Witam walentynkowo.
Ja już po obiedzie w restauracji. Byliśmy o 14.40 i już było spore obłożenie na sali. Na szczęście miejsce się znalazło. Obiad smakował, była spora porcja. Mąż zaproponował, abyśmy zostali, a potem kupili sobie puchar lodowy. Ostatecznie wróciliśmy do domu, bo stwierdziliśmy jednogłośnie, że się starzejemy
Bo kawa tam pewnie nie taka jak mąż lubi, mojej mieszanki ziołowej, którą piję po obiedzie też tam nie ma, a do tego hałas i harmider (rodziny z biegającymi, krzyczącymi dziećmi, podchmieleni głośni faceci), że nie można w spokoju pogadać
Jednak posiedzieć przyjemniej jest w domu hihi.
Walentynki to u nas też takie trochę rodzinne święto. Np. mój mąż zawsze kupuje podwójne kwiaty: dla mnie i dla córki. Wysłał jej też życzenia smsem-jako kochający tatuś
Ja młodym zakochanym kupiłam 2 mydełka w kształcie serca, życząc im wiele miłości. To takie miłe gesty dla bliskich nam osób.
Bachaś> dzięki za walentynkową kawencję
Postanowiłam obejrzeć dziś jakiś romans, ale czy znajdę ciekawy, ujmujący hmmm?
A na podwieczorek przygotowałam taki deser: oszukane tiramisu. 
Miłego popołudnia i przyjemnego wieczoru każdej z osobna.















