Dosiadam przed kolejną kawą 
U nas również biało, do tej pory przepalałam w centralnym oszczędnie, teraz już niestety nie da się
, ale za to pięknie na dworzu.
Zrobię kilka fotek 
Syncio poodśnieżał. Rano sterylizowałam drobny sprzęt przed wyrobem kolejnego sera, tym razem w typie Morbier ( ten z czarnym paskiem pośrodku)
Odebrałam mleko, pasteryzowałam i teraz 1,5 godziny mleko musi czekać w temp. 32 stopni z dodatkiem odpowiednich bakterii startowych. Potem podpuszczka i znowu poczekać do wytworzenia skrzepu, potem odpowiednie krojenie, dogrzewanie, sprawdzanie ziarna gęstwy serowej , osączanie, przekładanie do formy, prasowanie, solenie najczęściej w solance lub przed prasowaniem do ziarna, osuszanie do wytworzenia skórki ( tydzień lub dwa), część serów na tym etapie woskuje się lub pokrywa inną powłoką (polioctan), lub pielęgnuje oliwą, czasem naciera alkoholem z przyprawami, czasem po starodawnemu bandażuje w tłuszczu. Na początku codziennie odwraca się, by w środku procesy zachodziły równomiernie, po 2-3 tygodniach można rzadziej. Sery jeszcze nie zabezpieczone powłoką, albo utrzymywane na tzw. skórkę, przeciera się solanką, spirytem lub octem, wspomnianą oliwą. To różnie. Na etapie bez powłoki zabezpieczającej część serów traktuje się bakteriami lub grzybami podczas tego przemywania lub nasącza się prędzej, powstają wtedy charakterystyczne śmierdziuchy, czy sery z porostem delikatnej pleśni. Bo sery typowo pleśniowe jak np. Brie, czy camembert jeszcze trochę inaczej się wytwarza.
To tak w skrócie.
Kamoa
, Soniu
co do smakowania to cieniutko na razie, jadłam tylko te wędzone oscypiorki, bo one nie są długo dojrzewające i salami, które musiałam lekko podwędzić i jeść, bo przez moje błędy w pielęgnacji wyskoczyła nieporządana pleśń i już nie dało się dłużej poczekać z dojrzewaniem. Jedliśmy też serek Primosale na bakteriach tylko z jogurtu naturalnego, był ciekawy w smaku, delikatny. Gouda i ementaler pomimo błędów przy wyrobie dojrzewają na razie ładnie, jeszcze wymagają sporo czasu i zabiegów zanim je rozkroję, 3 MSC na pewno.
Takich długo dojrzewających to przed wiosną jeszcze nie posmakuję. Sporo nauki przede mną. Im więcej czytam, tym bardziej widzę jak mało wiem, olbrzymia wiedza.
Postaram się co niedzielę jakiś ser wytworzyć, będę o nich opowiadać. 
Dobrego całym serduchem. Mykam dalej działać.