dobry wieczór,
dawno z Wami i nie byłam i jak zwykle w takim momencie czuję się troche obco.
Wy już rozmawiacie o wigilijnych potrawach. Cóz, czas tak pędzi, że za chwilę będziemy te potrawy szykować.
U nas robiło się zupę rybną, rybę (karpia pieczonego), ziemniaki z wody, kapustę z grzybami, groch z kapustą, kompot z suszu, moczkę, makówki, pierniki, ciasto z makiem i sernik.
Myślałam jako dziecko, że tak jest wszędzie. Potem zrozumiałam, że zależy to od regionu, a wlaściwie od ludzi -skąd pochodza i co wnoszą do domowych tradycji.
Od czasu przyłaczenia się do nas mojego męża doszedł barszcz z uszkami i ryba w galarecie. A szwagier wniósł wraz z sobą postną zupę grochową. I taraz mamy tych potraw więcej niż 12.
Koma,
makówki to potrawa z bułek, maku i bakalii z mlekiem. Bardzo dobre jak ktoś mak i bakalie lubi.
Moczka ma wiele twarzy. Podstawą jest piernik tzw. do ryb (do dziś nie wiem dlaczego, ale domyślam się, że to pewnie od karpia w szarym sosie???). Dodatki to suszone śliwki, inne suszone owoce, bakalie w tym krojone orzechy. Niektorzy dodają wywar z ryb lub warzyw, czy też nawt miksowane warzywa. Wyglada nieciekawie, ale jest smaczne.
Też wczoraj siedzielismy ze znajomymi "do dzisiaj". Ależ sobie pośpiewaliśmy, aż chrypki dostałam (prawda taka, że już wcześniej miałam). Spaliśmy u nich, a rano tylko gospodarza bolała głowa. Na nogi postawił go gorący żur... i dwie tabletki saridonu.
Moniko, wspaniale że o mnie pamiętasz! Ja o Tobie też!
Dziewczyny, ktore zapewne wpadniecie na pogawędki jak ja już zasnę, nagadajcie się do woli! A potem wyspijcie dobrze!
Udanego tygodnia!
To znów adwent!
A ja ponownie zostałam bez męża!
Dobrze, że koty mam!
Poczytam i Bacha posłucham!
Sprawdziany ocenię i z dzieckiem pogadam (jak wróci do domu oczywiście, a ja jeszcze spać nie będę!).
To ide założyć spodnie!
Te od pidżamy oczywiście!