super!! życzę powodzenia oby wszystko się dobrze ułożyło.. trzymam kciuki za Ciebie i Małego! i nie pozwól nigdy nikomu więcej podnosić na Ciebie rękę!!
Podobne tematy
67 2009-03-06 21:03:20 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-03-06 21:04:00)
Witaj Gosiu
:)
cieszę się, że się odezwałaś bo szczerze powiedziawszy .. martwiłam się ![]()
Jesteś strasznie odważną i dzielną kobietą ![]()
Gosiaaa,
życzę żeby Ci się w życiu wszystko poukładało tak jak powinno ![]()
A na pewno się ułoży
POWODZENIA ! ![]()
Pozdrawiam
*
p.s. jeśli będziesz miała możliwość to czasami napisz co u Ciebie i jak sobie radzisz ![]()
Gosiu to wspaniale,że po mało wszystko zaczyna się układać.Masz siłę w sobie i jesteś przykładem dla innych kobiet które jeszcze nie wiedzą co zrobić w takiej sytuacji.Pozdrawiam i oby świeciło tobie i twojemu synkowi już zawsze słońce.
kurcze,szkoda,że twój ojciec jest aż tak uparty i nic na niego nie działa:(
ale dobrze,że jednak odważyłaś sie poprosić o pomoc ludzi z domu samotnej matki, którzy ci pomogą odnaleść spokój,pomogą poukładać wszystko,pomogą ci stanąć na nogi
najważniejsze,że mały się tam uspokaja:),że śpi całą noc,pewnie już niedługo zacznie się uśmiechać do nowych,,ciotek"
nikt na was nie krzyczy,traktuje z szacunkiem,pomaga
powoli ci się ułoży,szczerze w to wierzę i mam nadzieję,że ułoży ci się tak jak siostrze mojego męża:jest sama z dziećmi a ludzie nie mogą się nadziwić skąd ma tyle siły-dzieci zadbane(ona też niczego sobie),pieknie ubrane,mieszkanie socjalne wywalczyła(co prawda pokój,kuchnia i łazienka,ale to już dużo),dzieciom do szkoły nic nie brakuje,nie boi się walczyć o swoje!i najważniejsze -ludzie ją szanują!kiedyś uważali ,że nie da sobie rady,że spaprała sobie życie na własne życzenie,a teraz?już tak nie myślą,bo udowodniła wszystkim,że dla dzieci dużo można zrobić!
życzę ci,żeby ci się jak najlepiej ułożyło(a pierwszy krok masz już za sobą-teraz będzie lepiej)POWODZENIA
Napisz Czasami co tam u Ciebie ![]()
ze swojej strony polecam Ci nie tylko pomoc społeczną i PCPR, albo Dom Samotnej Matki ( aczkowliek jest wspaniałaą instytucją). Polecam Ci też kontakt z organizacjami pozarządowymi ( fundacje, Stowarzyszenia), na pewno w Waszym Urzędzie Miasta jest wykaz takich instytucji. Wiele z nich pomaga osobom w Twojej sytuacji. Sprawdź się czy w Poznaniu działa Centrum Kobiet. Gratuluje odwagi! I trzymam kciuki za Twoje życiowe powodzenie!
Mam 35 lat,syn ma15lat i od 15 lat jestem mezatka ponizaną,bitą i zdradzaną.Nie chce opisywac swojej historii ,bo to zakrawa na horror.Czytając twoją opowiesc przypomnialy mi sie począcztki mojego malzenstwa,bylo podobnie i z roku na rok coraz gorzej.Z początku ukrywalam przed rodziną ze mąz mnie bije,potem zaczelam dzwonic na policje,sprawa w sadzie o znecanie.Ale wciąz nie moglam sie odwazyc zeby go zostawic.W koncu zaczelam zastanawiac sie nad rozwodem ale bardzo ale to bardzo balam sie reakcji syna.Dwa miesiace temu zlozylam pozew rozwodowy i musialam jakos to powiedziec dziecku,zaczelam tlumaczyc,ze musimy sie rozstac z tatem,ze nam sie nie uklada itd.staralam sie przedstawic mu to jak najdelikatniej.Moj syn tylko odpowiedzial;"To dobrze,a moglas to zroic joz dawno i nie musialbym sie tak bardzo bac ze ojciec cie kiedys w koncu zabije" Nie dosc, ze sama meczylam sie z wariatem tyle lat to jeszcze dziecko po cichutku cierpialo.Trzymaj sie i nie daj sie.Pozdrawiam.
Wiosna, bardzo dobrze, że w końcu zdecydowałaś się na rozwód. Mąż nie miał prawa Ciebie bić i stworzyć Ci horror w domu. A zachowanie Twojego syna jest godne podziwu. Widzę, ze będzisz miała w nim sojusznika, co pewnie ułatwi Ci przeżyć tę całą sytuację z rozwodem itp. Ale nie poddawaj się i walcz o swoją godność i szczęście. Należy Ci się ![]()
Gosiaa, a co u Ciebie?
Witam Cię Gosiu i wszystkie Panie ! Jestem tu pierwszy raz, muszę się tu dopisać.WIERZĘ CI od pierwszych słów,bo Twoja historia jest łudząco podobna do mojej.W wieku 20 lat zakochałam się po 3-miesiącach zaręczyny,moi rodzice radzili "po co się spieszysz",ja na to,że to moje życie,potem starania o dziecko,bo tylko to zmusiłoby moich rodziców do akceptacji mojego wyboru.Dokładnie w rocznicę poznania się wzięliśmy ślub,urodziłam córkę,wyprowadziliśmy się od moich rodziców,iiiiii zaczęło się [jak się dowiedziałam] mąż już przed ślubem mnie zdradzał ,pierwszy raz uderzył mnie przy mojej matce z powodu furii jakiej dostałam na przesłanki o jego "dajce"no i dalej jakoś tak już leciało,był kierowcą więc nigdy go nie było ,ale wieści o jego wyczynach docierały do mnie ze szczegółami .Byłam bita nawet jak trzymałam dziecko na ręku,w ciąży ,a moi rodzice mówili tylko ,że wyolbrzymiam i ,że to moje życie.On nigdy się nie przyznawał i mówił ,że muszę się leczyć na głowę.W końcu nie wytrzymałam i podstępem zwabiłam jego''?''(nie mam określenia co do tego typu pań)do naszego domu ,wezwałam swoich rodziców aby zobaczyli ten ''okaz''no i zjawił się mój ślubny,jak zorientował się w sytuacji to uciekł.Rodzice kazali mi się pakować.Na drugi dzień mąż błagał o powrót , a ja ,że go kochałam, wysłałam go do moich rodziców ,aby to oni pozwolili mu wrócić,a zrobiłam to po to ,żeby mieć ubezpieczenie.Dziś jestem już 13 lat po ślubie mamy 3 dzieci.Jutro wybieram się do sądu z wnioskiem o separację.JUŻ NIE MAM SIŁY,JESTEM SAMA JAK PIES!!!!
Smutne te historie maltretowanych kobiet.Nie można żyć z takimi"potworami",jak Wasi złoczyńcy.Niestety często nie rozumieją i nie pomagają wyjść z tej chorej sytuacji-bliscy,rodzina,znajomi.Cierpią nie tylko kobiety,ale i dzieci.Co negatywnie wpływa na ich psychikę.Poszukaj jakiejś kobiecej organizacji zajmującej się tym problemem.Nie jesteś sama.Walcz o swoją godność i dobro dzieci.Życzę z serca-powodzenia.
ET,
dobrze że znalazłaś w sobie tyle siły, żeby złożyć wniosek o separację. To na pewno musiało być trudne zwłaszcza, że długie lata w tak wielkim bagnie potrafią wykończyć. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, że w końcu zebrałaś się w sobie i postanowiłaś wziąć życie w swoje ręce. Jednocześnie jest mi bardzo przykro, że Tobie to wszystko się przytrafiło.
Droga ET,
nie jesteś sama. Nikt nie jest. Może przez chwilę możemy wszyscy poczuć się bardzo samotni. Jednak zawsze jest ktoś obok nas. Ty masz dzieci. One są z Tobą i Tobie ufają. Dla nich warto walczyć i dla nich warto żyć. Jeśli w tej chwili czujesz, że nie masz siły to postaraj się mimo wszystko znaleźć siłę w uśmiechach swoich dzieci. Na pewno bardzo je kochasz. Dlatego nie poddawaj się.
Jest tyle miejsc gdzie możesz poszukać pomocy. Domy samotnej matki, Ośrodki dla osób dotkniętych przemocą. Nawet możesz iść "na swoje" jeśli pozwala Ci na to sytuacja materialna.
Jakie masz plany na przyszłość ? Myślałaś o przyszłości i o tym jak ona będzie wyglądała ?
Nie mogę się poddać ,dla moich dzieci zrobię wszystko,a ta separacja to po to aby nim potrząsnąć,może coś drgnie.Nie wiem czy mnie nadal zdradza ,mówi ,że z tym skończył,ostatni raz pobił mnie latem,teraz robi wielkie długi i wyzywa mnie jak próbuję z nim rozmawiać,ale przez niego nie wiem czy płacić rachunki czy kupić jedzenie.Robię w domu za matkę i ojca ,kobietę i mężczyznę,ale on i jego rodzina twierdzą ,że to nic wielkiego,czuję się nikim.
Najlepiej,jeśli masz gdzie-wyprowadź się od niego.Abyś mogła żyć spokojnie ze swoimi dziećmi.
Czytam Wasze rady i ryczę jak krowa,bo moje durne życie jest tak durne ,żE żeby je opisać to pewnie wielu pomyślało by, że to wkręt.Ja sama się zastanawiam czy to nie dowcip BOGA
Wiesz ET, nie łudziłabym się, że coś drgnie. On się nie zmieni. Tacy ludzie się nie zmieniają i stają się tylko coraz gorsi.
Nie zwracaj uwagi na to co mówi jego rodzina i co mówi on. To malutki człowiek i on o tym dobrze wie - dlatego ucieka się do przemocy. Dzięki temu, że Cię poniży, pobije chce się poczuć większy, silniejszy. A tak naprawdę to on jest nikim.
Ty natomiast Jesteś wartościową kobietą. Uwierz w to. Chcesz walczyć o siebie i dzieci - to się liczy. I niech tylko to będzie dla Ciebie ważne.
Otóż wzięliśmy kredyt na dom i zostało bagatela 28 lat spłaty,a dzieci?co im powiem? przecież tatusia nigdy nie ma bo jest w trasie ,albo nie chce mu się zjechać do upierdliwej żony.Ale dla nich bardzo jest ważny
Dzieci nie wiedzą, że Twój mąż tak bardzo Cię krzywdzi ?
W jakim wieku są ?
Widziały jak mnie bił,nad czym strasznie ubolewam,ale zaraz starałam się aby zapomniały o tym i utwierdzałam je ,że mimo wszystko kochamy się,a że były od zawsze swiadkami bicia,to wiedzą ,że to jest złe ,ale ,że zaraz będzie dobrze.
84 2009-03-29 18:31:03 Ostatnio edytowany przez Nola (2009-03-29 18:34:35)
ET,
Twoje dzieci uczą się właśnie, że miłość polega na biciu. "Jeśli kogoś kocham to go uderzę". W życiu dorosłym będą powielać zachowania Twojego męża.
Mimo tego, że starasz się o to żeby dzieci zapomniały o tym wszystkim, one i tak nie zapomną. Dzieci doskonale wiedzą co się dzieje. Nic się przed nimi nie ukryje. Każde zdarzenie interpretują na swój sposób. Nie utwierdzaj ich w przekonaniu, że tatuś kocha mamusię. Bo jak może kochać ktoś kto się znęca nad Tobą ? Twój mąż wyrządza krzywdę nie tylko Tobie ale też Twoim dzieciom. One są świadkami tego co dzieje się w domu i uczą się złego postępowania. To wszystko odbija się bardzo niekorzystnie na ich psychice.
Jedynie odejście od męża może pomóc Twoim dzieciom na zrozumienie właściwego modelu rodziny i zobaczeniu, że miłość jaką powinni się darzyć członkowie rodziny nie polega na przemocy.
Obecnie uczą się zachowań bardzo destrukcyjnych - dla siebie i w przyszłości dla innych.
Nola,
masz rację ,nigdy tak na to nie patrzyłam.
ET,
naprawdę bardzo dużo zrobisz jeśli się wyprowadzisz.
Masz do kogo ? Rodzina ? Koleżanka ? Przyjaciółka ?
Pewnie nie uwierzysz,ale nie mam nikogo,wychowywałam po drodze swoje rodzeństwo,bo tatuś zmarł,a matka wyjechała zostawiając niepełnoletnie dzieci,a że byłam najstarsza to musiałam zająć się nimi,ale jak to w bajkach bywa mamusia znalazła sobie gacha ,wróciła i wszystkich tak poukładała,że nikt z 4 rodzeństwa ze mną nie próbuje kontaktu,ale to inny temat,tyle że to wszystko we mnie siedzi i buzuje,nie mam koleżanek ,bo nie mam na nie czasu,zresztą i tak pewnie mężowi by nie pasowały.
A może spróbujesz "Domu samotnej matki" albo "Ośrodka dla osób dotkniętych przemocą" ?
W grudniu podpisałam kontrakt ,na pracę ,taką która miała udowodnić ,że jestem silna,silniejsza od wielu innych i tym samym wywołać w mężu podziw i zmiany na lepsze,tak więc nie mogę z tego zrezygnować,bo moje dzieci są ze mnie dumne ,a ja robię to co daje mi satysfakcję i możliwość rozwoju,wreszcie mogę zrobić coś dla siebie.
Przede wszystkim sama uwierz, że jesteś silną osobą. I bądź z siebie dumna. Nie szukaj podziwy u innych, zwłaszcza u swojego męża.
Droga ET,
nie musisz z niczego rezygnować - tylko po prostu dobrze by było, żebyś się wyprowadziła. Nie chcesz zamieszkać w miejscu, gdzie będziesz miała ciszę i spokój ? Gdzie dzieci nie będą musiały oglądać jak tata krzywdzi mamę ?
Masakra..w biały dzień..a potem tylko usłyszymy w mediach że stała się tragedia..popieram hasło:gdy bije i zdradza to niech się wyprowadza..dlaczego to kobiety mają uciekać z domu gdy pojawi się przemoc domowa??dlaczego my kobiety?te popaprane polskie prawo..a tak poza tym to tylko rozwód bo dzieci na to nie mogą patrzeć..wiem że to bardzo boli i tak duzo kosztuje,ale warto dla waszej(Twojej i dzieci)przyszłości!