Dobry wieczór
Dzień był piękny, słoneczny i dość ciepły.
Mąż rano rozsiał nawóz na zboże.
Był przymrozek i mógł wjechać na pole, ale nie wszędzie.
Tutaj, gdzie jeżdził też kilka razy traktor zakopał się.
Kiedy ziemia nieco wyschnie trzeba te koleiny zniwelować, bo w czasie żniw kombajn lub prasa się uszkodzi.
Byłam dzisiaj w mieście.
Wczoraj cały wieczór mierzyłam firany i okna i dzisiaj zamówiłam
firanki do dwóch pokoi i kuchni.
Będą gotowe na święta.
Mama w swojej części pokoju ma stół.
Kupiłam piękny cerato- obrus.
Można ją zetrzeć mokrą ściereczką, a od spodu jest tkanina.
Baśku ty niezbyt często widzisz swoją wnuczkę.
Ja mam swoje codziennie lub kilka razy w tygodniu.
Ale teście jednej córki nie widzą swoich wnuczek miesiącami.
Były wakacje, były ferie- nigdy ich nie zaproszą, nie zadzwonią, nie przyjadą.
Absolutnie i córka i jej mąż nie gniewają się z rodzicami.
Mogę śmiało powiedzieć, że trzy wnuczki mają tylko jednych dziadków, czyli nas.
Ja widziałam teściów córki 2 lata temu na komunii wnusi.
Moja córka jest dla teściów aniołem, bo na Boże Narodzenie zawiozła do nich wnuczki, by dziadkowie je zobaczyli.
Ja bym tego nie zrobiła, ale córka ma dobre serducho.
Z teściami drugiej córki mam sporadyczny kontakt, ale teściowa jest dobrą babcią.
Odwiedza, przyjeżdża, czasami wnuki u niej nocują.
Kołem ratunkowym dla całej gromadki wnuków jesteśmy tylko my z mężem.
Nigdy nie odmówiłam, by z nimi zostać, czy odebrać ze szkoły i przedszkola.
Córki zawsze pytają czy możemy zostać.
Zawsze też serdecznie nam dziękują.
Wiedzą, że bez naszej pomocy trudno by było im pracować.
Na podwórku jeszcze jest mokro.
Nie możemy jeszcze ładować pszenicy na przyczepy.
Sprzedamy po takiej cenie, że serce boli.
Ogrom pracy, a ceny niskie.
Dużą część podwórka mamy pod kostką, ale jeszcze więcej zwykła ziemia i trawa.
Podwórko jest zdrenowane, ale trzeba zaczekać, aż ziemia odmrozi się.
Nie chcemy traktorem ryć kolein.
Musimy cierpliwie zaczekać.
Pszenicy będzie dużo. To nie będzie jedna, czy dwie przyczepy, ale kilkanaście, więc
pracy i wożenia na kilka dni.
Dziewczyny nie jeżdżę do ciotki.
Nie byłam już dwa miesiące i mam się z tym dobrze.
Nie zarzekam się, że już tam nie pojadę, ale powiedziałam sobie dość.
Jestem z siebie dumna.
Ta kobieta- ciotka to istny wampir energetyczny.
Ależ się ze mnie ulało.
Jak was nie zanudziłam to przeczytajcie.
Jeśli macie dość, odpuśćcie sobie.
Buziaczki dla każdej






















