Jednym ze sposobów jest własna terapia.
Podobne tematy
Jak nabyć dojrzałość emocjonalną potrzebna w związku? Czy jeśli nie miało się odpowiednich wzorców wyniesionych z domu, to ciężej taką dojrzałość posiąść? Jak zmienić się z dziewczyny przylepę w dziewczynę o zdrowym podejściu i niemającej problemów ze jej facet nie chce jej poświęcać każdej minuty ze swojego czasu wolnego, że nie ma na zawołanie przytulenia, pocałunku ani rozmowy?
Chłopak nie okazuje mi za rzadko uczuć, ale dla mnie to za mało i domagam się więcej i więcej ... I chyba im ja chcę być z nim bliżej tym jesteśmy dalej od siebie ... Nie potrafię się odnaleźć, nie potrafię zaakceptować faktu odrębności każdej z osób będących w związku ... Jeśli mam ochotę być przytuloną a chłopak np gra w gre i mówi, że jest zajęty - odbieram to koszmarnie, czuję się odrzucona. A doskonale z doświadczenia wiem, że jak skończy grać albo zrobi sobie przerwę to sam do mnie przyjdzie się przytulić, pocałować i nawet nie musze o to prosić. No ale najpierw szlag mnie trafia, że w tym momencie w którym ja chcę być przez niego przytuloną, on ma ważniejsze rzeczy na głowie, w postaci gry ... Ostatnio sporo myślałam o sobie, nawet nie o nim, nie o jego zachowaniu ale o swoim własnym. Ja chyba nie dojrzałam do związku, być może nigdy nie dojrzeje, bo potrzebuję być w centrum uwagi partnera, a to nie jest możliwe. On ma swoje pasje, będzie wychodził ze znajomymi beze mnie, nie będzie na każde moje zawołanie ... Wiem jak to brzmi, ale chyba lepiej spojrzeć prawdzie w oczy niż oszukiwać samą siebie. Ciągle coś jest nie tak, ciągle mam o coś pretensje, ciągle potrzebuje zapewnien, że kocha, że mu zależy, że jestem dla niego najważniejsza.
Czy dojrzałość emocjonalną można posiąść w dorosłym zyciu? Jak tego dokonać?
w tym poscie jak bym czytala swoje mysli
okropne ..
ja tez tak mam, nie lubie kiedy nie przytuli mnie kiedy ja chce, wiem, ze to tylko psuje wszystko, ale tak samo jak pytajka czuje sie wtedy odrzucona ![]()
Powinnas mu zaufac to prawda, powinnas dac mu swobode to tez prawda, powinnas zajac sie soba i nie powinnas mowi wszystkiego facetowi - nawet, ze masz jakies wizyty u psychologa
albo ze mu nie ufasz, no bez sensu...
ale szczerze to jest chore, ze po roku czasu on sie boi pokazac Ci telefon???? Czy emaila??? mieszka z toba a boi sie pokazac tobie cokolwiek? Czy on tobie ufa? bo jakby tobie ufal to pokazalby ci telefon bez problemu.
Dlaczego po roku czasu nie pokazal Ci ani jednego znajomego???? Dlaczego nie idziecie na impreze czy na piwo z ich kolegami czy tymi rpzypadkowymi kolezankami? No chyba, ze sie wstydzi swoich znajomych.
nie znam was i nei wiem jak wygladaja wasze relacje ale ja i moj narzeczony nie mamy przed soba sekretow i ufamy sobie, nawet jak wychodzimy osobno czy jakies kolezanki mu napisza, ze za nim tesknia.
Dodo ma rację.... to dziwne, że jeżeli w pełni komuś się ufa i kocha to w dalszym ciągu skrywa się swoje sms, maile itp.
Ja z moim partnerem mamy taki układ, że jeżeli z kimś piszemy to najpierw ( jeżeli nas to interesuje) pytamy - z kim piszesz i o czym? Czasem wystarcza naprawdę jedno zdanie typu ; piszę z Marcinem o szkole. Owszem na początku sprawdzaliśmy się czy faktycznie mówimy prawdę:P Ale raz się okazało że tak, drugi... setny i teraz w pełni sobie ufamy. Oczywiście nie ma przeciwwskazań, żeby czasem sobie spojrzeć do telefonu... jeżeli ma to uspokoić drugą połowę i ma to spowodować ominięcie kilkugodzinnej kłótni? WHY NOT!!!!
Ten sposób się naprawdę sprawdza ....więc polecam!!
Z czasem obojgu Wam minie chęć kontroli - takiej zupełnej
.
Ja też zmagam się z zazdrością ale nie o teraźniejszość a o przeszłość... JEstem cholernie zazdrosna o byłe kobiety swojego ukochanego - które w większości przypadków były tylko do jednego celu.... PO stracie swojej pierwszej miłosci - rzucił się w wir --- korzystania z życia... NIe było ich wiele - wiadomo on też nie był moim jedynym- ale to cholernie boli.... myśl, że dotykał kogoś przede mną...
Oboje mieliśmy przeszłość- która już przecież nie ma nic wspólnego z naszym nowym wspólnym życiem - nawet nie spotykamy tych osób przypadkiem na ulicy- nie utrzymujemy z nimi kontaktu- to i tak ta zazdrość o coś co kiedyś było i ciągłe jej wypominanie niszczy nasz związek... na który oboje czekaliśmy wiele lat...
Jak to jest, że spotykasz swoją miłość życia... i taka pierdoła, która nie ma większego znaczenia, może to wszystko zniszczyć....a Ty nie możesz nic z tym zrobić - pomimo, że nie marzysz o niczym innym - jak tylko zapomnieć i cieszyć się każdą - cudowną chwilą z ukochaną osobą....?????
Dodo ma rację.... to dziwne, że jeżeli w pełni komuś się ufa i kocha to w dalszym ciągu skrywa się swoje sms, maile itp.
Ja z moim partnerem mamy taki układ, że jeżeli z kimś piszemy to najpierw ( jeżeli nas to interesuje) pytamy - z kim piszesz i o czym? Czasem wystarcza naprawdę jedno zdanie typu ; piszę z Marcinem o szkole. Owszem na początku sprawdzaliśmy się czy faktycznie mówimy prawdę:P Ale raz się okazało że tak, drugi... setny i teraz w pełni sobie ufamy. Oczywiście nie ma przeciwwskazań, żeby czasem sobie spojrzeć do telefonu... jeżeli ma to uspokoić drugą połowę i ma to spowodować ominięcie kilkugodzinnej kłótni? WHY NOT!!!!
Ten sposób się naprawdę sprawdza ....więc polecam!!
Z czasem obojgu Wam minie chęć kontroli - takiej zupełnej
.
Ja też zmagam się z zazdrością ale nie o teraźniejszość a o przeszłość... JEstem cholernie zazdrosna o byłe kobiety swojego ukochanego - które w większości przypadków były tylko do jednego celu.... PO stracie swojej pierwszej miłosci - rzucił się w wir --- korzystania z życia... NIe było ich wiele - wiadomo on też nie był moim jedynym- ale to cholernie boli.... myśl, że dotykał kogoś przede mną...
Oboje mieliśmy przeszłość- która już przecież nie ma nic wspólnego z naszym nowym wspólnym życiem - nawet nie spotykamy tych osób przypadkiem na ulicy- nie utrzymujemy z nimi kontaktu- to i tak ta zazdrość o coś co kiedyś było i ciągłe jej wypominanie niszczy nasz związek... na który oboje czekaliśmy wiele lat...
Jak to jest, że spotykasz swoją miłość życia... i taka pierdoła, która nie ma większego znaczenia, może to wszystko zniszczyć....a Ty nie możesz nic z tym zrobić - pomimo, że nie marzysz o niczym innym - jak tylko zapomnieć i cieszyć się każdą - cudowną chwilą z ukochaną osobą....?????
haha ja mam dokladnie to samo !
po pierwsze ja i moj partner tez sobie mowimy i nie mamy z tym zadnych problemow, po drugie tez jestem zazdrosna, ze moj partner mial kilka dziewczyn i tez do jednego celu lol
ale to w sumie bylo dawno i byl gowniarzem a dziciaki w tym wieku wiadomo...
ale stweirdzilismy ze past is past ![]()
ale wiadomo, ze czasami zazdrosc i klutnia jest o rozne takie drobnostki.
Dziewczyny, chcę się dołączyć do dyskusji. mam nadzieję, że Pytajka ogarnie całą te sytuację. życzę Ci, kochana, żebyś doszła do siebie i umiała mądrze pokierować życiem.
pozwólcie, że opowiem moją historię. jestem dojrzałą babką, mam młodszego faceta, jesteśmy razem trzy lata. ufałam mu bezgranicznie, choć jestem po kilku nieciekawych związkach, byłam pewna, że znalazłam miłość życia. zresztą nadal tak myślę. tylko muszę to wszystko poukładać. ostatnio pojechał na tygodniowy wyjazd - jestem zazdrosna, przyznaję, więc niepokoiłam się bardzo - kilkunastu uczestników, głusza, góry, znacząca przewaga kobiet.
wrócił, ale coś mnie męczyło. więc zrobiłam to. telefon. smsy od jakiejś kobiety. niby nic, ale, że cudownie, że trzeba to powtórzyć i takie tam. i jego sms, że gada tylko z nią i jakimś chłopakiem, krótki opis, jak spędził dzień (dodajmy, że ze mną, ale o mnie ani słowa) i że odpisze na maila jutro. j jakieś "ściskam" na koniec.
trafił mnie szlag, poczułam się emocjonalnie zdradzona. powiedziałem, że chcę zobaczyć wszystkie smsy, żeby wiedzieć na pewno, że mnie nie oszukuje, że to naprawdę kumpelska wymiana zdań.
powiedział, że wszystkie usunął.
nie chce o tym rozmawiać. stara się, dba o mnie, rzadko mówi, że kocha.
jak pisałam, jestem doświadczona, ale z trudem radzę sobie z tą sytuacją.
pozdrawiam Was i proszę, piszcie, co myślicie.
137 2012-06-13 12:16:30 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-13 12:30:22)
Nie daję rady, nie potrafię poradzić sobie z jego potrzebą wyjść beze mnie, z potrzebą prywatności...
Niby wiem ze kocha, niby wiem, ze nie zdradzi, niby wiem, ze zalezy mu na mnie, ale panicznie boje sie, ze znajdzie inna, lepsza i odejdzie. Czuje się jak upośledzona, czuję się fatalnie ...
Czuje się jakbym była do niczego. Czy mam powody do niepokoju? Ni chyba nie, a może jednak?
Ciągle taka bitwa w głowie, jeden głos mówi, ze przecież go znam, ze powinnam być go pewna, ze nawet jesli rozmawia, pisze z kolezankami to nie ma on złych intencji ... Ale zaraz drugi głos podpowiada - to po co mu kontakt z nim, skoro ma ciebie? Czy aby na pewno nie oszukuje?
Koszmar jakis. Doszło do tego, ze jak wychodzi to poprostu spać nie mogę, spie kiepsko jak wróci to widząc n zegarze 2 lub 3 godzine jest mi cholernie zle, przykro ... a pozniej jak sie połozy obok to czuje kołatanie serca i w głowie kłębią się myśli " czy jestem jedyna w jego zyciu", "czy nie poznał na wyjściu jakiejś dziewczyny" itd...
Żyć się odechciewa ![]()
ale panicznie boje sie, ze znajdzie inna, lepsza i odejdzie. Czuje się jak upośledzona, czuję się fatalnie ...
Powiem brutalnie, że odejdzie i w końcu sobie znajdzie inną.
Wykończysz się takim podejściem. Już się wykańczasz i w cudowny sposób wpychasz go "w łapy" innej.
Gratuluje. Jeszcze jakiś czas i będziesz miała to czego się tak bardzo boisz.
Nie daję rady, nie potrafię poradzić sobie z jego potrzebą wyjść beze mnie, z potrzebą prywatności...
Niby wiem ze kocha, niby wiem, ze nie zdradzi, niby wiem, ze zalezy mu na mnie, ale panicznie boje sie, ze znajdzie inna, lepsza i odejdzie. Czuje się jak upośledzona, czuję się fatalnie ...Czuje się jakbym była do niczego. Czy mam powody do niepokoju? Ni chyba nie, a może jednak?
Ciągle taka bitwa w głowie, jeden głos mówi, ze przecież go znam, ze powinnam być go pewna, ze nawet jesli rozmawia, pisze z kolezankami to nie ma on złych intencji ... Ale zaraz drugi głos podpowiada - to po co mu kontakt z nim, skoro ma ciebie? Czy aby na pewno nie oszukuje?
Koszmar jakis. Doszło do tego, ze jak wychodzi to poprostu spać nie mogę, spie kiepsko jak wróci to widząc n zegarze 2 lub 3 godzine jest mi cholernie zle, przykro ... a pozniej jak sie połozy obok to czuje kołatanie serca i w głowie kłębią się myśli " czy jestem jedyna w jego zyciu", "czy nie poznał na wyjściu jakiejś dziewczyny" itd...
Żyć się odechciewa
Tak to jest, gdy jeden człowiek staje się całym światem drugiego. Często ten drugi oczekuje w zamian, że dla jego partnera świat również zniknie i będą dla siebie samowystarczalni, bez potrzeby kontaktowania się z kimkolwiek innym.
Niektórzy nazywają takie zjawisko uzależnieniem.
140 2012-06-13 14:06:21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-13 14:07:51)
Powiem brutalnie, że odejdzie i w końcu sobie znajdzie inną.
Wykończysz się takim podejściem. Już się wykańczasz i w cudowny sposób wpychasz go "w łapy" innej.
Gratuluje. Jeszcze jakiś czas i będziesz miała to czego się tak bardzo boisz.
Na tym polega samosprawdzająca się przepowiednia.
Ale też, gdy się spełni, autorka wątku z czystym sumieniem będzie mogła powiedzieć: "WIEDZIAŁAM".
Dziekuję za utwierdzenie mnie w przekonaniu, że związek się rozpadnie. Faktycznie, tego mi własnie potrzeba. W sumie nie wiem, czego się spodziewałam próbując się "wygadać" tutaj w dniu dzisiejszym, przecież świadoma byłam że uzyskam zero wsparcia, za to 100% krytyki na moją głowe się posypie.
142 2012-06-13 14:28:01 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-13 14:42:03)
Utwierdzenie w przekonaniu?
Taaaak.
Tak będzie, jeśli TY nie zmienisz swego postępowania względem swego chłopaka. Aby związek był trwały musi, między innymi, opierać się na zaufaniu. A tego u Ciebie w stosunku do chłopaka ani śladu.
Poza tym, wszystko zależy od tego, jak kto rozumie słowo wsparcie.
Dla mnie wsparciem jest również ukazanie konsekwencji określonego zachowania. Temu służyły moje posty.
A dla Ciebie co jest wsparciem? Czego oczekujesz w odpowiedzi na swoje posty?
***
Przejrzałam cały Twój wątek. W wielu miejscach otrzymałaś propozycje rozwiązania swego problemu. Bardzo dokładne wskazówki napisałam w poście nr 11, zajrzyj.
Powtarzam: czego oczekujesz tutaj na forum? Jak, według Ciebie, ma wyglądać wspieranie Ciebie? I w czym chcesz takiego wsparcia?
Może uwierz w to, że Twój chłopak jest z Tobą z własnej i nieprzymuszonej woli.
Jest z Tobą, bo Cię kocha. Kocha Cię MIMO Twych wad (mimo Twej zazdrości i braku zaufania).
Wiem, że mnie kocha, wiem, że jest ze mna bo sam tego chce. Ale nie znaczy to, że nie może zakochać sie w innej, że może poznać kogoś podczas takiego wyjścia, że to dziewczyna będzie chciała go poderwać i jej się to uda. Że się zakocha i mnie zostawi.
Może też zacznij doceniać siebie. Zacznij zauważać swoje zalety. Możesz spisywać je na kartce, tylko uważaj z nadmiernym krytycyzmem w stosunku do siebie samej, tzn. kilka spóźnień na koncie nie oznacza, że nie jesteś osobą punktualną.
Wiem, że mam zalety, znam swoje dobre strony, ale nie jestem szczupła, zgrabna, z urody raczej przeciętna. Mnie widzi na co dzien, z maska na twarzy, z farbą we włosach, rano po przebudzeniu ... No a w klubach? Piękne, zgrabne, umalowane, dowcipne, wyluzowane kobitki.
Każdy związek może się rozpaść. Może, co nie znaczy, że musi. Dlaczego myślisz, że Twój się rozpadnie?
Pamiętaj jednak, że w niepodlewanym ogrodzie kwiaty więdną.
Dlaczego mój ma sie rozpaść? Ponieważ wszystko co dobre w moim zyciu powstało tylko dzieki mojej pracy, wysiłkowi. Wszystko w co były zaangażowane osoby trzecie, od rodziców poczynając, na "dobrych" przyjaciółkach i byłym chłopaku kończąc było nieudane, byłam krzywdzona i wykorzystywana, a przez rodziców raczej nie darzona szczególną miłością, więc dlaczego mój "obcy" facet ma mnie kochać na zawsze, taką jaką jestem???
Sama nie wiem, czego się spodziewac. W całej logice absolutnie rozumiem, ze otwierając się z własnym problemem na publicznym forum, jestem z automaty narazona na krytykę i nikt po główce głaskał mnie nie będzie.
Zgodzę się z Wielokropek, nie rozumiem po co tu piszesz???? Ty nie czekasz na poradę i pomoc (tych jest tu dużo na 5 stronach)... Ty chcesz aby ludzie się nad Tobą rozczulali i ugłaskiwali Twoje zranione serce. Sorry, po prostu weź się w garść bo niszczysz życie swoje i tego chłopaka... Każdego będziesz tak samo traktować, myślisz, że facet który bez oporu pokaże Ci swój telefon jest oznaką że nie zdradza czy nie rozgląda się za innymi?? Naiwne...
W końcu faktycznie znajdzie sobie inną do której ucieknie i Cię porzuci, a to będzie tylko Twoja wina, bo takiego traktowania nikt by na dłuższą metę nie wytrzymał i takiej kobiety która jest niepewna siebie i zakompleksiona nikt by nie chciał. Taka prawda
Współczułam Ci bardzo, ale teraz widzę, że Ty nie korzystasz z rad tylko użalasz się nad sobą. Ogarnij się!
(...)Sama nie wiem, czego się spodziewac. W całej logice absolutnie rozumiem, ze otwierając się z własnym problemem na publicznym forum, jestem z automaty narazona na krytykę i nikt po główce głaskał mnie nie będzie.
Gdybym uważała, że pogłaskanie po głowie będzie lekarstwem na Twe problemy, zrobiłabym to już dawno. Naprawdę.
Pytajko,
daj sobie pomóc. Idź do psychologa. Takiego kiepskiego sposobu myślenia o sobie nie zmienisz, będąc tylko tutaj na forum. Bo cały problem tkwi właśnie w Twoim myśleniu o sobie. "Dzięki" niemu nie możesz uwierzyć, że ktokolwiek może Cię kochać taką, jaką jesteś. "Dzięki" takiemu myśleniu każdy niemal post, wbrew intencjom autora, traktujesz jako atak na swoją osobę. Wierz mi, daleka jestem od atakowania Ciebie.
Zgodzę się z Wielokropek, nie rozumiem po co tu piszesz???? Ty nie czekasz na poradę i pomoc (tych jest tu dużo na 5 stronach)... Ty chcesz aby ludzie się nad Tobą rozczulali i ugłaskiwali Twoje zranione serce.
Cieszy mnie niezmiernie w Twoim akurat przypadku, że nawet nie stosując krytyki - ty mnie atakujesz - dając upust swoim emocjom i prawdopodobnie wyrabiasz sobie opinie na mój temat, mimo że kompletnie mnie znasz. Podobnie jak Teo, która była w stanie się założyć, że nie mam własnego życia, że masakrycznie nudzi mi się w zyciu. A tutaj pudło, ponieważ mam swoje życie i nie spędzam 24h/dobę z chłopakiem. No ale rozumiem, że Ty rozłozyłas na czynniki pierwsze moją osobę i doskonale wiesz, w jakim celu napisałam na forum.
Sorry, po prostu weź się w garść bo niszczysz życie swoje i tego chłopaka... Każdego będziesz tak samo traktować, myślisz, że facet który bez oporu pokaże Ci swój telefon jest oznaką że nie zdradza czy nie rozgląda się za innymi?? Naiwne...
W końcu faktycznie znajdzie sobie inną do której ucieknie i Cię porzuci, a to będzie tylko Twoja wina, bo takiego traktowania nikt by na dłuższą metę nie wytrzymał i takiej kobiety która jest niepewna siebie i zakompleksiona nikt by nie chciał. Taka prawda
Może i jestem zakompleksiona i niepewna siebie - ale przynajmniej nie rzucam się na kogoś, kto szuka pomocy. Od Ciebie otrzymuję w tym momencie tylko i wyłącznie kopniaka, w momencie kiedy leże, bo może mam kompleksy i niskie poczucie własnej wartości, ale pisząc "takiej kobiety która jest niepewna siebie i zakompleksiona nikt by nie chciał. Taka prawda" tylko uzyskałaś efekt, że faktycznie poczułam się niegodna jego zainteresowania czy uczuć.
Współczułam Ci bardzo, ale teraz widzę, że Ty nie korzystasz z rad tylko użalasz się nad sobą. Ogarnij się!
Nie potrzebuję współczucia, ani od Ciebie ani od nikogo na tym forum. Uzyskanie współczucia nie było absolutnie celem pojawienia się tutaj, no ale przepraszam, przecież Ty BlackPearl wiesz najlepiej czego ja tutaj poszukiwałam.
Mogę zaakceptować krytyke, ale nie takiego ataku z Twojej strony. No ale jesli Tobie ulżyło i może nawet dowartościowałaś się,że Ty nie jesteś zakompleksiona i niepewna siebie i ciebie każdy facet chce bo jestes w porównaniu ze mna super to gratuluje. I powodzenia życzę.
Wierz mi, daleka jestem od atakowania Ciebie.
Nie chodziło mi wcześniej o to, że czuję się atakowana, tylko krytykowana, co jestem w stanie zaakceptować ze strony forumowiczów, przecież nie tylko są wyrażane pozytywne ale i negatywne opinie i to jest zrozumiałe. No ale BlackPearl troszkę starła to swoim postem, bo czytając co napisala poczułam się zaatakowana. No i jeszcze jej osąd, że nikt mnie nie bedzie chciał ... no cóz
148 2012-06-13 19:31:45 Ostatnio edytowany przez BlackPearl (2012-06-13 20:51:47)
Z rad ludzi nic sobie nie robisz, to może krytyka otworzy Ci oczy! To nie jest osąd tylko zdrowa krytyka". Pisząc błagalnie "nie daję rady" podświadomie czy świadomie prosisz o współczucie. Jest tu 5 stron rad dla Ciebie, a Ty dalej zachowujesz się tak jakby ich nie było. Nie dziwota, że ludzie w końcu tracą cierpliwość. Sama kiedyś miałam pewne problemy i poszłam do psychologa - myślisz że mnie głaskała jak wszyscy tutaj Ciebie?? NIE - usłyszałam od niej słowa potężnej krytyki i to otworzyło mi oczy. I też Ci radzę iść do psychologa - i obyś trafiła na takiego jak ja - żeby Ci oczy otworzył na sytuację.
Owszem nie daję rady, ale stwierdziłam, że lepiej wygadać się tutaj na forum, niż chłopakowi głowe zawracać i robić niepotrzebnie kiepską atmosfere między nami. No głupio pomyślalam, bo teraz wychodzi ze licze na współczucie ... Trzeba było siedzieć cicho i tyle.
Jesli czytałas moje posty to pewnie zauwazyłaś, że ja byłam u psychologa. Czego się dowidziałam? "Powinna Pani uwierzyć w siebie, jest Pani wyjątkowa". No jakoś nie pomogło.
Dzieki BlackPearl - uświadomiłas mi że jestem beznadziejna, chłopak jak bedzie miał troche oleju w głowie to mnie oleje, prawda? Tak uważasz?
Gdyby zależało mi na współczuciu i tym podobnym reakcjom siedziałabym tutaj codziennie po kilkanascie postów pisząc i narzekając na faceta, ze taki zły a ja taka biedna. A mi na tym współczuciu nie zalezy. Z resztą nieważne już.
(...)Jesli czytałas moje posty to pewnie zauwazyłaś, że ja byłam u psychologa. Czego się dowidziałam? "Powinna Pani uwierzyć w siebie, jest Pani wyjątkowa". No jakoś nie pomogło.
(...)
Przepraszam, też nie zauważyłam Twej uwagi o wizycie u psychologa.
Jeśli jednak osoba wykonująca ten zawód (bo nie nazwę jej psychologiem) powiedziała to, co napisałaś, i na tym sprawę uznała za zakończoną (nie proponując terapii), to miałaś pecha trafić na niekompetentną osobę. Poszukaj więc dobrego psychologa, być może psychoterapeuty. Pracując pod okiem specjalisty, możesz zmienić swój sposób myślenia o sobie, o związku, o partnerze.
Z rad ludzi nic sobie nie robisz, to może krytyka otworzy Ci oczy!
Nieprawda, staram się czytać wielokrotnie posty czekoladki, wielokropka, Twoje również - te, które tłumaczą, że nie każdy zdradza, że zaufanie to podstawa. Ale nie jest to takie proste do zrealizowania, mimo, że się staram. Mam doliny, tak jak wczoraj, czuję, że jak z siebie tego komuś nie wyrzucę to wybuchnę, a najblizej będzie chłopak, któremu sie oberwie ...
Staram się w ogole nie myślec o jego telefonie, staram się sama sobie tłumaczyć, że nawet jak jakaś koleżanka do niego napisze, zadzwoni, to nie ma w tym niczego złego, a on może mi o tym nie wspomnieć, bo dla niego takie rzeczy nie mają znaczenia.
Ale kompletnie jeszcze nie znalazłam sposobu na poradzenie sobie z jego wyjściami, autentycznie mam lęki w nocy, kiedy wraca. I nie piszę tego po to, zebyś mi wspólczuła, użalała się nade mną, głaskała po główce (jak zauważysz większość forumowiczów krytykuje moje zachowanie). Bardziej to traktuję jako formę powiedzenia komuś o swoim problemie, żeby wyszedł on na zewnątrz, ale niekoniecznie był adresowany do mojego chłopaka.
Wielokropku jeśli chodzi o psychologa - poczułam rozczarowanie po wizycie. Myśle, że na chwilę obecną nie mam siły iść do kolejnego i wracać wspomnieniami do dzieciństwa, do przeszłości.
Postaram się sama sobie pomóc, mam wokół siebie życzliwe mi osoby, które mnie znają, które mnie wspierają i które bardziej dosadnie niż BlackPearl mówią co myślą o moim zachowaniu. Tylko, to jest ktoś kto mnie zna, zna dobre i złe strony. I o tych dobrych przypomina mi nawet wylewając kubeł zimnej wody na głowę.
Zauważyłam Twojego posta, jednakże widać było, że ten psycholog niewiele pomógł. Nie miałam zamiaru uświadamiać Ci, że jesteś beznadziejna ani nic takiego. Sama sobie robisz krzywdę, że nie chcesz się wybrać do innego psychologa. Widać tylko terapia jest w stanie Ci pomóc.
Wielokropku jeśli chodzi o psychologa - poczułam rozczarowanie po wizycie. Myśle, że na chwilę obecną nie mam siły iść do kolejnego i wracać wspomnieniami do dzieciństwa, do przeszłości.
A nie w dzieciństwie i przeszłości tkwi sedno braku zaufania?
Jezeli nie jestes teraz gotowa, to bedziesz sie jeszcze z tym długo bujać.
I wygląda na to, że psycholog nie powiedział, że wszystko jest Ok, tylko dotknęłas czegoś bolesnego.
W trakcie terapii dochodzimy do najtrudniejszych swych uczuć, nieodreagowanych.
W związku z tym, sama terapia nie jest rzeczą przyjemną (do dentysty też nie chodzimy dla przyjemności), ale nie ma sensu stawianie oporu. Jeśli osoba zainteresowana jest zdeterminowaną, to efekty terapii widać w życiu codziennym, bo wcześniejsze przeżycia nie determinują obecnego zachowania.
Moim zdaniem warto zainwestować w swój rozwój.
Ja się nie poddaję. Chcę uwierzyć w to, że jestem bardzo wartościowa i zasługuję na to szczęście, jakim jest mój facet. Może małymi kroczkami to się uda. Pewnie w ciężkich chwilach znowu tutaj zawitam, ale tylko po to, żeby się wygadać, a nie w oczekiwaniu na współczucie. Po co mam chłopakowi zawracać głowę i zatruwać atmosferę? To już lepiej dla nas, jak netkobietki zmyją mi głowę
(tak pół żartem, pół serio)
Pytajko! Jestem kobietą bardzo do Ciebie podobną: mam problem z zazdrością, niską samooceną i nie należę do "lasek". Rozumiem jak bardzo boli i jakie to okropne uczucie: lęk i niepewność. Wiem, że nad zazdrością trzeba pracować bo to nic dobrego, ale wiem tez jak pooootwornie to jest trudne i jak bardzo postawa partnera może w tym problemie pomóc! Myślę, że udany związek buduje się na wzajemnym zrozumieniu: kompromisie pomiędzy zachowaniem nienaruszonym własnego świata a zrozumieniem, że połówka może sobie z czymś nie radzić, mieć inne zapatrywania i poglądy. Oczywiście, że im więcej rozbieżności, tym trudniej stworzyć udany związek, bo trzeba więcej energii tracić na osiąganie kompromisów. Jasne i czytelne granice, akceptacja i obopólna na to zgoda - albo szukanie kogoś kto będzie miał granice zbliżone do moich i już! Ja jestem akurat z tych, którzy nie mają przed partnerem tajemnic - jeśli mój mąż chce poczytać moje smsy dla jego lepszego samopoczucia - ok. przecież TO jest dla mnie najważniejsze!
Pytajko! Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia i poukładania sobie życia bez lęku i zazdrości:).
Do Forumowiczów!
Pierwszą potrzebą kogoś szukającego pomocy jest ZROZUMIENIE ("pogłaskanie po główce") i w takiej sytuacji nie istnieje coś takiego jak "konstruktywna krytyka"!
Pavana przysłowiowe "pogłaskanie po główce" jest najgorszą rzeczą jaką można zrobić gdy ktoś oczekuje pomocy. Myśląc logicznie należy uświadomić co się robi,źle a nie utwierdzać w przekonaniu,że jest się biednym i wszyscy wokół są bleee.
Witaj Pytajko!
Przeczytałam sporo odpowiedzi na Twój ,,problem,, sugestii, podpowiedzi. Zgadzam się również z opiniami, że może problem występuje u Ciebie a nie u Twego chłopaka. Chcę zauważyć, taką istotę w tym wszystkim, problem nie pojawia się nie wiadomo skąd i to nie jest bynajmniej wyssane z palca czy też z braku zainteresowań u Ciebie. Każdy z nas posiada odruchy i dziwne uczucie zwane intuicją. Ale skoro pojawiły się tzn że jest coś co nam nie odpowiada, nie mamy na to zgody, bo dlaczego tak się dzieje?Skoro ja nie mam tajemnic to dlaczego ta druga strona ma. A jeśli nie ma, to dlaczego w taki agresywny sposób reaguje na moje pyatania? Przecież jeżeli dwoje osób się kocha, to WSZYSTKO GRAĆ powinno i nie ma problemu by wyjaśnić, wytłumaczyć, ale tak bywa na początku znajomości, potem bywa tak, że jesteśmy zmęczeni, rozdrażnieni i nawet najzwyczajniej w świecie nam się nie chce w ogóle rozmawiać! Ale mimo to podejrzenia są i przeczucia tez. Pytajko, zastanów się co się stanie z Tobą kiedy on odejdzie, kiedy powie-dość! Co zrobisz?
Co daje Tobie taki związek, jeżeli nie możesz obgadać tego co leży Ci na ,,wątrobie,,. jesteś młodziutka, wykształcona, inteligentna, dlaczego masz pozwalać sobie na brak spokoju, na to by czuć się niepewnie w związku z facetem, który Ciebie (niby)kocha? To czym tak naprawdę jest bycie ze sobą?, czym w ogóle jest partnerstwo?, przyjaźń? i zaufanie? Nie tym co nas powinno zbliżać do siebie? Nie powinniśmy budować na bazie rozmów-doświadczeń cegiełka po cegiełce wspólne życie na dobre i złe? Warto rozmawiać i mówić o swoich przeczuciach, wtedy okazuje się jakim jest TEN CZŁOWIEK, którego kochamy (czasami na zabój;-) )
159 2012-06-18 09:16:03 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-18 09:21:04)
Tylko pytanie podstawowe - czy fakt, że ja jestem gadułą a mój chłopak raczej jest zamknięty w sobie i jest małomowny to powód do rozpadu związku? Tym bardziej, że wiem, że mając jakiś problem, coś na głowie, z czym sobie nie radzę on mnie wysłucha, może doradzi. Tylko muszę to w przystępny sposób przedstawić, na spokojnie, bez łez, histerii, pretensji pod jego adresem, wtedy to jakoś funkcjonuje, zdarza się nam czasami taka spokojna rozmowa. Ale faktem jest, że jest on zacięty, i jak nie ma ochoty czegoś robić, to tego nie zrobi. Ja nawet jak nie mam ochoty czegoś dla niego zrobić, to jeśli widzę że potrzebuje czegoś, że mu na czymś zależy to zrobię, dla niego. I nawet nie chodzi o to, że jak odmówię to będzie zły, czy będzie strzelał fochy, ja mam taką naturę, że bliskiej osobie nieba bym przychyliła ... Może mnie to boli, że on taki wobec mnie jest, że nie zrobi czegoś dla mnie, nawet jak nie ma ochoty, tak żeby mi było miło, no ale przecież wiedziałam jaki ma charakter od początku, głupio byłoby mieć teraz mu to za złe.
Pytajka to porozmawiaj z nim na ten temat,że Ciebie takie coś boli,że Ty nawet jak nie masz ochoty na coś to to zrobisz jak wiesz,że to dla niego ważne i że chciałabyś aby było tak z jego strony też. Rozmowa może zdziałać cuda. A to,że wiedziałaś jaki ma charakter od początku to nic nie znaczy,bo wcześniej mogłaś myśleć,że Ci to nie będzie przeszkadzać ale czas to zweryfikował i jednak Ci to przeszkadza i jak Cię kocha to to zrozumie.
161 2012-06-18 10:17:06 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-18 10:19:38)
Wiesz Czekoladko, czasami coś dla mnie zrobi
Ale są kwestie, że się różnimy, chociażby jego wyjścia beze mnie, nie zrezygnuje z nich, mimo, że prosiłam. Wiem, że ma do nich prawo, jest wolnym człowiekiem itd ... , no ale mi one przeszkadzają. Widzisz, mój chłopak jest takim typem człowieka, który na nic ( poza kłotniami) u mnie nie narzeka. Robie śniadanie dla siebie do pracy - zrobię i dla niego, ma wyprane, wyprasowane ( nie dlatego, że sam nie zrobi, bo zrobi, ale mi to autentyczną przyjemność sprawia), obiad ugotowany, w łóżku to chyba ja mam większe potrzeby niż on, więc i pod tym względem nie narzeka na nic. Jedyne, czego chce to świety spokój, który ja zakłocam robiąc "afery". Kiedyś tak myślalam, żeby mu pokazać, ile ma, odbierając mu to - nie robic sniadan, nie prac, nie gotować ... Tylko ja chyba bym się sama z tym źle czuła, bo mi taka dbanie, troszczenia o partnera sprawia przyjemność, tymbardziej, że nie jestem przez niego do niczego zmuszana, robie to z własnej nieprzymuszonej woli. Jak nie chce mi sie gotować - on na to, nie gotuj, jak nie masz ochoty, zjemy cos na miescie ... Wiesz o co mi chodzi? Nie jest tyranem, który wymaga nie dając nic w zamian.
Poza tym, on też mi pokazuje, że jestem ważna - gestami, czasami (dużo rzadziej ) słowami, kwiatka bez okazji da ...
Czasami widzę u siebie zachowania rozpieszczonego dzieciaka, któremu red alert włącza się, tylko dlatego, że nie dostał tego co chciał, mimo, że bez problemu może się bez tego obejść ... No ale, mój facet ma charakter, czasami nawet nieświadomie powoduje u mnie taką reakcję, z czystej przekory niestety.
Nie przesadzajmy nie powiedziałam,że jest tyranem
Tylko Pytajka Ty go cały czas bronisz z Twoich postów wnioskuję,że nie jesteś do końca szczęśliwa w tym związku i sama o tym dobrze wiesz ale próbujesz nam pokazać,że on nie jest taki zły. Nie zamierzam Was osądzać,bo nie znam Was dobrze jedynie wnioskuję na podstawie Twoich postów. Dla Ciebie największym problemem są jego wyjścia na które Ciebie nie zabiera i to nie pozwala Ci się cieszyć w pełni tym związkiem,bo ciągle masz podejrzenia,że zdradzi,że pozna lepszą. Na prawdę nie wiem już co może kierować Twoim chłopakiem,że on tak nie chce Cię nigdzie ze sobą wziąć. Taka ciągła niepewność na pewno nie jest dobra dla związku bo w końcu zaczyna męczyć dwie strony. Na pewno dużo by się zmieniło gdyby Twój chłopak się otworzył i powiedział Ci co jest przyczyną tego,że nie zapoznał Cię z swoimi znajomymi.
163 2012-06-18 10:38:05 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-18 10:40:31)
Czekoladko to też nie tak, że go bronię, ale uważam, że niesprawiedliwym byłoby "mieszać go z błotem", skoro aż taki zły nie jest
Z tymi znajomymi, to tak jest, że ma 2 lub 3 trzech kumpli, dwóch z nich jest bez dziewczyn a trzeci dziewczynę ma, która nie ma nic przeciwko jego wyjsciom bez niej
Reasumując, kiedy chłopak wychodzi z kumplami bez dziewczyn to twierdzi, że dziwnie będzie kiedy on zabierze mnie, a z tym trzecim kumplem spotyka sie bardzo rzadko. Poza tym jednego kumpla ostatnio poznalam na stopie czysto zawodowej, tego z którym mój chłopak najczęściej wychodził.
Z resztą mój twierdzi, że on wcale tych wyjść nie potrzebuje, ale ze mna nie może wytrzymać więc wychodzi ... Ktoś już w moim wątku to zdiagnozował "ze ucieka od paranoicznej dziewczyny na piwo z kumplami", no prawie tak samo określił to mój facet. Poprosiłam kiedyś żeby nie wracał w środku nocy, faktycznie ostatnie dwa razy jak wyszedł wrócił ok 24, wiec coś dla mnie robi, nawet pomimo, że wychodzi. A wychodzi raz na tydzien, raz na dwa, raz na trzy? Im gorzej między nami i im częściej się kłocimy tym częściej wychodzi ... Poza tym potrzebuje wyjść czasami tylko z kumplem/kumplami, wypić, pogadać z nimi - jego slowa. No ja też z koleżanką na kawę wychodzę, na babskie ploty, tylko wychodzę o przyzwoitej godzinie i o przyzwoitej wracam i on zna moich znajomych.
I to nie tak, że w ogole nie jestem szczęśliwa z nim, czasami jest dobrze, a nawet jak jest zle, to powinno umieć się jakoś dojść do porozumienia, jak ludziom na sobie zależy, prawda?
Zastanawiam się dlaczego on ciągle ze mną jest, skoro robię mu takie "jazdy", on mi powiedział, że życie nie jest łatwe i proste i z przeciwnościami też trzeba umieć sobie radzić. No i kocha ...
Więc chłopak Ci odpowiedział dlaczego wychodzi z domu sam i częściej się kłócicie tym częściej on ucieka. Co do godzin wyjść. Jakoś nie wyobrażam sobie chłopaków którzy idą hmmm o 17 czy 20 na piwo
nie wiem może przez to,że mój wychodzi z kolegami zazwyczaj koło 22
I uwierz wraca nad ranem ![]()
Zastanawiam się dlaczego on ciągle ze mną jest, skoro robię mu takie "jazdy", on mi powiedział, że życie nie jest łatwe i proste i z przeciwnościami też trzeba umieć sobie radzić. No i kocha ...
Bo nie jestes mu obojetna, nadal znaczysz cos dla Niego. Musisz sie postarac... dla siebie, dla Was.
Ja pamietam jak mój chlopak jeden, jedyny raz spotkal sie z kolegami, pojechal z kolegami na grilla, rzekomo na 4h. Ja spotkalam sie ze swoimi znajomymi i ustalilismy, ze On do Nas dojedzie, tym czasem jedno piwko drugie, coraz pozniej sie zaczelo robic, a Go nie ma. Wiec napisalam i tak mnie zbywal, ze za godzine bedzie, za godzine, ze jeszcze za godzine. Wiecie co tu zabolalo ? ze zrobilam glupka przed znajomymi, bo czekalismy wszyscy na Niego, zeby razem gdzies pojsc i ze nie potrafil jasno sie okreslic, ze z Nami nie pojdzie dzis ... ;/
dla mnie za godzine to za godzine, a nie za 3, teraz wiem, ze te jego 'za godzine' to bylo takie na odczepnego.
Szczerze to nie umiem tego czytać, mój facet jest identyczny jak Ty i mam Go powoli dość, można Mu gadać, że jest najważniejszy, a On mi wręcz wpiera, że jest inaczej..coś strasznego i ciągle myślę czy to ma sens, bo mam już tego dość. Bierz z mojej sytuacji przykład i postaw się w miejscu swojego partnera czy chciałabyś żeby się zachowywał w taki sposób jak Ty. Życzę powodzenia.
Szczerze to nie umiem tego czytać, mój facet jest identyczny jak Ty i mam Go powoli dość, można Mu gadać, że jest najważniejszy, a On mi wręcz wpiera, że jest inaczej..coś strasznego i ciągle myślę czy to ma sens, bo mam już tego dość. Bierz z mojej sytuacji przykład i postaw się w miejscu swojego partnera czy chciałabyś żeby się zachowywał w taki sposób jak Ty. Życzę powodzenia.
Twój facet taki jest ?
Tez takiego mialam,wytrzymalam 8 miesiecy i ucieklam daleko
ehhhh dziewczyny, do mnie naprawde dotarło już jakiś czas temu, że moje zachowanie dla partnera może byc uciążliwe - ale ono się nie zmieni z dnia na dzień, no nie ma szans. I mam nadzieję, że poukłada nam się wszystko i nie będzie musiał uciekać jak najdalej, wręcz gdzie pieprz rośnie ...
Wiecie nad czym sie jeszcze zastanawiam - taka ogromna potrzeba uwagi czasami z czegoś wynika i nie jest powiedziane, ze osoby, które uciekają od partnerów w jakimś ułamku nie są po części winne rozpadu związku - bo jeśli się kocha, zależy nam na kimś to próbujemy współpracować, znaleźć złoty środek, pomóc sobie nawzajem. Ucieczka gdy pojawiają się problemy ... No cóż ja mam do tego sceptyczne podejście, uważam (podobnie jak mój chłopak), że póki się kocha, póki w partnerze widzi się nadzieję na porozumienie to należy się starać - pod warunkiem oczywiście że obydwie strony się starają ... ale to tylko moja dygresja.
My od kilku dni mamy spokój, wiele razy w trakcie dnia walczę sama ze sobą, i po wygranej walce dochodzę do wniosku, że bez wypowiedzianych słów, które nic dobrego nie wnoszą jest między nami lepiej. Mam nadzieję, że i wyjścia i telefon przestaną być powodem do kłotni a ja będę go pewna, bo wiem, że mam ku temu wszelkie podstawy, żeby wierzyć że nie zdradzi i że będzie przy mnie bo kocha, kocha prawdziwie ...
Może jak zacznie byc w waszym zwiazku troche spokoju to zaczniecie gdzies razem wychodzic?
Koteczko, my wychodzimy razem
sami albo z moimi znajomymi, mój problem dotyczył braku wyjść z jego znajomymi, no ale o kumplach już pisałam kilka postów wstecz
no nie będę powielała wyimaginowanych problemów ![]()
tzn, ze juz jest lepiej ?:)
173 2012-06-19 14:46:59 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-19 14:47:45)
mhm ... no nie wiem czy lepiej czy tylko chwilowe zawieszenie broni ...
Wiesz, mnie męczy ten jego telefon - fakt, ze w mniejszym stopniu i rzadziej w ogole o nim mysle, ale katorge przezywam kiedy wychodzi z kumplem - dla mnie to jest głowny problem, bo centralnie mam jakies lęki, nie mogę spać, mam dziwne myśli i wkręcam sobie ze nie jestem widocznie dla niego ważna skoro jednak wychodzi beze mnie ... no walczę z tym, zobaczymy co będzie.
A my wychodzimy razem, jak jest okazja to z moimi znajomymi, a jak nie to sami, gdzieś coś zjeść, albo do kina ...
Powiem tak - ja jestem dobrej myśli, wiem, że kocha, wiem, że zależy mu na mnie - a to najważniejsze ![]()
Wiesz,że kocha wiesz,że mu na Tobie zależy ale jak wychodzi z kumplem tracisz grunt bo uważasz,że nie jesteś ważna. To jak to jest jesteś ważna czy nie? bo się już pogubiłam.
175 2012-06-19 15:15:18 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-19 15:17:31)
Tak jestem ważna - głupie myśli, że nie jestem ważna przychodzą kiedy wychodzi ... Czuję się ważna dla Niego, wiem, że jestem ważna, ale w powyższej sytuacji tracę grunt pod nogami, taka panika nagła, lęk ... irracjonalne, ale towarzyszą mi wówczas
Nie zrozumiesz Czekoladko, masz inna naturę, inaczej patrzysz na pewne sprawy ( co nie znaczy, że to źle
), dlatego nie zrozumiesz i jestem tego świadoma. Jestem jaka jestem, ale chcę i będę próbowała zmienić swoje podejście do pewnych kwestii i mam nadzieję, że za kilka miesięcy w tym samym wątku będę mogła opisać własne zwycięstwo ![]()
A tu Cię zdziwię bo rok temu byłam straaaaaasznie zazdrosna praktycznie byłam taka jak Ty ![]()
to chyba problem moich lęków i obaw a nie zazdrości ... ale moge się mylic
ważne żebym jakoś to poukładała, chłopakowi też na nas zależy, jest o co walczyć ![]()
Pytajka też kiedyś miałam potrzebę sprawdzania chłopaka,też się wkurzałam jak wychodził z kolegami i mnie nie zabierał doprowadzało mnie to do szału i stroiłam fochy.
moze kazdy potrzebuja miec swoja prywatnosc, ale wydaje mi sie, ze jak dziewczyna by trula, to wiekszosc chlopakow dla swietego spokoju daloby zajrzec do tel - skoro nic nie ma a uspokoilo by to ja.
moze kazdy potrzebuja miec swoja prywatnosc, ale wydaje mi sie, ze jak dziewczyna by trula, to wiekszosc chlopakow dla swietego spokoju daloby zajrzec do tel - skoro nic nie ma a uspokoilo by to ja.
To zależy jaki chłopak, jaki człowiek...
moze kazdy potrzebuja miec swoja prywatnosc, ale wydaje mi sie, ze jak dziewczyna by trula, to wiekszosc chlopakow dla swietego spokoju daloby zajrzec do tel - skoro nic nie ma a uspokoilo by to ja.
Czasami pokazywał ten telefon, dla świętego spokoju ... Wiecie co, dajmy już spokój tym telefonom, jego wyjściom beze mnie ... Jest wolnym człowiekiem i ma do tego prawo, ja nie mam prawa niczego mu nakazywać ani zakazywać. Jesteśmy razem, więc może on z czasem zmieni swoje podejście do tych spraw? Może ja zmienie swoje?
Fakt, że jego wyjścia są na chwile obecną dla mnie duzym problemem, no ale chcę sobie z tym poradzić, to chyba najważniejsze.
Zdarza sie ze korzystamy z łazienki połączonej z WC w tym samym czasie, zdarza sie ze albo ja albo chłopak zamyka drzwi i nikt nie ma z ty problemu. Wyszło to zupełnie naturalnie, zawsze pukamy przed wejsciem, ale zdarza sie ze wchodzimy kiedy druga osoba z tego WC korzysta ... Nie jest to ani moim pomysłem, wymuszeniem ani niczym z mojej strony zapoczątkowanym, ze strony chłopaka chyba też nie, tak samo wyszło. Tak jest co rano, kiedy w tym samym czasie korzystamy z łazienki przed pracą ... Ale czasami sie zamykamy w łazience wiec faktcyznie sa czynnosci podczas wykonywania których nie chcemy być "zaskoczeni" przez siebie nawzajem.
Co do badania ginekologicznego, mysle ze czułabym skrepowanie, ale sa kobiety ktore chca zeby partner towarzyszył podczas porodu - a to tez dla kobiety bardzo intymne wydarzenie, mężczyzni również różnie na to reagują, jedni chcą inni się boja. Mysle ze nie zaciagałabym chłopaka do ginekologa podsumowując.
Gdybym chciała sie rozstać z chłopakiem, to bym to zrobiła nie próbując walczyć sama ze sobą, nie pisząc tutaj na forum licząc ze padnie jakies zdanie, słowo, rada, które pomogą mi sobie poradzić z odmiennym podejsciem do związku - moim i mojego chłopaka. Więc to nie wchodzi w rachube.
Wielokropku nie wiem czy zauważyłaś, ale ja jestem świadoma, że to ja muszę coś zrobić, coś zmienić. Ze to ja mam problem ze zrozumieniem czegoś, ja wcale nie robie ze swojego chłopaka tego złego, czy nie majacego racji a tylko moja racja jest słuszna i własciwa - wcale nie. Wiem, ze go kocham, wiem ze on kocha mnie. Ale nie potrafię wyeliminować tego strachu i niepewności, ze zwykłej rozmowy robi się kłótnia, moje jedno słowo za dużo, jego "nieodzywanie sie do mnie", moja frustracja z tego powodu i łzy, które u niego wywołują jescze większe zacięcie - błedne koło.
Walcze sama ze soba za kazdym razem, jak na usta mi sie cisna te sprawy, czasami wygrywam sama ze soba czasem przegrywam.
Chodzi o to ze ja chce w ogole przestac walczyc i cieszyc sie zwiazkiem i z tego, ze jestem z fajnym facetem.Tylko nie wiem jak tego dokonać.
No poprostu nie wiem ....
Cześć;) pozwoliłam sobie odpowiedzieć a w sumie napisać coś od siebie. Otóż ja mam taki sam problem, dokładnie tak samo reaguje jak Ty i nawet mamy podobne sytuacje z tym 'problemem' związane. Też czuję, że mam problem z tym, aby zaufać swojemu chłopakowi i jest mi z tym okropnie ciężko. mogłabym pisać o tym i pisać. ;/ nie wiem czy jeszcze odwiedzisz to forum jeśli tak to chętnie podzielę się z Tobą swoimi przykładami które rozwalają mnie psychicznie.;/
Cześć;) pozwoliłam sobie odpowiedzieć a w sumie napisać coś od siebie. Otóż ja mam taki sam problem, dokładnie tak samo reaguje jak Ty i nawet mamy podobne sytuacje z tym 'problemem' związane. Też czuję, że mam problem z tym, aby zaufać swojemu chłopakowi i jest mi z tym okropnie ciężko. mogłabym pisać o tym i pisać. ;/ nie wiem czy jeszcze odwiedzisz to forum jeśli tak to chętnie podzielę się z Tobą swoimi przykładami które rozwalają mnie psychicznie.;/
Hej
Aga, pewnie widzisz, ze dłuższa chwilę już borykam się ze swoim problemem. Jedno już do mnie dotarło - nie mysleć o tym za dużo. Tak staram się pozbywać chęci zaglądania do jego telefonu. Świadomie przyznałam ze znam PIN, wiedziałam, ze bedzie telefon zabierał wszędzie ze sobą (chociaż w nocy on leży, więc jesli by mi zależało, to dobrałabym sie wówczas do niego) - i dobrze, że to robi. Ja mniej mysle czy jakies kolezanki są z nim w kontakcie a nawet jak jakies mysli mi do głowy przychodzą to prowadzę taki mini dialog sama ze sobą " do mnie koledzy piszą, czy to coś złego? - no nie" , "mnie koledzy w pracy komplementują - czy robimy coś złego? - no nie" więc, nawet jeśli jakaś jest zainteresowana moim facetem bardziej niz kolegą, to pozostaje mi mieć nadzieje, ze on wybrał mnie świadomie, że kocha prawdziwie a wówczas nie jest tak łatwo zainteresować się nawet bardzo zainteresowaną inną kobietą.
Ja znam siebie najlepiej, staram się sama sobie racjonalnie pewne rzeczy tłumaczyć, chociaż forumowiczki również swoją pozytywna rolę odegrały ...
Wiesz jaki ja mam problem? Za dużo analizowania, myslenia, rozmyslania. I automatem załącza się chęć rozmowy - a mój facet nie jest wylewny, nie jest otwarty, zamyka sie przede mną ja to biorę do siebie, jest kłótnia, są łzy i powstaje mur ...
(...)Wiesz jaki ja mam problem? Za dużo analizowania, myslenia, rozmyslania. I automatem załącza się chęć rozmowy - a mój facet nie jest wylewny, nie jest otwarty, zamyka sie przede mną ja to biorę do siebie, jest kłótnia, są łzy i powstaje mur ...
Proponuję, byś przeczytała książkę Barbary i Allan Pease "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie umieją czytać map". Mądra książka, poparta licznymi badaniami naukowymi, w lekki, przystępny i zabawny sposób opisująca różnice w zachowaniu mężczyzn i kobiet. Może wówczas będziesz bardziej rozumiała swego chłopaka.
aga001100 napisał/a:Cześć;) pozwoliłam sobie odpowiedzieć a w sumie napisać coś od siebie. Otóż ja mam taki sam problem, dokładnie tak samo reaguje jak Ty i nawet mamy podobne sytuacje z tym 'problemem' związane. Też czuję, że mam problem z tym, aby zaufać swojemu chłopakowi i jest mi z tym okropnie ciężko. mogłabym pisać o tym i pisać. ;/ nie wiem czy jeszcze odwiedzisz to forum jeśli tak to chętnie podzielę się z Tobą swoimi przykładami które rozwalają mnie psychicznie.;/
Hej
Aga, pewnie widzisz, ze dłuższa chwilę już borykam się ze swoim problemem. Jedno już do mnie dotarło - nie mysleć o tym za dużo. Tak staram się pozbywać chęci zaglądania do jego telefonu. Świadomie przyznałam ze znam PIN, wiedziałam, ze bedzie telefon zabierał wszędzie ze sobą (chociaż w nocy on leży, więc jesli by mi zależało, to dobrałabym sie wówczas do niego) - i dobrze, że to robi. Ja mniej mysle czy jakies kolezanki są z nim w kontakcie a nawet jak jakies mysli mi do głowy przychodzą to prowadzę taki mini dialog sama ze sobą " do mnie koledzy piszą, czy to coś złego? - no nie" , "mnie koledzy w pracy komplementują - czy robimy coś złego? - no nie" więc, nawet jeśli jakaś jest zainteresowana moim facetem bardziej niz kolegą, to pozostaje mi mieć nadzieje, ze on wybrał mnie świadomie, że kocha prawdziwie a wówczas nie jest tak łatwo zainteresować się nawet bardzo zainteresowaną inną kobietą.
Ja znam siebie najlepiej, staram się sama sobie racjonalnie pewne rzeczy tłumaczyć, chociaż forumowiczki również swoją pozytywna rolę odegrały ...
Wiesz jaki ja mam problem? Za dużo analizowania, myslenia, rozmyslania. I automatem załącza się chęć rozmowy - a mój facet nie jest wylewny, nie jest otwarty, zamyka sie przede mną ja to biorę do siebie, jest kłótnia, są łzy i powstaje mur ...
I muszę szczerze przyznać, że ja właśnie tak robię;/ myślę ciągle najgorsze, ze mój chłopak jest z granicą wyjechał na dość długo i tam też są dziewczyny dlatego moja odporność psychiczna i zaufanie opadają do zera;/ ciągle myślę czy to tylko koleżanki czy może zaiskrzy coś między nimi. Gdy się widzieliśmy mówił mi ze mnie bardzo kocha ze jestem najważniejsza i ze cieszy się ze ma mnie ze nigdy żadnej innej tal nie ufał jak mi i że to fajne uczucie mieć kogoś i się nie bać wiec cieszyłam się że tak mówił itd gdy zapytałam co by zrobił gdyby jakas dziewczyna śliczna sexi itp itd do niego podeszła i chciała czegoś to juz nie pamiętam co dokładnie opdowiedział ale powiedział coś co mnie uspokoiło że ma mnie i ze mnie kocha i coś w ten deseń dokładnie nie pamiętam.;) i wiadomo ze jak jest w pracy za granica i sa tez tam dziewczyny to wiadomo że nie będzie omijał ich wielkim łukiem tylko że normalnie nawiążę się między nimi kontakt czysto koleżeński bo to jest NORMALNE i gdy dzwonił to mówił ze to tylko koleżanka i zebym nie była zazdrosna ja od raz odparłam że nawet mi to przez myśl nie przeszło i powiedział i bardzo dobrze i mowił mi miłe słowa że mnie bardzo kocha nazwał mnie swoim serduszkiem ale kurde tak naprawdę do tej pory myślę czy te koleżanki czy koleżanka to tylko koleżanka czy może coś tam się wydarzyło między nim a jakąś dziewczyną i może tylko mi ładnie w oczy świeci o miłości ze bardzo mnie kocha ze jestem najwazniejsza dla niego on wie jak bardzo go kocham ze ja bym go nigdy nie zdradziła i mi 1 100% ufa i cieszy mnie to bo nie była bym zdolna by zdradzić osobę którą kocham ale jeśli on np sam wie ze ja go nie zdradze i ze jest tylko on ale jesli on np mnie zdardza? mimo ze wie ze mnie by to bolało ze kiedyś doświadczyłam takiego związku w którym byłam nagminnie zdradzana i jesli on tam jest i sobie np kręci z jakaś jesli uwodzą się wzajemnie jesli on patrzy na inna w inny sposób niż na zwykłą koleżanką ciągle takie głupie mysli mam mimo ze nie raz mówił ze on taki nie jest ze z tego sie wyrasta i ze kolezanki to kolezanki a dziewczyna jest najwazniejsza bo przekonał sie jaka jestem dla niego. zarówno on i ja mamy problemy ja wiem o jego problemach duzo on wie o moich i niby jak się chwile głębiej nad tym zastanowię to dochodze do wniosku, że nie ma powodów by mnie zdradzać mówił mi tyle razy ze zadnej dziewczyniej tak nie ufał jak mi ze w koncu się nie boi ze jestem pierwsza dziewczyna przy której nie musi sie bać ze go zdardza okłamie czy puszcze bokiem wiesz co mam na mysli, i mysle ze tez by nie chciał psuć w sobie tego czystego związku jaki ja mu daje on wie ze jest tylko on i nie ma zadnego innego wie jak go bardzo kocham i ze bede na niego czekać tyle ile trzeba więc myslę ze chyba sam by nie chciał tego niszczyć (sam w sobie) tego poczucia ze jest między mną a nim prawda. ale mam takie mysli ze się boję ze jednak on tam z jakąś sobie kręci że dochodzi do miedzy nim a jakąś do jakiś bliższych sytuacji jak bycie sam na sam albo jakieś przytulania albo coś jeszcze bardziej bliższego i ze on mysli przeciez ja i tak sie nie dowiem bo on jest za granica wiec kto by mial go wsypać. i ciagle dreczy mnie mysl czy on tam z kimś nie jest bliżej niż tylko w kontakcie kolega kolezanka. nie chce ciągle mu truć głowy moimi myslami bo mi by było przykro gdyby to on mi ciagle takie coś zarzucał moze on naprawde nie robi nic złego i on dobrze wie ile on dla mnie znaczy i jak bardzo go kocham i wie ze jestem zazdrosna bo mu mówiłam o tym i wyczuł nie raz ze ja mu mogę nie ufać i było mi wtedy przykro bo widziałam na jego twarzy coś takiego dziwnego tak jakby bylo mu przykro i źle że ja mu nadal nie wierze i nie raz mówił ze mogę mu ufać ze kocha mnie i ostatnio jak się z nim widzialam tez mówił ze chciałby zeby mna a nim było tak zawsze ze kocha mnei i cieszy sie ze trafił na taka dziewczyna jak ja przy której sie nie musi bać. powiedz szczerze co myslisz o tym moim głupim zachowaniu i nieopanowaniu mysli? i PRZEPRASZAM, ZE MÓJ POST JEST TAKI DŁUGI
...
186 2012-06-20 12:12:50 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-06-20 12:13:32)
Aga po pierwsze proponuję, żebyś z uwagą przeczytała posty czekoladki, wielokropka całej reszty forumowiczek + forumowiczów, jakis rodzynek też się trafił
, którzy się wypowiedzieli w moim wątku.
Po drugie, jest na forum fajny wątek, ktory będzie pomocny dla Ciebie, może dziewczyny i ich podejście do związku, w którym partner jest za granicą - troszkę Ciebie uspokoi? Mój partner jest przy mnie, więc nie potrafię się odnieść do sytuacji, w ktorej miałby wyjechać do pracy za granicę. Na pewno byłoby to trudne dla mnie ...
Adres do wątku: http://www.netkobiety.pl/t9988.html
Wiesz, ja się nie martwię, że on mnie zdradzi. Na tyle na ile go znam wiem ze tego nie zrobi. Jeśli pozna kogoś i będzie chciał być z inną, to najpierw zakończy nasz związek, podobnie jak ja bym to uczyniła. Mam niskie poczucie własnej wartości i boję się, że ktoś "lepszy" mi go odbije, tylko wiesz - on patrzy na mnie zupełnie inaczej niż ja sama na siebie, na pewno w jego otoczeniu są zgrabniejsze, ładniejsze, bardziej pewne siebie kobiety, ale on jest ze mną, na tamte tylko sobie popatrzy i nawet nie jestem pewna, czy nie pomyśli, że fajną kobiete ma w domu
Ja mam awersje do koleżanek, których nie znam, które wg mnie za bardzo się z nim spoufalają, czego on nie zauważa
On w ogole twierdzi, że jego kobiety nie lubią.
Byłam ostatnio zawodowo w miejscu w którym mój chłopak pracuje - jakie fajne dziewczyny tam są !!! I wiesz co? Wcale mnie to nie obeszło, po powrocie zapytałam go tylko czymś się zajmują jego koleżanki ale również i koledzy ...
Aga po pierwsze proponuję, żebyś z uwagą przeczytała posty czekoladki, wielokropka całej reszty forumowiczek + forumowiczów, jakis rodzynek też się trafił
, którzy się wypowiedzieli w moim wątku.
Po drugie, jest na forum fajny wątek, ktory będzie pomocny dla Ciebie, może dziewczyny i ich podejście do związku, w którym partner jest za granicą - troszkę Ciebie uspokoi? Mój partner jest przy mnie, więc nie potrafię się odnieść do sytuacji, w ktorej miałby wyjechać do pracy za granicę. Na pewno byłoby to trudne dla mnie ...
Adres do wątku: http://www.netkobiety.pl/t9988.htmlWiesz, ja się nie martwię, że on mnie zdradzi. Na tyle na ile go znam wiem ze tego nie zrobi. Jeśli pozna kogoś i będzie chciał być z inną, to najpierw zakończy nasz związek, podobnie jak ja bym to uczyniła. Mam niskie poczucie własnej wartości i boję się, że ktoś "lepszy" mi go odbije, tylko wiesz - on patrzy na mnie zupełnie inaczej niż ja sama na siebie, na pewno w jego otoczeniu są zgrabniejsze, ładniejsze, bardziej pewne siebie kobiety, ale on jest ze mną, na tamte tylko sobie popatrzy i nawet nie jestem pewna, czy nie pomyśli, że fajną kobiete ma w domu
Ja mam awersje do koleżanek, których nie znam, które wg mnie za bardzo się z nim spoufalają, czego on nie zauważa
On w ogole twierdzi, że jego kobiety nie lubią.
Byłam ostatnio zawodowo w miejscu w którym mój chłopak pracuje - jakie fajne dziewczyny tam są !!! I wiesz co? Wcale mnie to nie obeszło, po powrocie zapytałam go tylko czymś się zajmują jego koleżanki ale również i koledzy ...
Dziękuję za lin na pewno go przeczytam dokładnie;) Sytuacje nie są łatwe aczkolwiek staram sie myśleć tak jak Ty, staram się nie wymyślać sobie różnych sytuacji. w końcu kocha mnie wiele razy to mówił zapewniał. w końcu wie ze ma mnie dziewczynę która go kocha, szanuje, chce z nim być i wie że ja bym go nie zdradziła więc czemu on by miał to robić lub po co by miał wykorzystywać sytuację, że jest z granicą i ja się nie dowiem to sobie będzie kręcił. wiele razy mówił ze nigdy nie miał takiej dziewczyny przy której by się nie bał, ze ja jestem pierwszą dziewczyną której jest pewny i się nie boi, że mi ufa i właśnie boli mnie to że on darzy mnie takim zaufaniem a ja nie potrafię go takim obdarzyć. w końcu jesli dwoje ludzi się naprawdę kocha to żadna ze stron nei dokona zdrady. i myślę że on tez by nie chciał psuć w sobie tej prawdy którą czuje w naszym związku i nie chciał by tego w żaden sposób brudzić.
a Jeśli chodzi o Ciebie to powiem Ci szczerze, że po stylu pisania i w ogóle po tym co piszesz opisujesz mogę śmiało stwierdzić, że bije od Ciebie takie ciepło i przyjazna moc że tak powiem;) czytając Twoje posty widzę, że jesteś osobą naprawdę dobrą miłą pełną prawdy i zyskujesz sympatię podejrzewam nie tylko moją.;)
a teraz wracając do Twojego tematu hm napisałaś-
''Mam niskie poczucie własnej wartości i boję się, że ktoś "lepszy" mi go odbije, tylko wiesz - on patrzy na mnie zupełnie inaczej niż ja sama na siebie, na pewno w jego otoczeniu są zgrabniejsze, ładniejsze, bardziej pewne siebie kobiety''
Wiesz ja myślę, a raczej jestem pewna tego że tylko Ty tak uważasz, a Twój chłopak jest zupełnie odmiennego zdania. Nie jest ważne jakim się jest z wyglądu czy ma sie brązowe czy niebieskie oczy jakie ma się usta uśmiech czy kolor włosów każdy jest piekny na swój sposób. Będąc miła ciepłą przyjazną osobą można zyskać naprawdę więcej niż taką pewną odważna kobietę która chce dominować to oczywiście zależy od upodobań partnera ( nie obrażam innych Pań;] ) Wspominałaś także coś o swojej budowie ciała. myślę że to nie powinien być dla Ciebie problem, ja z kolei mam boczki i też byłam trochę skrępowana ale mój chłopak mówił, że są bardzo fajne i mu się podobają lubi je łapać masować, a tekże gryźć i całować ja zawsze sobie zażartuję kiedy on dotyka moich boczków i jest fajnie przestało mnie to krępować oczywiście rozumiem to że możes zmieć kompleksy bo każdy je ma ja również, ale skoro nasi chłopacy z nami są to musi im się to podobać, [Nie zawsze to co idealne jest najlepsze!:) ] a Ty nie myśl o sobie w taki sposób, że są ładniejsze, zgrabniejsze czy bardziej atrakcyjne spój w siebie w swoją dusze, w swoje dobre serce, uczciwe szlachetne dobre bijące prawdą serce, chłopacy bardziej na to zwracają uwagę niż na idealny wygląd swoich kobiet oczywiście to tez się liczy bo każdy powinien dbać o siebie ale by być piękna dla swojego chłopaka nie trzeba mieć idealnie zgrabnego chciała równego małego noska pięknych kuszących oczu i piersi jak piłką od kosza;) jeśli sama spojrzysz w głąb siebie w głąb swojej duszy dostrzeżesz nieskazitelne piękno które w sobie masz i to właśnie to sprawia, że jesteś piękną, radość którą w sobie masz dobro ciepło i miłość sprawiają, że cała jesteś piękna i to Tobie wiele dziewczyn powinno zazdrościć tego jaka jesteś, jakie masz dobre serce kiedy człowiek akceptuje siebie takim jest to wtedy buźka jest zadowolona promieniejesz cała a oczy nie widzą kompleksów jakie sobie sama stwarzasz bo to tylko wytwór Twojej wyobraźni i strachu który próbował zawładnąć Tobą. Także wykreśl kompleksy kochana bo piękno zaczyna się w środku i jeśli sama uwierzysz w siebie będziesz wiedziała że nie musisz bać się tego że znajdzie się ktoś lepszy ładniejsze atrakcyjniejszy bo to wszystko Ty w sobie masz tylko uwolnij to z siebie i nie katuj swojej psychiki w taki sposób bo to Tylko jak już mówiłam wytwór Twojej wyobraźni i strachu piękno nosisz w sobie tylko je uwolnij. ![]()
betheone napisał/a:Szczerze to nie umiem tego czytać, mój facet jest identyczny jak Ty i mam Go powoli dość, można Mu gadać, że jest najważniejszy, a On mi wręcz wpiera, że jest inaczej..coś strasznego i ciągle myślę czy to ma sens, bo mam już tego dość. Bierz z mojej sytuacji przykład i postaw się w miejscu swojego partnera czy chciałabyś żeby się zachowywał w taki sposób jak Ty. Życzę powodzenia.
Twój facet taki jest ?
Tak, jest taki..
witam
mam taki sam problem jestem mega zazdrosna o meża czytałam o czym pisałyście zrozumiałam swój błąd już jest pierwszy krok do szczescia choc bedzie to długa droga i kręta droga ale będe walczyc o nasze szczescie i naszej córeczki.Kobiety które są zazdrosne o swoich partnerów i nie mają do niego zaufania zawalczcie o swoje szczescie warto ja od dzis bede walczyła o nasze domowe ognisko bo mam o co walczyc powodzenia kobietki
Aga001100 czytam czytam i nie wierzę ile Ty masz kobieto lat 10??? Chłopak Ci mówi,że kocha okazuje to nie daję sytuacji do podejrzeń a Ty się zastanawiasz czy on kocha czy nie zdradza? To może zastanów się czy Ty jesteś gotowa na związek na odległość,bo wnioskuję,że nie,bo nie radzisz sobie z tym czy on z jakąś koleżanką nie kręci bliżej. Mój wyjeżdża jutro do Holandii i nie mam obaw! Jestem Go pewna wiem,że kocha i nie zdradzi. Facet też ma uczucia a większość myśli ,że oni tylko dolną częścią ciała myślą i jak się tylko jakaś pojawi to zostawią. Jakby tak miało być to po co by w związku wchodzili? Dziewczyno ogarnij się,bo z takim podejściem to nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.
Witam ja tez mam problem z zazdrością ,jestem po rozwodzie z alkoholikiem od 11lat.Od siedmiu lat jestem z facetem i jestem o niego zazdrosna,wspomnę ze z ex jak byłam to mi nie przyszło na myśl żeby być zazdrosna wręcz przeciwnie ,jak by go któraś wzięła to bym ,była szczęśliwa.W drugim związku tego nie ma jestem zazdrosna ,czasem sama sobie wmawiam ze mój partner specjalnie mnie prowokuje,dam parę przykładów.Otóż idziemy ze znajoma o on niby żartem szczypie ja w pierś ,albo wchodzę do kuchni a on z koleżanka gawędzi a ja wchodzę w tym momencie jak ja chwyta za pierś,lub w kempingu letnim jak jedziemy to wszędzie znajduje prezerwatywy ,a ja ich nie potrzebuje ,to po co je kupuje proszę o pomoc czy moja zazdrość jest chora czy normalna.
Aga001100 czytam czytam i nie wierzę ile Ty masz kobieto lat 10??? Chłopak Ci mówi,że kocha okazuje to nie daję sytuacji do podejrzeń a Ty się zastanawiasz czy on kocha czy nie zdradza? To może zastanów się czy Ty jesteś gotowa na związek na odległość,bo wnioskuję,że nie,bo nie radzisz sobie z tym czy on z jakąś koleżanką nie kręci bliżej. Mój wyjeżdża jutro do Holandii i nie mam obaw! Jestem Go pewna wiem,że kocha i nie zdradzi. Facet też ma uczucia a większość myśli ,że oni tylko dolną częścią ciała myślą i jak się tylko jakaś pojawi to zostawią. Jakby tak miało być to po co by w związku wchodzili? Dziewczyno ogarnij się,bo z takim podejściem to nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.
a przepraszam bardzo za co na mnie Ty tak wjeżdżasz? chyba właśnie dlatego weszłam na takie forum aby móc jakoś podzielić sie z kimś swoimi dziwnymi myślami i co myślisz że mi się to podoba? że nie próbuje sobie sama jakoś tego wszystkiego tłumaczyć? to chyba Ty nie dorosłaś skoro mnie atakujesz, nie wiesz nic o mnie nie znasz mojej przeszłości a mnie atakujesz.. bo przeszłość sprawiła, że mam teraz takie ciężkie podejście do zaufani i to nie wynika z moich 'humorków' czy ' a będę nieufna bo mi się tak podoba'.. Napisałam na tym forum bo chyba to forum tego dotyczy barku zaufania itd i nie potrzebuje ataków z Twojej czy innej strony bo nie po to to forum i taki temat powstał.
Pozdrawiam.
193 2012-06-24 09:36:23 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-06-24 09:41:36)
No proszę jak się powie coś co nie jest zgodne z naszym myśleniem to od razu się atakuję. Możesz zapytać Pytajki,że jej też wylałam kubeł zimnej wody na głowę burzyła się na początku ale potem doszła do wniosku,że jednak nie atakuję a dobrze radzę. Nawet prosiła,żebyś przeczytała moje posty. Szukasz na forum pomocy czy oczekujesz głaskania po główce? Każdy post który nie będzie po Twojej myśli będzie dla Ciebie atakiem to gratuluję podejścia
Wychodzę z założenia,że czujemy się tak jak chcemy. Jeżeli pomimo zapewnień chłopaka będziesz się dręczyć to będzie Ci ciągle źle. I szczerze nie wiem co by ten Twój chłopak musiał zrobić żebyś była spokojna. Choć wydaję mi się że najlepiej by było gdybyś Go zamknęła w złotej klatce wtedy byś Go miała tylko dla siebie a tak się nie da. Jak ma zdradzić to i tak zdradzi czy to w Polsce czy to a granicą. Uważasz,że mając Go przy sobie to nie zdradzi? Wszędzie może kogoś poznać i do tego wcale nie jest potrzebny wyjazd.
A co do związku na odległość to moja Droga nie każdy jest wystarczająco dojrzały,bo taki związek po pierwsze opiera się na ZAUFANIU którego u Ciebie brak. I mówiąc,że to ja nie dojrzałam jesteś w błędzie mój chłopak też wyjechał za granicę,też tam są dziewczyny i nie nie jestem zazdrosna.
P.S. Jeżeli mi w czymś źle to to kończę a nie tkwię i się męczę ![]()
No proszę jak się powie coś co nie jest zgodne z naszym myśleniem to od razu się atakuję. Możesz zapytać Pytajki,że jej też wylałam kubeł zimnej wody na głowę burzyła się na początku ale potem doszła do wniosku,że jednak nie atakuję a dobrze radzę. Nawet prosiła,żebyś przeczytała moje posty. Szukasz na forum pomocy czy oczekujesz głaskania po główce? Każdy post który nie będzie po Twojej myśli będzie dla Ciebie atakiem to gratuluję podejścia
Wychodzę z założenia,że czujemy się tak jak chcemy. Jeżeli pomimo zapewnień chłopaka będziesz się dręczyć to będzie Ci ciągle źle. I szczerze nie wiem co by ten Twój chłopak musiał zrobić żebyś była spokojna. Choć wydaję mi się że najlepiej by było gdybyś Go zamknęła w złotej klatce wtedy byś Go miała tylko dla siebie a tak się nie da. Jak ma zdradzić to i tak zdradzi czy to w Polsce czy to a granicą. Uważasz,że mając Go przy sobie to nie zdradzi? Wszędzie może kogoś poznać i do tego wcale nie jest potrzebny wyjazd.
A co do związku na odległość to moja Droga nie każdy jest wystarczająco dojrzały,bo taki związek po pierwsze opiera się na ZAUFANIU którego u Ciebie brak. I mówiąc,że to ja nie dojrzałam jesteś w błędzie mój chłopak też wyjechał za granicę,też tam są dziewczyny i nie nie jestem zazdrosna.
P.S. Jeżeli mi w czymś źle to to kończę a nie tkwię i się męczę
Nie no w sumie masz racje. Przepraszam:) po prostu ja wiem, że moje myślenie że on by mógł mnie zdradzić itp jest chore i najgorsze jest to, że ja wiem że on mnie kocha a to, że ja mam takie dziwne myślenie to tylko moja wina bo sama sobie wymyślam niestworzone historie i głupio tkwię w tym. Może nie powinnam się tak nakręcać źle. W końcu mnie kocha a skoro mnie kocha to raczej nie był by znów taki by mnie w taki sposób zranić, muszę popracować nad swoim myśleniem w tej sprawie ;/
Przeprosiny przyjęte
a tak na poważnie przyzwyczaiłam się,że moje posty na początku odbierane są jako atak a potem jednak ludzie się przekonują,że taka zła nie jestem
Też kiedyś byłam strasznie zazdrosna będąc w związku na odległość związek zakończył się tym,że chłopak mnie zdradził i zostawił cierpiałam długo ale się pozbierałam gdy poznałam obecnego chłopaka postawiłam sobie cel żeby się zmienić i nie być już tak zazdrosną on nie dawał mi powodów do zazdrości a ja zauważyłam,że o wiele lepiej się czuję i o wiele lepiej jest miedzy nami gdy ja nie wymyślam sobie niestworzonych rzeczy. Dzisiaj wyjechał do Holandii pracować będzie w SPA od 3 lat tam jeździ i wiesz co mi opowiadał,że zawsze wieczorem po pracy chodzą do sauny i wszyscy tam siedzą NAGO! I jakoś nie jestem zazdrosna,że on tam będzie na inne patrzał albo inne na niego bo to jest tam normalne ![]()