Czołem Babeczki
BaChasia-- wcale nie masz głosu, jak płaczące dziecko
Skąd takie porównanie?
Masz delikatny głos, ale nie dziecinny.
Niezłe poruszenie musiało być w parafii, jak ten ksiądz się pojawił 
Marka-- u mnie w liceum też była łacina jako oddzielny przedmiot, ale tylko w klasach o profilu humanistycznym i biologiczno-chemicznym.
Oby Cię mąż nie zaraził, zabezpiecz się jakoś, bo szkoda byłoby, gdyby Cię imprezy przedszkolne ominęły.
Bulinko-- podobne objawy przy jelitówce miał mój Franek. Też wydawało się, że już jest ok, miał apetyt, a następnego dnia (mimo lekkich posiłków) znów biegunka.
Długo się z tym męczył.
Kamoa-- zapas kawy uzupełniony? Dla mnie też byłby to dramat- poranek bez kawy 
W szpitalu, jak tylko mogłam się poruszać, zjeżdżałam na dół do automatu z kawą
Chociaż jedna mała kawka musiała być 
Klaudynko-- masz rację z tym, że wieloma niepotrzebnymi rzeczami zaśmiecali nam głowę w szkole. Chemię ogarnęłam i nawet polubiłam w liceum, dzięki nauczycielce, która uczyła nas jej na logikę. Natomiast do dziś nie wiem, po co były np. całki na matematyce? Komu to się przydało, poza osobami, które poszły dalej w tym kierunku?
Asterko-- czasem jakiś paproch zablokuje klawisze i klawiatura szwankuje.
Czytko-- chyba długo masz te uderzenia gorąca? U mnie, na szczęście, są one okresowe. Kilka tygodni, gdy są częste i męczą paskudnie, a potem jakiś czas spokój.
Kolega ginekolog sugerował rozważenie HTZ, ale nie wiem, czy się zdecyduję, bo aż tak mnie one nie męczą. Bardziej denerwują mnie teraz problemy ze snem, ale to może z powodu ostatniego stresu, ja tak na stresowe sytuacje często reaguję.
Dziś przyjeżdża córka z chłopakiem i naszło mnie na szarlotkę, w sensie żeby upiec. Ale zrobię w małej blaszce.
Miłego dnia