Czsc dziewczynki. Musiałam zrobić sobie kawkę, ta pogoda mnie rozwala. Wolę upa ły.
Teraz jestem sama, dzieci się rozbiegły, każde u swoich kolegow i koleżanek.
A ja w domku, chyba się wezmę za sprzątanie.
Rózyczko u małej dobrze, najważniejsze że załatwiłam z tym zleceniem na gorset. Musze go kupić i niech nosi. Nie chce mi dziecko ćwiczyć, ciężko ja zagonić do ćwiczeń.
W przyszłym tygodniu syn jedzie na obóz. Niezadowolony bo obiecałm mu 500 zl na wymianę, a liczył że ojciec się trochę dołozy. lecz jedzie na 12 dni , no i wyjdzie mu 120 lewów, tak po 10 na dzień, oraz 60 euro, na wycieczki i chyba jakieś jedzenie po drodzę w jedną i drugą stronę. Nie jestem w stanie więcej, i tak jest zadowolony że tyle mu wyasygnowałam, ale widzę że ucieszyłoby go, żeby ojciec choć trochę się dorzucił. Tłumaczę mu że ojciec nie ma, ale móglby z nim uczuciwie porozmawiać a nie wykręcać się i złościć , że za dużo chce. Wytłumaczyc dziecku, że nie jest w stanie, bo ma inne zobowiązania. A tak chłopak czuje się trochę zbywany, lekceważony. Ale dziewczynki powiem Wam jedno, bardzo dobrze mi się układają kontakty z synem. Bardzo mnie to cieszy. To co było a co jest teraz , kolosalna różnica. Miałam nawet z nim rozmowe na taki trudniejszy temat, kwestia dorastania, dziwne smsy, bardzo dobrze przyjął moją troskę i obawy, bałam się że będzie się złościł a tu spokojna rozmowa, wytlumaczył mi .
A my z małą siedzimy w domku, liczę na fajną pogodę, basen, rower, zorganizujemy sobie czas. Ona już się nie może doczekać gdy będę miala urlop .
Alunia nie zapomniałam kafejki. czasem zwyczajnie nie ma o czym napisać, a czasem myslę, kto chce to czytać. Masz rację, za bardzo się rozbiegłyśmy, kafejka nasza stała się bardziej listą obecności i każda zostawia swój ślad w postaci , krótkiej notki co u niej się dzieje. I zmyka.
Różyczko dziekuję za zainteresowanie, a co u Ciebie, Jak się czujesz po tych upałach, jak remont, jak mąż. Pisz dziewczyno jak sobie radzisz.
A co do moich problemów, muszę nad sobą popracować, zapędziłam się sama w kozi róg. NAjważniejsze że wiem gdzie tkwi problem. I będę prostować swoją sytuację, bo ta w której akurat jestem jest bardzo dla mnie niekomfortowa.
Próbuje żyć, poznałam kogoś, z drugiej strony mam poczucie że chyba jeszcze nie mam prawa do własnych spraw, bo tkwie w pozornym małżenstwie. Niektórzy szybciej podejmują decyzję, ja muszę miec widocznie wiecej czasu. Dziś jest bardzo dobrze, mam świetny nastrój. czasem nie mam siły rano wstać, wszytsko widzę w czarnych barwach, ale zbieram się w miarę szybko. I do przodu.
Ten post wyszedł mi troche przydługachny.
Moniczko, Margolciu, odezwijcie się.
Alunia bardzo Ci zazdroszczę jednego, dużo się dzieje u Ciebie, w takim pozytywnym sensie. I takie wydarzenia dają dużo chęci do życia, energii, można optymistycznie spojrzeć w przyszłość, bo jakżeby inaczej. Zawsze z tym mi się kojarzą narodziny nowego człowieka. No nie, żebym ja chciała kolejne dziecko, mam to już za sobą, ale chodzi mi o ten ogromny zastrzyk pozytywnej energii, który w takich sytuacjach mozna odczuć. Potężna dawka.
Julka wracaj do nas na kafejkę. Myślę o Tobie, martwię się.
Dziewczynki ide gotować obiad na jutro i posprzatać. SPodziewam sie gościa w środę. Całuję.