Dzień dobry,
Pozdrawiam Was zza laptopa i z fotela jeszcze w nocnym outficie - obudziłam się dziś o 6:00, ale z powrotem zanurkowałam w ciepłą pościel, co zaowocowało wstaniem dobrze po 10:00. Urlop jest mi bardzo potrzebny, żeby dobrze się po prostu wyspać.
Wrócę jeszcze na chwilę do tematu, bo wydaje mi się on bardzo NA CZASIE:
Tajemnicza75 napisał/a:Cafii> Akurat ja jakiś czas temu postanowiłam znacznie ograniczyć też media społecznościowe. Nie można bez nich dziś żyć, ale naprawdę można ograniczyć i robić w tym czasie wiele innych ciekawych rzeczy, które dają dopaminę
To ważne, co napisałaś. Ja też ograniczyłam SM. Ostatnie kilka miesięcy dość intensywnie się im przyglądałam nie mogąc oczywiście powstrzymać się od CHALPNIĘCIA KOMENTARZA tu i tam raz na jakiś czas.
Wiesz co, to jest bardzo ciekawy świat, kilka profili jest naprawdę super profesjonalnie zrobionych, widać wiedzę na określone tematy twórców cyfrowych, poczucie estetyki - jednym słowem są bardzo wartościowe, dlatego nie demonizuję SM. W zasadzie życie cyfrowe toczy się już od dawna na FB, Insta, TikToku - miejsce jak to forum istnieje dzięki dobrej woli właściciela i chyba jakimś sentymentom. W każdym razie ja zrezygnowałam z obserwowania kilkunastu profili na FB (część była naprawdę cudna, jak strony z poezją), kiedy uznałam, że zabiera mi to jednak dość sporo czasu i że zaczynam wariować po otrzymaniu miłosnego "kontentu" wygenerowanego przez SI. Normalnie Ej Aj i algorytmy urabiały mnie jak moją wspomnianą w kontekście romantycznego oszustwa internetowego przyjaciółkę. Jeszcze trochę, a uwierzyłaby, że jest KTOŚ, kto o mnie naprawdę myśli. Wtedy Twoja wcześniejsza uwaga o tym, że jestem NAIWNA, Tajemnicza, miałaby pokrycie w rzeczywistości. 
Jak wiecie ma do mnie wpaść na pizzę ten mój kumpel z dawnych lat, on pracuje w branży IT i SM, więc z nim podagam, jak to wszystko działa. I pierwsze co zrobię, to dam mu do ręki MÓJ SMARTFON, żeby mi pozakładał różne ZABEZPIECZENIA. 
Co do wizyt - wczoraj wpadły do mnie pod wieczór koleżanki z pracy. Znamy się i lubimy od kilku lat, razem jeździmy do pracy, mieszkamy w tej samej okolicy, pomagamy sobie - tworzymy zgraną babską ekipę. Jestem na urlopie, więc je zaprosiłam do siebie na pogaduchy. Było mi bardzo miło, bo pomimo tego, że były od rana na nogach, znalazły czas, żeby mnie odwiedzić. Gdyby nie to, że rano muszą wstać, chętnie posiedziałyby dłużej - wyszły ok. 21:30. Umówiłyśmy się już na następny zlot.
Dużo nie trzeba do zorganizowania fajnego spotkania - na pierwszym miejscu jest towarzystwo, na drugim przytulny lokal (moje "ciasne, ale własne" M), kawa, ciastko (zrobiłam szarlotkę z lodami i bitą śmietaną) i kanapki - dziewczyny jechały prosto z pracy, więc wiadomo było, że przyjadą głodne.
We wrześniu byłam w Tatrach i jechałam przez tereny związane z moim poprzednim życiem. Nie poczułam nic. Żadnego sentymentu. To dobry znak, bo oznacza, że bolesna przeszłość jest już naprawdę za mną. Koleżanka zapytała mnie czy TĘSKNIĘ ZA czymś. Bez wahania odpowiedziałam, że tylko za moimi PRZYJACIÓŁMI, z którymi uwielbiałam spędzać czas. Niestety ta przyjaźń, która była wartościowa, nie przetrwała próby dystansu. Przekonałam się, że ważne są spotkania na żywo, komunikatory nie zastąpią kontaktu jak podczas prawdziwych spotkań. Oczywiście byłam (jak przeważnie) tą, która dbała o podtrzymanie relacji, jednak nie da rady utrzymać relacji w pojedynkę, jak powszechnie wiadomo. Odpuściłam. 
No nic, dość moich porannych "mądrości". Czas wskoczyć pod prysznic, założyć coś na siebie i pognać do centrum stolicy.
Pewnie się nie powstrzymam i zajrzę dziś jeszcze do Was, by chlapnąć jakiś komentarz. 
DOBREGO DNIA!