Witam Dziewczynki, kawusia na dobry początek dnia.
Dzisiaj słoneczko wyjrzało, odrazu lepiej się poczułam. Jestem stworzenie bardzo ciepłolubne, więc nie istnieją dla mnie upały, boje się zawsze chłodu.
Iwkaa ojej jak ja Ci zazdroszczę urlopu
przynajmniej trochę odpoczniesz. Mam nadzieję, że gdzieś wyjedziesz, zmienisz otoczenie, to dobrze robi, taka zmiana, będziesz miała czas na pozbieranie się i spojrzenie na pewne sprawy z boku.
Te tłumaczenia twego małża, rozbawiły mnie do łez, cholebcia oni chyba mają jakiś poradnik przeznaczony tylko dla facetów " Jakie wymówki stosować do byłych żon";). Moj gadał to samo, ale mnie to nie ruszało, wyznaczyłam twarde granice i ambaa. Boże, a jak przypomnę sobie, jaka ja byłam zakochana, jaka uległa, cholebcia aż wierzyć mi się nie chcę. Nie powiem, początki nie były łatwe, dostawałam trzęsawki z nerwów, każy telefon, każde najscie odchorowywałam. Aż końcu opamiętałam się, powiedziałam dość- koniec, to moje życie, temu panu dziękujemy. Kurację wstrząsową wybrałam sobie dość drastyczną - zaczęłam robić generalny remont
:D:D:D:D:D łacznie z wymianą podłog, okien, wymianą instalacji elektrycznej, kafelków w łazience i burzeniem scian.
:D:D:D:D:D Czyli zmieniłam wszystko, postanowiłam zacząć wszystko z czystej kartki, łącznie z tym że wywaliłam wszystko, co było z nim związane.
:D:D:D Dla mnie to było takie katharsis, całkowite oczyszczenie. Teraz jak sobie przypomnę to aż mi się wierzyć nie chcę, że odważyłam się na coś takiego. Z 8 miesięcznym dzieckiem na ręku, baba postanowiła robić remont. ( puk puk, chyba coś jej się pokręciło ) Wzięłam kredyt w banku, wczesniej sobie wszystko wyliczyłam mniej wiecej, dogadałam się z fachowcami - czyli wiedzialam, na jaką kwotę mam się szykować. No i wlazłam w remont - to były 2 miesiące instensywnej pracy, w nocy padałam nieprzytomna, ale nie miałam wtedy czasu na rozmyslania i gdybania. Aha, oczywiscie pracowałam także zawodowo. To było szaleństwo, w pewnym moemncie zwątpiłam, glazurnik mi nawalił, musiałam na gwałt szukać następnego - ale ile się nauczyłam. Oczywiscie jak już to skonczyłam, jaką satysfakcję miałam - zupełnie inne mieszkanie, nic w nim nie przypominało starych czasów. U swojego exa nie mogłam się doprosić aby coś naprawił, a tu taką sprawę załatwiłam i to zupełnie sama. Nauczyłam się też, czym jest handel wymienny
:D:D:D:D któryś z robotników własnie mial małe dziecko i miał kupować jakieś tam łożeczko itd, inny szukał łoża małżenskiego - a ja chcialam się pozbyć "gratów", zrobiliśmy w takim change - czyli ja pozbywałam się rzeczy, a oni wyceniali co za to zrobią
:D:D:D:D:D W tamtym moemncie narzekania ex - miałam w zupełnym poważaniu, jego czarne scenariusze - jak to ja skończę, nie mając pojęcia o remoncie i materiałach, że mnie oszwabią robotnicy itd itp
:D:D:D muszę tak gwoli informacji dodać, że od swojego ex, nie zobaczyłam ani złotówki na dziecko, więc proszę sobie nie wyobrażać, że miałam jakieś dodatkowe pieniądze. Słuchajcie, poradziłam sobie:D:D:D Jednak coś w tym jest, że jak baba się uprze, to będzie to miała
:D:D:D:D. po 2 latach spłaciłam kredyt, co roku wyjeżdzałam z młodą gdzieś nad ciepłe morza, od kliku lat dodatwkowo jeżdżę z młodymi ( czyli moja córeczka plus siotrzenica do Paryża) zmienilam samochód na większy. I wiecie co, sama w to nie wierzę, że moja złość, rozczarowanie, i inne złe uczucia - odpowiednio skierowane tak zmienią mnie i moje życie.
:D:D:D:D a tu tak gwoli podsumowania tego wszystkiego, pan ex w tym czasie spłodził jeszcze 2 dzieci, z innymi kobietami, nie ma mieszkania, nie ma samochodu, nie ma pracy - i pewnie szlag go trafia:D:D:D:D:D ale to już nie mój problem. Spotykamy się z nim, tylko wtedy, gdy potrzebuję od niego jakiejś zgody i papierka związanego z naszą córką - zawsze poza moim domem, bo do domu zaprasza się osoby, które się lubi, a tego pana ja nie mam za co lubić, a po drugie ( sprawa trochę przykra ale też musiałam, mieć ją na uwadze) w ciągu 5 lat, pan ex nie byl zupełnie zainteresowany swoim dzieckiem, a teraz mnie przestało interesować to, żeby ojciec spotykał się z córką. Nie zna go, nie pamięta - ostatni raz widziała na oczy jak miala 8 miesięcy. Nigdy nie zabraniałam mu spotykac się z dzieckiem, ale gdy Młoda miala 6 lat, podjęłam pewną decyzję, ze teraz to ja nie chcę aby on się spotykał z dzieckiem, rozmawialiśmy ostatnio, przyjął mój warunek, jako, ze jest człowiekiem nieodpowiedzialnym, nie może gwarantować, że dotrzyma słowa, czy obietnicy - nie chcę aby uczestniczył w zyciu córki. Nie chcę aby czekała na niego, tęskniła - bo on tydzien temu obiecał jedno, a w ostatniej chwili coś mu wypadło. I tu przyznał mi rację. Może dla Was zabrzmi to okrutnie, ale chcę uchronić Młodą przed cierpieniem, tym bardziej, że dla niej jest to zupelnie obcy człowiek. Dodatkowo wpłynęła na tę decyzję także zachowanie się pana exa w stosunku do innych dzieci. Porzucił następne 2 matki i dzieci i też nie ma z nimi kontaktu. Ot taki nieodpowiedzialny człowieczek, który nie może dorosnąć i zacząc ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Ojej, ale tu napisałam, a zupełnie o czym innym chciałam pisać, ot jakoś tak czytając Iwkeeeę przypomniały mi się moje własne dzieje ileś lat temu.