Bulinko no właśnie ja nie siedzę i nie marudzę, tylko próbuję żyć w miarę normalnie, wyjeżdżam na wakacje, łaziłam po górach, niezbyt wysokich, bo w Ustroniu, ale myślałam,że w ogóle nie wejdę, no i staram się, na tyle ile mogę.
Jednak te tabletki nie niwelują bólu całkowicie, poza tym, mam przykurcze w nogach i zanik mięśni w udach, co powoduje duże ograniczenia ruchowe, pewnych rzeczy nie zrobię,nie wejdę na drabinkę, żeby umyć okna, nie położę się na trawie, ani na piasku, nie położę się w wannie, w cieplutkiej wodzie, nie pojadę na wycieczkę zorganizowaną, chociaż chciałam,ale wiedziałam, że nie dam rady nadążyć za grupą, nie potańczę na weselu, które szykuje się w lipcu, takich rzeczy jest sporo, gdzie jest mi okropnie smutno, że chciałabym, ale nie mogę ![]()
Kamoa ja to brakuje Ci jednego dnia roboczego, gdzie, jak ?
Córka jest już w drodze z Manchesteru do Preston, doleciała cała i zdrowa, zachwycił ją lot samolotem, mieli piękną pogodę, wysłała mi fotki ![]()


Pozdrawiam ![]()




















