tej diety rezygnować.Nie chodzę głodna i to sie dla mnie liczy.Jem kilka posiłków dziennie nie jem po 18. Jak osiągnę wagę 50 kg będę jadła dziennie 1500kcal. I jakoś mnie to nie przeraża ![]()
Diety całe życie nikt nie będzie stosował
Proponuje zacząć od zrezygnowania z jedzenia chipsów, picia napojów gazowanych i zacząć słodzić herbatę/kawę jedną łyżeczką cukru albo w ogóle ( mówię to oczywiście z własnego doświadczenia). Jeść proponuje to co dotychczas, bo ty najlepiej wiesz co lubisz i co twój organizm przyjmuje (oczywiście wszystko z głową
, no i pokochaj wodę mineralną niegazowaną (różne odmiany). W międzyczasie 20 przysiadów dziennie to nie tak dużo, a bardzo dobre efekty widać po miesiącu
Do tego możesz dołączyć od 30 do 50 brzuszków dziennie i lekkie ćwiczenia rozciagające (sobotę i niedziele ustaw sobie jako dni wolne od ćwiczeń:)
Człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja, naprawdę
Jeśli nastawisz się do tego pozytywnie, będziesz to robić automatycznie, nie mogąc się bez tego obyć
życzę powodzenia
Co do moich motywacji od paru ładnych lat są nimi thinspiracje w necie
czyli zdjęcia płaskich brzuszków, zgrabnych nóg itd. Często miałam je na tapecie w laptopie albo w telefonie. Naprawdę motywujące
Nie wiem do kogo pisałaś ale ustosunkuję się do Twojej wypowiedzi:) Piję bardzo dużo wody mineralnej, wogóle nie słodzę a chipsy widzę raz na pół roku. Niestety gubią mnie słodycze i jedzenie smażone za które mogłabym zabić. Jednak nie to jest najgorsze. Przy kompulsywnym objadaniu się nie jest ważne co jesz tylko ile. Naprawdę obraz nędzy i rozpaczy! Ja często nawet nie czuję smaku jedzenia:(:(:( Co do ćwiczeń to bardzo bym chciała ale nie potrafię się zmusić niestety a często nie mam czasu nawet ugotować a co dopiero ćwiczyć. Wszystko co napisałaś to mądre rady i napewno warto tak właśnie się odżywiać niestety u mnie problem jest troszkę głębszy. Jeżeli pisałaś do mnie to dzięki a jak nie to też dzięki:)Pozdrawiam
To nie dobrze. Nie masz kogoś kto mógłby Cię zmotywować do odchudzania?? Mój mąż np. mówi mi że widzi efekty i to mnie trochę motywuje do dalszej walki z tłuszczykiem. Mi jest najtrudniej w momentach gdy jesteśmy gdzieś w gościach i są słodycze na stole to aż mnie ściska ale staram się panować nad tym. Może spróbuj sama sie motywować że nie chcesz znów przez to przechodzić wyglądać tak jak wyglądałaś.Może to pomoże Ci sie zmotywować. Ja dzisiaj nie wytrzymałam i z samego rana jak wstałam weszłam na wagę i się zdziwiłam równe 59 kg
więc już 1,9 kg w dół. To też mnie motywuje.
Sama motywacja to mało w moim przypadku ale staram się jak mogę. Dziś jeszcze nie grzeszyłam i czuję się dobrze. Ale Tobie dobrze idzie...trzymaj tak dalej:):):)
Wiesz Kochana ja do niedawna miałam tak że jak zaczynałam jeść to nie mogłam przestać jak coś mi smakowało. Jadłam i jadłam później z przejedzenia wymiotowałam. Podjadałam między posiłkami. Na raz duża paczka cebulowych chipsów. Paczka ciastek czy tabliczka czekolady. Jak mi trudno było z tego zrezygnować ale udało mi się. Teraz jak kupuje córce chrupki to nawet jednego nie ziem ale ślinka mi leci jak widzę.
Od 18 też długi czas nie jadłam, pomijając wypady ze znajomymi np na pizze
Wszystko co napisałam jest oparte na moim doświadczeniu
Ja np ważąc 58 kg miałam zbyt duży brzuch i piersi, bo mam taka sylwetkę, że jak się zaniedbam to tłuszcz osiada w tych miejscach
a ważąc 50 wyglądam idealnie jak dla mnie hehe i nie spotkałam się z negatywnymi opiniami, że np wyglądam kościsto. Ale np ty ważąc 58 możesz wyglądać jak ja ważąca 50 kg, tak więc nie należy sugerować się masą ciała innych.
Co do problemu z ćwiczeniami, ja również miałam duży problem z mobilizowaniem się, ale niestety nikt nie powiedział, że poczatki są łatwe. Jeśli chcesz wyglądać jak "księżniczka" najpierw musisz napocić się jak świnia ;p Miałam tak, że ćwiczyłam tydzień systematycznie, a póŹniej nagle przestawałam, bo wypadł jakiś zabiegany dzień i nie miałam czasu i kolejny tydzień przemijał bez ćwiczeń, ale nie było tak, że się załamywałam z tego powodu, tylko mobilizowałam się i wracałam do tego, starając się nie przerywać tego. I tak doszło do tego, że stało się to dla mnie codziennością, zwykłym zajęciem, przyjemnością, aby zacząć dzień rozciągnieta i ożywiona ćwiczeniami
Co do jedzenia to praktycznie niczego sobie nie odmawiam ![]()
Ja uwazam, (odnosnie cwiczen) ze duzo zalezy od motywacji, postawienia sobie celu, do którego sie dąży oraz znalezieniu takiego rodzaju aktywnosci, który bedzie sprawiał nam przyjemnosc.
Ja wybrałam bieganie i jestem zadowolona z tego jak działa to na moją psychikę, efekty wizualne nie są jeszcze powalające, ale idę w dobrym kierunku ![]()
Ostatnio natrafiłam na filmik na youtube z Willem Smithem na temat biegania i czytanie ksiazek ![]()
?The keys to life are running and reading. When you're running, there's a little person that talks to you and says, "Oh I'm tired. My lung's about to pop. I'm so hurt. There's no way I can possibly continue." You want to quit. If you learn how to defeat that person when you're running. You will how to not quit when things get hard in your life. For reading: there have been gazillions of people that have lived before all of us. There's no new problem you could have--with your parents, with school, with a bully. There's no new problem that someone hasn't already had and written about it in a book.?
Mysle, ze warto tez czytac czy ogladac historie ludzi, którzy równiez starali sie zrzucic zbedne kilogramy i ktorym to sie udało ![]()
Gdzies przeczytałam, ze problem np. objadania sie jest głeboko zakorzeniony, ze gdy bylismy mali i płakalismy z jakiegokolwiek powodu, pierwsza reakcja matki było nakarmienie dziecka. Stad tez podswiadomie wydaje nam sie, ze jedzenie jest dobre a wszystko, lepiej sie dzieki temu czujemy. W sumie moge sie z tym zgodzic, bo ilez to razy jadłam z nudów, ze stresu, ze smutku itp.
Koleja sprawa równiez zwiazana z objadaniem sie, głodzeniem, pijastwem, paleniem papierosów itd. zwiazana jest z nienawiścią do samego siebie, nie potrafimy szanowac własnego zdrowia, bo uwazamy, ze na to nie zasługujemy.
Tak sobie mysle, ze moze kazda z Nas mogłaby usiąść na chwilę i w spokoju, szczerze odpowiedziec sobie na pytanie, "Dlaczego chcę schudnąć? i wypisac to tutaj. Najlepiej gdy znajdziemy jak najwiecej przyczyn, az do zupełnego wyczerpania pomysłow, nie pomijajcie nawet jakichs wstydliwych powodów czy nawet banalnych. Co Wy na to? ![]()
Tak sobie mysle, ze moze kazda z Nas mogłaby usiąść na chwilę i w spokoju, szczerze odpowiedziec sobie na pytanie, "Dlaczego chcę schudnąć? i wypisac to tutaj. Najlepiej gdy znajdziemy jak najwiecej przyczyn, az do zupełnego wyczerpania pomysłow, nie pomijajcie nawet jakichs wstydliwych powodów czy nawet banalnych. Co Wy na to?
super pomysł
Ja najpierw muszę usiąść przeanalizować zapisać na karteczce swoje przemyślenia i później przelać je tutaj
Która pierwsza??
Ja mam juz 18 powodów, ale jeszcze sie produkuje ![]()
Ja mam juz 18 powodów, ale jeszcze sie produkuje
ale masz tych powodów
im więcej tym większa motywacja do dalszej walki ![]()