wiesz Mario, choc w pewnym momencie X chcial sie wycofac i zniknac, tym samym chcial mi pomoc w podjeciu decyzji. Stwierdzil,ze nie chce byc bariera , choc nie wyobraza sobie juz zycia beze mnie. To bardzo dobry czlowiek,ale nie na tyle silny, zeby walczyc pomiedzy ..... Zreszta nie chcialabym zeby walczyl, bo przeciez nie ma o co. to ja powinnam podjac definitywna decyzje...przynajmniej tak mi sie wydaje.
11 311 2010-08-19 10:12:09
Podobne tematy
11 312 2010-08-19 13:41:28
Witam cieplutko, u nas się przejsniło, a wczoraj było tak strasznie zimno brrrrrrrrrr.
Dzisiaj trochę o zająch, które taksmisznie kicają w polu, i wogole się nie boją samochodu. Pstryknięte z okna samochodu
:D:D
[
URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=63960c251af50c6e]
[/url]
Koma
udanego wypoczynku - tiaaaaaa fryzjerka- ja to ciągle nie mogę się umówić, więc najczesciej teraz włosy mam podpięte do góry, lub związuję w kitkę
:D:D:D
Jana
wiesz, koty to coś nowego w naszej rodzinie, zawsze były psy, ale jak się urodziła Młoda, to nie zaryzykowałam brać psa do bloku - z moimi wyjadzami, z róznymi powrotami do domu, było by to bardzo egoistyczne z mojej strony- kotki jakoś łatwiej to znoszą. Ale ogolnie w naszej nieduzej rodzince ( rodzice, mojej siostry i mojej ) mamy do spółki 2 psy i 3 koty
:D:D:D:D więc chyba nie jest z nami tak źle
:D:D. Jana, Ala chyba dostała jakieś duże zlecenie - więc na razie czasu jej brak - hmmm, chyba dobrze zrozumiałam, co Ala napisała- jak coś pokręciłam, dziewczyny poprawią
Maria:) to psucie się sprzętów, jak tylko skonczy się gwarancja - to złośliwość rzeczy martwych
- w każdym razie ja to sobie tak tłumaczę. Cholebcia, a ja myslałam, że tylko ja tak mam ............ widzę, że ta złośliwość rzeczy dotyka nie tylko mnie
Iwka
Madelaine
- macham łapką
laka:) słoneczko, jakich Ty oczekujesz rad od nas. W takich sprawach trudno cokolwiek radzić, nawet rzekłabym, że nie wolno radzić. To Ty i tylko Ty możesz podejmować decyzje dotyczące swojego życia - bo tylko Ty wiesz, co stracisz a co zyskasz. Ja powiem tak, każdy czlowiek ma prawo do szczęscia - pytanie tylko, jaką cenę za to szczęscie gotów jest zapłacić i czy to faktycznie będzie szczęscie. Bo scenariusze mogą być bardzo różne, zaczynając do tego, że odchodzisz i faktycznie jest to twoja druga połowka i "żyją długo i szczęśliwie", albo -jak ze staruchą z bajki " o złotej rybce" co to zostaje przy rozbitym korycie, bo mąż za jakiś czas znajduje nową "love" ( no bo przecież po tym co było, ma do tego pełne prawo) twoj pan X wycofuje się z miłości, albo nie wycofuje się, ale okazuje się, że codziennośc wcale nie jest tak wspaniała jak zakładałaś czyli wynik = rozbite koryto.
Wiesz, laka, najbardziej mnie przeraził ten tekst:
: wiesz Mario, choc w pewnym momencie X chcial sie wycofac i zniknac, tym samym chcial mi pomoc w podjeciu decyzji. Stwierdzil,ze nie chce byc bariera , choc nie wyobraza sobie juz zycia beze mnie. To bardzo dobry czlowiek,ale nie na tyle silny, zeby walczyc pomiedzy .....
bo ludzie, jeżeli chcą czegoś bardzo, bardzo to walczą, czy to miłość, czy to zdrowie, czy o coś innego - jeżeli nie walczą, to im nie zależy, albo jest to słomiany zapał. Hmmmmm mogę się mylić oczywiscie, sytuację oceniam subiektywnie, tylko przez pryzmat własnych doświadczeń, dlatego nie daję żadnych rad. Wychodzę z założenia - że każdy sam jest kowalem swego losu i każdy sam musi podejmować decyzje.
Jeśli czujesz się na siłach i wiesz, że to jest własnie ten człowiek, z którym chcesz spędzić resztę życia, to walcz - ale może przynajmniej dla przyzwoitości rozwiąż sprawy swego małżenstwa. Jeśli nie masz pewności - to walcz o męża, a jeśli jedna i druga opcja nie jest zadowalającą - to zawsze możesz mieć i męża i kochanka
- takie rzeczy też się zdarzają. Wyboru i tak musisz dokonać sama. (Cholebcia jednak dałam radę - ups )
p.s. nikt nie musi się ze mną zgadzać, to jest tylko moje subiektywne odczucie. oooooooo!!!!!!!!
11 313 2010-08-19 14:08:10
Wiatm Cie evessa, dziekuje za slowa. W pewnym sensie masz troche racji, ze tak wlasnie moze sie skonczyc jak w tej bajce, z drugiej jednak strony X nie wycofuje sie z milosci, uczuc, czy checi bycia razem, ale wez pod uwage, ze on jest sam, bez zobowiazan i jak to kiedys stwierdzil, nie ma nic do stracenia, on moze tylko zyskac ,ja natomiast trace to, co przez dziesiatki lat budowalam i stad narodila sie u X mysl, ze moze mnie bedzie latwiej. Wiem,ze to bzdura, bo to zadna pomoc, ale sila rzeczy wlasciwie o co ma walczyc ? On wie,ze ja go kocham, tylko mozliwosci i strach mnie paralizuje.
Zdaje sobie sprawe i wspomnialam o tym wyzej, ze nie otrzymam gotowego antidotum na swoja sytuacje, ale licze, ze kazda udzielona odpowiedz, czy wyrazenie swojej opinii pozwoli mi na podjecie slusznej decyzji, bo jak na razie oszukuje meza, X i sama siebie . Jestem z mezem,a myslami z X, to jest normalne ? Niestety nie i dlatego wlasnie prosze o rade.
Pozdrawiam ***
11 314 2010-08-19 14:18:02
Wspomnialas evessa o walce o meza, tu akurat nie musze. We wczesniejszych watkach wspomnialam,ze maz mi wybaczyl odejscie i w ogole do tego nie wraca. Prawie swiety , prawda ? Lecz to nie jest tak, jak komus by sie wydawlo. Znam swojego meza i wiem, ze moj powrot byl dla niego zbawieniem przed samotnoscia na stare lata i na pewo role odegralo rowniez przyzwyczajemnie,a nie milosc. Nie chcialabym zebyscie pomyslaly o mnie jak o cyniczce czy egoistce, gdyby tak bylo nie znalazlabym sie z powrotem w miejscu, z ktorego ucieklam. Po prostu gdzies sie zgubilam i nie potrafie wybrnac z tego labiryntu ![]()
11 315 2010-08-19 14:20:28
Ojej, wróciłam, żeby napisać, bo znów zapomnę
obowiązkowo przeczytajcie książkę 'Cień Hipokratesa" Newman David.H. - rewelacja.
Kupiłam ją tydzien temu z myślą o swojej mamie, lekarzu,( która dzięki bogu, już nie pracuje i cieszy się załsużonym wypoczynkiem, ma swoj ogródek i to dla niej największa przyjemnośc
) Mama czytała i płakała ze śmiechu, była tą książką zachwycona - powiedziała, że faktycznie rzeczywistość jest taka jak opisał ten lekarz, a wogle to ta książka powinna być biblią dla naszych polskich lekarzy - powiedziała też, że każdy pacjent też powinien ją przeczytać, dla własnego dobra. Ja przeczytałam, zgadzam się z artorem w całej rozciągłości. Naprawdę radzę poczytać, po pierwsze dla własnego zdrowia,
po drugie, aby w koncu przestać oczekiwać cudów,
po trzecie - bo naprawdę dobrze się czyta.
dobra, dobra, zwiewam, bo Was tu dzisiaj już zanudzę
:D:D:D:D
11 316 2010-08-19 14:39:24
laka:), dziewczyno, boze moj, nie odebrałas, mam nadzieję moją odpowiedz, jako ocenianie Ciebie. Nie miałam tego na myśli - pokazałam Tobie tylko moje subiektywne spojrzenie na sytuację. Ech my to potrafimy sobie życie zagmatwać. tiaaaaaaa. Tak jak wspominałam, każda z nas jest zupełnie inna. Ja jestem z tych "twardych" - co to drugi raz, do tej samej wody nie wchodzą. Jeżeli czuję, że warto zaryzykować - ryzykuję, jeżeli się pomylę, to sama ponoszę tego konsekwencje - ot taka zosia -samosia. Nieraz bywało, że zapłaciłam za to wysoką cenę, nieraz bywało, że wygrałam. Ale suma sumarum - na przegranych się uczę, na wygranych korzystam - i jestem raczej zadowolona z życia. Obecnie staram się sobie nie komplikować
:D:D:D
i powiem tak w wielkiej tajemnicy, najbardziej to się boję ...................zakochac, tak do szaleństwa. Smieszne i smutne zarazem.
11 317 2010-08-19 16:25:38 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-19 16:30:50)
Sory dziewczyny zniknęłam tak nagle, ale cóż , byłam w pracy, i już potem nie miałam czasu wrócić do kafejki.
Laka z wielką uwagą przeczytałam to co dalej piszesz.
Dziewczyno, wiem że trudny wybór przed Tobą, i to Cię męczy. Trudno żyć obok kogś kogo już się nie kocha. Z drugiej strony, gdyby pił, bił itp łatwiej byłoby odejść i szukać swojego szczęścia. Ty masz przy sobie męża, któremu tak naprawdę nie masz co zarzucić.
Mnie było łatwiej odejść, miałam duzo powodów i wręcz bylam na skraju załamania, i była jedna decyzja, nad skutkiami której zaczęłam się zastanawiać dopiero po kilku miesiącach, kiedy już emocje opadły.
Nie będę się powtarzać, mam podobne zdanie do Ewessy. Ja sobie tak myślę, próbujac się postawić w Twojej sytuacji. Zostaję z mężem, godzę się na spokojne życie, i nigdy się nie dowiem co strraciłam albo co zyskałam. A może po latach zacznę mu wyrzucać to swoje poświęcenie i zrobię mężowi z życia piekło? Trudna decyzja przed Tobą. Albo inny scenariusz , odchodzę do człowieka którego kocham, walczę o swoje szczęście nie patrząć na innych. Biorę na siebie ryzyko tej decyzji.
Oj dziewczyno masz trudny orzech do zgryzienia.
Ewessa ja uwielbiam czytać, bardzo chętnie sięgnę po tę książkę.
11 318 2010-08-19 17:10:14
evessa, Iwkaaa, dziekuje, macie wiele racji i wlasnie takiej zosi-samosi we mnie brak, chyba potrzebowalabym ogromnego kopa, by sie wreszcie otrzasnac i zaczac myslec innymi kategoriami, ale nie macie pojecia jak bardzo tego nie umiem zrobic.
Iwkaaa, trafilas w samo sedno, zyje z kims ,kogo tak na dobra sprawe nie kocham, nie czuje nic oprocz przywiazania. Faktycznie w tej chwili nie mam mezowi nic do zarzucenia, bo tak jak pisalas,nie pije,nie bije, nie awanturuje sie, prawie ideal, ale co z tego, jesli jeszcze nie tak dawno slowa ciely bardziej niz brzytwa. Moj maz byl zawsze mnie pewny,nigdy nie zakladal, ze moge odejsc, bo tak naprawde nigdy nawet nie probowalam, Rodzina zawsze byla dla mnie najwazniejsza, ale tez dbalam o swoj wizerunek ze wzgledu malej miejscowosci, w ktorej mieszkalam i pracowalam. Teraz kiedy poznalam X i mialam do czynienia z cieplem, delikatnoscia i zrozumieniem, cos we mnie peklo.
Wiem, ze powinnam albo zaryzykowac, albo zdac sie na zycie OBOK meza i udawac, ze wszystko jest w nalezytym porzadku, ale wlasnie tego wyboru nie potrafie dokonac, echhh......zycie
11 319 2010-08-19 17:18:35 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-19 17:24:05)
Laka może życie podsunie Ci rozwiązanie.
Napisałaś "udawać, że wszystko jest w porządku"- brzmi to strasznie.
11 320 2010-08-19 18:26:33
Iwkaaa, niestety tak brzmi , bo taka jest prawda
Coz, zycie raczej nic nie przyniesie, obawiam sie, strace kogos, kogo bardzo kocham, a zyc bede obok kogos, kto stal mi sie zupelnie obca osoba.
11 321 2010-08-19 19:04:59 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-19 19:11:05)
Laka ale wszystko jest w Twoich rękach. I wiele od Ciebie zależy.
Moze to jest ten moment, kiedy powinnas zadac sobie pytanie czego tak naprawde chcesz.I spróbować sobie odpowiedzieć.
11 322 2010-08-19 19:33:41 Ostatnio edytowany przez Jana (2010-08-19 19:35:12)
Witajcie,
zaraz musze przejsc do sprawy Laki. Nurtuje mnie niesamowicie, dlaczego Ty wrocilas do meza? Ze wzgledu na Wasz wspolny dom, ze wzgledu na to co powiedza inni; dzieci, rodzina, otoczenie? Wrocilas, bo brakowalo Ci Twojego lozka, okolicy, znajomych a moze troche tez Twojego meza? Wiesz ja mysle, ze Ty jednak masz jakies do niego uczucie. Mialas moze po tym miesiacu nieobecnosci mysl, ze Twoj maz moze kiedys znalezc sobie inna? I ona bylaby wtedy w Twoim domu, w tym gdzie wychowaly sie Twoje dzieci i gdzie spedzilas polowe swojego zycia.?
Jaka masz teraz relacje z mezem i Twoimi najblizszymi? Czy potrafisz z mezem rozmawiac na te tematy? Tzn,. co bylo zle, czego Ci brakuje, jak powinno byc, zeby nie bylo nudno itd. Moze jakis urlop tylko we dwoje?
Do tej pory zaznaliscie tylko: dom, dzieci, praca, dorabianie sie i tak w kolko. Teraz, kiedy jestescie sami byc moze dostaniecie jeszcze jedna szanse. Moze warto ja wykorzystac i na nowo wychowac meza dopoki jest grzeczny.
Jana
11 323 2010-08-19 20:19:17
Wiem Iwkaaa, ze wszystko zalezy ode mnie, tylko jak przewyciezyc obawy, strach przed nowym miejscem,jak uchronic sie przed klebiacymi myslami, ze nie dam rady przestawic sie na inne tory. Nie mam juz 20-u paru lat, zatem miana charakteru nie wchodzi w rachube. Boje sie,ze nie poradze sobie z nowosciami, ktore w tym wieku jednak trudno jest zaakceptowac.
Jana, to jest wlasnie odpowiedz, ktora udzielilam Iwce, wrocilam , bo sie wystraszylam,a teraz zaluje,bo moze do dnia dzisiejszego juz przyzwyczailabym sie ,albo przynajmniej minalby strach. Nie wiem.
Oprocz obaw i strachu tesknilam Jana za wnuczka, ktora urodzila sie pare dni po moim powrocie do domu. To tez mialo na mnie olbrzymi wplyw. Jana, po powrocie nie wracalismy do tego tematu, maz zachowal sie jak prawdziwy gentelman,zaakceptowal moj "wybryk",alezrozumial co bylo tego powodem, tylko problem lezy gdzie indziej, ja po prostu juz nie potrafie go pokochac,myslami jestem przy X, nie umiem go wykreslic z pamieci, bo najzwyczajniej na swiecie kocham. I tak jak pisalam wyzej, zyje w dwoch swiatach.
11 324 2010-08-19 22:12:16 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2010-08-19 22:15:03)
Witam
Co tu się dzieje .Ja z innej beczki nie będę się wymądrzać bo nie napisze nic nowego co by dziewczyny już nie napisały -nie bedę sie powtarzać .Ale powiem Ci Laka że masz wspaniałego męża który zaakceptował Twój wybryk .Widzisz jestem w podobnej sytuacji tylko nie szukałam nikogo innego by nie doprowadzić do Twojej sytuacji w Moim przypadku.
I dzisiaj paradoks zrządzenie losu -zadziałał Mój internet i czytam o waszych przebojach i dzisiaj spotkanie Z kolezanką i rozmowa i olsnlo Mnie .
Co znaczą Nasze problemy wobec tragedii zego losu smierci.Laki gonisz za czyms ulotnym ,pieknym ale czy trwalym? Tak do grobowej deski ?Piszesz ze zyjesz w dwoch swiatach ,po pewnzm czasie zostanie jesden i sztuacja sama sie wyjasni zobaczysz .
Pozdrawiam wsyzstkie Iwkaaa moze jestem dzisiaj pijana zaprasyam na piwko duzo namotalas w Moim zyciu i to poztywnie .Calus dla wszystkich pa pa
11 325 2010-08-19 22:21:33 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-19 22:30:03)
WItaj Tamarko.
PIszesz, że namotałam w Twoim zyciu. Ojej, aż się wystraszyłam.
Cieszę się, ze zajrzałaś choć na chwilkę. Ala nam zniknęła z kafejki, mam nadzieje że to chwilowe.
Kobietki zmykam spać.
Laka ja uważam, ze zycie jest w Twoich rękach, każda z nas dokonuje wyborów, każda z nas ma inne podjeście do życia , własne priorytety. Ty musisz sobie ustalic wlasną hierarchie ważności, bo to Twoje życie. Mam nadzieje, ze znajdzieśz w życiu to co szukasz, a przede wszyskim odpowiedzźna te pytania, które non stop sobie zadajesz.
Dziewczynki zmykam spać.
Pozdrawiam serdecznie.
11 326 2010-08-19 22:34:56 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2010-08-19 22:37:54)
Milych snow Iwecykoooo pa pa
11 327 2010-08-19 22:43:04
Witam Cie Tamara, ech... o tej idelanosci i swietosci mojego meza pisalam wczesniej,zatem tez nie bede sie powtarzac, a moj "wybryk" nie byl bez powodu. Gdybym nie zaznala tego, co zaznalam i nie uslyszalabym tylu krzywdzacych slow, to na pewno nie bylabym na rozdrozu. Nie szukalam, zagluszalam samotnosc, cisze i poczucie niepotrzebnej....i wtedey wlasnie poznalam X.
Wg Ciebie powinnam teraz pasc na kolana przed mezem i dziekowac mu do konca zycia, za to,ze pozwolil mi na powrot do wlasnego domu ? Bic sie w piers ? To chyba nie tak, bo ja nigdy nie bylam zla zona,ani matka. Od zawsze pracowalam ,dbalam o dom ,a w miedzy czasie konczylam studia podyplomowe i nigdy dom nie byl przez to zaniedbany, wrecz przeciwnie. Ale nie bede tu opisywac swoich osiagniec, bo nie w tym rzecz, problemlezy gdzie indziej. Pomimo wszystko dziekuje za uwage.
Pozdrawiam i zycze dobrej nocy ***
11 328 2010-08-19 23:57:05
Żle Mnie rozumiesz
Nie kazdego faceta stac na wybaczenie ,a czy paśc na kolan niestety to Ty sama musisz odpowiedzieć sobie na to Pytanie?
Ja widze to inaczej co zrobiłas by nie poznać faceta X i zadbać o to by Twój mąż zrozumiał .
Nie zrozum mnie źle Moze Twój mąż własnie potrzebował terapi wstrząsowej ale czy jest zły wszak przyjął Cie spowrotem pod dach (wiem pisałaś że nie miał wyboru-bo to Twój dom).
Chodzi Mi o To że łatwo poznac kogoś i i ść na łatweiznę gorzej znaleść sposób by wytrwać ,trzeba zadać Sobie ten trud .Ja rozumiem że są sytuacje że vtrzeba odejść ,ale Twój przypadek wybacz ,
Widze znudzona życiem kobietę materialnie niezalezną i brakuje jej czułości i miłości -zgoda o.k ale skad wiesz że Twój mąz nie czuł się jak kretyn przy Tobie -kobiecie sukcesu i czesto właśnie mężczyźni reagują w sposób jak opisujesz kłuca sie czepijają -szukaja dziry w całym byle by ich egoizm był na werzchu .
Masz prawo być sfrustrowana ale od razu szukać innego na bolączki swego serca ,opisałas książkowy poczatek rozwijającego sie romansu .
Zawsze zaczyna sie niewinnie i zawsze nie wiadomo kiedy sie rozwinie -tak mimochodem samo i nie wiedomo kiedy .
A potem dylemat być albo nie być o to jest pytanie kocham ,kobieto co kocham faceta na pare chwil skąd wiesz jaki jest naprawde trzeba beczkę soli zjeść by kogoś poznać a czasem i to za mało .
To normalne że pragniesz kogoś kto prawi komplementy i frazesy tym bardziej że Twój mąż ciągle się czegoś czepiał każdy chce być kochany i akceptowany -ale nie za cene rodziny i dzieci a po następnych iluś tam lat uciekniesz do innego bo ten też przeleje fale goryczy a Ty będziesz niezadowolona bo zostawiłaś rodzine dla niego zostawiłas wszystko a okazało sie że to też gnojek .
Tak naprawde to wiemy co mamy a nie wiemy co dostaniemy i co sie okaże w realu(nie generalizuje ).
Iwkaaa założyłam polisę na stare lata .
11 329 2010-08-20 01:58:22
Witam dziewczyny w ten ciepły dzionek
Wiecie, u nas już jesień peną parą, takie obrazki mam za szybką samochodu, jak jadę do pracy
http://images38.fotosik.pl/323/351a668132983b0em.jpgMadelaine
- to normalne, że turysta cieszy się tym miastem, bo jako turysta, nie ma czasu na wgłębianie się w minusy tego miasta. Po drugie, działa tu jeszcze urok nowości, czego Ty już jako mieszkaniec nie widzisz, dla Ciebie to już normalne, zwyczajne i wpadasz w rutynę. kiedyś bardzo, bardzo dużo podróżowałam służbowo i przestałam widzieć uroki miast i miejsc, to znaczy zaczęła działać na mnie rutyna, wszystko już mnie nudziło, nc nie zachwycało, a nawet jeżeli, to tylko przez chwilę. Dopiero gdy zaczęłam na nowo podrózować już z dzieckiem prywatnie, to zaczęłam na nowo otwierać piekno tych miejsc, bo patrzę teraz na świat już oczami swego dziecka. odkrywam na nowo uroki miejsc dawno przeze mnie widzianych.
Madelaine tego tekstu nie zrozumiałam ...........
Cyt: choc nie powiem, mam jedna znajomą, która mam wlasna dzialalnośc więc nie zyje w takiej rutynie a tez jej mąż duzo zarabia wiec moga sobie wiele podrózowac i zwiedzać:)
zawsze zazdroszczę takim ludziom:)
Hmmmmmmm a co jedno ma do drugiego ?????
no jak się ma tzw. nienormowany czas pracy, łatwiej chyba nie popadac w rutynę:)więcej równiez czasu na podroze i zwiedzanie...choc nie zawsze ma sie wtedy kase na jakies eskapady i ciekawe spedzanie czasu..tak przynajmniej wynika z moich doswiadczeń...
11 330 2010-08-20 02:01:53 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-08-20 02:02:46)
Cześć, Dziewczyny:)
Jutro wyruszam w ostatni etap tegorocznych wakacji. Torby już prawie spakowane, jeszcze tylko jakies małe prasowanko, no i mogę wejśc na dłużej do łazienki. Wyjeżdżamy po południu, więc rano mam jeszcze fryzjerkę.Dlaczego nie ma Moniki????
...i Ala tak rzadko zagląda....Pozdrawiam wszystkie kobitki i idę szukać wspomnianego postu laki77.
a ja jade jutro na zlot fanow M jak miłośc do Gdyni:)...martwi mnie tylko ta pogorszona pogoda..chcialam zakosztowac chociaz przez weekend słonecznej plaży...
Tak wogóle to nie lubie szykowac sie do wyjazdów- mam 4 kotki i duzo czasu zajmuje mi oporządzenie im wszytskiego na moja nieobecnosc...poza tym ogole wyjazdy zawsze sa jakies męczace...tyle szykowania wszystkiego- na 2- 3 dni zwykle tyle samo co na tydzien...i zwykle okazuje sie, ze mam niepoprasowane to, co chce zabrac..ech;:(
11 331 2010-08-20 02:09:11
Czesc dziewczyny!
Madelaine; fajnie, ze tutaj jestes. Ja tez nie jestem tak dlugo w tym kregu. Zawsze jak sie jest nowym to jest troche ciezko. A Krakow b. lubie. W ogole kocham duze miasta. Nie unikam wsi i malych miasteczek ale duze miasta to jest to, gdzie czuje sie u siebie. I nie przeszkadzaja mi jego odglosy. Napisz co u Ciebie, moze rozwinie sie jakis ciekawy watek.
Tez raczej nie mogłabym mieszkac w malej miejscowosci...pochodze a malutkiego maisteczka i na codzien xle sie tam czułam...choc to juz było dawno wiec trudno mi porownywac wielkomiejską i małomiasteczkowa egzystencję.
Tylko, że Kraków jest chyba miastem bardzo specyficznym i ta specyfika na dłuższą mete jest męczaca- niestety trudno życ samą kulturą i nauką...chyba wolałabym Wrocław...bardzo mi sie tam podoba....
11 332 2010-08-20 08:02:06 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-20 08:06:48)
Cześć dziewczynki. JUż piątek, i dobrze, jutro odpoczynek, wprawdzie wiele się nie namęczyłam, bo krótki tydzień pracy. Może będzie ładna pogoda? Jeszcze trzeba skorzystać z lata, więc plany takie albo basen albo rower.
Madelaine fajnie masz z tym wyjazdem, czytając Twoje posty wywnioskowałam że mieszkasz sama, może się mylę.
Ja wczoraj dostałam od znajomych zaproszenie na wypad 1 września do Czech na koncert Europe. Niestety mam obowiązki w postaci dzieci, finansowo również jestem teraz obciążona ( szkoła- dwójka dzieci), więc nie mogę sobie pozwolić. Może mi się uda wypad do WIsły tydzień później. Ja już nawet nie planuje, najlepiej mi się sprawdzają wypady takie na krotko przed organizowane, jak dłużej coś planuje to zawsze coś mi wypadnie.
Laka widzisz sama, każda ma inne podejście do życia, i nie odbieraj że ktoś Cię krytykuje, wierzę że masz własne powody , dlaczego ten romans i rozumiem. Mam nadzieje, że przynajmniej będziesz mogła tu napisać o sowich problemach, radościach, takie wsparcie psychiczne, ale niestety decyzja należy od Ciebie.
Miałam podobnie z mężem, czułam się zaniedbywana, lekceważona, niekochana, no i niestety oszukiwana, miałam wrażenie że wszystko na mojej głowie, nie czułam gruntu pod nogami, paradoksalnie teraz będąc sama czuję większy spokój o swoją przyszłość, wtedy bałam się wszystkiego, chyba przechodziłam jakąś depresję, miałam lęki, każda nieznana sytuacja paraliżowała mnie strachem , mało tego zwykły telefon wyprowadzał mnie z równowagi, bałam się go odebrać.Dziś jestem inną osobą, jest we mnie więcej spokoju, wtedy łatwo się denerwowałam, płakałam, byłam strzępkiem nerwów, zapomniałam jak to jest czuć się kobietą. Byłam takim robotem praca, dom , dzieci, w międzyczasie studia i na dodatek głównym żywicielem rodziny byłam ja. Mąż żył sobie lajtowo od jednego picia do drugiego, wystarczała mu minimalna pensja, nie dbał o nas, moje starania kwitował jednym, że jestem materialistką . Dom? Był moment że go nie miałam. To były tylko cztery ściany, nie czułam się w nim bezpieczna. Pamiętam strach powrotów do domu, czy akurat dziś będzie trzeźwy , czy znowu zapił. Do dziś mi wypomina, że wezwałam kiedyś policję do domu, bałam się wtedy, syn był mały, musiałam uciekać do sąsiadów. Jak był pijany wyżywał się psychicznie na mnie, wieszał się, topił, oj różne atrakcje. Miłość gdzieś uleciała, potem już byłam z nim z przyzwyczajenia, bałam się samotności, wiele razy chciałam odejść, nie miałam odwagi. Nie odeszłam nawet wtedy , gdy wyszła na jaw jego zdrada. Powiedziałam dość dopiero w momencie gdy okazało się, że pamiątką po kochance są długi. Poznałam w międzyczasie kogoś, obudziłam się, to był dla mnie wstrząs, stwierdziłam że już nie chcę tak żyć. Gdyby chciał ratować rodzinę pewnie dałabym mu szansę, ale on nie chciał, chciał takiego życia jakie mieliśmy do tej pory bez ponoszenia odpowiedzialności. Ale ja już byłam inna kobietą. NIe tego chcę. Wolę być sama, a może kiedyś ktoś się pojawi w moim życiu.
Niestety mam podobne odczucia jak Ewessa, boję się wielkiej miłości. Boję się że kiedyś kogoś poznam, zakocham się a potem wszystko pryśnie jak banka mydlana i znowu będę musiała zbierać się do kupy.
Tamarko cieszę się, że tylko tak Ci namieszałam.I zgadzam to było pozytywne namieszanie. Uważam , że dobrze zrobiłaś. Nigdy nie wiadomo co w życiu nas spotka, i przynajmniej możemy się tak zabezpieczyć.
Ja za to mam teraz inny problem, rozwód. I niestety wisi nade mną groźba podzielenia się z mężem funduszami w OFE za okres kiedy mieliśmy wspólnotę małżeńską. Okazuje się, że w przypadku rozwodu trzeba się tymi środkami podzielić.
NO i ja mam 3 razy więcej tych środków niż on, więc chyba rachunek prosty. A to przecież moja przyszła emerytura, szlak mnie trafia. Dlatego mam swoją polisę, tym się nie będę musiała dzielić, a gdy mi się by coś stało, dzieci dostaną te pieniążki. Nie jestem materialistką. poprostu myślę o przyszłości. Nie stać mnie na niemyślenie o niej.
Dziewczynki wracam do pracy. Zaglądnę później. Pa.
11 333 2010-08-20 10:19:10
Dzien dobry, dzien dobry
dzisiaj szwarny dzien i herbatka po angielsku

huraaaaaaaaa, piąteczek, jeszcze kilka godzin i nareszcie week-end uffffffff. Tydzien miałam straszny - jezeli chodzi o pracę, ale jakoś się wykaraskałam z tego
Iwkaa
no ja też najbardziej lubię te spontaczne wypady, bez planowania, inaczej mi się wszystko rozpełza. Wyjątek to Paryż - ale to punkt obowiązkowy- minimum raz w roku razem z dzieciakami- niech nasiąkają odpowiednim klimatem
Wpółczuję tego rozwodu, i tego podziału - niesety opis twego małza przypomina bardzo mojego. Tylko ja na tyle mądra byłam ( sorry nie ja, tylko moi rodzice ) , że jak wszedł do mego życia z małą walizeczką, z taką samą i wyszedł
:D:D:D:D:D Biedaczek, a tak liczył że wyjdzie z połową majątku, jak nie całym
:D:D:D Zawiodłam go srodze
- no bo ja zła kobieta jestem
Ale to nie ja taka mądra byłam, ino moi rodzice. Bo ja to głupia zakochana byłam, to oni mnie uchronili przed podziałem - za co teraz jestem im niezmiernie wdzięczna
:D.
Madelaine
o widzę, że obie mamy słabość do Wrocławia - miałam okazję mieszkać tam przez 2 lata, bardzo mi się podoba to miasto - ale i tak wolę swoją prowincję
:D:D:D:D ja, z dużego miasta, wychowana w takim mieście, wykształcona, a jednak uciekłam na prowincję
:D:D:D Najpierw ten krok zrobili rodzice, ( ale oni, to dośc drastyczny - uciekli na wieś:D:D: ), kupili malutki domek, kawałek ziemi i mieszkają tam już od jakiegoś czasu. Ja wędrowałam po świecie, mieszkalam w róznych miejscach i miastach, a jak doszło co do czego, jak trafiła się okazaja, to zamieszkałam niedaleko nich, jakieś 50 km
:D:D:D w niedużym bo 70tys miasteczku, do pracy dojeżdzam jakies 40 km - a i tak zajmuje mi to o wiele mniej czasu, niż dojazd do pracy w Warszawie:D:D:D. Kiedyś, gdyby mi ktoś powiedział, że zamieszkam w małym miasteczku - wyśmiałabym na śmierć, a teraz bardzo sobie chwalę ten wybór. Tiaa jednak człowiek - to dziwne stworzenie:D:D:D Do Warszawy mam niedaleko, ale wolę tam przyjeżdżac teraz gościnnie, znajomi i rodzinka są zadowoleni, bo jeżeli się wybieram do wa-wy to w okreslonym celu, czyli wyjsie do teatru, na wystawę, do kina itd itp - i częściej bywam w takich przybytkach, niż Ci co zostali w tym mieście, bo oni dalej pędzą w wyścigu szczurów - z którego ja się wypisałam:D:D::D Ale własnie dzięki temu, że przyjeżdżam - to skrzykuję całą paczkę, " kto jest chętny bo ja idę "
:D:D:D Znajomi mówią, że dzięki mnie mają szansę się spotkać no i " ukulturalnić" się. Z resztą z przyjemnoscią przyjeżdżają do mnie, jedziemy na działeczkę, na grila no i inne mamy różne pomysły - mówią, że u mnie jest tak spokojnie, można odetchnąc świeżym powietrzem i wyluzować się na chwilę:D:D:D:D
Madelaine - jedż, jedż do tej Gdyni, nie narzekać mi tu, ino się pakować i jechać!!!! i wyluzuj z tym prasowaniem - dżinsy na tyłek i coś tam na górę
:D:D:D
p.s. pozwolisz, że się nie zgodzę z Twoim stwierdzeniem na temat własnego biznesu. To cięzka praca 24h na dobę, to nie jest praca na etat, od tej i do tej, należnym urlopem itd- to ogromne ryzyko, nieprzespane noce, kredyty, które trzeba spłacać, wahania rynku i koniunktury, odpowiedzialność, użeranie się z urzednikami, siedzenie w przepisach, które non stop się zmieniają, to pieniądze zdobyte kosztem dzieci, kosztem rodziny, kosztem własnego zdrowia nieraz. Tak tak, w rutynę tu raczej nie wpadniesz, ale nerwicy i wrzodów żołądka nabawiić się możesz bardzo szybko.
Ja podziwiam ludzi, którzy zakładają własny biznes, że mają odwagę zaryzykować - a jak jeszcze im się uda, to podziwiam podwójnie. I nie marudź
że mają lepiej - bo nie mają, każdy ma szansę wyjechać jeżeli bardzo tego chce - ale to też trzeba umieć, i szykować się do tego wcześniej, odkładając zakórniaki tylko w tym celu.
p.s. też nie musisz się ze mną zgadzać
:D:D:D:D w koncu wymienamy tylko swoje poglądy ![]()
11 334 2010-08-20 10:53:49 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-08-20 10:56:11)
Wiesz Evesso, mój tata tak dojezdzał 30 km z naszego miasteczka w Swietokrzyskiem do pracy...w sumie nie narzekał...
A w dzisiejszych czasach taka odleglosc to w ogole żadna- nieraz pracowalm za Krakowem 30 km i to w róznych kierunkach:)
Nie napisaalm bo w sumie to czesto obciach się przyznawać- ja bardzo lubie Warszawę:) nie wiem czemu mi sie tu nie wlaczaja emotki, to wstawilabym jakis odpowiedni....:) fakt , ze Wawka nie jest za piekna ale jednak znacznie lepiej ucywilizowana niz Kraków- jest tam zarówno świat kultury jak i codzieny swiat pracy a ja tam jakos nie zauwazylam az takiego wyscigu szczurow- wlasnie tamtejsze tempo zycia jest wg mnie normalne i dobrze sie w takim czuję...
Kiedys miałam okazję pomieszkac w Wawce 1,5 miesiąca i czułam sie bez porownania lepiej niz w Krakowie, w ktorym robienie wszystkiego na wczoraj (slimaczym tępem do tego) wkurza mnie do imentu...poza tym wbrew pozorom Krakow wcale nie jest tanszy niz Wawa a zarobki niesttey o wiele nizsze niz w stolicy i znacznie mniejsze mozliwosci znalezienia fajnej pracy...i własnie co do wlasnej dzialalnosci to ja mam najlepsze doswiadczenia ale to bylo 10 lat temu gdy było znacznie latwiej ją prowadzic bo byla znacznie lepsza koniunktura.
A Wrocek urzeka mnie połączeniem tradycji z nowoczesnością- tam to juz prawdziwa Europa ![]()
Co do mojej mieścinki z dziecinstwa, to coz, czlowieka jakos chyba zawsze ciągnie do korzeni...zwlaszcza gdy w Krakowie jest sam...ale nieraz sie zastanawim czy bylabym zdolan do codziennego życia tam...odpoczywac a zyc na codzien to jednak chyba wielka roznica zwłaszcza po blisko ćwierćwieczu życia w miescie, w którym osiadło się po studiach.
11 335 2010-08-20 11:02:42
Iwko, ja wprost uwielbiam naszych południowych sąsiadów ale co do kasy na wyjazdy to niesttey zgodze sie z Tobą- czesto zwyczajnie nie ma za co wyjechac...czesto tez trudno wybrać...Dzis np. wybieram sie do Gdyni ale bardzo żąluje , ze nie moge jechać do Wisly gdzie tez w ten weekend jest piknik- country...poza tym dawno nie byłam w górach...
Ale jakos tak łatwej było sie umówic z ludzmi na forum, ktoryz tez jada na zlot fanów M jak miłość:)...zawsze jednak towarzystwo to ważna sprawa, nie prawdaż?;)...
11 336 2010-08-20 11:40:29
Laka
wow, wow - wiedziałam, że ten temat rozgrzeje atmosferę w kafejce;)
Jak Ci mowiłam, każdy będzie patrzył na Twoją sytuację ze swojego puntku widzenia, z własnego doswiadczenia, i własnego światopoglądu. nie nie nie, ja nie powiem, żebyś padała na kolana przed męzem
bo w związku najcześciej winne są obie strony, a nie tylko jedna.
Dziewczyny, czy zauwazyłyście, że jednak trochę jest to niesprawiedliwe, jak facet odchodzi, to jemu się to wybacza, bo coś tam i tak dalej, jak postępuje tak kobieta - to to jest wileka zbrodnia. Chyba coś tu jest nie tak, nie jestem feministką, ale nie zgadzam się z takim rozgraniczeniem. Faceci zawsze mają usprawiedliwienie, to żona mu utyła, to spotkał miłość swego życia, ( hehehe i co z tego, że o 20 lat młodszą od jego pierwszej żony
), to kryzys wieku średniego itd itp Kobieta nie ma takiego luksusu.
Tamara
- ogólnie się z Tobą zgadzam, ale nie z tą kwestią :
Widze znudzona życiem kobietę materialnie niezalezną i brakuje jej czułości i miłości -zgoda o.k ale skad wiesz że Twój mąz nie czuł się jak kretyn przy Tobie -kobiecie sukcesu i czesto właśnie mężczyźni reagują w sposób jak opisujesz kłuca sie czepijają -szukaja dziry w całym byle by ich egoizm był na werzchu .
Sorry, Tamara, jak facet jest kretyn, to tak się będzie czuł - po pierwsze nikt mu nie broni zostać facetem sukcesu, po drugie, dlaczego ma wyładowywać swoje frustracje na kobiecie, która zrobiła wszystko aby zapewnić jemu, jego dzieciom godziwe życie ????? Nie ma na to mojej zgody!!!! Czyli ona ma charować jak osiołek, a on pan i władca będzie jeszcze po niej jeżdził i swoje humory pokazywał ???? a ona, służebnica pana, ma robić minę durną i udawać idotkę ? hmmmm coś tu nie tak.
:D:D:D:D:D
Dziewczyny, my nie jesteśmy tutaj od oceniania, bo życie, to jedna wielka niespodzianka, może taka sytuacja nie spotka nas, ale może spotkać nasze dzeci - i co wtedy będziemy wieszać psy na swoim dziecku? hmmmm myślę , że raczej nie. Zawsze będzimy bronić własnego dziecka, doszukiwać się wtedy błędów albo czegoś innego w jego partnerze lub partnerce - bo to raczej tak działa.
laka sama musi podjąć decyzję, a nie my za nią, i to do niej nalezy wybór. Wiecie to jest kij o dwóch końcach, jaką decyzję by nie podjęła, zawsze będzie miała dylemat, czy inna decyzja nie była by lepsza. Na tym własnie polega życie, na podejmowaniu decyzji i ponoszeniu konsekwencji wyboru.
Ja tylko mówię, że jeżeli chcesz zacząć nowy rozdział życia, musisz zamknąć poprzedni, czyli = rozwód w przypadki laki, to przynajmniej jest przyzwoicie. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastko.
:D:D No chyba, że za przyzwoleniem drugiej strony jest taka mozliwość - mieszkamy razem, mamy wspolne dzieci, wpołny majątek - ale mamy na boku kochanków, kochanki
:D:D:D:D - takie związki też istnieją.
hehehe może mnie taraz ukamienujecie
, ale ja wychodzę z założenia, że życie jest tak krótkie....., czyż nie mamy prawa do szczęscia ( cokolwiek dla każdego z nas to znaczy) Nasze dzieci niedługo wyrosną, uciekną, założą własne gniazda, a co z nami? będziemy siedzieć w domu bez uczuć, z człowiekiem do którego nic nie czujemy, z wewnętrzną pustką i tak aż do grobu? oczywiście możemy udawać, że wszystko jest w porządku, chodzić co niedziela do koscioła trzymając się za rączki i swiecić pięknym pzykładem, że u nas jest tak pięknie i wspaniale - czysta dulszcyzna.
Bo miłość przemija ( fajerwerki i motylki w brzuchu nie trwają wiecznie) , ale jest jest jeszcze coś takiego jak szacunek, przyjażń, wspólne zainteresowania - jeżeli w rodzinie jest OK - to pozostają inne mocne więzi, jeżeli natomiast ich brak - to co wtedy ? Ja mam szczęcie - moi starzy rodzice są razem, mają tyle wspolnych tematów, zainteresowań, mogę powiedzieć nawet że kachają się, ale to jest juz zupelnie inna miłość, to nie jest miłość młodzieńcza, tylko taka już dojrzała, gdzie wiedzą o sobie już wszystko, w cięzkich chwilach się wspierają - i powiem szczerze- zazdroszczę im tego. Dużo z mamą rozmawiałam na ten temat, to mądra kobieta, nie kwestionowała moich wyborów, nie oceniała mnie - powiedziała mi kiedyś jedną mądrą rzecz - "Jeżeli spotkasz człowieka, który wart będzie Ciebie i Młodej - ryzykuj, natomiast mieć faceta, aby tylko był - to lepiej być Panią swego losu, niż żyć potem w cichej nienawiści.
:D:D:D
Więc na razie jestem Panią swego losu
................... i staram się go nie kusić
:D:D:D
11 337 2010-08-20 14:15:36 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-20 14:16:20)
Ewessa co wolno mężczyźnie a co kobiecie- poruszyłaś temat rzekę. Niestety w tej kwestii żyjemy w ciemnogrodzie. Mężczyzna pijany na ulicy normalny widok, kobieta? słyszy się od razu, ale się stoczyła, co to za matka, co to za żona itp, nie znaczy że pochwalam to.
Mężczyzna odchodzi od dzieci- też normalna sprawa, znalazł kochankę, po co mu dzieci, mówi się pa i żyje dalej. KObieta gdy to robi to znowu rzucamy na nią mnóstwo ciosów, krytyki.
Romans- mężczyzna przeżywa kryzys wieku średniego, kobieta to od razu puszczalska.
Nie będę oceniać moralności ani kobiet ani mężczyzn w sytuacjach które opisuję, tylko takie skrajne przykłady.
Tak naprawdę zapominamy o sobie, jak łatwo nam kobietom zrezyzgnować z czegoś dla dobra rodziny, z własnego hobby, z nauki języka,z czasu dla siebie , z kosmetyków, książek, ciuchów, fitnessu itp. Przecież to robimy w imię rodziny, bo tak trzeba.
Ewessa bardzo mi się podoba to co piszesz na końcu, masz bardzo mądrą mamę.
11 338 2010-08-20 15:12:07
Iwkaaaa;) bo widzisz, to jest błąd w wychowaniu, który ciągnie się u nas od wieków. Mowię tak bo sama jestem kobietą i mam córkę, siostrę i siostrzenicę. Owszem "wampiry" są różnej płci - są i kobiety, są i mężczyzni , tak samo może być pijawką facet jak i kobieta. Jakoś tak od zawsze czułam pogardę do tych, co to wychodzili z założenia, że rozwód i wszystko poł na poł, albo nawet puszczanie w samych skarpetkach.
Jak rozwód - to najpierw musi być DOBRO DZIECKA !!!! o którym tak dużo w sądach gadają - tylko nic nie robią
Różne sytuacje widziałam w życiu, panie, które potrafiły wycyzscic ze wszystkiego swojego partnera, panów, którzy potrafili okraść swoje partnerki ( no bo jak to nazwać, jak nic nie wnoszą, a po rozwodzie wszystko wynoszą ?
:D:D ) Moi mądrzy rodzice nauczyli nas jednej rzeczy - intercyza przedślubna, wnosisz coś ze swojej strony, nie układa się, nie tracisz tego, a plus do tego nie ruszasz tego co wniosła druga strona - bo to przecież nie twoje. Bywało, że na to coś pracowały pokolenia całe, dlaczego potem ma to coś iśc pod młotek, albo się poniewierać u obcego. Nigdy nie interesował mnie cudzy majątek ( tak w skrócie to nazwijmy), ale wara też od tego co ja wnoszę. I uczę tak samo nasze dzeci, macie własne dziedzictwo, nie liczcie na cudze - w życiu jest prosta zasada LICZ ....................... TYLKO NA SIEBIE, a jak będzie inaczej, to będziesz mile zaskoczona
A jako, że jesteś kobietą, a w życiu różnie może byc, najczęsciej dzeci zostają przy matce, i to ty, jako matka i kobieta, musisz im zapewnic godziwe życie. Im szybciej się tego nauczą, tym lepiej dla nich. Hmm myślę, że intercyza zawsze była dobrym pomysłem, chroniała tak samo kobiety, jak i mężczyzn, a dobrze napisana chroniła także dzieci.
Miłość miłością, a życie toczy się dalej
To pewnie złe wychowanie z domu wyniosłam
gdzie kobieta ma tyle samo do powiedzenia co mężczyna
:D:D:D:D:D
11 339 2010-08-20 17:43:32
wow!!! Wiatm Was dziewczyny, wlasnie wrocilam z pracy i oczom nie wierze,ze poruszylam swoim problemem az tyle glow
Dziekuje !
Tamara, tak myslalam,ze zobaczysz we mnie rozkapryszona mezatke, ktora szuka przygod. To nie jest tak, uwierz. Po pierwsze dom jest wspolny, tu nie ma nic mojego, wszystko jest WSPOLNE, dzieci tez <oczywiscie to zart>,ale prawdziwy. Piszesz, ze latwo pojsc na latwizne, uwazam,ze zostajac na nia bardziej pojde, bo tu mam swoje cztery katy, tam niestety nie ma nic mojego.Obcy swiat. Wyprowadzajac sie z domu moze ku Twojemu zdziwieniu zabralam tylko walizke, bo uwazalam,ze jesli odchodze, to odchodze sama bez zadnych walk o przyslowiowa lyzke.Nie naleze do osob, ktore by obojetnie w jaki sposob toczyly boj o sprawy materialne. Zatem odchodzac nie mialam nic, nawet pracy. Wyobrazasz sobie jak sie czulam u X ? To bylo dla mnie straszne, fakt,ze mialam jakies tam pieniadze, bo od zawsze pracowalam i pracuje i nigdy nie bylo w naszym domu to moje,a to twoje. Czyli jak widzisz zadna latwizna, wrecz zaczynalabym niczym malolata od garnuszka. Druga sprawa, maz nie przyjal mnie z milosci, pisalam o tym wczesniej, rzadzi nim strach przed samotnoscia i to jest glowny powod "otwarcia" drzwi. Pytasz co zrobilam,zeby nie poznac X, lub zmienic postepowanie meza. Otoz zrobilam i sadze, ze duzo. Przez 3 lata sluchalam,ze zarabiam za malo, ze studia,apozniej podyplomowe nie zdaly egzaminiu, bo powinnam zarabiac majatek. Niestety, moj zawod nie nalezy do kasiastych i zebym nawet stanela na glowie i machalam uszami, wiecej niz MEN proponuje nie wycisne. Jesli tu sa nauczycielki, to wiedza cos na ten temat. Czesto slyszalam od meza,ze pracuje na swoje paierosy, ot! bagatela, prawda ? Pietrzylo sie to we mnie okolo 3 lat, probowalam rozmawiac,ale niestety nie wskoralam niczego, pozniej zaczely sie krzyki, z meza strony, bo ja raczej nie potrafie podnosic glosu, wiec milczalam,albo poplakalam sobie i jakos mi bylo lzej. Pozniej wlasnie poznalam X, nie szukalam, bo nigdy nie wierzylam w zadne internetowe milosci. Nim zgodzilam sie na spotkanie uplynelo wiele czasu, bo ciagle mialam nadzieje,ze przechodzimy jakis kryzys,ale zmian nie bylo,a slowa wykrzykiwane z ust meza byly dla mnie jak wyrok. Kazda proba wyjasnienia sytuacji konczyla sie tym samym i tak w kolko.
Iwkaaa, dziekuje za opisanie swojej sytuacji. Faktycznie sa one zupelnie rozne, u Ciebie byl problem alkoholowy ,ktory niesie spustoszenie i wyobrazam sobie co przeszlas. Milo sie czyta, ze dalas sobie rade i w koncu radykalnie ucielas to, co Cie dreczylo. Piszesz, ze podjelas sluszna decyzje i mam nadzieje, ze zaowocuje,tego Ci zycze ![]()
Ewessa, milo mnie zaskoczylas
, zawsze mialam takie wlasnie zdanie. Jak odchodzi facet, to mowi sie trudno i jakos nikt nie rzuca sie na niego, bo zostawil dzieci, rodzine itd, jesli odchodzi kobieta, to na stos z nia. Dlaczego ludzie tak reaguja ? Czy nam sie od zycia nic nie nalezy? Jesli przed oltarzem powiedzialo TAK, to juz koniec ? Czy to oznacza, ze jak w domu ma sie luksus,kase, ptasie mleczko, to juz powinno sie byc szczesliwym. Przeciez to banal, czlowiekowi potrzebne jest cieplo, spokoj,a nie konto w banku i pogon za kasa.
W tym momencie Iwkaaa nazwala to obiektywnie, ciemnogrod. Moznaby tu mnozyc przyklady takiego zacofania,ale po co. Kazdy ma prawo do wyrazenia swojej opinii.
Macie racje, ze motylki uciekaja,a zostanie szara rzeczywistosc, tylko z ta roznica, ze ta szarosc moze miec pozytywne strony, tak jak napisala ewessa, szacunek do czlowieka, ktory pod kazdym wzgledem jest i powinien byc na pierwszym miejscu.Przynajmniej ja do tego zawsze dazylam,bo takie,a nie inne otrzymalam wychowanie z domu. I podobnie jak u Ewessy, w moim rodzinnym domu od zawsze panowal szacunek i wzajemne zrozumienie, dlatego tak bardzo zranily mnie slowa meza, dla ktorego cale zycie staralam sie byc wzorowa zona i matka i tego nie moge sie powstydzic,az do momentu poznania X. Czy to wstyd ?! Sadze,ze nie i nie jest to zauroczenie, pokochalam tego czlowieka cala soba i gdyby nie strach i poczucie obowiazku zony i matki, ktore na mnie ciazy na pewno nie mialabym dylematow....
Nie wiem, czy udalo mi sie choc w minimalnym stopniu uchwycic Wasze zdanie, troche wystapil chaos w mojej wypowiedzi, za co przepraszam,ale trudno jest za jednym zamachem odpowiedziec kilku osobom.
Poza tym jeszcze raz dziekuje Wam za wypowiedzi, ktore na pewno wezme sobie do serca ![]()
Pozdrawiam i zycze milego weekendowania ![]()
11 340 2010-08-20 19:35:15
Witajcie.
Laka, cały czas myślę o twojej sytuacji. Próbuję zrozumieć, dlaczego wróciłaś do męża i przyznaję, że "wpędziłaś się w kozi róg". Tutaj nikt nie może być Twoim doradcą, sama musisz podjąć ostateczną decyzję. Tylko Ty wiesz, co czujesz.
Trzymam za Ciebie kciuki- może chociaż Tobie się uda żyć w miłości.
11 341 2010-08-20 19:47:58
Mario, dziekuje,zabrzmialo to bardzo smutno
,domyslam sie,ze i Ciebie cos dreczy,ale nie pytam, po prostu wiem,ze wiekszosc z nas ma te szara strone zycia.
Wiesz? Ja to samo pytanie zadaje sobie co wieczor kladac sie spac,byc moze do dzisiejszego dnia zdolalabym przezwyciezyc strach i wszystko jakos by sie ulozylo. Pisze moze, bo tego nikt mi nie zagwarantuje, jest to naturalnakolej rzeczy,albo sie uda i zyli dlugo i szczesliwie,albo ..... To jest ryzyko,a z drugiej strony zazdroszcze tym kobietom, ktore potrafia zaryzykowac nie ogladajac sie na konsekwencje. Ja chyba nie boje sie tego co ze mna sie stanie, czy zostane pod mostem, czy na na dworcu, obawiam sie, czy potrafie zmienic swoj swiat ,a wlasciwie przewrocic go do gory nogami,pomimo pewnosci co do X, bo jego poznalam na tyle, ze moge smialo byc pewna. Boje sie SIEBIE!
Pozdrawiam Cie serdecznie i wierze, ze na kazdego z nas czeka odpowiednia chwila szczescia,tego Ci zycze !
11 342 2010-08-20 21:15:49 Ostatnio edytowany przez Jana (2010-08-20 21:20:55)
Witajcie dziewczeta:)
ale tutuj gorace wymiany zdan i doswiadczen. Czytam i czytam z zapalem. Kazda z Was robi dobre uwagi, podkresla rodzine, dzieci, odpowiedzialnosc. I to sa kobiety!! Tak jak pisze Iwka, my nie pozwalamy sobie na odejcia, zle zachowanie, wybryki czy porzucanie rodzicielskich obowiazkow. To jest domena mezczyzn. Im sie wybacza.
Sa jednak wyjatki. Mam dwie znajome, ktore kilkanascie lat temu zostawily swoich mezow z synami w wieku szkolnym. Po prostu odeszly; jedna do innego mezczyzny a druga, bo miala dosyc garow, prania i gotowania. Ta pierwsze wyszla nawet za swojego nowego partnera za maz i jej malzenstwo przetrwalo 6 lat. Miala zawsze dobry kontakt z synem ale on pozostal u ojca. Dzisiaj ma 23 lata. Ona znalazla przed kilkoma laty nowego partnera i z nim ma corke.
Druga pozostala do dzisiaj sama tzn. ma od czasu do czasu nowego partnera ale nigdy z zadnym z nich nie zamieszkala. Ceni sobie swoja wolnosci i niezaleznosc. Syn jezdzil z nia zawsze na urlopy i ciagle ja odwieza. Maja dobre relacje. Nigdy nie pomyslalam o nich, ze sa zle. Na poczatku nie potrafilam tego zrozumiec, bylam w szoku. Bo jak mozna zostawic wlasne dziecko.
One powiedzialy, ze przeciez ich dzieci nie zostaja same. Maja ojcow. Oni poradzili sobie swietnie z nowa sytuacja i to sa jedyni mezczyzni,ktorych znam, ktorzy wiedza co to jest byc kobieta i matka.
Tez mysle, ze kazdy ma jakis swoj krzyz i musi znalezc te swoja krzywa i jakos wyjsc na prosta. Ja tez mam swoj garb ale moze o tym napisze kiedy indziej.
Trzymajcie sie cieplutko i pomyslcie czasem o mnie, bo przyjezdza moj maz do domu i mamy fajne plany na ten weekend. Jutro idziemy do kina na Salt z Angelina Jolie i Danielem Olbrychskim!
W niedziele natomiast jedziemy nad moze polnocne powdychac troche jodu i zejsc dobra rybke.
W pracy juz troche lepiej. Mam fajnych kolegow i jest nawet milo.
Bede miala w tym tygodniu malo czasu na pisanie, wiec prosze nie zapomnijcie o mnie
Pa. Jana
11 343 2010-08-20 21:41:50
Witam wieczorkową porą
jak to wspaniale, nareszcie week-endzik, chwila na odsapnięcie od pracy. W domu unosi się zapach topielca ( hahahaha nie nie nie, nie takiego prawdziwego, tylko drożdżowego ciasta, które wczesniej trzeba "utopic" w wodzie, nim się upiecze.) Najprostsze ciasto drożdżowe, które zawsze się udaje. Dzisiaj to moja Młoda robiła ciasto, ja tylko wstawiłam do piecyka.
mniam pychota....... komu kawałek ?
Jana
to masz ślicznie zaplanowany ten week-end
aha ...... potem podziel się wrażeniami z kina - tak się zastanawiam iśc na ten film, czy sobie odpuscic. Bardzo się cieszę, że dobrze Ci się układa w pracy.
Maria
z ust mi to wyjęłaś, ja też nie rozumiem tego powrotu, hmmmm pewnie nie tylko ja. O ilę resztę bez problemu pojmuję, to tego powrotu no nijak.
Dobra, dla mnie temat Laki jest zamknięty, co miałam do powiedzenia powiedziałam.
Wszystkim życzę udanego week-endu:)
a ja jutro mam całą chatkę gości, będą mile zaskoczeni topielcem
:D:D:D:D bo wiem, że uwielbiają
ooooooooo!!!!!!!!!!
:D:D:D:D
11 344 2010-08-20 22:15:41 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-20 22:18:05)
Dobry wieczór dziewczyny. Ja nie mialam kiedy tu zajrzeć, teraz mam chwilę.
Dziś miałam wizytę siostry . Najpierw rozmawiałyśmy przez telefon, w końcu same się zdziwiłyśmy czemu przez telefon,przecież możemy się spotkać i porozmawiać na żywo. NO i przyjechała do mnie, wypiłysmy kawkę , porozmawiałyśmy, potem poszłyśmy na spacer i przysiadłyśmy w parku na ławce i rozmowy ciąg dalszy. Wzajemnie się dziś myślami przyciągnęłyśmy, okazało się że nas to było potrzebne,
Czytam Jana, że u Ciebie w pracy coraz lepiej, to dobrze, aklimatyzujesz się, trzeba było sobie dać czas.
Ja tez się cieszę z wekendziku, lubie piątki wieczorem, mam takie poczucie wtedy wolności, czuje to tylko w piątki.
A w pracy małe problemy, mam nadzieję że uda mi się je rozwiązać. Byłam na urlopie i nie mogłam jednej sprawy dopilnować, i miała to zrobić koleżanka, i niestety zaniedbała jedną rzecz przez nieuwagę, niedopatrzenie. Ale jestem na dobrej drodzę, żeby to wyprowadzić, kilka telefonów i już mam zgodę na aneks do umowy, uff kamień z serca mi spadł. Nawet specjalnie się nie wściekałam, każdemu może się zdarzyć jakiś błąd, cóż tak bywa. Zdenerwowałam się , tego nie ukrywam.
MOnika , Ala gdzie jesteście. Brakuje mi Was na kafejce. KOma i Różyczka jeszcze się urlopują.
Julka a Ty gdzie? Wracaj do kafejki, mam nadzieje że czasem tu zagladasz i czytasz co się tu dzieje.
Jana nie zapomnimy, mogę Cię zapewnić.
11 345 2010-08-21 08:44:43
Witajcie słonecznie i nadal wakacyjnie.
Też mam podobne odczucia co do wekendów. Lubię ten luz, poranne sobotnie zakupy. Własnie za chwilę wybywam z domu.
Trzymajcie się. Do wieczora.
ALA!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ODEZWIJ SIĘ!
11 346 2010-08-21 16:02:25
Laka77, jak teraz wygląda Twoje życie w domu. Czy umiesz żyć z człowiekim, którego nie darzysz żadnym uczuciem? Czy potrafisz tak przejść do codzienności nie myśląc o tym, którego kochasz?
11 347 2010-08-21 16:51:26
Witam dziewczyny, wiem,ze niektore z Was znudzil temat i ja to rozumiem, bo zawsze jest tak,jak kogos to nie dotyczy. Nie wymagam jednak od Was zadnych cudownych przepisow i o nie nie prosilam. Jednak dziekuje za poswiecenie temu tematowi uwagi.
Mario01 pisalam o tym wczesniej, zyje w dwoch swiatach, tu i tam. Tu cialem, tam sercem. Mysli nie odpuszczaja. Nie przeszlam do porzadku dziennego, bo w tym jest problem, nie potrafie oklamywac ,a robie to i niebezwiednie. Nie chodzi tu o klamstwo z premedytacja, bo maz przeciez wie o X, ja tego nie ukrywalam,ze chcialam sobie ulozyc zycie i udowodnic mu,ze bez niego tez potrafie oddychac. bo jak zawsze sadzil, ze ja bez niego zgine.
Jak wyglada moje zycie teraz ? Szczerze ? Nijak, maz sobie,ja sobie , od czasu do czasu wymienimy jakies zdania, ale przewaznie na temat dzieci i wnuczki.
Pewnie jedni powiedzieliby , zyc nie umierac. Otoz nie jest to zycie, nazwalabym to raczej wegetacja.
Dziwicie sie dlaczego wrocilam. Tak jak pisalam wyzej, nikt , kogo nie dotyczy taki problem nie zrozumie,albo nie chce zrozumiec, bo ja w tym momencie dziwie sie troche , bo sadzilam, ze kto jak nie kobieta,matka i zona potrafi zrozumiec druga kobiete..... To nie wyrzut, bron Boze! po prostu zastanawia mnie fakt , czy zadna z kobiet nie miala nigdy dylematow ? Zadna z Was nie byla pod tzw. murem ? Moze sama sobie komplikuje wszystko, ale to nie nawyk, to silne poczucie ciazacego obowiazku , strach przed nowoscia. Badz co badz dotad wydawlo mi sie, ze w tym wieku czlowiek nie jest zdolny do zmian - "starych drzew ...." Tego wlasnie sie obawiam, ze po prostu nie dam rady.
Pozdrawiam i zycze milych chwil podczas weekendu.
11 348 2010-08-21 16:59:23 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-21 17:11:16)
Cześć dziewczyny.
Laka chyba nas źle zrozumiałaś, nikt Cię nie krtykuje. Wiele z nas też dużo przeszło. Jedynie co mówimy zgodnie, to to że musisz sama podjąć decyzję. Sama widzisz co człowiek to inne podejście do problemu. Każda z nas miała różne dylemay, poprstu poczytaj sobie nasze posty wcześniejsze i zobaczysz że niejeden raz stawałyśmy pod tzw murem. Tylko każda sytucja jest inna, każda z nas ma inny system wartości, własne hierarchie potrzeb. I wg tego podejmujemy własne życiowe decyzje.
Jeseśmy tu długo na kafejce i o niejednych sprawach tu rozmawiałysmy. I wiem, że niektóre z nas wybory życiowe mają przed sobą, niektóre juz ich dokonały, a są dziewczyny które zgodziły się na kompromis, bo akurat tak zdecydowały świadomie.WYdaje mi się, że póki nie podejmiesz decyzji będziesz tak się męczyć.
MOże zawalcz o te miłość. Odważ się.
Masz dylemat, jesteś bardzo wrażliwą kobietą i stąd moze te rozterki. Myślisz o uczuciach innych, zastanawiasz się, nie dajesz sobie prawa myśleć tylko o sobie, czujesz się również odpowiedzialna za męża, rodzinę, dzieci, jesteś częścią tej rodziny . Dlatego jest Ci trudno.
11 349 2010-08-21 19:44:02
Laka, napisałaś "tu ciałem tam sercem". To mi wystarczy- rozumiem.
Dlaczego nie możemy być szczęsliwi w taki sposób o jakim marzymy???
11 350 2010-08-22 11:13:09 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-22 12:14:28)
Cześć dziewczyny.
Laka postaram się być obiekywna. Skoro zakochałaś się i myślami jesteś zupełnie gdzie indziej, to po co się tak katujesz. Dzieci dorosłe i wnuczka nowo narodzona nie wydają się mi być przeszkodą w nowym układaniu sobie życia. Mamą będziesz a i prawa do widywania wnuczki nikt Ci nie odbierze.Skoro Ci źle w Twoim małżeństwie, na nic Ci rady żebyś poszukała tej miłości do męża, bo byc może jej już nie ma, a jest teraz tylko wegetacja z człowiekiem do którego nic nie czujesz.
Dziewczyny ja na razie w domu, syn wlasnie wybiera się nad wodę, córka u koleżanki. W planie mamy kino na dzisiejsze popołudnie.
Miłej niedzieli. PA.
11 351 2010-08-22 18:14:10
Witam wszystkich.
Dzisiaj wegetuję w domu. Dopadło mnie znowu jakieś "zmęczenie materiału"- czasem tak mam. Dobrze jednak, że jest słońce, można powylegiwać się na leżaku.
Wróciłam kolejny raz do "Miłości w czasach zarazy". Dziewczyny, za każdym razem "karmię się" tą książką i ... wierzę w prawdziwą miłość.
11 352 2010-08-23 13:48:58
Dzień dobry dziewczyny.
Chodzę z bólem głowy, czuję się niewyspana, sąsiad sobie imprezkę zrobil, wszystko aż się ruszało od tych decybeli. Zeszłam w nocy do niego i poprosiłam,żeby przyciszył muzykę, ale wybiłam się już ze spania i nie mogłam zasnąć.
Madelaine jak po zlocie? Oglądałam urywki w telewizji zlotu .
Marysiu nie czytałam "Miłości w czasach zarazy", ale przymierzam się.
11 353 2010-08-23 14:51:34 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-08-23 14:57:21)
Cześ dziewczyny:)
niesttey lub stety;) nie gnębia mnie miłosne rozterki więc niczego Wam nie podpowiem.... ale własnie wróciłam ze zlotu M jak miłość:) impreza jak zwykle fajna i poznałam paczkę fajnych ludzi a do tego skoczyłam sobie potem z Gdyni do Chałup:)...bylam tam pierwszy raz- naprawde super luzacka wakacyjna atmosfera:) mimo, że nie miałam czasu na szukanie plaży nudystów;)....
Iwko, ale tak w ogóle to nie wiem czy nie widzialas wiecej ze zlotu na szklanym ekranie:)...jak jedzie sie taki kawal drogi to człowiek gorzej sie na miejscu koncentruje a tez słyszalnośc nie zawsze jest doskonała...
Poza tym spózniłam sie az dwie godziny bo nasza cudowna kolej wymysla nam co raz lepsze "udogodnienia" -trzeba dobrze sprawdzac czy aby pociąg nie jedzie jakąs dluzszą trasą- jak bylo w moim przypadku- jechalam z Krakowa do Gdyni az 13, 5 godziny! w zeszłym roku bylam duzo przed czasem choc tez wyjechałam w piątek wieczorem....
Ale wywiady na scenie z niektórymi aktorami ciekawe:)...uwielbiam panią Teresę Lipowską- serialową Basię Mostowiakową:)
11 354 2010-08-23 14:58:35
Witam wszystkich.
Dzisiaj wegetuję w domu. Dopadło mnie znowu jakieś "zmęczenie materiału"- czasem tak mam. Dobrze jednak, że jest słońce, można powylegiwać się na leżaku.
Wróciłam kolejny raz do "Miłości w czasach zarazy". Dziewczyny, za każdym razem "karmię się" tą książką i ... wierzę w prawdziwą miłość.
Tez chętnie przeczytałabym teraz jakąś dobrą książkę o miłości...
11 355 2010-08-23 23:06:26
Dziewczyny, czytajcie "Miłośc w czasach zarazy"! Polecam!!!
A co sie dzieje z resztą towarzystwa?
11 356 2010-08-24 20:19:03
Co jest??? Jak tu pusto.
Mam pisać sama z sobą???
11 357 2010-08-24 22:05:36 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-24 22:06:38)
Cześć MArysiu, hej dziewczyny gdzie jesteście.
Przespałam dziś całe popołudnie, najpierw po moim powrocie z pracy próba sil z córka, diabeł dziś w nią wstapił.
Wieczór znowóz na gotowaniu.
Przyszykowalam sobie do czytania książkę, ale coś nie mogę się skupić, ogladam teraz serial Usta -usta. nawet fajnie się ogląda, korzystam z tego że przez okres wakacyjny lecą powtórki.
Dziewczyny nie zapomnajcie o kafejce. DObrej nocy. Pozdrawiam.
11 358 2010-08-25 08:03:42
Dzien dobry dziewczyny ,, miłego dnia.
Ja mam dziś długi dzień pracy, do 18 pracuję. Potem szybko do domu i mam wyjście na siłownie wieczorem.
Pozdrawiam, będę zaglądać, może się pojawicie.
Mam takie przemyślenia, jeszcze tu przychodzę i coś skrobnę, ale tak jak pisze Marysia, nie da się pisać samej ze sobą, monologów nie lubię. Nie wiem jak długo nam się uda utrzymać kafejkę.
11 359 2010-08-25 11:20:06
Witam witam Dziewczyny
ja tylko na chwilę, cholebcia zaganiana jestem jak nieboskie stworzenie :D:D:D:D koniec miesiaca - same wiecie co się dzieje :D:D:D:D Ludzie na urlopach, wiec mi się sporo zwaliło na głowę. Może wieczorkiem będę miała więcej czasu - to wtedy coś naskrobię
Miłego dnia Wszystkim :)
p.s. monologi mi nie przeszkadzają - nawet są wskazane - nieraz ludzie piszą mądre rzeczy, bo się nie rozpraszają na odpowiedzi .......... ooooooooo :P i może to podprowadzić do gorących dialogów :D:D:D
11 360 2010-08-25 12:07:14
Dzien dobry dziewczyny ,, miłego dnia.
Ja mam dziś długi dzień pracy, do 18 pracuję. Potem szybko do domu i mam wyjście na siłownie wieczorem.Pozdrawiam, będę zaglądać, może się pojawicie.
Mam takie przemyślenia, jeszcze tu przychodzę i coś skrobnę, ale tak jak pisze Marysia, nie da się pisać samej ze sobą, monologów nie lubię. Nie wiem jak długo nam się uda utrzymać kafejkę.
Masz rację, może uczestników jest zbyt mało ale tez czesto nie dostaje sie reakcji na swoje wpisy:(...to tez jest prowadzenie monologu...być może zwyczajnie trudno utrafić w oczekiwania wszystkich na forum....
Widziałam zajawki tego filmu "Usta- usta" ale nigdy go nie oglądałam aczkolwiek jestem telewizyjną maniaczką:) może go poszukam...
Ivko, ja tez bardzo lubie siłownie i fitness ale jakos czesto nie chce mi sie wyjsc z domu samej...leń jestem;(...lepsze tv i kot na kolanach;)
11 361 2010-08-25 12:18:06 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-25 12:51:12)
Hej dziewczyny, zaglądnełam na chwilkę.
Co do filmu "Usta usta" bardzo mi się podoba, i dobrze że teraz lecą powtórki, bo mogę obejrzeć. Próbowałam oglądać Klub Szalonych Dziewic m.in. z Dereszowską , z Poniedziałkiem, jednak nie moje klimaty, zupełnie nie podszedł mi .
Jeszcze odkryłam inny serial "Ranczo", podoba mi się , takie spojrzenie w krzywym zwierciadle. No nie myślcie, że nic nie robię i tylko oglądam seriale, właśnie nie, nie zdarza mi się pilnować kolejnych odcinków, oglądam z przypadku, i w ten sposób ucieka mi wiele wątków.
Ja bardzo lubię siłownie i fitness, chodzę 2 razy w tygodniu, nie mam czasu częściej. Chodzę w poniedziałki i środy. Dziś spokojnie mogę iść, wczoraj ugotowałam obiad na dziś i na jutro, więc nie czeka mnie stanie przy kuchni. Jak już gotuję to staram się przygotowywać obiad na dwa dni.
Właściwie dziewczyny już chcę roku szkolnego, córka już jest tak znudzona, że mam z nią problemy. Staram się zapełnić jej czas, zapisuję ją na zajęcia w domu kultury, na wycieczki, żeby jakoś jej uatrakcyjnić wakacje, jednak mnie nie ma prawie cały dzień w domu i dopada ją znudzenie. Dziś będzie problemów ciąg dalszy, ponieważ zabroniłam jej chodzić do koleżanek do domu, ma karę za wczorajsze zachowanie,wyprowadziła wczoraj babcię z równowagi, mnie również podniosła ciśnienie.
Madelaine ja muszę wyjść z domu bo inaczej bym wpadła w jakąś depresje, i wychodzę sama. Mam sąsiadki które też by chciały wyjść, wyrwać się na chwilkę z domu, od męża, od dzieci,. ale zawsze kończy się na gadaniu, bo nie mają towarzystwa. Tak twierdzą i są zdziwione że sama tam chodzę.
11 362 2010-08-25 13:55:05 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-08-25 13:57:08)
No Ranczo to juz prawdziwie kultowy serial:)) oby jak najszybciej pojawiła się ta nowa obiecywana seria;)
Wiesz, Iwko, masz rację, najlepiej nie byc uzaleznionym od towarzystwa innych i chodzić samemu w miejsca, które sie lubi...tylko, ze mnie jakos zostały od czasów studiów takie nawyki, że zawsze chadzałam wszędzie w swoim ulubionym towarzystwie...
Samej jakos czesto trudno sie zmobilizowac, jak nikt nie dzwoni, nie pyta: juz wyszłaś?....:) do tego przeciez wyjście jest związane z jakimis kosztami i jakoś czesto wtedy człowiek rezygnuje poprzestając na tym, co akurat ma pod ręką i w domu, nie miewasz tak?...jesli nie to podziwiam... to znaczy, ze wiesz czego chcesz i jestes niezalezna od innych osób i różnych okoliczności...:)
11 363 2010-08-25 14:06:20
Witam Dziewczyny ponownie
no powoli wychodzę na prostą więc chwila na herbatkę z cytrynką i na kafejkę.
Madelaine
to nie jest tak, że nie dostajesz wpisu, bo ktoś Ciebie zignorował, tylko czasem napiszemy coś i jest sutuacja, ze juz nic dodac nic ująć
Milczenie oznacza zgodę
Myslę, że forum nie jest po to, aby utrafiać w czyjes gusta, tylko po to, aby wymienic się poglądami, albo czasem wyrzucic coś z siebie. więc monologi są jak najbardziej wskazane.
Ja na przykład nic nie mogę powiedzieć na temat seriali M- jak Milosc, usta-usta, czy jeszcze jakichs innych z prostej przyczyny - nie oglądam, więc nie mogę się na ten temat wypowiadać.
już szybciej coś powiem na temat książek - które czytam namiętnie, a że gust mam tak spaczony;) że nawet nie wiem czy polecać
:D:D:D:D Bo będziecie się ze mnie nabijać
:D:D:D
Madelaine cieszę się, że jesteś zadowolona z wyjazdu
a odnośnie dobrej ksiązki na temat miłości - osobiście dla mnie, nic nie przebije ksiązki Whartona " Spóźnieni Kochankowie" - to nie jest typowe romansidło, to ksiązka o dojrzałej miłości, smutna i budująca zarazem, gdy się ją czyta, to tak jak by się oglądało obrazy - hmmmm a może ja tak mam, ja nawet myślę obrazami - jeżeli ktoś rozumie, co mam na mysli.
Iwka podziwiam Ciebie za to samozaparcie
ja cholebcia sobie obiecuję, że muszę zacząc od następnego poniedziałku - i niestety - <wstyd wielki i rumieniec na policzkach> nic z takiego postnowienia mi nie wychodzi
. Całkwity brak konsekwencji i lenistwo potworne. Niech ktoś mnie kopnie w ten leniwy zadek
:D:D:D
A w jakim wieku jest Twoja pociecha? Bo że syn to gdzieś w wieku mojej siostrzenicy - to juz wiem, no i też był w Bulgarii, ale jakoś nie doczytałam się co do wieku córy. Moja siostrzenica teraz załapała się na jakiś wyjazd z kościoła do Okuninki, i do soboty nie mamy jej w domu
:D:D kaktusa jednego . Też lekko nie mamy, siostrzenica jak wspominałam jest w wieku kaktusowym i też nieraz daje nam dobrze popalić.
Maria
pisz pisz, ja zawsze z wielką przyjemnością czytam wszystko co jest napisane . I jak wspomniałam wczesniej monologi mi nie przeszkadzają
:D:D:D O widzę, że czytamy podobnie, też niedawno dopadłam "Miłość w czasach zarazy" z przyjemnością sobie ją odświeżyłam. A zmęczenie materiału, zdarza się każdemu - przecież nie można cały czas żyć na przyspieszonych obrotach.
Myślę, że od wrzesnia, dziewczyny już wrócą i znów zawrze na kafejce.
Laka
co do przesadzania starych drzew ................ hmmmmm a co to jest starość?;) jeszcze niedołężną staruszką nie jesteś - więc proszę się tu nie postarzac
Tak, myślę co też dalej masz zamiar zrobić..... na razie myslisz i zastanawiasz się........ ciekawa jestem jaką jednak decyzję podejmiesz. Jaką byś nie podjęła- i tak będziemy Ciebie wspierać, bo to chyba o to chodzi na kafejce. W końcu solidarność janików zobowiązuje
:D:D:D
11 364 2010-08-25 14:20:39 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-25 14:35:29)
Madelaine tu się z Tobą muszę zgodzić, bardzo często barierą są koszty.
Jesli chodzi o fitness, to wydatek w postaci karnetu wpisuje już w stałe koszty własnego utrzymania
Traktuje to jak wydatek na zdrowie.
Mam wiele innych przyjemności, z których często rezygnuję bo akurat mam pilniejsze wydatki, choćby wyjazdy, marzy mi się jakaś fajna wycieczka, może kiedyś. Lubię kupowąć książki, oczywiście je czytać,. ostatnio zostaje mi biblioteka, ale czasem sobie nie odmówię kupna. Sprawia mi to ogromną przyjemność. teraz modne kupowanie w internecie, wiadomo taniej, tyle że nie czuję tej przyjemności jaką mam , gdy idę do księgarni, mogę pobuszować po półkach, to co mnie interesuje wziąć do reki, przekartkować.
Moge robić również inne rzeczy, pojść na spacer, na basen, pojeździć rowerem. to akurat niewiele kosztuje albo wcale. Z jednej strony lubię posiedzieć w domu gdy mam czas, poczytać, poleniuchować, przejrzeć stare gazety. Bardzo często sięgam do tych sprzed kilku lat, nie wyrzucam Zwierciadła, Twojego stylu, Pani, Zdrowia; zawsze coś sobie ciekawego znajdę,czasem zdarza mi się przeczytać artykuł, który czytałam kilka lat wcześniej, i zaskakuje mnie że coś nowego mogę w nim znaleźć,ale to chyba to że ubywa nam lat, przybywa doświadczeń, więc na pewne sprawy patrzymy inaczej niż kilka, czy kilkanascie lat wstecz.
Teraz np chętnie pojechałabym na musical Hair do Gliwic, i tu niestety nie bardzo mam z kim, własnie barierą jest cena wyjazdu, ja bym zapłaciła, ale inni nie, właśnie mowa o oszczędnościach, gdy proponuję taki wyjazd znajomym słyszę muszę kupić to, muszę kupić tamto, a to dzieci, szkoła ,kredyty, więc odpadają wydatki kulturalne. A może zdecyduję się pojechać sama?
Czasem mam wrażenie, że jestem straszną nudziarą, nie mam hobby któremu oddawałabym się w całości. Cieszą mnie zwyczajne sprawy.
Ewessa jak coś ciekawego czytasz to poleć, lubie książki, zresztą pisałam o tym nie raz. I nudzą mnie romanse, ostatnio chętnie czytam te które nie są modne, czy na liście bestslerów, gdy kierowałam si e tymi kryteriami, zdarzało mi się być rozczarowaną, mam nawet kilka takich bestselerów w domowej biblioteczce, których nie skończyłam czytać, bo mnie nie zainteresowały.
A dziś idę do biblioteki, więc pewnie coś sobie wypożyczę, "Spóźnionych kochanków nie czytałam" chyba sięgnę po tę lekturę.
Ewesso córka idzie do 3 klasy szkoły podstawowej (9 lat).
11 365 2010-08-25 14:55:28
No dobra dzisiaj ja trochę pomonologuję
przynam się do tego co czytam
:D:D:D:D bo ja proszę Państwa czytam wszystko co do reki wpadnie - ot takie zboczenie. Na ksiązki wydaję majatek, zaczynając od literatury pięknej, albumy, przewodniki wszelakie, plus poradniki różne i rózniaste i oczywiście ksiązki dla Młodej. Czytam bardzo syzbko, a z ksiązek korzysta cała rodzina i znajomi, bo inaczej by mi miejsca zabrakło w domu. Sporo ksiązek jest "podaj dalej" w bibliotece zostawiam tylko te, które faktycznie chcę aby zostały dla następnych pokolen. Oj mam tego "papieru" w domu, oj mam.
Ostatnio "miałam na warsztacie" 2 ksiązki dla młodzieży - bo kupuję też ksiązki swojej siostrzenice, ale nim oddam w jej ręce, to japierw sama muszę przeczytać.:P
:D:D:D smiejmy się, że jestem pierwszym cenzorem ksiązek dla dzieci. Siostrzenica sama prosi, abym to ja wybierała dla niej książki, bo przynajmniej są ciekawe.
Myślę, że niegłupią ksiązką dla młodziezy gimnazjalnej i licelanej, będzie seria małgorzaty Piekarskiej " Klasa pani Czajki" - dotyczy problemów uczniów gimnazjum, a następnie druga część tej samej autorki " Loteria-da" czyli dalsza cześć przygód głownych bohaterów ale już w klasie licelanej. Napisana jest łatwym językiem, i porusza problemy tak bliskie jak i naszym dzieciom, tak i nam rodzicom. Świat szkoły nie jest czarno biały, jest też sporo szarości - powiedzmy, że jest to dość aktulane do tego co się teraz dzieje w szkole, oczywiście wątku miłosnego też nie brakuje. Jeżeli same czytacie i wasze pociechy czytają, to te książki mogą być punkt wyjsciowy do pewnych rozmów między Wami.
2 następne książki, które z przyjemnością przerobiłam, to "Radio Darwina" i Dzieci Darwina" Grega Bear'a - to już z fantastyki naukowej, powieść napisana naprawdę ciekawie, trochę z gnetyki, trochę z histori, z medycyny - przede wszystim doskonałe studium zachowań człowieka, w sytuacjach pojawienia się czegoś nowego, niezrozumiałego, a także ukazanie rozgrywek politycznych, czyta się jednym tchem, niemożliwoscią jest się oderwać od książki - piękne studium zachowań ludzkich, i dokonała wciągająca akcja. Jak ktoś czytał kiedyś ksiązkę kate Wilhelm " Gdzie dawniej spiewał ptak" - to te książki powinny przypaść do gustu. Krótko mówiąc wsyztskie te ksiązki dotyczą przyszłości ludzkości, tu na ziemi - nie w kosmosie, jak może się rozwinąc sytuacja, gdy nagle zadzialają czynniki, które zagrażają wspolczesnemu hommo sapiens, jak to może się rozwinąć i gdy pojawia się nowy gatunek typu hommo superior - albo hommo novus.
tiaaaaaaaa ten post powinnam nazwac półeczka recenzenta
:D:D:D:D
11 366 2010-08-25 15:30:30
ups jaki wstyd
tyle literówek
chlebcia, nie przeczytałam i teraz taki wstyd
za szybko nacisnęłam na [potwierdz]
trochę za mała dla mnie ta czcionka ..............albo powinnam pisac krótsze posty
jeszcze raz przepraszam za ten ogrom błędów ![]()
11 367 2010-08-25 15:51:08
migawki z drogi do pracy
:D:D:D


Nazwałam to,
"my też, my też , my też chcemy podróżować!!!!!! "
:D:D:D:D:D
11 368 2010-08-25 21:56:45
Walczę od wczoraj z potwornym bólem głowy. Juś sama nie wiem co się dzieje. W ciągu dnia jest wszystko w normie, a kiedy przychodzi wieczór, po prostu nie daje rady. Staram się unikać większej ilości "prochów". Nie wiem czy to wina nerwów, czy może zmęczenia?
Wiecie co dzisiaj mi się przytrafiło? Od wczoraj nie byłam przy komputerze. Dopiero dzisiaj wieczorem otworzyłam pocztę i zobaczyłam, że mam 6 nowych wiadomości. Ku mojemu zaskoczeniu jedna z nich została otwarta i przeczytana dzisiaj. Ktoś zalogował się na mojej poczcie (była podana godzina, chyba 12-ta z minutami) i przeczytał akurat tę jedną- bardzo prywatną. Nikt z domowników nie zna hasła do mojego komputera, a tym bardziej do poczty.
Nie dośc, że mam tutaj na forum stałego czytelnika moich postów, to jeszcze ktoś "grzebie" w mojej poczcie. To jest świństwo!
Nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Zmieniłam już hasło i zobaczę co dalej będzie się działo.
11 369 2010-08-25 21:59:18 Ostatnio edytowany przez Iwkaaa (2010-08-25 22:06:37)
Marysiu zmień hasło i to natychmiast. Ktoś wyraźnie jest zainteresowany Twoimi prywatnymi sprawami.
DOczytałam że już to zrobiłaś. Włamywanie się na cudzą pocztę jest karalne. Obserwuj co dalej, zawsze można znaleść wścibskiego bo numerze IP.
Albo załąz sobie inną skrzynkę mailowa tylko dla tych prywatnych korespondencji. Jesli ktos sie wlamie tzn że ktos grzebie Ci po kompie.
Ewessa ja tez robię mnóstwo literówek, często sprawdzam posta zanim go puszczę w świat, ale i tak kilka jeszcze zostaje.
Dziewczyny padam, wróciłam niedawno z ćwiczen. MArzę, żeby się położyć.
Dobrej nocy.
11 370 2010-08-25 22:06:56
Witajcie !!!
Znów musze sie usprawiedliwiac bo znów Mój internet nie działał i dlatego nie odpisałam a skoro namotałam to odpisuję dzisiaj choć już jestescie na dalszym etapie .
Iwkaaa wiem ze nie jesteś materialiską a o przyszłości mi przypomniałaś tym bardziej że Moja jest raczej tak do końca niepewna i bardzo cięzko i bardzo niesprawiedliwe jest to że trzeba się dzielić funduszami tym bardziej że cięzko na nie pracowałaś .
Evessa -chyba przyznasz ze kazdy reaguje inaczej -niektórzy nie radzą sobie być tymi drugimi t.z(grać drugich skrzypiec w związku)a partnerzy nie widzą problemu.Czy przez to skazujesz go od razu na kretyna bo oddaje pole popisu Swemu partnerowi?
Po za tym które z Nas wyszły za kretyna ?
My wszystkie wyszłyśmy za fajnych facetów dla których straciłyśmy głowę .To życie zweryfikowało nam czy chcemy ż nimi dalej być czy mamy tego życia naprawdę dosyć .
Masz rację z jednym nie powinni sie wyżywać ,poniżać ,na to żadna z Nas nie powinna sie godzić (dlatego sa zrozwody pod którymi sie podpisuję ).
Oglądałaś "Ciacho"jak liszowska mówi do swego męża dlaczego Mi nie powiedziałaś -czułam się jak kretynka A on jej odpowiedział tak: ja tak sie czuję przez nasze całe małżeństwo?
Ja nie chce oceniać -jestem od tego daleka ,Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt że mało staramy sie w życiu codziennym jak jedna tak drugo strona o dbanie o więź jaka powinna istnieć pomiędzy dwojgiem ludzi za szybko Sobie odpuszczamy .
Laka prosiła o opinie to chyba o wszystkie -tylko decyzję musi podjąć sama nikt i nic za Nią tego nie zrobi.
A Twoja mama to mądra kobieta .
Laka77-nawet jak problem jest wielkości słonia to facet go nie dostrzeże dopiero jak ten słoń naciśnie mu na odcisk coś tam zaczyna myśleć .
Mnie nie musisz przekonywać o słuszności tego co zrobiłaś -przekonaj męża .Jak Sama napisałaś przeraziłaś sie i wycofałaś Ciekawa jestem Jak Twój mąż postrzega Twój powrót?
Czy aby napewno przyjął Cię z lęku przed samotnością -pomyśl przecież ma tak samo wnuczkę i macie dzieci a znaleść Sobie damę do towarzystwa naprawdę nie jest trudno .
Wiem coś na ten temat ,tylko Ja nie jestem zdolna( a moze nie trafiłam na odpowiedniego faceta) do zdrady romansu raczej flirtu.
Szkoda że nie rozwaliłas mu tego zakutego łba patelnią bo może by sie obudził -sądze że Sam czuje sie winny i dlatego się z Tobą pogodził.
No to teraz mnie zlinczujecie ale Ja naprawdę wierzę że warto walczyć ,warto doceniać Swoją połówkę i okazywać to uczucie .W końcu przed ołtarzem z jkiegoś powodu powiedzieliśmy tak.
Oczywiście niektórzy są ślepi głusi na wszystkie argumenty i tym sposobem źle kończą.
Jana opisała dwa przypadki nie wiem czy sie ze Mną zgodzicie ,uważam jednak że prędzej czy później na stare lata zostana zgorzkniałymi babami kt?rych nik nie zechce teraz jest fajnie ale potem.
Znikam znowu na kilka dni wyjeżdźam do Piły więc bedę czytac dopiero jak wrócę.
Ala co się z Toba dzieje napewno sie obraziła bo Ona pisała a my troszkę z lenistwa troszkę z braku czasu i troszkę z braku dostępu do sieci mało bywamy w kafejce ale i tak jestem z Wami problemami trzymajcie sie pa pa m
11 371 2010-08-25 22:10:02
Marysiu miałam iść spać ale jak mozna się włamać na czyjąś pocztę?
11 372 2010-08-26 08:04:16
Dzień dobry dziewczynki. Dzień zaczął się koszmarnie. Straciłam całą energię.
Miłego dnia Wam życzę.
11 373 2010-08-26 10:23:07 Ostatnio edytowany przez Madelaine5 (2010-08-26 10:26:14)
Ale czy aby "Spóźnieni kochankowie" (Whartona, czy tak?...) to nie jest powiesc z czasów wojny?...jakos nie lubie dziewczyny, dołowac się tego typu ksiązkami...Choc nie powiem, jak przeczytałam wojenne "Na Zachodzie bez zmian" byłam wprost urzeczona!...absolutnie niesztampowa i przejmująca opowieść o wojennych czasach.
Zresztą Remarque zrobił na mnie niesmowite wrażenie..."Łuk Triumfalny" swoja atmosferą mnie wprost rzucił na kolana.... tam chyba tez byla miłość... i calvados do tego...;)jesli cos mieszam, wybaczcie ale czytałam dawno, ostatnimi czasy niesttey znacznie mniej czytam...
Chociaz tez tak jak Ty Iwko, jestem typem chomika i zbieram np. wszelkie czasopisma konczy sie jednak na tym, że pokrywają sie one kurzem gdyż w tym wszystkim jestem tez niesttey typem bałaganiarza:(czesto zbieram cos tylko dla samego zbierania albo bo szkoda wyrzucic a potem nie robie z tego żadnego pożytku...choc nie powiem do mojej lubionej "Filipinki" z młodzienczych lat wielokrotnie zaglądałam;):)
Iwko, a co to takiego ten musical Hair w Gliwicach?...wiesz, ja tez bardzo lubie jexdzić na wszelkiego typu imprezy kulturalne (jesli mi fundusze pozwalają) i tez zwykle cierpie na brak towarzystwa....Moze zainteresowalabys mnie czymś, czego do tej pory nie znalam i moze korzystałybysmy z tego razem?
Niesttey, jest tak jak piszesz, ludzie najczęsciej albo nie mają na cos pieniędzy albo czasu albo chęci albo zwyczajnie natłok obowiązków im na cos nie pozwala:(...
Czasem zmęczenie codziennością odbiera komus chęc pójscia nawet do siłowni choc deklaruje zainteresowanie swoim zdrowiem;);(...a wtedy znowu ktos taki jak ja nie ma ochoty do tej siłowni iść sam nawet jesli ma na to czas...
![]()
Pisałam o moich rozterkach co do miejsca zmieszkania....nie podchwycilyscie tego tematu wiec moze Was to nie dotyczy, ja jednak często mam wrazenie, ze chyba mieszkam w niewłasciwym dla siebie miejscu, ktore nie sprzyja moim aktywnosciom- ani zawodowym ani hobbystycznym ani nie słuzy tez mojemu zdrowiu pod względem klimatu...chyba muszę cos z tym zrobić.
11 374 2010-08-26 10:25:21
Mario, ja wczoraj strasznie kaszlałam i nawet wzięłam aspirynę...te zmiany pogodowe mnie wykanczają:(....na szczescie dzis juz nie ma śladu po chorobie:)
11 375 2010-08-26 10:38:46
Madelaine na pewno pamiętasz film amerykański -musical Hair, czasy hipisów, wojna w Wietnamie, jeden z bohaterów akurat wyrusza, żeby się na nią zaciągnąć, wątek miłosny i niekorzystny splot zdarzeń w wyniku którego na wojnę idzie nie ten właściwy no i ginie . Oczywiście jak na musical przystało dużo fajnej muzyki i piosenek. To już jest film kultowy.
A w Teatrze Muzycznym w Gliwicach w październiku będą wystawiać musical.
BYłam tam na operetkach, chętnie obejrzałabym coś innego i ten musical mnie zainteresował.