netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

138 odpowiedzi86 840 wyświetleńzałożony przez Natalie232323, 06.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 139 ]

66

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

Przykłady:

"No i zeby on chociaz wieczorem jednego,ale nie,od 13-ej potrafi.A jak pali po pracy,to nie zje najpierw,tylko musi zajarac no i wtedy posilek."

No! Bo wtedy dużo lepiej smakuje big_smile Może Autorka kiepsko gotuje? tongue


Noele95 napisał/a:

"Mój problem polega na tym iż mój narzeczony kilka razy w tygodniu pali marihuane.".

Skoro jest NARZECZONY, to chyba wiedziała w co się pakuje? "Widziały gały co brały!" Jak mantre powtarzam...

Noele95 napisał/a:

No sorry. Ale ja bym świra dostała. Mąż wraca z pracy, i zamiast ze mną porozmawiać. To sobie jara, a później żyje facet w swoim świecie. ;/

Masz do tego pełne prawo! Ale w takim razie nie przyjmujesz zaręczyn i nie planujesz życia z miłośnikiem marihuany, nie? Problem rozwiązany big_smile

67

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Teo napisał/a:
Noele95 napisał/a:

Dokładnie to miałam na myśli. Na początku szczera rozmowa, wymiana argumentów itd. jeśli nie podziała, to postawienie sprawy tak:

Jak nie ograniczysz palenia, będę zmuszona się z Tobą rozstać bo np.

Nie chcę aby moje dzieci uważały za wzór do naśladowania osobę, która pół życia chodzi zjarana.

Bo boję się o Twoje zdrowie i mam nadzieje, że rozstanie da Ci dużo do myślenia.

Bo zachowujesz się niedojrzale.

Jak facet nadal będzie upierał się przy codziennym paleniu, to będzie znaczyło, że marihuana jest ważniejsza od związku.
I tutaj poważnie zastanowiłabym się nad tym, czy chce spędzić z taką osobą resztę życia.

Odwrócę sytuację smile

Palcz mówi do swojej partnerki:

Jak nie zaakceptujesz tego, że palę, to będę zmuszony się z Tobą rozstać, poniewać:

- Nie chcę aby moje dzieci miały nietolerancyjną matkę, która argumentuje jedynie "nie, bo nie"

- Moje zdrowie jest w jak najlepszej kondycji, a fakt, że chce chodzić pół zycia zjarany, to moja świadoma decyzja.

- Bo zachowujesz się niedojrzale

Jak dziewczyna nadal się będzie upierała, że on ma przestać palić, to będzie znaczyło, że nie palenie zioła jest dla niej dużo ważniejsze od związku i od tego, co reprezentuje sobą jej partner.

Dodam, że mój chłopak pali mniej lub więcej regularnie. Wiedziałam o tym od początku, więc "widziały gały co brały". Przedstawił mi swoje stanowisko w tej sprawie, a ja mu przedstawiłam swoje. Strony się zaakceptowały smile
Owszem, czasem mi przeszkadza, bo to jednak jak być trzeźwym na jakiejś popijawie ^^ Noale napali sie napali i mu przejdzie smile A ja nie muszę z nim być 24/7 mam swoje życie i swoje zajęcia smile

Noele95 napisał/a:

Racja, bycie sobą na początku związku jest bardzo ważne. Później sprawa ma się troszkę inaczej.
Od partnera oczekujesz wsparcia, świadomości, że zawsze możesz na nim polegać, że kiedy spróbujesz porozmawiać z nim o nurtującym Cię problemie, to nie wybuchnie śmiechem- bo sobie wcześniej skręta wypalił.

Znaczy co... Na początku trzeba być sobą, a później to sobie nad tą osobowością popracujemy i pozmieniamy co nam się nie podoba w tym drugim? Skoro jest ktoś sobą na początku i mówi, że pali, to przecież wybór należy do nas - akceptujemy i zostajemy, albo odchodzimy.

Ja od swojego "marihuanisty" tongue też oczekuję wsparcia, tego, że mogę na nim polegać i że zawsze dla mnie jest. I mam to w 100 % ! Ale oczywistym jest, że nie przyjde do niego z problemem życia i śmierci i nie będę chciała wielkich dyskusji odczyniać kiedy on akurat siedzi najarany! Logiki troszkę. Choć z drugiej strony może bym spróbowała, bo wtedy ma niezłe pomysły XD tongue

W życiu bym nie pomyślał że w temacie który uważam za swój "konik" (palę przecież od lat, jestem żywo zainteresowany tematem, przeczytałem o tym tonę raportów, opracowań, wyników badań itd itp, wiekszość moich znajomych pali, lub paliła) poradzisz sobie z argumentacją lepiej niż ja. Jesteś niesamowita <3
Najbardziej podoba mi się fragment "nie palenie zioła jest ważniejsze od związku". Tak cudowne wytknięcie podwójnych standardów I TO PRZEZ KOBIETĘ! Kończę udzielanie się w tym temacie, jako że wypowiedzią Teo jestem w 100% usatysfakcjonowany, i uważam że całkowicie wyczerpała temat. A Wy sobie dalej narzekajcie, i zmieniajcie swoich partnerów na siłę, przynajmniej będzie miał mi kto zazdrościć kobiety idealnej. Miłego dnia.

68 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-02-24 20:09:27)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

"Odwrócę sytuację smile

Palcz mówi do swojej partnerki:

Jak nie zaakceptujesz tego, że palę, to będę zmuszony się z Tobą rozstać, poniewać:

- Nie chcę aby moje dzieci miały nietolerancyjną matkę, która argumentuje jedynie "nie, bo nie"

- Moje zdrowie jest w jak najlepszej kondycji, a fakt, że chce chodzić pół zycia zjarany, to moja świadoma decyzja.

- Bo zachowujesz się niedojrzale"

Kuniec wink przeciwne charaktery=jeśli bylibyśmy dalej w związku. Musielibyśmy się nieźle namęczyć smile


" Ale oczywistym jest, że nie przyjde do niego z problemem życia i śmierci i nie będę chciała wielkich dyskusji odczyniać kiedy on akurat siedzi najarany!"

Gorzej jeśli, zazwyczaj kiedy będę miała problem, on będzie siedziała najarany. A jedyną odpowiedzią, którą usłyszę będzie jego rozkmina "Skoro łyżka nie istnieje to czym on teraz je lody" big_smile (przypadek z życia wzięty).

"Znaczy co... Na początku trzeba być sobą, a później to sobie nad tą osobowością popracujemy i pozmieniamy co nam się nie podoba w tym drugim?"

Chodziło mi bardziej o to, że kiedy się sobą zauroczymy nie dostrzegamy swoich wad. Kiedy związek już trochę potrwa zaczynamy oczekiwać czegoś więcej. A wady zaczynają przeszkadzać.

Raczej na związek z miłośnikiem marihuany bym się nie odważyła big_smile Ale ze sporadyczny palaczem? Czemu nie big_smile

Ale masz rację, widziały gały co brały. Jak to jest świadoma decyzja obu stron, to nie ma czego się czepiać. Szczęścia tylko życzyć smile

69

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

Chodziło mi bardziej o to, że kiedy się sobą zauroczymy nie dostrzegamy swoich wad. Kiedy związek już trochę potrwa zaczynamy oczekiwać czegoś więcej. A wady zaczynają przeszkadzać.

Wiesz, wady, które nam umykają w trakcie zauroczenia, to np.: podniesiona deksa klozetowa, niechęć do zmywania, pedantyzm/bałaganiarstwo itp. Ale sorry palenie zioła czy papierosów czy nadużywanie alkoholu czy w ogóle ćpanie są raczej "wadami", które ciężko przeoczyć choćby zauroczenie było przeogromne smile

Jasne, możemy polemizować, ze np. chłopak zapali czasem - przynajmniej tak deklaruje i tak niby jest i dziewczyna to akceptuje, ale potem okazuje się, że palił i pali codziennie i wpłaściwie jest nieprzytomny, a tylko na początkowe randki się ogarniał, no to wtedy jest temat do dyskusji, ale też uważam, że nie wielki smile

Noele95 napisał/a:

Raczej na związek z miłośnikiem marihuany bym się nie odważyła big_smile Ale ze sporadyczny palaczem? Czemu nie big_smile

Polecam ^^ Bywa naprawdę ciekawie i interesująco XD

70 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-02-24 22:37:37)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

"Jasne, możemy polemizować, ze np. chłopak zapali czasem - przynajmniej tak deklaruje i tak niby jest i dziewczyna to akceptuje, ale potem okazuje się, że palił i pali codziennie i wpłaściwie jest nieprzytomny, a tylko na początkowe randki się ogarniał, no to wtedy jest temat do dyskusji, ale też uważam, że nie wielki smile "

Właściwie, to o to mi chodziło^^ 

"podniesiona deksa klozetowa, niechęć do zmywania, pedantyzm/bałaganiarstwo itp. Ale sorry palenie zioła czy papierosów czy nadużywanie alkoholu czy w ogóle ćpanie są raczej "wadami", które ciężko przeoczyć choćby zauroczenie było przeogromne smile "

Posty dziewczyn piszących wcześniej głównie opierały się na tym, że "Pali marihuanę, nie podoba mi się to w nim, ale on jest taki cudowny uroczy, kochany. Co zrobić aby nie palił?". To jest właśnie typowy przykład zauroczenia. Widziały "wadę" ale na początku ją olewały, bo on taki kochany. A później zaczęły się problemy, kiedy ochłonęły i stwierdziły, że w sumie to nie tego chciały, i w sumie to chcą z tym zacząć walczyć, bo nagle przestało im się to podobać..   

Domyślam się, że związek z palaczem, może mieć swoje plusy, nudno na pewno nie macie big_smile
Ale, tak jak powiedziałam wcześniej wszystko jest dla ludzi, byleby w rozsądnych ilościach.
Kto wie co los pokaże, na pewno nie będę z góry dyskwalifikować faceta, bo CZASEM sobie popala. smile

71

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

"Jasne, możemy polemizować, ze np. chłopak zapali czasem - przynajmniej tak deklaruje i tak niby jest i dziewczyna to akceptuje, ale potem okazuje się, że palił i pali codziennie i wpłaściwie jest nieprzytomny, a tylko na początkowe randki się ogarniał, no to wtedy jest temat do dyskusji, ale też uważam, że nie wielki smile "

Właściwie, to o to mi chodziło^^ 

"podniesiona deksa klozetowa, niechęć do zmywania, pedantyzm/bałaganiarstwo itp. Ale sorry palenie zioła czy papierosów czy nadużywanie alkoholu czy w ogóle ćpanie są raczej "wadami", które ciężko przeoczyć choćby zauroczenie było przeogromne smile "

Posty dziewczyn piszących wcześniej głównie opierały się na tym, że "Pali marihuanę, nie podoba mi się to w nim, ale on jest taki cudowny uroczy, kochany. Co zrobić aby nie palił?". To jest właśnie typowy przykład zauroczenia. Widziały "wadę" ale na początku ją olewały, bo on taki kochany. A później zaczęły się problemy, kiedy ochłonęły i stwierdziły, że w sumie to nie tego chciały, i w sumie to chcą z tym zacząć walczyć, bo nagle przestało im się to podobać..   

Domyślam się, że związek z palaczem, może mieć swoje plusy, nudno na pewno nie macie big_smile
Ale, tak jak powiedziałam wcześniej wszystko jest dla ludzi, byleby w rozsądnych ilościach.
Kto wie co los pokaże, na pewno nie będę z góry dyskwalifikować faceta, bo CZASEM sobie popala. smile

Napisałaś "A później zaczęły się problemy". Żadna z tych dziewczyn nie napisała nic o tych problemach co to niby się zaczęły. Autorka wątku twierdzi że jej facet jest cudowny i kochany, i że nie ma zastrzeżeń poza tym że pali. Nie dlatego że nagle z powodu jego palenia wynikły jakieś poważne problemy. Jej przeszkadza że on pali, bo jej przeszkadza że on pali. Jak dla mnie to debilizm, ale oczywiście możecie się ze mną niezgodzić.

72

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

Posty dziewczyn piszących wcześniej głównie opierały się na tym, że "Pali marihuanę, nie podoba mi się to w nim, ale on jest taki cudowny uroczy, kochany. Co zrobić aby nie palił?". To jest właśnie typowy przykład zauroczenia. Widziały "wadę" ale na początku ją olewały, bo on taki kochany. A później zaczęły się problemy, kiedy ochłonęły i stwierdziły, że w sumie to nie tego chciały, i w sumie to chcą z tym zacząć walczyć, bo nagle przestało im się to podobać..

Nie, to nie jest zauroczenie, a głupota i mylne przekonanie, że drugiego, dorosłego człowieka można zmienić. Mój też jest przecudowny, kochany, troskliwy i opiekuńczy i pali ^^ Ale poobserwowałam, przyjrzałam się i uznałam, że jego cechy charakteru i to jaki jest dla mnie cenię o wiele bardziej, żeby się przejmować tym faktem, iż czasem lubi odlecieć smile Z resztą... co ja będę dużo mówić - mi też się zdarza smile 

Noele95 napisał/a:

Kto wie co los pokaże, na pewno nie będę z góry dyskwalifikować faceta, bo CZASEM sobie popala. smile

I to jest bardzo dobre i zdrowe podjeście do sprawy smile

73 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-02-25 00:25:05)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

"Autorka wątku twierdzi że jej facet jest cudowny i kochany, i że nie ma zastrzeżeń poza tym że pali. Nie dlatego że nagle z powodu jego palenia wynikły jakieś poważne problemy. Jej przeszkadza że on pali, bo jej przeszkadza że on pali. Jak dla mnie to debilizm, ale oczywiście możecie się ze mną niezgodzić."

I to, że jej to przeszkadza jest właśnie tym problemem. Może tym jedynym, ale jest dla niej na tyle ważny, aby prosić o poradę ludzi na forum.

"Nie, to nie jest zauroczenie, a głupota i mylne przekonanie, że drugiego, dorosłego człowieka można zmienić. "

Często jest tak, że osoby, które się zauroczyły robią wiele głupich rzeczy.  Jedno drugiego nie wyklucza, a nawet czasem się pokrywa. ;D

"I to jest bardzo dobre i zdrowe podjeście do sprawy smile"

A dziękuję bardzo smile

74

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

"Autorka wątku twierdzi że jej facet jest cudowny i kochany, i że nie ma zastrzeżeń poza tym że pali. Nie dlatego że nagle z powodu jego palenia wynikły jakieś poważne problemy. Jej przeszkadza że on pali, bo jej przeszkadza że on pali. Jak dla mnie to debilizm, ale oczywiście możecie się ze mną niezgodzić."

I to, że jej to przeszkadza jest właśnie tym problemem. Może tym jedynym, ale jest dla niej na tyle ważny, aby prosić o poradę ludzi na forum.

"Nie, to nie jest zauroczenie, a głupota i mylne przekonanie, że drugiego, dorosłego człowieka można zmienić. "

Często jest tak, że osoby, które się zauroczyły robią wiele głupich rzeczy.  Jedno drugiego nie wyklucza, a nawet czasem się pokrywa. ;D

"I to jest bardzo dobre i zdrowe podjeście do sprawy smile"

A dziękuję bardzo smile

Fakt że to dla niej poważny problem nie oznacza automatycznie że to poważny problem wink

75

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Noele95 napisał/a:

"Autorka wątku twierdzi że jej facet jest cudowny i kochany, i że nie ma zastrzeżeń poza tym że pali. Nie dlatego że nagle z powodu jego palenia wynikły jakieś poważne problemy. Jej przeszkadza że on pali, bo jej przeszkadza że on pali. Jak dla mnie to debilizm, ale oczywiście możecie się ze mną niezgodzić."

I to, że jej to przeszkadza jest właśnie tym problemem. Może tym jedynym, ale jest dla niej na tyle ważny, aby prosić o poradę ludzi na forum.

Ale NIE istnieją ludzie, którzy odpowiadają nam w 100% i nie mają żadnych wad! Więc Autorka niech się zastanowi, czy ta jego wada jest o tyle większa, że przykrywa wszystkie jego zalety, czy nie.

76

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Wcale się nie dziwię, że dla niektórych dziewczyn palenie marihuany może być problemem. Kiedy czyjś stosunek do tej używki jest negatywny, to zachowanie po paleniu jest wkurzające. I nie porównujcie palenia do jedzenia czekolady, bo jak zjem całą tabliczkę albo i dwie, to nie będę w swoim świecie, pieprzyła głupot itd.
Tak jak niektóre czepiają się picia piwa, tak inne palenia i nie przekonujcie proszę każdego, że to jest super fajne itd.
Dodam, że sama lubię, jestem za i w ogóle, ale obecna moda na legalizację, zdrowotne właściwości i tym podobne trochę się zagalopowała.

77 Ostatnio edytowany przez renatafbm (2014-02-25 11:54:55)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

JESTEM przekonan,ze juz nigdy nie poświęcę minuty mojego cennego życia żadnemu facetowi,choćby był nawet uzalezniony od ogladania telewizora-żaden popapraniec nie jest wart naszej uwagi,bo szkoda czasu-oni się nie zmieniają!!!!!!Dziewczyny,obojętnie czy kochacie takich,czy macie z nimi dzieci,wspolny majatek i jeszcze coś tam -nogi za pas.Ja  ucieklam od toksycznego faceta i chociaz mam 51 lat,mam takich w d............Po to jest sie razem ,aby bylo lepiej ,jesli jest inaczej,to na takie meczarnie nie marnujcie czasu.ZYCZE wam madrych decyzji.Renata

78

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Ja już mam nauczkę na przyszłość. Od razu informować o tym że palę i albo to dziewczyna akceptuje albo nie. Po co się męczyć.

79

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Mazar napisał/a:

Ja już mam nauczkę na przyszłość. Od razu informować o tym że palę i albo to dziewczyna akceptuje albo nie. Po co się męczyć.

Prawidłowo, high five. Każda istota od osoby z którą ma dzielić życie zasługuje na szacunek i akceptację, jeśli nie, to nie ma sensu się wiązać.

renatafbm
Rozumiem że jesteś skrzywdzona, ale generalizujesz tak okropnie, że to nawet nie jest zabawne.
Radzisz mojej Kobiecie żeby ode mnie uciekła bo się nie zmienię? Po co, jest szczęśliwa. To kwestia dopasowania.

80

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Nikt nie zmusza nikogo, żeby z kimś był. I tyle w temacie.

81

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Sith'ari napisał/a:
Mazar napisał/a:

Ja już mam nauczkę na przyszłość. Od razu informować o tym że palę i albo to dziewczyna akceptuje albo nie. Po co się męczyć.

Prawidłowo, high five. Każda istota od osoby z którą ma dzielić życie zasługuje na szacunek i akceptację, jeśli nie, to nie ma sensu się wiązać.

renatafbm
Rozumiem że jesteś skrzywdzona, ale generalizujesz tak okropnie, że to nawet nie jest zabawne.
Radzisz mojej Kobiecie żeby ode mnie uciekła bo się nie zmienię? Po co, jest szczęśliwa. To kwestia dopasowania.

Gdyby była szczesliwa to nie byłaby tu w zakladce :trudne zwiazki:Nie manipuluj-nic Ci z tego nie wyjdzie-uzleznienie to nic innego jak uzaleznienie.O jakim dopasowaniu ty mowisz?To nieszczescie i pełen pat.

82

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Sith'ari, dzięki, ale widzisz to i tak jest dołujące.
Na prawdę ciężko znaleźć partnerkę  - nie hipokrytkę. Pić piwko to taaak, ale wszystko inne jest fee.
Nawet na pierwszej stronie znajdziesz wpis że dziewczyna proponowała alkohol chłopakowi żeby tylko nie zapalił.
Tak to jest jak da się sobie wepchnąć medialną papkę do główki.

renatafbm, Bil Clinton palił trawę ale się nie zaciągał.
A hipokryta Tusk sam palił, a ludziom dalej zabrania.

83

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
renatafbm napisał/a:
Sith'ari napisał/a:
Mazar napisał/a:

Ja już mam nauczkę na przyszłość. Od razu informować o tym że palę i albo to dziewczyna akceptuje albo nie. Po co się męczyć.

Prawidłowo, high five. Każda istota od osoby z którą ma dzielić życie zasługuje na szacunek i akceptację, jeśli nie, to nie ma sensu się wiązać.

renatafbm
Rozumiem że jesteś skrzywdzona, ale generalizujesz tak okropnie, że to nawet nie jest zabawne.
Radzisz mojej Kobiecie żeby ode mnie uciekła bo się nie zmienię? Po co, jest szczęśliwa. To kwestia dopasowania.

Gdyby była szczesliwa to nie byłaby tu w zakladce :trudne zwiazki:Nie manipuluj-nic Ci z tego nie wyjdzie-uzleznienie to nic innego jak uzaleznienie.O jakim dopasowaniu ty mowisz?To nieszczescie i pełen pat.

Moja dziewczyna nie zakłada wątków w trudnych związkach O.o Tylko się w nich wypowiada

Mazar ciężko nie tylko o kobietę nie-hipokrytkę, ciężko o człowieka nie hipokrytę big_smile Dlateg nie przepadam za ludźmi, brzydzę się hipokryzją.
Co do palaczy wśród polityków, pewna grupa zrobiła testy na obecność narkotyków specjalnymi urządzeniami w sejmowej toalecie. Znaleziono ślady kokainy, amfetaminy, i marihuany. Większość z nich mówi jakie to ble, z troski o poparcie, a sami dają w palnik aż się kurzy.

84

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

"Mi się zdarza nie palić miesiąc, albo dwa, a zdarza mi się palić tydzień bez przerwy. Oczywiście gdy obowiązki i okoliczności mi na to pozwalają. To znaczy że umieram? Że kwailifikuję się do leczenia? Dla jednego dużo to raz w tygodniu, dla innego 3 razy dziennie, nie oceniaj wszystkich własną miarą, skoro każdy reaguje inaczej niż Ty"   

" Oczywiście gdy obowiązki i okoliczności mi na to pozwalają",i to bylabym w stanie zaakceptowac,jesli juz musi palic,niech pali,ale niech rowniez "zyje",a nie tylko pali i pracuje,a reszte ma totalnie gdzies,"doslownie":(z latami poprostu obojetnieje coraz bardziej:(byly dni,ze palil 5razy dziennie a kiedys nawet do 10(troche chore,prawda,czy nie?)mowi,ze chce przestac,albo chociaz ograniczyc,ale mu to nie wychodzi poprostu,a ja tego nie zaakceptuje,a akceptacja jest jedna z wazniejszych rzeczy w zwiazku,wiec najlepszym rowiazaniem jest rozstanie:(Tak czy nie?chociaz tak bardzo mi na nim zalezy,ze nie potrafie odejsc..jeszcze
Mieszkamy w Holandii,coffeeshopy mamy piec minut od domu,to tez nie ulatwia sprawy,no i ziolo ma tu swoja moc...naprawde zamula i spowalnia myslenie,szczegolnie jak ktos caly wolny czas coraz czesciej spedza na paleniu.


I wlasnie "ta jego wada zaczyna zakrywac wszystkie jego zalety"(prawie):(

85

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Jula23012012 napisał/a:

"Mi się zdarza nie palić miesiąc, albo dwa, a zdarza mi się palić tydzień bez przerwy. Oczywiście gdy obowiązki i okoliczności mi na to pozwalają. To znaczy że umieram? Że kwailifikuję się do leczenia? Dla jednego dużo to raz w tygodniu, dla innego 3 razy dziennie, nie oceniaj wszystkich własną miarą, skoro każdy reaguje inaczej niż Ty"   

" Oczywiście gdy obowiązki i okoliczności mi na to pozwalają",i to bylabym w stanie zaakceptowac,jesli juz musi palic,niech pali,ale niech rowniez "zyje",a nie tylko pali i pracuje,a reszte ma totalnie gdzies,"doslownie":(z latami poprostu obojetnieje coraz bardziej:(byly dni,ze palil 5razy dziennie a kiedys nawet do 10(troche chore,prawda,czy nie?)mowi,ze chce przestac,albo chociaz ograniczyc,ale mu to nie wychodzi poprostu,a ja tego nie zaakceptuje,a akceptacja jest jedna z wazniejszych rzeczy w zwiazku,wiec najlepszym rowiazaniem jest rozstanie:(Tak czy nie?chociaz tak bardzo mi na nim zalezy,ze nie potrafie odejsc..jeszcze
Mieszkamy w Holandii,coffeeshopy mamy piec minut od domu,to tez nie ulatwia sprawy,no i ziolo ma tu swoja moc...naprawde zamula i spowalnia myslenie,szczegolnie jak ktos caly wolny czas coraz czesciej spedza na paleniu.


I wlasnie "ta jego wada zaczyna zakrywac wszystkie jego zalety"(prawie):(

Holandia... hmm... no tu bym sobie nie dała ręki uciąć, że przy takim dostępie to mój by nie padł tak jak Twój... tongue Ale wierzę, że nie, jakieś oznaki zdrowego rozsądku przejawia XD

Moja droga, nikt Ci nie każe z nim być - dobrze o tym wiesz. Wiadomo, że się kocha i jest ciężko, ale sama widzisz, że to Ci nijak nie pasuje, a on też za bardzo ogarnąć się nie chce.

86 Ostatnio edytowany przez adi84 (2014-03-01 11:19:42)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

to chyba nie 1wszy post z marihuanowym problemem,oczywiscie że wszystko jest dla ludzi,palenie w dobrym towarzystwie na imprezie do piwka nie jest złe  o ile taka impreza zdarza sie raz na miesiac ,nie czesciej  lub nawet rzadziej-paliłem trawę zeby nie skłamac 13 lat rzadziej lub częsciej,w tym roku opamiętałem sie i rzuciłem to całkowicie -ucierpiała osoba którą kochałem i straciłem to jest wystarczająca motywacja do podjęcia działań i chyba tylko ślepy ( nie obrażając niewidomych) nie zauważyłby że cos jest nietak.najlepiej niejarac i prowadzic zdrowy tryb życia-nigdy nie można byc pewnym jakie zmiany w organizmie mogą sie odbyc przez ten syf co może odbic sie na przyszlych potomkach-rozumiem ze na kazdego kiedys przyjdzie pora by zasadzic drzewo i spłodzic syna.

87 Ostatnio edytowany przez Malavea (2014-03-06 22:19:06)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Facet, którego znam i ktory mnie intryguje pali zioło od 10 lat i z tego co mowi, to w wielu przypadkach warunkowane jes to typem osobowości, ktora daży do innych stanów świadomosci, zatopienia sie w swoim wlasnym świecie, wyostrzenia zmysłów. On twierdzi, że tego mu trzeba, ma bardzo stresującą pracę.

Nie demonizujmy marihuany, to w końcu także, a może przede wszystkim lek o ponad 700 zastosowaniach medycznych, w tym psychiatrycznych. Z resztą jego psychiatra wie o jego paleniu i tylko zalecił by ograniczyłsię do 2-3 razy w tygodniu na początek. Nie wiem tylko czy on tego nie wyśmiałw duchu. Co innego, że wielu facetów jej nadużywa. Podczas moich studiów około 8/10 facetów statystycznie jarało w akademiku co najmniej 3 razy w tyogdniu. Tych najatrakcyjniejszych oczywiście. Ja sama wtedy jarałam i zioło i hasz, ale jakoś mnie to nie wciągnęło, czułam się zamulona. Myslę jednak, że w wielu przypadkach nie chodzi o palenie jako sposób rozwiązywania osobistych problemów, a raczej o to, że jest to na tyle egosyntoniczny (czyli zgodny x tym jrgo rgo)środek dla niektórych, że nie zamierzaja rezygnować z jego używania.

aha z racji  wykształcenia spotykam się z artystami i tam palenie np. haszyszu jest czymś absolutnie normalnym. Malarze, poeci, tekściarze... Ich to inspiruje. Ale on nie jest artystą...Więc jestem zdania że to jednak zalezy od uwarunkowań osobowościowych. No i nak oniec wypalił mi że jego marzeniem jest wyjazd razem ze mną do Amsterdamu - a to mówi samo za siebie. Tyle że jego głos mnie zniewala, spojrzenie przeszywa i tracę zdrowy rozsądek... sad

88

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

A facet,którego ja znam,pali od rana do nocy.Bez marihuany nie potrafi funkcjonować,ma jakies doly,lęki,jest nerwowy.Zresztą jak pali,to też nie potrafi funkcjonować.Wtedy zyje we wlasnym swiecie,nawet nie wie,jaki jest dzień tygodnia.

89

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
verdad napisał/a:

A facet,którego ja znam,pali od rana do nocy.Bez marihuany nie potrafi funkcjonować,ma jakies doly,lęki,jest nerwowy.Zresztą jak pali,to też nie potrafi funkcjonować.Wtedy zyje we wlasnym swiecie,nawet nie wie,jaki jest dzień tygodnia.

Jest chory, ewidentnie powinien zglosić sie do psychiatry i to czym prędzej. Samo zioło w jego przypadku może nasilać depresję.

90

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

witam;] wiem co czujesz ja obecnie mamten sam problem muj chlopak tez pali . wiele razy obiecywal wiele razy prosilam.... ale bez skutku tlumaczy sie problemami w szkole . w domu. ciagle klamie boli mniee to bo nie moge mu zaufac nawet...ciagle z tym sa problemy. nie chce by palil marychy bo szkodzi sobie...w przyszlosci odbije sie to na jego zdrowiu . tez grozilam mu zerwaniem itd  to ukrywal przedemna to ze pali. nie wiem czy przesadzam i powinam zrozumiec jego sytlacje i odpuscic ?czy zerwanie z powodu marychy bylaby przesada? kocham go nad zycie jestesmy rok razem ale to czasem nie przerasta.takich sytlacji jest cala masa ale i tak juz sie za bardzo rozpisalam. jakies rady?  z gory bardzo dziekujeza odpowiedzi wink

91 Ostatnio edytowany przez Nocturn (2015-10-16 23:21:21)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Pale od 6 lat . Wole zapalić iść spokojnie do domu, położyć się do łózka odpalić dobry film i iść spać.A po alkoholu ? wypadki , bijatyki,tłukące się butelki i tym podobne.

Nie które osoby tutaj maja wiedze na temat THC co dziecko z 6 klasy podstawówki..

Marihuana mniej ci zaszkodzi nawet jak zapalisz3 razy dziennie załóżmy 0.5grama, niż spalenie całej paczki papierosów dziennie.

Po trafie normalnie funkcjonować, rozmawiać z ludźmi i z prowadzeniem auta tez nie mam problemów od 4 lat żadnego wypadku, żadnych problemów.

Po prostu nie którzy ludzie nie dorośli do nie których używek. Niech mi ktos powie ze po zelsku ma sie lenki, przez tyle lat palenia niczego takiego nie doświadczyłem.

92

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Nocturn tu nie chodzi o to, że ktoś nie dorósł. Po prostu każdy jest indywidualny, każdy ma inną psychikę. Problem polega na tym, że marihuana potrafi z psychiki wywlekać na zewnątrz różne niefajne rzeczy. Nie każdego to musi dotyczyć. Są ludzie którzy palą latami i jest ok, a są tacy co zapalą i się delikatnie mówiąc, dziwne rzeczy z nimi dzieją.

93

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Znam bardzo dużo ludzi którzy palą, nawet ludzi 40+ i nigdy nie widziałem żeby komuś wypaliło dziurę w głowie.

Chyba ze mówimy o dopach.

94

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

To, że Ty kogoś tam znasz to nie znaczy, że tak jest. Nieszkodliwość marihuany to taka sama bajka jak jej przesadna szkodliwość. To tak samo jak z alkoholem. Niektórzy mogą palić i nie odczuwać żadnych skutków ubocznych, a niektórzy mogą popadać w psychozy prowadzące do samobójstw. Dość świeże badanie z tego roku oparte na 3 letniej obserwacji 397 pacjentów z psychozami potwierdziło, że ryzyko samobójstwa rośnie znacznie w związku z paleniem marihuany. [Eur Neuropsychopharmacol. 2015 Sep 28. pii: S0924-977X(15)00298-9. doi: 10.1016/j.euroneuro.2015.09.008.]

95

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

pieprzysz bzdety i uogólniasz zajebiście. Ile widziałeś takich przypadków? Bo ja mam mnóstwo znajomych i nikomu nic nie dolega! Za to widzę innych po wódzie jaką mają psychozę, szczególnie jak jeszcze za kółko wsiądą to są dopiero jaja.

96

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Wkleiłem Ci badanie żebyś sobie sam sprawdził.... więc co ja uogólniam? Masz konkretne badanie i konkretne dane kliniczne.

97 Ostatnio edytowany przez Nocturn (2015-10-19 19:07:32)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Smiem twierdzic, ze i pacjencji z psychoza brali cos innego, a zielone to bylo tylko na "przystawke". Jak czytam takie bzdury to az mi sie zygac chce. Caly problem z maryska polega na tym, ze pomaga na sporo schorzen, jednak zadna firma farmaceutyczna nie moze opatentowac czegos co stworzyla natura. Dlatego jest zdelegalizowana. Oczywiscie co bardziej normalne kraje, zalegalizowany konopie i czerpia z niej nie male zyski. Ale niestety w naszym polskim zascianku politycy mysla jak sobie napchac kobzy, a nie jak pomagac ludziom dzieki ktorym zostali wybrani.Marihuana od dziesięcioleci jest znana i opisana. Ona nie szkodzi i tu nie ma o czym dyskutować z ciemnymi ludźmi, którzy nie znają innej używki niż białą wóda przegryzana czosnkową kiełbasą.

Rozmawiałeś może kiedyś z kimś kto z studenta prawa stał się wrakiem człowieka po zjedzenia grzybów ? Wiec, nie mówicie mi że ktoś po wypaleniu THC po padł w psychozę,depresje.

Od tego jedynie można się wychawtować i iść spać przy dużej dawce.

98 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-10-19 20:46:02)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Ja nie mówię. Są ludzie mądrzejsi. Są SETKI badań. Ale wiadomo. Wiedza z memów i demotywatrów jest ważniejsza. Tak, tak to widać skąd czerpiesz wiedzę. Nie masz pojęcia jakie substancje są w marihuanie i jak działają. A skąd wiem, że nie masz pojęcia. Bo piszesz, że marihuana leczy. Ano leczy, ale nie ta którą kupujesz od dila. Te marihuany mają wspólną tylko nazwę. Poczytaj więc lepiej jak powstaje tzw. marihuana medyczna i czego jest pozbawiona. Podpowiadam. Marihuaną medyczną się nie "upalisz". Nie będziesz miał jazdy, nie będziesz miał humorku. Przykro mi. Zarzucasz ludziom wiedzę 6 latków, a sam masz zerowe pojęcie o temacie. Dla mnie możesz sobie nawet palić liście wiśni. Wszystko jest dla ludzi. Ale proszę. Przestań pieprzyć, że marihuana nie ma skutków ubocznych. Bo ma. Wszystko ma skutki uboczne przy nadużywaniu. Nawet woda chłopie. Marihuana nie jest żadną cudowną rośliną w tym względzie.
PS. To że naturalnie nie znaczy, że jest lepsze. To w naturze są najsilniejsze trucizny.
PS 2. Paliłem parę razy trawkę.
PS 3. Wpisz sobie pubmed.com i hasło cannabis. Masz tam do przejrzenia tysiące badań. Może Ci to zajmie parę miesięcy, ale chociaż może bzdetów z facebooka nie będziesz powtarzał że marihuana absolutnie nie szkodzi.
PS 4. Jedyny Twój argument to "ona nie szkodzi i nie ma co dyskutować z ciemnymi ludźmi". Ja mam na poparcie tez setki badań, ty masz swoje słowa. I wiedzę z FB. Słabo dość.
PS 5. Możesz zawsze przeprowadzić badania i obalić te co wkleiłem. Masz tam nazwiska autorów. Możesz im zarzucić kłamstwo. To nie jest badanie anonimowe. Jeśli masz dowody na potwierdzenie swojego twierdzenia to chętnie posłucham. Jeśli mówisz, bo myślisz, że tak jest to nie mamy o czym dyskutować.

99

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Marihuana jest zazwyczaj albo demonizowana, albo idealizowana. Zarowno jedno, jak i drugie podejscia szkodliwe. Dlugotrwale palenie rozleniwia, i moze wydobyc na swiatlo dzienne utajona schizofrenie u NIEKTORYCH osob. Marihuana moze jednak np. oslabiac bole glowy, i lagodzic objawy pewnych chorob.

Nie ma co przeginac w jedna, albo druga strone, trzeba sobie uswiadomic ze ryzyko/niebezpieczenstwo zawsze istnieje, ale tez nie ma co upierac sie ze pozytywow nie ma, bo sa.

To ze jest naturalna, nie znaczy jeszcze ze nieszkodliwa. Bielun rowniez jest naturalny, a jest ciezkim, i niebezpiecznym deliriantem.

100 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-10-19 21:18:42)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

I o to mi właśnie chodzi. Nie jest ani tak idealna jak twierdzi Nocturn, ani tak szkodliwa jak twierdzą jej przeciwnicy. W tamtym badaniu sprawdzano pacjentów ze skłonnościami do psychoz. I cannabis znacznie nasilał ryzyko popełnienia samobójstwa przez takie osoby. Jak niejaki Magik. Cannabis nie był główną przyczyną, ale nasilał chorobę. Zdrowemu nic nie zrobi, choremu psychicznie na schizofrenię czy psychozy zaszkodzi.

101

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Odpowiadając na pytanie zadane w temacie zapalić z nim jeśli takiego dziada wybrałaś, jeśli jesteś normalna skończyć jak najszybciej i wpisać sobie ten związek w swoją największą porażkę życiową....

102

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

do końca życia będę nienawidzić tego zielska i tępić je w każdej postaci i ilości.
Po tym co zrobiło to g**wno z moim byłym już chłopakiem - nie mam litości.
Jeśli poznam kogoś kto będzie popalać - z miejsca na tym etapie znajomość się zatrzyma jak od razu nie skończy sad

maryha wypala łeb... mówcie co chcecie, brońcie ile chcecie - swoje już widziałam...

103 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-30 00:41:34)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Nie ukrywam, nie ciągnęło mnie nigdy ani nie ciągnie do używek, nie paliłam nigdy papierosów, nawet jednego razu ani marihuany, nawet nigdy nie próbowałam, nie uważam ludzi palących za gorszych, niemniej cieszę się ze swojej silnej woli chociaż w tym względzie wink No chociaż może nie konkretnie silna wola jak mnie nie ciągnie, ale cieszę się, bo lepsze to niż palić i tylko się pilnować, by się nie uzależnić, bo uzależnić się łatwo, więc jak dla mnie lepiej nie palić wcale, bo jednak tutaj zdrowie się chroni, a przy paleniu ryzykuje, bo zawsze jakieś skutki uboczne są. No chyba, że ktoś naprawdę ma wskazanie lekarza do zażywania marihuany medycznej, ale dużo jest takich przypadków? Jakby coś pomogło pomóc w chorobie, to i używki bym spróbowała, ale normalnie nie mam ochoty.

Większość osób jednak pali, bo mają ochotę, dla szpanu często. Sporo ludzi też pewnie próbowało, ale już nie pali. No, ale sporo ludzi jak czytam się wkręca i to nie jest tak jak pisali, że od marihuany się nie uzależni. Fizycznie może się nie uzależnia, ale psychicznie już raczej tak, ile jest wątków, że ktoś po prostu nie wyobraża sobie prawie dnia bez marihuany? No sporo. Tutaj to już nie jest palenie od czasu do czasu, ale naprawdę częste. Jak ktoś twierdzi, a widziałam takie stwierdzenia, że pali tak często, bo inaczej się stresuje, więc lepiej, by palił, to jest głupota, bo to tak samo jak alkohol, antydepresanty, czasem można brać jakiś czas, ale całe życie lepiej nie. W końcu warto nauczyć się samemu radzić sobie ze stresem. Jak ktoś czasem zapali, może nie ma tragedii dla jego organizmu, ale jak często to pewnie tak i nie widziałoby mi się zdecydowanie być z osobą, która cały czas jest pod wpływem marihuany i z którą może nie da się nawet poważnie porozmawiać, bo jest na haju. Przecież ok, rozluźniony jest, ale czasem i stres w małej dawce jest potrzebny, a jak on jest cały czas rozluźniony, to może wręcz wszystko bagatelizować. Miałam na studiach chłopaka co palił marihuanę z tego co wiem i widać było, że nie czasem, ale często i jego zachowanie było takie, że cały czas był wyluzowany, taki przesadnie i nie wyobrażam sobie z kimś takim np ważnych spraw załatwić. Jak już ktoś pali, to lepiej z umiarem, bo naprawdę raczej to ma pewien wpływ i szkoda tak sobie tak diametralnie zmieniać psychikę zamiast samemu spróbować sobie z tym poradzić.

104

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Może w takim razie coś napiszę o moich osobistych doświadczeniach z Panią M smile
Otóż zawsze byłam zaciętym wrogiem palenia, dawniej zdarzało mi się nawet upominać moje bliskie koleżanki. Tak na prawdę nic nie wiedziałam o marihuanie, człowiek dopiero dowiaduje się więcej gdy sam zapali.
Gdy poznałam mojego obecnego męża palił on raz w miesiącu. Raz dał mi spróbować, to oboje mieliśmy wielką śmiechawę, byle komedia nawet kiepska potrafiła nas rozbawić. Oboje siebie napędzaliśmy do śmiechu, fajne uczucie smile
Potem jednak zaczęliśmy palić częściej na początku raz na tydzień, potem, gdy już zamieszkaliśmy razem paliliśmy praktycznie codziennie. Uzależniliśmy się od tego psychicznie. Zawsze paliliśmy wieczorkami, kiedy nie było nic do załatwienia i można było się wyluzować. Tak paliliśmy prawie półtorej roku, powiem szczerze, że dobrze to wspominam. Chociaż zdarzało mi się, że zapominałam o czym mówiłam przed sekundą. Nie wpływało to jakoś źle na moje życie, tylko, że każdy dzień był taki sam. Robiliśmy sobie przerwy i nawet nam się udawało wtedy nie palić. Co jakiś czas mieliśmy tydzień przerwy.
Z tego co mówiła moja przyjaciółka to też paliła z mężem codziennie. Powiem szczerze, że palenie eliminuje kłótnie, bo po całym dniu gdy człowiek wraca zmęczony i chce się wyluzować nie chce mu się kłócić. Woli fajnie sobie pogadać i w spokojny sposób spędzić czas z drugą osobą smile

Teraz jestem w 3 miesiącu ciąży, więc palenie nie wchodzi w grę smile Pamiętam, że było mi ciężko z tego zrezygnować, ale jak tylko ginekolog potwierdził ciążę, od razu zrezygnowałam. Przez pierwszy tydzień chodziłam wkurzona, nie wiem czy to przez to, że rzuciłam palenie Pani M, czy przez to, że od razu też rzuciłam papierosy. Teraz jest dobrze smile

Pewnie w przyszłości do tego jeszcze wrócę, póki co mam teraz ważniejsze rzeczy na głowie smile

105

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Asiek92, to wydaje Ci się zaletą, że nie kłócisz się jak palisz marihuanę ze swoim facetem, ale popatrz, czasem jest wręcz tak, że żywsza dyskusja czy kłótnia jest w pewnym sensie potrzebna. O ile nie zdarza się to ciągle i ludzie się porozumieją to myślę, że nie jest niczym złym. Brak zupełnej kłótni to albo bardzo spokojne charaktery albo udawanie, że problemu nie ma, a to jeszcze gorsze i ta druga opcja może być u Was. Dlatego ja bym tak nie mówiła,  że to takie dobre.

106 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-10-30 22:26:56)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
truskaweczka19 napisał/a:

No chociaż może nie konkretnie silna wola jak mnie nie ciągnie, ale cieszę się, bo lepsze to niż palić i tylko się pilnować, by się nie uzależnić, bo uzależnić się łatwo, więc jak dla mnie lepiej nie palić wcale, bo jednak tutaj zdrowie się chroni, a przy paleniu ryzykuje, bo zawsze jakieś skutki uboczne są

Łatwo jest uzależnić się od zielonego? Wow, skąd wiesz, przecież nie paliłaś hyhyhy.
Skutki uboczne jak ktoś czasem zapali? Śmiechowy nastrój wink big_smile

107

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
On-WuWuA-83 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No chociaż może nie konkretnie silna wola jak mnie nie ciągnie, ale cieszę się, bo lepsze to niż palić i tylko się pilnować, by się nie uzależnić, bo uzależnić się łatwo, więc jak dla mnie lepiej nie palić wcale, bo jednak tutaj zdrowie się chroni, a przy paleniu ryzykuje, bo zawsze jakieś skutki uboczne są

Łatwo jest uzależnić się od zielonego? Wow, skąd wiesz, przecież nie paliłaś hyhyhy.
Skutki uboczne jak ktoś czasem zapali? Śmiechowy nastrój wink big_smile

Nie paliłam, ale sporo można poczytać. Nie każdy ma skutki uboczne wiadomo i też nie piszę jak czasem, ale sama Asiek pisze, że palili coraz częściej, praktycznie codziennie i uzależnili się psychicznie. Wtedy to już nie jest takie obojętne dla organizmu, wtedy to już nie jest czasem.

108

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
truskaweczka19 napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No chociaż może nie konkretnie silna wola jak mnie nie ciągnie, ale cieszę się, bo lepsze to niż palić i tylko się pilnować, by się nie uzależnić, bo uzależnić się łatwo, więc jak dla mnie lepiej nie palić wcale, bo jednak tutaj zdrowie się chroni, a przy paleniu ryzykuje, bo zawsze jakieś skutki uboczne są

Łatwo jest uzależnić się od zielonego? Wow, skąd wiesz, przecież nie paliłaś hyhyhy.
Skutki uboczne jak ktoś czasem zapali? Śmiechowy nastrój wink big_smile

Nie paliłam, ale sporo można poczytać. Nie każdy ma skutki uboczne wiadomo i też nie piszę jak czasem, ale sama Asiek pisze, że palili coraz częściej, praktycznie codziennie i uzależnili się psychicznie. Wtedy to już nie jest takie obojętne dla organizmu, wtedy to już nie jest czasem.


wszystko jest dla ludzi, tylko jak to mowia - znaj proporcje mocium panie :-)

Alkohol jest sprzedawany legalnie a jest 100 razy gorszy od trawki, szybko dziala na osrodkowy uklad nerwowy, zaburza swiadomosc, stad ludzie po nim dostaja malpiego rozumu, bywaja agresywni, robia rozne dziwne rzeczy, nie mowiac o tym, ze pity w malych ilosciach, ale systematycznie, moze szybko uzaleznic.
A w naszym kraju ciagle dyskusja narodowa o jeden skrecik, ktory przy alkoholu niczym niewinne dziecie...
Jeden skrecik daje lepsze rozluznienie niz pol litra wodki a nie zaburza percepcji i nie wyzwala Twoich najgorszych instynktow. No i nie ma kaca :-)
Z dwojga zlego wolalabym, aby alkohol zniknal ze sklepow a legalna byla trawka.

109 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-10-31 01:33:47)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Oczywiście, nie twierdzę, że alkohol pity często jest ok. Też używka, która zmienia świadomość i może uzależnić. W Polsce dużo ludzi pije, jesteśmy raczej wysoko w rankingu i to jest moim zdaniem smutne. Sama piję naprawdę rzadko, nie po to nie palę czy coś, by za to piciem sobie niszczyć zdrowie. Za to czasem zjem coś niezdrowego, czasem jadłam za dużo i to też było złe, ale grunt, że świadomość mi się po tym nie zmieniała ;p No chociaż oczywiście jedzenie wpływa na ośrodki przyjemności, ale jednak to trochę inna sprawa i nadal można załatwiać sprawy, a nie jak przy upiciu się, gdy człowiek mało kontaktuje. Nigdy nie byłam pijana, nie zamierzałam i nie byłam, ale po prostu mało piłam i mało piję tutaj. Sama też widziałam co alkohol potrafi zrobić z człowiekiem. Oczywiście to wina ludzi, ich podatności, ale łatwo jest się uzależnić. Tym bardziej na alkohol ochotę miałam rzadko, ale i tak mi specjalnie nie smakuje. Oczywiście tak samo jakbym nie chciała, by mój facet palił marihuanę i to często i ogólnie nie pali nic, kiedyś tylko próbował, tak samo nie chciałabym, by często pił alkohol. Tzn wiadomo możesz związać się z kimś, a ktoś po latach zacznie pić i nie ma gwarancji, ale wtedy to jednak co innego niż związać się z kimś kto pije, bo wtedy wiemy w co się pakujemy. No, ale pije czasem on, a jak pije to zwykle jedno czy dwa piwa, zdarza się więcej, ale to rzadko i nie ma on czegoś takiego, że picie, by się upić. Był kiedyś pijany, ale rzadko i specjalnie się nie upijał. Tymczasem wielu chłopaków wręcz specjalnie się upija, dla nich to zabawa i jest to przykre, oni zwykle niszczą sobie życie, bo rzadko się zmieniają. Wszystko jest ok z umiarem, niektórzy go mają, ale sporo osób nie ma.

A z tego powodu, że u nas wielu ludzi pije, to sklepów monopolowych jest multum, aż za dużo. No jak tam chcą, ale przesada ;p No i otwarte i w święta, bo liczy się tu tylko zarobek, który pewnie mają cały czas dobry. No i chyba nie ma praktycznie miasta, gdzie nie widziałoby się okolicznych pijaków, którzy często proszą o pieniądze czy zataczają się. To częsty widok, chyba prawie wszędzie.

No i dla wielu ludzi przyjęło się, że jak się bawią to piją alkohol. Nie jest nic złego czasem się napić, ale jeżeli ktoś myśli, że bez tego nie będzie się dobrze bawił, to dziwne. Najważniejsze jest tu podejście. Do podświadomości wielu osobom weszło, że zabawa to musi być alkohol i chyba ciężko przerwać ten schemat myślowy. No albo mają takie osoby wokół siebie co piją i niektórzy tak jak ja widzą co się dzieje i tym bardziej rzadko piją albo odwrotnie ulegają i piją dużo tak samo jak inne osoby, które znają.

110 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-10-31 11:37:57)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Wow, Truskawa! Teraz ze świecą szukać takich ludzi tongue Moja mama też jest w sumie wrogiem alkoholu ^^, nie lubi i nie pije ale to osoba już starszej daty. Ja generalnie jestem raczej typem imprezowicza big_smile  - tak jak 80% populacji big_smile i mnie, hmmmm trochę przerażają tacy ludzie jak Ty i moja mama xD
Co do marihuany to nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem zielonego bo mnie muli szybko, spać się chce tongue ale od czasu do czasu zapalę (raczej dość rzadko). Zazwyczaj ktoś mnie częstuje, nigdy nie kupowałem. Poprostu siedzimy gdzieś przy piwku i jakiś buszek/joint wleci na stan hehe. Przeważnie nawet odmawiam ze względu na to co napisałem wcześniej.
Trawa powinna być legalna ponieważ nie szkodzi i nie uzależnia bardziej aniżeli właśnie alkohol i "śmierdziuchy"/fajki big_smile - których zresztą nie palę (bleee). Znam ludzi co dużo albo raczej baardzo dużo palą/palili zieleninki i jakoś cały czas normalnie funkcjonują. A takie gadanie/demonizowanie jak tu robią niektórzy/niektóre to najlepiej nie przyjmowac do siebie i wyrzucić do śmietnika heh

111

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Wow, Truskawa! Teraz ze świecą szukać takich ludzi tongue Moja mama też jest w sumie wrogiem alkoholu ^^, nie lubi i nie pije ale to osoba już starszej daty. Ja generalnie jestem raczej typem imprezowicza big_smile  - tak jak 80% populacji big_smile i mnie, hmmmm trochę przerażają tacy ludzie jak Ty i moja mama xD

Ooo, a czemu Cię takie Osoby przerażają?

112

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Bo jak ktoś nie pije, to nie pije bo się boi, że coś po pijaku powie. Bo ludzie po pijaku sekrety zdradzają:P
Ja jak pisałem paliłem parę razy, ale to jednak nie dla mnie.
Znam ludzi którzy palą i nic im nie jest, a znam takich co mają "mózg przepalony" i nic poważnego z nimi nie załatwisz.

113

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Krejzolka82 napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:

Wow, Truskawa! Teraz ze świecą szukać takich ludzi tongue Moja mama też jest w sumie wrogiem alkoholu ^^, nie lubi i nie pije ale to osoba już starszej daty. Ja generalnie jestem raczej typem imprezowicza big_smile  - tak jak 80% populacji big_smile i mnie, hmmmm trochę przerażają tacy ludzie jak Ty i moja mama xD

Ooo, a czemu Cię takie Osoby przerażają?

Przerażają mnie takie osoby bo traktują to jak nie wiadomo co, wielkie łola-Boga ^^. Zresztą tu na forum chyba kilka przykładów można dać że dziewczyna zakłada wątek i m.in. żali się w nim, że jej chłopak "wychlał" 2 - słownie - dwa piwa w weekend big_smile big_smile Traktują to tak jakby ziemia im się zapadła pod nogami a nieboskłon spadł na głowę wink
Na szczęście niektórzy faceci big_smile nie mają tego problemu  i idą sobie dzisiaj z przyjaciółmi na walkę&bilarda + te  (przynajmniej tongue) dwa piwa i nie będą odsądzani od czci i wiary hehehe.

114

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Martainn napisał/a:

Bo jak ktoś nie pije, to nie pije bo się boi, że coś po pijaku powie. Bo ludzie po pijaku sekrety zdradzają:P
Ja jak pisałem paliłem parę razy, ale to jednak nie dla mnie.
Znam ludzi którzy palą i nic im nie jest, a znam takich co mają "mózg przepalony" i nic poważnego z nimi nie załatwisz.

Aleś teraz "pojechał".

Skąd wiesz dlaczego ludzie nie piją?

115

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Ja pierdziele Krejzi.... nie wyczułaś nawiązania do Stalina?

Stalin - Nie wierzcie ludziom, którzy nie piją! Abstynenci nie piją, bo się boją, że po pijaku powiedzą o sobie coś, czego inni mają nie wiedzieć.

116

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Martainn napisał/a:

Bo jak ktoś nie pije, to nie pije bo się boi, że coś po pijaku powie. Bo ludzie po pijaku sekrety zdradzają:P
Ja jak pisałem paliłem parę razy, ale to jednak nie dla mnie.
Znam ludzi którzy palą i nic im nie jest, a znam takich co mają "mózg przepalony" i nic poważnego z nimi nie załatwisz.

Pierwsze zdanie to chyba żart czy naprawdę tak uważasz? wink Jakby co nie boję się, że coś bym wtedy powiedziała, bo ja i tak jestem szczera.

117 Ostatnio edytowany przez Mishia (2015-11-01 01:07:07)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
truskaweczka19 napisał/a:
Martainn napisał/a:

Bo jak ktoś nie pije, to nie pije bo się boi, że coś po pijaku powie. Bo ludzie po pijaku sekrety zdradzają:P
Ja jak pisałem paliłem parę razy, ale to jednak nie dla mnie.
Znam ludzi którzy palą i nic im nie jest, a znam takich co mają "mózg przepalony" i nic poważnego z nimi nie załatwisz.

Pierwsze zdanie to chyba żart czy naprawdę tak uważasz? wink Jakby co nie boję się, że coś bym wtedy powiedziała, bo ja i tak jestem szczera.

No jak się ma w zanadrzu jakiś kompromitujący sekret to lepiej cierpieć z pragnienia... wink równie dobrze można przez sen wszystko wyklepać ..Hahaha

118 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-01 01:16:54)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Chyba mi się skasowało co pisałam, teraz muszę napisać pod postem.

On-WuWuA-83, nie piszę o Tobie. Ja rozumiem, że ktoś inny czasem lubi pójść na imprezę, wypić. Póki przez to nie chodzi ciągle pijany i nie traktuje źle bliskich, to jest ok. Pisałam bardziej o osobach, co nie wyobrażają sobie w ogóle nie pić, piją coraz więcej i nie widzą żadnej innej drogi, zaniedbują wszystko, są ciągle pod wpływem alkoholu. A w Polsce takich osób jest stastycznie dużo i tutaj nie uważam, że przesadzam. Po prostu tutaj nie ma czym się chwalić, a w moim mieście i na pewno nie tylko w moim pijaki to obraz codzienny, a do tego wielu młodych chłopaków, którzy też a to pod wpływem alkoholu agresywni, krzyczą na cały głos czy zataczają się. Często widzi się ciągle te same osoby, które młode, ale piją coraz więcej i zaniedbują wszystko, są ciągle pod wpływem alkoholu. To nie jest Twoim zdaniem problem i to jest fajne? No nie sądzę, przecież ja nie demonizuję alkoholu w ogóle, tylko samo to, że tak wielu ludzi przesadza i to, że co krok jest monopolowy, gdzie wcale nie ma takiej potrzeby, ale zarobić muszą... No i chodzi mi o same podejście, że niektórzy uważają, że bez alkoholu to gorzej, że nie to samo, że niektórzy bez niego nie umieją funkcjonować. Jest różnica wypić od czasu do czasu, a pić ciągle czy pić nawet rzadko, ale długo, bez umiaru. Tak jakby chcieć się upić, bo to "fajne". Co innego upić się, bo tak wyszło, a co innego jak niektórzy myślą, że upić się to fajne i dla nich to jedyna rozrywka, a niestety często to widzę.

Nie uważam, bym przesadzała i była tutaj zbyt rygorystyczna, nie demonizuję, bo wiadomo to nie jest wina samego alkoholu tylko samego podejścia do picia, które w Polsce w dużej mierze urosło do takiego rozmiaru, że bez picia nie ma zabawy itp, z czym się nie zgadzam. No i wielu ludzi w to wierzy, no i jak czasem się dla zabawy napije to ok, ale sporo ludzi też samych szukają potem na siłę okazji do picia. Znałam dziewczynę, która nie rozumiała, że np nie mogę pić alkoholu, bo wtedy brałam leki co nie można. Ona mówiła, że też bierze,a pije, a sorry to dla mnie nie argument i powinna mnie zrozumieć, bo jednak zdrowie ważniejsze i nie ma co przy lekach ryzykować, a ważniejsze jest chyba czy fajnie się gada, a nie czy druga osoba się z nami napije. No, ale na szczęście i tak większość bliskich mi osób rozumie jak nie chce się napić, bo ok, czasem spróbuję, coś się napiję, a czasem nie mam ochoty i nic na przymus, a jak się fajnie gada i się lubimy, to tak czy siak smile

Marihuana z tego co czytałam, może uzależnić, ale ok, wierzę, że alkohol jest szkodliwszy, w końcu niszczy wątrobę, komórki nerwowe itp. No, ale wiadomo jak człowiek sam tego nie rozumie, to już jego sprawa, jak kogoś nie znamy i pije, to smutne i tak, że tyle ludzi nie widzi sensu prócz picia... ale cóż, nic nie zrobimy, selekcja naturalna...

Marihuany też nie paliłam ani papierosów, więc faktycznie nie powiem jak jest. Tutaj też mnie nie ciągnie. Kiedyś tam próbowano mnie namówić, ale nie uległam ;p Tylko jako dziecko chciałam spróbować z ciekawości ;p No, ale mi przeszło. Z tym, że jak ktoś pali np papierosy ok, byle nie mi w twarz i nie u mnie w domu i jest ok ;p Jego sprawa czy pali. Szkodzi zdrowiu, ale jego wybór, wiadomo. Za to wiem, że nikt bez winy nie jest hehe, bo jak pisałam ja np za dużo jadłam i niezdrowo i mam jeszcze nadwagę, zrzucam. Także mi ciężej sobie odmówić słodyczy np, a komuś papierosów, rozumiem, bywa, nie potępiam oczywiście. Namawiana byłam bardziej jak byłam nastolatka na papierosy, ale nie chciałam, potem już nie byłam, a jakoś tak wyszło, że moje koleżanki też nie palą ;p Taki przypadek. U mnie w rodzinie za to niektóre osoby tak.

Mishia, nom haha, ale no mnie serio nigdy nie ciągnęło do alkoholu, nawet jak nie widziałam jeszcze jak ludzie potrafią przesadzać z piciem. Mam tu widocznie po babci, która też rzadko się napije i zawsze z umiarem. Nigdy nie byłam pijana i ok, fajnie, tym bardziej, że właśnie alkohol niespecjalnie mi smakuje, więc nie ma co zbyt często czy na siłę.

119

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Jasne że nie warto przerywać leczenia tylko dlatego że ktoś chciałby się z Tobą napić , to żE ten ktoś też ma leki i lekceważy własne zdrowie nie przedstawia się w dobrym świetle pod wieloma względami nawet o tym nie wiedząc. Ja też kiedyś miałam taki moment że nie mogłam pić alkoholu, ale mam wyrozumiałe towarzystwo i nigdy nikt na chama nie nalegał. Czego  nie trawie . Zresztą  do abstynentów się nie zaliczam. Uważam że wszystko jest dla ludzi w odpowiednich dawkach, w odpowiednim czasie i miejscu. Jednego czego nie znoszę to zachlanego faceta. Albo codzienne fazy popijania browara po 4 -6 sztukprzez tydzień...i połóż się z takim do
łóżka... Fuj..

120 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-11-01 13:17:31)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Kurcze Truskawko, ale Ty lubisz pisać wypracowania ^^, może dlatego odniosę się do postu Mishii bo przed klawiaturką w Twoim przypadku musiałbym spędzić chyba cały dzień aby coś odp. tongue big_smile

Mishia napisał/a:

Jednego czego nie znoszę to zachlanego faceta.

Nie dajesz nawet taryfy ulgowej przy jakiejś specjalnej okazji, typu wesele? Poprostu nie i już? xD

Mishia napisał/a:

Albo codzienne fazy popijania browara po 4 -6 sztuk przez tydzień...i połóż się z takim do łóżka... Fuj..

A tu mam ciekawe "doświadczenie" hehe.
Jakiś czas temu (rok temu) pracowałem w pewnej firmie i był tam taki 42 letni facet. Wyprowadził się jakiś czas temu za miasto ze swoją żoną i małym synkiem, mieszkali w większym domu tkz. bliźniaku dodatkowo z jego mamą. Facet generalnie jako kolega z pracy bardzo ok, dało się pogadać itp. Po pewnym czasie okazało się że gościu jest wielkim fanem piwa ^^. Codziennie wręcz nie mógł się doczekać wyjścia z pracy  i hmmm jego pewnego rytuału z tym związanego - wstąpienia po drodze do sklepu i kupienia właśnie z 4-6 piwek, butelki na wymianę zawsze woził w samochodzie lub jak jeździł motorem to w torbie big_smile. W weekend zdaje sie że też piwkował tongue. Jako, że  ten jego dom to był budynek wolno stojący to zawsze miał coś do roboty po pracy koło domku, szła np. zima to zajmował się rąbaniem drewienka na opał albo zniesieniem węgla do kotłowni  i te piwko spożywał sobie w czasie takich prac smile.
Tak czy siak ja się zastanawiałem jak ta jego żonka "pozwala mu" na takie picie, dodatkowo przecież mają 3-5  (nie pamiętam dokładnie) letnie dziecko no i jeszcze jego mamę na pokładzie. Któregoś razu tak się trochę dowciapnie o to zapytałem i wyszło, że chyba nie było u niego z tym wielkiego problemu tz. trochę "gadały" ale awantur nie było o to. Ze spaniem to nie przypominam sobie jak mówił ale też raczej żonka nie krzywiła się - nigdy w pracy nie waliło od niego alkoholem smile

121

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

No ok, skrócę, co pisałam, bo faktycznie się rozpisałam. Chodziło mi o to, że piszę o osobach, które naprawdę piją praktycznie dzień w dzień, zaniedbują obowiązki i bliskich, są ciągle nietrzeźwi. Nie uważam dlatego, bym przesadzała. A takich osób w Polsce jest sporo, statystki chyba są tu prawdziwe, w każdym mieście dużo pijaków lub młodych chłopaków, dla których jedyną rozrywką jest picie. Nie chodzi mi o wypicie czasem, co rozumiem, bo owszem samej nie smakuje mi alkohol, ale rozumiem, że ktoś ma inaczej i czasem się napije, nie oczekuję, że ktoś ma tak samo jak ja.

122

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Nie dajesz nawet taryfy ulgowej przy jakiejś specjalnej okazji, typu wesele? Poprostu nie i już? xD

Nie no bez przesady aż taką sadystką nie jestem wink przy takich okazjach specjalnych to grzech nie wypić! Zresztą to nie w moim stylu żeby włanczać komuś kontrolkę. Jak ktoś sam jej nie posiada to i stróż nie pomoże. Ogólnie nie trawie jak facet jest nawalony a przez to marudny,  namolny, zaczepny , agresywny,i śmierdzi od niego jak z gorzelni. ( to są według mnie najgorsze cechy ) . A tak poza tym to akceptuje go w stanie upojenia choćby ze mną tongue. Oczywiście mam na myśli jakiś wspólny browarek- ja z soczkiem smile , albo winko, drink...co kto woli... wink

Od zgrzewy piwska dziennie rośnie brzucho. A tamten facet może się tylko przechwalał że ma taką liberalną i tolerancyjną żonę. Bo w razie jakby trzeba było coś załatwić pilnego i niespodziewanego np z dzieckiem to po procentach nie mógłby nigdzie pojechać.

123 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-01 22:40:37)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

A co do tego kolegi co opisujesz, to oczywiście jego sprawa jak żyje, ale no mimo wszystko nie ma mowy o tym, żeby facet pijący codziennie był całkiem trzeźwy. Rozumiem jak np jest lato i taki okres, że chętniej piją ludzie piwo i np przez jakiś czas pije codziennie, przez pewien okres, rozumiem i ok. No, ale jeżeli przez cały rok, pije codziennie, to już jest cały czas pod lekkim wpływem, a nie tylko przez jakiś okres. To już jak dla mnie jest problem. Do tego 4-6 piw no sporo codziennie, organizm się uodparnia, ale i tak nie ma mowy tutaj o całkowitej trzeźwości. No i pomyśl np, że tutaj ktoś zachoruje, ale nie pojadą, bo piwa ważniejsze, np on nie będzie prowadził. Nie chodzi o to jak czasem tak bywa, ale nagminnie i kobieta widzi, że może liczyć tylko na siebie, na faceta nie. Ne bardzo też sobie wyobrażam, by miał mi nie przeszkadzać zapach, owszem, jakoś przeżyję jak od czasu do czasu, ale codziennie, no to nie ;p A zapach piwa taki łatwy do zamaskowania to nie jest, a jak seks, to już w ogóle wolę na całkiem trzeźwo, a nie całować po piwach, bo dla mnie wtedy mniejsza przyjemność, ten zapach ;p No i co innego specjalne okazje to można zrozumieć, że ktoś napije się więcej, choć i tu lepiej nie do upadłego, bo po co ;p No, ale ok, to co innego, ale codziennie pijący facet nie byłby dla mnie.

Mishia, no właśnie, fajnie, że mnie rozumiesz, bo jednak normalne osoby zrozumieją, że nie można wypić, bo leki, raczej tylko osoby, które traktują picie jako jedyną rozrywkę nie zrozumieją.

124

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Truskaweczka19  ...raz że ( jeśli sie nie przechwalał) to się ten facet jest uzależniony , a dwa to może przy tej ilości 4-6 sztuk on już nie czuje że pije browara tylko jakieś siki big_smile
Piszesz że nie mogłabyś być z facetem codziennie pijącym, no ja też! Choć wiem z czym to się je. Raz mój były powiedział mi że jak mi przeszkadza że on śmierdzi to żebym się też napiła i nie będę czuć .. hmm

125 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2015-11-01 23:05:21)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
truskaweczka19 napisał/a:

No ok, skrócę, co pisałam, bo faktycznie się rozpisałam.
Nie chodzi mi o wypicie czasem, co rozumiem, bo owszem samej nie smakuje mi alkohol, ale rozumiem, że ktoś ma inaczej i czasem się napije, nie oczekuję, że ktoś ma tak samo jak ja.

Wielkie dzięki za streszczenie big_smile
Czyli można sądzić że jesteś jednak normalna kobieta ^^

Mishia napisał/a:
On-WuWuA-83 napisał/a:

Nie dajesz nawet taryfy ulgowej przy jakiejś specjalnej okazji, typu wesele? Poprostu nie i już? xD

Nie no bez przesady aż taką sadystką nie jestem wink przy takich okazjach specjalnych to grzech nie wypić!

Uffff, kolejna normalna, jakież to szczęście być tutaj na forum ;D big_smile


Mishia napisał/a:

Ogólnie nie trawie jak facet jest nawalony a przez to marudny,  namolny, zaczepny , agresywny,i śmierdzi od niego jak z gorzelni. ( to są według mnie najgorsze cechy )

.

Zazwyczaj większość nie przepada za takim charakterem wypitego-marudnego. Ja na szczęście raczej należę do tych co idą spać i nie kręcą się dodatkowo marudząc hehehe

Mishia napisał/a:

A tak poza tym to akceptuje go w stanie upojenia choćby ze mną tongue. Oczywiście mam na myśli jakiś wspólny browarek- ja z soczkiem smile , albo winko, drink...co kto woli... wink

Ciekawe ciekawe tongue

Mishia napisał/a:

Od zgrzewy piwska dziennie rośnie brzucho. A tamten facet może się tylko przechwalał że ma taką liberalną i tolerancyjną żonę. Bo w razie jakby trzeba było coś załatwić pilnego i niespodziewanego np z dzieckiem to po procentach nie mógłby nigdzie pojechać.

Nooo ten kolega z tej pracy miał brzuuuch tongue.
Jego żona miała prawo jazdy lub matka także jakby co drugi kierowca był do ogarnięcia. Nie wyglądał na takiego co by się przechwalał a przynajmniej z rozmowy tak nie wynikało.

126 Ostatnio edytowany przez Mishia (2015-11-01 23:49:22)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
On-WuWuA-83 napisał/a:

Uffff, kolejna normalna, jakież to szczęście być tutaj na forum ;D :D

Normalnych kobiet Ci u nas dostatek ;)


On-WuWuA-83 napisał/a:

Zazwyczaj większość nie przepada za takim charakterem wypitego-marudnego. Ja na szczęście raczej należę do tych co idą spać i nie kręcą się dodatkowo marudząc hehehe

Tacy są najlepsi :) pokręcą się i na wyrko hyc .Marudy są tragiczne a jak do tego dochodzi wylewanie żali to ja milknę pomimo że mam zawsze wiele do powiedzenia...heheh

Mishia napisał/a:

A tak poza tym to akceptuje go w stanie upojenia choćby ze mną :p. Oczywiście mam na myśli jakiś wspólny browarek- ja z soczkiem :) , albo winko, drink...co kto woli... ;)

On-WuWuA-83 napisał/a:

Ciekawe ciekawe :p

Samo życie  ;)

127

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?
Martainn napisał/a:

Ja pierdziele Krejzi.... nie wyczułaś nawiązania do Stalina?

Stalin - Nie wierzcie ludziom, którzy nie piją! Abstynenci nie piją, bo się boją, że po pijaku powiedzą o sobie coś, czego inni mają nie wiedzieć.


Kurcze, nie mam tak dobrego węchu i "nie wyczułam", że nawiązałeś do Stalina, wybacz tongue

128

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Zbankrutowałbym jakbym miał pić 4-6 piw dziennie:D
Raz do roku to i mi zdarzy się nawalić, ale poza tym to pełna kulturka. Jak popiję to w weekend i to rzadko więcej niż 2-3 piwa.

129 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-03 14:30:05)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

On-WuWuA-83, no właśnie, dzięki, jestem normalną kobietą i raczej nie przesadzam, nie mówiłabym źle o umiarkowanym piciu. Mówię jak pisałam o piciu bardzo dużo i też szerzej jako o niepokojącym zjawisku u sporej liczby osób w sumie.

Jak będzie ten raz w roku np Martiann jak będziesz pijany, to napisz na forum, ciekawe czy będzie różnica w pisowni hehe tongue

130 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-11-03 15:58:12)

Odp: Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Jak się napiję to raczej nie napiszę, bo w klawisze nie trafiam i kładę się grzecznie spać;) No i jak się już napiję to w takim gronie, że wiem, że nikt mnie na pastwę losu nie zostawi i pomoże mi np. trafić do domu:D Chociaż jeszcze mi się tak nie zdarzyło żebym na czyjąś pomoc musiał liczyć. Przy piwie jakie piję raczej ciężko się uzależnić i żłopać codziennie, bo dobre piwo to cena od 5 zł do nawet 15 zł za butelkę.

Posty [ 66 do 130 z 139 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój chłopak pali marihuane... co zrobić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026