toksyczny zwiazek i rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » toksyczny zwiazek i rozstanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: toksyczny zwiazek i rozstanie

Witajcie, jestem nowa i chce podzielic sie z wami moimi przezyciami zwiazanymi z trwaniem w toksycznym zwiazku i jak to w moim przypadku stalo sie, rozstaniem. W moim przypadku minelo 3 dni od rozstania, mieszkam nadal w jego domu (jestem w trakcie intesnsywnych poszukiwan lokum).

Zwiazalam sie z Hiszpanem, to bylo ponad 3, 5 roku temu. Bylo to po skonczeniu studiow, poznalismy sie w Zakopanem, podczas miedzynarodowego kongresu esperanto. Zakochalismy sie, i ja po ponad 6 miesiacach zdecydowalam sie przeprowadzic. Moje zycie do czasu, jak znalazlam stala prace, toczylo sie. Nie mialam swoich znajomych, rodzina w Polsce, nie bylo za duzo forsy na rozwijanie swoich zainteresowan, na zwiedzanie, na weekendowe wypady. Wpadlam w rutyne pracy i powrotow do domu i czekania na niego. Byl to poczatek znajomosci, wiec  uczucie bylo jeszcze swieze, wszystkie doznania byly takie nowe... Z czasem rutyna zycia codziennego ochlodzila nasze relacje, jednak nasza przyjaz w miare czasu sie umacniala. Szacunek rowniez, choc dochodzilo do glupich spiec z powodu roznicy kultur. Poza tym oboje mielismy silne charaktery, wiec czasami bylo naprawde trudno sie dogadac.

Dopiero od 1, 5 roku mam stala i ciekawe prace, ktora daje mi satysfakcje, choc jest bardzo stresujaca. Nerwowy charakter naszych zajec tez wplynal zle na nasz zwiazek. Warczylismy na siebie, aby rozladowac stresy zwiazane z zupelnie czyms innym. Myslalam, ze jak juz nasza sytuacja materialna sie unormuje, automatycznie nasze stosunki sie poprawia. Mylilam sie. Im wiecej forsy, tym wiecej problemow.
Skoro jestemy przy temacie pieniedzy, on mial z tym duze problemy. Zyl ponad stan. Skonczylo sie tym, ze musialam dokladac wiecej niz to ustalilismy (50%) i bylam bardzo sfrustrowana. Jeszcze sie nie moglam nic odezwac w tym temacie, no bo jak, wytykac facetowi, ze jest beznadzejny w zarzadzaniu kasa. Jak sie odezwalam kilka razy, to byly awantury i jeszcze oskarzenia o to, ze ja je wszczynam ZAWSZE.

Pierwszy kryzys mial miejsce na poczatku zeszlego roku. Postanowil wyjechac do Maroka z dwiema przyjaciolkami (nie przedstawil mi ich, nie opowiadal o planach na podroz, i jak wrocil to nie pokazal mi za wiele zdjec). Mozecie sobie wyobrazic jak sie czulam. Wtedy to tez powiedzial mi, ze nie jest pewny czy mnie nadal  kocha i powiedzial, zebym sie wyprowadzila na probe i potem zobaczymy, czy do siebie pasujemy.

Po 6 miesiacach wrocilam do niego, ale juz madrzejsza o doswiadczenia, uniezaleznilam sie od niego. Tym razem naprawde myslalam, ze badzie lepiej. W zwiazku z tym, ze on nie mial kasy, ja zaczelam urzadzac dom. Myslam, ze to doceni. Z czasem nawet tego nie zauwazal. Tak jak przedtem, krytykowal mnie za wszystko: za ubior, za makijaz, za moj styl gotowania, za bycie soba po prostu. Ja sie spalam, ale trwalam. W ostatnich miesiach wogole nie uprawialismy seksu. Nie czulismy do siebie zadnego pociagu.

Zaczelismy planowac nasze zycie osobno, atmosfera byla ciezka, wyrzuty, ciche dlugie momenty, prawie wogole nie rozmawialismy, popsute weekeny, w tym samym czasie piekne przyjacielskie chwile, rozmowy o wszystkim. Chyba takie momemty dawaly mi nadzieje na poprawe, dlatego tak trwalam.

Przelom nastapil tydzien temu, gdy wrocilam z Madrytu. Wydarl sie na mnie juz w samochodzie, w trakcie drogi do domu. Mi tez duzo nie trzeba, i zaczela sie klotnia. O Madrycie rozmawialismy chyba 10 minut. Ja nie mialam ochoty opowiadac (od dluzszego czasu jak go widzialam, to mi sie wszystkiego odechciewalo), on byl w swoim swiecie, pograzony we wlasnych myslach.

Prez ten tydzien duzo rozmawialam z moim przyjacielem o tym zwiazku, tak od strony psychologicznej, doszlam do zwiazku, ze ten zwiazek byl toskyczny i niedobry dla nas obojga. Ja ofiara, on caly czas mnie ponizal i krytykowal, aby sam sie poczuc lepiej. Ja sie caly czas zmienialam dla niego i zatracilam siebie.

W ten czwartek zdecydowalam sie powiedziec mu o tym wszystkim. Odblokowalam sie i przestalam bac jego reakcji, i mu po prostu powiedzialam. Nie bylo klotni, tylko spokojna i rzeczowa rozmowa. Tak czulam, ze on nie podejmie zadnej decyzji, wiec ja zdecydowalam sie na rozstanie ostateczne. Widzialam, ze doszlam do granicy mojej psychicznej wytrzymalosci i po prostu nie moglam dalej. Ten zwiazek wyniszczyl mnie emocjonalnie, mimo ze byly cudowne momenty. Jednak psychologiczny bilsns jest taki jak jest

Teraz, pytanie do was, jak przetrwac to rozstanie? Mimo ulgi, jaka czuje po wyzwoleniu sie z tego wszystkiego, nadal czuje sie do niego bardzo przywiazana, lubie jak jest obok i wiedziec co sie z nim dzieje, aczkolwiek latwiej mi zniesc, jak go nie ma.

Prosze o opinie i rady. Dziekuje bardzo.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Wiesz noami24 najgorsze są początki po rozstaniu.W twoim przypadku z pewnością jest trudniej,bo nadal mieszkacie razem,ale gdy tylko się wyprowadzisz z pewnością będzie ci trochę lżej,nie będziecie się mijać w mieszkaniu,patrzeć się na siebie codziennie.W dodatku 3,5 roku to kawałek czasu,nie którzy po takim czasie biorą ślub.Ale uważam,że postąpiłaś mądrze,bo jaką przyszłość ma związek,który i tak już się rozpadał wcześniej.Z pewnością  wyżywając się na  i wyładowywując nerwy na tobie  jako słabszej płci,podbudowywał sam siebie i czuł się w ten sposób silniejszy i mający władzę.Było mu wygodnie żyć z tobą,gotowałaś mu,a nawet ponosiłaś większe koszty utrzymywania mieszkania,krytykował za ubiór myślę,może bał się,że poznasz kogoś innego gdy będziesz ładnie wyglądać,a znając swój charakter wie,że jest trudny w życiu z kimś i może mieć problem poznać kogoś i ułożyć sobie życie z kimś innym.Dlatego tak cie atakował próbując zastraszyć,abyś się bała odejść i jednocześnie próbował uzależnić cię od siebie,a mógł tak pomyśleć bo już raz rozstaliście się po czym wróciłaś do niego.Faceci kodują sobie takie rzeczy i notują nasze słabe punkty aby je potem wykorzystać przeciwko nam-mam oczywiście tu na myśli tylko tą podłą część mężczyzn bo nie wszyscy tacy podli są.Teraz musisz udowodnić sobie i jemu że dasz radę żyć bez niego.Zaczniesz spotykać się ze znajomymi,wychodzić z domu w weekendy i z pewnością za jakiś czas będzie ci łatwiej.Nie ty pierwsza i nie ostatnia jesteś w takiej sytuacji,wiele kobiet sobie już poradziło,a także wiele jeszcze będzie musiało stawić czoła takim problemom,bo niestety życie nie jest usłane tylko różami.Więc głowa do góry,wszystko się ułoży,życzę ci tego smile

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

3

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Znalazlam mieszkanie, kamien z serca. Jak sadzicie, gdzie popelnilam blad?

4

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Oj to super,że masz mieszkanko czyli zaczynasz żyć od nowa.A gdzie popełniłaś błąd?hmm myślę,że wracając do niego,bo już wtedy wasz wiązek przeszedł przemianę,myślę,że brakowało miłości,ale wiadomo każdy ma nadzieję,że będzie lepiej,jesteśmy tylko ludzmi i mamy prawo do błędów.Ale najważniejsze,że w porę zrozumiałaś sytuację,a błąd to popełnił on raniąc cię.Pozdrawiam smile

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

5

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Dziekuje za twoje slowa. Dodam kilka slow do tego, co napisalas we wczesniejszym komentarzu:

Krytyka ubioru: Nigdy nie przywiazywalam uwagi do ubioru i jak wygladalam w domu. I musze powiedziec, ze ta krytyka na poczatku dobrze wplywala na mnie, bo dostrzeglam rzeczy, na ktore wczesniej zupelnie nie zwracalam uwagi. Wtedy to byla jeszcze krytyka konstruktywna. Po pewnym czasie jednak za bardzo sie liczylam z jego zdaniem i po prostu swoj styl uzaleznialam od tego, czy mu sie podobalo, czy nie. Zmienialam go pod niego i kazda jego kasliwa uwaga (nawet wypowiedziana w tonie humorystycznym) dobijala mnie. Wtedy to zaczelo byc chore.

Gotowanie: przewaznie to bylo tak, ze to on gotowal. I gotowal bardzo dobrze. Czesto rowniez wiecej, abym miala do pracy. Dbal o mnie po prostu. Ja tez gotowalam, ale mniej i nie tak roznorodnie i w swoim stylu. Gdzies tak od polowy trwania zwiazku ten moj kulinarny styl zaczal byc tez przez niego otwarcie krytykowany. Nawet mowil, ze nie bedzie jadl. Bylo mi przykro, bo o tym, ze cos ci nie smakuje mozna powiedziec na 1000 sposobow, ktore drugiego czlowieka nie rania.

Mysle, ze nie akceptowal mnie taka, jaka bylam, chcial mnie zmieniac wg swojego widzimisie, a ja mu na to pozwalalam, bo z powodu niskiego poczucia wartosci, sadzilam, ze ma racje. I tak chcialam doscignac ten ideal, jaki on mial w glowie i sie spalalam, bo przestawalam byc soba.

Czy czlowiek, ktory byl w toksycznym zwiazku, zawsze bedzie takie zwiazki tworzyl?

6

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Nie, nie zawsze. Nie jesteśmy skazani na takie związki do końca życia. Ale chyba musisz się spytać siebie, dlaczego Ci się taki związek przydarzył? Czy to jakiś wpływ kogs np. ojca w dzieciństwie czy też tak bardzo bałaś się samotności, że byłaś w stanie poświęcić wszystko by jej tylko uniknąć. Ja też miałam kiedyś taki toksyczny związek, męczyłam się kilka lat i w końcu do mnie dotarło- że męczę się tak dlatego ,ze tak bardzo się boję zostać sama. Racjonalna, odważna dziewczyna nigdy nie zgodziłaby się na poświecenia, które niszczyłyby ją samą. Ale bojąca się samotności- zniesie wszystko . Łącznie zo belgami i biciem. Tak było u mnie. Pytanie co powodem takiej relacji jest u Ciebie ?

7

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

noami24 to że byłaś w toksycznym związku nie skazuje cię na kolejne takie związki,masz teraz większe doświadczenie,wiesz na co zwracać uwagę w kolejnym związku,jesteś mądrzejsza.Każdy popełnia błędy nie jesteśmy idealni więc nie martw się.

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

8 Ostatnio edytowany przez noami24 (2009-03-04 10:44:42)

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Nie wiem dziewczyny, ale zdecydowanie zle na mnie wplywa ten facet, toksycznie. Wczoraj ni z gruszki ni z pietruszki wyskoczyl, ze mial jakas nieprzyjemna rozmowe, wrecz klotnie z ludzmi z pracy o karze dozywocia. Byl caly rozstrzesiony, no bo jak,ze inni nie mysla tak samo jak on. No i musial to z siebie wyrzucic, a ze ja bylam w poblizu, no to wyssal ze mnie cala dobra energie...

Dzis zle sie z tym czuje, mam ogromny zal do siebie, ze pozwolilam mu na to... nawet juz nie jako jego dziewczyna, nie potrafie sie przed tymi toksynami obronic.

Nie wiem dlaczego wchodze w toksyczne zwiazki, mysle, ze to przez moje stosunki z rodzicami, ich brak wylewnosci uczuciowej, chwalenia mnie sprawil chyba, ze szukalam tego we wszystkich moich zwiazkach... WEiecie... ja nawet tego za dobrze sama nie rozumiem, dlatego nie wiem jak dobrze wam to wytlumaczyc...

9

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

noami24 ja też nie miałam kolorowego dzieciństwa,zawsze twierdziłam,że byłam pierwszym ale nie chcianym dzieckiem,potrzebowałam ciepła,miłości i na siłę chciałam się uszczęśliwić,związek w którym byłam to totalna porażka której skutki odczuwam do dzisiaj,mam córkę z takiego toksycznego związku,ale nauczyło mnie to jednego-lepiej dobierać partnerów i nie dawać sobą pomiatać.Miałam podobny dylemat,że już zawsze będę trafiać na idiotów,ale tak się nie stało.Teraz mam wspaniałego męża i ojca mojej córki,uwierzyłam,że życie może być jednak piękne i można żyć w normalnym związku bez przemocy i obelg.A z tego co piszesz to on nie tylko z tobą nie potrafił się dogadać,ale również z innymi ludzmi.No cóż trafiają się tacy,którzy myślą,że mądrzejszych od nich nie ma.Powinnaś się zdobyć na odwagę i postawić się mu w końcu,żeby zobaczył,że ty też masz coś do powiedzenia i nie życzysz sobie aby swoje nerwy wyładowywał na tobie tym bardziej,że nic już was nie łączy.

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

10

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Tak, masz racje. Jesli to sie powtorzy, utne to zanim, cokolwiek zdazy powiedziec. Tak musze zrobic, bo dzisiaj jest mi wyjatkowo ciezko z powodu wczorajszego. Na dodatek, jak wrocilam do domu z fitnessu to go nie bylo i teraz mysle (wiem, ze nie powinno mnie do obchodzic) gdzie jest.

Pytanie: zaproponowal, ze mi pomoze w przeprowadzce. Tak naprawde nie wiem, co mam zrobic (jeszcze zostalo troche czasu na przemyslenia). Z jednej strony to pomoc, nie bede musiala sie tak przejmowac transportem. Z drugiej strony nie chce, zeby wiedzial, gdzie mieszkam, boje sie, ze bedzie krytykowal moje nowe mieszkanie i ze ja znowu bede sie zle czula.  Mam metlik w glowie. Mozecie mi cos doradzic?

11

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie
Puma napisał/a:

Nie, nie zawsze. Nie jesteśmy skazani na takie związki do końca życia. Ale chyba musisz się spytać siebie, dlaczego Ci się taki związek przydarzył? Czy to jakiś wpływ kogs np. ojca w dzieciństwie czy też tak bardzo bałaś się samotności, że byłaś w stanie poświęcić wszystko by jej tylko uniknąć. Ja też miałam kiedyś taki toksyczny związek, męczyłam się kilka lat i w końcu do mnie dotarło- że męczę się tak dlatego ,ze tak bardzo się boję zostać sama. Racjonalna, odważna dziewczyna nigdy nie zgodziłaby się na poświecenia, które niszczyłyby ją samą. Ale bojąca się samotności- zniesie wszystko . Łącznie zo belgami i biciem. Tak było u mnie. Pytanie co powodem takiej relacji jest u Ciebie ?

Na pewno sie balam samotnosci, jak sie rozstawalismy za pierwszym razem. Zupelnie nie wiedzialam jak dam sobie rade. Naprawde bardzo sie balam. Ale udalo sie i najwieksza zdobycza z tego okresu sa moi znajomi i przyjaciele.

Teraz jest inaczej, owszem jest strach, ale duzo mniejszy. Mysle, ze to tez wynika z tego, ze wiem, ze dobrze sie stalo, ze sie to skonczylo. Poprzednim razem zostalam postawiona przed czynem dokonanym, teraz to ja zdecydowalam o swoim losie.

Co myslisz?

12

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Moim skromnym zdaniem nie do końca sie z niego "wyleczyłaś" albo coś zamykamy całkowicie, rozstajemy się (bez przyjaźni bo  osobiście nie wierzę ,ze kochając kogoś ileś lat czy miesięcy można po czymś takim zostać ze sobą na stopie przyjacielskiej ) albo dalej ciągniemy ten wózek ... Moim zdaniem ty ciągle sie z nim mentalnie nie potrafisz rozstać i stąd Twoje dylematy. Jeżeli chcesz się z nim na prawdę rozstać to nie sądzę, żeby korzystanie z transportu było dobrym pomysłem ... Powinnaś go opuścić jak go nie będzie. Nie dzwonić ( zmienić numer albo nie odbierać ) itd Dopiero wówczas możemy mówić o prawdziwym rozstaniu

Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się - na próbę.

13

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Wczoraj mnie zwolnili z pracy, teraz to juz naprawde dostalam w kosc... Nie wiem co dalej, jestem rozbita

14

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Widzicie, nadal jestesmy w kontakcie. On pisze do mnie, ja odpowiadam, ale zdawkowo. 2 dni temu rozmawialismy przez Skype'a. Facet mial kiepskie samopoczucie i zaczal sie zalic. Nie powinnam mu na to pozwolic, WIEM, ale to zrobilam. Nie wiem dlaczego. W trakcie tej rozmowy powiedzial mi, ze nie czuje sie szczesliwy, ze jest smutny i popadl w depresje. Poza tym powiedzial, ze nadal mnie kocha i mimo, ze wie, iz mnie stracil to jestem kobieta jego zycia.

Szczerze mowiac przyjelam to bez wiekszej emocji, choc musze przyznac, ze mialam satysfakcje. Teraz jednak, zadnej satysfakcji juz nie czuje. Czuje sie zle sama ze soba, ze pozwolilam mu wylac swoje zale (tak jak to bylo wtedy jak bylismy para). Kurcze, przeciez ja juz nie jestem od tego. Niech sie zali innym przyjaciolom. Dalam sie wykorzystac, znowu, tak samo jak dawniej.

I mam tego efekt: czekam jak glupia na jego wiadomosci, a on nie pisze. Pewnie mu depresja juz minela i ma mnie gdzies.

Powiedzcie mi prosze, jak sie przed tym bronic? Bardzo prosze o pomoc. Czuje sie bezsilna.

15

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Witam, jestem nowa, dzisiaj właśnie przeczytałam twoją historię. Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś wytrzymała w swoim postanowieniu. Uważam, że nie warto tracić życia dla kogoś takiego. Dla kogoś, komu nie można ufać, z kim nie można się śmiać i dzielić raości i smutków.
Sama przeżyłam kiedyś koszmar. Tyle, że trwało to 5 lat mojego małżeństwa. Zawsze miałam nadzieję na lepsze jutro. Zawsze się łudziłam, że tym razem bedzie lepiej. I wiesz co? Rzeczywiście w końcu było. A wiesz kiedy? Jak odeszłam. W wieku 29 lat.
Teraz mam drugiego męża, córeczkę i jestem naprawdę szczęśliwa. Mogę mu wszystko powiedzieć, pomilczeć razem. A najważniejsze jestem kochana i szanowana.
Także wszystko przed Tobą.
Trzymam kciuki

16

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Ja też przychylam się do odpowiedzi margaretho.Nie ma nic warzniejszego w życiu jak kochać i być kochanym.Powodzenia:)

Miłość, wierność, zaufanie.. - W dzisiejszych czasach to już chyba archaizmy...

17

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Dziekuje wam, dziewczyny. Minely 3 dni, a ja nadal czuje sie zle fatalnie. Wsrod moich przyjaciol sa dwa stanowiska: 1) zerwac z nim calkowicie kontakt 2) nie palic mostow, ale zachowywac sie chlodno, z dystansem.

Co byscie mi radzily? Jak sie bronic przed tymi toskynami? Jak sobie psychicznie poradzic z tym?

18

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Musisz powoli o nim zapominać,schować głęboko pamiątki po nim .Nie rozczulać się,nie wspominać.Czas po rozstaniu jest trudny,bolesny.Ale -leczy rany.Bądź stanowcza,nieugięta w swoich postanowieniach.Zero żalu,miękkiego serca.Powodzenia.

19

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

ostatnio też zerwałam z chłopakiem po 3 latach związku a prawie pięciu znajomości i borykam sie z tym tak samo jak Ty.Postanowilam nie zrywac kontaktu ale uwazam ze lepiej by mi bylo gdybym zmienila numer telefonu ,miejsce zamieszkania(choc to narazie niemozliwe)poprostu zero kontaktu.Mowie to dlatego ze wystarczy slowo mojego bylego ze idzie mu zle w pracy ,ze ma depresje a ja znowu pakuje sie w to brak szacunku itp jestem nieszczesliwa przez to cholernie wiec jesli masz szanse zerwij z nim wszelkie kontakty a gdy sie z niego wyleczysz wtedy mozesz napisac do niego i spytac co u niego ale moze nawet i wtedy lepiej nie wracac do przeszlosci.Powodzenia

20

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Witam was kobietki z prblemami ,albo juz po problemach !jestem tu nowa .Z ogromnym zaciekawieniem czytalam wasze posty poniewaz mam ten sam problem -toksyczny zwiazek.Podziwiam kobiety ,ktore gdzies tam w sobie zdobywaja sile i odchodza .Ja juz od kilku lat probuje i jakos brakuje mi odwagi .Pozdrawiam .

21

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Jak to mozliwe, ze takie silne, madre i fajne dziewczyny jak my damy tak soba poniewierac w tych zwiazkach???? Ja duzo o tym myslalam, ale nie potrafie tego zrozumiec, znalezc racjonalego wytlumaczenia.

Na pewno to wina tych facetow, ale ja sadze, ze jeszcze wieksza wina tkwi w nas, ze wchodzimy w zwiazki, ktore sa dla nas zle, ze sie tak uzalezniamy, ze nawet jak sie zdecydujemy na rozstanie, pozostajemy pod tak silnym emocjonalnym wplywem tym facetow.

Jak myslicie? Co jest tego wszystkiego przyczyna? Na pewno sprawe trzeba rozpatrywac indywidualnie, ale moze sa jakies ogolne mechanizmy, ze tak sie dzieje....

22

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Wina leży pewnie po obydwu stronach.W związku czasem trzeba ustąpić,iść na kompromis.Najgorsze są wzajemne przekomarzania się,udowodnianie swoich racji.Zatem spojrzy na naszego partnera-z naszej pozycji.Jeśli związek jest "toksyczny",nic nie wnoszący w nasze życie-lepiej odejść.Miłego dnia życzę wszystkim .

23

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Witaj Noami 24
Wydaje mi się, że o wiele bezpieczniejszym rozwiązanie będzie zerwanie kontaktu, lecz nie na zasadzie spalenia mostu. Trudno jest być obojętną i chłodną dla kogoś kogo się kochało. Nie myśleć o tym i nie rozpamiętywać. Odeszłaś mimo tego, że kochałaś, bo wiedziałaś, że tak będzie dla Ciebie lepiej a z tej mąki  nie będzie już chleba. Najtrudniejszą decyzję już podjęłaś. Gratuluje. 

Nie widzę sensu w katowaniu Siebie rozmowami z Nim, bo tak naprawdę po nich tracisz wiarę we własne siły i czekasz...
Oni zawsze staja się wylewni i czuli jak odchodzimy. Wtedy jesteśmy ich kobietami życia!

Dlaczego tak się dzieję? Może dlatego, że mimo swojego silnego charakteru marzymy, aby czasami poczuć się bezpiecznie w ramionach mężczyzny, aby przez moment nie musieć walczyć o wszystko. Może czasami umyka nam granica między konstruktywną krytyką a podporządkowaniem się pod kogoś. A może po prostu nasza waleczność objawia się w pracy, w codziennych zmaganiach o lepsze jutro a w domu szukamy ostoi i azylu, spokoju i zrozumienia a nie dalszej walki.

24

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Ja myślę,ze mimo tego iż był to toksyczny związek przyzwyczaiłaś się do jego obecności w twoim życiu,a teraz sama spędzasz wieczory.Trudno jest tak od razu zapomnieć,nie myśleć o nim,unikać go,na to potrzeba czasu.A rozmowy z nim osłabiają twoją silną wolę,a jego umacniają w przekonaniu,że nie potrafisz żyć bez niego.Ja też gdy rozstała się z poprzednim partnerem przechodziłam przez to,próbowałam się doszukiwać w nim mimo wszystko dobrych cech,było mi o tyle ciężej,bo łączyło nas dziecko,ale wytrwałam i zawsze w chwilach zwątpienia tłumaczyłam sobie,że za dużo wycierpiałyśmy przez niego,że skrzywdził nas tak bardzo,iż nie warto marnować tego co osiągnęłam,aż w końcu pewnego dnia obudziłam się i stwierdziłam,że jest mi zupełnie obojętny,że moja antypatia jest tak silna,że nie potrafię znieść jego widoku,ani rozmawiać z nim-to był przełom w moim życiu dzięki któremu narodziłam się ponownie.
Tobie życzę tego samego   smile

Człowiek ma dar kochania, lecz także dar cierpienia.

25

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Znowu potrzebuje waszej rady, pomocy, wsparcia...

Minal miesiac z kawalkiem od rozstania. Powiedzial mi, ze mnie kocha i ze chce wrocic. Spotkalismy sie, przyjechal do mnie, spedzilismy razem weekend. Streszczenie jest takie, ze mowi ze mnie kocha i ze chce wrocic, ale potrzebuje wiecej czasu.
Jestem wkurzona, bo nie wiem na czym stoje, facet nie potrafi sie okreslic, nawet nie chcial wysluchac, na jakich warunkach moglabym pomyslec o ewentualnym powrocie, wkurzyl sie, bo uznal, ze moj sposob mowienia o tym jest zbyt autorytatywny.
Sytuacja jest taka, ze czekam, az przemysli sobie, czekam i sie zadreczam tym czekaniem, co chwila sprawdzam poczte. Wiecie jak to jest, caly czas mysle o nim.
Chce napisac, ale wiem, ze nie powinnam, wiem to. Przyjaciele tez mi to powtarzaja, ale uczucia robia swoje.

Prosze pomozcie. Dzieki

26

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Droga koleżanko smile

Przeczytałam Twój list kilkakrotnie! Wypowiedzi i porady....... teraz czytam Twoje dzisiejsze "streszzcenie" sytuacji...i .... zaszlas juz daleko! jestes silna Kobieta! Nie daj się! Nie pozwól by kotokolwiek swoja chwilowa postawą zmuszal Cię niejako do podjęcia takiej decyzji jakiej on chce!!!!!! Ty w tym związku nie jesteś szczęśliwa! to Ty cierpisz! To Tobie jest z tym źle! Tak nie może być! Nie możesz poświęcać siebie w imię jego podejrzewam chwilowego nawrocenia!!!! Może Cię i kocha i brak mu Ciebie, ale ta miłość jest destrukcyjna wzgledem Was a przede wszystkim Ciebie!!!! Miłośc to uczucie i poczucie, bycie i dawanie, to szacunek i wsparcie, to kompromis! Bycie ofiara miłości jest gorsze od samotnosci!!!! Nie mozesz sie niszczyc! Zasługujesz na piękne uczucie, na WZAJEMNOSC!!!!! NA SZACUNEK !!!!! Jeśli mogę.... Daj sobie sama szansę! Sobie i swojej przyszłości!  Sama piszesz i czekasz, czekasz i łudzisz sie myśląc" Kochanie proszę, napisz coś".... a to nie tak! On Cie nawet nie wysłuchał!
Wiem, że to boli, że jest ciężkie ale......walka przeciw sobie pozostawia ślady na zawsze!
Życzę Ci żebyś uwierzyła w siebie i dała sobie szansę!
Trzymam za Ciebie kciuki! Bradzo mocno!!!! i czekam na newsy!!!!
pozdrawiam

27

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Zgadzam się z PaniąPuma. Kochana Ty już wiele przeszłaś przez tego faceta. Już powoli udawało Ci się wyjść na prostą. A on znów pojawia się na horyzoncie i mówiąc, że Ciebie kocha, niszczy Twój spokój. Jeśli mogę Ci coś poradzić to olej go. On nie jest wart Ciebie. Jestes fajną dziewczyną i przy nim tylko marnujesz sobie życie. Wiem, ze to nie jest łatwe. Zrobisz oczywiście jak zechcesz, ale bądź silna i nie daj się wink trzymam kciuki

28

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

noami..ten zwiazek umarl calkowicie w chwili gdy on wyjechal z tymi dwiema przyjaciolkami.i przykre ale prawdziwe twoje starania nie daly nic..masz jakies bliskie osoby ktore beda mogly cie wysluchac?jak przetrwac?napewno nie zamykac sie na ludzi,nie odsuwac sie od nich.mowic,mowic o bulu jaki czujesz.to choc troche pozwoli ci dojsc do siebie.wiem,teraz czujesz sie wypalona,pusta..ale przyjdzie dzien,gdy dla ciebie ponownie zaswieci slonce..choc teraz w to nie wierzysz

29

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Od dwoch tygodni chodze na grupe wsparcia/terapie, ktora ma na celu, abysmy uwierzyly w siebie i poznaly swoja wlasna wartosc. Dziasiaj odwazylam sie przemowic i opowiedzialam o moich relacjach z mama. Chodzilo o to, ze moja mama byla zawsze wymagajaca w stosunku do mnie, zawsze oczekiwala doskonalych efektow. Jesli mi sie udawalo ja zadowolic, nie doczekalam sie nigdy zadnej pochwaly. Jesli nie udalo mi sie jej zadowolic, czulam sie zle, bo wiedzialam, ze ja zawiodlam, nie spelnilam jej oczekiwan. Ze strachu co sobie o mnie pomysli, nie powiedzialam jej calej prawdy o moim zerwaniu i stracie pracy. Balam sie, ze mnie osadzi.

I takie podejscie mialam przez cale zycie. Zawsze musialo byc wszystko perfekcyjnie, bo trzeba bylo spelniac oczekiwania innych osob: na uczelni, w pracy, w zwiazku. Jesli mi cos sie nie udawalo, to automatycznie czulam sie winna. Jesli sie rozleniwilam troche, to juz bylam zla na siebie. Balam sie, ze inni mnie zle osadza.

Jakis czas temu uswiadomilam sobie (a dzisiaj na terapii juz dobitnie), ze zawsze w moich zwiazkach szukalam pochwal, by chlopak byl ze mnie zadowolony. By byl caly czas przy mnie i okazywal mi swoje uczucia w postaci pocalunkow i lezenia i patrzenia mi w oczy. Bo takiego okazywania uczuc potrzebowalam od mojej mamy, a tego nie dostalam.
Po drugie robilam wszystko, aby sie przypodobac moim chlopakom, robic tak jak oni chca, gdy mnie krytykowali, musialam robic wszystko, aby dorownac idealowi, jaki oni chcieli we mnie miec. Gdy mi sie to nie udawalo, czulam sie winna, zla na siebie, emocjonalnie wypalona. Swoj gniew na siebie (na moja mame) przenosilam na partnerow, zebralam o ich milosc, o okazywanie uczuc, zabieralam im przestrzen i sila rzeczy dusili sie w zwiazku ze mna.

Musze wam powiedziec, ze fakt, iz mozesz z czegos zdac sie sprawe, z czegos, co gleboko w tobie siedzi, ma moc uwalniajaca. Takze zalecam wam by rozmawiac o swoim problemie, wypchac go z siebie, uzewnetrznic sie, podzielic sie z kims tym. To was uwolni. Mnie dzisiaj pomoglo, ale kosztowalo mnie bardzo wiele w sensie emocjonalnym.

Jaki jest nastepny krok do samouzdrowienia??

30

Odp: toksyczny zwiazek i rozstanie

Wiesz Noami, jak czytam to co piszesz, to widze siebie, ten ostatni post, ktory napisalas, jest odzwierciedleniem tego z czym mam problem.Mysle, ze duzo zalezy od tego co przezylo  sie w dziecinstwie i to ma wplyw na nasze dalsze zycie, tylko szkoda, ze czasami dowiadujemy sie o tym tak pozno.
Ja rowniez mam za soba toksyczny zwiazek, ktory trwal co prawda tylko trzy miesiace, ale juz 7 tydzien sie mecze i sama nie rozumie tego co sie ze mna dzieje, to wszystko ciagle tak boli.Nie wiem jak mam o nim zapomniec, nie ma chwili zebym o nim nie myslala, pomimo tego, ze jego slowa tak bardzo zranily, chyba wciaz go kocham, chociaz wiem, ze zwiazek z takim facetem nie mialby przyszlosci.
Wiem , ze musze byc twarda i cieszyc sie z tego co mam, ale jak walczyc z myslami, ktore tak ciezko od siebie odrzucic?Jak wymazac kogos z pamieci, ktorego tak bardzo sie kochalo i wierzylo w to, ze to ten ostatni.
Boje sie samotnosci jak kazdy, ale wiem , ze do milosci nikogo nie mozna zmusic.
Chcialabym zyc normalnie, jak kiedys bez cierpien,bez negatywnych mysli, ale to wszystko chyba przychodzi z wiekiem, bo im jestem starsza tym bardziej sie wszystkim przejmuje.
Powiedzcie, jak zmienic stosunek do zycia, jak zaakceptowac sama siebie?
Jak pokochac sama siebie?Czy ktos zna jakos super metode, zeby to osiagnac?
Noami, zycze ci duzo sily w swoich postanowieniach, wiem, ze rady znajomych pomagaja, ale w gruncie rzeczy decyzje musisz podjac sama, tylko nie kieruj sie tym co mowi ci serce, ale tym co mowi ci twoj glos wewnetrzny, twoja intuicja.
Zycze ci powodzenia i wytrwalosci.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » toksyczny zwiazek i rozstanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018