Zagubiona, myślę, że nie chcesz tego dziecka, bo gdzieś tam podświadomie czujesz, że mąż go nie chce. Zwykle zresztą kobieta liczy, że mężczyzna będzie szczęśliwy, spełni się w roli ojca, będzie ją wspierał, podzieli obowiązki i odpowiedzialność. Ty jednak boisz się jak bardzo wpłynie to na Twoje życie, bo nie tylko obawiasz się samego pojawienia się maleństwa, ale również, a może przede wszystkim, że stracisz swojego mężczyznę. Rzecz w tym, że do poczęcia było Was dwoje, gdzie zatem podziała się dojrzałość i odpowiedzialność za to nowe życie? Współżyjąc ze sobą zawsze należy liczyć się z takimi konsekwencjami, to jest prawo natury, które czasem niestety lubi płatać nam figle.
Jeśli Twój czarny scenariusz się sprawdzi, to oddanie do adopcji mi również wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem, tym bardziej że należy spodziewać się, że w takiej sytuacji swój żal i gorycz będziesz przelewać na dziecko, a tym samym zamiast je kochać będziesz je unieszczęśliwiać. Pytanie tylko - czy aby na pewno nie będziesz kiedyś tej decyzji żałować? Czy nie obudzą się w Tobie wyrzuty sumienia? Czy będziesz dzięki temu szczęśliwa?
Teraz jednak powinnaś przekonać się czy Twoje obawy są słuszne, zatem przede wszystkim czeka Cię rzeczowa, konstruktywna rozmowa, której nie powinnaś już odkładać na później, im szybciej mąż się dowie, tym więcej czasu będzie miał na oswojenie się z nowiną, a Wy wspólnie na zastanawianie się co dalej.
I już tak na marginesie - współczuję nieodpowiedzialnego i egoistycznego męża, współczuję niedojrzałości i braku rozwagi, dorosłość polega bowiem między innymi na tym, że ponosimy konsekwencje własnego działania.