Witam was serdecznie
Żniwa rozpoczniemy jutro, ale dzisiaj mąż wyprowadził kombajn z garażu.
Okazało się, że jest coś do naprawy.
Mąż dokupił co trzeba i ja to montowałam, bo on z tą ręką nie może wszystkiego.
Udało mi się, robiłam pod dyktando męża.
Teraz czekamy na gości, przyjadą za jakieś dwie godziny.
Wybrali sami taki czas, mówiłam im o żniwach.
Pytałyście czy pomogą nam - hi hi hi chyba żartujecie.
My z mężem sobie poradzimy.
Mąż w kombajnie, ja w traktorze z przyczepą.
Oby nie było awarii.
Akurat ich pobyt u nas to nasz czas na polu.
Cóż, my czekamy na plony cały rok i nie możemy tego przełożyć.
Klaudynko o Boże, tak mi przykro.
Toż to twój najwierniejszy przyjaciel.
Przytulam cię najmocniej. Lakuś już nie cierpi.
Asterko u nas wczoraj też było zimno i mocny wiatr.
Mysti dziękuję za lody.
Taju kamyczki śliczne.
Marka dobrze, że zaproponowała lekarka tą akupunkturę.
Myślę, że dużo ci pomoże.
Baśku a ty nic sobie nie wybrałaś z tych ubrań ?
Kama u mnie ręczniki są bardzo delikatne po suszeniu w suszarce.
Też prałam je w 90 stopniach, ale miękkości one nie nabrały.
Bulinkaserdeczności posyłam.
Wczoraj byłam u koleżanki.
Przy mnie posadzili ją na łóżku.
Mają specjalne zabezpieczenia żeby nie upadła.
Długa droga przed nią, ale koleżanka ma wielką nadzieję i ja
ją w tym utwierdzam, że rehabilitacja czyni cuda.
Bardzo się cieszy, że ją odwiedzam.
Ona wie, że teraz będziemy żniwować i kilka dni mnie nie będzie.
Koleżanki kochane bez WAS było by mi ciężko











