Czesc Dziewczyny!
Witam Was po dluzszej przerwie 
Przejrzalam poprzednie dwie strony. Przyznam, ze nie czytalam Waszych wpisow, tak mnie dzialeczka wciagnela 
Ostatnim razem, jakies pol roku temu wstawilam dluzszy wpis. Mialam do Was kilka pytan. Dzieki za odpowiedzi. Taja pytalam Cie o wydanie ksiazki.. Kliknelam w podany link i musze przyznac, ze zaimponowalas mi walka o te ksiazke.. Przypomnialam sobie przy okazji, ze szukalam konkursow fotograficznych, na ktore moglabym wyslac moje zdjecia i .. w kilku przypadkach wymagali od uczestnika oplaty za udzial (ha!) wiec zrezygnowalam. Moze i byloby mnie stac, ale stwierdzilam, ze nie dam sie naciagnac. W tej chwili robie zdjecia telefonem, obrabiam i zamieszczam na stronce dla profesjonalistow i amatorow. Calkiem dobrze mi idzie, mam sporo radochy z tego. Tyle mi na te chwile wystarczy.
Kamoa, Ciebie pytalam o bardziej duchowe rzeczy, mianowicie jak odczuwasz obecnosc zmarlego Taty.. Bylam ciekawa, czy moja babcia nade mna czuwala, bo bylam jej jedyna wnuczka kiedy zmarla, a ja mialam 2 lata i w ogole jej nie pamietam.. Natomiast dzialy sie dziwne rzeczy po smierci innych osob z mojego otoczenia.
Bulinko, Ciebie pytalam o samopoczucie corki. Ale piszesz, ze pomaga Ci wiec chyba jest dobrze. Oby tak dalej.
U mnie zdrowotnie jest stabilnie, nadal biore te same leki. Tak jak pisalam, wizyty w szpitalu przebiegaja szybciej i sprawniej jak kiedys.
Jak pisalam, pochlonela mnie dzialeczka. Ten domek w lesie zupelnie odmienil moje zycie
Obcuje z przyroda, chodze na spacery - a dookola mnostwo sciezek, jezioro, dolina rzeki (ach.. co tam za widoki), kilka kilometrow dalej kolejne dwa jeziora... Ptaki spiewaja - rozpoznaje juz kilka gatunkow
Odwiedzaja nas goscie, zaprzyjaznilismy sie z sasiadami wiec kawki sie zdarzaja.. To dalo mi uczucie odbicia sie od dna i odciecie od beznadziejnych relacji na emigracji. Oczywiscie tesknie za swoim dawnych zyciem, ale juz nie rozpaczam, widze mozliwosci, a nie ograniczenia..
Ale zeby nie bylo za wesolo, to jak zawsze musibyc jakies ale.. No i to "ale" to nasza sasiadka-wariatka z kotami, ktora ponownie zostala kocia mama i wlascicielka dodatkowych 10 kotow.. Z sasiadami juz dzialamy, pierwsze kroki juz zostaly poczynione.
Teraz jestem w miescie. Czas porzadkow poremontowych wreszcie nastal. Odnawiali nam blok od marca, w zeszlym tyg zlozyli rusztowania. Kurz jest wszechobecny, trza sprzatac jak na swieta.. 
Mamuska bardzo mnie smuca Twoje wpisy. Jestem tu rzadko, ale dziewczyny maja racje, powinnas tu wiecej pisac. Nawet nie musisz pisac co dla Ciebie niewygodne, wystarczy, ze bedziesz w stalym kontakcie z innymi. Obecnosc drugiego czlowieka pomaga obnizyc napiecie psychiczne. . Moge tylko potwierdzic, mnie izolacja wykonczyla. Gdybym tylko w trudnych chwilach miala kogos zaufanego...
Trudno cokolwiek poradzic.. Jedyne co moge dopisac w Twojej sprawie, to na temat ewentualnego wyjazdu do pracy z seniorami.. Strach bedzie zawsze przy takich radykalnych zmianach, ale w porownaniu z moimi poczatkami, to sytuacja jest o niebo lepsza. Jestesmy w strefie schengen, mozez podjac prace od zaraz i to za dobre pieniadze (jako au-pair malam grosze, a pracy mnostwo), sa smartphony z internetem-wszystko znajdziesz, sa tlumacze on-line. Niemiecki nie jest jeszcze taki trudny, ja uczylam sie skandynawskiego i to byla masakra przez wielkie m, ale dalam rade!! Latwo i z kazdego miejsca mozesz kontaktowac sie z rodzina, dziecmi,a to baaardzo wazne!
Nie wiem jak bedzie w Twoim zyciu, ale lepiej miec plan b, bo mozliwosci Cie podniosa, wyrwa choc troche z marazmu.. Ooo, moja sasiadka z wioski pracuje w Hamburgu, opiekuje sie starszym panem. Zadowolona jest bardzo, ale nie znosi jego rodziny wiec jak maja przyjechac, bierze sobie wolne (ma 2h w ciagu dnia)
Markadia, wracaj do sprawnosci! Relacje ze szpitala az milo sie czyta!! Tak trzymaj! 
Wszystkim zycze duzo zdrowia i dobrej pogody (ducha).
Pozdrowienia
