Cześć dziewczyny,
Musiałam wstać i wypuścić pieska, był by mnie zaskakał w łóżku, mordką szturchał mój nos, siła wyższa, musiałam wywlec się. Wyskakałam się, wyszalałam, znajomych po latach spotkałam, nic nie wypiłam bo kierowcą byłam, wróciłam o 3 i prosto do wyrka, nie miałam siły nawet zębów umyć, teraz wykąpana, wypachniona zaczynam odczuwać ortopedycznie wczorajsze 'bara bara riki tiki tak'
dziewczyny naprawdę fajnie jest bez spiny czy krępacji puścić wodze w szaleństwie tańca, stres, ból, samotność i ble ble ble ... zapomina się i tych parę chwil człowiek jest szczęśliwy, nikt o nic nie pyta, tylko wszyscy śpiewają i skaczą a pot się leje, uśmiechy na twarzach zębnych i bezzębnych, ludu cały stadion, przedział wiekowy od młodzieży do renesansu, muzyka lata 70', 80' super.
Mamuś mogę sobie wyobrazić Twój stres, natłok myśli, usługi to ciężka praca, rywalizacja, amortyzacja, zatrudnieni ludzie, dom i w tym kieracie "Ja" , na początku też przechodziłam to stresogennie, moje pierwsze faktury pisałam i liczyłam dziesięć razy, a sprawy pracowników przeżywałam kilka dni, nie spałam, nie jadłam, wyjazdy samej, obcy język, po latach człowiek się uodparnia, wchodzi w rutynę, często kosztem rodziny, jak się ma miękkie serce to trzeba mieć niestety twardą doupę! moją myślą przewodnią jest hasełko 'raz kozie śmierć' idę, brnę, ciągnę dalej. Moja koleżanka ma firmę transportową 18 tirów, nie ma na nic czasu, córka pomaga jej w biurze a reszta rodziny ma to gdzieś choć żyją na jej koszt, jak już psycha wysiada zabieram ją gdziekolwiek albo jest u mnie i wypłakuje się w ramię. Kochana wyżalaj się tutaj, wesprzemy, dasz radę, wspierajcie się z Pawłem na wzajem, bardzo ważną rolę gra kasa, trzeba... ? nie wiem jak to wytłumaczyć... manewrować, dzielić, upominać, z bankami sztamę trzymać, no i szukać jak najlepszych ofert , ściskam Cię mocno