Witajcie ,
Alicja,niezly lasek.Wiesz,jak widze takie gaszcza to zaraz mysle ile tam kryje sie pajakow.A ja sie ich panicznie boje brrrr.Masz co zagrabywac jesienia.A w ogole ,jak sie ma polacie wokol domu to jest robota.
Od soboty nie wychodzilam praktycznie z domu i dzis ,kiedy wrocilam z pracy ,plakac mi sie chcialo ,jak zobaczylam mase lisci w ogrodzie.Dobrze ,ze u nas pada,to chociaz mnie nie kreci na dwor.Bo nie lubie takiego bajzlu na dworze a w koncu jestem chora i moze bym sie znow doprawila robiac porzadek.
Nie umiem sie nauczyc,ze mam dac na luz .
Nie znam zadnego przepisu na potrawy z pigwy.Kolezanka w pracy robi jakas nalewke.Moge wziac od niej przepis ,jak bedziesz chciala.
Gorka ,a moze powinnas porzadnie sie nad soba rozczulic i potem zaczac nowe ,inne zycie?Zreszta wlasciwie niewiem o co chodzi.
Lido,ja naprawde nie potrafie niczego wyegzekwowac od mojej corki.No i co mam zrobic?Ja ja znam 19 lat i wiem,ze nie doczekam sie z jej strony pomocy.Poprostu trzeba zyc dalej i tyle.
Mam maski na twarz i tak bede sie stykac z Mama.Ale jest juz lepiej.Nie mam juz az takiego kataru.Troche mnie krtan drapie,ale to z kaszlu.Jutro ,najdalej pojutrze bedzie juz prawie dobrze.
Lida i co?Jestes teraz Ty pociagajaca?szkoda,ze teraz Cie wzielo,przed Toba jeszcze akademia.Jakos dasz rade.
Popoludniu bede chciala pojsc z psem do weta.Martwi mnie jej swedzacy pycholek,ma wydrapane miejsca i takie jakby liszaj albo cos podobnego.niewiem co za paskudztwo sie uczepilo.