Witam i dosiadam z herbata zieloną.
Wg mnie nie można usprawiedliwiać nikogo z powodu ciężkich czasów. Znam 2 osoby (70+ i 50+), które miały piękne dzieciństwo, kochających rodziców -jak same określały -sielskie i anielskie. A więc można było? Można! Tak więc nie spychajmy wszystkiego na czasy.
Niedawno na jakimś forum ktoś zadał pytanie: jakie pamiętamy wspierające, serdeczne, motywujące słowa z dzieciństwa. A ja nie mogłam wpisać ani jednego, ale gdybym miała wypisać demotywujące i dobijające to owszem.... mam cały szereg takich określeń
A co do samobójstw dzieci i młodzieży.... jestem przekonana, że to występowało tez dawniej, ale kto miał takie rzeczy nagłaśniać? Wtedy się ukrywało takie sprawy i okłamywało społeczeństwo. Nawet w mojej rodzinie ponoć było samobójstwo nieletniej jakieś 70-80 lat temu. Tak samo dawniej były molestowania, zabójstwa, gwałty (nawet nieletnich), i nie związane z wojną, ale nie miał kto tego nagłaśniać. Skąd wiem (?) bo tez słyszałam niejedną taką historię i nie tylko od mojej rodziny. Pracowałam dawno temu jako opiekunka do osób starszych i od nich sie nasłuchałam.
Bacha> bo nie chwali się dnia przed zachodem słońca hehe.
Markadia> to -w moich oczach- nie jest takie oczywiste, że chodzisz jeszcze o kulach. Tak jak pisałam wcześniej znałam babeczkę, która miała endoproteze w biodrze i po m-cu od operacji chodziła do pracy o jednej kuli. Nie była w szpitalu na rehabilitacji, a jedynie w przychodni. Po niespełna roku operowano jej drugie biodro i postępowała tak samo. Dlatego mając jej obraz przed oczami dopytuję troszkę z niedowierzaniem, że tak długo to trwa. Moze to ta moja znajoma była jakimś ewenementem- nie wiem
Ale wnioskuje po niej, że to wszystko nie musi być aż tak restrykcyjne. Oczywiscie każdy musi sam wiedzieć, ja jestem tylko obserwatorem obu sytuacji.
Asterka> dzielna kobita z Ciebie.
Milionek> masz sporo do nadrobienia.... taką -można powiedzieć- książkę 
Aaaah chyba zapomniałam się Wam pochwalić, że moja młoda dostała stypendium. A muszę dodać, że składała o stypendium m.in. dzięki mnie, bo jej strasznie zrzędziłam nad głową. Ona w siebie nie wierzyła, była przekonana, że nie dostanie stypendium, bo ma za mało osiągnięć. Składała więc wniosek na ostatnią chwile, trochę dla świętego spokoju, bym jej już tyłka nie truła
I proszę, dostała
Wszystkie bez wyjątku pięknie pozdrawiam i miłego weekendu.