Hej Dziewczynki!!!
Monisia piszesz ,że nuda ,a u mnie wręcz przeciwnie!!!!Wesoło,jedni na spacerku inni grają w karty ,reszta ogląda zdjęcia i rozmawia na skypie!!!Tak lubię!!!Wesoło i gwarno i co ważne każdy robi to z przyjemności a nie z musu!!!!
Był czas ,że spędzaliśmy ten czas każdy u siebie,ale tęskniliśmy za wspólnymi świętami .Owszem różnie wypada,ale ten czas wspólnie spędzony jest bezcenny i dla mnie i dla moich bliskich!!!!Dlatego staramy się jak najczęściej spędzać święta razem!!!
Przecież łatwo powiedzieć,że ma się inne plany,że w tym roku będziemy u siebie!!!
Ale i ja i moja siostra tak byłyśmy wychowane,i takie wartości wpoili nam rodzice!!Święta są dla nas rodzinne i bardzo ważne!!!!
Moje dzieci też tak wychowałam i jest mi bardzo przyjemnie jak od dorosłego faceta słyszę ,że nie ma jak święta w domu ,że tęskni za zapachami domu i atmosferze jaki w nim zawsze jest!!!I nie jest mamin-synkiem,ma swoje zdanie ,ale rodzina,rodzice i rodzeństwo jest dla niego bardzo ważne,jak i dla reszty moich dzieci!!!!
Wiadomo mają swoje towarzystwo i też idą do znajomych,nie zmuszają się do siedzenia tylko z nami!!!
Co do wiary to wszyscy chodzimy do kościoła i jeżeli któreś z moich dzieci przestanie praktyk religijnych,ja nie będę ingerować!!!!
Chciałabym się jeszcze odnieść do tego co napisała Kobietka.
Piszesz ,że co innego jak by rodzina chciała spędzić święta tradycyjnie a Ty po swojemu a tak to wszyscy są zadowoleni!!!
Są zadowoleni ,bo dla nich takie zawsze były święta tzn.nie tradycyjne.
Miałam kiedyś koleżankę ,rodzina tak sobie zżyta.Nie chodzili do kościoła,bo i po co,każdy chodził i robił co mu pasowało,świąt nie uznawali,nie piekli,nie gotowali,każdy jadł i robił co chciał.
Mieli córkę .Córka poznała chłopaka i była bardzo zakochana,ale chłopak był inaczej wychowany jak ona.Też cenił sobie życie rodzinne,święta i różne inne uroczystości były ważne.Ona z początku nie mogła tego pojąć i unikała spotkań z rodziną.
Chłopak widział jej zachowanie i powiedział jej ,że tak dalej nie może być,zerwał z nią.
Próbowała o nim zapomnieć,ale widocznie nie potrafiła.Po pewnym czasie znowu do siebie wrócili i dla niego zmieniła się,po prostu inna dziewczyna.Ale nie oto mi chodzi!!!
Teraz mieszka z chłopakiem,ma zamiar pójśc do bierzmowania,bo chłopak jest wierzący i chce wziąść ślub kościelny,spędza czas z jego rodziną,po prostu wesoła,miła i radosna.
Do jej rodziców prawie wcale nie chodzą,bo nie ma po co.Ani święta,ani urodziny.Ma do niej pretensje że ją tak wychowała,że żadnych wartości z domu nie wyniosła!!!
Efet końcowy jest taki,koleżanka została sama,mąż ją zostawił,córka też a ona teraz mówi ,że gdyby można, było wrócić czas to całkiem inaczej by postąpiła!!!Żałuje i nie może się z tym wszystkim uporać!!!
Może nie wiemy jak kiedyś potoczy się życie nasze i naszych dzieci,ale jedno jest pewne,rodzina jest podstawą naszego życia i trzeba uczyć szacunku dla niej!!!!
Dla mnie rodzina jest wszystkim i dla niej zrobiłabym wszystko!!!!Cieszy mnie ,że moje dzieci też tak uważają.
Gdyby było inaczej uznałabym to za swoją największą porażkę życiową!!!!
