Czołem Babeczki

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Strony Poprzednia 1 … 1 096 1 097 1 098 1 099 1 100 … 1 326 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czołem Babeczki

Podobne tematy
Witaj Misti i wszystkie inne netki!
U mnie dziś pracowita sobota. Niestety na dziś zostało mi sprzątanie, bo wczoraj zajrzałam do wnusiów. Ogarnę w miarę i też odpocznę. Jutro u mnie odpust. Z wnusiami na tasze muszę się wybrać. Starszy przyniósł już z przedszkole, że w niedzielę będą zabawki pod kościołem i cóż.... wydatki. Miłe jednak, bo lubię Im coś kupować. Robię też obiad, więc troszkę roboty mam. Starsza ma upiec ciasto, a ja może ptasie mleczko zrobię. Moje uniwersalne ciasto,zawsze się udaje, bo nie trzeba piec. Na spód kładę biszkopty heh...
Witajcie
No i popsuła się pogoda, już w nocy się rozpadało i nadal leje jak z cebra ![]()
A ja byłam z córką na zakupach w galerii, musiałam zajrzeć do drogeri i innych sklepów, bo ostatnio byłam tam jeszcze przed zabiegiem, czyli dwa miesiące temu.
Bulinko miłego spacerowania po odpuście, tylko dużo kasy przygotuĵ ![]()
A co to znaczy "na tasze" bo po śląsku tasza oznacza torbę?
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Cześć,
Też chciałam zapytać co to tasze ? domyślam się że to tzw. zakupy w kolorowych kramikach które ustawiają przed kościołem ? u nas to się nazywa rozpust ![]()
Wiem Markadia, że tasza to torba po śląsku, bo jak wiesz, ja też ślązaczka. Tutaj tasze to stragany z zabawkami heh...Tak jak mówi Kamoa.
Bulinko ja rodowitą Ślązaczką nie jestem, ale mieszkam na Śląsku, więc więc trochę tej gwary poznałam ![]()
Kamoa w moich rodzinnych stronach, na te stragany mówiło się poprostu odpust ![]()
Spanie mnie coś bierze, przez tą pogodę, bo cały czas pada i jest ponuro, chyba się zdrzemnę ![]()
Hejka.
Dziewczyny> "tasza" to też po kaszubsku torba
Upiekłam jakieś ciasto, nie opadło więc raczej nie jest zakalec
A więc powinno być zjadliwe heh.
Za chwilę poszukam jakiegoś filmu do oglądania, bo nie mam ochoty słuchać politycznych kłótni w tv, jakie cały dzień ma włączone mój mąż
Ileż można tego słuchać...
Dobrego popołudnia każdej z osobna.
Taja no widzisz, Ślązacy mają jednak coś wspólnego z Kaszubami ![]()
I jest jeszcze jedna rzecz, która ich łączy, mianowicie sznupanie tabaki.
Na Śląsku górnicy to robią, bo na dole palić nie wolno i tabaka zastępuje im tyton, a u Kaszubów, to chyba taka tradycja poprostu ![]()
A jakie konkretnie ciasto upiekłaś?
Mój ojciec był górnikiem, ale nie palił, więc i tabaki u nas nie było. W zeszłym roku nad morzem był u nas z występem grajek miejscowy i miał właśnie tabakę. Zachęcał do kupna, bo mówił, że dobra na katar.
Muszę się Wam pochwalić, że kupiłam sobie regał na książki,ale się cieszę.
Markadia> ciasto z orzechami i owocami. Nie wiem czy ma jakąś oryginalną nazwę. To prawda, że Kaszubi zażywają tabakę, ale nie znam powodu. Są jakieś legendy, ale nic konkretnego. Wiem na pewno, że zażywali ją już wieki temu ku zdrowotności ![]()
Witam wieczorkiem
Moją "przygodę" ze składaniem regału, opisywałam jakiś czas temu
Ja dziś też upiekłam ciacho, ze śliwkami.
Tu jest zwyczaj picia kawy popołudniu plus coś słodkiego.
Niemieckie kupne ciacha mi nie smakują, więc czasem coś popełnię.
Piekę z połowy porcji, na małej blaszce.
My na odpustowe stragany mówiliśmy po prostu "budy". Na Śląsku mówi się też na stragany (ale raczej targowe) "sztandy".
A tabakę znam ![]()
Jak pracowałam w sklepie, to mnóstwo facetów ją kupowało.
Pamiętam, że różne rodzaje były.

Czołem Babeczki

U mnie nadal pochmurno, ale dzisiaj nie planuję wyjścia z domu, więc mi to nie przeszkadza.
Bulinko w domu tej tabaki u nas też nie było, bo górnicy ją używają na dole, w czasie pracy ![]()
Mysti mój mąż kupował w sklepie tą tabakę, to były takie pudełeczka, różne rodzaje.
Taja a Ty też jesteś rodowitą Kaszubką?A tabaka ku zdrowotności, bo przetyka przewody nosowe i to konkretnie, coś wiem o tym, bo próbowałam ![]()
Dlatego górnicy na dole jej używają, bo mają zatkane nosy, przez zapylenie.
Dziewczyny, pieczecie różne ciasta, ja też kiedyś piekłam co weekend, ale kiedy zaczeĺam niedomagać przestałam i teraz rzadko kiedy coś upiekę ![]()
Pozdrawiam Was serdecznie ![]()
Witam serdecznie!
A u mnie po wczorajszym deszczowym dniu przejaśnia się i nieśmiało słońce wygląda zza chmur.
Pożegnaliśmy wczoraj mamę, życie toczy się nadal i czas wracać do codziennych spraw.
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia.
Pewnie jeszcze trochę potrwa zanim czas ukoi smutek ale jakoś się trzymam.
Dobrego dnia życzę:)
Witam!
Tasze obeszłam. Portfel chudszy, ale dzieci zadowolone. Myślą inaczej niż my, bo chciałyśmy duże, a dzieci małe, więc mają wiecej zabawek. Córka się przełamała i po raz pierwszy kupiła dzieciom pistolety. Była zawsze przeciwna, ale starszak nie dawał odporu.
Jem śniadanko i idę obiad wstawiać. Mam trochę czasu, bo dopiero na 14-stą.Młodszy wnusio musi się wyspać.
Jeszcze jedno... Jak myślicie, że przynajmniej nie pieczone ciasta mi się udają /też tak myślałam/, to się mylicie. Galeretka do polania ptasiego mleczka stężała mi w garnku razem z łyżką. Wybrnęłam, bo pokroiłam w drobną kostkę i posypałam, ale... no...
Bulinko tą stężałą galaretkę, można było w tym garnku lekko podgrzać, aż zaczęłaby się rozpuszczać, dokładnie wymieszać do uzyskania gładkiej masy i wtedy polać resztę ciasta.
Ja zawsze tak robię, kiedy się zagapię i galaretka mi za szybko stężeje ![]()
Asterko dobrze, że do nas wróciłaś, a Mama już na zawsze pozostanie Ci w pamięci ![]()
Dzień doberek.
Mysti> pizgamy w pierze? Fajne, ale nie wiem czy zapamiętam
Mam takie 2 magiczne kubki. Jeden córki ze zdjęciem, a drugi męża z górami.
Markadia> tak, jestem rodowitą Kaszubką, ale nic nie powiem po Kaszubsku
Za to wszystko rozumiem, bo mój ojciec mówił na co dzień tylko po Kaszubsku
Nigdy nie próbowałam tej metody z podgrzaniem galaretki. To sprawdzony przez Ciebie sposób?
Asterko>wiadomo, że potrzeba czasu...
Bulinko> ależ oczywiście, że można spieprzyć deser/ciasto bez gotowania
Ty tylko zapomniałaś o galaretce, a ja robiłam jakiś czas temu pana-cotę i nie chciała stężeć. Dopiero po kilku godzinach zorientowałam sie, że żelatyna była po terminie
Co pewnie spowodowało brak stężenia. Zapomnieć o galaretce tez mi się zdarzyło. Raz miałam tak, że czekałam 1,5 godziny i była nadal wodnista, a dosłownie za 10 minut już w pełni gęsta
Dziwne, bo zwykle gęstniała po trochu.
Każdą z osobna pozdrawiam ślicznie i miłego wieczoru.
Cześć,
Wczoraj poimprezowałam do rana na 40', a dziś przespałam cały dzień
już zachodzi słoneczko, więc nie ma sensu rozbierać się z pidżamy .
Wy tutaj o galaretkach i deserach, mnie skręca, zjadła bym nawet rozpuszczoną
wczoraj jadłam kulki z mleka w proszku, były by bardzo smaczne, ale jak wyczułam w nich margarynę, to był koniec delektowania się, ja jestem anty margaryna w jakiejkolwiek postaci.
dziewczyny życzę miłego wieczoru
Czołem Babeczki
Asterko-- tak, czas ukoi ból, ale jednak Mamy zawsze będzie brakować.

U mnie nadal pochmurnie, ale popołudniu ma wyjrzeć słoneczko, zobaczymy ![]()
Taja ten sposób na stężałą galaretkę mam sprawdzony.
Poprostu stawiam ją w tym garnku na małym gazie i kiedy ona zacznie przy brzegch się rozpuszczać, mieszam energicznie łyżką, aż do uzyskania gładkiej masy.
Nie wolno dopuścić do zagotowania, to trwa dosłownie chwilkę, bo to mieszanie przyspiesza jej rozpuszczanie.
Ale jeśli boicie się podgrzewać na gazie, albo macie ją w innym pojemniku niż garnek. można wlac wrzątek do czegoś większego, do tego wkladamy ten pojemnik z galaretką, po jakimś czasie zacznie się rozpuszczać od brzegów i robimy to samo, mieszamy łyżką aż uzyskamy jednolitą masę.
Ja zawsze tak robię, a dość często mi się zdarza, że galaretka za szybko stężeje ![]()
Mysti a co to za problem, zrobić sobie galaretkę, jeśli masz smaka ![]()
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Dzień dobry,
Mysti superowe te ruchome kawki
siedzę i nie wiem na co czekałam, zamyśliłam się na maxa
tak dołożyć do tej kropli podkład muzyczny i człowiek wejdzie w trans ![]()
Robić czy nie robić ? kurczę jak zacznę to trzeba skończyć, jak odłożę, to będzie roboty coraz więcej, jesienna aura dziś, po prostu nie mam weny .....
Witam!
Robiłam już tak z galaretką, ale nie wychodziła przeźroczysta. Zazwyczaj nie była jeszcze tak mocno stężała i brałam mikser i ją rozciapałam. Potem na ciasto i było ok. Teraz zaś miałam twardą jak skala heh. Spadywała mi jednak z tego ptasiego mleczka jak pokroiłam. Ptasie mleczko było też stężone. Pewnie fajnie by wyszło, gdyby ptasie mleczko było jeszcze w papce.
Dziś jeszcze mam do kawki.
Witam w popołudniowy czas!
Dla odmiany dziś przysiadam z herbatką.
Dzień mija mi spokojnie, nawet obiadu nie musiałam gotować bo zupa była wczorajsza.
Lubię takie dni, wyraźnie lenistwo się u mnie ujawnia.
Z wypiekami to różne przygody się zdarzają, też mam ich sporo na koncie.
Z początków moich prób wypiekowych to chyba najbardziej spektakularne było gdy przez pomyłkę posypałam ciasto mąką ziemniaczaną zamiast cukrem pudrem.
Ciasto oczywiście wylądowało w koszu.
Miłego popołudnia życzę!
Bulinko mikserem nie rozbija się galaretki, no chyba że chcesz uzyskać piankę a'la ptasie mleczko.
Ja robię tak jak opisałam i wychodzi normalna, przezroczysta galaretka, tylko nie można jej też za mocno podgrzać ![]()
Ja w ogole uważam, że ciasta na zimno są trudniejsze, niż takie do pieczenia.
Przy pieczeniu, trzeba tylko trzymać się ściśle przepisu, wtedy musi wyjść, nie na to tamto ![]()
Asterko ja kiedyś pomyliłam cynamon z imbirem mielonym i wyszła mi pikantna szarlotka ![]()
Takie mi narobiłyście smaka tymi ciastami, że chyba coś zrobię na weekend ![]()
Hejka.
Mysti> czasem z tą mamą proces jest bardziej skomplikowany
Mi całe życie brakuje mamy ( a niby ją mam ). Tak więc gdy moja mama odejdzie na tamten świat to myślę, że będe sie czuła inaczej niż osoba, która miała z mamą dobre/wspaniałe relacje.
Kamoa> a wyczujesz margarynę w takim upieczonym cieście?
Asterko> no coś ty? Z tego powodu wyrzuciłaś ciasto? A nie można było zdmuchnąć tej mąki?
Pozostałe babeczki pozdrawiam i każdej z osobna dobrego tygodnia.
P.S.
Bachaś... co tak długo Cię nie ma tym razem?
Czołem Babeczki
Dziś na szybko, bo za późno wstałam ![]()
Marka-- to nie ja miałam ochotę na galaretkę ![]()
Do potem ![]()

U mnie na razie niebo zasnute chmurkami, ale potem ma się wypogodzić i będzie cieplutko, więc wybieramy się na działkę na winogrona.
Mysti wiem, że to Kamoa miala ochotę na galaretkę, nie wiem dlaczego napisałam Mysti, upss, no sorki coś mi sie pomieszało ![]()
Asterko faktycznie, jeśli tylko wierzch ciasta byl posypany mąką zamiast cukru, można było to jakoś usunąć, po co wywalać całe ciasto?
Taja Tobie mamy brakuje, chociaż ją masz, a ja z kolei mojej mamy mam aż zanadto.
Kiedyś to była wręcz katastrofa, chciała żyć moim życiem, wtrącała się we wszystko, teraz trochę przystopowała, ale i tak muszę się meldować telefonicznie co drugi dzień ![]()
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Czołem Babeczki
Mam chwilę.
Dziś robię typowy południowo-niemiecki obiad- kartoffelsalat + Leberkäse
czyli sałatka ziemniaczana wersja szwabska (sos jakby vinegret z dodatkiem odrobiny ciepłego bulionu), plus pieczony jakby pasztet.
Brzmi może mało zachęcająco, ale o dziwo smaczne jest. A tej sałatki nauczyłam sie kiedyś w Szwabii i jestem jej fanką.
Z moją Mamą miałam bardzo dobry kontakt, mimo że nie była zbyt wylewna uczuciowo.
Nie nadużywała słowa "kocham cię", ale ja to po prostu czułam. (podobnie miałam z Tatą).
Rodzice mieszkali bardzo blisko mnie, często się widywaliśmy, ale to były takie wstąpienia "po drodze", czasem wspólny obiad.
Bez przesady w jedną, czy drugą stronę.
Moja Mama nie pracowała.
Często chodziłyśmy razem na poranne zakupy spożywcze. Jak odeszła, to długo jeszcze, wychodząc rano do sklepu, patrzyłam w stronę jej bloku, czy już idzie.
Bywam stosunkowo często na cmentarzu, bo czuję taka potrzebę, żeby zadbać o grób. Czasem do Nich zagadam ![]()
Hejka.
Markadia> nie wiem czy mój skrót myślowy dotyczący mamy został dobrze zrozumiany. Mamę swoją widuję rzadko, ale cieszę sie z tego powodu bo jest nadopiekuńcza i apodyktyczna. Brakuje mi mamy, ale takiej prawdziwej mamy... troskliwej, wspierającej, opiekuńczej, czułej, z którą chciałabym spędzać czas i za którą bym tęskniła. Bo za swoją niestety nie tęsknie
Gdy umarł mój ojciec to odczułam ulgę, bo ani on sie już nie męczył z alko ani nas nie męczył.
Ja nie mam za kim tęsknić poza córką i to jest strasznie smutne
Mysti> fajnie tak wspominać mamę...
Co tu dziś tak cicho-cichosza
?
Ja już dostałam info o spotkaniu organizacyjnym w kółku teatralnym i już się nie moge doczekać. Podobno jest więcej chętnych niż w zeszłym roku.
Każdą z osobna pozdrawiam i miłego dnia.
Cześć dziewczyny!
Miałam dziś spotkanie z fryzjerką bo już czas był ku temu najwyższy.
Pogoda spacerowa więc przy okazji wstąpiłam do Rossmana a w drodze powrotnej uzbierałam kasztanów.
Czyli jesień dotarła i w moje okolice.
Po południu jeszcze mam spotkanie z rehabilitantką, staram się dbać o zdrowie.
Markadia czy Ty już wiesz kiedy będziesz miała pobyt a sanatorium?
Tajka fajnie, że masz takie zainteresowania i możesz je realizować.
Napisz jaką sztukę będziecie przygotowywać w tym sezonie.
Miłego popołudnia życzę:)
Taja moja mama też jest nadopiekuncza, ale też bardzo wścibska, wszystko chce wiedzieć, ale ogólnie nie jest zła.
Jest bardzo pomocna i jest w swoim żywiole, kiedy czuję się potrzebna, bo tak jak napisałam wcześniej trochę jakby żyje naszym życiem.
Apodyktyczna była kiedyś, teraz trochę wyluzowała, może i Twoja trochę zluzuje kiedyś, jest jednak młodsza od mojej chyba ![]()
Asterko w tym szpitalu w Reptach czeka się na rehabilitację 4 miesiące, a ja czekam niecałe dwa, więc jeszcze nie dzwonili z terminem.
Ale ogólnie czas na realizację takiego skierowania na oddzial rehabilitacyjny, jest do 6 miesięcy.
Czołem Babeczki
Ja ostatnio w niedoczasie.
Kurczę, mogłabym tu spać i spać. Wstaję na dźwięk budzika.
Przypuszczam, że to kwestia tutejszych warunków- jest w miarę cicho i ciemno- za oknem mam drzewo, żadnej latarni, pokój też ogólnie ciemny.
Natomiast w domu mam jaśniutko, a od zawsze miałam lekki sen, gdzie światło i dźwięki mi przeszkadzają.
Witam w poranku
Mystiq dziękuję za jesienną kawę:)
Wczoraj wpadła na chwilę znajoma i powiedziała, że wybiera się do kina na "Zieloną granicę".
Trochę mnie zaskoczyła bo nie wiedziałam, że u nas już ten film jest w kinie a ponadto nie podejrzewałam, że będzie chciała iść na ten film.
Ale skoro już ten film jest u nas to pogadałam z kumpelą i też mamy zamiar się wybrać do kina.
Najpierw brałyśmy pod uwagę piątek ale po uwzględnieniu różnych zajęć i terminów będzie to raczej w przyszłym tygodniu.
Wybieracie się na ten film?
Wiem, że są sceny drastyczne ale może dam radę obejrzeć.
Zamykanie oczu i udawanie, że nic się nie dzieję też nie rozwiąże problemu.
Dziś mam w planie "dobry uczynek"; umówiłam się ze znajomą na pogaduszki na skwerku.
Basia ma problemy z chodzeniem i zasiedziała się w domu, żeby wyjść potrzebuje zachęt.
Więc zachęcam w ramach dbałości o jej zdrowie i psychiczne i fizyczne.
Każde takie wyjście to powiew normalności a tego wszyscy potrzebujemy.
Dobrego dnia życzę!!!
Cześć.
Asterko> na początku z pewnością będą zadania, ćwiczenia, nauka improwizacji itp. Zwłaszcza, że mają przyjść nowe osoby, które nie przechodziły tego wcześniej. Sądzę, że sztukę poznamy najwcześniej w listopadzie. Ja się do kina nie wybieram, bo musiałabym jechać do 3-miasta, a potem mam problem z powrotem do domu. Moze gdy będą puszczać w tv to obejrzę, albo szybciej będzie dostępny w internecie.
Markadio> Moja tez nie jest aż taka zła
Jej matka wobec niej była znacznie gorsza, ale nie zmienia to faktu, że nie lubię z nią przebywać, że nie czuje takiej potrzeby i czuję sie raczej jakbym miała tylko jakąś podopieczną - nie mamę. Moja mama tez była bardziej apodyktyczna i latami walczyłam o nieco więcej wolności. Uważam, że skoro Ty sie musisz meldować tel. regularnie raz na jakiś czas, to nadal Twoja mama jest w jakimś stopniu apodyktyczna. Jestem pewna, że moja bardziej nie zluzuje, wyczerpała już swoje możliwości wyluzowania
To co osiągnęła to absolutny max
No chyba, że będzie niedołężna i całkowicie uzależniona od innych...
Mysti> fajną jesienną kawę postawiłaś.
Pozdrowionka dla kazdej z osobna. Piszcie dziołchy, co z Wami????
Czołem Babeczki
Piszę z telefonu, więc mogą "babole " się trafić.
O "Zielonej granicy " głośno, z różnych powodów.
Ja, póki co, nie wybieram się, bo tutaj nie grają.
Zobaczę, może uda mi się po powrocie do domu.
Wczoraj zarejestrowałam się na wybory, żeby móc tutaj, zagranicą głosować.
Daleko mam punkt wyborczy, bo w Norymberdze. Cała wyprawa w związku z tym, ale wykorzystam na to swój wolny dzień. Zamienię czwartek na niedzielę. Mam nadzieję, że mi się uda.
W takim wypadku syn podopiecznego musi się nim zająć.
Córka wcoraj wieczorem pojechała do Katowic, wiec dzisiaj byłam znowu sama na włościach ![]()
Spacerki z psem, ale i też mam dużo zaległych, domowych spraw do zrobienia, czekały, aż będe na tyle sprawna, żeby się z nimi uporać.
Ale teraz już odpoczywam i mogłam tutaj zajrzeć ![]()
Wczoraj na działce, było super, normalnie czułam się jakby był środek lata, tak słoneczko grzało i tylko podmuchy wiatru, przy którym opadały listki, wskazywały na to, że już mamy jesień.
Objadłam sie winogron, no i zrobiliśmy małego, ostatniego w tym roku grilla.
Lubię takie spotkania w gronie rodzinnym, szczególnie w okolicznościach przyrody ![]()
Taja no to u Ciebie jest odwrotnie, bo ja z moją mamą lubię mimo wszystko sie spotykać, ale czuję się przy niech trochę, jakbym nadal była małą dziewczynką, tym bardziej, że obecnie jestem mniej sprawna niż Ona, więc to raczej faktycznie, ja potrzebuję bardziej Jej pomocy, niż Ona mojej.
Ty czujesz sie przy mamie jak Jej opiekunka, a ja tak jakby to Ona była cały czas moją opiekunką ![]()
Ale nie jest jakoś bardzo uciążliwe, tym bardziej, że spotykamy się dość rzadko.
Czasem jednak przesadza z tą swoją nadopiekuńczością i wtedy muszę Ją stopować ![]()
Asterko to dobrze, że chcesz wyciągać tą znajomą na spacery, bo takie siedzenie w domu prowadzi do stanów przygnębienia, wręcz depresji, dlatego ja starałam sie jak najwcześniej po operacji wychodzić z domu.
To jest bardzo ważne, trzeba sie dotleniać, ale też trzeba mieć kontakt z innymi ludźmi, bo inaczej dziczejemy ![]()
Mysti ja mam w sypialni opuszczone rolety, bo też wolę mieć ciemniej, lepiej mi się śpi,no i dłużej.
Pies mnie budzi rano, bo gdyby nie on, spałabym nie wiem do której ![]()
Pozdrawiam ![]()

Jestem i ja. Trochę Was zaniedbuję. Obiecuję poprawe!
Wypowiem się tylko co do spania. Ciągle mam go mało. Mam płytki sen. Byle ruch mnie budzi. Nawet mucha, to mój budzik. Często mam ochotę na drzemki po pracy. Dziś się skusiłam i wiecie co?.... Spać mi się chce.
Co do mamy, to niestety zmarła jak miałam 18 lat. Niestety nie byłyśmy na stopie przyjacielskiej. Dlatego ja, staram się, żeby dzieci mogły czuć we mnie wsparcie.
Nosz.... Oczy mi się kleją. Dobranoc.
Czołem Babeczki
Dziś znów wstałam na dźwięk budzika.
Mam dziś wolne, ale jeszcze nie wiem, jak spędzę dzień.
Tutaj, niedaleko (kilka kilometrów) jest lotnisko sportowe.
Już kilka razy robiłam podejście, żeby tam się wybrać, ale nawigacja mnie zawodziła, może to kwestia braku zasięgu i głupiała.
Wczoraj wreszcie tam doszłam, wracać chciałam inną drogą, włączyłam mapę i ....jak mnie wyprowadziła w las!!! Pionowo w dół mi kazała iść, żadnej ścieżki.
Po kilkuset metrach zawróciłam, pionowo pod górę!
Aż mnie wieczorem nogi bolały, rower więc dziś odpuszczę.

Cześć dziewczyny,
Mysti aparatka jesteś
mi też czasami drogi braknie, i do podwórka komuś wjadę
aha i dzięki za fajne kawki, kartoffelsalat i Leberkäse znam i jadam, pycha.
Basiu czekam też na Twoją kawkę, życzę zdrówka ![]()
Bulinko to nie jest sen, to czuwanie, najprawdopodobniej związane z zaburzeniem rytmu dobowego, hormon który wytwarza melatoninę, poczytaj o niej i o rytmach.
Marka fajnie, ciesz się teraz życiem ![]()
Tajem do mojej mamy mam podobne odczucia jak Ty, dla niej najważniejsza była praca, miała nas 6 i wiecznie jej nie było, natomiast za zmarłym ojcem tęsknię do dziś.
Asterko też mam zamiar wybrać się na ten film, a za dobry uczynek masz + w niebie ![]()
Brakuje mi czasu, chciała bym, by doba trwała 40 godzin
pozdrawiam i mykam, pa
Misti jechaliśmy kiedyś do Kudowy Zdroju z nawigacją. Tak nas wyprowadzila, że przejechaliśmy przez dwie góry. Najlepsze było u góry. Młoda była jeszcze mała i mówi :mamuś Ty mi wzięłaś sandały, a tu śnieg leży.
Kamoa poczytam w chwili przerwy, ale jeżeli chodzi o zwykły rytm dnia, to u mnie zawsze sen jest mniej więcej o tej samej godzinie. Taki plytki sen, to ja mam od zawsze. Tylko teraz mam wrażenie, że się nie wysypiam.
Dobra... Przerwa skończona. Lecę dalej do pracy. Miłego dnia.
Witam
Wpadłam na chwilkę, bo jestem dość zajęta, robię porządki w kwiatkach na balkonie, bo od dwóch dni, potrafię już na niego wyjść, z czego bardzo się cieszę ![]()
Mąż i córka, owszem podlewali mi kwiatki, ale nie obcinali tych uschniętych i wyglądało to tragicznie ![]()
Zrobiłam z tym porządek i zachwycam się pomidorkami, co prawda liście uschnięte, ale owoce pięknie obrodziły ![]()
Potem zrobię fotkę to pokażę Wam.
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Witajcie.
Bulinko> w kwestii spania możemy sobie podać rękę. Zawsze, odkąd pamiętam miałam taki wrażliwy sen. W ogóle jestem wyczulona na dźwięki, słyszę takie jakich mąż nie słyszy
Często chodzę niewypoczęta, chyba przywykłam
Ja podejrzewam, że mam zaburzenia integracji sensorycznej, bo sporo do mnie pasuje i to moge tymże właśnie tłumaczyć. Moja młoda sie o tym uczyła na studiach, przeprowadziła na mnie jakiś test jakiego sie nauczyła i wyszło, że to mam. Zaintrygowana sprawdziłam w necie objawy i kurcze... zgadzają sie heh.
Mysti> to zostałaś wyprowadzona na manowce
Kamoa> ja tez mam regularny rytm snu, a mimo tego sen mam lekki, czuwający.
Wszystkie bez wyjątku pozdrawiam ślicznie.
Czołem Babeczki
Zajrzę potem, bo teraz mam trochę rzeczy do zrobienia, ale kawka musi być ![]()
Powiem tylko Kamoa-- że nie zgodzę się, że płytki sen związany jest tylko z zaburzeniem rytmu dnia.
Ja mam tak od (chyba?) zawsze. Byle co potrafi mnie wybudzić.
Gdy jeszcze dzieci były w domu i wracały skądś, a ja już spałam, to budziłam się na dźwięk klucza wkładanego do zamka.
Telefon muszę na noc całkowicie wyciszać, bo nawet delikatny pojedynczy dźwięk mnie wybudzi.
A zaburzonego rytmu nie mam, wręcz przeciwnie.

Cześć Dziewczyny!
Kolejny piękny dzień przed nami a że od jutra ma być zdecydowane pogorszenie pogody to warto wykorzystać ten sprzyjający czas.
Ja mam zaproszenie do znajomych mieszkających w pobliżu lasu, zalewu,; cieszę się bo ludzie sympatyczni i na pewno mile upłynie nam spotkanie.
Powoli szykuję się do wyjścia.
Pozdrawiam i miłego dnia życzę:)
Cześć
Ok. poddaję się, nie nakazałam tylko zasugerowałam najprawdopodobniej ..... może, a nie musi
nie interesuje się medycznym postrzeganiem zdrowia, a moją ideą jest zdrowie co się zowie- zrozumienie praw natury, ot tyle.
Jest piękny słoneczny dzień, korzystajmy z promieni słonecznych, dziś jest pełnia księżyca, księżyc Żniwiarzy, oprócz tego wczoraj wieczorem o 19,47 było widać kosmiczny pociąg starlinków, widziałyście ?
Co tu takie pustki, rozumiem, że piękna pogoda to spowodowała i dobrze ![]()
Ja też dzisiaj siedziałam na balkonie, wygrzewałam się na słoneczku, korzystam, bo od jutra ma być załamanie pogody ![]()
Mysti zgadzam się z Tobą, ja też mam uregulowany rytm dnia, codziennie te same czynności, stałe pory posiłków, a jednak też śpię czujnie i płytko ![]()
Taja a ja myślę, że u mnie ten płytki i czujny sen, to pozostałość po czasach, kiedy nasłuchiwałam w nocy, w jakim stanie mój mąż alkoholik wraca do domu i czy w ogóle wraca.
To efekt nerwicy, której sie wtedy nabawiłam ![]()
A Ty miałaś podobną sytuację z ojcem, może też to u Ciebie spowodowało, że nie możesz spać mocno i głęboko?
Asterko miłego wypoczynku Ci życzę, w takich okolicznościach przyrody, wśród życzliwych osób, to sama przyjemność ![]()

Witam w weekendzik ![]()
Jutro jedziemy z mężem do Trójmiasta do galerii po kurtki zimowe. Oboje musimy kupić, ale ja mam takie wymagania, że naprawde nie wiem czy coś znajdę
W zeszłym roku nie znalazłam i chodziłam w starej kurtce heh.
Kamoa> niestety nie widzieliśmy tego kosmicznego pociągu. Razem z mężem wyglądaliśmy przez wszystkie okna, a mąż nawet wyszedł przed blok... i nic. Zero czegokolwiek na niebie, a niby wszędzie miało być widać
Srutu-tutu
Markadia> też przez lata myślałam o takowej przyczynie płytkiego snu, ale raczej z powodu matki niż ojca. Wprawdzie robił awantury po nocach, ale mama cierpiała kiedyś na padaczkę a spałyśmy łóżko w łóżko przez ścianę i gdy dostawała ataku to pukała w ścianę. Ale odkąd córka mi zrobiła test na zaburzenie integracji sensorycznej i pasowały mi do tego prawie wszystkie obajwy
to bardziej do mnie przemawia to uzasadnienie. Tak czy siak, ja już z tym raczej nic nie zrobie. Czasem biorę coś na sen by sie wreszcie wyspać
Pozostałe Netki pozdrawiam i życze miłego weekendu.
Taja ja zaciekawiona tym co napisałaś, znalazłam w necie jakiś test na zaburzenia integracji sensorycznej i tylko na 1 punkt odpowiedziałam twierdząco, więc raczej mnie to nie dotyczy.
No, ale tak jak napisałam, myślę, że powodem może być u mnie ta nerwica i to co przeszłam z eks ś.p mężem ![]()
Zimowe kurtki powiadasz? Ale ja w galerii jeszcze chyba zimowych rzeczy nie widziałam, albo nie zwróciłam uwagi.
Kamoa jak widzisz u mnie też Twoja teoria o zaburzonym rytmie dnia, nie potwierdza się.
Wręcz przeciwnie, obecnie mam tak uregulowany tryb życia, że aż nudno ![]()
Witam wieczorkiem!
Niedawno wróciłam z pracy. Ten ostatni pracujący dzień miesiąca tak mnie wykańcza, że mam dosyć na cały miesiąc, a w ten weekend mało odpoczynku. Rano przyjadą wnuki. Będą do poludnia. Na 16-stą jedziemy na 30-stkę do zięcia. W niedzielę będzie syn z dziewczyną, bo nocują u nas. Zero lenistwa. Odpoczywam tylko w samotności. Wtedy mam fizyczną i psychiczną labę.
ja myślę, że u mnie ten płytki i czujny sen, to pozostałość po czasach, kiedy nasłuchiwałam w nocy, w jakim stanie mój mąż alkoholik wraca do domu i czy w ogóle wraca.
Ja miałam podobne sytuacje, więc może i u mnie jest tego skutek.
Chociaż, wydaje mi się, że wcześniej też tak miałam.
Mój podopieczny na kolacje jada zupy.
Dziś chciałam zrobić zupę z cukinii. Zrobiłam, ale zjeść nie zjedliśmy, tak przeraźliwie gorzka była.
Pisałyście, że nigdy nie trafiłyście na gorzką cukinię, a ja już któryś raz.
Wolne na wybory już sobie załatwiłam.
Czołem Babeczki
U mnie pada deszcz.

Witam z rańca!
Wnuki już jadą także...
Jak się robi zupę z cukinii?
Serdeczności na dziś!
Ja też nigdy zupy z cukinii nie gotowałam chociaż cukinię używam często; robię albo leczo albo placki typu ziemniaczanych.
Ale może odważę się na zupę...?
U mnie też po wczorajszym pięknym dniu pozostały wspomnienia tak piękne jak pogoda.
Spotkanie u znajomych było super! to sympatyczni ludzie. Miło nam się rozmawiało.
Spędziliśmy czas w altance ogrodowej a potem był spacer nad pobliski zalew.
Nie byłam u nich już dawno bo były tam remonty dróg i dojazdy były mocno utrudnione a ponadto odgłosy sprzętu drogowego zniechęcały do organizowania spotkań.
Ale nareszcie remonty się zakończyły, otoczenie zyskało na urodzie a znajomi bardzo chcieli abyśmy spotkali się jeszcze przy pogodzie zachęcającej do pobytu w plenerze.
Po tym spotkaniu poprawił mi się nastrój bo przez ostatnie trudne przeżycia byłam w dołku i trudno było mi dostrzec pozytywy.
Dziś też u mnie chmury i lekki deszcz....jesień.
Dobrego dnia wszystkim życzę!
Cześć,
Dosiadam do kawki ![]()
Witam Was serdecznie
No i popsuła się pogoda, u mnie też popadało, jest mokro, buro i ponuro ![]()
Ale w końcu mamy jesień, która właśnie nam o sobie przypomniała.
Jutro jednak już ma pokazać się słońce, przynajmniej u mnie ![]()
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Jak się robi zupę z cukinii?
Ja robię, jak inne kremowe zupy:
Podsmażam cebulę, czosnek, por.
Dodaję do tego pokrojoną cukinię. Chwilę smażę (max 10 minut), i zalewam bulionem, tak żeby przykryć warzywa. Doprawiam do smaku.
Gotuję 15-20 minut.
Potem ją blenduję.
Czasem dodaję ziemniaka do objętości
. Można zaprawić śmietaną , podać z grzankami.
Nie robiłam nigdy tej zupy z cukinii. Jadłam cukinię z grilla u kogoś i się zajadałam, a jak ja zrobiłam, to była gorzka. Pewnie zła przyprawa.
Wnuki pojechały, bo młodszy musiał iść na drzemkę,a babcia musiała uszykować się na imprezkę. Tak więc ogarnęłam szybko mieszkanie, prysznic i teraz chwilę odpoczywam. Zaraz muszę siebie ogarnąć. Pogoda u mnie wietrzna. W nocy padało. Rano wstawiłam pranie i już wszystko suche.
Dzień doberek.
Dosiadam z małą kawką. Byliśmy w galerii i kurtki zimowe już w sprzedaży, i nawet kupiliśmy
Wprawdzie musiałam zejść z jednego mojego warunku bo bym wcale nie kupiła heh. Trochę jasna ta kurtka, ale trudno. Ważne jednak, że kurtka jest.
Ale zimowych butów jeszcze nie ma.
Markadia> a widzisz... u mnie zgadza się prawie wszystko z tym sensorycznym, dlatego to obstawiałam.
Bulinko> nigdy nie robiłam takiej zupy więc się nie wypowiem, ale jeśli Cie zainteresowało to w necie na pewno jakiś przepis znajdziesz.
Asterko> ja też używam cukinii do placków, lecza, a także do surówki i na grilla.
Mysti i pozostałe babeczki (milczące) pozdrowionka.
Każdej z osobna udanego weekendu.
Witam dziewczyny z rańca!
Pół nocy się co chwilę budziłam , a rano nie mogę wyleżeć.Tak wygląda mój łóżkowy odpoczynek. Na imprezce wysiedziałam do 21-ej i pojechałam do domu. Tzn. odwieźli mnie, bo coś nie coś za zięcia wypiłam. Zięciu z prezentu się popłakał. Od trzech lat marzył o tatuażu na ręce. Chodzi o obrazek jak tata prowadzi dwoch synów i idą w stronę gór. To spory koszt niestety i zięciowi szkoda było pieniędzy na taki wydatek. Złożyliśmy się więc na voucher do studia tatuaży. Córka umówiła Mu termin i godzinę i wszystko już zapłacone.
Tak więc niedziela przed nami. Piję kawkę i podszykuję obiad, bo gości dziś miałam na nocce, więc pewnie na obiad zostaną.
Czołem Babeczki
Czołem bulinko-- a nie masz problemów ze spaniem w czasie pełni? (akurat trwa)
Tak sobie tylko głośno myślę, bo dużo ludzi na to narzeka. Ja akurat nie ![]()

Misti witaj! Problem w tym, że nie mam prpblemu z sasypianiem, tylko z samym spaniem. Sen jest płytki. Budzę się gdy przewracam się z boku na bok. Na szczęście zasypiam. Czasem wcześnie rano już nie.
U mnie słoneczko na przemian z chmurkami, ogólnie spoko pogoda jak na jesień ![]()
Dzisiaj w Warszawie odbywa się "Marsz Milona Serc, właśnie oglądam w na TVN, przyszlo mnóstwo ludzi, dosłownie tłumy.
Ja na marsz nie mogłam jechać, ale cieszę się, że opozycja go organizuje i uświadamia ludziom, jaki obecnie mamy problem z rządem ![]()
Pozdrawiam wszystkie Netki ![]()
Ja też kibicuję "Marszowi Miliona Serc" i mam nadzieję, że wybory coś zmienią na naszej scenie politycznej.
Hejka.
Oglądałam w tv te tłumy w Warszawie i jestem pod wrażeniem, oby to się przedłożyło na głosy za 2 tyg. W tv narodowej jak zwykle kłamią co do tego marszu. Zauważyłyście, że Tusk sie nie boi iść w tłumy bez kordonu policji. A Kaczyński? Spotkania tylko w zamkniętych miejscach pod ochroną kordonu policji, a wejsć moze tylko ktoś na zaproszenie. To juz świadczy o tym, że kto się boi ten sie zbroi oraz kto broi ten się boi
Moja córka niedługo ma urodziny i też myśle nad bonem prezentowym, ale jeszcze się zastanawiam gdzie. Już jeden prezent kupiliśmy wczoraj w Ikei, a drugim ma być własnie voucher i może jakaś kasa (wiem, że na coś odkłada).
Dobrego popołudnia wszystkim bez wyjątku.
Milczące babeczki zachęcam chociaż do podpisania listy obecności.
Pogoda u nas też typowo jesienna.
Starszy syn z dziewczyną pojechał zaraz po obiedzie. Także całe popoludnie mam dla siebie. Trochę poczytałam. Pojadłam naszego winogrona i zaczęłam się nudzić. Tak to jest, że kobiecie nie dogodzisz.
Taja moja mloda też ma niedługo urodziny i też myślę nad prezentem. Myślę jednak, że chyba damy Jej kasę, bo tego u nastolatki najbardziej pewnie potrzeba.
Strony Poprzednia 1 … 1 096 1 097 1 098 1 099 1 100 … 1 326 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Netkafejka 40+ ... czyli dla dziewczyn po czterdziestce
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026