Chyba mi się skasowało co pisałam, teraz muszę napisać pod postem.
On-WuWuA-83, nie piszę o Tobie. Ja rozumiem, że ktoś inny czasem lubi pójść na imprezę, wypić. Póki przez to nie chodzi ciągle pijany i nie traktuje źle bliskich, to jest ok. Pisałam bardziej o osobach, co nie wyobrażają sobie w ogóle nie pić, piją coraz więcej i nie widzą żadnej innej drogi, zaniedbują wszystko, są ciągle pod wpływem alkoholu. A w Polsce takich osób jest stastycznie dużo i tutaj nie uważam, że przesadzam. Po prostu tutaj nie ma czym się chwalić, a w moim mieście i na pewno nie tylko w moim pijaki to obraz codzienny, a do tego wielu młodych chłopaków, którzy też a to pod wpływem alkoholu agresywni, krzyczą na cały głos czy zataczają się. Często widzi się ciągle te same osoby, które młode, ale piją coraz więcej i zaniedbują wszystko, są ciągle pod wpływem alkoholu. To nie jest Twoim zdaniem problem i to jest fajne? No nie sądzę, przecież ja nie demonizuję alkoholu w ogóle, tylko samo to, że tak wielu ludzi przesadza i to, że co krok jest monopolowy, gdzie wcale nie ma takiej potrzeby, ale zarobić muszą... No i chodzi mi o same podejście, że niektórzy uważają, że bez alkoholu to gorzej, że nie to samo, że niektórzy bez niego nie umieją funkcjonować. Jest różnica wypić od czasu do czasu, a pić ciągle czy pić nawet rzadko, ale długo, bez umiaru. Tak jakby chcieć się upić, bo to "fajne". Co innego upić się, bo tak wyszło, a co innego jak niektórzy myślą, że upić się to fajne i dla nich to jedyna rozrywka, a niestety często to widzę.
Nie uważam, bym przesadzała i była tutaj zbyt rygorystyczna, nie demonizuję, bo wiadomo to nie jest wina samego alkoholu tylko samego podejścia do picia, które w Polsce w dużej mierze urosło do takiego rozmiaru, że bez picia nie ma zabawy itp, z czym się nie zgadzam. No i wielu ludzi w to wierzy, no i jak czasem się dla zabawy napije to ok, ale sporo ludzi też samych szukają potem na siłę okazji do picia. Znałam dziewczynę, która nie rozumiała, że np nie mogę pić alkoholu, bo wtedy brałam leki co nie można. Ona mówiła, że też bierze,a pije, a sorry to dla mnie nie argument i powinna mnie zrozumieć, bo jednak zdrowie ważniejsze i nie ma co przy lekach ryzykować, a ważniejsze jest chyba czy fajnie się gada, a nie czy druga osoba się z nami napije. No, ale na szczęście i tak większość bliskich mi osób rozumie jak nie chce się napić, bo ok, czasem spróbuję, coś się napiję, a czasem nie mam ochoty i nic na przymus, a jak się fajnie gada i się lubimy, to tak czy siak 
Marihuana z tego co czytałam, może uzależnić, ale ok, wierzę, że alkohol jest szkodliwszy, w końcu niszczy wątrobę, komórki nerwowe itp. No, ale wiadomo jak człowiek sam tego nie rozumie, to już jego sprawa, jak kogoś nie znamy i pije, to smutne i tak, że tyle ludzi nie widzi sensu prócz picia... ale cóż, nic nie zrobimy, selekcja naturalna...
Marihuany też nie paliłam ani papierosów, więc faktycznie nie powiem jak jest. Tutaj też mnie nie ciągnie. Kiedyś tam próbowano mnie namówić, ale nie uległam ;p Tylko jako dziecko chciałam spróbować z ciekawości ;p No, ale mi przeszło. Z tym, że jak ktoś pali np papierosy ok, byle nie mi w twarz i nie u mnie w domu i jest ok ;p Jego sprawa czy pali. Szkodzi zdrowiu, ale jego wybór, wiadomo. Za to wiem, że nikt bez winy nie jest hehe, bo jak pisałam ja np za dużo jadłam i niezdrowo i mam jeszcze nadwagę, zrzucam. Także mi ciężej sobie odmówić słodyczy np, a komuś papierosów, rozumiem, bywa, nie potępiam oczywiście. Namawiana byłam bardziej jak byłam nastolatka na papierosy, ale nie chciałam, potem już nie byłam, a jakoś tak wyszło, że moje koleżanki też nie palą ;p Taki przypadek. U mnie w rodzinie za to niektóre osoby tak.
Mishia, nom haha, ale no mnie serio nigdy nie ciągnęło do alkoholu, nawet jak nie widziałam jeszcze jak ludzie potrafią przesadzać z piciem. Mam tu widocznie po babci, która też rzadko się napije i zawsze z umiarem. Nigdy nie byłam pijana i ok, fajnie, tym bardziej, że właśnie alkohol niespecjalnie mi smakuje, więc nie ma co zbyt często czy na siłę.